„Marzycielka” – Katarzyna Michalak (recenzja przedpremierowa Mamy Dropsa!)

Katarzyna
Michalak, Marzycielka
, Wydawnictwo Mazowieckie 2019.
#MamaDropsaCzyta
Zapraszam niezwykle serdecznie do lektury przedpremierowej
recenzji ostatniego już tomu Trylogii Autorskiej Katarzyny Michalak
„Marzycielka”. To cudna, pełna emocji opowieść o kobiecej samotności,  tęsknocie za miłością i marzeniach, które najpierw
wydają się być  nierealne. Ale czyż nierealne są marzenia o własnym domu
z ogrodem, o pracy, która stanie się pasją, o zdrowiu, o tym, żeby nie być
głodną, mieć kogoś, kto będzie lekiem na samotność?  Czy tak poranione serce kobiety tęskniącej za miłością
potrafi zaufać przyjaźni, wybaczyć i znowu pokochać? Czy wreszcie Ewa znajdzie
w sobie siłę, by odbudować z gruzów swój świat? Czy po jednej z
najczarniejszych nocy w swoim życiu Ewa dostrzeże piękno gwiazd? Czy  uda się jej sięgnąć po gwiazdkę z nieba i ją
zdjąć?
Osamotniona, cierpiąca i sponiewierana Weronika
znalazła się na dnie i targnęła się na swoje życie. „Tej nocy Weronika odejdzie na zawsze. Jej miejsce zajmie Ewa Kotowska.
Pisarka”
– tak dramatycznie zakończył się drugi tom trylogii „Zagubiona”.
Bohaterka przeżyła, uratował ją dr Kochanowski, pojawił się też znowu na chwilę
Wiktor. Obaj poznali wstrząsającą historię Ewy jako żony psychopaty: o nocy
poślubnej, gwałtach, zdradach, biciu, utracie córeczki, uwięzieniu przez
oprawcę Jeremiego i wreszcie o wyrzuceniu z domu i odrzuceniu nawet przez
rodziców. Ani ona, ani doktor nie wiedzieli i nie mogli wiedzieć, dlaczego
Wiktor nie wyrwał ukochanej z rąk oprawcy. Dla jej dobra trafiła do szpitala
psychiatrycznego. Ale o tym jeszcze nie wiedziała. Zamknęła się bowiem we
własnym cierpieniu, stała się więźniem własnej, chorej duszy. Znowu pojawił się
Wiktor i zostawił ją pozbawioną nadziei i złudzeń. I wtedy ordynator wpadł na
genialny pomysł, ażeby Ewa zaczęła pisać na laptopie o tym, co jej w duszy gra.
W ten sposób kobieta pisząc książkę, uratowała swoje życie, bo nie utraciła
nadziei. Dzięki książkom nauczyła się od nowa żyć. Kochała i była kochaną, bo
na kartach jej powieści żył Wiktor – Jakub, czarnooki drań. Terapia pisaniem
przyniosła efekty, Ewa poznała na sali Julię i Agatę, które stały się jej
przyjaciółkami i razem zamieszkały po opuszczeniu szpitala. Wiktor też się
zjawił z nowiutkim laptopem, który przydał mu się do opieki nad ukochaną, o
czym nie miała pojęcia. „Los się nagle ulitował i sypnął na Ewę deszczem
gwiazd”. Ewa dzięki przyjaciółkom i lekom wyzdrowiała i pragnęła powrócić do
zawodu weterynarza. I Bóg obdarował ją gwiazdką z nieba – pracą w zoo. Znowu
zabłysnął promyk nadziei, który szybko rozproszył mrok. Świat się dla niej jednak
szybko skończył – oprawca się zemścił, zastawił pułapkę i się zatrzasnęła. Ileż
różnorodnych emocji przeżywała bohaterka: bezsilność, wegetacja, rezygnacja z
siebie, rozpacz, tęsknota, depresja – rak duszy, podstępny zabójca. Pojawiał
się Wiktor, który obdarowywał Ewę miłością i nadzieją. Uratowały ją także
napisane powieści – „Ferrin” ustrzegła przed obłędem, a „Poczekajka”
przywróciła chęć do życia, radość, ciekawość świata. Ale znowu wylądowała na
dnie, na jakiś czas ojciec odmienił jej los. Marzenie o pracy się spełniło, z
czasem praca zaczęła jej szukać. Marzenie o bezpiecznej przystani życiowej było
w zasięgu ręki, ale droga do niej okazała się bardziej wyboista, niż Ewa mogła
sobie wyobrazić. „Mówi się, że gdy
pragniesz czegoś całym sercem, tak mocno, że aż boli, cały wszechświat pochyla
się nad tobą, by spełnić twoje Wielkie Marzenie”.
Póki co wszechświat był
głuchy na „chcę” Ewy. I znowu przez ludzką podłość bohaterka pogrążyła się w
rozpaczy, z której ją nagle ktoś wyrwał, podał pomocną dłoń. Znajomość
przerodziła się w głęboką przyjaźń,
nacechowaną bezwzględną uczciwością i umocniona wspólną pasją –
książkami.
„Nie
liczą się zranione uczucia, liczy się tylko dobro książki
”.
Szczęśliwa Ewa Kotowska była pisarką, znalazła swoją przystań życiową, która
dała jej zdrowie, spokój, nadzieję i poczucie bezpieczeństwa. Jednak smutna
przeszłość nauczyła ją nieufności, dlatego też wolała samotność mimo tęsknoty
za miłością. A Wiktora nie widziała już od czterech lat. Powieści trafiły na
listy bestsellerów – „(…)  ukochane książki, wypieszczone, pisane
sercem, wypełnione emocjami, nieraz trudnymi, które wyrywała ze swej
poharatanej duszy, odnoszą takie sukcesy. Dzieliła się swoim szczęściem z całym
światem”.
Jej sukces wywołał zawiść pisarek, wylała się fala hejtu nie
tylko na Ewę, ale i na czytelniczki sięgające tak chętnie po jej książki. Krytycy
urządzili podłą nagonkę. Zrozpaczona zatraciła się w pisaniu.  I znowu pojawił się Wiktor na cztery długie
tygodnie, i znowu mogli się zachłystywać miłością, codziennością, słuchać
nawzajem swoich zwierzeń. On również opowiedział jej swoją bolesną i mroczną
historię, w której pojawił się ich wspólny wróg. On też pewnego dnia przyniósł
Ewie straszną wiadomość. Kolejny ktoś zabrał Ewie coś bezcennego – poczucie
bezpieczeństwa. A wtedy była także odpowiedzialna za pewnego „Ktosia”, dla
którego pragnęła jeszcze bardziej żyć. Jakie wówczas odważne życiowe decyzje
podjęła Ewa, płacąc bardzo wysoką cenę za wszystko? Gorąco polecam przeczytać
książkę tak pełną emocji. Emocje bohaterki udzielały się i mnie podczas
czytania. Miałam wrażenie, że jestem gdzieś obok bohaterki, uczestniczę z boku
w wydarzeniach, ale strach nie pozwala mi podejść i wyciągnąć pomocnej ręki w
jej kierunku. Jak dobrze, że dzięki kompozycji powieści obok strachu pojawiała
się także i nadzieja, że skoro ta część nosi tytuł „Marzycielka”, bo Ewa nie
zrezygnowała , nie porzuciła nigdy marzeń, to historia bohaterki będzie miała
szczęśliwe zakończenie. Obiecała to czytelniczkom Katarzyna Michalak.
Losy Ewy poznajemy z fragmentów jej
zapisków, opowiada je z perspektywy czasu doktorowi Piotrowi i wydawcy książek,
swojemu wieloletniemu przyjacielowi oraz Wiktorowi czy też przyjaciółkom.
Bohaterem ważnym w powieści jest Wiktor
Helert , ukochany mężczyzna, przyjaciel z dzieciństwa, którego dramatyczne
przeżycia są owiane tajemnicą i na kartach książki stopniowo odkrywane. Ileż
niespodzianek zgotował okrutny los dla Ewy i Wiktora?! Ale zakończenie jest
wręcz zdumiewające. To miłość o wielkiej sile doprowadziła do takiego finału.
Akcja powieści trwa kila lat, więc zaczyna
ją prolog. XXIX rozdziałów podzielonych jest gwiazdkami na części –
zatytułowanych imionami bohaterów lub nazwami wydarzeń. Całość wieńczy epilog.
Zastosowanie takiej kompozycji porządkuje wydarzenia dziejące się na
przestrzeni kilku lat a zwroty akcji wywołują w czytelniku feerię emocji i
uczuć. Kasia Michalak, mistrzyni emocji, napisała powieść pięknym, pełnym
różnorodnych emocji i uczuć językiem, zaprawionym momentami dosadnym
słownictwem, kolokwializmami. Zastosowała indywidualizację języka, dzięki temu
zabiegowi postacie zyskały na autentyczności.
Zgadzam się w pełni z opiniami Czytelniczek
zamieszczonymi na skrzydełkach cudnej okładki, że „Marzycielka” to godna
następczyni „Pisarki” i „Zagubionej”. To najpiękniejsza, najbardziej
emocjonująca opowieść o samotności, tęsknocie, miłości, nadziei, przyjaźni i
marzeniach. Dno, koniec świata, apokalipsa – a miłość o potężnej sile może
dokonać cudów w życiu poharatanych tak bardzo przez los bohaterów. Na kartach
powieści oprócz pary głównych postaci poznajemy też plejadę bohaterów
drugoplanowych, bardzo dobrze wykreowanych, bardzo prawdziwych. Czy Ewa
Kotowska to Katarzyna Michalak? Dla mnie to nie jest istotne, mimo że książki
Ewy Kotowskiej noszą tytuły  pierwszych książek
Kasi, po które chcę znowu sięgnąć. Może to celowy „zabieg”, dzięki któremu
poznałam blaski i cienie bycia pisarką. Ale wiem jedno, że każda z nas jako
matka przeżywa całą gamę emocji, by zapewnić sobie, bliskim poczucie bezpieczeństwa,
zaspokoić potrzeby, zapewnić spokojne życie. każda z nas otarła się o strach,
lęk, bezradność a marzenia sprawiały, że pojawiał się promyk nadziei i wiary,
że będzie dobrze, będzie lepiej. Przecież każda z nas ma prawo do szczęścia. O
tym jest ta opowieść, którą pochłonęłam, bo bardzo mi się podobała. Po prostu
bardzo lubię czytać książki Katarzyny Michalak!
Zapraszam więc do lektury Trylogii
Autorskiej, (nie)autobiograficznej Kasi Michalak – najpiękniejszej w dorobku
pisarskim.
Wydawnictwu Mazowieckiemu dziękuję z
całego serca za egzemplarz do recenzji

6 thoughts on “„Marzycielka” – Katarzyna Michalak (recenzja przedpremierowa Mamy Dropsa!)”

  1. Takim swolami opowiedziec o tym co przezywalam czytajac kolejne powiesci i ta ostatnia? Jedna pytanie nie saje mi pokoju : cet w zyciu pani Michalak byl ktos taki jak Wiktor H? Czy ona tez tak bardzo cierpiala? Jesli tak to wspolczuje…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *