„Po drugiej stronie raju” – Beata Zdziarska (patronat Mamy Dropsa)

Read More
po drugiej stronie raju okładka

Beata Zdziarska, Po drugiej stronie raju, Wydawnictwo Replika, 2021.
Patronat Mamy Dropsa

26 października to dzień premiery powieści obyczajowej Beaty Zdziarskiej „Po drugiej stronie raju”, mojego pierwszego patronatu z Wydawnictwa Replika, z którym mam przyjemność najdłużej współpracować. Bardzo się ucieszyłam z tej propozycji. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Autorki i już wiem, że nie będzie ostatnie z uwagi na trudne i niezwykle ważne tematy poruszane w powieściach. Rozmaite sytuacje z życia stanowią dla Beaty Zdziarskiej inspirację. Zapraszam na garść refleksji po lekturze powieści.

Pomysł powieści „Po drugiej stronie raju” narodził się w głowie Autorki, ponieważ postanowiła napisać historię małżeństwa, które po kilku latach przeżywa kryzys. Podczas rozwijania fabuły doszły jeszcze inne wątki warte uwagi.

Tytuł jest trafną metaforą, gdyż całe ludzkie życie rozgrywa się po drugiej stronie raju i tylko w pewnych sytuacjach możemy powiedzieć, że jest nam jak w raju. Właśnie z rajem, z biblijnymi Adamem i Ewą skojarzył mi się piękny wiersz ks. Jana Twardowskiego, którego twórczość bardzo lubię. Poetycko-filozoficzne rozważania o mocy miłości między ludźmi, relacji Bóg-człowiek i o tym, że tylko miłość daje przebaczenie.

Biblia milczy czy się Adam z Ewą całowali
bardzo wielu współczesnych nic to nie obchodzi
chociaż najpierw się żyje a potem pomyśli

a jednak jak to było w sam raz poza bramą
może mówili patrząc w czarne gwiazdy złote
chyba tutaj także będziemy się kochać
miłość za nami biegnie choć nie ma doświadczeń
trudniej po raju niż po ziemi chodzić

nie wiedzieli nawet jak w oczy popatrzeć
czy od razu całować czy ukryć wzruszenie

a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama

Jan Twardowski, Adam i Ewa

 Jak żyje się na ziemi bohaterom powieści „Po drugiej stronie raju”? Po kilku latach małżeństwa Mateusz i Ewa Suliccy przechodzą kryzys, który się pogłębia. A świetnie się im powodziło, brakowało jedynie … szczęścia. Ewa pracuje w korporacji, pnie się po szczeblach kariery, rywalizując z Hanką. W wolnych chwilach lubi czytać książki, słuchać Mozarta, architekturę średniowiecza i plażowanie w ciepłych krajach. Mateusz z kolei jest inżynierem, irytował go coraz bardziej spadek formy, pojawiający się ból nóg, marzył przecież o kolejnych wyprawach górskich, miał już plan wypraw na najwyższe europejskie szczyty górskie – Korona Europy. preferował wypoczynek aktywny. Uległ jednak żonie i wybrali się odpocząć do Grecji. Ewa zajmowała się komunikacją między ludźmi, a nie potrafiła rozwiązać problemów na własnym podwórku. Przyjaciółka mobilizowała ją do działania, bo „drugi człowiek to dar od Boga lub losu. Mateusz z kolei zawsze mógł liczyć na pomoc i wsparcie przyjaciela z dzieciństwa Adama, lekarza. Gdy postanawiają o siebie zawalczyć, los ich boleśnie doświadczył chorobą nieuleczalną Mateusza. Autorka krok po kroku, dzień po dniu przedstawia reakcję Mateusza, Ewy, teściów, matki Mateusza i przyjaciół. Poznajemy bliżej ich wzajemne relacje, emocje i uczucia. Muszą się zmierzyć z nową, niezwykle trudną i bolesną sytuacją.

Jedna decyzja, która w danym momencie wydaje się właściwa, potrafi przeobrazić życie nasze nie do poznania, poplątać nasze plany i marzenia.

Podobnie jak biblijna Ewa , która swoim nieroztropnym krokiem sprowadziła na ludzkość choroby, cierpienie oraz śmierć, bohaterka postąpiła niegodziwie, co doprowadziło do dramatu rodzinnego. Czy Mateusz był w stanie zdobyć się na wybaczenie? Postępek Ewy i jego konsekwencje wywołały w moim sercu istną lawinę emocji. Moim zdaniem cierpienie to nie lada wyzwanie i na tym polega miłość, żeby być obok, wspierać, razem cieszyć się, płakać, współodczuwać. Jak można wyzbyć się skrupułów, wyrzutów sumienia, żalu, zagłuszyć je muzyką? Nie na tym polega wolność wyboru w małżeństwie. Mateusz nie chciał, żeby Ewa została z nim i jego chorobą z poczucia odpowiedzialności i zobowiązania. Nie teoretyzuję, dziecko z niepełnosprawnością, walka o jego normalność, co jest procesem, następnie moja choroba scementowały nasze małżeństwo jeszcze bardziej i umocniły naszą miłość.

Podobno ból jest walutą, za którą kupuje się niebo.

Autorka poruszyła w powieści problem osoby z niepełnosprawnością nabytą w związku z postępującą chorobą. Jak wyglądała jego walka o samego siebie?

Zmaganie się ze słabością własnego ciała stanowi większy heroizm niż bohaterstwo wojenne. O ile w tym drugi człowiek jest w stanie odnaleźć jakiś sens, może zyskać sławę, a przynajmniej szacunek w oczach społeczeństwa, o tyle choroba, która ogranicza wolę działania, skazuje na samotną anonimową walkę w świecie zredukowanym do minimum.

Beata Zdziarska poruszyła też temat starości jako innego etapu życia, który napawa nas często lękiem. Ten wątek kontrastuje niejako z wątkiem Ewy i Mateusza. Zofia, jego mama wypełnia swój wolny czas na emeryturze zajęciami w Domu Pogodnej Jesieni, w którym rezydenci dochodzą do kresu życia i nazywają domem, a nie omem starców. Zaprzyjaźniła się z jego rezydentami, szczególnie z Marią, Basią i Franciszkiem, który skradł i moje serce. Obcowanie z przyjaciółmi było doskonałym lekiem na samotność i dawało jej energię i motywację, żeby nie stać w poprzek drogi, a iść dalej do przodu. Maria dzielnie zmagała się z chorobą, bardzo jej w tym pomagała wiara, szczególnie modlitwa przed lwowską ikoną. Zofia, doświadczona przez życie, była również wierzącą osobą. Wzruszały mnie spacery Franciszka z Zofią nad morze. Pogodny bohater sypał mądrościami życiowymi jak z rękawa. One podtrzymywały Zofię na duchu. Zapewne wzruszy czytelników jego opowieść, dlaczego nie lubi kokosanek, pysznych ciasteczek do kawy. Basia nauczyła z kolei Zofię haftować. Ale w DPJ zdarzały się i smutne momenty – śmierć. Rozmowy z księdzem na tematy religijne – czy Matka Boska wybaczyła oprawcom jej Syna, czy potrafiła na nich spojrzeć jak na ludzi – przygotowały teściową do rozmowy z synową Ewą, bowiem przez przypadek spotkały się w szpitalu. Czy to był przypadek? Czy daje to czytelnikowi nadzieję na  odbudowę relacji między kobietami i odnalezienie drogi do porozumienia?

Powieść czyta się szybko, jest napisana lekkim stylem, ale nie płytkim i pięknym, pełnym emocji językiem. Akcja toczy się niejako dwutorowo: Ewa przebywając w szpitalu, pragnie uporządkować swoją przeszłość i opowiada w pierwszej osobie prawdziwą historię swojego życia. Podobnie i Zofia, cierpiąc w szpitalu na bezsenność, odtworzyła w pierwszej osobie historię swojego życia. Dlatego też dość łatwo wkraczamy do świata świetnie wykreowanych bohaterów z pogłębionym rysem psychologicznym. Ich historie wywołują w nas lawinę często skrajnych emocji. Uwrażliwiają czytelnika, skłaniają do przemyśleń i refleksji nad życiem i najważniejszymi w nim wartościami. Zmuszają niejako do rachunku sumienia. Trudno oderwać się od książki. Wiele cytatów zaznaczyłam, by wracać do nich jak do złotych myśli, drogowskazów życiowych.

Beata Zdziarska podarowała czytelnikom swoją trzecią powieść, w której poruszyła trudne i bolesne tematy, obnażając ludzkie słabości: kryzys w małżeństwie, relacje między mężem i żoną, między zięciem a teściami, synową a teściową. Opowiada też o różnych obliczach miłości, o bolesnej zdradzie, o niezwykle trudnej sztuce wybaczenia, o przyjaźni, o rywalizacji w pracy. Pochyliła się też nad starością, o której myśl napawa nas lękiem. Z życia rezydentów w Domu Pogodnej Jesieni możemy wiele czerpać i się nauczyć. Ale po drugiej stronie raju znajdujemy także cierpienie, nieuleczalne choroby, ból, smutek, brak nadziei, zwątpienie, samotność i dręczącą tęsknotę. Czy to tęsknota za utraconym rajem…?

Zachęcam Was do sięgnięcia po wspaniałą powieść idealną na długie, jesienne, kocykowe wieczory.

Wydawnictwu Replika dziękuję za zaufanie i powierzenie mi patronatu nad powieścią. Autorce dziękuję za mądrą i trudną powieść.

„Niepołomice. Przeklęci” – Edyta Świętek (patronat Dropsa)

Read More
świętek niepołomice przeklęci

Oj biada, biada przeklętym. Tym, na których urok rzucono. Tym, którzy mają krew na rękach. Tym, którzy z łona przeklętych się narodzili. Wina musi być odkupiona. Zemsta będzie wymierzona. Krew zmiesza się ze łzami. Lament żałobnic z szyderczym śmiechem. Rozpacz z triumfem. Dramat z nienasyceniem.

Edyta Świętek, Przeklęci. Niepołomice, Skarpa Warszawska 2021.
Patronat Dropsa Książkowego

W Niepołomicach nie powitano mnie z uśmiechem. Nie cieszono się z mojego powrotu. Co innego zajmowało głowy bohaterów. Powstanie styczniowe – przegrane nie tylko politycznie. Zabrało ojców, mężów, braci. Zabrało wiarę w zwycięstwo, w wolność. Zabrało dobra, majątki. Obdarło z poczucia bezpieczeństwa. Żniwa poplamione krwią. Domy pogrążone w żałobie. Rodziny spłacające długi powstańców.

Autorka maluje losy kolejnych pokoleń na tle (po)powstańczej rzeczywistości. Na naszych oczach dorastają dzieci Trzosów, podejmując bardziej i mniej trafne decyzje, które kładą się cieniem na życiu wszystkich domowników. Przyglądamy się Cecylii – wdowie, która przejmuje stery w posiadłości i stara się otoczyć opieką troje dzieci – dwoje własnych i Maksymiliana. Syn Kornelii dorasta, a w jego sercu rośnie pragnienie zemsty za to, co spotkało jego rodzinę.

Drzewa genealogiczne się rozrastają, a ich gałęzie krzyżują. Przeszłość depcze po piętach teraźniejszości i naznacza przyszłość. Nie wszystko jest fikcją. Edyta Świętek zachowuje realia epoki: miejsca akcji, wydarzenia, zwyczaje, społeczne zależności. Ta część jest również bogata w postaci historyczne, znane mieszkańcom Niepołomic i okolic. Aktor, nauczyciele, hrabina – czytelnikom z Małopolski i osobom doskonale znającym ten rejon przypisy nie są potrzebne. Razem z postaciami nucą też piosenki ludowe, przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Lektura tej powieści to prawdziwa uczta. Zachwyca fabuła, intrygi, kreacja bohaterów, zachwyca język – stylizowany, dostosowany do realiów epoki. Opisy strojów, pomieszczeń, codziennych rytuałów – otwierając książkę, rozpoczynamy podróż do XIX wieku. Do Galicji. Do polskich ziem pod zaborami. Do dworów panów i chałup chłopów. Do serc prostych ludzi i umysłów wyższych sfer. Do serc przepełnionych miłością. Do serc przepełnionych zemstą.

Zniewoleni stali się przeklęci. Czy będą wolni? Jako obywatele i jako ludzie? Czy na naszych oczach wyjdą spod wpływów zaborców, spod wpływu konwenansów, przestaną spłacać długi zaciągnięte przez poprzednie pokolenia? Odpowiedź na to pytanie już w III tomie.

Edyto, snecho Świętka, nie każ nam czekać. Nie bądź katem serca, które czuje niedosyt. Serca pełnego ciekawości, zachwytu i kłaniającego się talentowi. I ciężkiej pracy. Czekam. Tam, gdzie ostatnio. Znajdziesz mnie. Między domem Trzosów a posiadłością Parnickich. Trzymającą kciuki za jednych i drugich. Bo przecież niezależnie od pochodzenia, decyzji przodków i bliskich każdy zasługuje na szczęście.

„Gwiazdeczka” – Aleksandra Rak (patronat Mamy Dropsa)

Read More
gwiazdeczka ola rak

Aleksandra Rak, Gwiazdeczka, Wydawnictwo Dragon, 2021.
#MamaDropsaCzyta

Ciepła, wzruszająca powieść o trudnej sztuce wybaczania. Pokazuje, co w życiu jest najważniejsze. Serdecznie polecam!

Izabela M. Krasińska, pisarka.

13 października to data premiery zimowo-świątecznej powieści Aleksandry Rak „Gwiazdeczka”, której mam zaszczyt być patronką medialną. Tym samym sezon na książki świąteczne uważam za otwarty.

Wszyscy przeważnie lubimy magiczne Święta Bożego Narodzenia, które zwykle jednoczą rodziny przy wigilijnym, świątecznym stole oraz przy choince. Liczymy wtedy na cuda. Zapominamy niejako, że ich sprawcami jesteśmy my sami. Czy Asia, bohaterka powieści także nie mogła się doczekać świąt…?

Na początku grudnia oczyma wyobraźni widziała tylko siebie siedzącą samotnie przy wigilijnym stole. Miała ku temu powody. Jej ojciec, w przeszłości zapalony taternik, okazał  się alkoholikiem,   kryminalistą, mordercą. Po wielu latach wychodził z więzienia i mógł liczyć tylko na córkę. Asia postanowiła jednak go odebrać i przywieźć do domu. Jakim człowiekiem okaże się teraz? Ile pozostało w nim zapału, by zdobywać szczyty i sięgać gwiazd? Milion pytań kłębiło się w głowie bohaterki. Mama natomiast przebywała w domu opieki, ponieważ coraz częściej zamykała się za drzwiami zapomnienia, do których nie dała nikomu klucza. Alzheimer czynił spustoszenie w jej pamięci i duszy, że nie mogła sama przebywać w domu. Asia była sama ze wszystkimi problemami. Jej małżeństwo przechodziło poważny kryzys. Oboje musieli pracować. Asia była tłumaczką a Sebastian miał firmę budowlaną. Marzyli o własnym domu. Ale czy to się ziści? Bohaterka mogła liczyć na przyjaciółkę i miłego kolegę z pracy bardziej niż na wsparcie męża, który nie chciał się widzieć z teściem. Czy spotkanie ojca z mamą po latach będzie dla chorej dobre? Czy marzenie Asi o rodzinnej kolacji wigilijnej się spełni? Życie przecież zaskakuje nas w najmniej spodziewanym momencie….

Poradzimy sobie. […] Tyle lat wspinaczki górskiej nauczyło mnie, ze nawet w najczarniejszą noc widać gwiazdy. A ty jesteś najjaśniejszą ze wszystkich. Bo myśl o tobie zawsze dodawała mi siły. Jesteś moją małą Gwiazdeczką i nie pozwolę, byś zgasła…

„Gwiazdeczka”, powieść bez odrobiny lukru, zawładnęła moim sercem z uwagi na poruszone trudne tematy. Historia Asi, która nie miała łatwego życia i której wali się świat, mimo wszystko marzy o rodzinnym Bożym Narodzeniu. Znajduje w sobie tyle siły. Powieść jest napisana lekkim stylem, emocjonalnym i obrazowym językiem. Narracja jest prowadzona w pierwszej osobie, co skraca dystans miedzy czytelnikiem a bohaterką, jesteśmy bliżej i bez problemu wnikamy do jej świata, myśli. Asia opowiada o sobie, o swojej rodzinie, o innych bohaterach. Autorka wprowadziła też retrospekcje, aby uzupełnić informacje o innych bohaterach i nadać szerszy kontekst przedstawionym wydarzeniom. Atutem powieści jest z całą pewnością kreacja bohaterów, są autentyczni, mają zalety i wady.

Aleksandra Rak podarowała czytelnikom kolejną wzruszającą powieść na długo przed Świętami, aby uświadomić, co jest najważniejsze w życiu rodziny. Wigilia i Boże Narodzenie będą magiczne i cudowne, jeżeli zdobędziemy się na szczerą rozmowę, wyjawimy wszystkie problemy, tajemnice i sekrety, bo razem łatwiej je rozwiązać i znaleźć wyjście z trudnej sytuacji. I mąż, i żona ponoszą odpowiedzialność za swoje małżeństwo. O trudną miłość warto walczyć, warto dać sobie drugą szansę i ponownie zaufać. Jest to szalenie trudne, ale możliwe. Asia patrząc na rodziców po tylu latach otulonych emocjami jak kokonem,  zapragnęła być kochaną, szczęśliwą. Chciała mieć w sobie więcej odwagi, by walczyć o to, co tak bardzo kochała. Potrzebowała też swojej Gwiazdeczki, dla której wciąż będzie się wspinać na szczyt, świadoma stromych podejść. Tylko w ciemnościach widać gwiazdy. Migoczące gwiazdy, choć takie maleńkie, potrafią pokonać każdą ciemność. Można też gwiazdę odnaleźć na ziemi w ukochanej osobie. Gdy dopada nas chandra wystarczy powtarzać sobie jak mantrę: Wszystko będzie dobrze. Jutro będzie lepszy dzień.

Wydawnictwu Dragon dziękuję za obdarzenie mnie zaufaniem.

Aleksandrze Rak serdecznie dziękuję za emocjonalną powieść, która nie pozbawia nas nadziei, że jutro będzie lepiej.

„Na śniadanie tort szpinakowy” – Kamila Mitek (patronat Mamy Dropsa)

Read More
na śniadanie tort szpinakowy

Kamila Mitek, Na śniadanie tort szpinakowy, Wydawnictwo Dragon 2021.
Patronat Medialny Mamy Dropsa

Dwa lata temu Kamila Mitek zadebiutowała powieścią „Na śniadanie tort szpinakowy”. Książkę wydała w ramach samopublikacji, a więc nigdy nie trafiła na rynek wydawniczy. Aż do teraz! Po sukcesie letniej historii „Moje greckie lato” przyszedł czas na wznowienie debiutu, który mam zaszczyt objąć patronatem medialnym!

„Po takie książki sięgam z przyjemnością, jest życiowo, słodko-gorzko i intrygująco. Polecam gorąco!”

Anna Kasiuk, pisarka

Bohaterką powieści jest Joanna Lisek, którą głos wewnętrznego chochlika przedstawia tak: matka samotnie wychowująca dziecko, kobieta niebezpiecznie zbliżająca się do czterdziestki, niepoprawna romantyczka z wielkim sercem i ciasnym umysłem. Ostatnie określenia to z powodu miłości do Grześka Liska, egoisty, aroganckiego i dominującego typa, pochłoniętego robieniem kariery, dla którego wartości rodzinne są bez znaczenia,  a dopuszczenie się zdrady z koleżanką żony z biura jest niewybaczalne. Joannę poznajemy więc w chwili, gdy znalazła się na życiowym zakręcie. Bohaterka, zagubiona po rozwodzie z mężem, musi wziąć życie w swoje ręce i odnaleźć się w roli samotnej matki wspaniałego Filipka. Nie jest to łatwe zadanie dla kobiety, która do tej pory była całkowicie podporządkowana mężowi. Ponadto codziennie w pracy spotykała Katarzynę, pierwszą asystentkę szefa. Zazdrościła jej kompetencji, pewności siebie, zdecydowania, efektywności i skuteczności w działaniu. Na dodatek szef narażał Joannę na upokorzenia przy każdej sprzyjającej okoliczności. Mogła liczyć jedynie na pomoc przyjaciół Saszy i Oli. Szczególnie przyjaciółce skrycie zazdrościła udanego życia małżeńskiego, spełnienia, pozytywnej energii, życzliwości i otwartości na innych. Ale czy perfekcyjna Ola nie zagubiła w tym wszystkim siebie?

Każda zmiana jest trudna. Czujemy przed nią opór i boimy się nowego, nieznanego. Ale zmiana to jedyny pewnik w życiu.

W miłości dobrze jest umieć przyjmować od drugiego człowieka nie tylko to, co przykre i bolesne, ale także to, co dobre i piękne. I chyba właśnie w tym tkwi największa trudność dla nas, kobiet. Potrafimy dawać, ale trudno nam brać i Cieszyc się tym, co zostaje nam ofiarowane.

W powieści pojawił się też tajemniczy bohater, który nie od początku budził we mnie sympatię, lecz lęk – podobnie jak w Joannie. Dawid Szramowicz „Szrama” to przypadkowo poznany w warsztacie samochodowym mechanik. Ale przecież życie często pokazuje, że pozory mogą mylić. Jakim mężczyzną w istocie okazał się Szrama?

Kamila Mitek stworzyła tego bohatera, aby  uświadomić czytelnikom, że nie należy osądzać człowieka po wyglądzie, po stwarzanych pozorach. Takie szufladkowanie jest mylące, krzywdzące i bolesne. Może się okazać, że ten człowiek spełni nasze pragnienia i marzenia. Już nigdy nie będziemy się czuć u jego boku jak  więzieniu. A tak czuła się Joanna w małżeństwie z Grzegorzem. Nie lada sztuką jest być ze sobą, ale jednocześnie cieszyć się wolnością wyboru, wolnością wyrażania siebie, a nawet wolnością, żeby odejść. To oczywiście wymaga pracy nad związkiem obu stron. Dlatego tak ważne jest otworzyć się na zmiany niż tkwić w chorym związku czy też przymykać oko na zdradę.

Historie Asi i Oli pokazują, że warto dać sobie przyzwolenie na bycie szczęśliwą mimo wszystko. Problem dotyczy nie tylko związku między kobietą a mężczyzną ale także i zmiany pracy. Warto podążać za swoimi marzeniami, których spełnienie dodaje życiu blasku i sensu. Nie bójmy się zatem podejmować decyzji o zamknięciu pewnego etapu w naszym życiu, aby móc rozpocząć kolejny, być może lepszy, a już na pewno bogaty w nowe doświadczenia i możliwości.

Autorka świetnie wykreowała autentyczne bohaterki z pogłębionymi portretami psychologicznymi i oddała ich emocje, aby motywować nas ich postawami do podejmowania decyzji o zmianach, dać nadzieję i wiarę, że jeszcze nie wszystko stracone. Znowu może zaświecić dla nas słońce, gdy los się do na uśmiechnie.

Książkę czyta się szybko, ale zmusza do zatrzymania się i skłania do pewnych przemyśleń. Nie da się jej odłożyć na dłużej. Atutem niezwykle życiowej powieści jest wartka akcja, perypetie, nagłe zwroty akcji, świetnie skonstruowane dialogi.

Kamila Mitek napisała mądrą powieść lekkim piórem, pięknym, emocjonalnym językiem zabarwionym szczyptami:  humoru, sarkazmu a nawet ironii. Szepty chochlika zawierają także wiele cennych przemyśleń na temat kobiecej: natury, duszy, osobowości. Te trzy szczypty pozwalają też wyostrzyć poważne problemy tu poruszone: problem zdrady, wybaczenia, samotnego macierzyństwa, trudnego dzieciństwa. Pokazują też, że życie bez męża, rozwód nie jest tragedią. Bycie samotną matką nie oznacza bycia samą, bowiem zawsze możemy liczyć na pomoc przyjaciół i rodziny. Od tego się ich ma. Siła tkwi w kobiecej przyjaźni. Pisarka podkreśliła wartość rodziny i przyjaźni.

Polecam z całego serca „Na śniadanie tort szpinakowy”. Dodam, że nie chodzi tu o umieszczenie pysznego tortu w menu, lecz w powieści ma on podtekst… erotyczny. Mam nadzieję, że pełna uroku i lekka powieść będzie idealna na jesienny czas.

Wydawnictwu Dragon dziękuję za zaufanie i powierzenie patronatu nad kolejną powieścią utalentowanej Autorki, której jestem i będę wierną czytelniczką.

„I znowu zaświeci słońce” – Agata Sawicka (patronat Mamy Dropsa)

Read More
i znowu zaświeci słońce

Agata Sawicka, I znowu zaświeci słońce, Wydawnictwo Dragon, 2021.
Patronat medialny Mamy Dropsa

15 września 201 r. Agata Sawicka, młoda, utalentowana, niezwykle skromna, jedna z moich ulubionych Autorek, oddaje w ręce swoich Czytelników kolejną powieść „I znowu zaświeci słońce”. Powieść inspirowaną wydarzeniami z własnego życia i swoich przodków. Z okładki poleca ją Monika Michalik, pisarka: „Piękna, wzruszająca opowieść, która przywraca wiarę w szczęście i miłość”. Śliczna okładka zachęca do zanurzenia się w lekturze.

Zapraszam do lektury recenzji tej pełnej emocji opowieści o sekretach skrywanych głęboko na dnie serca i wyjątkowej podróży, która pozwala nie tylko poznać przeszłość, lecz także zrozumieć siebie.

Oliwia właśnie skończyła studia i niebawem ma wyjść za mąż. Piękna biała suknia i gorączkowe przygotowania do ślubu nie potrafią jednak rozwiać wątpliwości i lęku przyszłej panny młodej… Oliwia nie wie, czy to, co czuje do narzeczonego, to prawdziwa miłość. Jak ma poznać, że to właśnie Paweł jest tym jedynym?
Dziewczyna pod wpływem impulsu rzuca wszystko i wyjeżdża do Zamościa, skąd pochodziła jej babka, Rozalia Siemaszkówna, utalentowana pisarka. Kobieta zaginęła przed laty w niewyjaśnionych okolicznościach. Oliwia próbuje rozwikłać rodzinną tajemnicę, a jednocześnie spojrzeć na własne życie z dystansu, by móc podjąć właściwą decyzję. Na swojej drodze spotyka Szymona – mężczyznę, który również przed czymś ucieka…

– opis wydawcy

 Agata Sawicka zauroczyła mnie napisaną sercem kolejną niezwykłą opowieścią o życiu, o ważnych wartościach i o różnych obliczach miłości.

To pełna emocji historia o dość zawiłych losach Rozalii i Timotieja oraz Oliwii i Szymona. Akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, przeszłość miesza się z teraźniejszością. Inspiracją do napisania historii Timotieja były losy wojenne przodka Tadeusza Łaskarzewskiego z Wołynia, które usłyszała od dziadka Józefa i taty Sobiesława. W powieści jest poruszony wątek rzezi wołyńskiej, jednego z  najtragiczniejszych epizodów historii Polski w czasie II wojny światowej. Ukraińcy odznaczali się bowiem niezwykłym okrucieństwem, zachowane relacje świadków porażają i przerażają, że człowiek człowiekowi zgotował taki los. Ale z drugiej strony nie wolno tracić nadziei i wiary, że pewnego dnia znowu zaświeci słońce, bo „miłość jest najsilniejszą siłą, która rządzi światem. Miłości i duszy nikt człowiekowi zabrać nie może”. W takim świeci możliwe jest szczęśliwe życie dwojga zakochanych ludzi.

Oprócz wątku historycznego, Agata Sawicka porusza relację babcia-wnuczka. Obserwując Córkę, widzę, jak ten motyw jest bliski „dziadkowym sierotom” – dziewczynom, które z różnych przyczyn nie zdążyły nawiązać więzi z  babciami i dziadkami. Postaci Oliwii i Rozalii koją tęsknotę, wlewając do czytelniczych serc ciepło i spokój. 

Co ważne, akcja powieści rozgrywa się nie tylko na dwóch płaszczyznach czasowych, ale i w różnych miejscach na mapie Polski. Oliwia wyrusza w podróż – ucieczkę, podczas której próbuje na nowo odnaleźć i zbudować siebie. A pomocne w odnalezieniu siebie są fragmenty powieści cioci Rozalii. Czytelnicy towarzyszą jej podczas spacerów malowniczymi uliczkami Zamościa, Krakowa, rozkoszują się bliskością natury na Podlasiu. Pod wpływem wytrawnego, choć młodego pióra Autorki, wyruszają też w podróż w głąb siebie i własnego serca.

„I znowu zaświeci słońce” urzekło mnie od pierwszych stron. Zachwyciła mnie fabuła, zachwycił język i lekki styl. Agata Sawicka posługuje się pełnym emocji i uczuć oraz niezwykle plastycznym językiem. Za pomocą plastycznych opisów i ciekawych dialogów bez trudu przeniosłam się do świata przedstawionego, obserwując niejako rozgrywające się wydarzenia, towarzyszyć Oliwii w podróży i odkrywać krok po kroku niewyjaśnione tajemnice ciotki Rozalii, do której bohaterka była tak podobna pod względem charakteru i usposobienia. Celowo nie wspomniałam o uciekającym Szymonie…Do wątku historycznego Autorka wprowadziła elementy gwary, dzięki czemu powieść zyskuje na autentyczności. Jestem pełna podziwu dla dojrzałości pisarskiej i nie tylko Autorki. Przejawiła się ona w kreowaniu Rozalii i jej historii. Ciotka mogła być przecież babcią Agaty Sawickiej.

Agata Sawicka podarowała Czytelnikom piękną i poruszającą opowieść napisaną sercem, by pokazać, że życie każdego człowieka jest niezwykłe, a jego magia kryje się w codzienności. Przypomina, że nie należy oceniać człowieka po pozorach tak jak książki po okładce. Nie oceniajmy zatem drugiego człowieka zbyt pochopnie, ale starajmy się go wspierać, bo każdy potrzebuje obecności i bliskości drugiego człowieka. Każdy zasługuje na drugą szansę, na odnalezienie szczęścia Podążajmy zawsze za głosem serca, a wtedy będziemy szczęśliwi. Bądźmy też cierpliwi i pełni wiary, że nadejdzie kiedyś taki dzień, w którym i nad naszym życiem  zaświeci słońce. Historia życia Rozalii nauczyła Oliwię, że nie zawsze wszystko toczy się zgodnie  naszym planem. Jednak nigdy nie wolno nam zwątpić w to, co uważa się za najważniejsze. Nigdy nie wolno się nam poddać. A na prawdziwe szczęście czasem trzeba długo poczekać. Nigdy też nie jest za późno na podróż w głąb siebie, by odnaleźć właściwą ścieżkę życia. I nigdy nie należy zwątpić w marzenia, bo one dodają nam odwagi w walce o swoje szczęście.

„I znowu zaświeci słońce” to książka o przyjaźni, o różnych obliczach miłości, o relacjach i więziach interpersonalnych. Autorka porusza także poważny problem przemocy – fizycznej, psychicznej i ekonomicznej. Przestrzega nas przed ludźmi pełnymi obłudy i hipokryzji.

Oliwia identyfikowała się z ciotką, z jej powieści czerpała wiele cennych inspiracji i życiowych wskazówek oraz uczyła się sztuki pisania. Zanotowała w swoim pisarskim notesie taki fragment powieści „W powiewie wiatru”, z którym pragnę się podzielić na zakończenie mojej opinii:

Miłość jest najcenniejszym darem, jaki ludzie otrzymali od Boga. Jest cudem, bo jakże inaczej można nazwać fakt, ze zupełnie obcy sobie ludzie stają się dla siebie całym światem?

Powieść Agaty Sawickiej wywołała w moim sercu burzę różnorodnych emocji. Jakże trudno napisać recenzję tak, by za dużo nie zdradzić a jednocześnie zachęcić do lektury. Książka dopiero trafia do księgarń, ale już pojawiła się na półkach Legimi. To niespodzianka dla Czytelników.  Mam nadzieję, że jednak udało mi się uchwycić wszystkie walory powieści, która będzie idealnym wyborem na długie, jesienne wieczory. Życzę Wam milej lektury i wielu wspaniałych wrażeń i przeżycia całej palety uczuć i emocji. Pogubionym życiowo na pewno wskaże właściwą ścieżkę życia.

Wydawnictwu Dragon dziękuję za zaufanie i powierzenie mi zaszczytu patronatu nad powieścią.

Agacie Sawickiej z całego serca dziękuję za kolejną powieść, która dostarczyła mi ogromu emocji i uczuć, skłoniła do refleksji i inspiracji.

„Jesienne pożegnanie” – Joanna Jax (patronat medialny)

Read More
jesienne pożegnanie

Joanna Jax, Jesienne pożegnanie, Wydawnictwa Videograf 2021.
Patronat medialny Dropsa
Rekomendacja Dropsa

„Droga do wolności bywa długa, wyboista. Smakuje łzami, smakuje krwią. Pachnie zazdrością. Oślepia. Co się pod nią kryje…? Bohaterowie sagi Joanny Jax szukają wolności. W miłości, w kraju. Próbują się odnaleźć w intrygach i odkryć tajemnice. Czują na sobie oddech duchów minionych lat. Z kim lub z czym przyjdzie im się pożegnać jesienią…?”

– tak w kilku zdaniach rekomenduję najnowszą powieść Joanny Jax z okładki.

Dziś przyszedł dzień, w którym rozwijam te myśli i gorąco polecam wtorkową premierę.

Gdy czytałam pierwsze dwa tomy sagi „Duchy minionych lat” („Wiosenne przebudzenie” i „Letnie przesilenie”) przemknęło mi przez myśl, że wspaniale byłoby patronować kolejnej części. Dość szybko uznałam to marzenie za nierealne, ale… jesienią wszystko jest możliwe. Bohaterowie Joanny Jax już doskonale to wiedzą. Boję się, że zbyt wiele zdradzę z treści, więc zamiast krótkiego rysu fabuły, prezentuję opis wydawcy:

Nadszedł rok 1978, w który świat wita papieża Polaka. Władze w kraju zaczynają panikować, kryzys zaczyna się pogłębiać, a SB nie przestaje nękać opozycjonistów. Karol Lewin kolejny raz okazuje się niezastąpiony w swoim fachu, prywatnie zaś przeżywa najszczęśliwsze chwile w swoim życiu. Kostek Piotrowski usiłuje rozwikłać jedną z największych afer z udziałem polskich służb specjalnych, a Kinga próbuje poukładać swoje życie osobiste, podobnie jak Grzegorz Łyszkin i Amelia Imhoff, której coraz mniej podoba się w socjalistycznej Polsce.
Bohaterowie, którzy dotychczas zmagali się z duchami przeszłości, teraz borykają się z własnymi problemami, które zesłał im los. Tymczasem do Afganistanu wkraczają wojska sowieckie, w Iranie wybucha rewolucja islamska, zakończona obaleniem szacha, zaś Europa nękana jest zamachami terrorystycznymi.

Koniec z duchami przeszłości. Pora na duchy teraźniejszości. Pora na zmaganie się z konsekwencjami własnych decyzji, a nie tych podjętych przez rodziców. Bohaterowie dorastają i kreują własną rzeczywistość. Przeżywają sukcesy i porażki, w domu i w pracy. Szukają wolności. Dla siebie, i dla innych. Szukają wolności jako obywatele, szukają wolności jako ludzie. Zdolni do miłości, zdolni do zazdrości, zdolni do nienawiści.

Joanna Jax tym razem w jesiennych barwach maluje obraz Polaków uwikłanych w wydarzenia końcówki lat 70. Raz ma dla nich złote kolory, innym razem testuje ich wytrzymałość szarugą smutku, rozgoryczenia, zazdrości. Niczym liście rzuca pod nogi sekrety. Wspomnieniami, pragnieniami podszytymi miłością, zemstą strachem wyściela ich ścieżki.

Powieść przeczytałam na dwa podejścia. Uwierzcie mi, książki „Jesienne pożegnanie” nie da się czytać dłużej. Pytania mnożą się z każdym rozdziałem – losy bohaterów zmieniają się i krzyżują w nieoczywiste sposoby. Postaci, jak to u Joanny Jax bywa, stają się uczestnikami i świadkami ważnych dla naszej historii wydarzeń. Wojna w Afganistanie, wybór Karola Wojtyły na papieża, zamachy terrorystyczne w Europie – Kinga, Grzegorz, Karol są tam, gdzie dzieje się historia. To oni, na potrzeby fabuły, ją tworzą.  

Epicka saga obyczajowo-historyczna. Powieść z historią w tle. Podróż w czasie do lat PRL-u. Wielkie wydarzenia, codzienność, której przetrwanie, było wielkim wydarzeniem. Wiele emocji, huśtawka nastrojów. Walka ze wzruszeniem, walka ze złością na autorkę, że aż tak doświadcza dzieci wojennego pokolenia…

„Jesienne pożegnanie” to moje trzecie spotkanie z duchami minionych lat historii. To trzecie spotkanie z duchami minionych lat młodych bohaterów, którzy na moich oczach dorastają. Dojrzewają jak te jesienne kasztany. Spadają z drzew marzeń – czasem na miękką trawę spełnienia, czasem zderzają się z twardym brukiem porażki. Odrywają się od gałęzi rodziców. Żegnają spokój, witają czas zmian – ustrojowych, zawodowych i prywatnych. Na szczęście my nie musimy się z nimi żegnać. Przed nami czwarty, zimowy tom. Czwarta pora roku, pora kolejnych zmian – nie tylko w przyrodzie…

„Fatalne zauroczenie” (tomy I-III) – Elżbieta Gizela Erban

Read More
fatalne-zauroczenie-trzy-tomy

Elżbieta Gizela, Erban, Fatalne zauroczenie, tom I-III, Wydawnictwa Videograf 2021.
Patronat medialny Dropsa Książkowego

W tej serii fatalne jest tylko zauroczenie. Chociaż, może to zabrzmi egoistycznie, gdyby nie ono, Iza być może nie zechciałaby się podzielić z nami swoją historią…

Wielkie namiętności, wielka miłość, przyjaźń, rodzina – trylogia Elżbiety Gizeli Erban poświęcona jest temu, co w życiu najważniejsze. O tym, co buduje człowieka i sprawia, że rozpada się na kawałki.

Główną bohaterką trylogii jest Iza – młoda dziewczyna, jedynaczka, otoczona bezgraniczną miłością rodziców i wsparciem przyjaciół. Zadziorna, pewna siebie, nie boi się wyrazić własnego zdania. Jej pierwsza „dorosła” impreza staje się początkiem nowego etapu w życiu. Na zabawie poznaje tajemniczego oficera. Zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, Toni szybko zaczyna nalegać na ślub. Iza jest zachwycona, bliscy przerażeni pośpiechem. Mimo sprzeciwu rodziców, ostentacyjnego zachowania babci i rezerwy przyjaciół, dziewczyna decyduje się na zawarcie małżeństwa. Bańka miłości pryska szybko. Za szybko… W Warszawie – tak dalekiej od rodzinnego domu – jest sama. Zdana tylko na siebie. I męża tyrana…

Izę budowała namiętność, którą pomyliła z miłością. Z raju trafiła w otchłań piekła. Piękna, młoda dziewczyna stała się wrakiem człowieka – fizycznie, psychicznie i emocjonalnie. Czy ma szansę na wyrwanie się z domowego więzienia? Czy może zacząć budować siebie na nowo? Czy potrafi to zrobić…?

Warto podkreślić, że akcja powieści rozgrywa się w latach 50. i 60. Polityka i sytuacja na arenie międzynarodowej to tematy obecne w niemal każdym polskim domu. W domu Izy również. Sama, przez profesję pierwszego męża, staje się częścią tego świata. Dzięki znajomościom z liceum wchodzi w świat młodych wojskowych. Ma własne zdanie na temat poczynań władzy – nie zawsze zgodne z powszechnym. Nie boi się go głośno wypowiedzieć, broni swoich przekonań. Nie umiała obronić tylko siebie – przed fatalnym zauroczeniem…

Jak już wspomniałam, fatalne w tej serii jest tylko zauroczenie. Cała fabuła, postać głównej bohaterki, styl – wszystko jest kreślone z najwyższą starannością. Weszłam w świat wielkich namiętności, uczuć i emocji. Dotknęłam kobiety krwi i kości. Weszłam do jej duszy i obserwowałam jej przemiany. Izunia stała się Izą. Dziewczyna stała się kobietą. Jej kobiecość rodziła się w bólach upokorzeń. Jej dramat stał się źródłem siły i granicą, która jest nie do przekroczenia.

Ta historia bawi, wzrusza i rozrywa serce na kawałki. Bo to jest historia o życiu. Dalekim od wymarzonego ideału. Dalekim od braku zmartwień i trosk. Dalekim od tęsknoty i żalu. Dalekim od świętego spokoju. Trzy tomy, czytane jeden po drugim, wstrząsnęły mną do głębi. Zresztą, ja tych książek nie czytałam. Ja je pożerałam. Zachłannie wchodziłam w świat Izy i jej bliskich. Chłonęłam każdym zmysłem to, co Iza-narrator mi opowiada. Trzymałam ją za rękę w chwilach trudnych, cieszyłam się z nią w momentach uniesień. Żal się było rozstawać…

Trylogię „Fatalne zauroczenie” polecam miłośnikom powieści z historią Polski w tle, z silną postacią kobiecą i pierwszoosobową narracją. Zakup trzech tomów od razu nie jest szaleństwem, a koniecznością. Przekonajcie się i poddajcie temu literackiemu zauroczeniu. Zapewniam, że nie będzie fatalne!

Premiera: 24 sierpnia 2021 r.

Kup książki w wersji papierowej lub elektronicznej

„Cienie na wrzosowisku” – Anna Łajkowska (patronat medialny Mamy Dropsa)

Read More
cienie na wrzosowisku

Anna Łajkowska, Cienie na wrzosowisku, Wydawnictwo Dragon 2021.
Seria: „Wrzosowisko”
#MamaDropsaCzyta

Otul wszystko wspomnieniami najpiękniejszych chwil, przykryj pamięcią dotyku i zapachu. Pieść i kołysz tak długo, aż zaśnie w miejscu, które mu wyznaczyłaś. Co pewien czas cały ten skarb będzie wzdychał przez sen i przypominał o sobie, ale pozwoli ci normalnie żyć. Pozostanie małym klejnotem, a nie ogromnym, niekształtnym, raniącym serce ciężarem.

14 lipca będzie miała miejsce premiera powieści Anny Łajkowskiej „Cienie na wrzosowisku”, nad którą Wydawnictwo Dragon powierzyło mi opiekę medialną. Jest to trzeci tom serii obyczajowej „Wrzosowisko” inspirowanej „krainą sióstr Bonte”, w której Autorka mieszkała przez dwa lata. To poruszający cykl o miłości, o zdradzie, o trudnych decyzjach i wyborach życiowych, o sile przyjaźni, takiej na dobre i na złe, a przede wszystkim o więzach rodzinnych, o przepaści, jaka dzieli małżonków, gdy między nich zakradnie się tajemnica i utracą wzajemne zaufanie, o wzajemnych relacjach ludzi z małego miasteczka. A wszystko to rozgrywa sie na tle pięknych okoliczności przyrody. Zapraszam do lektury recenzji.

Basia prowadzi poukładane życie w niewielkim angielskim miasteczku na wrzosowiskach. Kawiarnia świetnie prosperuje, dzieci rosną, małżeństwo obywa się bez wzlotów, ale i bez upadków. Kobieta nie potrafi jednak odnaleźć spokoju. W sercu skrywa głęboką ranę, a w głowie wirują setki pytań bez odpowiedzi.
Gdy Marek odkrywa prawdę o romansie żony, wyjeżdża do Polski. Basia musi odtąd sama mierzyć się z trudami codzienności, krążącymi na jej temat plotkami i poczuciem winy. Niespodziewanie w jej ręce trafia list, który James napisał do niej przed śmiercią…
Czy zdradę można wybaczyć?
Jak poskładać na nowo życie, które rozsypało się na kawałki?
Czy Basia podejmie walkę o swoją rodzinę?

– opis wydawcy

Dalsze losy bohaterów powieści poznajemy z perspektywy Basi, Marka i z pamiętnika ich szesnastoletniej córki Emilki. Mamy więc do czynienia z dwoma planami czasowymi, przy czym fragmenty pamiętnika są zamieszczone na początku rozdziałów powieści i oznaczone kursywą. Moim zdaniem jest to ciekawy zamysł Autorki, ponieważ fragmenty pamiętnika córki są napisane kilkanaście lat później. Akcja powieści toczy się nieśpiesznie. Mnie to akurat nie przeszkadzało, gdyż lubię taki styl, skłaniający do oceny postaci, do refleksji. Autorka potrafiła opisać dość sugestywnie przeżycia wewnętrzne,  emocje, uczucia i dylematy każdego z bohaterów. Pokazała, jak utrata bliskiej osoby może wpłynąć na życie innych. Basia pozornie prowadziła spokojne życie, bo tak naprawdę żyła i karmiła się wciąż wspomnieniami z przeszłości, które bolały, raniły i rozdzierały serce. Cieniem na wrzosowiskach położyły się wydarzenia z przeszłości, których konsekwencji nie można już było cofnąć. Czy można było żyć w kłamstwie i stwarzać pozory na dłuższą metę? Jak długo można udawać przed najbliższymi, że życie toczy się w jak najlepszym porządku? Ale z drugiej strony jakże trudno jest przyznać się do błędu życiowego i prosić o wybaczenie. Czy ono było w ogóle możliwe? Basia przeżywała rozterki i dylematy moralne, bowiem sama do końca nie poznała prawdy. Jak więc miała wyjawić tajemnicę o Jamesie? W ten sposób ukarała przede wszystkim siebie zgodnie z radą przyjaciółki. Żyjąc wspomnieniami, straciła kontrolę niejako nad resztą rodziny a szczególnie dzieci potrzebowały matczynego wsparcia. Bez ojca i matki w roli czynnika jednoczącego każdy szedł w swoją stronę. Poruszył moje serce wykreowany obraz małżeństwa na huśtawce emocjonalnej. Marek i Basia to dwoje poranionych przez siebie ludzi oraz zawieszonych w czasie i w przestrzeni. Jak zakończy się ich walka o rodzinę? Czego będzie się domagała od rodziców Emilka, odkrywając tajemnicę w pamiętniku matki?

Rodzina, jak jakiś samolot w powietrzu, pokonywała ogromne odległości nad potwornymi przepaściami. Jedyną jej nadzieją była spójność, zgranie, jedność. I nagle z powodu dawnych błędów konstrukcja zaczynała się sypać.

Jak już wspomniałam, bohaterowie w narracji pierwszoosobowej opowiadają swoją historię. Możemy głębiej wniknąć w ich myśli, zajrzeć do poranionych serc. Autorka stworzyła ich bogatą psychologiczną charakterystykę. Co ciekawe, Anna Łajkowska nie ocenia ich postępowania i nie komentuje, czy zachowali się właściwie. To mieszkańcy miasteczka plotkowali i oceniali Basię, nie znając wszystkiego. Przyjaciółka zaskoczyła swoją postawą, dobrą radą, z której skorzystała. Charoll była bowiem mądrą kobietą i tą mądrością dzieliła się zupełnie bezinteresownie z Basią.

Powieść jest napisana lekkim stylem, nieco melancholijnym mimo poruszanych trudnych tematów. Język jest niezwykle emocjonalny i plastyczny. Autorka tak pięknie namalowała słowami przyrodę w Szkocji i w Polsce, szczególnie wrzosowiska, które na zawsze skryły nieodkrytą do końca tajemnicę i wspomnienia Basi. Ale i do domu zakradły się cienie pobytu Marka w Polsce. Sama jestem ciekawa, czy cienie z wrzosowisk i z Polski znikną a  w domu zagości spokój, radość, zaufanie, a zerwane więzi się odbudują i zacieśnią? Ale o tym zapewne w kolejnym tomie.

Polecam tę poruszającą serca powieść o trudnej miłości, pięknej przyjaźni idealną na letnie dni, gdy czas płynie wolniej. Mnie ta książka zapadła głęboko w serce. Uświadomiła, jak trudno oceniać ludzi, przed którymi życie postawiło trudny wybór. Jest to zbyt pochopne.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Dragon za zaufanie i powierzenie mi patronatu nad powieścią.

„Jakoś to będzie, Różo” – Jagoda Wochlik (patronat medialny)

Read More
jakoś to będzie różo

Jagoda Wochlik, Jakoś to będzie, Różo, Wydawnictwo Replika 2021.
Patronat medialny Dropsa Książkowego

Do tej pory nazwisko Więdłocha kojarzyło mi się z aktorką, Agnieszką. Teraz mam drugie skojarzenie. Róża. Róża Więdłocha. Brzmi śmiesznie? Może, ale uwierzcie mi, że to nie jest banalna kobieta! Już 20 lipca dzięki Wydawnictwu Replika będziecie mogli ją poznać!

Miłośniczka filiżanek i kina. Marzy o wielkiej miłości rodem z filmów romantycznych. Ale jednocześnie się boi. Boi się szczęścia. Życie bowiem pokazało jej, że nie jest komedią romantyczną, a za każdą chwilę radości trzeba słono zapłacić. Katastrofa nadejdzie prędzej czy później i trzeba być na nią przygotowanym. Dlatego uparcie buduje wewnętrzny schron. Róża Więdłocha – główna bohaterka powieści Jagody Wochlik – mogłaby tak w skrócie siebie scharakteryzować. Róża jest jak filiżanka. Delikatna, piękna, zachwyca kruchością i elegancją. Wystarczy jednak jedna chwila, słowo, zdarzenie, by pękła na kawałki…

Jakoś to będzie – stara się sobie powtarzać. Z naciskiem na jakoś. Boi się tego, co niepowtarzalne, przeznaczone specjalnie dla niej. Ale przy tej „jakości” nie sposób się nudzić, naprawdę! Ciekawość – to słowo kojarzy mi się z tą historią. Towarzyszyła mi od pierwszej do ostatniej strony. Bo choć Róża, dla własnego wewnętrznego bezpieczeństwa, stara się być przewidywalna, to zdecydowanie nie jest. Nauczycielka i bibliotekarka z powołania, nie lubi bezczynności. Angażuje się w wychowanie młodzieży i życie szkoły całym sercem. Zdaniem dyrektor – aż za bardzo, Przyjaciółki? Tu też zaskoczenie – jej powiernicami są stałe bywalczynie biblioteki w wieku emerytalnym. Miłość? Wydaje się, że z rozsądku, że ze strachu przed samotnością, że ten nowy nauczyciel nie pojawił się w jej życiu po nic, ale… Czy w miłości da się kalkulować?

„Jakoś to będzie, Różo” przeczytałam w dwa dni. Zachwyciła mnie postać głównej bohaterki. Przypominała mi nieco filmową Amelię, nieco mnie samą. Bywa tak, że i ja wyglądam nieszczęścia zza rogu, gdy wszystko układa się, w moim mniemaniu, za dobrze. „Dobrze, jak nie za dobrze!” – mawiała Ula Cieplak z „BrzyUli”. Powieść pisana jest lekkim językiem. Autorka dba, by stylem oddać charakter Róży i budować napięcie, które na ostatnich stronach sprawiało, że miałam ochotę czytać na stojąco.

Wiele uśmiechu, wiele wzruszeń i wiele łez. Lektura gwarantuje całą gamę emocji, momentami skrajnych. Bo Róża musi się nauczyć kwitnąć. Musi pojąć, że jest wyjątkowa. Przed nią długa droga. Możesz jej towarzyszyć. Warto! Tej dziewczyny nie da się nie lubić. Może dlatego, że jest taka jak większość z nas…?

„Wszystkie kształty uczuć” – Edyta Świętek (patronat medialny)

Read More
wszystkie kształty uczuć

Edyta Świętek, Wszystkie kształty uczuć, Wydawnictwo Replika 2021.

Choć od lektury pierwszego wydania powieści „Wszystkie kształty uczuć” minęły ponad cztery lata, wciąż pamiętam emocje, które mi wówczas towarzyszyły.

Po powieść Edyty Świętek sięgnęłam w jeden z zimowych weekendów. Pamiętam, że do zakupu e-booka skłoniła mnie okładka (z misiem) oraz opis wydawcy. Spędziłam z tą historią kilka godzin. Skończyłam tego samego dnia, tuż przed wyjściem do kina. Całą drogę na seans przeżywałam zakończenie, emocjonowałam się czytelniczo, zachęcając mamę do sięgnięcia po książkę. Zachęciłam ją dość skutecznie – literacka znajomość Mamy Dropsa z Edytą Świętek trwa do dziś. Ja, przyznaję, nie jestem na bieżąco z twórczością Królowej Alei Róż. Jednak dziś z uśmiechem na ustach wracam do historii „Wszystkie kształty uczuć”. Jako czytelniczka i jako patronka wznowienia.

Zapraszam Was do lektury recenzji z 2017 roku – moje wrażenia i rekomendacja są wciąż aktualne!