„Pocałunki pod jemiołą” – zbiór opowiadań Wydawnictw Videograf

Read More
pocałunki pod jemiołą

Kobieca Strona Literatury prezentuje „Pocałunki pod jemiołą”
Ewelina Nawara, Małgorzata Falkowska, Maria Zdybska, Magdalena Jarząbek, Agnieszka Nikczyńska-Wojciechowska, Katarzyna Grabowska, Agnieszka Zawadka, Marta Matulewicz, Agnieszka Zakrzewska, Wydawnictwa Videograf 2021.
#MamaDropsaCzyta

24 listopada ukazała się pod szyldem Kobiecej Strony Literatury pierwsza antologia „Pocałunki pod jemiołą” a wydana przez Wydawnictwa Videograf. Dziewięć polskich Autorek: Ewelina Nawara Małgorzata Falkowska, Maria Zdybska, Magdalena Jarząbek, Agnieszka Nikczyńska-Wojciechowska, Katarzyna Grabowska, Agnieszka Zawadka, Marta Matulewicz, Agnieszka Zakrzewska napisało dziewięć historii.

Znajdują się wśród nich różnorodne opowiadania: romantyczne, z lekką nutą erotyzmu, obyczajowe, fantastyczne. Każdy Czytelnik znajdzie tu coś dla siebie. Dzięki lekturze tej przepięknie wydanej książki zimowe i świąteczne nastroje będą pełne magii i miłości, bo właśnie magia świąt łączy te różnorodne historie. I jeszcze jedno – jemioła oraz wiara, że pocałunki pod jemiołą mogą zdziałać cuda. Na pierwszy rzut oka książka zachwyca piękną oprawą: różowa okładka z grafiką świąteczną, na skrzydełkach Autorki zamieściły rekomendacje opowiadań, są zamieszczone ich fotografie, zapowiedzi wydawnicze a każde opowiadanie jest również opatrzone notką biograficzną i… pewną niespodzianką 😉

Opowiadania te z pewnością wprowadzą czytelników w zimowo-świąteczny nastrój. Mimo że z niektórych wyziera smutek, to jednak świąteczny klimat go łagodzi. Jak już wspomniałam, są one różnorodne, ale łączy je motyw jemioły, pocałunków pod jemiołą. Nie zawsze święta ociekają jak pierniczki lukrem. Nie zawsze przecież cała rodzina może się zgromadzić przy wspólnym wigilijnym stole, który mami nasze zmysły dwunastoma potrawami a które najbardziej smakują właśnie w ten magiczny wieczór. Powinniśmy jednak pamiętać, aby nie zatracić w sobie ducha świąt Bożego Narodzenia i mieć świadomość, że najważniejsza, magiczna jest bliskość rodziny oraz najcenniejszy podarunek –  czas, który możemy poświęcić sobie i kochanym ludziom. Przestać gonić, zwolnić, celebrować, cieszyć się każdą wspólną chwilą.

Zachęcam gorąco do sięgnięcia po różową, pięknie wydaną antologię. Nawet najlepsze zdjęcie nie odda jej prawdziwego uroku. A dziewięć cudownych historii pomoże nam niewątpliwie w przygotowaniach do świąt, w podróży w głąb siebie, by przypomnieć sobie tradycje świąteczne z dzieciństwa, ulubione potrawy, nastrój świąteczny, choinkę, może udekorujesz ją w tym roku schowanymi gdzieś w pudełku ozdobami z domu rodzinnego. Pamiętaj też o zakupie gałązki jemioły i żeby miała dużo białych kuleczek. Jednak najważniejsza jest obecność kogoś a nie ważne to , co jest na stole. Nie dajmy się zwariować.

Zwróćmy swą twarz ku rodzinie. Świąteczny żar niech w nas płonie. Niech trwa i nigdy nie zginie!

Małgorzata Falkowska, „Budka miłości”

Pomoc chorej studentce, jemiołowa całuśna budka, wyścig z czasem…

Katarzyna Grabowska, „Świąteczne obietnice”

Magia siły miłości – ponad wszystko. Mimo wszystko. Świąteczne śniadanie, które zmienia wszystko…

Magdalena Jarząbek, „Wigilijna e-randka

Perspektywę samotnej wigilii zmienia pewna aplikacja i balkonowy włamywacz…

Marta Matulewicz, „Świąteczna podróż”

Jemioła w Orient Expresie? Proszę wsiadać!

Ewelina Nawara, „Grzeszny Mikołaj”

Czy przyjaciel brata z dzieciństwa to najlepszy kandydat na chłopaka? A co z obietnicą, że Iris nigdy nikogo nie pocałuje pod jemiołą…?

Agnieszka Zakrzewska, „W tym roku świąt nie będzie!

Wigilia bez choinki? To może się udać tylko pod jednym warunkiem…

Agnieszka Nikczyńska-Wojciechowska, „Święta na Maderze

Czy wymarzone święta zagranicą okażą się tymi idealnymi?

Agnieszka Zawadka, „Urok

Co czarownice mogą powiedzieć o… pocałunkach pod jemiołą?

Maria Zdybska, „Prawda o twoich oczach

Święta w szkockim zamku? Pułapki z jemioły w najmniej oczekiwanych miejscach. To tylko brzmi romantycznie…

„Gwiazdka na Zielonej 13” – Agata Bizuk (#MamaDropsaCzyta)

Read More
Gwiazdka na Zielonej 13 - 3D

Agata Bizuk, Gwiazdka na Zielonej 13, Wydawnictwo Dlaczemu 2021.
#MamaDropsaCzyta

17 listopada miała miejsce premiera dziesiątej powieści Agaty Bizuk „Gwiazdka na Zielonej 13”, trzeciej części cyklu „Zielona 13”, który pokochali Czytelnicy i niecierpliwie czekali na tę książkę. Jest to poruszająca serce opowieść o ludziach takich jak ja i takich jak Ty, o ich dobrych i złych momentach w życiu. To historia o tym, że czasem warto się zatrzymać w codziennej gonitwie i uśmiechnąć się do sąsiadki czy też sąsiada, poświecić chwilę na rozmowę, zdobyć się na mały gest życzliwości, z których nasza codzienność powinna się składać. Wystarczy bowiem tak mało, aby zyskać tak wiele. To wreszcie historia o sile przyjaźni, różnych twarzach miłości, o samotności, o rodzinnych więzach i relacjach międzyludzkich. Zróbcie sobie kubek rozgrzewającej herbaty, otulcie się miękkim kocykiem i zanurzcie się w opowieść o radościach i smutkach bohaterów, czyli tak jak i w naszym życiu, gdzie radość się z troską plecie…

Zapraszam Was zatem do mieszkańców wałbrzyskiej kamienicy na Zielonej 13, gdzie znowu wrze. Do Świąt Bożego Narodzenia pozostały jeszcze dwa tygodnie. Co słychać u naszych bohaterów? Do Mariolki przyjechała na prowincję z Warszawy kuzynka Justyna Sadowska, celebrytka, aktorka popularnego serialu. Jak zareagują na nią pozostali mieszkańcy? Bohaterki miały już tylko siebie na świecie. Mieszkanie Marioli, zaklinaczki dzieci, przypominało swoim wystrojem nieco skansen  z poprzedniej epoki. Kuzynka zafascynowała się Mariolką, która z szarej myszki stała się gwiazdą w swoim zawodzie i absolutną wyrocznią dla każdej matki. W głowie aktorki zrodził się pewien plan. Czy uda się go w pełni zrealizować? Radeo z nowym tatuażem, czyli z ptakiem na plecach, puścił wodze wyobraźni i widział siebie robiącego karierę aktorską dzięki znajomości z Justyną. Czy aktorka stanie się dla niego faktycznie trampoliną, na której mógłby się wybić. Wizje narcystycznego Radeo wywołują w nas śmiech. Bohater też ma pewien plan, na którego realizacji mógł dużo skorzystać. Czy to mu się ziści? Czy bohater wyciągnie z tego jakąś lekcję? Elwira i Krzysztof przechodzą kryzys w swoim małżeństwie. Czworaczki, cztery córeczki i cały dom spoczywa na głowie pracującej i przemęczonej kobiety. Co się dzieje z Krzysztofem? Dlaczego się izoluje, ucieka z telefonem, milczy? Gdzie tkwi źródło ich problemów małżeńskich? Odwiedźmy rodzinę Zasadów. Elwira i Szczepan są szczęśliwymi rodzicami małego Franka, w którym Radeo dopatruje się podobieństwa do swojego ojca. Co z tego wyniknie? Na szczęście niegroźny w skutkach wypadek Franka pomoże w zdefiniowaniu, kto jest jego prawdziwym tatą.

Zajrzyjmy teraz do Romana. Mężczyzna traktuje Jurka i Antka jak synów. Żal mu Antka, z którym rodzice całkowicie zerwali kontakt. Danuta, była żona zupełnie się od nich odcięła. Gdy Roman dostał nagle udaru, Antek uratował mu życie. Na łóżku szpitalnym Roman miał wreszcie czas na trzeźwo przeanalizować swoje dotychczasowe życie a czytelnik poznał smutną historię samotnego bohatera, dla którego jedyną towarzyszką, pocieszycielką miłością była butelka żołądkowej gorzkiej. W kwestii rehabilitacji zadziałała Justyna. Czy mały krok dla Romana okaże się wielkim dla rodziny? To nie jest jedyna wzruszająca historia w powieści.

Starość się Panu Bogu nie udała. Stary człowiek niedomaga fizycznie, a jeszcze w głowie zaczyna mu się mieszać. I choć przez całe życie był sam, na starość ta samotność dopiero zaczyna go uwierać.

Zenek kiedyś romantyk, idealny mąż a potem wybrał wódkę i wylądował na ulicy. Nieudacznik życiowy! Dzięki pomocy Mariolki i Józka znalazł kąt dla siebie i pracę. Na starość dopadła go miłość do „młodej dziewczyny z telewizora” i odebrała logiczne myślenie. W efekcie przyniosło to opłakane skutki dla biznesu. Kto pośpieszył z pomocą? Józek, właściciel atelier, tuż przed świętami przeżywał kryzys egzystencjalny. Już nie chciał niczego – ani sklepu, ani przyjaźni z Zenkiem, ani szarpania się z tym wszystkim. Miał ochotę położyć się, zamknąć oczy i sprawić, żeby to wszystko wreszcie się skończyło. Czy jego „piękny sen” o własnym sklepie monopolowym naprawdę się skończył? Kto mógłby uratować Zenka i postawić na nogi?

Każdy z mieszkańców przeżywa swoje problemy, które się nasilają tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Ich życie nie jest słodkie, ale usłane problemami. A przecież miało być tak pięknie! Ich wszystkich połączyła tak naprawdę samotność, na którą sobie zasłużyli swoim życiem, postępowaniem, nałogami, słabościami. Agata Bizuk wprowadziła na karty powieści humor, komiczne sytuacje, które łagodzą poważny ton. Pokazała też, jak wiele może zmienić właściwa komunikacja, szczera rozmowa w naprawieniu relacji międzyludzkich i więzi rodzinnych. Akcja powieści z każdym dniem przybliża nas do magicznych Świąt Bożego Narodzenia. Pora więc szykować prawdziwą Wigilię. To będzie coś niesamowitego i wzruszającego w życiu mieszkańców kamienicy na Zielonej 13.

Wigilijny wieczór zawsze jest niesamowity. Nawet jeśli ktoś niespecjalnie przygotowuje się do świąt, tę podniosłą atmosferę czuć właściwie od samego ran. W Wigilię dzieją się prawdziwe cuda, bez względu na to, czy ktoś wierzy w moc Świętego Mikołaja, czy zupełnie neguje jego istnienie. W Wigilię ludzie stają się lepsi, bardziej przyjaźni i wyrozumiali dla swoich bliskich. Wreszcie tego dnia dzieje się ta prawdziwa, codzienna magia, która wlewa się w nasze serca po same brzegi. To przedziwny, magiczny czas, kiedy gasną wszelkie spory, a cały świat zamiera na tę jedną, jedyną chwilę.

A co się wydarzyło w Wigilię w kamienicy przy Zielonej 13? Tego się dowiecie z lektury. To będzie niezwykle wzruszający, magiczny i ostatni rozdział serii. I to nie będzie bajka! – Cicha noc, święta noc, pokój niesie ludziom wszem… Niech ta magia trwa! I jak napisała Agata Bizuk, ten trzeci tom cyklu jest namacalnym dowodem, że magia zadziałała i czytelnicy mogą spędzić Wigilię z ulubionymi bohaterami.

I jeszcze na koniec tylko Wam zdradzę, że Justyna Sadowska jest postacią autentyczną, a pojawiła się w powieści jako Gwiazdka dzięki wygranej aukcji na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Kamienica przy Zielonej 13 w Wałbrzychu istnieje naprawdę, to miejsce pełne tajemnic, nie zawsze piękne, nie zawsze pełne miłości i troski, to miejsce, w którym się wychowała Autorka. Postanowiła tam wrócić po latach i je odczarować w serii powieści.

„Ostatnia nadzieja” – Marzena Rogalska

Read More
ostatnia nadzieja marzena rogalska recenzja

Marzena Rogalska to popularna dziennikarka radiowo-telewizyjna. Od kilku lat dumnie prezentuje nam swoją pisarską twarz. Mam wrażenie, że w tym roku odkryłam kolejne talenty gospodyni instagramowej „Kawki z Rogalem”. Marzena Rogalska to malarka. Kartka papieru, choć w popularnym edytorze, muskana jest pędzlem delikatności, spokoju i kobiecości. Marzena Rogalska to kompozytorka. Tworzy utwory, w których pierwsze skrzypce grają kobiety. Daje im partie solowe z pełnym przekonaniem. Bo wie, że siła kobiet tkwi nie tylko w mieście. Siła kobiet tkwi także w literaturze, a postać Karli Linde jest tego doskonałym przykładem.

Marzena Rogalska, Ostatnia nadzieja, Wydawnictwo Znak 2021.
Cykl o Karli Linde

Czy powieść o wojnie musi być przepełniona krwią, hukiem wystrzałów, czołgami, przemocą? Nie. Powieść o wojnie może być – pozornie – spokojna. Wojna u Marzeny Rogalskiej to bolesna cisza przerywana wybuchem bomb. Wojna u Marzeny Rogalskiej to samotność, pożegnania, pustka. Wojna u Marzeny Rogalskiej to wojna Karli. Wojna kobiety. O bliskich, o samą siebie. O zdrowie ciała, o spokój duszy. Karla – dziewczyna, która dorastała na naszych oczach, która całą sobą chłonęła świat elit Europy lat 30. XX wieku – to już kobieta, dla której życie i wojna nie znają litości. Opuszcza salony, przepełnione ciepłem posiadłości Dorothy. Jej domem staje się szpital. Jej bliskimi pacjenci. Jej przystanią pokój pielęgniarek. Jej celem niesienie pomocy. I czekanie. Czekanie na spotkania, które z roku na rok wydają się coraz bardziej odległe, coraz bardziej niemożliwe do odbycia.

Kiedy Karla nie ratuje rannych, ratuje siebie. Jest przyjaciółką, tęskni, kocha, szuka. Nie przestaje wierzyć w szczęśliwe zakończenie – w spotkanie z ojcem, z którym kontakt urywa się na początku wojny. Przecież dla Karli ojciec jest całym światem. Latarnią, która oświetla wody jej życia. Kotwicą, która pomaga zachować równowagę. Lądem, do którego wraca. Czy wojenna zawierucha, która ich rozdzieliła, połączy ich na nowo?

„Chcę wiedzieć, czy to prawda, że córki są podobne do ojców, a synowie do matek”.

Karla jest podobna do ojca. Mądra, inteligentna, z poczuciem humoru. Z wyczuciem godnym mistrzów włada ironią. Płeć nie jest dla niej przeszkodą. Aż chce się napisać, że K jak Karla, K jak kobieta, która doskonale czuje się w męskim świecie. Bez kompleksów. Bez wymuszonego wstydu. Karla, podążając drogą wytyczoną przez kobietę z miasta Marzenę Rogalską, wyznacza szlaki dla kobiet swojego i następnych pokoleń.

Karla to kobieta czasów wojny, która się nie ukrywa. Walczy na szpitalnym froncie, jej bronią są leki i strzykawki, dobre słowo. Jest gotowa do boju i z pokorą wykonuje polecenia dowódców: lekarzy, pielęgniarek, osób bardziej doświadczonych. Karla to kobieta czasów wojny, która nie raz podnosi się z gruzów. Karla to kobieta czasów wojny, która przeżywa różne bombardowania: lotnicze, złych wiadomości, pożegnań. Karla to kobieta, która po wojnie wyrusza w podróż.

Londyn, powojenny Nowy Jork, który jawi się jak inny świat, egzotyczny Oran – czy na szlakach bohaterka odnajdzie to, co pozornie utracone? Czy nadzieja nie zgaśnie na kolejnych pokładach?

Tym razem Marzena Rogalska niczym jak puzzle układa Karlę w wojennej rzeczywistości. Maluje krajobrazy noszące ślady bomb – i te londyńskie, i te w sercu Karli. Powoli, a jednak budując napięcie, prowadzi nas po brytyjskich, amerykańskich, francuskich i wreszcie polskich ulicach. Bierze za rękę, mówi pewnie: „Chodź, pokażę ci inny świat. Mój świat, który stał się światem Karli. Świat córeczki tatusia, ale nierozpieszczonej. Córki, która dostała od ojca to, co najlepsze. Świat córki silnej i dobrej”. Ja tę rękę mocno ściskam i nie puszczę, bo przecież przed nami kolejne szlaki w IV tomie. Jestem gotowa i czekam na kolejne podróże. Z Karlą. Śladem Karli. A później na kolejne bohaterki. Bo wierzę, że będą. Mam nadzieję. A ona przecież ostatnia…

„Miłość, pies i czekolada” – Małgorzata Lis (patronat medialny)

Read More
miłość pies i czekolada okładka

Małgorzata Lis, Miłość, pies i czekolada, Wydawnictwo eSPE 2021.
Patronat Dropsa Książkowego

Mam ochotę krzyknąć: nareszcie! Nareszcie ktoś zauważył osoby z mózgowym porażeniem dziecięcym. Nareszcie ktoś napisał książkę, w której osoba z MPD nie jest poboczną postacią, a ważną, drugoplanową bohaterką. Nareszcie ktoś napisał, jak boli fizycznie i psychicznie życie ze spastyką, innymi dolegliwościami i ograniczeniami, jak życie z MPD naznacza nie tylko osobę porażoną, ale i całą jej rodzinę. A w tym wszystkim są jeszcze psy, książki, czekolada i miłość. Czy mogłam nie objąć tej powieści patronatem? Sami widzicie!

„Miłość, pies i czekolada” to kolejna boska powieść w dorobku Małgorzaty Lis. Tym razem pisarka przedstawia nam Beatę – bibliotekarkę, której największymi problemami są tusza, utrata pracy i brak partnera. Jednego dnia jej życie zmienia się o 180 stopni. Traci ukochaną posadę, a w jej rodzinnym domu pojawia się pies. Urocza sunia staje się przyczyną niespodziewanego spotkania na bałtyckiej plaży – i zakochania od pierwszego wejrzenia. Relacja z Rafałem nie będzie łatwa. Budowanie na skale wymaga szczerości, a na tę Beata nie może liczyć, przynajmniej nie do końca… Przypadek sprawia, że odkrywa jego największą tajemnicę…

Spacery z psem, czekolada i dobra książka to sposoby Beaty na problemy. Ucieka do swojego pokoju, w swój świat. Świat, w którym ważny jest Bóg – wiara w Jego obecność i wsparcie. Wiara w Jego plan. Mam jednak wrażenie, że w tej powieści Małgorzata Lis nie poświęciła aż tyle miejsca na opisywanie praktyk religijnych czy rozmów z Panem Bogiem jak w poprzednich książkach. Relacja z Panem Bogiem ukryta jest w codzienności, a postępowanie Beaty, jej wybory i uczynki, świadczą o tym, że kieruje się w życiu przykazaniami i prawdami zawartymi na kartach pisma świętego.

Zwykłam mawiać, że ile porażonych mózgów, tyle objawów, problemów, bólu. Każde dziecko, a potem dorosły, inaczej walczy ze swoim niedoskonałym mózgiem. Z niedoskonałościami swojego ciała i umysłu. Asia, jedna z bohaterek, ma czterokończynowe porażenie, porusza się na wózku inwalidzkim. Spastyka paraliżuje jej nogi, ręce, utrudnia mowę, po prostu funkcjonowanie. Ale uszkodzone nerwy nie uszkodziły najważniejszego – nerwu miłości. Potrzeby kochania i bycia kochaną. Przez rodziców, dziadków, chłopaka… Osoby z MPD, niezależnie od tego, czy są samodzielne, czy nie, mają potrzebę miłości: przyjmowania i dawania. Pani Małgorzacie serdecznie dziękuję za poruszenie tego wątku, za zwrócenie uwagi na to, że jesteśmy – porażeni chęcią życia, kochania i bycia kochanymi.

Książkę czyta się bardzo szybko – to zasługa nie tylko fabuły i kreacji postaci, ale i narracji – pierwszoosobowej. Historia opowiadana jest zarówno z perspektywy Beaty, jak i Rafała. Dzięki temu czytelnik lepiej poznaje bohaterów i ich światy, które próbują połączyć się w jeden. W dodatku powieść wyróżnia cudna okładka i psie akcenty na początku poszczególnych części. Uwielbiam takie detale!

„Miłość, pies i czekolada” to lektura obowiązkowa dla romantycznych dusz, które uwielbiają zaszyć się z książką pod kocem, z czymś słodkim w zasięgu ręki i psem przy nogach. Ta opowieść niesie nadzieję – na miłość, na słodkie dni i na ciepło w sercu – nie tylko od zimnych nosków.

„Bożonarodzeniowa księga szczęścia” – Jolanta Kosowska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
Bożonarodzeniowa księga szczęścia

Jolanta Kosowska, Bożonarodzeniowa księga szczęścia, Wydawnictwo Zaczytani 2021.
#MamaDropsaCzyta

10 listopada to dzień premiery kolejnej powieści Jolanty Kosowskiej „Bożonarodzeniowa księga szczęścia”, którą mam zaszczyt i ogromną przyjemność zrecenzować. To wbrew tytułowi nie jest książka świąteczna, można ją czytać w ciągu całego roku. Natomiast znakomicie może nas przygotować do okresu Świąt Bożego Narodzenia. Uświadamia nam bowiem, co w życiu jest najważniejsze, nad czym warto się pochylić a nad czym przejść do porządku dziennego i iść dalej, nie oglądając się za siebie, nie wracając do przeszłości, nie grzebiąc w niej, ale starać się uświadomić swoje błędy i wyciągnąć lekcję z życia. Zapraszam na garść moich refleksji.

Życie to mniej lub bardziej świadome wybory i ich konsekwencje.

Rafał, Tomek, Aśka, Lena i Maria to przyjaciele z lat licealnych. W czasach studenckich również tworzyli zgraną paczkę mimo studiowania na różnych uczelniach. Nie rozdzielił ich ani czas, ani odległość. Z biegiem lat zaczęło im brakować na wszystko czasu – dom, rodzina, nowe plany, cele, marzenia. Oni jednak wypracowali pewien rytuał – raz do roku, na Boże Narodzenie, każde z przyjaciół pisało list do pozostałych, opowiadając o wszystkim, co wydarzyło się w jego życiu. Z czasem czytanie listów to część ich wigilijnej tradycji, powoduje przyśpieszone bicie serca, otulają ciepłem, są głosami bliskich ludzi, którzy mieszkają daleko od siebie i na co dzień nie mają czasu utrzymywać kontaktu. Po piętnastu latach na początku grudnia przyjaciele zorientowali się, że zabrakło listu od Leny. Mocno to ich zaniepokoiło i zdziwiło. Lena z córką Milą mieszkała w Chorwacji, przed pięcioma laty jej mąż zginął w wypadku. Rafał, najbardziej przerażony, postanowił wyruszyć w podróż do Chorwacji, by przekonać się, co się stało. Dlaczego to właśnie Rafał miał złe przeczucia? Kilkanaście lat temu był szczęśliwy, bo szaleńczo zakochany w Lence. Ale udało się mu dokładnie wszystko zepsuć. Czy teraz nie będzie za późno na naprawienie błędów młodości?

Jolanta Kosowska podarowała czytelnikom kolejną powieść napisaną sercem i emocjami. Na przykładzie historii bohaterów pokazała różne oblicza miłości. Pogoń za pracą, wspinanie się po szczeblach kariery często sprawia, że zatracamy granicę między życiem zawodowym a osobistym. Najgorzej jest, gdy ulegamy presji innych, zwłaszcza kochających rodziców, którzy za nas decydują i dokonują wyborów, co dla nas najlepsze. Przecież oni nie przeżyją za nas życia. Każdy ma swoje życie i własną hierarchię wartości.

Miłość idealizuje, fałszuje rzeczywistość, wszystko potrafi wytłumaczyć po swojemu, wiele umie wybaczyć. Bywa, że dopowiada rzeczy, których nie ma.

Rafał niektóre listy od Leny znał na pamięć, często do nich wracał. To one  opowiadają nam o życiu przyjaciół, to właśnie z tych listów czytelnik może sobie ułożyć jak z puzzli historię miłości Leny i Rafała oraz historię przyjaźni całej piątki. To dzięki listom przestały boleć wspomnienia. Możemy także zakochać się w Chorwacji, bowiem Pisarka wyposażyła Lenę w swój dar: kolekcjonowanie magicznych miejsc i niezapomnianych chwil. Raz były to kamieniste plaże, innym razem starożytne ruiny, ciche zatoczki, maleńkie porty, wyspy, gaje oliwne, cisza poranków i niepowtarzalne zachody słońca. Jolanta Kosowska potrafi, patrząc sercem, opisać tak pięknie słowami cudowne miejsca, że obrazy przesuwają się przed oczyma jak kadry filmu: Jeziora Plitwickie, górska rzeka Krka z siedmioma dużymi wodospadami, park Narodowy Kornati – raj dla żeglarzy, delfiny, niesamowite zachody słońca. Tym samym bohaterce było łatwiej odciąć się od przeszłości związanej z Wrocławiem, zapomnieć, zaufać i uwierzyć oraz otworzyć się na nową miłość do Davora. Poznajemy też inne rejony Chorwacji podczas majowych wakacji przyjaciół z Leną i jej uzdolnioną muzycznie córką – Omis, miasto piratów, oko nieba, wyspa Brac, Split, Zadar.

Moja miłość do niego wschodziła do niego nieśmiało jak pierwsze wiosenne rośliny, które muszą pokonać zamarzniętą ziemię i przebić się przez resztki śniegu. Ta moja rozwijająca się miłość musiała przebić się prze resztki wspomnień, wyprzeć je z pamięci, zawód i rozczarowania zamienić na nowe marzenia i nadzieje.

To niesamowicie trudne, ale możliwe. Taką nadzieję dała czytelnikom Autorka – liczy się tylko to, co jest tu i teraz, i to, co przyniesie przyszłość. Nie warto żyć przeszłością i wciąż ją rozdrapywać, jakkolwiek tak trudno się pogodzić z odejściem ukochanej osoby. Są i na to sposoby: ucieczka do świata muzyki, fotografowanie, praca jako odskocznia, książki, wsparcie bliskich osób, które pomaga zamienić żal w ciepłe wspomnienia, realizować plany, gonić marzenia i stawiać nowe cele.

Oddaj kolory mojemu dniu,
Spraw, by woda w porcie znowu była szmaragdowa

Jak oczy mojej mamy.
Wytrzyj z jej twarzy łzy.
Są bezbarwne i nijakie.
Niech niebo będzie znowu lazurowe,
Domy śnieżnobiałe,
Dachówki karminowe,
A wody Adriatyku szmaragdowo-atramentowe.
Niech wrócą barwy dawnych dni,
Dla niej, dla mnie , dla wszystkich.

Kompozycja powieści – przeplatanie teraźniejszości z przeszłością wzmaga ciekawość czytelnika i wywołuje całą paletę emocji i uczuć. Byłam bardzo ciekawa, co z Leną i jej córką. Dlaczego ostatni list nie doszedł do przyjaciół. Podróż do Chorwacji była wręcz przerażająca, to walka o życie ze względu na niesamowicie trudne warunki zimowe. To była doskonała okazja, by przekonać się o sile przyjaźni. To dzięki wsparciu Tomka udało się Rafałowi dojechać do celu. To właśnie Tomek zagrzewał przyjaciela do walki o swoje uczucie. I list Davora…

Świetnie wykreowani, prawdziwi bohaterowie i ich historie życia, pełne emocji listy od Leny, cudowne opisy urokliwych miejsc w Chorwacji, sytuacji z życia bohaterów, niezapomniany opis tańca i… motyle tańczące w brzuchu, magiczny koń Thor Leny, zaklinaczki koni, teksty piosenek niesamowitej Mili  – walory tej powieści można mnożyć. Styl i emocjonalny, obrazowy i niezwykle plastyczny język powieści – to uczta duchowa dla czytelnika. Jolanta Kosowska to kolekcjonerka magicznych miejsc i niezapomnianych chwil. Powieść chłonie się wszystkimi zmysłami.

Myślę, że rozpaliłam waszą ciekawość do czerwoności i z pewnością wielu z was sięgnie po powieść pełną emocji i nadziei. Babcia Rafała mawiała, że wraz ze świętami Bożego Narodzenia wszystko zaczyna się od nowa. Każdy z nas może zatem uwierzyć, że jego księga szczęścia zapełni się fotografiami utrwalającymi nasze szczęśliwe i dobre chwile życia, które wywołają w nas tylko miłe i ciepłe wspomnienia. Tylko nie próbujmy tego zepsuć!

Bożonarodzeniowa księga szczęścia” to niezwykła, cudowna powieść, którą pod choinkę sprezentowała swoim czytelnikom Jolanta Kosowska. Z całego serca dziękuję za nią Autorce. Jej lektura pomoże mi niewątpliwie przygotować się w pełni do świąt. Napełni serce nadzieją, jak ważna jest w życiu miłość, przyjaźń, wsparcie, obecność drugiego człowieka, zwyczajna rozmowa, radość z małych chwil, gonienie za marzeniami. Doceniajmy to, co mamy. Czerpmy pełnymi garściami z życia, zachowując właściwą równowagę między jego sferami, dbajmy o harmonię.

Polecam z całego serca tę niezwykle cudowną historię o miłości, o sile przyjaźni, która daje nadzieję, warto gonić swoje marzenia, że można dogonić nawet te, które wydają się nieosiągalne.

Wydawnictwo Zaczytani z całego serca dziękuję za egzemplarz recenzyjny.

„Krawcowa z Paryża” – Georgia Kaufmann (#MamaDropsaCzyta)

Read More
krawcowa z paryża recenzja

Georgia Kaufmann, Krawcowa z Paryża, Wydawnictwo Otwarte, 2021.
#MamaDropsaCzyta

10 listopada to dzień premiery fascynującej powieści Georgii Kaufmann „Krawcowa z Paryża”. Do jej napisania zainspirowały Autorkę wydarzenia z przeszłości jej babki, matki a także jej własne przeżycia. Elegancka okładka książki przyciąga wzrok a rekomendacje ze skrzydełka zachęcają do sięgnięcia i zanurzenia się w lekturze. Trudno się oderwać od książki!

Poruszająca zmysły, napisana z rozmachem i niezwykle wciągająca „Krawcowa z Paryża” jest również olśniewająca i pięknie skrojona jak suknia od Diora.

                                                                                                  Rachel Rhys

Zapraszam na garść refleksji po lekturze jednej z najpiękniejszych książek tej jesieni. Tak bardzo potrzebuję teraz przenieść się do innego świata i innego czasu, gdy rodziły się największe domy mody i najsilniejsze uczucia. Rosę, utalentowaną bohaterkę powieści, poznajemy w chwili, gdy ma sześćdziesiąt trzy lata i postanawia opowiedzieć córce historię swojego życia. Urodziła się i dzieciństwo spędziła w Oberfals, we włoskich Alpach. Z czasem mieszkańcy mieli problem z określeniem swojej tożsamości pomiędzy niemiecką a włoską. Z rozrzewnieniem wspomina dzień, w którym dostała lalkę. Umiała już wtedy szyć i robić na drutach, więc pierwsze projektanckie próby to ubranka dla lalki Elżbiety uszyte z resztek, ścinków, podartych serwet czy obrusów z Gasthausu rodziców. I nagle wszystko zmieniła wojna, do Tyrolu wkroczyli Niemcy i ogłosili go częścią Wielkiej Rzeszy. W 1943 roku życie piętnastoletniej wtedy Rosy zmieniło się nieodwracalnie. Jedno bolesne wydarzenie położyło się cieniem na jej dalszym życiu. Zdradzona przez swojego ojca i niemająca oparcia w matce musiała szybko dorosnąć. Uciekła od bolesnej przeszłości z walizką w ręku, by rozpocząć nowe życie. A pomógł jej w tym listonosz Laurin. To, że potrafiła szyć, projektować, przerabiać zapewniło jej przetrwanie w Bressen i uświadomiło jednocześnie, co może osiągnąć starannym krojem i szyciem. Postanowiła zostać krawcową. Krojenie, lamowanie, zwężanie, poprawianie sukienek znajomej i jej przyjaciółek to dla Rosy przyśpieszony kurs krawiectwa i przedsiębiorczości. Bardzo szybko opanowała tajniki krawiectwa maszynowego. Z przyjaciółką snuły wizje wyjazdu do Paryża.

Była to porywająca wizja, przyszłość, o jakiej nigdy nie śmiałam marzyć – jak świeca zapalona w mroku. Nagle, na ułamek sekundy, w samym środku tej roztoczonej wizji, dojrzałam ścieżkę, szlak wiodący naprzód.

Jednak twarde realia życia szybko sprowadzały Rosę na ziemię. Postanowiła jednak pójść za głosem instynktu, odruchem przetrwania i uciec do Paryża, miejsca jej przeznaczenia. Rok 1946 – Paryż mimo zniszczeń wojennych wciąż był pięknym miastem. Rosa miała to szczęście, bowiem dzięki talentowi znalazła się w świecie mody jako krawcowa w pracowni …Christiana Diora a następnie modelka, asystentka, muza mistrza. Akcja powieści nabiera szybkiego tempa, chłonęłam strona po stronie, jak Rosa robi oszałamiającą karierę w Paryżu jej projekty oczarowują kobiety. Bohaterka podróżuje po świecie, na jej drodze los stawia fascynujących mężczyzn: wspomnianego już Diora, chemika Charles’a, muzyka Izzy’ego, dewelopera Jima. Jednak bolesne przeżycia osobiste, trudne wybory życiowe, tęsknota sprawiająca ból za kimś bliskim sprawiają, że Rosa rzuca się w wir pracy w eleganckim świecie mody i osiąga spektakularne sukcesy. Złote okresy w życiu, wielka światowa kariera bohaterki przeplatają się z wydarzeniami bolesnymi z przeszłości czy z życia osobistego jak choroba męża. I już do końca powieści przeszłość będzie największą przeszkodą na drodze do szczęścia bohaterki.

Czy Rosa stawi czoła przeciwnościom losu? Czy znajdzie kogoś, kto potrafi ją zrozumieć i pomoże uporać się z demonami przeszłości. Tego dowiecie się z powieści.

Absolutnie zgadzam się z rekomendacją ze skrzydełka, ze rosa, utalentowana bohaterka „Krawcowej z Paryża” uszyła dla mnie historię pełną emocji, niezwykłych sekretów, przepięknych miejsc, ponadczasowej elegancji i mężczyzn, wśród których będzie ten jedyny… Książka należy do tych z cyklu nieodkładanych na później. Czyta się z zapartym tchem, przeżywając całą paletę emocji i uczuć. Czytelnik bez problemu wchodzi do świata przedstawionego, by towarzyszyć bohaterce, podróżować po świecie: Paryż, Włochy, Brazylia, USA. Świetnie wykreowani bohaterowie i ich frapujące historie życia urzekają. Jest to powieść o różnych obliczach miłości, o relacjach w rodzinie, o sile przyjaźni, o tym, jak upiory przeszłości przeszkadzają nam na drodze do pełni szczęścia. Autorka uświadamia nam także, żebyśmy unikali zbyt pochopnego osądzania ludzi. Człowiek nieprzyzwoicie bogaty może też mieć serce i niesamowite pokłady wrażliwości, empatii. Nie da się wszystkiego kupić za pieniądze. Powieść dostarcza nam też wiedzy, smaczków ze świata mody dotyczących dodatków, akcesoriów do pięknych i eleganckich kreacji: zapachów, kultowych perfum, szminek, lakierów do paznokci, kremów. A to wszystko jest napisane lekkim stylem, pięknym, eleganckim językiem pełnym emocji i uczuć.

Zakończenie powieści jest zaskakujące. Czasem warto w życiu zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę w imię miłości.

Pomaluj usta ulubioną szminką, włóż sukienkę „na specjalną okazję, zapal aromatyczną świecę, nalej sobie lampkę wina albo zrób filiżankę herbaty i sięgnij po najpiękniejszą książkę tej jesieni. Wieczór od razu stanie się wyjątkowy…

Życzę Wam wielu wspaniałych przeżyć i doznań podczas lektury.

Wydawnictwo Otwarte bardzo dziękuję egzemplarz recenzyjny.

„A ja na Ciebie zaczekam” – Magdalena Kordel (recenzja przedpremierowa)

Read More
a ja na ciebie zaczekam magdalena kordel

Kochany Święty Mikołaju!

Na początku mojego listu pragnę Cię serdecznie pozdrowić i wyrazić nadzieję, że ubierasz się ciepło w swoich zimnych krajach, by na 6 grudnia być w gotowości. A tak na serio – jest sprawa, Czerwony.

Za miesiąc Twój najintensywniejszy dzień w roku. Jest już po Wszystkich Świętych, pewnie dostajesz pierwsze listy. Mam dla Ciebie dobrą radę. Wiem, co możesz kupić książkoholikom!

„A ja na ciebie zaczekam” Magdaleny Kordel czekać będzie w księgarniach od 24 listopada. Jest jeszcze trochę czasu, ale zbieraj zamówienia. Na pewno będą! To wyjątkowy tytuł na liście (około)świątecznych premier. Tytuł pachnący czekoladą, jaśniejący dobrem i nadzieją, wnoszący odrobiny magii do naszej codzienności.

„Bo przecież o to chodzi w Wigilii i w całym Bożym Narodzeniu. O rodzinę i miłość. O człowieka i ten drżący płomyk, który ma dotrzeć wprost do każdego, nawet najbardziej zziębniętego serca i je ogrzać”.

W tej historii nie chodzi o święta w wymiarze prezentów, skocznych piosenek czy perspektywy wolnego od pracy. To rodzina i miłość są najważniejsze dla bohaterów. To dla nich pokonują kilometry. To dla nich zmieniają siebie i świat na lepsze. To dla nich zdobywają się na odwagę. Porzucają maski, na światło dzienne wychodzą tajemnice. I staje się światło. Ciepło. Prawda. Świąteczny cud…

Wierzysz w anioły, Mikołaju? Bo wiesz, w tej powieści są bardzo ważne. Czuwają. Obdarowują. Nie tak jak Ty torebkami czy pudełkami (bez obrazy). Anioły u Kordelli machają skrzydłami, gubią piórka, by na ziemię spadły: wiara, nadzieja i miłość. Delikatnie popychają ludzi w odpowiednich kierunkach lub do właściwej bramy.

Zapomniałabym! Pamiętaj, by do paczek dołączyć wedlowskie słodycze, które także są bohaterami książki. Ta powieść pachnie czekoladą. Jest delikatna jak ptasie mleczko albo mleczna jak ta do picia. A lektura to wspaniały proces degustacji i delektacji.

Jestem pewna, że ta książka ogrzeje najbardziej zziębnięte serca. Jak nic wprowadzi w świąteczny klimat. Będzie kazać odrobić lekcje z miłości: do partnera/partnerki, rodziców, rodzeństwa. Zapali płomyk do cudowania w cudownym tego słowa znaczeniu. Zaprosi do pieczenia pierniczków. A nasza droga Kordella, niczym literacki anioł do wynajęcia, będzie patrzeć, jak czytelnikom rosną skrzydła.

Wiem, że jest wcześnie, ale potrzebowałam dziś przytulenia. A pisząc ten list do Ciebie, drogi Czerwony, miałam poczucie, że Magdalena Kordel mnie przytuliła. Tak jak zrobiła to na kartach powieści.

Widzimy się 24 listopada w księgarniach i 6 grudnia sam wiesz gdzie

Drops „byłam w tym roku bardzo grzeczna” Książkowy

„Czas białych nocy” – Maria Paszyńska

Read More
czas białych nocy maria paszyńska recenzja

Opowiem Wam pewną historię…

Dziewczyna siedziała na parapecie. Opierając plecy o miękkie poduchy, wyglądała przez duże okno, wychodzące na podwórze. Po trawie, wśród kolorowych, jesiennych liści biegali dziewczyna i chłopak. A może kobieta i mężczyzna…? Z daleka trudno było oszacować ich wiek…

Trzymali się za ręce. Mocno. Biegli przed siebie, nie oglądając się. Nie przystawali, by kalkulować. Uśmiechali się do siebie i patrzyli sobie w oczy z miłością i czułością. Z oddaniem. Z ufnością – taką, o której dorośli zapominają, a pielęgnują tylko dzieci. W pewnym momencie zerwał się wiatr. Mocny, silny. Dziewczyna się zachwiała, upadła, zaraz po niej chłopak. Nie mogli się podnieść. Wiatr był silniejszy. Ze wschodu. Zapowiadał burzę…

Chwilę trwało, zanim stanęli na nogi. Nie od razu chwycili się za ręce. Szukali się dłońmi jakby po omacku. Łapali powietrze. Udało się! Na nowo się złączyli! Ale zaraz… Dziewczyna siedząca na parapecie zerwała się z miejsca. Jest tylko on. Gdzie ona?

Maria Paszyńska, „Czas białych nocy”, Wydawnictwo Książnica 2020.
Cykl: „Wiatr ze Wschodu”

Dziewczyną siedzącą na parapecie byłam ja. Świat za oknem? To moja wyobraźnia malowana pędzlem talentu i wiedzy Marii Paszyńskiej. „Czas białych nocy” otwiera cykl „Wiatr ze Wschodu”. Otwiera też nowy etap w moim czytelniczym życiu. Bo oto do moich rąk trafiła powieść, którą przytulam do serca. Powieść, która trafiła mnie prosto w serce. Historia miłości mimo wszystko. Niemożliwej do spełnienia, a pokonującej wszelkie granice. Wielka namiętność w czasach wielkiej rewolucji. Uczucie czyste, piękne w szponach tragizmu kreowanego przez polityków.

Ta książka jest piękna. Po prostu piękna. I zachłanna. Nie liczy się nic – tylko Anastazja, Kazimierz. Ich miłość. Ich przyjaciele i wrogowie. XX wiek – pachnący wolnością, naznaczony krwią i wojną. Tuląc egzemplarz, czule gładząc kartki, zamawiam drugi tom. I znowu usiądę przed oknem wyobraźni, które otworzy Maria – malarka wzruszeń i niedosytu. Rzeźbiarka słowa:

„Słowa są bardzo ważne, kto wie, czy nie najważniejsze w kreacji rzeczywistości”.

cytat pochodzi z powieści „Czas białych nocy”

Dziękuję, Marysiu za Twoją uważność na obrazy w Twojej wyobraźni. Za słowa, które stworzyły rzeczywistość bohaterów i pozwoliły mi im towarzyszyć. Ta książka zostawiła we mnie ślad. Cóż zrobić, to moja nowa miłość…

„Obca kobieta” – Magdalena Majcher (#MamaDropsaCzyta)

Read More
obca kobieta majcher recenzja

Magdalena Majcher, Obca kobieta, Wydawnictwo W.A.B, 2021.
#MamaDropsaCzyta

We wrześniu miała miejsce premiera „Obcej kobiety” kolejnej powieści Magdaleny Majcher, świetnej autorki poczytnych książek. Z okładki  powieść rekomenduje Magdalena Kordel:

Czy można pokochać obce dziecko? Takie, którego nigdy nie nosiło się pod sercem? A może nosi się je w sercu, choć wcale się o tym nie wie? Magdalena Majcher po raz kolejny odważnie dotyka trudnych tematów, skłania do refleksji i porusza serca czytelników. To powieść z cyklu tych, które wstrząsają i na długo zostają w pamięci. Polecam serdecznie!

Bardzo lubię pióro Magdaleny Majcher. W powieściach Pisarka zawsze porusza trudne społecznie tematy, o których zwykle się nie mówi, przemilcza, zamiata pod dywan. Skłaniają do przemyśleń i refleksji a często zakończenie otwarte, niejednoznaczne prowokuje czytelnika do napisania w wyobraźni właściwego zakończenia, w sercu lub przemyślenia. To zapewnia Majcher stale rosnącą popularność.

Do napisania najnowszej powieści zainspirował Autorkę artykuł na temat rozwodów w Polsce, a właściwie jedno zdanie z artykułu, w którym adwokatka wspomniała o kobiecie szukającej porady, czy ma szansę na uzyskanie opieki naprzemiennej nad dzieckiem byłego męża. Pokochała je i traktowała jak swoje. Fabuła zatem wymagała przygotowania się z prawa rodzinnego, rozmów z prawnikami, z czym musiała zmierzyć się ta kobieta. Powstała historia z życia wzięta, dość mocno zakorzeniona w polskich realiach i napisana z potrzeby serca. Magdalena Majcher próbuje w tej powieści znaleźć odpowiedź na dość trudny problem, czy można pokochać niebiologiczne dziecko, jaka jest sytuacja prawna rodziców niebiologicznych, czy faktycznie mają prawo do obcego dziecka, które wychowują. Zapraszam na garść refleksji po lekturze wywołującej skrajne emocje powieści.

Weronika Tuchowska wychowuje razem z partnerem życiowym Hubertem jego biologiczną córeczkę Oliwię, którą matka zostawiła ojcu zaraz po urodzeniu. Na kartach powieści obserwujemy ze wzruszeniem, jak w toku wydarzeń dzień po dniu, miesiąc po miesiącu i rok po roku narodziła się między kobietą a dzieckiem silna i piękna więź. Weronika jako bibliotekarka mogła więcej czasu poświęcić dziecku niż zajęty i coraz bardziej zaabsorbowany karierą ojciec. Wymagało to oczywiście czasu i pracy. Macochą Oliwii uczynił Weronikę los, ale dziewczynka sama zdecydowała, że Weronika będzie jej mamą. Obdarzyła obcą kobietę wielkim zaufaniem.Innej matki przecież nie znała. Weronika i Hubert oddalali się od siebie, a dziewczynka coraz bardziej czuła się związana z matką. Aż nagle wszystko się skończyło, pękło jak bańka mydlana. Hubert się zakochał i postanowił zakończyć nagle, jego zdaniem, nieudany związek z Weroniką, która dała się nabrać na jego kłamstwa. Jakże blisko jest od miłości do nienawiści. Kobieta od dziewięciu lat była jedyną matką Oliwii i postanowiła nie dać się wyrzucić z życia córki. Mimo ogromnego szoku, bólu, cierpienia, upokorzenia i wzgardzenia Weronika jest w stanie wczuć się w sytuacje zrozpaczonej Oliwii, która w ciągu dziewięciu lat stała się dla niej całym światem. Bardziej już kochać nie mogła. Ojciec biologiczny nie rozumiał tego, że rozłąka z matką niewątpliwie odbije się na zdrowiu i psychice córki.

A jednak obca kobieta może pokochać obce dziecko! Czy zatem w świetle prawa Weronika może ubiegać się na drodze sądowej o uregulowanie kontaktu z dzieckiem partnera? Czy sąd z kolei uwzględni zdanie Oliwii? Magdalena Majcher emocjonalnym i obrazowym językiem opisuje walkę Weroniki o dziecko, jej rozterki wewnętrzne, emocje. Obrazki ze szczęśliwego życia z Oliwią noszone w sercu są lekiem i balsamem. Jej uśmiech, ciepłe spojrzenie, ręce oplatające szyje Weroniki i usta układające się w jedno krótkie słowo: mama. Na szczęście nie była w tym sama, miała wsparcie ze strony rodziców, koleżanek z pracy i do ich grona dołączyła adwokatka. Sytuacja się nieco skomplikowała, gdy pewna skrywana tajemnica z przeszłości bohaterki wyszła na jaw w sądzie. Zresztą od początku widać, że bohaterkę coś uwiera, trapi, schowała na serca dnie jakiś mroczny sekret z młodości. Udało się jej to, o czym świadczy spokojne usposobienie. Hubert nie mógł zrozumieć, że Weronice chodzi tylko o kontakt z córką. Dziecko kartą przetargową między partnerami – tego absolutnie nie chciała Weronika. Ale on nie miał pojęcia, na czym polega przeogromna siła miłości matki, a właściwie matek w pokonywaniu przeszkód i trudności, by nie stracić bezcennej więzi z dzieckiem. Czy się o tym przekonał?

Tę powieść czyta się od pierwszej strony z ogromnymi emocjami, które podsyca układ rozdziałów: „Teraz” naprzemiennie z „Wcześniej”. Gdy Weronika zaczyna walczyć o prawo do kontaktów z córką, wówczas wydarzenia i emocje także i mnie się udzieliły, że jestem tuż obok bohaterki i krzyczę do niej: „Walcz, bo masz prawo, bo ją wychowywałaś przez dziewięć lat. Ty jesteś jej prawdziwą matką! Ta, która ją urodziła, porzuciła”. Bohaterowi są świetnie wykreowani, prawdziwi z krwi i kości. Mają pogłębiony rys psychologiczny. Ogrom emocji nie pozwala odłożyć książki na później. Jest napisana lekkim stylem i nasyconym feerią emocji językiem, ale mimo to kompozycja powieści jest świetnie przemyślana. Powieść zawojowała moim sercem i na długo w nim pozostanie. Przekaz jest bardzo jasny.

Magdalena Majcher zaskoczyła mnie ogromnie zakończeniem napisanej sercem i feerią emocji i uczuć opowieścią o obcej kobiecie, której los na drodze postawił Huberta i Oliwię. A słowo MATKA w powieści nabiera nowych znaczeń.  

Polecam z całego serca „Obcą kobietę” – niezwykle emocjonalną powieść o rozpadzie rodziny, o walce stoczonej z samym sobą, o rozterkach, jakie targają duszą kobiety, o aborcji, procesie sumieniowym, o wybaczeniu i wreszcie o tym, że z każdej porażki należy wynieść jakąś lekcję, by się nie poddać. Wypalenie miłości między dorosłymi nie powinno wpływać na odcięcie kontaktu z dzieckiem, które zdążyło nawiązać mocną emocjonalną więź. To niejako apel do dorosłych, aby mieli na uwadze dobro dziecka, które nie może być „kartą przetargową” dla rozwodzących się rodziców.

Zakończę ciekawostką, którą przeczytałam w jednym z wywiadów. Weronika jest celowo bibliotekarką w hołdzie dla wszystkich bibliotekarek, z którymi Pisarka się spotyka, jeżdżąc po Polsce. Magdalena Majcher bardzo lubi i ceni szczególnie spotkania z czytelnikami w bibliotekach z uwagi na ich niepowtarzalny klimat.

„Brakujący obrazek” – Anna Ziobro (#MamaDropsaCzyta)

Read More
ziobro brakujący obrazek

Anna Ziobro, Brakujący obrazek, Wydawnictwo Dragon, 2021.
#MamaDropsaCzyta

Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

                                                                               Wisława Szymborska

13 października miała miejsce premiera trzeciej powieści Anny Ziobro „Brakujący obrazek”. Autorka dała się poznać jako specjalistka od trudnych tematów. Oto jak w jednym z wywiadów tłumaczy swój wybór:

Moim celem jest skłaniać czytelników do refleksji, ponieważ słowo pisane ma moc. Może otworzyć ludziom oczy. To nie są tematy wygodne, ale trzeba o nich mówić. Dostaję też sygnały od czytelników – myślą w ten sam sposób.

Zapraszam do lektury garści moich refleksji po lekturze powieści.

Anna Ziobro podarowała czytelnikom pełną emocji i boleśnie prawdziwą zimową opowieść, bez lukru, o nadziei, przebaczeniu i sile siostrzanej miłości. Wprawdzie nie kieruję się okładką przy wyborze książki, ale ta szczególnie przykuła moją uwagę. Tytuł powieści nabierze metaforycznego znaczenia, jeśli przyjrzymy się uważnie dziewczynie z okładki. W zimowej scenerii smutna dziewczyna siedzi samotnie na ławce, jej mina wskazuje na to, że jest smutna. Wzrok utkwiony w ziemię. Na białej ławce dużo wolnego miejsca. Biel dookoła potęguje uczucie smutku, chłodu emocjonalnego. To oczywiste, że kogoś brakuje… Każdemu bohaterowi z powieści kogoś lub czegoś brakuje do normalnego życia.

Akcja powieści toczy się dwutorowo, rozpoczyna ją prolog, część pierwsza „Szesnaście lat wcześniej…”, druga „Piętnaście i pół roku wcześniej…” i ostatnia „Teraz…” a na końcu epilog. Stosując celowo ten zabieg, Autorka chciała nam uzmysłowić, jak bardzo traumatyczne dzieciństwo kształtuje człowieka. Bagaż doświadczeń z dzieciństwa zabieramy w dorosłość. W prologu poznajemy bohaterkę powieści Olę, dla której Maja, kilkunastoletnia córka i Staszek, teść stanowią jedyną rodzinę. Brakuje w niej męża Oli, taty Mai, babci, żony Staszka. Wyjechali do Ameryki. Ola tęskniła jedynie za swoją młodszą siostrą Natalią, miała nadzieję, że kiedyś jeszcze się spotkają i naprawią zerwane więzi.

W pierwszej części poznajemy traumatyczne dzieciństwo bohaterki. Wychowała się z młodszą siostrą Natalią w domu tyrana i oprawcy stosującego wobec żony i córek przemoc fizyczną i psychiczną oraz ekonomiczną. Brakowało miłości, czułości, radości, ciepła i spokoju oraz poczucia bezpieczeństwa. Nieodłącznym towarzyszem był wręcz paraliżujący strach. Zastraszona matka biernie się wszystkiemu przyglądała i nigdy nie stanęła w obronie dzieci. Oprawca doskonale wiedział, jak sprawować władzę tyrana w domu. Szantaż emocjonalny zrobił swoje. Ani żonie, ani córkom nigdy nie przyszło do głowy, żeby gdzieś szukać pomocy. Despotyczny ojciec był znanym w mieście policjantem, nikt by im nie uwierzył. Z bólem serca i ze łzami w oczach czytałam tę część opisującą z detalami, jak żyje się w przemocowym domu. Mała Natalka wolała spędzać czas w mieszkaniu swojego przyjaciela. Nikt z sąsiadów nie reagował na odgłosy awantur w domu. Ofiarom przemocy domowej jedynie terapia może pomóc w powrocie do normalności. Bez niej sobie nie poradzą, gdyż w dorosłym życiu stale będzie im towarzyszyć niskie mniemanie o sobie, przekonanie, że do niczego dobrego się nie nadają, nic im nie wyjdzie mimo starań. Ze związku przemocowego wychodzi się niełatwo, jest to bowiem skomplikowany proces i wymaga od ofiary niesamowitej odwagi i determinacji. Trzeba stoczyć wręcz walkę o siebie. To nadal bardzo ważny problem i często zamiatany pod dywan, omijany przez autorów, którzy nie chcą targać emocjami czytelników, chcąc im książkami zapewnić mile spędzony czas, odskocznię od problemów dnia codziennego.

Kilkanaście lat później w życiu Oli pojawił się na krótko mąż, pojawiło się też dziecko, marzenia młodzieńcze należało odłożyć na później lub nigdy. Ola musiała się zmierzyć z samotnym macierzyństwem a dom zapewnił jej Staszek, teść. Ta postać zapadła w moje serce. Był dla niej bardzo dobrym ojcem, kochającym dziadkiem i mądrym życiowo człowiekiem. Dzięki jego inicjatywie Ola zdobyła zawód i mogła zamieszkać z Mają w Lublinie. Córka wyrosła na mądrą acz zbuntowaną nastolatkę. Musiała zaistnieć w lubelskim środowisku, co dla dziewczynki ze wsi nie było takie łatwe. Chodzi tylko o to żebyś udowodniła, że nie jeteś sztywniarą… Albo wieśniackim zgredem, kumasz?

Anna Ziobro poruszyła w powieści kolejny ważny temat dotyczący życia nastolatków, wywierania presji na słabszych, zmuszania do kradzieży, żeby czymś zaimponować w grupie z mocnym przywódcą na czele. Maja nie mogła od nich odstawać. Na szczęście w życiu Oli pojawił się Jacek, policjant (ale jakże inny od jej ojca despoty, absolutne przeciwieństwo), mądry, rozsądny, pełen dobrych emocji człowiek, który w porę wpłynął na zdesperowaną Maję. Zbuntowanej nastolatce tak bardzo brakowało na co dzień ojca. Czy Ola ułoży sobie po latach życie osobiste? Czym ją zaskoczy życie? Co u Natalii po latach? Jej los ogromnie mną wstrząsnął. Brakującą rodzinę zastąpił jej przyjaciel Piotr. Jestem pełna podziwu dla jego siły, determinacji i cierpliwości. Przyjaźń zobowiązuje! I to jest piękne. Dodam tylko jeszcze, że siostry przez przypadek się spotkają. Marzenie Oli się spełni, ale wiele się jeszcze złego wydarzy w ich życiu, aby Ola i Natalia uwolniły się od demonów przeszłości. O tym przekonacie się, biorąc książkę do ręki.  Zakończenie powieści jest niesamowicie wzruszające, ale napawa nadzieją. Czy w „Brakującym obrazku” zabraknie w końcu braków? A czy oprawcy zabrakło kogoś lub czegoś?

Niewątpliwym atutem powieści jest kreacja autentycznych bohaterów, namalowanie słowami ich ciekawych portretów psychologicznych i ich prawdziwych, bolesnych historii. Autorka jest bardzo wnikliwą obserwatorką rzeczywistości, w której dostrzega wiele problemów. Przecież takie rodziny możemy spotkać obok nas. Styl powieści jest lekki, ale niebanalny, język zaś piękny, emocjonalny i plastyczny. Widać niezwykłą staranność Autorki o język i dbałość o szczegóły. Mam ostatnio szczęście do mądrych książek z ważnym przesłaniem napisanych przez młodych i zdolnych Autorów. Całym sercem będę ich wspierać.

Polecam z całego serca „Brakujący obrazek” – pełną różnych emocji wzruszającą do łez i chwytającą za serce powieść o sile siostrzanej miłości i sile przyjaźni, o wybaczeniu, o samotności, ale i o nadziei, że jutro będzie lepiej. To kolejna powieść o trudnym problemie przemocy domowej, w której Autorka uwrażliwia nas na to, co się wokół nas dzieje.

Wydawnictwu Dragon bardzo dziękuję za egzemplarz recenzyjny !