„Tajemnica bibliotekarki” – Wioletta Piasecka (#MamaDropsaCzyta)

Wioletta Piasecka, Tajemnica bibliotekarki, Skarpa Warszawska 2025. 

#MamaDropsaCzyta

Tekst powstał w ramach współpracy recenzenckiej z Wydawcą.

Bycie pisarzem z misją to nie jest łatwą sprawą, ponieważ oprócz talentu, kreatywności wymaga zaangażowania społecznego, pochylenia się nad ważnymi tematami, problemami. A często jest tak, że czytelnik sięgając po książkę pragnie chwili relaksu, uwolnienia się od trosk. Bywa, ze szuka w książkach jakiejś wskazówki, drogowskazu życiowego, jak uporać się z własnymi problemami. Wioletta Piasecka jako Pisarka łączy te wszystkie cechy, bo jej powieści obyczajowe pokochały czytelniczki i domagają się wręcz napisania kontynuacji.

Tak było i w przypadku powieści „Sekret bibliotekarki”. Wioletta Piasecka uległa prośbom czytelniczek i napisała sercem poruszającą kontynuację „Tajemnica bibliotekarki”. 

Autorka zaprosiła czytelników na spacer literacki do Fromborka, miasta bliskiego jej sercu. Pokazała deptak, molo, port, archikatedrę fromborską, kawiarenki – Wieża Wodna, Cukiernia Warmińska, ulubione miejsca i te związane z Mikołajem Kopernikiem. Można z książką w ręku spacerować ulubioną trasą Dagmary Brewki, młodej bibliotekarki z psem.

Pisarka stara się odpowiedzieć na pytanie, które nurtuje Dagmarę. Czy można się odciąć na zawsze od nieciekawej przyszłości, która wciąż depcze Dagmarze po piętach? Znowu przybiło ją nieszczęście.

Boję się przyszłości, boję się samotności, boje się tego głębokiego smutku, przez który wielokrotnie sięgałam po alkohol. Powinnam iść na miting, ale przybita nieszczęściem docieram do domu, rzucam byle jak kurtkę i zwijam się w kłębek pry Mimi.

Miała nadzieję, że we Fromborku uda się jej zapomnieć o piekle bezdomności, nałogu i samotności, by zacząć wszystko od nowa, by zbudować nowe życie. Była taka szczęśliwa! Spełniała się w pracy bibliotekarki. Kochała i czuła się kochana przez Michała. Jeden list sprawił, że jej życie legło w gruzach. Czy sama poradzi sobie z demonami przeszłości? Pewna kobieta intrygantka wdarła się między nią a ukochanego. Niedopowiedzenia, tajemnice, sekrety, zazdrość, rozczarowanie… Nie ma odwagi na szczera rozmowę z Michałem. Dystansuje się niepotrzebnie od niego. Jest przerażona i samotna. Jak dobrze, że znalazła pomoc w szpitalu u terapeuty. Jak dobrze, że w pracy mogła liczyć na wsparcie i dyskrecję szefowej, która ma problemy zdrowotne. Życie nieco mniej boli. Czy Dagmara poradzi sobie ze wszystkim?

Bohater jest również osaczony przez demony przeszłości. Nie chciał zrzucać własnych problemów na barki dziewczyny. Miotał się i koił smutki w alkoholu. W końcu dotarło do niego, że nie potrafi na trzeźwo uporać się z problemami, a cóż dopiero Dagmara, która nigdy nie doświadczyła prawdziwej miłości. Pojawiła się intrygantka Amanda, siostra nieżyjącej żony…

Zima we Fromborku jakby współodczuwała z bohaterami. 

Wiatr i śnieg mocno smagają mnie po twarzy. Fale na Zalewie Wiślanym są wzburzone. To rzadki widok, zazwyczaj tafla wody jest spokojna. Stoję i mimo złej aury wpatruję się w drugi brzeg. Zwykle widać latarnię morską w Krynicy Morskiej, ale dziś śnieżyca jest zbyt wielka, zasłania niemal wszystko. Odwracam się i powoli idę do plaży. Wiatr dmucha mi w plecy i w końcu mogę swobodniej zaczerpnąć tchu.

W powieści pojawia się jakże miły akcent, pozwalający zapomnieć o problemach bohaterów. Dyrektorka z Dagmarą pojechały po choinkę do leśniczego Krzysztofa (mąż Pisarki). Spotkały też Cocusię, ich wspaniałego pupila. Pachnące igliwiem świerki sprawiły, że zapomniały o problemach. Spokój, Cisza. Cudowne miejsce. W leśniczówce pachnie…szarlotką, którą upiekła pani Leśniczyna (Pisarka). Opowiada o świętach rodzinnych w ich domu.

Dagmara w swojej wyobraźni widziała, jak przygotowują się do świąt Bożego Narodzenia – dekorują dom, ubierają choinkę, wspólnie przygotowują proste potrawy, idą na pasterkę, oglądają film. Jakie będą jej samotne, pierwsze trzeźwe święta? Czy samotne? Bohaterka stara się nie tracić nadziei.

Przeszłam długą drogę, nie zatracę tej przemiany. Nikt mi jej nie odbierze, nawet ja sama nie pozwolę jej odebrać, przyrzekam – Dagmara przed lustrem podejmuje ważną decyzję – stawić czoła kłopotom. To bardzo ważne dać drugą szansę sobie. Z tym musimy się sami uporać. I otworzyć się na miłość. I wybaczyć sobie i innym, żeby móc żyć od nowa. Tym bardziej, że samotność już nie grozi bohaterce…

Wioletta Piasecka podarowała czytelnikom poruszająca serce powieść. Podczas czytania byłam blisko bohaterów i udzielały mi się ich emocje. Chwilami musiałam odłożyć książkę, by ochłonąć. Ta historia jest taka prawdziwa. Pomaga się odnaleźć w trudnej sytuacji, uwierzyć w siebie, dać sobie drugą szansę, nigdy nie tracić nadziei i otworzyć się na miłość, żeby nie być samą. Szczera rozmowa i zaufanie czynią cuda. A Michał był wart zaufania, bo życie nieźle go doświadczyło.

Pisarka przez tą opowieść dotarła do mojego serca właśnie dzięki pisaniu sercem i emocjami. 

„Serce z bibuły” – Karolina Wilczyńska (#MamaDropsaCzyta)

Karolina Wilczyńska, Serce z bibuły, Skarpa Warszawska 2025.

IV tom serii Stacja Jagodno
#MamaDropsaCzyta

tekst powstał w ramach współpracy reklamowej z Wydawcą

Pokochałam całym sercem serię Stacja Jagodno Karoliny Wilczyńskiej. Już po raz czwarty zawitałam do białego domku babci Róży, gdzie czuję się  bezpiecznie jak w domu, mogę liczyć na dobre rady, wsparcie, napić się dobrej herbaty, zjeść coś dobrego. Rarytasem jest konfitura z fiołków podawana w wyjątkowych sytuacjach. Tu czas jakby wolniej płynie.

W tym tomie pojawia się nowa bohaterka Jadwiga, która wychowuje pięcioro dzieci, utrzymuje dom, bo nie może liczyć na męża, który wszystko przepija. Po jego śmierci w wypadku samochodowym dzieci stają się jej całym światem, wraca spokój do domu, mimo że jest im ciężko żyć. Próbuje znaleźć pociechę w robieniu róż z bibuły, które wyglądają jak żywe. Z czasem pasja staje się źródłem zarobku. A pieniądze w tej rodzinie były naprawdę ważne. Z pasji i dzieci, czyli z tego co kochała, czerpała też siłę do życia, do zmagania się z problemami codziennymi, z biedą. To kobieta anioł. Czy los tej rodziny się odmieni? Jej postawa dała dużo do myślenia Małgorzacie, żonie wójta, która nosiła się z zamiarem zamknięcia sklepu. 

Czy ja jestem prawdziwa, czy taka z bibuły? I tylko coś udaję? Może dobrze, ale jednak. Na pierwszy rzut oka nikt się nie pozna. Nawet ja sama. A jeśli jestem tylko udaną imitacją samej siebie? Czy to wystarczy? Może? Te róże nie zwiędną, będą trwać i cieszyć oko. Ale nigdy nie będą pachniały. Co lepsze? Być prawdziwym kwiatem, rozwinąć się, roztoczyć wokół zapach – ten prawdziwy dowód życia – ryzykując zwiędnięcie, czy trwać w pięknie, spokoju, ale beznamiętnie, bezwonnie… Co lepsze?

Jak dobre, że Jadwiga pojawiła się w sklepie Gosi. Skłoniła kobietę do zasapania się lawiną pytań i wyciągnięcia lekcji z życia oraz podjęcia ważnych decyzji życiowych. Jakie były tego efekty? Dowiecie się z powieści.

Kasia pragnie realizować swoje marzenie i pracować jako kosmetyczka w salonie wbrew woli apodyktycznego męża przemocowca. Czy Jarek zaakceptuje decyzję żony? Czy odniesie nad nim chociaż małe zwycięstwo?

Doktor Ewę coś gryzie, skrywa w sercu jakąś tajemnicę. W domu Róży pojawił się ojciec Łukasza. Co w przeszłości łączyło bohaterów? Czy prawda ujrzy światło dzienne? A przecież jak mawia Róża, miłość nie wie, co to metryka. Nie można zabić miłości. Nie można też żyć przeszłością, tylko żyć dalej. Pojawił się też Łukasz po kilku miesiącach nieobecności. Czy wyjawi Tamarze swój sekret? Co z tego wyniknie?

Uczucia są takie same w każdym wieku, bo nasze serca się nie starzeją. To tylko ciało się zużywa i marszczy jak bibuła, serce na zawsze pozostaje młode. A miłość przychodzi, kiedy chce, nie można jej zaplanować. Przychodzi albo powraca ta, której chcieliśmy się pozbyć.

Co nowego u hrabianek? Los ich nie oszczędził, ale podarował życie, coś najcenniejszego, mimo że niełatwe. Nie poddały się mimo wyboistej i trudnej drogi. Remont dworu dobiega do końca. Mieszkanki są szczęśliwe, że powstanie tu Stacja Jagodno i że dwór dostał po wielu latach drugie życie dzięki zaangażowaniu i wsparciu dobrych ludzi. To będzie teraz ich wspólny dom. 

Bo  żeby dom żył, nie wystarczą mury i nowy dach czy piec. Dom to ludzie. To ci, którzy się wspierają, pomagają sobie w trudnych chwilach, rozumieją innych. Dom to ludzie, do których się wraca, którym się ufa i którzy są nam bliscy.

Tylko pozornie bohaterowie wiodą w Jagodnie normalne, monotonne życie. Ono jest nieprzewidywalne, pełne niespodzianek i nigdy nie przestaje nas zaskakiwać. I na tym polega jego piękno.

Karolina Wilczyńska podarowała czytelnikom kolejną prawdziwą powieść. Od książki trudno się oderwać, bo jest właśnie życiowa, pełna emocji, skłania do wielu refleksji nad życiem. Rady babci Róży pomogą też i czytelnikom. To idealna lektura na długie zimowe wieczory. Wystarczy przygotować kubek pysznej herbaty, milusi kocyk i… chwilo trwaj.