„Wśród burz” – Agnieszka Krawczyk

Read More
wśród burz 3d

Agnieszka Krawczyk, Wśród burz, Wydawnictwo Filia 2024.

| współpraca reklamowa z Wydawcą|

Ach, co to była za lektura! Tajemnica skrywała swoje sekrety. Przeszłość, na którą nie ma się wpływu, nie pozostawała bez wpływu na teraźniejszość. Tożsamość rodziny, tożsamość samej siebie – kim jest i kim staje się kobieta w obliczu wojennej zawieruchy? Kim jest i kim staje się kobieta, odkrywając rodzinne sekrety? Także te, które nigdy nie powinny wyjść na światło dzienne? Ada Nirska i Róża Jabłonowska. Cioteczna babka i wnuczka. Co przygotowała dla nich w ostatnim tomie swojej sagi Agnieszka Krawczyk?

– Nawet gdyby wybuchła wojna, nam się nic nie stanie – orzekła prowadząca samochód Tunia. – Jestem o tym głęboko przekonana. Zły los nie spotyka takich ludzi jak my.

– Czyli jakich? – Ada zmarszczyła brwi.

– Pięknych, młodych i bogatych. Jesteśmy nietykalni!

A jednak. Nie ma ludzi nietykalnych. Beztroska zabawa ustąpiła miejsca wojennej katastrofie. Piękni, młodzi, bogaci, starsi i biedni stanęli twarzą w twarz z piekłem wojny. Wśród burz niemieckiej i radzieckiej agresji każdego dnia konfrontowali się ze strachem, sprawdzając i przekraczając własne granice. 

To, co działo się wśród wojennych burz, stara się odtworzyć Róża Jabłonowska. Pytań o jej cioteczną babkę przybywa, a odpowiedzi wciąż brakuje. Te, które się pojawiają, burzą dotychczasowy porządek. I to nie tylko w rodzinie Róży…

Cieszę się, że autorka tyle miejsce poświęciła II wojnie światowej. Temu, jak wyglądała codzienność cywili, starających się przetrwać i nieść pomoc. Temu, jak przedwojenna artystka, królowa rewii, odnajduje się na scenie przetrwania. Jak chroni bliskich, narażając siebie. Jak nie rezygnuje z chęci zemsty i w popiele dawnego życia odnajduje szansę do wyrównania rachunków.

Największe wrażenie wywarł na mnie opis ewakuacji cywilów podczas Powstania Warszawskiego.  Droga przez kanały. Droga przez mękę. Droga, podczas której ludzie tracili godność, walcząc o jej resztki. Walcząc o przetrwanie. Łzy stawały mi w oczach, a w głowie wciąż pojawiało się pytanie: dlaczego ludzie ludziom zgotowali ten los? Bazując na materiale źródłowym, autorka dokładnie opisała zarówno warunki panujące w kanałach, jak i emocje towarzyszące cywilom i powstańcom. Weszła w ich skórę, tak jak oni weszli w podziemne korytarze… 

Agnieszka Krawczyk opisuje nie tylko piekło II wojny światowej. W powieści pojawia się wątek wojny, którą znamy zza wschodniej granicy, która przed dwoma lata zatrzymała świat. Na wojnę w Ukrainie wyjeżdża Maks. Jako fotograf na froncie staje się świadkiem i uczestnikiem historii jednocześnie. Ranny rozpoczyna walkę o życie i o prawdę – nie tylko historyczną, ale i tę, która kryje się w jego sercu… 

Książkę pochłaniałam – strona po stronie, rozdział po rozdziale. Choć to powieść obyczajowa, czułam się, jakbym pochłaniała szpiegowską historię z nutką kryminału. Zagadki, tajemnice – równolegle z Różą prowadziłam śledztwo i szukałam odpowiedzi. Dwutorowo prowadzona narracja – współcześnie i w czasach (przed)wojennych, przenikające się watki sprawiały, że ciekawość rosła z minuty na minutę. 

Burza niejedno ma imię. Napięcie i dramatyzm wojennej zawieruchy są jak błyskawice przecinające mroczne niebo. Jednocześnie po kolejnym uderzeniu pioruna pojawia się promyk nadziei i wiary w ocalenie, które pomagają przetrwać kolejny dzień. I kolejny. I kolejne życie… 

Agnieszko, z całego serca dziękuję za trzy tomy, za „Ogród sekretów i zdrad”, „Kolekcję straconych chwil” i „Wśród burz”. Za opowieść osadzoną w czasach współczesnych i podróż do dwudziestolecia. Barwnego, pełnego beztroski, pełnego szaleństwa. Dziękuję za postać Róży, za postać Ady. I wreszcie za odpowiedzi na pytania, które znalazłam w tej książce.

„Wśród burz” Agnieszki Krawczyk – kto powinien sięgnąć po tę powieść?

  • Czytelnicy poprzednich tomów sagi
  • Miłośnicy pióra autorki
  • Osoby interesujące się okresem dwudziestolecia międzywojennego i II wojny światowej 

„Herbaciarnia pod Jaśminem” – Aleksandra Rak

Read More
herbaciarnia pod jaśminem recenzja

Aleksandra Rak, Herbaciarnia pod Jaśminem, Wydawnictwo Flow 2024.

Tekst powstał w ramach współpracy z Wydawcą. 

Jaki smak ma podawana przez Aleksandrę Rak herbata pod Jaśminem?

Jaki napar dla bohaterek przygotowało życie?

Czy herbata, zwana życiem, jest słodka czy gorzka?

„Herbaciarnia pod Jaśminem” to lektura pełna smaków i pełna emocji. Jej bohaterkami są cztery przyjaciółki ze szkolnych lat. Wyzwania, jakie postawiła przed nimi dorosłość sprawiły, że ich drogi ponownie skrzyżowały się na spotkaniu absolwentów. Filiżanki wspólnie wypitej herbaty stają się symbolicznym początkiem zmian w życiu każdej z nich.

Postaci łączy jedno liceum, dzieli niemal wszystko. Różna sytuacja materialna, różny stan cywilny, różne perspektywy zawodowe… Każda stoi na życiowym skrzyżowaniu. W każdej budzi się potrzeba zmiany. Nie każda jednak ma siłę ją udźwignąć. Wtedy do akcji wkraczają pozostałe i służą przyjacielskim ramieniem. Myślę, że w tych czterech sercach każda kobieta odnajdzie cząstkę siebie…

Życiowe zmiany bohaterek mają związek nie tylko z pracą. Dotyczą przede wszystkim relacji – w małżeństwie, z teściową, z dziećmi, z matką, siostrą, partnerem, ojcem dziecka… Wszystkie potrzebują nadziei i kogoś, kto poczęstuje ich nie tylko dobrą herbatą, ale przede wszystkim dobrym słowem z aromatem wzajemnej motywacji. 

Ala czeka na poród, pracując niemal do pierwszych skurczów. W malutkiej kawalerce stara się schodzić z drogi ojcu dziecka. Przynajmniej z nazwy, bo Klaudiusz na ojca się nie nadaje. Ani na partnera. Podczas lektury miałam wizję spektakularnego wyrzucania go z domu i – przyznaję się do agresywnych wyobrażeń – pobicia przez przyjaciółki Alicji. Czy Aleksandra Rak spełniła moje marzenie? Przekonacie się, sięgając po książkę.

Uwaga, jest jeszcze jeden kandydat do pobicia. No dobrze, do porządnej awantury. Zbigniew. Zbyszek. Zbychu niezbyt lotna głowa. Jak można o kobiecie, która prowadzi dom, wychowuje troje jego dzieci, dogląda jego matkę, chowa marzenia pod poduszkę, mówić, że nie ma ambicji?! Same przy tej scenie się zbulwersujecie, zobaczycie! A to tylko jedna z wielu, która pokazuje, jak zmiany matki i żony wpływają na życie rodziny. Burzą zastany porządek i zmuszają do ruszenia się z kanapy. Po coś więcej niż przygotowany talerz.

Jak już w myślach zrobiłam porządek z panami, to wzięłam się za mamusię Dagmary. Jak można tak podcinać własnemu dziecku skrzydła?! Jak można pod nie nie dmuchać?! Jak można sterować dorosłą kobietą, odgradzać ją od marzeń i własnego życia?! No jak?! A no można. Fatima (niech Was nie zmyli boskie imię) pokazuje, że można. Do pewnego momentu wychodzi jej to perfekcyjnie. Ale w końcu Daga mówi sobie dość i zaczyna się maumsiowa jazda, którą śledziłam z uśmiechem na ustach.

Co z Gabi i jej relacjami? Te dotyczą relacji z siostrą. Gabi w pewnym momencie życia stała się dla niej matką i ojcem. Tylko formalnie, bo niestety nie ma autorytetu w oczach Ani. A przynajmniej tak myśli i na to wskazują kolejne wybryki nastolatki… Jaka jest prawda? I na ile jeszcze starczy jej powietrza w sercu, by dusić się w pracy, której szczerze nie znosi?

Tyle o bohaterkach. Teraz pora na Autorkę. Mam wrażenie, że z powieści na powieść Ola Rak robi ogromne postępy w sposobie kreowania postaci i w warstwie językowej. Czuć flow, jakie ma z klawiaturą, wyobraźnią i postaciami, które do niej przychodzą (ale że Zbyszka wpuściła, to naprawdę…).

Książkę czyta się szybko. To zasługa nie tylko wartkiej akcji i świetnego stylu, ale i podziału na rozdziały – każdy z nich rozpoczyna imię bohaterki, której będzie poświęcony. Dodatkowym atutem, z którego ucieszą się sroki, nie tylko okładkowe, są ozdobniki na początku i na końcu każdego rozdziału. I te barwione brzegi… Herbaciarnia nie tylko smakuje literacko, ale i prezentuje się doskonale!

Tytułowa herbaciarnia pachnie nie tylko jaśminem. Pachnie zmianą. Trudami codzienności. Wyzwaniami, jakie stawiają nowo obrane cele. I przede wszystkim przyjaźnią. Taką… babską, dobrą przyjaźnią, do której wiele z nas tęskni. I może niektóre z nas mają problem właśnie z taką relacją w życiu?

Pewnie po lekturze tej recenzji pomyślicie, że mam nierówno pod sufitem, że źle życzę bohaterom. To nie tak. To wszystko przez emocje, jakie budzi ta opowieść. To wszystko przez brak mojej zgody na brak zrozumienia. Brak zrozumienia, gdy kobieta daje dojść do głosu swoim marzeniom. Brak wsparcia, kiedy pragnie sięgać po więcej. Brak wiary w jej możliwości. 

A przecież kobieta to siła. Siłę czerpie z własnego wnętrza, otaczającego ją świata i od innych. Zwłaszcza innych kobiet. „Herbaciarnia pod Jaśminem” to doskonały przykład tego, jak się wzajemnie wspierać. Na dobre i na jeszcze gorsze. Popijając herbatę w miejscu, gdzie miłość do naparów przeplata się z miłością do książek. 

„Herbaciarnia pod Jaśminem” Aleksandry Rak – kto powinien sięgnąć po tę książkę?

  • Miłośniczki powieści obyczajowych, w których pierwsze skrzypce grają kobiety
  • Smakosze herbaty
  • Czytelnicy książek z wieloma wątkami
  • Wielbicielki pióra Autorki 

„Schody do lata” – Magdalena Kordel

Read More
schody do lata 3d

Magdalena Kordel, Schody do lata, Wydawnictwo W.A.B. 2024.

II tom serii “Przystań Śpiących Wiatrów”

Tekst powstał w ramach współpracy reklamowej z Wydawcą.

Mam problem z przestawieniem się na nowy czas. Rano śpię do niebezpiecznej granicy na zegarku, po południu marzę o drzemce albo kocykowaniu przed telewizorem. Marzy mi się stabilna pogoda. Więcej słońca. Cieplej. Tak wiecie… Jakby się dało teleportować schodami do lata.

Póki co powieść Magdaleny Kordel, mej kochanej Kordelli, musi mi wystarczyć. Choć niedosyt ogromny, bo jak to w przypadku Autorki i jej stylu czytelnik chciałby jeszcze, jeszcze! Magda jak nikt budzi we mnie zachłanność na słowo. Dobre słowo. Słowo pełne nadziei, wsparcia, wiary. I słowo ukryte wśród pięknych krajobrazów.

Dwór nadaje się świetnie na schronienie. Nie bez powodów to miejsce zostało nazwane Przystanią. Nie raz i nie dwa w jego murach spokój odnajdywali ci, którzy najbardziej go potrzebowali. Ten dom ma coś takiego w sobie… Coś, co trudno ująć w słowa. Ale za to łatwo to wyczuć. On umie przytulać.

Przystań Śpiących Wiatrów poznaliśmy w powieści “Wiosna cudów”. Przystań poznali nasi bohaterowie. Mela – główna postać tego tomu – niczym rozbitek znajduje w tej przystani schronienie. Ale po kolei.

Melania w końcu patrzy prawdzie w oczy. Przyznaje, że jest ofiarą przemocy. Przemocy psychicznej. Dzień po dniu Jacek niszczy jej serce i dusze, pozbawia marzeń, próbuje zagrzebać pasję. Manipuluje nią jak chce. W końcu Mela mówi DOŚĆ. Podstępem zwabiona do Przystani rozpoczyna pracę nad nowym tekstem. Wyjątkowym tekstem.

Przystanią Meli jest biblioteka dworu. Półki, na których czekają dzienniki poprzednich mieszkanek rezydencji. Zapiski pełne sekretów, zakrętów i schodów, którymi wspinały się po własne szczęściem. Czasem z sukcesem, czasem z poczuciem porażki. Zanurzona w lekturze bohaterka odnajduje w kobietach sprzed wieków siłę do walki o siebie. Tu i teraz.

“Schody do lata” są schodami ku prawdziwej miłości. Cieszę się, że Kordella poświęca uwagę nie tylko uczuciu romantycznemu, które łączy mężczyznę i kobietę. Miłością najważniejszą w tej historii jest miłość rodzeństwa. Dworek w Kotkowie jest miejscem, do którego prowadzi drogowskaz: RODZEŃSTWO TRZYMA SIĘ RAZEM. Siostry i Brat robią wszystko, by wyrwać Melę ze szponów uzależnienia od toksycznego partnera. Chcą, by na nowo uwierzyła w siebie i w to, że świat jest piękny. Zwłaszcza w Bieszczadach…

Ktoś powiedział, że w Bieszczady przyjeżdża się tylko raz, a potem już tylko się wraca… Tęskni i wraca. One poczekają na ciebie, Mela, tak samo, jak czekają na mnie – dodał miękko.

W Bieszczadach, które mają uzdrawiającą moc. Zapraszając na szlaki, prowadzą ku górze. Do plecaka niesionego przez głodnego widoków piechura wkładają siłę, motywację i nadzieję. Sprawiają, że mimo trudów wędrówki – także tej życiowej – z wiarą spogląda się w niebo. Z dowolnego szczytu lub etapu trasy. 

Bieszczady mają dla Meli jeszcze jedną moc. Moc, której mocniej zabiło serce. Kim jest ten jegomość? Przekonajcie się, sięgając po “Schody do lata”.

To propozycja idealna na wiosenne dni. Dwa plany czasowe (poznajemy losy dawnych i obecnych mieszkanek Kotkowa), charakterystyczny dla Autorki język, niespieszna narracja i czułość, którą przepełnione są opisy krajobrazów, budynków oraz relacje między postaciami – te wszystkie składniki połączone w kilkaset stron dają prawdziwą ucztę. I językową, i pod względem fabuły.

Skorzystajcie z zaproszenia do Przystani Śpiących Wiatrów. Kto wie, może usłyszycie, co szumi w Waszych sercach…?

“Schody do lata” Magdaleny Kordel – kto powinien sięgnąć po tę książkę?  

  • Czytelnicy “Wiosny cudów”
  • Miłośnicy pióra autorki
  • Osoby czytające polskie powieści obyczajowe
  • Książkoholicy lubiący serie i sagi 

„Odwet” – Katarzyna Grochowska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
"Odwet" - Katarzyna Grochowska (#MamaDropsaCzyta)

Katarzyna Grochowska, Odwet, Wydawnictwo Szara Godzina 2023.

II tom serii „Dolina marzeń”

#MamaDropsaCzyta

Życiem nie od dziś kierują przypadki. Pozornie nieistotne zbiegi okoliczności, przeoczone, zapomniane w pędzie codzienności. Rzadko coś się zaczyna od znaczących wydarzeń, a potem nagle i niespodziewanie odmienia się wszystko.

Katarzyna Grochowska, pasjonatka fotografii, książek i koni podarowała czytelnikom pełną emocji dylogię „Dolina marzeń”. Każdy z nas o czymś marzy i dąży do spełnienia, stawiając sobie cele i czerpiąc ogromną radość z ich osiągnięcia. Nie zawsze jednak jest to możliwe. Los zaskakuje nas swoim scenariuszem, rzucając coraz to nowe kłody pod nogi, zmuszając niejako do walki z przeciwnościami a nawet do wzięcia odwetu, co budzi w nas strach. Czy w takiej sytuacji bohaterowie: Nadia i Jake będą nadal walczyć o swoje marzenia, pasje i odnalezienie „doliny marzeń”, w której odnajdą siebie, bezpieczeństwo i pełnię szczęścia? Z pewnością marzenia dodają skrzydeł, ale ogrom złych doświadczeń zmusza do rezygnacji i poddania się. Jednak Nadia i Jake mocno zranieni w tej walce mają siebie, mogą liczyć na swoje wsparcie. I to ich umacnia w podjęciu decyzji o odwecie, skoro inne metody i sposoby zawiodły. Przeszłość nie odpuszcza.

Wraz ze śmiercią babci świat Nadii runął, zawalił się. Zabrakło w nim celu, sensu, marzeń. To babcia była jej jedyną sojuszniczką, która chroniła ją przed bezwzględną ciotką Aldoną. A gdy jej zabrakło, to ciotka decydowała o życiu dziewczyny, zmuszając ją do zaspokojenia swoich niespełnionych ambicji życiowych z młodości. Zaplanowała jej dzień po dniu, szantażując utratą ukochanych koni. Zmusiła do rezygnacji z pracy w stadninie, którą tak bardzo kochała. Każdy dzień wypełniały Nadii mordercze treningi, przygotowujące do baletowych eliminacji na sceny Brodwayu. Nieobliczalna kobieta pastwiła się nad dziewczyną, zmuszając do tańca. Miała po swojej stronie jej matkę, która wyjechała do Australii.a przecież dziewczyna miała prawo do swojego życia, do podejmowania wyborów życiowych, w których bliskie osoby powinny ją wspierać, a nie próbować je niszczyć. Jake nie mógł w to uwierzyć, że całe życie Nadii „jest nagrodą pocieszenia dla ciotki. Niczym więcej”. Postanowił jej pomóc, ratując dzikiego mustanga przed śmiercią. Zaczęło mu zależeć na zwyczajnym życiu, pragnął być blisko Nadii, dzielić z nią miłość do koni. A może nie tylko do koni? Czy uwikłany w sieci ciemnych interesów miał jeszcze szansę na zwyczajne życie? 

Ludzie popełniają błędy. Robią głupie rzeczy z równie głupich powodów, a kiedy zaczynają to rozumieć, zwykłe jest już za późno i płacą za to wysoką cenę.

Utwierdziła go w tym rozmowa z sędziwym księdzem w wiejskim kościółku. Skłoniła do przewartościowania życia. Do wzięcia odwetu, by rozprawić się z przeszłością. Obydwoje pragnęli wyrwać się ze zniewolenia. Czy znajdą w sobie silę, aby to osiągnąć? Co okaże się tą siłą?

Katarzyna Grochowska zafundowała czytelnikowi podróż do pięknego świata koni, ich widok studzi emocje, jakie się w nas pojawiają podczas poznawania losów bohaterów. Dylogia jest układanką pt. „Dolina marzeń”. Poszczególne puzzle wskakują na swoje miejsca, ale wciąż w nich dużo pustych miejsc do zapełnienia. W części obyczajowej poznajemy losy Nadii, ale nie do końca, dowiadujemy się o motywach postępowania ciotki i mamy bohaterki. Pojawiają się też tajemnicze Listy do pana Nikt, które pisze Nadia, chcąc wyrzucić z siebie emocje. Nie może z nikim się podzielić swoją traumą. Boi się reakcji Jake’a na wyjawioną prawdę. Jeden z listów okazał się być przeklętym, bo przeczytała go ciotka. Znowu mogła stawiać warunki dziewczynie wyrwanej z życia. Nadia dzięki odzyskanej sile postanowiła nie dać ciotce satysfakcji. Będzie walczyć o siebie aż do końca. Jak zakończy się spektakl jej życia? Czy to będzie koniec jej piekła na ziemi?

Ból rozdzierał ją tylko przez chwilę. Potem przypomniały się jej słowa Jake’a. Jego pytanie o to, czy rozumie, ze to całe zło, które ją dosięga, jest jej siłą. Coś w niej drgnęło. Coś sprawiło, że znów się podniosła. 

Zagadką dla Nadii pozostawał wciąż Jake. Bohater wątku kryminalnego świetnie wykreowany, jego historia wyzwala ogromne emocje, istny rollercoster – od strachu, gniewu po wzruszenie do łez. Kim jest tak naprawdę? Z jednej strony jest wrażliwy, kocha konie, doskonale je zna, pomaga i broni Nadii. Ale gdy poznajemy jego „inny świat”, życie w świecie drapieżników, bycie jednym z nich niezależnie od jego woli, to budzą się w nas sprzeczne emocje. Gdy ściąga maskę, „- Nie jesteś wilkiem” – reakcja Nadii nas uspokaja. 

W „Dolinie marzeń” Autorka pokazuje nam skomplikowane relacje międzyludzkie, kreuje świetnie portrety psychologiczne bohaterów. Nadia postanowiła wziąć życie we własne ręce i walczy o wolność z determinacją do końca, pomimo sytuacji nie do pozazdroszczenia. Siła jest kobietą! Jake’owi z kolei rodząca się miłość do dziewczyny każe tęsknić na normalnym, zwyczajnym życiem, w którym oboje poświecą się swojej pasji – koniom. Jest to opowieść o marzeniach, o pasji, która nas ubogaca i rozwija, dodaje skrzydeł, o wolności, o ważnych wyborach, których sami dokonujemy, zmieniając swoje życie. Nikt nie ma prawa zniewalać drugiego człowieka,  mówić, że jest nikim a nawet niczym. A zaprzepaszczone marzenia nie mogą nas sprowadzić na złą drogę, na której zemsta jest jedynym drogowskazem. Książka skłania nas do refleksji nad swoim życiem, do podróży w głąb siebie, przekonuje, że warto podążać za marzeniami. I jeszcze jedno, warto dać drugą szansę człowiekowi. Walczmy z dzikim uporem i siłą pięknego mustanga o własną dolinę marzeń – o nadzieję, miłość, szczęście, o marzenia. 

Jak dobrze, że od razu ukazały się dwa tomy. Pochłania się je w tempie wręcz galopującym. Akcja toczy się wartko, jej nagle zwroty sprowadzają na nas istną  lawinę emocji. Opisy pięknych koni i ich zachowań je na chwilę studzą. To niezwykle udany i dojrzały debiut Autorki.

„Nadzieja” – Katarzyna Grochowska

Read More
nadzieja dolina marzeń 3d

Katarzyna Grochowska, Nadzieja, Wydawnictwo Szara Godzina 2023.

Cykl „Dolina marzeń”

Czasem nadzieja ma zielony kolor. Czasem nadzieją są uśmiech i dłoń drugiego człowieka wyciągnięta w naszą stronę. A czasem nadzieja to stukot końskich kopyt, radosne rżenie i powiew grzywy na wietrze. Dla Nadii właśnie tym jest nadzieja. Lekarzami jej skołatanej i nieszczęśliwej duszy są konie, których baczne spojrzenia potrafią zamienić się w lustro.

Główna bohaterka cyklu Katarzyny Grochowskiej swoje życie zawodowe, na przekór matce i despotycznej ciotce (jak ta kobieta mnie denerwowała, to po prostu brak słów!!!), związała z końmi. Ciotka kazała jej tańczyć, przelała na nią swoje niespełnione ambicje. Nadia wolała dosiadać wierzchowców, ujarzmiać mustangów. Zamiast balerin woli oficerki, a zwiewne sukienki zastępuje sportowymi ubraniami. Nie tylko po to, żeby jej było wygodnie. Chce się ukryć przed światem, spojrzeniami, opiniami. Chce się schować przed ciotką, matką, adoratorem. Przed samą sobą, bo nie potrafi uwolnić się od własnej przeszłości…

„Nadzieja” to powieść o braku asertywności. O braku poczucia własnej wartości. To historia dziewczyny, która przechadza się po dolinie cudzych marzeń, pagórek po pagórku zbliżając do przepaści… Równowagę odzyskuje w siodle. To ono jest jej kompasem, a konie najlepszymi przyjaciółmi. Opisując codzienność pracy z wierzchowcami, Autorka pokazuje, jak trudna i wymagająca jest opieka nad tym zwierzęciem. Jak ciężkie są treningi. Jak bolesny dla konia, i dla człowieka może być proces oswajania. Z człowiekiem i otaczającą go rzeczywistością.

Rozdziały przeplatane są Listami do Pana Nikt. Listami, które pozwalają zajrzeć do serca Nadii. Jak przez dziurkę od klucza… Katarzyna Grochowska dawkuje nam wiedzę o głównej bohaterce. Dostajemy strzępki informacji o jej przeszłości, próbując ułożyć z tych puzzli cały obraz. Pierwszy tom to zdecydowanie za mało.

„Nadzieja” ma w sobie nie tylko wątki obyczajowe i psychologiczne. To książka, w której mamy akcent kryminalny – i w przeszłości, i w teraźniejszości. Cień rzucany na grupkę postaci nie pozwala na jasną ocenę sytuacji i ich postaw. Nie pozwala wierzyć w ich czyste intencje – przynajmniej mi…

Powieść czyta się bardzo szybko. To zasługa nie tyle wielkich liter, co wielkiej niewiadomej. Tajemnicy. Intryg rozgrywających się w takt końskich kopyt. Znaków zapytania, które do samego końca nie zamieniają się w kropkę. Autorka karmi nas pięknymi opisami opieki nad zwierzętami i relacji człowieka z koniem. Relacji, której niewielu może doświadczyć i którą niewielu potrafi pielęgnować. Przyjaźni, której stabilność nie kryje się tylko w strzemieniu, a przede wszystkim w pokorze, cierpliwości i zaufaniu. 

Cieszę się, że drugi tom cyklu, „Odwet” jest już dostępny, a „Przeszłość” – trzecia część, pojawi się w księgarniach 21 marca. Piękne rozpoczęcie wiosny. I mam nadzieję nowego etapu w życiu bohaterki. 

„Nadzieja” Katarzyny Grochowskiej – kto powinien sięgnąć po tę książkę?

  • Czytelniczki powieści, w których wątek obyczajowy przeplata się z kryminalnym
  • Miłośniczki koni
  • Romantyczne dusze
  • Nieśmiałe dziewczyny, którym brakuje siły do walki o własne marzenia

„Do zobaczenia za rok” – Joanna Szarańska

Read More
"Do zobaczenia za rok" - Joanna Szarańska

Joanna Szarańska, Do zobaczenia za rok, Wydawnictwo Czwarta Strona 2024.

Tekst powstał w ramach współpracy reklamowej z Wydawcą.

Morze czy góry? Kiedyś jednoznacznie udzieliłabym odpowiedzi, że całym sercem kocham szum fal, piaszczyste plaże, wodę obmywającą nogi. Dziś się waham, ponieważ dzięki mojej Miłości odkrywam piękno gór – trud wędrówki i zachwyt widokiem ze szczytu. Rozmowy pod drodze i milczenie, które scala niczym splecione ręce. Kanapki zjedzone na kamieniach i herbata wypita w schronisku jawią się niczym kolacja w ekskluzywnej restauracji. To wszystko dla zachwytu przyrodą i zacieśnienia relacji.

Albo ich nawiązania, co pokazuje powieść „Do zobaczenia za rok”. Dziewczyna z mgły i chłopak ze szlaku poznają się podczas burzy. Ulewny deszcz, grzmoty, górskie trudy – wydaje się, że nic im nie sprzyja. A jednak sprzyja im wszystko…

Rzadko od razu po zakończeniu lektury piszę do autorki z refleksjami na gorąco. Ale tym razem musiałam skontaktować się z Joanną Szarańską. Chciałam jej podziękować za ten wspólny spacer po Tatrach. Do wyjątkowego schroniska…

Chatka w sercu gór jest bowiem wyjątkowa. To schronisko serc i myśli. Nadziei. Która nie gaśnie, nawet spowita mgłą… A może właśnie dlatego?

I gdy tak wędrowali Iśniącą od deszczu ścieżką pomiędzy mrocznymi, pachnącymi żywicą i wilgotnymi świerkami, w towarzystwie wezbranego deszczem, huczącego strumienia, Darii przemknęło przez myśl jak miłe jest przemierzanie szlaku we dwoje. Jak to dobrze, gdy czyjeś stopy dopasowują się do rytmu twoich własnych, a pomocna dłoń pojawia się, gdy powinie się noga! Jak przyjemnie podzielić się z drugą osobą najpiękniejszymi niuansami uchwyconymi głodnym piękna okiem: skrawkiem kobaltowego nieba, pasmem mgły owiniętym wokół przerzuconej nad strumieniem kłody, kępą kwitnących na liliowo kwiatów przy ścieżce, i samemu podążać wzrokiem za palcem wymierzonym w skały, drzewa, hale!

Nieprzypadkowo recenzję zaczęłam od górskich refleksji. Akcja powieści w dużej części rozgrywa się w Tatrach. Na szlaku, w schronisku. Tatry stają się synonimem spotkania, nadziei, odkrywania samego siebie i drugiego człowieka. Autorka zaprasza nas do wspólnej wędrówki. Z dokładnością przewodnika opisuje widoki i trudy szlaku. Plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię. Zmysły wzroku, węchu i dotyku zapraszają nas do eksplorowania pasma górskiego wraz z bohaterami. Krok po kroku podążamy za ich pragnieniem miłości.

Ależ to była wędrówka szlakiem pięknego słowa! Te opisy, metafory, dialogi… „Do zobaczenia za rok” to powieść pełna uczuć i emocji. Tych dobrych i tych złych. Tych pełnych uśmiechu i tych pełnych łez rezygnacji. To powieść o szlaku, jakim jest życie.

Życiu, które nigdy nie jest czarno-białe. Życiu, które zamiast bogactwa materialnego, woli celebrować bogactwo obecności, czułości, wrażliwości. Życiu, które Daria zamiast zyskiwać, traci z każdym rokiem małżeństwa. Każda rocznica symbolizuje nie fundamenty, lecz kruchość relacji. Jednocześnie zmusza i hamuje przed podjęciem konkretnych decyzji.

Ukojenie znajduje raz w roku. Na szlaku. Na kilkanaście godzin staje się dziewczyną z mgły, która osłania ją przed trudami świata. Zasłania widok na to, co niszczy i boli. Każe iść w stronę słońca, które świeci promieniami nadziei.

„Do zobaczenia za rok” to więcej niż powieść. To obietnica, że warto marzyć i czekać. I nie tracić nadziei na prawdziwą miłość. To obietnica, że pielęgnowanie pasji i podążanie za głosem serca prędzej czy później da efekt. Spełnienia i szczęścia. Niezależnie od wysokości nad poziomem morza.

„Do zobaczenia za rok” Joanny Szarańskiej – kto powinien sięgnąć po tę książkę?

  • Miłośniczki powieści obyczajowych
  • Widzowie komedii romantycznych
  • Pasjonaci gór
  • Czytelniczki historii miłosnych

„Znajdziesz mnie wśród chmur” – Ilona Ciepał-Jaranowska

Read More
znajdziesz mnie wśród chmur 3d

Ilona Ciepał-Jaranowska, Znajdziesz mnie wśród chmur, Wydawnictwo Na Szczęście 2024. 

Tekst powstał w ramach współpracy reklamowej z Wydawcą.

Czy można pięknie pisać o śmierci?

Można. Ilona Ciepał-Jaranowska udowadnia, że można. Poruszać i wzruszać. 

Trzeba mieć w sobie ogromne pokłady empatii i pokory, by pisać tak o śmierci, tak prawdziwie i jakkolwiek to brzmi – pięknie.

Autorka poprowadziła czytelnika przez czas żałoby, delikatnie okrywając go nadzieją na lepsze jutro i uśmiechem bez wyrzutów sumienia.

“Znajdziesz mnie wśród chmur” to piękna powieść o życiu. Jest w niej wszystko to, co jest obecne w naszej codzienności. Są dni wypełnione słońcem, wręcz upalne. To stan zakochania, oczekiwania na potomka, planowanie ślubu i nowej zawodowej przyszłości. Są dni, tygodnie, za chmurą, z której pada deszcz niewyobrażalnej pustki i tęsknoty. To chwile pożegnania bliskiej osoby, walki z samotnością, utratą sensu, utratą zdrowia.

To powieść o żałobie, o jej przeżywaniu. I nie żegnaniu się z nią, bo tęsknota zawsze zostaje. Ale z czasem częściej znikają wyrzuty sumienia za uśmiech do promienia słońca, które próbuje się przebić zza tych chmur. 

Pasja przerwała raj na ziemi. „Dobranoc” zapisane w czarnych skrzynkach samolotu stało się symbolicznym otwarciem czarnej skrzynki życia. Zamiast przygotowań do ślubu, były przygotowania do pogrzebu. Zamiast białej sukni, czarny strój niedoszłej żony. Zamiast miłości pod sercem, niewyobrażalna pustka w jego wnętrzu. Ilona Ciepał-Jaranowska zaprasza nas do świata Joanny, która zamiast “dobranoc”, na nowo uczy się mówić “dzień dobry”. Choć to “dobry” wydaje się niemożliwe. Choć to “dobry” z trudem przechodzi przez usta… Na szczęście ma przy sobie siostrę oraz koleżankę z pracy.

Przy tej koleżance z pracy chcę się chwilę zatrzymać. Na przykładzie relacji Joanny i Joli Autorka pokazuje, jak rodzi się przyjaźń. Jak dwie osoby decydują się sobie zaufać, odbierać od siebie telefony w środku nocy, wpuścić do świata malowanego czarną farbą… Mam nadzieję, że postać Joli wróci w kolejnych powieściach! 

Tym, co łączy bohaterki, jest nie tylko wspólne miejsce pracy, ale także oddanie się pasji. Pielęgnowanie jej w chwilach dobrych i złych. Dzielenie się nią ze światem i ukrywanie w zaciszu domu i serca. Sztuka staje się ich głosem, zresztą sami przeczytajcie: 

– Proszę cię! Dzieła stuki? To tylko moje emocje przelane na płótno.

– Nie, ja nie mogę tego słuchać! – Jola aż się poderwała. – Przecież każdy obraz to czyjeś emocje przelane na płótno, każda książka to myśli i uczucia wylewające się z serca pisarza. A muzyka? Nie da się jej stworzyć bez emocji!

Wiecie, o czym jeszcze muszę wspomnieć? O tym, że sztuka – pasja do literatury, do pisania – połączyła na zawsze drogi kilku Dziewcząt, czego efektem jest ta książka. Ilona (autorka) i Olga (właścicielka wydawnictwa) to przedstawicielki grupy Płóczkowe Dziewczęta. To uczestniczki warsztatów pisarskich z Magdaleną Kordel. Spotkały się kilka lat temu, by czerpać wiedzę od królowej polskiej powieści obyczajowej. Dziś wzajemnie się wspierają na literackich ścieżkach i współpracują. Na szczęście! 

“Znajdziesz mnie wśród chmur” to prawdziwa językowa uczta dla czytelnika. Każde zdanie jest dopracowane. Polszczyzna staranna, co widać w opisach i dialogach. Krótkie rozdziały wręcz wymuszają rozpoczęcie kolejnego, i kolejnego. Przez tekst się płynie – po odebraniu książki z Paczkomatu, zajrzałam na pierwszą stronę, by w rezultacie przeczytać ich ponad osiemdziesiąt. To lot w naprawdę dobrym stylu. 

Ilona Ciepał-Jaranowska nie ukrywa, że wątek żałoby związany jest z jej osobistymi przeżyciami. Z każdego słowa, z każdej strony czuć, że sama była pogrążona w tęsknocie i poczuciu opuszczenia. Czuję jednak, że ci, którzy opuścili Ilonę na ziemi, patrzą na nią z Góry, z chmur. Są z niej dumni, że oddała głos i serce swojej pasji. Tak jak jej bohaterowie. 

“Znajdziesz mnie wśród chmur” Ilony Ciepał-Jaranowskiej – kto powinien sięgnąć po tę książkę?

  • Osoby interesujące się lotnictwem
  • Czytelnicy nieprzesłodzonych powieści obyczajowych
  • Miłośnicy sztuki
  • Szukający szczęścia i nadziei na promień słońca

„Uroki promiennych dni” – Edyta Świętek

Read More
uroki promiennych dni - wersja 3d

Edyta Świętek, Uroki promiennych dni, Wydawnictwo Mando 2024.

IV tom Sagi Krynickiej

Współpraca reklamowa z wydawnictwem.

„Zmiany są czymś naturalnym. Musimy je akceptować, nawet jeśli burzą porządek naszego świata”.

A jednak trudno mi zaakceptować tę zmianę. Fakt, że już nie zawitam do Krynicy w sezonie i poza nim. Nie odwiedzę Lwowa i znajomych w Krakowie. Tak, bohaterowie sagi Edyty Świętek to zdecydowanie moi dobrzy znajomi. Bo jak nie zżyć się z rodzinami, którym towarzyszyło się od pokoleń? W czasach wojny i pokoju? W czasach prawdy i czasach kłamstwa?

Polska odzyskała upragnioną wolność i wróciła na mapy świata. Świata, którego serce dla wielu bije w Krynicy. W znajomych domostwach, uzdrowisku, wytwornych balach. Wśród rodziny i znajomych, którzy znają się wzajemnie od pokoleń. 

Nieuchronność upływającego czasu to nie tylko konieczność pożegnania się z ulubionymi postaciami. To, jak zmienia się świat, jak mija czas, widać najlepiej na postaciach namalowanych piórem Autorki. Bohaterowie, którzy w pierwszym tomie byli dziećmi, nieświadomymi tego, co przyniesie im przyszłość, teraz są dorośli. Sami zakładają rodziny, budują domy i scalają utracone przed laty więzi. 

Teodozja, Stanisław, Konstancja, Izabela, Wiśka – w poprzednich częściach dzieci i nastolatkowie, przekraczają próg dorosłości, podejmując wybory nie zawsze zgodne z wyborami opiekunów. Podejmują decyzje, których konsekwencje nie zawsze są zgodne z ich oczekiwaniami i marzeniami. Wtedy do głosu dochodzi życie, które każe trwać przy swoim, walczyć o siebie i swoje pragnienia. Ale też i życie, które zgodnie z przyjętym obyczajem, każe milczeć, chować prawdziwą twarz i unikać własnego wzroku w lustrze. 

Upływający czas to także zmieniające się zwyczaje i nowości architektoniczne. Do głosu dochodzi – jak się wydaje ówczesnym – nowoczesność, z którą nie wszyscy sobie radzą. Artyści tęsknią do tradycyjnych budowli, odbiorcy sztuki do znanych im stylów utrwalania rzeczywistości i wyobraźni, a matki zastanawiają się nad wpływem feminizmu na decyzje dorastających córek. Otwarte drzwi uniwersytetu są dla nich synonimem przewrotu w podejściu do życia, wykształcenia czy małżeństwa.

Kreując postaci kobiece, Edyta Świętek przypomina nam – czytelniczkom z XXI wieku, które mają świat u swoich stóp, czasy, kiedy ten świat się otwierał. Kiedy zaczął dopuszczać małżeństwa z miłości czy podjęcie przez kobiety studiów i zawodów zarezerwowanych tylko dla panów. Przypomina świat, który uczył się stawiać na równi, niezależnie od płci.

„Uroki promiennych dni” to zamknięcie pięknego cyklu o fundamencie życia, jakimi są miłość i przyjaźń. Cyklu o blaskach prawdy i cieniach kłamstwa. O wsparciu rodzinnym i zdradach, które zrywały więzy krwi i relacje powinowactwa. 

Na przykładzie postaci Aurelii i Matyldy, Autorka opowiada historię kobiecej przyjaźni. Przyjaźni budowanej na skale, która przetrwała wichry i sztormy, której nie zburzył podmuch rodzinnych porachunków i przechowywanych w zakamarkach serca tajemnic. Przyjaźni, która polega nie tylko na wzajemnym doradzaniu sobie czy wielogodzinnych rozmowach. Relacja bohaterek to przypomnienie tego, że wspólny spacer i milczenie mogą znaczyć więcej niż tysiąc słów, bo świadczą przecież o obecności drugiego człowieka.

W powieści, tak jak w poprzednich tomach Sagi Krynickiej, pojawiają się autentyczne postaci – Jan Kiepura czy Nikifor, który właściwie dorasta na oczach czytelników.  Losy bohaterów toczą się na tle historycznych wydarzeń. Zaraza, głód, poszukiwanie tożsamości narodowej po latach zaborów – postaci, tak jak ludzie tamtych czasów, mierzą się z rodzinnymi i osobistymi dramatami. Książkę czyta się szybko, z ciekawością, a jednocześnie delektując się staranną polszczyzną. Opisami przyrody, metaforami, w których zaklęte są drogowskazy dla czytelniczek. 

Edyto, serdecznie dziękuję Ci za „Uroki promiennych dni” i poprzednie tomy. Dziękuję za spacery krynickimi uliczkami, uzdrowiskowe bale czy wizyty we Lwowie. Dziękuję za lekcję historii i lekcję kobiecości. Kobiecości, która jest synonimem i siły, i delikatności jednocześnie. Kobiecości, która czerpie z przyjaźni i nie uzależnia swojej wartości od obecności mężczyzny. Kobiecości, która realizuje się w prowadzeniu domu oraz w pracy zawodowej. Kobiecości tak różnej – jak kobiety wtedy i dziś.

„Uroki promiennych dni” Edyty Świętek – kto powinien sięgnąć po tę książkę?

  • Czytelnicy poprzednich tomów sagi
  • Miłośnicy powieści z historią w tle
  • Romantyczne dusze
  • Wielbiciele pióra Autorki 

Rozdanie na Facebooku – wygraj powieść

„Kochanka nazistów” – Maria Paszyńska

Read More
"Kochanka nazistów" - Maria Paszyńska

Maria Paszyńska, Kochanka nazistów, Wydawnictwo Filia 2024.

Fotosy z serialu „Czas honoru” pochodzą z serwisu Pinterest.

Mam wrażenie, że losy kobiet, które działały w podziemiu podczas drugiej wojny światowej, w fabularnych publikacjach ograniczają ich role do łączniczki i sanitariuszki. Owszem, to były ważne służby, a każde, nawet najmniejsze włączenie się w działalność Armii Krajowej dla Sprawy miało sens. Cieszę się, że w najnowszej powieści Maria Paszyńska pochyliła się nad nieco inną funkcją. Oddała głos bohaterkom zanurzonym w tajemnicy i podwójnej tożsamości. Inspirując się prawdziwymi wydarzeniami, stworzyła literacką bohaterkę, Mariannę.

Marianna Jurasz, wielbicielka szachów i matematyki, wstępuje do konspiracji. Jej talenty, uroda i niezwykły charakter sprawiają, że zostaje wysłana przez dowódców AK na niebezpieczną misję.

Dla Ojczyzny Marianna porzuca cały znany sobie świat, by zostać agentką głębokiego wywiadu Armii Krajowej.

Skazana na samotność młodziutka dziewczyna zaczyna toczyć niebezpieczną grę, w której stawką jest nie tylko Sprawa, lecz także życie tych, których kocha. Grę, która szybko obnaży okrucieństwo wojny, zatrze granice między przyjaciółmi i wrogami. Grę, w której Marianna może stać się pionkiem przesuwanym po planszy przez potężniejsze siły…

Ależ to była lektura! Co chwila poruszała inne strony w moim sercu. Początek – wzruszał i rozczulał. Pierwsza miłość, pierwsze randki, deklaracje wspólnej przyszłości – niedawno sama to przeżywałam, a postać Janka, przypominała mi w zachowaniu i podejściu do życia mojego Ukochanego. Uśmiechałam się do czytnika i dyskretnie obcierałam łzy wzruszenia.

Kolejne rozdziały, które otworzyła wojna, były już inne. Pełne mroku niewiadomego jutra, dymu spalonych marzeń i pogrzebanej młodości. Ze strony na stronę akcja przyspieszała tak, jak przyspieszało i zmieniało się życie Marianny. Chwile uniesienia przeplatały się z brutalnością. Czuły dotyk zastępowały tortury. Rozmowy nad partią szachów zamieniały się w przesłuchania do utraty przytomności.

Praca w wywiadzie wielu z nas kojarzy się z szybkim samochodami, bronią i bliskimi spotkaniami z płcią przeciwną – James Bond przez lata budował taki wizerunek. Nigdy nie zapomnę wywiadu z Vincentem V. Severskim – polskim oficerem wywiadu i autorem powieści szpiegowskich. Powiedział, że szpieg musi mieć mocne… nogi, żeby uciekać. Maria Paszyńska zwraca uwagę na jeszcze kilka cech czy umiejętności. Logiczne myślenie, przewidywanie przeszłości, wyczuwanie drugiego człowieka i zagrożenia jednocześnie pozwalają na jak najlepsze pełnienie służby. Ważne jest też, by się wyłączyć. Zapomnieć o tęsknotach, pozostawionych w ruinach Warszawy miłościach i przyjaźniach. Trzeba żyć tożsamością wykreowanej osoby. Modlić się, myśleć, mówić w jej języku. By się nie zdradzić. By nie zdradzić Sprawy.

Myślę, że ta powieść to doskonały punkt wyjścia dla tych, którzy chcą dowiedzieć się więcej na temat działania polskich agentek wywiadu okresu II wojny światowej. Opisy przygotowania do powierzonej misji czy późniejszych przesłuchań oraz procesu politycznego mogą zachęcić do sięgnięcia po wspomnienia czy pamiętniki tamtych dni. Autorka dzieli się bibliografią i wskazuje na nazwiska bohaterek podziemia, których historia zainspirowała ją do stworzenia powieści.

Książkę czyta się szybko. To zasługa nie tylko świetnie prowadzonej fabuły, ciekawości, ale także języka. Pióro Marii Paszyńskiej to dowód na to, że można o wojnie można pisać pięknym językiem, oddając jednocześnie brutalność i nadzieję, które nieprzerwanie towarzyszyły Polakom w codzienności. Świat poznajemy z perspektywy Marianny. Marianny zakochanej, Marianny tęskniącej, Marianny walczącej. Na naszych oczach dokonuje się przemiana z podlotka w prawdziwą bohaterkę gotową do największych poświęceń.

„Kochanka nazistów” rozczula miłością i zaskakuje brutalnością. Wzrusza i wywołuje drżenie serca. Każe wziąć kilka głębszych oddechów. Pokazuje zarówno romantyczne obrazy lata ’39, jak i brutalność niemieckich oraz komunistycznych więzień.

Postać Marianny to także przypomnienie, że życie nigdy nie jest czarno-białe, zwłaszcza podczas wojny, kiedy wybór jednostki decyduje o losie tysięcy. Postać Marianny to także przypomnienie, że ludzie są naczyniem wypełnianym zarówno przez dobro, jak i zło. Co przyjmujemy do serca w większych ilościach? To nie zawsze zależy od nas. Zwłaszcza, gdy walczymy dla Sprawy, pozostając wiernym przysiędze.

„Kochanka nazistów” Marii Paszyńskiej – kto powinien sięgnąć po tę książkę?

  • Miłośnicy powieści z historią w tle
  • Osoby szukające inspiracji do poznawania literatury faktu – pamiętników czy wspomnień
  • Romantyczne dusze, które nie omijają fragmentów osnutych mrokiem wojennej zawieruchy
  • Czytelniczki książek szpiegowskich
  • Widzowie „Czasu honoru” i „Zatoki szpiegów”

„Krew” – Daria Kaszubowska

Read More
krew daria kaszubowska

Daria Kaszubowska, Krew, Wydawnictwo Flow 2024. III tom Sagi kaszubskiej

Współpraca reklamowa z wydawcą

„I gdzie jest tak krew, co rodzi marzenia?” pytała w swoim przeboju Budka Suflera. Daria Kaszubowska zna odpowiedź. Płynie w Kaszubach. To naród przywiązany do swojej ziemi, tradycji i wierzący w lepsze jutro. Bezpieczniejsze jutro. Dla kolejnych pokoleń.

Tak, tytułowa krew rodzi marzenia. O wolności. O tolerancji, akceptacji. Rodzi marzenia o miłości, o poczuciu bezpieczeństwa. Wreszcie o pokoju – zarówno w kraju, jak i w rodzinie.

Autorka „Sagi kaszubskiej” (zawsze mnie korci, żeby napisać kaszubowskiej przez nazwisko pisarki :)) tym razem oddaje głos młodszym pokoleniom rodziny Stoltmanów. Nastolatki stają się dorośli, dzieci wchodzą w świat czegoś więcej niż tylko beztroskiej zabawy. Bliźnięta Brunona przestają być niemowlętami, a Monika z nastolatki staje się mamą, która marzy o byciu żoną i kochanką. Z dala od domu, na Śląsku, próbuje zrozumieć pragnienia swojego serca i podejmuje nie do końca dobre decyzje.

Bohaterowie patrzą w lustrze w oczy moralności. Społeczny ostracyzm, konwenanse, rodzinne tradycje, narodowość. Antyhomoseksualne i antypolskie nastroje zmuszają do podejmowania wyborów z góry skazanych a porażkę. Wyborów, które nie są podejmowane w zgodzie z sercem. Wyborów, które wymagają udawania i ukrywania prawdziwego ja.

Daria Kaszubowska z reporterską precyzją zachowuje realia czasu i miejsca. Niepodległa Polska utkana z trzech kawałków próbuje stworzyć jedność. W tej jedności miejsca dla siebie szukają Kaszubi. W tej jedności miejsca dla siebie nie widzą Niemcy. Na przykładzie Anny i jej najbliższych pisarka pokazuje dramat rodzin mieszanych w przededniu drugiej wojny światowej. Co wygra w walce serca i rozumu – miłość do męża i dzieci czy miłość do ojczyzny?

Realia czasu i miejsca to przede wszystkim Kaszuby. Los narodu, który dla wielu Polaków kojarzy się jedynie z folklorem. Daria Kaszubowska to prawdziwa ambasadorka swojego narodu. Pokazuje siłę krwi i ziemi, która go łączy. Pokazuje piękno języka, kultury i historii. Tak bardzo skąpanej w tytułowej krwi. Pokazuje krajobrazy malowane Boską ręką i zmieniane ręką człowieka. Na Jego chwałę i podobieństwo.

Krew jest tym, co naznacza rodzinę. Krew symbolizuje pragnienie zemsty. Burzy się w człowieku. Wreszcie krew przelewa się za ojczyznę i świadczy o pochodzeniu. To moje rozumienie tytułu. A jakie będzie Twoje?

„Krew” Darii Kaszubowskiej – kto powinien sięgnąć po tę książkę?

  • Miłośnicy sag rodzinnych
  • Miłośnicy sag z historią w tle
  • Kaszubi
  • Osoby chcące poznać historię Kaszubów

Kup książkę z autografem autorki