Książki i filmy z Grecją w tle – e-book do pobrania

II przystanek w naszej literacko-filmowej podróży? Grecja!

Kraina gorącego słońca, historii, śródziemnomorskich smaków i miłości. Razem odwiedzimy Grecję i okoliczne wyspy. Będziemy podążać śladami bohaterów literackich i filmowych.

SPIS E-BOOKOWEJ TREŚCI:

  • Kilka słów o Grecji
  • Lista powieści, których akcja rozgrywa się w Grecji
  • Lista filmów, których akcja rozgrywa się w Grecji
  • „Mamma Mia” – gdzie kręcono film?
  • Wywiad z Moniką Michalik – o miłości do Grecji, inspirujących podróżach i literackich planach.

Pobierz darmowy e-book!

„Listy do Gestapo” – Maria Paszyńska (recenzja przedpremierowa)

Read More
listy do gestapo recenzja

Janów Lubelski, 30.09.2022 r.

Szanowna Mario Paszyńska!

               Znamy się nie od dzisiaj, znamy nie tylko lekturowo. Spokojnie mogłabym zacząć ten list epitetem „droga” lub „kochana”, wiem, że nie miałabyś nic przeciwko. A jednak po przeczytaniu listów Zuzanny nie potrafię inaczej. Takim pisarkom jak Ty należy się ogromny szacunek. Takim kobietom jak Ty należy się ogromny szacunek. Jesteś wyjątkowym człowiekiem, który pisze wyjątkowe książki.

               Znamy się nie od dzisiaj. Nasze drogi skrzyżowały się kilka lat temu na Stadionie Narodowym. Przekazywałam pozdrowienia od Mamy, „nasza” Ewelina – rzeszowska łączniczka – zrobiła nam pamiątkowe zdjęcie. Na kolejnych Targach Książki spotkałyśmy się przelotnie. Wszystko zmieniło się, takie mam wrażenie, w zeszłym roku. Przyjechałaś do Rzeszowa, miasta, z którego Ewelina wyjechała do stolicy i stała się jeszcze bardziej Twoja. Z pasją – jak zawsze – odpowiadałaś na pytania w bibliotece. Z pasją – jak zawsze – konsumowałaś ze mną pizzę i coś pysznego w szklance. Rozmowom nie było końca, były zapowiedzią kolejnego spotkania.

               Kilka tygodni później ugościłaś mnie w swoim domu. Przyjęłaś mnie, jakby to był kolejny wspólny obiad, jakbym miała u Ciebie swoją filiżankę. Czułam się tak dobrze, tak ciepło. A jednocześnie wyjątkowo. Roztaczasz wokół siebie wyjątkową aurę, Mario. Jesteś pełną ciepła gospodynią. Mistrzynią języka kulinarnej miłości. Rozpieściłaś moje podniebienie tureckimi przysmakami, pakując zapasy na podróż i rzeszowskie, jesienne dni. Z uśmiechem patrzyłam na więzi łączące Cię z mężem i dziećmi, Waszą miłość, troskę, bezpieczeństwo, jakim się wzajemnie obdarzacie. Kiedy oni pojawiali się na horyzoncie, znikał cały świat.

               Z zachwytem chłonęłam Twoje słowa w naszych dyskusjach – o literaturze, o aktualnościach społecznych, o kulturze. Masz ogromną wiedzę. Masz w sobie ogromną pokorę i własne zdanie wyrażasz tak, by nikogo nie urazić, by nie pokazać wyższości, bo jej w Tobie nie ma. Masz w sobie ogromny szacunek do człowieka i do słowa…

Słowa mają potężną moc, o wiele potężniejszą, niż się wydaje. Mogą dawać życie i zabijać jak ostrze noża.

„Listy do Gestapo”

               To cytat z Twojej najnowszej powieści, „Listy do Gestapo”. Właśnie skończyłam lekturę. Właśnie skończyłam dawkować sobie Twoje słowa. Niczym kompozytorka zapisałaś je na wielolinii książkowych stronic, by podarować nam wspaniałą literacką melodię. Słowa, które zostały zaklęte w listach Zuzanny. Kobiety silnej jak stal. Kobiety delikatnej jak kwiat. Kobiety, która rozkwitała i umierała. Wielokrotnie. Z bliskimi. Z miastem. Z własnym sumieniem.

Ojciec powiedział mi kiedyś, że każdemu człowiekowi  przeznaczona jest jakaś melodia.

– Na świecie jest ich tak dużo. Skąd będę wiedziała, która jest moja? – dopytywałam, ale on tylko uśmiechnął się tajemniczo.

– Będziesz wiedziała – odparł po prostu. – Każdy rozpozna tę melodię. Gdy ją usłyszysz, po prostu to poczujesz. Ta muzyka już w tobie jest. Od zawsze.

Miał rację: od razu ją rozpoznałam.

„Listy do Gestapo”

               „Listy do Gestapo” mają formę listów. Nie mogłam więc inaczej podzielić się z Tobą, Mario, i czytelnikami mojego bloga refleksjami po ich lekturze. To było bardzo prywatne, intymne wręcz. Przecież korespondencja powinna trafiać tylko do rąk adresata. Do jego oczu, do jego serca, do jego duszy. Ty podzieliłaś się korespondencją Zuzanny do Tadeusza z innymi, z nami, Twoimi Przyjaciółmi po drugiej stronie kartek. Opowiedziałaś historię, która mogła wydarzyć się naprawdę. Historię miłości i zdrady. Historię pożądania i braku zaufania. Historię beztroskiego lata i piekła wojny.

               O czym jest ta powieść? O kobiecie. O jej wyborach – codziennych i tych, które zaważyły na przyszłości wielu ludzi. O pierwszych spotkaniach, stąd moje powroty do naszych pierwszych rozmów, kolacji, obiadów. O muzyce, która grała w jej duszy. Raz ta muzyka była kojąca. Raz pełna młodzieńczej skoczności. Raz przepełniona miłością. Raz mroczna wręcz. To powieść o miłości – do mężczyzny, do rodziców, do córki. To powieść o nienawiści – do mężczyzny, do kobiety, do osoby, którą widzi się w lustrze i dnie szklanki wypełnionej alkoholem. To powieść o mieście, które upada i podnosi się – dosłownie – z gruzów.

               Gdzie pojawia się miłość, tam blisko do nienawiści. Gdzie do pokoju wchodzi zazdrość, za nią czai się zdrada. Skumulowałaś, Mario, te wartości, uczucia, emocje w sercu Zuzanny. W jej domu. W jej życiu. W życiu jej córki, która dopiero się dowie. I podejmie decyzję. I wybierze – miłość, nienawiść. Wybaczenie lub potępienie.

               Dziękuję Ci, Mario, za tę kompozycję. Za wzruszenia, których mi dostarczała. Za strach, który pojawiał się w moim sercu. Za lekcję historii, bo przecież cenisz sobie prawdę i gromadziłaś materiały źródłowe. Potem tylko czekałaś na TEN moment. I się doczekałaś. Słowa zaczęły się kreślić w Twoim sercu. Melodia, nuta po nucie, zapisywała pięciolinię Twojej duszy. Napisałaś listy i wysłałaś je do nas.

Dziękuję.

Z miłością,
Paulina Molicka


Maria Paszyńska, Listy do Gestapo, Wydawnictwo Książnica 2022.
Premiera: 12 października

Tekst powstał we współpracy reklamowej z Wydawnictwem Książnica.  

„Narzeczona z powstania” – Magda Knedler

Read More
narzeczona z powstania recenzja

Magda Knedler, Narzeczona z powstania, Wydawnictwo Mando 2022.

„Od zawsze uważałam, że najciekawsze – i najbardziej niewiarygodne – historie pisze samo życie. Ta historia też taka jest. Napisało ją życie. A ja odtworzyłam ją na podstawie rodzinnych opowieści, mnóstwa starych zdjęć, dokumentów, które leżały w szufladach od dziesiątek lat, jak również tych, które trzeba było dopiero odnaleźć. Te odnalezione dokumenty scaliły powieść i uzupełniły wiele luk, przyniosły też odpowiedzi na od dawna zadawane pytania”.  

Magda Knedler

Zakończyło się moje spotkanie z Magdą Knedler. Specjalnie nie używam formy „lektura jej najnowszej książki”, bo to nie była lektura. To było spotkanie. Wyobrażam sobie, że doszło do niego w jej domu. Przy stole nakrytym bieżnikiem, na którym stały dwie porcelanowe filiżanki z kawą. Było dotykanie rodzinnych pamiątek. Chłonięcie opowieści. Słuchanie, słuchanie, słuchanie. Przymykanie oczu. Obcieranie łez. Wejście do prywatnego świata Autorki i jej rodziny. Poznałam pradziadków Pani Magdy, dziadków, ojca. Ale Babcię przede wszystkim.

Główną bohaterką „Narzeczonej z powstania” jest Maria, babcia Magdy Knedler. Opowieść zaczyna się jeszcze przed wojną, gdy powietrze pachnie beztroską, przygodami, latem, pierwszą miłością. Młodzieńcze marzenia burzy 1 września, a energia na ich realizację musi być spożytkowana na obronę ojczyzny i wartości.

To Maria jest Bohaterką. Nie tylko książki. Bohaterką wojennej zawieruchy, nie tylko dlatego, że brała udział w konspiracji. Ta opowieść to dowód na to, że bohaterskim czynem jest nie tylko stanie na barykadzie, przygotowanie leśnej zasadzki na okupanta, przeciskanie się przez kanały, szaleńczy bieg z meldunkiem, dyżur w szpitalu polowym. Bycie bohaterem to nakarmienie głodnego. Bycie bohaterem to zorganizowanie bezpiecznego noclegu. Bycie bohaterem to nawiązanie kontaktów. Bycie bohaterem to codzienna praca. Bycie bohaterem to brak obojętności.

Maria jest także nauczycielką. Działania właśnie, nadziei, podnoszenia z gruzów – miasta i samej siebie. Nauczycielką życia w czasach, które życie brutalnie deptały. Nauczycielką kobiecości w najpiękniejszej jej definicji – kobiecości, którą tworzą miłość, czułość, siła, wrażliwość, godność. Nawet w obliczu wojny.

Bohaterką tej opowieści jest też sama Autorka. Magda Knedler nie tylko utkała historię z nici porozrzucanych w rodzinnych rozmowach i szufladach. Ona – na kartach tej książki – rozmawia z babcią. Właściwie to zwraca się do niej. Bo wie. Wie, co czekało na babcię za zakrętem historii. Wie, kto odszedł bezpowrotnie, a z kim jeszcze dano było się jej spotkać. Wie, jaka będzie historia wojennej miłości, której nie zgłuszy żaden huk.

Rozdziały zaczynają się od zaznaczenia dat, jakie obejmują oraz postaci, z perspektywy której historia będzie przedstawiania. Maria i Rudolf. Marię już Wam przedstawiłam. Kim jest Rudolf? Sąsiadem Marii. Tyle Wam wystarczy do momentu rozpoczęcia… spotkania.

Akcja opowieści rozpoczyna się w 1938 roku. Kończy… Chciałoby się napisać – zgodnie z tytułem rozdziału – w 1991 roku. Tak naprawdę trwa do dziś. Bo historia Marii trwać będzie dopóki kolejne pokolenia nie tylko rodziny pamiętają. A jej wnuczka zadbała o to, by Marię poznali wszyscy. Córkę, siostrę, narzeczoną, babcię, bohaterkę. Czasów wojny i zwykłej codzienności.

Historia trwa. Przeszłość – niekiedy boleśnie – przeplata się z teraźniejszością, wpływając na przyszłe wybory. Historia trwa, tworzymy ją każdego dnia. Dopóki trwa pamięć i miłość. A ta opowieść jest nimi przepełniona. Przepełnia także serce słuchacza. Genialna? Poruszająca? Tak, też. Ale przede wszystkim prawdziwa. Prawda i pamięć są fundamentami tej opowieści.

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwem Mando.

Książki i filmy z Toskanią w tle – e-book do pobrania

I przystanek w naszej literacko-filmowej podróży?


Kraina win, pysznego jedzenia i miłości na kartach książek, na ekranie, w życiu. Razem odwiedzimy Włochy, na dłużej zostaniemy w Toskanii. Będziemy podążać śladami bohaterów literackich i filmowych.
Ruszamy!

SPIS E-BOOKOWEJ TREŚCI:

  • Kilka słów o Toskanii
  • Lista polskich i zagranicznych powieści, których akcja rozgrywa się we Włoszech
  • Lista filmów, które kręcono we Włoszech
  • „W blasku słońca” – najbardziej toskańska powieść Magdaleny Kordel
  • Wywiad z Magdaleną Kordel – o toskańskiej miłości, literackich plan wokół Włoch i marzeniach, które stają się rzeczywistością.

Pobierz darmowy e-book!

„Rodzinne strony” – Iwona Mejza (patronat Mamy Dropsa)

Read More
rodzinne strony 3d

Iwona Mejza, Rodzinne strony, Wydawnictwo Dragon, 2022.
II tom serii Miasteczko Anielin
#MamaDropsaCzyta

Tydzień temu miała miejsce premiera powieści Iwony Mejzy „Rodzinne strony”, II części serii obyczajowej „Miasteczko Anielin”, która zdobyła wiele serc czytelniczych. Mam zaszczyt patronować tej książce. Z okładki poleca ją Iwona Banach, pisarka: Książka Iwony Mejzy to poezja napisana prozą, wielowarstwowy tort złożony z emocji. Przepadłam. Jestem zachwycona.

Piękna okładka i tytuł skłania do refleksji jeszcze przed zanurzeniem się w lekturze. Każdy z nas ma takie miejsce, do którego lubi powracać, wspominać. Często jest to dom rodzinny, mama, która zawsze na nas czeka z dobrym słowem, ulubioną potrawą czy ciastem. Ale czy zawsze dom może być dla nas doskonałym azylem, spokojną przystanią? Dzięki tej powieści mogłam  odbyć, nie wstając z fotela,  podróż do rodzinnych stron, gdzie rodzice się poznali, pobrali, założyli rodzinę… Miałam kilka lat, gdy opuszczaliśmy to miejsce nad Wisłą i wiele obrazów na zawsze pozostało w sercu. Po 50 latach wróciłam do rodzinnych stron i narodziło się pytanie, dlaczego nigdy z Rodzicami tam nie pojechaliśmy. Czy było to związane z jakąś tajemnicą rodzinną? Niestety, nikt nie odpowie mi na to pytanie. Jedno jest pewne, że nie da się całkiem odciąć od przeszłości, wymazać jej z pamięci. Demony przeszłości powracają, pukają do drzwi naszych serc, rozdrapują blizny, bolą, ciążą nam na sercu, kładą się cieniem na naszym życiu, uwierają i przeszkadzają „normalnie” żyć.

Jak dobrze, że Iwona Mejza pochyliła się nad tym problemem w swojej  powieści. Dzięki temu można znaleźć sposób na to, jak odciąć się od przeszłości. Możemy uświadomić sobie, jaki wpływ wywierają wspomnienia na nasze życie. Czy my mamy wpływ na to, na czym tak bardzo nam zależy?

Przeszłość może być balastem, ale może być też posagiem, który wnosimy do wspólnego życia.

Włoch Romano wyjechał do swoich rodzinnych stron powodowany tęsknotą za bliskimi, potrzebą naładowania akumulatorów domem rodzinnym, spotkaniami z rodziną .Odnalazł w rodzinnych stronach to, co najważniejsze w życiu. A one okazały swoją moc i nie chciały go tak szybko wypuścić ze swoich objęć.

Marcinowi udało się zamknąć przeszłość, odpuścić, a to nie było łatwe. Teraźniejszość zależała już tylko od jego decyzji i od jego oceny sytuacji, a przyszłość ukształtuje to, co było i to, co jest. Towarzyszył cioci Anieli w ostatnich chwilach życia. Niestety, nie zdążyła mu o czymś ważnym powiedzieć. Kim była Halinka, pojawiająca się w opowieściach ciotki. Przejrzał pobieżnie papiery po ojcu, szukał pamiątek po mamie, załatwili z ciotką  sprawy spadkowe, znalazł listy ojca z wojska do matki. Co się stało z ich miłością? Uświadomił sobie, że przeszłości nie da się już zmienić ale niewątpliwie jego wspomnienia będą kształtowały teraźniejszość. Podjął decyzje o powrocie do Anielina. Jak dobrze, że na niego czekały Marta i Pola.

Elizie z kolei rodzinne strony przypomniały, skąd tak naprawdę pochodzi i wywołały rozgoryczenie z powodu nieudanego życia. Jak dobrze, że przyjaciele zabrali ją z ubogiej chałupiny. Bracia Pruscy mieli plan, żeby postawić Elizę na nogi i dzięki jej atutom podbić świat.

Do rodzinnych stron, do Anielina wrócił zza granicy mąż Agaty, ale jakże odmieniony. Uczynił z życia Agaty piekło. Co było powodem tak diametralnej przemiany Marka? Jakie życiowe decyzje podjęła Agata, uwikłana w przeszłość i niepewną przyszłość? Dowiecie się z lektury, kto wspierał bohaterkę.

Mama Jowity po latach za namową córki ojca i lekarza też wróciła po wielu latach do rodzinnych stron, by odzyskać zdrowie dzięki miłości bliskich. Poczuła, że rodzinne strony mają jej jeszcze dużo do zaoferowania. Może nie będzie za późno na życie pełne radości i miłości?

Marta wciąż nie mogła się pogodzić ze śmiercią Tadzika i Marylki. Brakowało na co dzień radości Tadzika. Była też pewna obaw o kolejną stratę, dlatego tak nieufnie podchodziła do Marcina. Jak dobrze, że w domu zamieszkała babcia Czesia, która przez całe życie była największym wsparciem dla Marty. Czy czas uleczy rany w sercu dziewczyny? Jakie jeszcze tajemnice położą się cieniem na jej życiu?

Moje serce skradła Pola, mądra, rezolutna i bardzo wrażliwa dziewczynka, która wnosiła do domu Marty tyle radości. Była specjalistką od ogarniania wszystkiego. Dopadały ją jednak chwile, w których tęskniła i czuła się bardzo samotna. Wówczas nawet książka nie była dobrym lekiem na wszystko. Koty Złotouchy i Szaraczek warowały przy Poli i Marcie jak najwierniejsze psy.

– Wiesz dziecko, nieraz zastanawiam się, jak by wyglądało nasze życie teraz, gdyby nie zwierzęta. One tak bardzo skupiają uwagę na sobie, że po prostu zamiast myśleć o ty, co było, i trwać w żałobie, obserwuje ich zachowania, maniery to zżycie z małą… jak one jej strzegą na każdym kroku. Tu niby się bawią, zajęte sobą, ale cały czas we troje.

Dziewczynka była niepowtarzalna jak jej mama Natalia, której życiową dewizą były słowa: „Żyj chwilą, jutra może nie być!” Na Polę czekały rodzinne strony babci i mamy.

Drobne i szczere gesty życzliwości i uprzejmości ze strony Marcina i Antoniego odmieniły naturę osamotnionej, ale ciekawskiej, wścibskiej i nieznośnej Felicji Kotkowej, która słynęła w Anielinie z ciętego języka, złośliwości, trudnego charakteru. „Bo najważniejsze to mieć do kogo gębę otworzyć”. Jakże ważna jest obecność drugiego człowieka, chwila rozmowy, drobne gesty życzliwości.

Atutem tej niezwykłej powieści są świetnie wykreowani bohaterowie, ich historie, poruszone poważne tematy ale podane w lekkiej formie. Warto też podkreślić, że jest napisana emocjonalnym, obrazowym językiem. Czytelnik od razu wchodzi do świata przedstawionego, by stać się członkiem tejże społeczności i obserwować, co się dzieje dookoła i razem z bohaterami przeżywać wiele emocji – wzruszać się, śmiać się, smucić, płakać, złościć się, pocieszać, dawać nadzieję.

Iwona Mejza świetnie namalowała słowami obraz życia mieszkańców niezwykle klimatycznego Anielina, w którym wbrew nazwie nie jest tak sielsko i anielsko. Bo takie jest nasze życie, wciąż dalekie od ideału. Bardzo bym chciała się tam znaleźć, by zjeść pizzę u Romano, czy też napić się kawy i poczytać w kawiarni u braci Pruskich, porozmawiać z nimi. Mieszkam w małym mieście i bardzo to sobie cenię. Pisarka pokazała, jakie wartości są najważniejsze w życiu: miłość w jej różnych odmianach, przyjaźń, wsparcie, pomoc, liczą się nawet drobne gesty życzliwości, chwila rozmowy. Każdy człowiek potrzebuje bliskości.

Cieszę się, ze powrócę do Anielina po raz trzeci. Wiele spraw, tajemnic wymaga jeszcze rozwiązania.

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwem Dragon.

„Życie last minute” – Kamila Mitek (patronat Mamy Dropsa)

Read More
życie last minute 3d

Kamila Mitek, Życie last minute, Wydawnictwo Dragon 2022.
Patronat medialny Mamy Dropsa

Zapraszam do lektury przedpremierowej opinii o najnowszej powieści Kamili Mitek „Życie last minute”, nad którą mam ogromną przyjemność i zaszczyt sprawować patronat medialny. Z okładki poleca ją Jolanta Kosowska, jedna z moich ulubionych Pisarek: „Zaskakujące zrządzenia losu, trudne decyzje, burza emocji i poszukiwanie nowych życiowych dróg. Rewelacyjna powieść!” Moim skromnym zdaniem to najlepsza i najbardziej emocjonalna książka Autorki. Podczas lektury wyzwoliła we mnie całą paletę emocji i uczuć, a przede wszystkim wzruszyła do łez z uwagi na poważne, niekiedy bardzo bolesne tematy, nad którymi Kamila Mitek się w niej pochyla.

Na każdym polu musiałam zacząć od nowa. Czułam się, jak koś porzucony na odległej pustyni. Gdziekolwiek spojrzeć, ten sam surowy i pusty krajobraz. Żadnych drogowskazów, żadnej majaczącej na horyzoncie oazy, ku której mogłabym wyruszyć.

Po skończonych studiach Iza nie miała żadnego pomysłu na swoje życie. Brakowało jej jakiegokolwiek punktu zaczepienia, co dalej. Wyjechała więc do Chorwacji, żeby pobyć ze sobą i podjąć ważne życiowe decyzje. Los zetknął ją z samotnym mężczyzną Zoranem, który otworzył jej oczy, opowiadając swoją historię miłości. To żona Borjana nauczyła go cennej jakkolwiek trudnej umiejętności, by zatrzymać się i celebrować krótkie momenty. Zatrzymaj się, weź głębszy oddech, rozejrzyj się dookoła, zobacz więcej! – terazIza powtarzała jak mantrę. Zoran wskazał jej najprostszą z możliwych dróg: „rób to, co najbardziej lubisz”. Czasem bowiem najtrudniej jest zobaczyć to, co oczywiste.

Zoran i ja byliśmy jak rozbitkowie z dwóch różnych statków, którzy nagle spotkali się na morzu. Każdy na swojej tratwie, z roztrzaskanymi marzeniami. Tylko że on pomógł mi poskładać moje życie do kupy.

Podczas zwiedzania cudownej Chorwacji, miejsc zapierających dech w piersiach, poznany tam Mathias przekazał Izie również pewną mądrą niemiecką maksymę: Augen zu und durch! Zamknij oczy i gnaj! Kamila Mitek opatrzyła powieść tym właśnie mottem. Ta nieoczekiwana znajomość sprawiła, że Iza wiele zrozumiała. Trzeba się zatrzymać, by podjęta decyzja okazała się dobrą a przede wszystkim to trzeba zobaczyć i poczuć siebie, by znaleźć właściwe rozwiązanie i kroczyć dalej przez życie.

Iza rozpoczęła pracę jako graficzka komputerowa i doskonale sobie radziła zawodowo, zakładając własną działalność. Mogła zawsze liczyć na wsparcie czworga przyjaciół z biura: Leny, Jurka, Kuby i Maćka. W życiu prywatnym natomiast wciąż leczyła rany po nieudanym związku. Zamieszkała z bratem, który również szukał pomysłu na siebie. Wojtek marzył o byciu artystą. I do tego dążył.

A pewnego dnia dołączyła do nich matka, która w wieku sześćdziesięciu lat postanowiła odmienić swoje życie, zrobić coś dla siebie, dać sobie drugą szansę i odnaleźć sens życia. Dziękuję pisarce za wątek Adrianny. Lektura powieści w dniu moich urodzin podniosła mnie na duchu, że sześćdziesiątka to „nowa czterdziestka”, więc całkiem spokojnie mogę zawojować świat. Nigdy nie jest za późno na zmiany. Dotyczy to nie tylko wyglądu zewnętrznego, ale  jest to czas na nowe przyjaźnie, rozwój osobisty, odnalezienie nowych pasji i na miłość. Wówczas starość wcale nie musi być wadą

Wystarczyło kilka dni, by runął domek z kart, który pieczołowicie układałam przez osiem długich lat.

Czy to był czysty przypadek, że matka i brat byli obok Izabeli? Wkrótce się okazało, że pojawili się we właściwym momencie. Stali się potrzebni, gdy życie Izy bardzo się skomplikowało. Znalazło się na huśtawce emocjonalnej. Po serii badań w szpitalu Iza usłyszała porażającą diagnozę lekarską – SM, czyli choroba, na którą nie ma lekarstwa. Kamila Mitek podczas pisania powieści zainspirowała się książką przyjaciółki  Marty Stąchor „SM – choroba o stu twarzach” i jej opowieściami o chorobie, która i ją dotknęła. Dzięki temu powieść zyskała na wiarygodności. Pisarce bowiem zależało na tym, aby opisując trudne pierwsze miesiące Izy po otrzymaniu diagnozy odczarować stereotypowe myślenie o chorobie i jej następstwach. Kamila Mitek pragnęła pokazać, że można z nią „normalnie” żyć, ciesząc się zwyczajną codziennością. Izabela mogła liczyć na wsparcie przyjaciół z pracy, brata, mamy. Jak dobrze, że Ada zapukała znowu do zamkniętych drzwi życia córki. Pisarka świetnie opisała przeżycia wewnętrzne Izy i reakcje otoczenia.

Iza mogła również odbudować po latach szkolną przyjaźń z Piotrem. Czy to tylko przyjaźń , czy coś więcej? Czy bohaterka pozwoli sobie na miłość? Z czasem nauczyła się doceniać dobre dni, a te gorsze przetrwać z nadzieją na lepsze jutro. Poznała też grono ludzi chorych na SM, z którymi spotkania, rozmowy, grupa na FB, wymiana doświadczeń była dość istotna i pomocna.

Kamila Mitek poruszyła w powieści problem ludzi z niepełnosprawnością. Łukasz, chłopak Anety, po niefortunnym skoku na główkę w Hiszpanii wylądował na wózku inwalidzkim. Swoim wyglądem przypominał … Brada Pitta. Pracował w fundacji na rzecz osób niepełnosprawnych, w której grupa ludzi walczyła o likwidacje barier architektonicznych. Mieli na swoim koncie małe sukcesy. Z depresji pomógł wyciągnąć bohatera sport – rugby na wózkach. Pisarka udzieliła ważnej lekcji dla zakompleksionych, że warto szukać nowej drogi, by cieszyć się w pełni życiem. A miłość uskrzydla to życie jeszcze bardziej. Ważna też jest tu siła przyjaźni, obecność bliskich osób.

Zamknij oczy i gnaj, Iza. Gnaj  przez życie, dopóki trwa. Te pełne nadziei słowa bohaterka bardo często powtarzała sobie w różnych sytuacjach. Pozwalały jej dorzezać kolory życia, dodawały odwagi, inspirowały do nowych wyzwań. I nie tylko Izę. Spotkanie Izy z Zoranem i jego wiele nauczyło, bowiem wyrwał się z czeluści tęsknoty po stracie żony i znalazł nową drogę – zaczął zwiedzać świat.

W tej pełnej emocji powieści jest bardzo dużo nadziei, bo ona jest bardzo potrzebna w oswojeniu się z chorobą, w walce z nią o życie, o powrót do normalności lub pogodzenie się z pewnymi ograniczeniami. Pisarka uświadamia nam, jak ważna jest wtedy obecność (nawet milcząca) drugiej osoby, wsparcie, pomoc, troska, ale nienachalna. Deklaracja słowna: – Po prostu… chcę się tobą opiekować, chcę być blisko. Czy to przestępstwo? Czasami  może stać się nawet i problemem. A jak postawa Izy wpłynęła na życie Wojtka i matki? O tym już sami przeczytacie. I jeszcze o Beacie i profesorze Janie.

Każdy kolejny dzień można interpretować jako porażkę lub sukces – wszystko zależy od nastawienia. Te gorsze uczą pokory, te lepsze dają nadzieję.

Kamila Mitek podarowała nam piękną i pełną emocji powieść, która mnie wzruszyła do łez. Warto podkreślić atuty powieści: bardzo ciekawa fabuła, świetnie wykreowani bohaterowie i ich portrety psychologiczne, akcja ciągle zaskakująca czytelnika zwrotami. Książka jest napisana lekkim stylem, plastycznym, obrazowym i pełnym emocji językiem.

Bardzo dziękuję za pochylenie się nad bolesnymi tematami: choroby, niepełnosprawności, odnalezienia nowej drogi życiowej, ukazanie sposobów, jak nie dać się pochłonąć depresji. Są to trudne tematy, często pomijane przez Autorów. Ale przecież tak jak życie składa się z radości i smutku splecionych w warkocz, tak i powieści powinny być w życiu osadzone. Kamila Mitek, mistrzyni emocji, potrafi o tym pięknie napisać i spojrzeć oczyma psychologa, aby nas uczulić na ludzi, którzy mieszkają w naszym otoczeniu i potrzebują wsparcia, naszej obecności. Dziękuję Autorce szczególnie za wiarę i nadzieję, które tak bardzo są potrzebne w walce o normalność. Moja rodzina też tego doświadczyła. Miłość może góry przenosić.

Polecam z całego serca powieść „Życie last minute”, dzięki której przekonacie się, że warto gnać, dopóki życie trwa.

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwem Dragon.

„Gdzie jesteś, bracie?” – Magdalena Mikutel (#MamaDropsaCzyta)

Read More
gdzie jesteś bracie 3d

Magdalena Mikutel, Gdzie jesteś, bracie?, Wydawnictwo eSPe, 2022.
#MamaDropsaCzyta

2 września miała miejsce premiera powieści Magdaleny Mikutel „Gdzie jesteś, bracie? Powieść o miłości, która czyni cuda”. Jest to kontynuacja książki „Mój syn”. Lektura tych książek na długo pozostanie w moim sercu.

Witek Kochanowski, bohater powieści debiutanckiej autorki, to syn znanych adwokatów, który uważa, że nie nadaje się do zawodu prawnika, rezygnuje ze studiów i zdesperowany postanawia zacząć swe życie od nowa. Pomógł mu w tym dzwonek do drzwi i mały synek pozostawiony na wycieraczce przez jego matkę. Odtąd jego życie jest pełne niesamowitych wydarzeń. Spotyka na swojej drodze ludzi, którzy mu pomogą odkryć, że do pełni szczęścia prowadzi niełatwa droga, pełna zakrętów, życiowych burz z huraganem. To wszystko sprawia, że ateista wkracza na Bożą drogę a Bóg ma wobec niego swój plan. Dzięki Niemu, przyjaciołom i babci Laurze kroku po kroku staje się świadomym swoich pragnień, celów, marzeń. Wystarczyło zaufać i uwierzyć.

„Gdzie jesteś, bracie?” to pełna emocji opowieść o sile przyjaźni czworga bohaterów, kroczących Bożą drogą. Witek, Paweł, Marta i Aniela zdają sobie sprawę z tego, że to dopiero początek niezwykłej rewolucji, jaką Bóg przygotował w ich życiu. Dla Witka, głównej postaci, to przygotowanie do przyjęcia chrztu świętego przez niego i jego synka Jurka, walka jako ojca z niepełnosprawnością syna, odkrywanie nowej pasji i kroczenie całkiem nową drogą miłości zmierzającą do realizacji marzeń. Jego ziemskimi fundamentami są relacje z Anielą i Pawłem, który podobnie jak przyjaciel walczy. Paweł walczy o własne zdrowie, próbuje odzyskać utraconą, wielokrotnie, sprawność – i ciała, i ducha. To on jest przewodnikiem Witka po Boskich ścieżkach i swoją postawą daje świadectwo wiary mimo wszystko.

Magdalena Mikutel pyta w imieniu czytelników: „Gdzie jesteś, bracie?”. Kim jest brat? To zależy od nas, od tego, jak zinterpretujemy losy bohaterów i jak utożsamimy je z własnym życiem. Autorka nic nam nie narzuca, nie mówi, że mamy żyć tak czy tak. Ona po prostu pokazuje różne możliwości kroczenia drogą. Ona, i jej postaci, wybierają Boską ścieżkę. Łatwą? Nie. Bardzo trudną, ale taką, która przynosi owoce. Czytelnik ma możność zaobserwowania przemiany w wielu aspektach życia, a przede wszystkim na umacnianiu się ich wiary w Boga na modlitwie, spotkaniach wspólnoty. Kierują się przykazaniem miłości w pełnym jego znaczeniu. Patrzą nie tylko na Boga, ale zgodnie z Jego wolą na bliźniego. Niosą bezinteresowną pomoc, wspierają, są. Po prostu są, by dodać otuchy, odwagi i być bratem lub siostrą. By każdy, kto zapyta: „Gdzie jesteś, bracie?” otrzyma niezwłocznie odpowiedź: Tu jestem, czekam na Ciebie, jestem z Tobą, cieszę się, że jesteśmy RAZEM. Razem przejdziemy przez życie.

Powieść przeczytałam w dwa dni. Jej atutem są świetna kreacja bohaterów i język – pełen emocji, obrazowy, ale – mimo boskich akcentów – nie patetyczny. Jej siła? Życiowe perypetie postaci, świetnie ukazane, nie zawsze łatwe, relacje między pokoleniami, ogromne uczucia, tocząca się na moich oczach walka: dobra ze złem, miłości ze strachem, wiary z trudnościami.

„Gdzie jesteś, bracie?” to historia o różnych obliczach miłości malowana życiem i o sile przyjaźni, która potrafi przenosić góry. Daje nadzieję w każdym aspekcie życia. Bo przecież dla Boga nie ma nić niemożliwego…

We współpracy z Wydawnictwo eSPe

„Naszyjnik z jarzębiny” – Patrycja Żurek (patronat Mamy Dropsa)

Read More
Naszyjnik z jarzębiny

Patrycja Żurek, Naszyjnik z jarzębiny, Wydawnictwo Dragon, 2022.
Patronat medialny Mamy Dropsa

Tydzień temu miała miejsce premiera najnowszej powieści Patrycji Żurek, którą miałam zaszczyt objąć patronatem medialnym. Zapraszam na garść refleksji po jej lekturze.

 To niezwykła i magiczna książka, dzięki której można pokochać jesień za jej obfite dary, kolory, aurę, klimat, zapachy. Odbiera się ją, chłonie wszystkimi zmysłami. Pełno jest w niej rodzinnych tajemnic, duchów, wierzeń, legend i baśni. Akcja powieści dzieje się na ukochanym przez Pisarkę Śląsku, w Mysłowicach. Poznajemy zatem codzienne życie jej mieszkańców, celebrowanie świąt, przeżywamy ludzkie dramaty i tragedie.

Pokochałam tę powieść od pierwszych stron za świetną kreację bohaterów i ich niełatwych losów oraz za nadzieję na lepszą przyszłość. Berenika to niezwykle barwna postać, zielarka wierząca w magię, pełna energii, podobna do czarownicy, bo ma dar dostrzegania u ludzi aury, nieco tajemnicza, trochę niesamowita a nawet i szalona. Interesuje się szczególnie ziołolecznictwem i leczniczymi właściwościami nalewek, które sama sporządza i rozdaje ludziom. Zwyczaje, zabobony, przesądy to jej żywioł. Lubiła opiekować się starszymi ludźmi, była pełna empatii. Pracowała w szpitalu jako doula, prowadziła też zajęcia w szkole rodzenia. Miała dwie przyjaciółki Dagmarę i Danielę, zawsze mogła liczyć na ich pomoc, wsparcie. Julian z kolei pracował jako patomorfolog, praca była jego pasją. To człowiek mocno stąpający po ziemi. Mieszkał z matką, której nadopiekuńczość go wręcz przyduszała.

Gdy Julian pojawił się u Bereniki, aby odebrać leczniczą nalewkę dla swojej matki, nie spodziewał się, że ta niezwykła kobieta odmieni jego życie na lepsze. Los sprawił, że ich ścieżki co chwilę się krzyżowały i to w niesamowitych okolicznościach. Czy to przypadek, czy jednak przeznaczenie a może kwestia mocy? Czytelnik staje się niejako świadkiem nawiązującej się między bohaterami relacji, coraz silniejszej więzi, która z czasem, powoli, nieśpiesznie przerodziła się w miłość. Nie było łatwo. Razem z bohaterami dzięki starym zapiskom odkrywamy historie, tajemnice, sekrety ich rodów, poznajemy dzieje niezwykłej biżuterii, naszyjnika z jarzębiny podarowanego wnuczce przez babcie Heloizę.

Babcia często opowiadał mi baśń o jarzębinie, która jest dobrą wróżką i chroni mieszkańców domu przed złymi duchami. […] Kilka szczegółów utkwiło mi w pamięci. Korale zawieszone na gałęziach. Dziupla wydrążona przez jakieś zwierzę. Skarb ukryty w sercu! […] Wśród oparu wyróżniała się moja jarzębin, prawie ogołocona już z liści. Ale nadal błyszcząca czerwienią korali. Dopadłam pnia, wspięłam się na palce, by sięgnąć do dziupli. Wymacałam coś i aż pisnęłam z zaskoczenia…

 To była niezwykle trudna podróż do przeszłości. Ileż tu się rozegrało emocji i uczuć – cała paleta. Najbardziej zszokowała mnie opowieść o silnej i chłodnej matce, znanej neurochirurg. Wciąż nie umiem sobie odpowiedzieć na nurtujące mnie pytanie, dlaczego pani doktor, królowa lodu, potwór  a nie kobieta, podjęła decyzję o założeniu rodziny. To także trudna opowieść rożnych problemach: o samotności, tęsknocie za miłością, o nadopiekuńczości matki, o przykrej starości, o umieraniu, o wizji śmierci, wreszcie o toksycznych relacjach, patologii, alkoholizmie. A z drugiej strony to historia o miłości, jej różnych obliczach, o sile przyjaźni, o mocy rodziny, o marzeniach, o potrzebie niesienia ludziom pomocy, o tym, że w wyjątkowej życiowej sytuacji dom może stać się azylem a człowiek przystanią. Berenika i Julian mają różne wizje małżeństwa. Wsłuchujemy się w ich głosy, czy istnieje recepta na udany związek. Czy duchy przodków sprzyjały ich miłości? Czy mimo przeciwności losu uda się im zbudować wspólną przyszłość i spełnić wielkie marzenie obojga?

Miłość to najwspanialsze uczucie na świecie, wiedziałam to dopiero teraz, kiedy otarłam się o stratę. Coś mi to uświadomiło – nigdy nie możemy przewidzieć, co przyniesie życie, powinniśmy wiec czerpać garściami z tego, do czego mamy dostęp w danym momencie.

Patrycja Żurek podarowała Czytelnikom niezwykłą opowieść o miłości, o pragnieniach, o marzeniach, o dążeniu do szczęścia, ale i o trudnych problemach życiowych bohaterów, tajemnicach z przeszłości. Książka jest napisana lekkim stylem, pięknym, emocjonalnym i obrazowym językiem niekiedy ze szczyptą humoru. Poruszyły moje serce cudne, wręcz poetyckie opisy jesieni, namalowanie ich słowami, oddanie dźwięków, smaków, zapachów – to stanowi pełen obraz całej natury, odbierany wszystkimi zmysłami. Jakże warto żyć w zgodzie z naturą i moc korzystać z jej darów! Berenika przygotowywała całe mnóstwo przetworów, pakowała lato do słoików i zaprawiała miłością. Podawała gotowe przepisy na mikstury ziołowe, bardzo lubiła codzienną krzątaninę w kuchni, gotowanie, pieczenie. Była świetnie zorganizowaną panią domu.

Książka przyciąga wzrok piękną, jesienną okładką. Rekomenduje ją z okładki Anna Szczęsna, jedna z lubianych Pisarek. Zajrzyjcie więc, jakie niezwykle historie się za nią kryją. Zapewne i Wam trudno się będzie oderwać od lektury.

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwem Dragon.

„Serce z plaży Afrodyty” – Karina Kozikowska-Ulmanen (#MamaDropsaCzyta)

Read More
serce z plaży afrodyty recenzja

Karina Kozikowska-Ulmanen, Serce z plaży Afrodyty, Wydawnictwa Videograf 2022.
#MamaDropsaCzyta

Ponad miesiąc temu miała miejsce premiera niezwykle udanego debiutu literackiego „Serce z plaży Afrodyty” Kariny Kozikowskiej-Ulmanen. Już pierwsze strony książki mnie zachwyciły i trudno mi było uwierzyć, że to istotnie jest debiut z uwagi na jej fenomenalność. Autorka zaprosiła czytelników do niezwykłej podróży na Cypr – ciepło, słońce muskające twarz, piękne widoki, ciekawe atrakcje, malownicze zabytki, starożytne legendy, przepowiednie z nimi związane, wycieczki statkiem do Egiptu, Ziemi Świętej, wieczory cypryjskie, mnóstwo egzotycznego jedzenia, wino, muzyka, poznanie nowych ludzi, świetny nastrój. Czegóż chcieć więcej od idealnej  lektury na wakacje?

Kamila, bohaterka powieści, dziewczyna rozczarowana mężczyznami, postanowiła całkowicie odmienić swoje życie.  Wzięła udział w kursie pilotów-rezydentów na Djerbie w Tunezji. Jeśli tylko dobrze wykorzysta swoją szansę, to jej życie może się diametralnie odmienić i stać się wielką, fajną przygodą. Od razu udało mi się wejść z Kamilą na pokład samolotu, by jej towarzyszyć i razem z nią przeżywać. Ahoj przygodo!

Wyobraźcie sobie, że siedzicie na statku pirackim, by popłynąć na najpiękniejszą plażę, a właściwie na cypel tworzący przepiękną lagunę nazywaną Wyspą Flamingów (rezerwat dla ptaków zimą).

Kolor wody był zachwycający. Mieniła się wszystkimi odcieniami błękitu i turkusu, skrzyła promieniami odbijającego się  niej słońca tak, ze musiałam mrużyć oczy. – Patrzcie, delfiny! – Z zamyślenia wyrwał mnie okrzyk Bożeny.(…)w odległości kilkunastu metrów od łodzi płynęło kilkanaście delfinów wyskakujących co chwilę nad wodę. Były przepiękne i najwyraźniej przyzwyczajone do popisywania się przed turystami.(…) Jeden z nich (animatorów) przyniósł spod pokładu wiadro małych rybek, które rzucaliśmy delfinom, a one łapały je w locie i zjadały w błyskawicznym tempie.(…) W oddali majaczyła długa jasna plaża, na której stały wiaty ze słomianymi dachami.

Po tunezyjskiej przygodzie Kami podpisała kontrakt z biurem podróży na pracę marzeń na Cyprze – początek czegoś nowego a może nawet przygody życia. Życie na wyspie Afrodyty reguluje tryb siga-siga, co oznacza „powoli, powoli”, czyli bez nerwów, pośpiechu, z uśmiechem na twarzy i w swoim własnym, powolnym rytmie. A klimat temu sprzyjał.

Podczas wakacji na Cyprze należy udać się na kamienistą plażę Afrodyty, by znaleźć wśród kamieni taki w kształcie serca. Czy Kamila go znalazła? Czy Afrodyta pomogła Kamili znaleźć miłość? O tym przekonacie się sami podczas lektury.

Towarzyszyłam Kamili w pracy, uczestniczyłam w organizowanych wycieczkach, rejsach, o czym wspomniałam na początku. Bohaterka świetnie sobie radziła we wszystkim. Podziwiałam ją za organizację, kreatywność, relacje z turystami – ona kochała ludzi i lubiła być wśród nich, wykazując ogromne pokłady cierpliwości. Przekonałam się, że praca rezydenta-pilota to nie są wakacje, ale czasem i liczne wyzwania, którym trzeba stawić czoła. Są chwile, w których tęskni się za choćby małą stabilizacją. Tej powieści nie da się czytać, gdy doskwiera głód, bo posiłki są tu celebrowane i tak sugestywnie opisane, że jest się potwornie głodnym. Dobrze jest mieć pod ręką chociaż sałatkę grecką w wersji lekkiej J

Poza sałatą na talerzu znajdował się pokrojony w gruba kostkę ogórek, aromatyczne pomidory w półplastrach, zielona papryka, czarne oliwki, czerwona cebula i duży plaster fety. Polałam warzywa oliwą z oliwek i czerwonym octem winnym. Rozkruszyłam widelcem fetę, zaczęłam jeść i niemal umarłam z rozkoszy. Aromat warzyw, które dojrzewały w cypryjskim słońcu, rozwalił system.

Aż tu nagle, pewnego dnia Kamila, mimo rozczarowań mężczyznami i dystansu emocjonalnego, zobaczyła Piotra i dała sobie „możliwość wypuszczenia z ukrycia emocji, które od dłuższego czasu tłumiła”. Bohaterka miała obok siebie Miśkę, przyjazną duszę i mimo jej przestróg pozwoliła, by dopadła ją miłość i kolejne rozterki a nawet zawirowania. Jest takie powiedzenie, że gdy budzi się miłość, zasypia rozum. Też tego doświadczyłam. A jak się potoczyły losy Kamili i Piotra? Historię skomplikowanej miłości bohaterów poznacie sami, czytając powieść J

Jak już wspomniałam wcześniej, książka jest niezwykle udanym debiutem literackim. Świetnie skrojona Fabuła, wartko tocząca się akcja, pełna nagłych zwrotów i zawirowań, wspaniała kreacja bohaterów – mają zarówno zalety, jak i wady, są autentyczni. Autorka świetne włada językiem jako narzędziem pisarskim – lekki styl, plastyczny i pełen różnych emocji i uczuć język, dzięki któremu możemy chłonąć powieść wszystkimi zmysłami. Podczas lektury czułam się tak, jakbym była turystką i z otwartą buzią chłonęłam to wszystko, o czym tak pięknie, ciekawie i porywająco opowiadała Kamila w roli przewodniczki.

Kamila zawojowała moim sercem. Tak bardzo pragnę, by bohaterka odnalazła swoje szczęście i prawdziwą miłość. Czy znaleziony kamyk z plaży Afrodyty jej w tym pomoże? I chociaż zakończenie wbiło mnie w fotel, to jednak mam nadzieję, że Autorka napisze kolejną część, więc potraktuję je jako otwarte.

Polecam Wam tę fenomenalną powieść o miłości i sile przyjaźni na wakacyjny czas! Ja czuję się tak, jakbym wróciła z podróży na Cypr, do Izraela i Egiptu z głową i sercem pełnymi niezapomnianych wrażeń.

Zapraszam Was po lekturze na profil Autorki na FB, gdzie nie tak dawno razem z książką spędziła urlop na Cyprze, spacerując śladami Kamili i jej przyjaciół z biura podróży.

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwami Videograf.

„Włoska legenda” – Katarzyna Grabowska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
włoska legenda recenzja okładka 3d

Katarzyna Grabowska, Włoska legenda, Wydawnictwa Videograf 2022.
#MamaDropsaCzyta

Wydawnictwa Videograf przygotowały niezwykle ciekawe książki na lato dla swoich Czytelników, dzięki którym można podróżować w czasie i w przestrzeni. Warto na nie zrobić miejsce na półce! 19 lipca 2022 miała miejsce premiera powieści Katarzyny Grabowskiej „Włoska legenda”. Książka urzekła mnie swoim klimatem, emocjonalnością, romantyczną historią. Dzięki niej mogłam się przenieść na południe Włoch i w towarzystwie Giorgio Simonetti, przystojnego Włocha z polskimi korzeniami, zwiedzić: Sorrento, Neapol, Capri, Ischię, poznać niezwykłe legendy włoskie, słuchać podczas płynięcia łodzią śpiewu mitycznych syren. Tu wszystko może się zdarzyć, tu legenda stała się rzeczywistością. A wszystko to tak pięknie namalowane słowami, że opowieść chłonie się wszystkimi zmysłami. Dla Autorki to była niezapomniana podróż a przecudnej urody widoki zapadły na zawsze w serce. Zapraszam na garść refleksji po lekturze.

Główną bohaterką powieści jest Emilia Szewczyk, cicha i skromna dziewczyna, szara myszka, którą życie boleśnie doświadczyło, zdecydowanie za wcześnie jej świat legł w gruzach. Popełniła błąd, za który tylko jej przyszło zapłacić.

Młodość ma to do siebie, że daje poczucie wolności. Człowiek zachłystuje się tą nadchodzącą dorosłością i nie zważa na konsekwencje. A później pozostaje tylko żal…

Zmieniły więc z mamą miejsce zamieszkania. W Łodzi, w nowym miejscu, podjęły decyzję, że nikt nie pozna ich tajemnicy, aby raz na zawsze uniknąć problemów. Czy życie w kłamstwie na dłuższą metę było możliwe? Z czasem i ono stało się wielkim problemem. To było tylko udawanie, że jako licealistka wcale nie odbiega od swoich rówieśników. A tak naprawdę nie pasowała do tego towarzystwa. Wśród nich  sprawiała wrażenie wyobcowanej, zamkniętej w sobie, stawała zawsze z boku, pragnęła być wręcz niewidzialną. Szybko stała się obiektem kpin, drwin, sarkazmu, szyderstw, głupich zaczepek, a nawet popychania. Koleżeństwu sprawiało to ogromną frajdę a Emilka cierpiała. Stała się ofiarą przemocy. Mur między nią a otoczeniem rósł a wraz z nim rosła tajemnica, która cholernie ciążyła.

W tym samym liceum rozpoczął pracę nowy nauczyciel języka włoskiego, Giorgio Simonetti, Włoch o polskich korzeniach. Aby zachęcić problematycznych uczniów do nauki języka, zaproponował rywalizację o możliwość uczestnictwa czworga najlepszych uczniów w wakacyjnej wyprawie do Włoch, którą zamierzał także sfinansować. Giorgio okazał się wspaniałym człowiekiem, który odkrył tajemnicę Emilki, gdy próbował ją nakłonić do wyjazdu do Włoch. Zachował ją jednak dla siebie. To była wspaniała nagroda za ogromną pracę włożoną w naukę. Dzięki temu czytelnik wraz z bohaterami powieści ma możliwość udać się w niezwykłą podróż do Sorrento, Neapolu, popłynąć na Capri. A w cudownych okolicznościach przyrody podczas zwiedzania ze świetnym nauczycielem, boskim Armani, Emilka szybko mogła się przekonać, że ma prawo do odrobiny szczęścia i radości. Pod włoskim błękitnym niebem narodziło się uczucie. Reszta grupy wolała chodzić własnymi ścieżkami, słuchanie przewodnika, zwiedzanie to nuda. 

Poznane włoskie legendy uzmysłowiły mi, że Emilia i Giorgio to Capri i Wezuwiusz. Legenda stawała się rzeczywistością. Czy zakochani mogli być razem? Czy ten związek miał szansę zyskania społecznej aprobaty? A może jak we włoskiej legendzie zostaną rozdzieleni, bo miłość uczennicy i nauczyciela to wciąż zakazana miłość.  Każe z nich tak naprawdę dźwigało niemały bagaż doświadczeń i obrywało od życia. W Sorrento mieszkała  Cecilia, babka Giorgia, która z czasem odsłoniła swoje wszystkie twarze i plany na życie wnuka. Poznałam też niezwykłą historię miłości jego matki. A intrygi jego Laury, eks dziewczyny wywołały we mnie ogromne oburzenie, jak można być tak perfidną, okropną istotą. Zazdrość popchnęła ją do podłości. W związku z tym Emilka miała powody ku temu, by poczuć się częścią legendy jak Capri… Ta historia miłości mnie oczarowała i wzruszyła, bo Katarzyna Grabowska napisała ją sercem. Do końca nie straciłam nadziei i wiary, że starożytna przepowiednia się spełni. (Wybaczam Autorce szereg intryg i zaskakujących zwrotów akcji, bo komplikujących mocno życie bohaterom.) Na długo pozostanie w moim sercu. Wywołała we mnie tyle różnorodnych emocji i uczuć. Włoskie klimaty potrafią jednak zainspirować.

Katarzyna Grabowska poruszyła w powieści szereg ważnych tematów. Jak dobrze, że one tu wybrzmiały. Czym się należy kierować w życiu? Rozumem czy sercem? Czy w imię tradycji mamy prawo zniszczyć komuś życie? Czy mamy prawo kreślić drugiej osobie plan na życie? „Jeśli naprawdę go kochasz, to mu wybacz. […] Wszystkie problemy biorą się z niedomówień”. To powieść o różnych obliczach miłości, poświęcenia w imię miłości. Miłość jest najważniejsza, odmienia, buduje nasze życie, ale też je niszczy. Od miłości do nienawiści jest tak blisko. To nie jest tylko truizm. Dorosłość zawsze wiąże się z odpowiedzialnością i często nie ma nic wspólnego z chwilą, w której kończymy 18 lat. I jeszcze jedno – warto marzyć i spełniać swoje marzenia. One dodają nam skrzydeł a życie nabiera blasku i sensu.

Polecam Wam z całego serca tę cudowną powieść tak pięknie napisaną sercem przez Autorkę. Każda książka Autorki jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem.

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwami Videograf.