„Hashtag” – Remigiusz Mróz (#mroźnystyczeńzRemigiuszem)

Read More
hashtag

Remigiusz Mróz, Hashtag, Wydawnictwo Czwarta Strona 2018.
W serwisie Audioteka powieść czytają Agnieszka Więdłocha i Szymon Bobrowski

Co mają wspólnego Żelazny z serii o Chyłce i Strach, bohater jednej z niewielu powieści, do której Remigiusz Mróz nie napisał kontynuacji (wybaczcie ironię, ale wciąż pamiętam o Trawersie i Behawioryście 😉)? Audiobook w serwisie Audioteka. Szymon Bobrowski, wcielający się w postać współwłaściciela kancelarii w serialu Chyłka. Zaginięcie, czyta fragmenty powieści Hashtag. Towarzyszy mu moja ulubiona Agnieszka Więdłocha. Jesteście ciekawi, co sądzę o tym ponad jedenastogodzinnym nagraniu i dlaczego wybrałam właśnie ten tytuł? Zapraszam do lektury recenzji!

Jedna przesyłka zmieniła jej życie…
„Twoja paczka już na ciebie czeka!” – brzmiała wiadomość, która wydawała się zwykłą pomyłką. Tesa nie spodziewała się żadnej przesyłki, niczego nie zamawiała w sieci – a nawet gdyby to zrobiła, z pewnością nie wybrałaby dostawy do paczkomatu. Jeśli nie musiała, nie wychodziła z domu. Postanowiła jednak sprawdzić tajemniczą przesyłkę – i okazało się to największym błędem, jaki kiedykolwiek popełniła. Wpadła bowiem w spiralę zdarzeń, która miała zupełnie odmienić jej życie… Gdy Tesa na nowo odkrywa swoją przeszłość, przez media społecznościowe przetacza się nowy trend. Kolejni internauci zamieszczają wpisy z hashtagiem #apsyda. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że osoby te od lat uznawane były za zaginione…

Specjalnie wkleiłam Wam opis książki ze strony Wydawcy, ponieważ boję się, że mogłabym poczęstować Was spojlerem, a w przypadku lektury thrillera to przecież zbrodnia nie mniejsza od tych, które popełniają bohaterowie. Hashtag ciężko opowiedzieć, nie zdradzając szczegółów. Wszystko ze względu na narrację, podział na rozdziały – właściwie podział na role.

Agnieszka Więdłocha jako Tesa

Jeżeli śledzicie moje social media lub czytaliście poprzednie recenzje, wiecie, że Agnieszka Więdłocha zachwyciła mnie w audiobooku Kiedyś się odnajdziemy. Jej interpretacja powieści Gabrieli Gargaś na zawsze pozostanie w moim sercu. W Hashtagu czyta rozdziały, w których narratorką jest Tesa, główna bohaterka. Zagubiona, wycofana kobieta o trudnej przeszłości i skomplikowanej teraźniejszości. Bez swojej wiedzy, bez zgody zostaje wplątana w intrygę zaprojektowaną przez Architekta. Porwania, śmierć, tajemnicze przesyłki… A wszystko łączy jeden hashtag. Więdłocha świetnie oddała uczucia i emocje targające Tesą – niepewność, zagubienie i… strach.

Szymon Bobrowski jako Strach

Szymon Bobrowski, czyli Żelazny, serialowy szef Joanny Chyłki, współwłaściciel kancelarii, wciela się w Stracha, a konkretnie Krystiana Strachowskiego. To (były) pracownik naukowy Akademii Leona Koźmińskiego. Obiekt westchnień Tesy z lat studenckich. Rozdziały czytane przez aktora różnią od tych interpretowanych przez Agnieszkę typem narracji. W tych fragmentach narracja jest prowadzona w trzeciej osobie. Niby z perspektywy Stracha, ale… nie do końca. Szczerze mówiąc, początkowo zarzucałam w duchu Bobrowskiemu powściągliwość w interpretacji treści. Z każdym kolejnym wydarzeniem, nową poszlaką w śledztwie zaczynałam rozumieć i doceniać jego wcielenie.

#mroźnystyczeńzRemigiuszem

To nie przypadek, że na słuchanie Hashtagu zdecydowałam się właśnie teraz. Styczeń bowiem był w moich social mediach miesiącem poświęconym twórczości Remigiusza Mroza. Muszę przyznać, że mam sporo tyłów. Dzięki Audiotece nadrobiłam jedną z zaległości.

Hashtag – #emocjedosamegokońca

Akcja powieści rozgrywa się etapami – całość jest bowiem podzielona nie tylko na rozdziały, ale i na części. Początkowo fabuła toczy się spokojnym rytmem (o ile można mówić o spokoju w przypadku thrillera), jednak z biegiem wydarzeń przyspiesza. A ciekawość rośnie. Ze strony na stronę. Bo nic nie jest takim, jakim się wydaje… Niczego nie można być pewnym. Dzięki głosowi Agnieszki i jej talentowi do przekazywania emocji, a także ścieżce dźwiękowej, czytelnikowi udziela się niepokój Tesy. I strach. A może… Strach?

Posłuchaj darmowych 60 minut!

http://fn.audioteka.com/p/dropsksiazkowy/pl/audiobook/hashtag

„Zamęt” – V. V. Severski (słuchowisko)

Read More
zamęt severski

Vincent V. Severski, Zamęt, Wydawnictwo Czarna Owca 2018.
Superprodukcja Audioteki

reżyseria: Janusz Kukuła
w rolach głównych:
Krzysztof Gosztyła – narrator
Grzegorz Damięcki – Dima
Marta Żmuda Trzebiatowska – Monika
Andrzej Ferenc – Pułkownik Roman Leski
Krzysztof Stelmaszyk – Filip Korycki
Mariusz Bonaszewski – Pułkownik Zenon Pański
Marta Chodorowska – Ela
Waldemar Barwiński – Witek
ze specjalnym udziałem autora książki Vincenta V. Severskiego
i inni… – lista znajduje się na stronie producenta – Audioteka.pl

To nie był audiobook. To była uczta. Spektakl. „Teatr wyobraźni”. Słuchowisko – dotąd nieznana mi forma. 59 głosów – tyle, ile bohaterów w książce i narrator. Do tego muzyka, dbałość o najdrobniejsze odgłosy… Troska o każdy detal. Sztuka przed wielkie „S”. To niezwykłe literackie spotkanie trwało niemal 19 godzin. Ogromnie” żałuję, że już się skończyło.

O co ten cały zamęt?

W Pakistanie porwany zostaje przez talibów polski biznesmen. Grozi mu śmierć. Do akcji ratunkowej rusza super tajna jednostka Agencji Wywiadu znana jako „Sekcja”. Szybko okazuje się jednak, że porwanie jest tylko częścią szerszego planu, w który zaangażowane są wywiady różnych krajów i staje się ono powodem do bezwzględnych rozgrywek politycznych w Polsce. Pod kierunkiem ekscentrycznego Romana „Sekcja”, czyli Monika – absolwentka ASP, Dima – były nielegał, Ela i Witek, z narażeniem życia próbują zdemaskować zdrajcę i podróżując przez Grecję, Rosję, Pakistan i RPA rozwikłać trudną szpiegowską zagadkę.

Zamęt to początek nowej serii, w której Vincent V. Severski, były oficer polskiego wywiadu, wiarygodnie przedstawia realia działalności szpiegowskiej w naszym kraju i na świecie. Powieść kryminalna, szpiegowska, ale i political fiction, jak mówi reżyser słuchowiska, Janusz Kukuła. Historia trzyma w napięciu od początku do końca, który, muszę przyznać, troszeczkę mnie rozczarował. Ale w tym przypadku to nie miało znaczenia. Ważniejsza od przebiegu akcji była dla mnie możliwość „ucztowania” ze słuchawkami na uszach. Moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Każdy niespodziewany szelest, syknięcie, zmiana tonu powodowały, że otwierałam szeroko oczy ze zdumienia albo z wrażenia, dosłownie, siadałam na łóżku. Podczas słuchania towarzyszyły mi różne emocje i uczucia – od strachu, zdziwienia, momentami przerażenia, po nostalgię, współczucie a nawet uśmiech. W końcu nawet najlepsi oficerowie wywiadu nie są pozbawieni uczuć, wręcz przeciwnie – są obdarzeni poczuciem humoru, a ironią posługują się niemal z taką sprawnością, jak James Bond pięcioma pistoletami naraz.

Mnogość dźwięków – a przede wszystkim liczba lektorów biorących udział w projekcie, zafundowały mojej wyobraźni wyjątkowy spektakl. Głosy aktorów, towarzyszące dźwięki stały się źródłem zapachów, smaków i przede wszystkim obrazów. Wystarczyło, że zamknęłam oczy, a przenosiłam się do Aten, do Moskwy czy kryjówki terrorystów, przemieszczałam się ulicami Warszawy. Teraz słucham Odwetu, drugiej części cyklu i trochę brakuje mi podziału na role. Za kim tęsknię najbardziej? Kogo z aktorów chciałabym wyróżnić w recenzji? Na pochwałę zasługują wszyscy, jednak pozwólcie, że skupię się na trzech nazwiskach.

Krzysztof Gosztyła – ten, który opowiada „Zamęt”

gosztyła zamęt

Krzysztof Gosztyła, czyli narrator. Jak sam siebie nazywa – „Podstawowy Opowiadacz”. Mistrz Gosztyła. Kłaniam się w pas nad kunsztem tego aktora. Czytałam dużo dobrego na temat jego audiobooków wśród fanów twórczości Remigiusza Mroza. Teraz na własne uszy przekonałam się, jak wielki to artysta, jak wielki to głos. Aktor bawi się nim, niczym wirtuoz czerpie najlepsze ze swojego instrumentu. Szept, wstrzymany oddech, akcentowanie… Zamęt w wersji audio ma czworo głównych bohaterów – Leskiego, Monikę, Dimę i właśnie narratora.

– Moim celem jest to, żeby państwo, którzy będą tego słuchać, byli jak najgłębiej wciągnięci w tę opowieść. […] Chciałbym tylko i wyłącznie, by byli z bohaterami tam, gdzie odbywa się akcja – mówił Gosztyła podczas prac nad słuchowiskiem. Według mnie udało się to perfekcyjnie. Zamętu można słuchać, i słuchać, i słuchać…

Grzegorz Damięcki – ten, który kocha zamęt

Grzegorz Damięcki to aktor Vincenta Severskiego. Jak przyznał mi Autor podczas rozmowy na tegorocznych Świątecznych Targach Książki w Rzeszowie, prywatnie Panowie bardzo się lubią. Damięcki lubi pióro byłego oficera, a bohaterowie, których losy są kreślone tymże piórem, mają jego twarz. Aktor wcielił się bowiem w postać Konrada Wolskiego w serialu Nielegalni nakręconego na podstawie pierwszej powieści Severskiego. W Zamęcie jest Dimą.

– To polski agent kontrwywiadu. Jak to u Severskiego często bywa bardzo niejedno płaszczyznowa postać, co bardzo mi pasuje. – Tak o swoim bohaterze mówił aktor.

Głos Grzegorza pokochałam podczas spektaklu Gra w życie w Teatrze Ateneum. Siedząc w trzecim rzędzie, chłonęłam go jak gąbka. Audiobook tę miłość pogłębił. Żałuję, że aktor nie występuje w Odwecie, jednak pojawia się tam też postać wspomnianego Konrada Wolskiego. Chyba by się Damięcki nie rozdwoił, a innego artysty nie wyobrażam sobie w obu rolach.

Marta Żmuda Trzebiatowska – ta, która nazywa zamęt

Do Marty Żmudy Trzebiatowskiej zawsze będę miała sentyment, bowiem to od jej głosu zaczęła się moja przygoda z audiobookami. Aktorka czyta dostępne w Audiotece powieści Masz wiadomość i Tak smakuje miłość. W Zamęcie gra Monikę. Tu nie ma miejsca na miłosne rozterki, tęsknoty, westchnienia – tak jak we wspomnianych książkach Agaty Przybyłek. Są za to: niebezpieczeństwo, wyścig z czasem, działanie na granicy prawa i wytrzymałości. Uwierzyłam Monice Żmudy Trzebiatowskiej. Uwierzyłam jej jako agentce i jako kobiecie, która niezbyt dobrze radzi sobie z życiem uczuciowym. Wierzyłam, gdy się niecierpliwiła, gdy była rozdarta, gdy się narażała dla dobra państwa oraz prowadzonego śledztwa. Co ciekawe, kochanek Moniki mówi głosem Kamila Kuli, prywatnie męża Marty Żmudy Trzebiatowskiej. Ich wspólne sceny zawsze wywoływały na mojej twarzy uśmiech.

„Zamęt” do usłyszenia w Audiotece

Dźwięki, podkład muzyczny, głosy… Zamęt trzeba usłyszeć. Smakować każde drganie. To nie jest zwykły audiobook. To, jak wspomniałam we wstępie za Witoldem Hulewiczem, „teatr wyobraźni”. Spróbujcie – jestem pewna, że się nie zawiedziecie!

Niepewnym zostawiam link do audiobooka – w Audiotece pierwsze dwie godziny możecie wysłuchać za damo.
http://fn.audioteka.com/p/dropsksiazkowy/pl/audiobook/zamet

Wszystkie zdjęcia wykorzystane w recenzji pochodzą z serwisu Audioteka.

„Tajemnica z Auschwitz” – Nina Majewska-Brown

Read More
tajemnica z auschwitz

Nina Majewska-Brown, Tajemnica z Auschwitz, Wydawnictwo Bellona 2019.
W serwisie Audioteka audiobook czyta Magdalena Schejbal

Pragnę by świat zrozumiał, że prawdziwymi bohaterami nie zawsze są ci, stawiani na cokołach. My kobiety, zazwyczaj ciche i skromne, wspierające mężczyzn na frontach ich życiowej walki, aktorki drugiego planu, wielokrotnie płaciłyśmy najwyższą cenę za sławę naszych ojców, mężów i synów.

Nigdy nie zrozumiem, jak ludzie ludziom mogli zgotować taki los. Nigdy. Matki, ojcowie, żony, mężowie, córki, synowie… Przyjaciele, partnerzy, bliscy… Dla niemieckich zbrodniarzy byli tylko numerkami. A przecież za każdym z tych numerów kryła się tajemnica. CZŁOWIEK. Życie. Wspomnienia. I plany na przyszłość, które nie każdy z nich zrealizował…

Kiedy Magda Schejbal, której głos słyszymy w audiobooku w serwisie Audioteka, zaproponowała, że przyśle mi egzemplarz do recenzji, w pierwszej chwili się zawahałam. Owszem, czytam powieści z wątkami II wojny światowej, jednak historie związane z Auschwitz omijałam. Ze strachu po prostu. Po przemyśleniu, skorzystałam z propozycji Magdy. Choć podczas lektury ani na chwilę nie opuszczały mnie strach, łzy i mieszanka żalu z gniewem, nie żałuję.

Stefania, Auschwitz, ksiądz wujek Roman, kardynał Wyszyński przez lata przewijali się w naszych rozmowach i pewnie byłoby tak dalej, gdyby Ewa któregoś wieczoru w Katowicach nie wspomniała, że marzy o tym, by o jej mamie i świństwie, które zrobił jej mąż, usłyszeli inni.

Nina Majewska-Brown spełniła to marzenie. Autorka większości z nas kojarzy się z lekkim piórem i literaturą typowo kobiecą. Wydała w tym roku, jak sama przyznaje, swoją najważniejszą książkę – „Tajemnicę z Auschwitz”.

Jak podkreśla wydawca, tę historię napisało samo życie. Choć mamy do czynienia z powieścią, ta publikacja to bez wątpienia wspomnienia, świadectwo kobiety, która przeżyła koszmar Auschwitz. Podkreślają to nie tylko słowa córki bohaterki we wstępie, ale i załączone zdjęcia oraz skany dokumentów. Tajemnica z Auschwitz to powieść oparta na faktach. Powieść oparta na piekle na ziemi. Powieść oparta na wspomnieniach kobiety, która przeżyła obóz koncentracyjny.

Narratorką większości rozdziałów jest Stefania Stawowy. Kobieta z dobrego domu. Prawdziwie zakochana tylko raz. A może dwa…? Matka dwóch małych córeczek i żona słynnego partyzanta Armii Krajowej trafia za małżonka do Auschwitz. Trafia do piekła. Trafia na własny front. Pozbawiona ubrań, włosów, przede wszystkim godności każdego dnia stara się ocalić życie. Głód, strach, tęsknota, ból matki zamknięte w barakach i tłoczące się na placu otoczonym kilometrami drutów pod napięciem – oto nowa codzienność Stefanii. Kobieta robi wszystko, by przeżyć. Dla córek. Przecież nie wie, czy mąż się nimi zajął. Nie wiem, kto się nimi opiekuje pod jego nieobecność. Nic nie wie. Przy życiu trzyma ją matczyna miłość, niewyobrażalna tęsknota i ukrywane niczym najcenniejszy skarb zdjęcie.

[…]- to ja powinienem cię przeprosić za to wszystko. Za to, że musisz tu być, że panują tu takie warunki.
– To nie twoja wina.
– Jestem Niemcem.
– Ale chyba nie wszyscy jesteście mordercami.
– Nie, oczywiście, że nie. Ale to mój kraj zgotował światu piekło. A ja jestem częścią tej potwornej machiny.

Kobiecie udaje się przeżyć. Przetrwała. Nie była sama. Oparcie, przyjaciela, anioła stróża w piekle Stefania znajduje w niemieckim oficerze. Pewnie myślicie, że to paradoks – Niemiec okazał się dobry, a Polak (mąż) zły. Ale czy mamy prawo oceniać tych ludzi? Czy mamy prawo jednoznacznie ocenić ich postępowanie? Moim zdaniem nie. Nie żyliśmy (przynajmniej ja) w czasach wojny i nie mamy pojęcia, co byśmy zrobili na miejscu bohaterów książki. Często po rozmowach z Powstańcami Warszawskimi zadaje sobie pytanie, co bym zrobiła w 1944 r. Nie wiem. Po prostu nie wiem. Na decyzje ludzi w czasie wojny wpływ ma wiele czynników. Miłość do człowieka, miłość do ojczyzny, wierność przysiędze wojskowej. Tu i teraz, w wolnej bezpiecznej Polsce tyle spraw wydaje się oczywistych. Zanim jednak jednoznacznie ocenicie Floriana lub Jurgena, zastanówcie się przez chwilę.

Jak wspomniałam, narracja prowadzona jest głównie w pierwszej osobie w czasie teraźniejszym. Ten zabieg potęguje emocje i uczucia, jakie towarzyszą podczas lektury: ból, współczucie, gniew, podziw… Ciężko wymienić je wszystkie. Kolejnym fragmentom towarzyszyły łzy. Miałam wrażenie, że Pani Stefania oraz jej córki siedzą obok mnie i dzielą się swoimi wspomnieniami; że patrzę prosto w oczy kobiety, która każdego dnia traciła kolejne kilogramy, zęby i przede wszystkim poczucie godności. Bohaterki, która z miłości do córeczek przeżyła piekło. Warto zaznaczyć, że wspomnienia kobiety są, ze względu na graficzne rozwiązanie, dosłownie przerywane dopowiedzeniami – wtrąceniami dotyczącymi wydarzeń po powrocie Stefanii z obozu i powojennych losów jej i jej rodziny. Co ciekawe, część z rozdziałów poświęcona jest losom tych, które zostały i czekały – Ewie i Basi – córkom uwięzionej w obozie Polki.  

Tajemnica z Auschwitz to nie będzie łatwa lektura. Uważam jednak, że warto sięgać po takie książki. Choćby po to, by jeszcze bardziej zacząć szanować tych, którzy walczyli; dbać o tych, którzy przeżyli i starać się, by faktem stały się słowa św. Jana Pawła II: „Nigdy więcej wojny!”.

Kliknij, aby posłuchać

„Kiedyś się odnajdziemy” – Gabriela Gargaś

Read More
kiedys się odnajdziemy

Gabriela Gargaś, Kiedyś się odnajdziemy, Wydawnictwo Czwarta Strona 2019.

Seria: Saga Dobrzyńskich

W serwisie Audioteka powieść czyta Agnieszka Więdłocha

Janka ucieka z ogarniętego wojną Wołynia i musi zostawić młodszą siostrę u obcej rodziny. Obiecuje, że po nią wróci, lecz w tamtym czasie każde pożegnanie może być już na zawsze. I wtedy los stawia na jej drodze inną małą dziewczynkę, która została na świecie zupełnie sama. Czy Janka pokocha ją jak własną siostrę?

W Warszawie Tadek poznaje Annę, w której niebieskich oczach można się zatracić. Rodzące się uczucie wystawi na próbę więź łączącą go z najlepszym przyjacielem. Jaką cenę zapłaci za podjęte decyzje?

Po latach drogi Janki i Tadka się połączą. Tych dwoje doświadczyła wojna, ale przed nimi jeszcze całe życie…

„Kiedyś się odnajdziemy” to opowieść o miłości, która potrafi przetrwać największe cierpienie, stracie, której nie można przeboleć, i błędach, które trudno wybaczyć.

Specjalnie wkleiłam powyżej opis od Wydawcy –­ Czwartej Strony. Bałam się, że gdy zacznę Wam streszczać fabułę, za dużo zdradzę. Nie, nie ze złośliwości, a z emocji. Kiedyś się odnajdziemy skończyłam słuchać parę dni temu, ale wciąż myślę o tej powieści. Gabriela Gargaś – czarodziejka kobiecych uczuć – totalnie mnie zaczarowała. Do tego stopnia, że specjalnie przedłużałam moment dotarcia do ostatniej strony. Słuchałam po kilkanaście minut dziennie, nie chcąc się rozstawać z bohaterami… Wciąż było za wcześnie, wciąż było mi za mało…

Są takie powieści, których się nie zapomina. Są takie książki, które po odłożeniu na półkę, zostają w czytelniku na zawsze. Są takie historie, które aż kipią od godnych zapamiętania cytatów (do tego stopnia, że mimo posiadania audiobooka, kupuje się książkę, by je zaznaczać). Są tacy bohaterowie, których chciałoby się poznać w prawdziwym życiu…. Kiedyś się odnajdziemy bezsprzecznie należy do tego grona. Rok 2019 zbliża się ku końcowi, dlatego z czystym sumieniem stwierdzam, że to najważniejsza i najpiękniejsza książka, jaką w nim przeczytałam, a właściwie wysłuchałam.

O Rzezi Polaków na Wołyniu milczano przez pięćdziesiąt lat, okaleczając pamięć tych, którzy ją przeżyli, a także następnych pokoleń. O naszej historii trzeba mówić głośno. [str. 433]

Rzeź na Wołyniu to wydarzenie historyczne, które wciąż i w nas, i w Ukraińcach budzi sporo emocji. Gabriela Gargaś i jej rodzina osobiście zostali dotknięci tą tragedią – na Wołyniu zamordowano bowiem prababcię Pisarki. Na własne oczy widziała to babcia Pani Gabrieli… Jestem pełna podziwu dla Autorki, że w tak piękny sposób oddała cześć swoim przodkom. Piękny i dokładny. Widać, że przygotowując się do napisania tej książki, spędziła mnóstwo czasu nad dokumentami i publikacjami historyków, co potwierdzają, poza treścią książki oczywiście, nazwiska padające w podziękowaniach oraz bibliografia.

Gdzie leży granica człowieczeństwa? Czy można nazwać człowiekiem kogoś, kto obdziera ze skóry drugiego człowieka? [str. 78]

Muszę przyznać, że fragmenty dotyczące rzezi wołyńskiej – jej przebieg, następstwa wywołały we mnie całą gamę emocji i uczuć. Od strachu przez współczucie po gniew. W oczach stawały mi łzy… Nigdy nie zrozumiem wojny. Nigdy nie zrozumiem, jak ludzie ludziom mogli gotować taki los. A Wołyń… Gabriela Gargaś nie szczędziła opisów scen podobnych do tych, które mogliśmy widzieć w filmie Smarzowskiego. Nie wyobrażam sobie, jak bardzo rozrywały się dziecięce serduszka, kiedy najmłodsi patrzyli, jak ciała ich rodziców są rozrywane…

Miłość, Janeczko, jest w życiu najważniejsza. Nie ma nic ważniejszego od miłości, nic. [str. 8.]

Kiedyś się odnajdziemy to powieść nie tylko z wątkami historycznymi. Najważniejsza w tej książce jest miłość – nie tylko do ojczyzny, ale przede wszystkim do drugiego człowieka. Do rodziców, siostry, kuzyna, wreszcie kobiety i mężczyzny. Ważna jest też przyjaźń – często wystawiana na najtrudniejszą próbę, a także wierność drugiej osobie i własnym zasadom… Bohaterowie wykreowani przez Gabrielę Gargaś nie są nieskazitelni. To postaci z krwi i kości – tacy jak my. Ze słabościami, lękami, popełniający błędy. Zagubieni w wojennej i komunistycznej rzeczywistości. Poszukujący przede wszystkim miłości. Przystani, bezpiecznego portu, do którego cierpienie, strata, wreszcie (wielka) polityka i (zimna) wojna nie mają wstępu. Miejsca, gdzie jest cicho i spokojnie. Gdzie jest uczucie, czuły dotyk, drugi człowiek…

Czas honoru w świecie Gabrieli Gargaś

Jak już wspomniałam, powieść wysłuchałam w serwisie Audioteka.pl. Myślę, że duży wpływ na tak głęboki odbiór tej historii miała nie tylko jej treść. Książkę czyta bowiem Agnieszka Więdłocha. Moja kochana Więdłoszka! Moja Lena z Czasu honoru! Nie jest tajemnicą, że bardzo lubię ten serial. Miałam przyjemność statystować w dwóch odcinkach. Ponadto poświęciłam tej produkcji pracę magisterską i kilka artykułów naukowych. Wielokrotnie uczestniczyłam w spotkaniach z twórcami i aktorami – także Agnieszką. Poznałyśmy się w Lublinie przy okazji koncertu muzyki z serialu, a od kilku lat spotykamy się przy okazji akcji BohaterOn poświęconej Powstańcom Warszawskim. Nawiasem pisząc, muszę przyznać, że melodie skomponowane przez Bartosza Chajdeckiego cudownie pasują do poszczególnych scen w powieści Gabrieli Gargaś. Spójrzcie tylko na te tytuły:Warszawa, Ucieczka, Miłość… Wszystko to jest w książce! Wracając do Agnieszki – serialowa Lena to utalentowana, przesympatyczna, pełna uroku i piękna kobieta o cudownym głosie. Głosie, który od początku do końca nagrania mnie czarował i zabierał w podróż do świata Wołynia, Warszawy; wojny i komunizmu. Dzięki postaci, w jaką wcielała się Agnieszka w Czasie honoru, ten audiobook jest bardzo wiarygodny, trafia w sam środek serca odbiorcy. Słuchając poszczególnych fragmentów, miałam przed oczami Lenę i Janka, wracałam do ulubionych scen serialu. Pani Agnieszko, dziękuję za tę ucztę dla moich uszu i oczu, przed którymi pojawiały się kolejne obrazy malowane piórem Gabrysi i Pani interpretacją. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie osobiście Panią za to uściskam!

#czasnawtorekzhistorią

Zainspirowana połączeniem – powieścią fabularno-historyczną i głosem Agnieszki, zapoczątkowałam w Dropsowych social mediach nowy cykl: #czasnawtorekzhistorią. Na fotosach z Czasu honoru umieszczam cytaty z książki Gabrieli Gargaś i innych o podobnej tematyce. Zapraszam w każdy wtorek i na Facebooka, i na Instagram!

Kiedyś się odnajdziemy – historia, którą trzeba odkryć!

Wiem, że nie wszyscy z przyjemnością sięgają po powieści z rozbudowanym tłem historycznym. Myślę jednak, że czasem warto to zrobić, spróbować się przełamać. Nie uciekniemy od historii własnego kraju, nie zmienimy przeszłości. Jeśli publikacje historyczne są dla Was za trudne, może warto sięgnąć po książki takie jak Kiedyś się odnajdziemy? Ja z niecierpliwością już czekam na kolejną część sagi, ciesząc się, że to nie koniec!

Kliknij, by wysłuchać fragmentu audiobooka w serwisie Audioteka.pl

„Tak smakuje miłość” – Agata Przybyłek

Read More

Agata Przybyłek, Tak smakuje miłość, Wydawnictwo Czwarta Strona 2019.

Audiobook czyta Marta Żmuda Trzebiatowska

Miłość ma różne smaki. Bywa słodka, gorzka, kwaśna, słona… Zależy od tego, co konsumującym danie serwuje codzienność. Miłość w najnowszej powieści Agaty Przybyłek bywa i słodka, i gorzka. Jest miejsce na romantyczne uniesienia i na łzy. Na całkowite oddanie i na prawdziwe trzęsienie ziemi. Jak w życiu…

Powieść serwują… ponownie dwie Autorki

Tak smakuje miłość wysłuchałam w serwisie Audioteka.pl. Głos Marty Żmudy Trzebiatowskiej już drugi raz zabrał mnie do wyjątkowego świata – kompletnie zatraciłam się w historii Oli, jej męża, rodziny, przyjaciółki, pewnego pisarza… Wszystkich, których na tacy daje nam Autorka.

Składniki, czyli przepis na świetną książkę dla romantyczek

Podobno ludzie mogą popełnić dwa błędy po rozstaniu. Albo uciekają od świata i ludzi, albo zbyt szybko wchodzą w kolejne związki. Ola zamierza popełnić je oba. Tylko który najpierw?

Teściowa Oli odkryła na stare lata nową pasję – wróżbiarstwo. Któregoś dnia stawia karty swojemu synowi. Niestety, przyszłość jawi się w czarnych barwach. Za radą kart (i mamusi), mąż Oli odchodzi.

Choć Ola jest znaną blogerką kulinarną i nie istnieje danie, którego nie potrafiłabym przygotować, nie zna tego najważniejszego przepisu – na miłość…

Ola wraca w rodzinne strony, by wyremontować stary dom pośrodku lasu i obiecuje wyjść za pierwszego mężczyznę, który zechce tam z nią zamieszkać. Przychodzi jej do głowy tylko jeden zawód, jaki pozwala na pracę w dowolnym miejscu – pisarz. Choć pomysł był tylko żartem, niedługo później na horyzoncie pojawia się młody i przystojny autor powieści z dreszczykiem…*

Kuchenne rewolucje zaczynają się od nazwy

Znaczę od początku, czyli… od tytułu. Moim zdaniem ma on dwa znaczenia. Przede wszystkim odnosi się do tego, co zasygnalizowałam we wstępie – miłość ma wiele smaków. Smakuje… różnie – w zależności od sytuacji i od drugiej osoby. Inny smak miała relacja Oli z mężem, inny z popularnym pisarzem. Tu muszę wtrącić – mam nadzieję, że Autorka, Pani Kasia Bonda i Remigiusz Mróz się nie obrażą, ale… Wyobrażając sobie bohatera, miałam przed oczami ojca (chrzestnego) Chyłki. Wróćmy jednak do naszego dania głównego! Warto podkreślić, że miłość w powieści Agaty Przybyłek to nie tylko relacje damsko-męskie. To też niesamowita więź rodzeństwa (siostry i brata) oraz rodziców z dziećmi. Każda z tych miłości smakuje przecież inaczej… Po drugie tytuł nawiązuje do profesji głównej bohaterki. Ola to przecież blogerka kulinarna, dla której gotowanie jest nie tylko pasją, ale i źródłem utrzymania. A przecież wiadomo, że do serca trafia się przez… żołądek.

Brata do siostry dodawać ostrożnie

Mam starszego brata, więcej relacja opisana przez Agatę Przybyłek nie jest mi obca. Czytając sceny z udziałem Oli i jej brata Maksa, widziałam siebie i Maćka. Relacja między rodzeństwem jest dość specyficzna, a krążące w sieci memy świetnie ją odzwierciedlają. Brat/siostra, to osoba, która jako pierwsza naskarży do mamy i pierwsza, która skoczy w ogień za rodzeństwem. Podobnie jest z Olą i Maksem. Nie brakuje między nimi utarczek słownych, ale nie brakuje też ciepła, bezgranicznego zaufania i oddania. Maks, jako chłopak, nie okazuje zbyt wielu emocji, ale i Autorka, i Lektorka doskonale je przemyciły. Czuć, że mimo własnych problemów i rozterek Maks mocno kibicuje siostrze, wspiera ją w każdym wyborze i jest gotów pobić dla niej (byłego) szwagra.  Jest po prostu jej przyjacielem.

Przysmak? Podajemy z ogonem!

Nie mogę nie wspomnieć o szczekającym bohaterze. Przysmak trafia do domu Oli za sprawą Julki. Od pierwszych chwil staje się nie tylko stróżem blogerki, ale i przyjacielem, towarzyszem w poplątanej niczym sierść codzienności. Z uśmiechem czytałam o jego ciekawości świata i radości na widok pani oraz gości. Żałuję tylko, że tak rzadko chodził na spacery – w końcu pieski z podwórkiem też tego potrzebują. Może w drugiej części zaprzyjaźni się ze smyczą?

Smakowity język, długa lista produktów

W czym można się rozsmakować, czytając lub słuchając Tak smakuje miłość?Do wyboru mamy wiele wątków. Jest rozwód, jest teściowa, jest remont starego domu, jest przyjaciółka, jest przystojny pisarz… Złośliwy mógłby powiedzieć, że jest wszystko. Może i tak, ale uwierzcie mi, że Agata Przybyłek nie przesoliła swojego popisowego dania. Powieść napisano z wyczuciem, a wszystkie składniki połączono naturalnie. Miłość, przyjaźń, pasja do gotowania, pisania, tańca… Pisarka znalazła złoty środek. Wydarzenia są jak najbardziej prawdopodobne, a z Olą może się utożsamiać niejedna rozwódka. W moim odczuciu w lekturze nie ma miejsca na przesadę. No, może pan pisarz zachował się jak rozkapryszony bachor, ale o tym sza!

Kolejną zaletą powieści jest język. Agata Przybyłek szanuje czytelników i słuchaczy, proponując im potrawę z najlepszych składników. Oczywiście książka nie jest drugim Panem Tadeuszem, ale nie jest też naszpikowana potocyzmami czy wulgaryzmami, od których niestety nie stronią pewne polskie „pisarki”. W historii znalazło się miejsce i na metaforyczne refleksje o życiu i miłości, jak i na luźne rozmowy, które każdy z nas prowadzi w domu lub na spotkaniach z przyjaciółkami.

Dwóch szefów kuchni

Oprócz pióra Agaty Przybyłek na moją pozytywną opinię i o warstwie językowej, i o całej powieści, wpływ ma Marta Żmuda Trzebiatowska. Mając do dyspozycji tylko głos, aktorka fantastycznie oddała klimat tej historii. Zamknęłam oczy i pozwoliłam prowadzić się za rękę. Krok za krokiem, rozdział za rozdziałem…  Trafnie, ale bez zbędnej przesady oddawała nastrój i emocje postaci. Pani Marto – ponownie dziękuję za ucztę dla moich uszu!

Częstowałam się w pociągu

Ostatnią godzinę powieści słuchałam w pociągu. O jeżu kąpany w morelkach! Ja myślałam, że albo wywiercę dziurę (wiadome czym) w siedzeniu, albo na cały wagon krzyknę niczym dziennikarka ze splecionymi nogami: „Czy państwo to słyszeli?!”, albo zacznę szarpać mojego sąsiada i domagać się od Bogu ducha winnego mężczyzny wyjaśnień. Co to było… Nie można narzekać na tempo akcji, ale ostatnie kilkadziesiąt minut… No szok. Już nie mogę się doczekać kolejnej części! Mam nadzieję, że będzie jak najszybciej! Tyle niewiadomych, tyle pytań…  Tego się czytelnikowi nie robi i nie kończy się w takim momencie, Pani Agato! Dla emocji zaserwowanych pod koniec tej historii warto poznać całość, uwierzcie!

Tak smakuje miłość smakuje doskonale!

Tak smakuje miłość to lektura obowiązkowa dla wszystkich niepoprawnych romantyczek. To także doskonała propozycja na coraz dłuższe wieczory dla miłośniczek lekkich, ale nie głupiutkich powieści obyczajowych. Polecam Wam audiobook – z wielką przyjemnością słucham głosu Marty Żmudy Trzebiatowskiej. Jeśli nie jesteście pewni, czy to forma dla Was, posłuchajcie – ZA DARMO – pierwszych kilkudziesięciu minut:

https://audioteka.com/pl/audiobook/tak-smakuje-milosc?utm_campaign=reflink&utm_medium=link&utm_source=p_dropsksiazkowy

Smacznego 🙂 

*Opis pochodzi ze strony www.audioteka.pl

„Masz wiadomość” – Agata Przybyłek

Read More
Agata Przybyłek, Masz wiadomość, Wydawnictwo Czwarta Strona 2019.
Audiobook – Audioteka
Czyta Marta Żmuda Trzebiatowska
Ta recenzja może być nieco chaotyczna i pełna emocji. Ale czy nie o to chodzi w czytaniu książek? By po przeczytaniu ostatnich stron nie móc zasnąć, a rano obudzić się z myślą: „Jak ona to wymyśliła?!”. By nie rozstawać się z bohaterami po wyłączeniu nagrania? Chyba tak. Myślę, że każdy pisarz oddając swoje nowe „dziecko” w ręce czytelników, po cichu marzy, by bardziej niż słupki sprzedaży, podbić serca i na zawsze zająć jedną z książkowych szufladek w pamięci. Agacie Przybyłek się to udało bez dwóch zdań!
Pierwsze spotkanie z Agatą Przybyłek, pierwsza randka z audiobookiem
Pod koniec zeszłego tygodnia zachorowałam – jelitówka – dosłownie – zwaliła mnie z nóg. Pierwszy dzień choroby praktycznie przespałam, dlatego w piątek miałam ochotę wstać z łóżka. Niestety, osłabienie dość szybko kazało mi wracać pod kołdrę. No dobrze, tylko co tu robić? Netflix nie idzie, czytanie nie idzie… Przecież nie mogę leżeć i gapić się w sufit! Z pomocą przyszły Agata Przybyłek i Marta Żmuda Trzebiatowska. Choć czytałam i słyszałam wiele dobrych opinii na temat twórczości pisarki, nie miałam jeszcze okazji poznać któregoś z kilkunastu wydanych tytułów. Uznałam, że to dobry moment, by to zmienić, a że czytać nie miałam siły, postanowiłam posłuchać. Audiobook Masz wiadomość zakupiłam w serwisie Audioteka. Wcisnęłam play i… przepadłam!
Magia Internetu
O portalach randkowych słyszeliśmy wszyscy. Może ten tekst czyta ktoś, kto znalazł miłość w sieci? Ja byłam świadkiem takiej miłości. Związek miał finał przed ołtarzem – byłam druhną – a dziś mały Staś podbija serca całej rodziny. Co ciekawe, sama Agata Przybyłek, autorka książki, swojego męża poznała w Internecie. Myślę – babeczka zna to od kulis, będzie coś dobrego! I było. Tylko ta końcówka… Ale po kolei!
Julia szuka Romea, a znajduje… Rozczarowanego
Julka, studentka anglistyki na Uniwersytecie Gdańskim, ma za sobą trudny związek. Zamiast ślubu, jest rozstanie. Zamiast wybierania sukni, odwoływanie rezerwacji w lokalu. Jej związek z Norbertem – chłopakiem jeszcze ze szkolnych lat – rozpada się. Nie mogąc znieść jego rodziny, ich wtrącania się i jego bierności, decyduje się na ostateczne rozstanie. Nie jest sama – w tej trudnej sytuacji nieustannie wspiera ją przyjaciółka, Alicja. To właśnie ona namawia studentkę na założenie konta na portalu randkowym. Julia, niechętnie, ale w końcu się zgadza. Pewnego razu jadąc pociągiem do rodzinnego domu, znajduje na stronie konto Rozczarowanego. Mężczyzna przykuwa jej uwagę, postanawia się odezwać. Adam, bo tak ma na imię, odpowiada na wiadomość. I tak się zaczyna… Od pierwszych chwil i ona, i on mają wrażenie, że odnaleźli ideał, na który czekali całe życie. Dość szybko umawiają się na pierwsze spotkanie w Trójmieście. Jeśli jesteście ciekawi, jak przebiegła pierwsza randka w realu, czy Adam faktycznie okazał się tym, za kogo się podawał, musicie koniecznie sięgnąć po… audiobook, bo premiera papierowej wersji tej powieści wciąż przed nami.
Córeczko, piszę do Ciebie książkę…
Zastanawiacie się, jaki sposób narracji wybrała Agata Przybyłek w Masz wiadomość? Moi Drodzy – autorka wymyśliła to perfekcyjnie! Rozdziały pisane są w trzeciej osobie liczby pojedynczej – narrator wszechwiedzący przybliża nam świat zarówno Julii, jak i Adama. Wiemy, co się dzieje w ich głowach i sercach. Inaczej jest z prologiem i epilogiem. Tam mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową. Z prologu wynika, że narratorka przedstawia tę historię dla swojej córki. Myślę sobie – skoro Agata Przybyłek faktycznie poznała swoją drugą połówkę w sieci, może to jej historia? Może pisze to, by w przyszłości dać do przeczytania córce? Myślałam tak dość długo. Do epilogu. Bo epilog mnie po prostu rozwalił! Serio, ja nie wierzyłam w to, co słyszę. Leżałam na łóżku, oczy przymknięte, bo to już godz. 23, a tu nagle oczy jak 5 złotych! Co tam się nie wydarzyło… I było po spaniu! Piszę (oczywiście w nocy, przecież to nie mogło zaczekać do rana) do Mamy Dropsa, że mam mózg na suficie i że dla tej końcówki ona m u s i tego posłuchać, choć bohaterowie mają po dwadzieścia parę lat i to nie do końca może być jej klimat. Nie mogłam zasnąć, a od rana znowu myślałam o Julii i Adamie. Agato Przybyłek – dziękuję Pani za to zaskoczenie i za te emocje. Po prostu dziękuję!!!
Jedna historia, dwie autorki
Myślę, że wpływ na to, że jestem tak zachwycona tą historią, że tak ją pochłaniałam i wciąż przeżywam (choć skończyłam słuchać wczoraj wieczorem), ma nie tylko pióro Agaty Przybyłek, ale i głos Marty Żmudy Trzebiatowskiej. Miałam okazję podziwiać ją na deskach Teatru Kwadrat w spektaklu Ślub doskonały (jeśli będzie googlować ten tytuł, to od razu uprzedzam, że teraz sztuka wystawiana jest w nowej obsadzie! Potwierdzone info – za sześć dni znowu będę na widowni :D). Pamiętam, że podobała mi się w tej roli, jednak szczerze mówiąc, dziś nie jestem w stanie napisać, kogo wtedy zagrała… Ale ja nigdy nie zapomnę, kto czytał Masz wiadomość. To, jak głosem oddała klimat tej powieści, jest… niesamowite. Niby jestem polonistką, ale naprawdę brakuje mi słów. Ciepło, tęsknota, miłość, nadzieja – to wszystko, co bije od głównej bohaterki, bije także od głosu Marty. Tej historii chciało się słuchać i słuchać, i słuchać… Pani Marto, kłaniam się w pas! Mając do dyspozycji tylko głos, TYLKO głos, zabrała mnie Pani do innego świata, pozwalała odpływać i… sprawiła, że pokochałam audiobooki. Do usłyszenia! J
Podsumowując – posłuchajcie Masz wiadomość!
Serio – to najlepsze podsumowanie! Pamiętacie Planetę Singli? Tam historia nie zakończyła się według schematu „pani poznała pana w Internecie i żyli długo i szczęśliwie”. Jakie zakończenie dla swoich bohaterów wymyśliła Agata Przybyłek? Posłuchajcie sami! Naprawdę polecam audiobook. Choć nigdy nie przypuszczałam, w moim przypadku ta „wersja” książki bardzo się sprawdziła. Słuchałam przed spaniem, w korkach czy podczas mycia zlewu. Marta Żmuda Trzebiatowska tak czaruje tym głosem, że niby tu się skupiasz, żeby zacieków nie było, ale i tak doskonale słyszysz, co się dzieje w Gdańsku. Spróbujcie! Najwyżej stwierdzicie, że czekacie do premiery papierowej wersji. Ale warto, naprawdę warto! Bo Agata Przybyłek ma do przekazania ważne wiadomości o życiu i miłości!
Poniżej zostawiam Wam fragment – miłego słuchania!