„Tylko dobre wiadomości” – Agnieszka Krawczyk

 

 

Agnieszka Krawczyk, Tylko dobre wiadomości, Wydawnictwo Filia 2018.
 
Dwie przyjaciółki. Dwóch mężczyzn. Dwa klimatyczne miasta. Dwa media. Dwa psy. Jeden kot. Agnieszka Krawczyk, która od lat jest dla mnie jedną z królowych polskich powieści obyczajowych, tym razem zabrała swoje czytelniczki do bajkowej Wenecji i malowniczego Krakowa. Głównymi bohaterkami uczyniła przyjaciółki – dwie kompletnie różne kobiety – o różnych charakterach, doświadczeniach, oczekiwaniach i lękach.
 
Izabela Oster to gwiazda telewizyjnej publicystyki. Dla niej nie ma trudnych pytań i trudnych gości w studiu. Nie boi się polityków, nie boi się wpływowych osób. Niestety – władze stacji zamiast awansu proponują jej degradację. Zula nie chce i nie może się na to zgodzić – po latach rzuca więc pracę w telewizji. Na szczęście długo nie pozostaje bezrobotna. Jej przyjaciółka, Kamila, niespodziewanie dostaje po byłej teściowej spadek. Przejmuje podupadające pismo dla kobiet. I dla niej, i dla Izabeli to prawdziwe wyzwanie, by z zapomnianej gazety stworzyć luksusowy magazyn. Czy Oster, telewizyjna lwica, sprawdzi się jako dziennikarka prasowa w piśmie dla pań? Czy Kamila odkryje pozostałe sekrety matki byłego męża? Jedno jest pewne – przeprowadzka do Krakowa to dopiero początek zmian w życiu przyjaciółek.
 
W Grodzie Kraka na Izabelę i Kamilę czekają nie tylko wyzwania zawodowe. Na ich drogach stają, jak to w powieściach o miłości bywa, przystojni i godni uwagi mężczyźni.  Los ma dla nich wiele niespodzianek – weekend w Wenecji, odzyskana przyjaźń czy odkrywanie miasta lat dziecięcych na nowo… Czy na Izę i Kamilę czekają tylko dobre wiadomości?
 
Tylko dobre wiadomości to powieść nie tylko o miłości. To przede wszystkim historia przyjaźni. Jak już wspomniałam, wydaje się, że Izabela i Kama pochodzą z dwóch różnych światów. Patrzą na rzeczywistość po całkiem innym kątem. Kamila spokojna, nieco wycofana, woli chować się w cieniu. Izabela lubi grać pierwsze skrzypce, szybko wydaje wyrok. A mimo to świetnie się dogadują, tworząc zgrany duet w życiu prywatnym i zawodowym. Układ idealny? Nie! Między kobietami nie brakuje ostrych dyskusji czy nawet kłótni, ale każde spięcie prowadzi do refleksji, działania, które przynosi dobre owoce. Panie wzajemnie dopingują się i ostrzegają. Każda z nich ma jednak głęboko w sercu ukryte sekrety. Czy jeśli wyjdą na jaw, ich przyjaźń nie zachwieje się w fundamentach? Relacja Zuli i Kamy zostanie wystawiona na niejedną próbę.
 
Agnieszka Krawczyk uczyniła z Izabeli Oster wzór dobrej prawdziwej dziennikarki. Zula, nawet w domu, wygląda nowych tematów na inspirujące artykuły. Zależy jej, by „Panie Przodem!” były luksusowym magazynem. Nie o celebrytach, nie z plotkami, a z  wyjątkowymi reportażami, życiowymi tematami, ciekawymi wywiadami i zapierającymi dech w piersiach zdjęciami. Szukając materiałów do kolejnych numerów, stara się pomagać potrzebującym – również bezdomnym zwierzętom. Razem z Kamą starają się zbudować zgraną ekipę z zarówno początkującymi, jak i doświadczonymi dziennikarzami. Nie jest to łatwe zadanie  – nawet dla tak medialnego zwierzęcia jak Oster.
 
Niestety, nie jestem typem odważnej podróżniczki. Boję się tak po prostu kupić bilet, zarezerwować nocleg i w pojedynkę wyruszyć do innego kraju. Tęsknotę za pewnymi miejscami na świecie rekompensuję sobie literackimi podróżami. Tym razem zostałam zabrana do malowniczej, bajkowej wręcz Wenecji. Agnieszka Krawczyk, niczym prawdziwa przewodniczka, opisuje to wyjątkowe miasto. To tam Kamila spędza weekend, który zapoczątkuje wiele zmian w jej życiu – i prywatnym, i zawodowym. W towarzystwie znajomego z Polski przemierza włoskie uliczki i odkrywa nieznane jej dotąd zakątki – nie tylko Wenecji, ale i własnej duszy, która budzi się do życia i chce zacząć walczyć o siebie. Rudnicka-Clement, miłośniczka literatury, tłumaczka i dziennikarka, wzbudziła we mnie ogromną sympatię. Z Kamilą mamy kilka wspólnych cech – obie kochamy książki i jesteśmy niepoprawnymi romantyczkami.
 
Jak już wspomniałam, w książce nie brakuje czworonogów. Są psiaki, jest dostojny kot. Cieszy mnie, że jeden ze szczekających pupili Kamy nosi jakże piękne imię Drops. Autorce bardzo dziękuję za tę niespodziankę!
 
Tylko dobre wiadomości to powieść o miłości, która budzi ze snu; o przyjaźni; o nowych początkach i starych znajomościach. Jest idealna na letnie popołudnia. Mnie umiliła kilkugodzinną podróż do rodziny. Może zakończenie Was nie zaskoczy, ale wyraziści bohaterowie, zwłaszcza Izabela, która ze względu na swój  charakter nie zaskarbiła mojej sympatii, nie pozwolą Wam się nudzić! Ta romantyczna opowieść przypomina, że warto się zakochać i kochać!
 
Autorce dziękuję za wymienienie nazwy mojego bloga w posłowiu! Agnieszko, rekomendować Twoje powieści to radość i wielka przyjemność J
 
 

8 thoughts on “„Tylko dobre wiadomości” – Agnieszka Krawczyk”

  1. Podróż do Wenecji z Agnieszką Krawczyk nie mogła nie być przyjemna. "Tylko dobre wiadomości" jest przemiłą opowieścią, która inspiruje i przypomina o tym, co naprawdę ważne. Polecamy wraz z Tobą – szczególnie na zakończenie wakacji! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *