„Dwór rusałek” – Dorota Gąsiorowska (recenzja przedpremierowa)

dwór rusałek

Dorota Gąsiorowska, Dwór rusałek, Wydawnictwo Znak 2021.
Seria „Dni mocy”

Premiera 14 kwietnia

Napisać, że jest piękna, to za mało. Napisać, że z każdą stroną zachwyt czytelnika rośnie – brzmi jak banał. Wyznać Wam, że „Dwór rusałek” oficjalnie został moją ulubioną powieścią Doroty Gąsiorowskiej – to obowiązek. Druga część serii „Dni mocy” bezapelacyjnie podbiła moje serce.

Skąd ten zachwyt? Myślę, że jesteśmy z Olgą – główną bohaterką powieści, bardzo do siebie podobne, od pierwszych stron poczułam z nią niesamowitą więź. Ciche, może trochę nieśmiałe w relacjach damsko-męskich, zakochane w książkach, ceniące swój własny świat… Ja się nie zmieniam, ale Olga tak. Życie pisze różne scenariusze – ją wysłał w podróż. Utrata pracy i zawód miłosny pchają ją w ramiona… Podlasia. W starym dworze znajduje schronienie, przyjaźń, nowe zatrudnienie i zagadkę do rozwiązania. Pamiętniki, listy, tajemnicze zniknięcia, wypadki, a wszystko to ściśle wiąże się z jeziorem i rusałczym tygodniem… Choć początkowo Olga jest sceptyczna, szybko przekonuje się, że są dni, które mają szczególną moc, a słowiańskie wierzenia to nie bajki ze szczęśliwymi zakończeniami…

W twórczości Doroty Gąsiorowskiej często pojawia się wątek książek (mam tu na myśli chociażby powieść „Antykwariat spełnionych marzeń”) oraz podróży. W „Dworze rusałek” autorka zabiera nas do wileńskiej księgarenki. Ku swojej rozpaczy, Olga musi ją zamknąć. Przypadkowe spotkanie sprawia, że porzuca ukochane Wilno na rzecz podlaskiego dworu. Dzięki Pisarce i jej talentowi, bez trudu możemy poznać to miejsce, jego okolice i przede wszystkim mieszkańców. Przenosząc się wraz z Olgą na Jesionkę, przenosimy się w inny wymiar. W świat, gdzie nie zasięg, nie media społecznościowe są ważne, lecz drugi człowiek i natura. Oczyma wyobraźni zakradamy się na stary strych, gdzie w towarzystwie mieszkanek posiadłości porządkujemy dokumenty. Zwiedzamy okoliczny park, spacerujemy, błądzimy po lesie. Zachwycamy się widokiem jeziora, pływamy łodzią… Naprawdę wystarczy zamknąć oczy, by wyruszyć w literacką, słowiańską podróż. Razem z Olgą rozkoszowałam się kontaktem z przyrodą. Słyszałam szum drzew, dotykałam roślin, moczyłam dłonie w wodzie, czułam zapach starego papieru… Dorota Gąsiorowska  ma ogromny szacunek do języka. Bogate słownictwo i wspomniane już plastyczne opisy bez wątpienia wyróżniają ją wśród polskich pisarek. 

Motyw podróży to nie tylko relokacja z Litwy do Polski. To także podróż w czasie – zgodnie ze słowiańskim, a chwilami i celtyckim, kalendarzem. Zagadkowa historia dwóch sióstr, wypadek Loreny – wszystko to prowadzi Olgę do jeziora. Jeziora, nad którym mieszka nie tylko Michalina. Jej wrażliwość, romantyczna dusza i ciekawość sprawiają, że tylko ona może rozwikłać tajemnicę. Tylko to może uchronić kolejną kobietę przed tragedią…

Nie tylko słowiańskie wierzenia, nie tylko bliskie i dalekie podróże – „Dwór rusałek” to przede wszystkim piękna powieść o miłości, o różnych jej odcieniach. W książce znajdziemy wątek miłości damsko-męskiej, która potrafi ranić, ale i ukoić; miłości i porozumienia, które rodzą się między Olgą a jej niepełnosprawną podopieczną;  miłości matki do córki oraz matki do syna – lepiej lub gorzej rozumianych; miłości siostrzanej, która próbuje nadrobić stracone lata… Powieść pisana z miłością – z miłości się składa. Wiele emocji i wzruszeń gwarantowanych!

By sięgnąć po „Dwór rusałek”, nie trzeba znać pierwszej części cyklu. Mimo to warto przed lekturą tego tomu poznać „Pamiętnik szeptuchy”. Choć różnią się główne bohaterki, większość postaci i lokalizacji się powtarza. Znajomość pierwszego tomu jest też ważna dla lepszego zrozumienia relacji Olgi z matką i siostrą.

Druga siostra, druga część cyklu, drugie słowiańskie śledztwo. Kolejna książka i kolejna dawka miłości – do przyrody, do świata, do czytelników. To się czuje, Dorotko. I za to Ci dziękuję. Dziękuję Ci także za wątek niepełnosprawności intelektualnej – świat takich osób jak Lorena jest nieco inny niż nasz, ale równie piękny. Warto o tym pisać!

A czytającym mojego bloga, powieść „Dwór rusałek” gorąco polecam. Ta historia Was wyciszy, ukoi, da nadzieję i wywoła uśmiech. Jestem pewna, że będziecie chcieli więcej!


One thought on “„Dwór rusałek” – Dorota Gąsiorowska (recenzja przedpremierowa)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *