„Krokodyl w doniczce” – Anna Szczęsna (#MamaDropsaCzyta)

krokodyl w doniczce

Anna Szczęsna, „Krokodyl w doniczce”, Wydawnictwo Kobiece 2020.

Zapraszam serdecznie do lektury recenzji najnowszej powieści znawczyni potrzeb ludzkiego serca i specjalistki od emocji – Anny Szczęsnej „Krokodyl w doniczce”, której premiera miała miejsce 15 lipca 2020 r.

Intrygujący, jak u Szczęsnej, tytuł sprawił, że sięgnęłam po jej kolejną książkę. Zabrałam ją na wakacje do Rodziny. Mogłam czytać jedynie wcześnie rano, gdyż książka uświadomiła mi, co podczas spotkania z Rodziną jest najważniejsze – rozmowa, bliskość, zacieśnianie wzajemnych relacji, dostrzeganie obok siebie drugiego człowieka, jego problemów, potrzeb, bolączek, marzeń, tęsknot, ale i radości dnia codziennego, małych szczęść. Właśnie o tym jest ta powieść – o relacjach międzyludzkich a właściwie o ich braku i jak do tego doszło, o czym wypowiadała się Autorka w wywiadach.

Ludzie są jak rośliny – pną sie ku górze, jeśli czują, że ktoś się o nich troszczy.

Akcja powieści „Krokodyl w doniczce” toczy się w Gdańsku, w bloku, troje głównych bohaterów Autorka umieściła na jednym piętrze. Na początku tylko to ich łączy.

Aldona Burzyńska to samotna, pełna energii siedemdziesięciolatka, której pasją jest dzierganie na drutach, nie radzi sobie z wywoływaniem burz, ze skłonnością do furii, do demolowania życia sobie i innym wokół siebie. lubiła też zerkać na innych ludzi przez wizjer. Postrzegana jako kłótliwa, gderliwa, czepialska, wścibska, hałaśliwa osóbka, raczej unikano z nią kontaktu. Nawet najbliżsi, dzieci miały z nią sporadyczny kontakt, najczęściej przez Internet.

Paweł Płaski (płaski i nijaki jak jego nazwisko) jest niespełna pięćdziesięcioletnim pisarzem, autorem tak naprawdę jednego bestsellera i kilku książek, które nie przyniosły mu żadnego sukcesu i z tego powodu był rozgoryczony, zakompleksiony. Jedyną jego odskocznią było podglądanie sąsiadów i hodowanie kaktusów, „których liście wyglądają jak rozdziawione paszcze krokodyli”. Podczas pielęgnacji rozmawiał z nimi jak z ludźmi. One potrzebowały do rozwoju słońca i on także, ponieważ nie mógł żyć „bez blasku uwagi swoich czytelników”. Nie zrobił jednak nic, aby wprowadzić zmiany i zadbać o ich pozyskanie.

Kaja Kwiatkowska to przebojowa, uparta i konsekwentna dwudziestoośmioletnia pracoholiczka, która cieszyła się jak dziecko z zakupu swojego mieszkania z dala od rodziny, bo to oznaczało koniec tułaczki po obcych, wynajmowanych pokojach i zapewniało całkowitą niezależność. Bohaterka nie bała się nowych wyzwań, była ambitna, kreatywna, lubiła też marzyć. Po pierwszej sąsiedzkiej wizycie u Pawła zamarzyła sie jej praca w charakterze jego asystentki, „doskonałej asystentki wybitnej osobowości” – założenie strony internetowej, grupy fanów na Facebooku, Twitter, Instagram, co w konsekwencji mogłoby przynieść sławę pisarzowi. Ale on nie należał do amatorów mediów społecznościowych i nie potrzebował promocji. Czy Kai uda się w końcu przekonać Pawła do zmiany decyzji?  Czy snucie intryg przyniesie jakieś zmiany w życiu pisarza i knucicielki?

Zaprezentowanych pokrótce bohaterów łączyło sąsiedztwo, samotność, marzenia, tęsknoty. Aldona marzyła o spokoju w sercu, stłumieniu ogarniającej ją furii raz na zawsze, o poprawie relacji z dziećmi. Paweł marzył o sławie i karierze pisarskiej, póki co jego życie „to czekanie bez końca…”. Kaja pragnęła spełnić swoje marzenia o ambitnej i ciekawej pracy, cieszyć się nadal samodzielnością i nieść pomoc ludziom, którzy tego potrzebują. A nie musiała ich daleko szukać, mieszkali bowiem na tym samym piętrze. Nawiązując z nimi relacje, wniosła zimą do ich życia trochę wiosny, jak kwiat (wszak Kwiatkowska) była ozdobą parapetu czy stołu w ich mieszkaniach. Z czasem udało się im zacieśnić relacje i zaprzyjaźnić. To nie przypadek, że los postawił na drodze Aldony i Pawła właśnie Kaję – anioła naprawiającego relacje międzyludzkie i dającego ludziom wiarę, nadzieję a nawet miłość. Czy razem uda się im znaleźć sposób na spełnienia swoich marzeń i pragnień? Czy odkryją to, co w życiu najważniejsze?

Nigdy nie wiemy, co nas czeka jutro i co spotkamy za najbliższym rogiem. najważniejsze, aby nie tracić nadziei i z ufnością witać każdy nowy dzień. zawsze należy spodziewać się najlepszego.

Lekturą książki delektowałam sie przez cały tydzień. Każdy poranek zaczynałam od przeczytania kilu rozdziałów. To idealna książka na wakacje, ponieważ można dzięki niej podróżować literacko do Warszawy i nad morze – czekają tam na nas: Jastarnia, Jurata, Hel, latarnia morska na Helu, Gdańsk, Sopot, Gdynia. Książkę czyta się lekko, jest napisana z humorem i to różnymi jego odmianami, lekturze towarzyszą niesamowite emocje. Pisarka stworzyła ciekawe, wiarygodne postacie, które mogą mieszkać gdzieś obok nas. Podobnie jak my przeżywają różne problemy, kłopoty. Ale nie należy się im poddawać. Doskonale namalowała słowami ich portrety psychologiczne. Tekst powieści podzielono na rozdziały, z których każdy poświęcony jest innemu bohaterowi. mamy do czynienia z narratorem wszechwiedzącym, narracja jest prowadzona w trzeciej osobie. Pomaga nam to budować wiedzę o bohaterach, zapisywać w pamięci i w sercu ich portrety.

Anna Szczęsna uświadamia czytelnikom, jak ważny jest w tym szczególnym czasie pandemii drugi człowiek, który uczyni nasze życie piękniejszym, harmonijnym i tchnie w nas dużo nadziei i wiary. Aby tak się stało, musimy przekonać się o potrzebie zmian. Nie bać się ich, śmiało wprowadzać je w nasze życie. I nie jest ważne, ile mamy lat. Bohaterowie prezentują trzy pokolenia. Na przykładzie historii Aldony Pisarka pokazała, że nawet u schyłku życia los może bardzo pozytywnie zaskoczyć człowieka. Trzeba więc zawsze być otwartym na zmiany i na drugiego człowieka, pozwolić sobie pomóc. Relacje z innymi ludźmi powinny być treścią naszego życia. Należy o nie dbać tak , jak o rośliny. Nawet kaktusy,  „krokodyle w doniczkach”, potrzebują naszej uwagi, troski i czułości. I jeszcze jedno, trzeba w tym wszystkim się odnaleźć i siebie polubić. A my często idziemy przez życie na skróty, stawiamy na wygodę, egoizm, nie chce się nam chcieć, wygrywa skłonność do wygodnictwa. Łatwiej jest nam wykreować swój wizerunek w mediach niż nawiązywać relacje z innymi ludźmi w realnym świecie.

Polecam z całego serca tę lekką powieść wakacyjną, która zapewni Czytelnikowi wspaniały relaks i przekaże, co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze.

Wydawnictwu Kobiecemu z całego serca dziękuje za egzemplarz recenzencki.     


One thought on “„Krokodyl w doniczce” – Anna Szczęsna (#MamaDropsaCzyta)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *