„(Nie)piękność” – Natasza Socha (#MamaDropsaCzyta)

 

 

Natasza Socha, (Nie)piękność, Wydawnictwo Edipresse 2019.
#MamaDropsaCzyta
 
„Temat piękna i urody jest wpisany w naszą rzeczywistość. To, jak nas postrzegają inni, zależy w dużym stopniu od tego, jak wyglądamy” –powiedziała w jednym z wywiadów o swojej ostatniej powieści Natasza Socha, jedna z moich ulubionych Autorek. (Nie)piękność. Ile jest warta Twoja uroda? Nataszy Sochy to kontynuacja powieści (Nie)miłość.
 
Przed jej napisaniem Natasza Socha przeczytała różne źródła, opracowania i badania n.t. piękna i urody oraz ich wpływu na ludzkie życie. Wiadomo, że uroda jest pojęciem względnym, ale przez psychologów i socjologów zostały stworzone pewne standardy piękna, dzięki którym ludzie nas pozytywnie odbierają. I tak na pierwszym miejscu znalazła się ogólna symetria twarzy i ciała, regularne rysy – twarze typowe najbardziej atrakcyjne, zadbana i czysta skóra, zdrowe, ładne zęby, płaski brzuch. Każdy z nas także w sobie nosi stereotypy piękna. Podtytuł powieści sugeruje, że z powodu naszego wyglądu możemy być dyskryminowani przez innych, a z drugiej strony osobom urodziwym łatwiej jest przejść przez sito rozmowy kwalifikacyjnej, by zdobyć dobrą pracę, abstrahując od kwalifikacji. Ładny wygląd to połowa sukcesu, zapewnia  awans, wsparcie a nawet chroni przed zwolnieniem  Smutne to, ale prawdziwe. Z drugiej strony osoby piękne tez mają niełatwo, ponieważ ich każdy krok jest oceniany, taksowany – jak w przypadku modelek na wybiegu. W czasach urodowej presji można  nieustannie poprawiać swój wygląd, ale też można popaść w obsesję.
 
W powieści (Nie)piękność Natasza Socha właśnie poruszyła problemy, z którymi borykają się osoby mniej atrakcyjne piękności. Poznajemy tu historię kobiety brzydkiej, mającej ogromne problemy z samooceną. Wszystko w niej było paskudne i nieatrakcyjne – niespójna uroda przyczyniła się do zniknięcia luster w domu, ubolewającej nad tym, że rodzice dali jej tak piękne imię, które absolutnie nie pasowało do reszty. Życie Nasturcji Malczak „składało się z przemykania i siedzenia w domu. Pracę miała nietypowa, ale za to w miarę dobrze płatną. Była ghostwriterem wszystkiego, co takiego ghosta wymagało”. Lubiła pisać i chować się za ekranem komputera. Pracowała zdalnie, ale wydawnictwo z powodu dużej ilości zleceń domagało się, by przynajmniej dwa razy w tygodniu pojawiała się w firmie. Nie lubiła tego, ponieważ wydawało się jej, że wszyscy patrzą na nią z litością lub ze współczuciem. Większość pracowników uważała, że wygląd jest bardzo ważny. Podobno piękno rodzi się w głowie. Bzdura. Wszyscy wiedzą, ze najważniejsze jest odbicie w lustrze. Jeśli ono patrzy na ciebie z uznaniem i kiwa z zadowoleniem głową, masz szansę na szczęśliwe życie. Gorzej, kiedy się wzdryga.
 
Nasturcja miała swoje osobliwe dość hobby: lubiła podglądać sąsiadkę mieszkającą w klatce obok – przepiękną blondynkę, w której wszystko było doskonałe łącznie z talentem do poruszania się z wdziękiem i gracją. Nasturcja była nią zachwycona. „Najchętniej żyłaby tak jak ona, ale kiedy ktoś jest brzydki, nieatrakcyjny i nijaki – nie powinien nawet próbować tańczyć, zakładać kobiecych sukienek i malować ust choćby błyszczykiem”. Chowała się więc za obszernymi, powyciąganymi swetrami w kolorze czarnym, szarym, beżowym, ciepłym brązie, zielonym. Dzięki tym barwom mogła wtopić się w tłum i nie przykuwać czyjejś uwagi.  „Bezpieczeństwo i sztuka kamuflażu. Kameleon miasta”.
 

Człowiek brzydki całe życie próbuje udowodnić światu swoją wartość. Wchodzi na wyższe góry, przepływa dłuższe rzeki, skacze na głębsze wody. A tak na koniec jest oceniany przez pryzmat błękitu swoich oczu i długości nóg. Naprawdę warto tak pieprzyć o wewnętrznym pięknie?

 
Nasturcja cały dzień miała wypełniony pracą z krótkimi przerwami na byle jaki posiłek. Wzmacniała się flirtem przez Internet aż z 17 mężczyznami. Pod awatarem kobiety pięknej acz niedostępnej, obiektu marzeń wielu mężczyzn lubiła odpływać w „świat uwielbienia, podziwu i niekończącej się adoracji. Zanurzała się w komplementach, nurkowała w zachwytach i chłonęła słowa ekscytacji. nic dziwnego. była w końcu kobieta idealną. Nie marudziła, nie narzekała, potrafiła pięknie pisać, doskonale flirtować i nigdy nie była zazdrosna”. Droga samotnego – jako opcja, ona walczy ze stereotypami – życia Nasturcji przecina się pewnego dnia z drogą drugiej bohaterki – czterdziestopięcioletniej Pauliny, która wydaje się być ideałem piękna. Nikt nie wie, ile ją to kosztuje i jak bardzo w głębi duszy czuje się samotna po odejściu kolejnego mężczyzny z jej życia. Jak obsesja matki wpłynęła na jej życie? Co wyniknie ze spotkania brzydoty z urodą? Do czego doprowadzą bohaterki  spotkania, rozmowy czy wreszcie dyskusje o urodzie, pięknie lub brzydocie? Czy w ich życiu pojawią się wreszcie jacyś mężczyźni?   

„Żeby piękno można było ocenić, potrzebna jest też brzydota. Więc nie można jej eliminować, bo wtedy nikt nie miałby punktu odniesienia”. Czy brzydka Nasturcja dzięki ślicznej Paulinie odnajdzie drogę do siebie? Czy projekt Piękno w pracy okaże się li tylko chichotem losu dla bohaterów?
 
Jak wspomniałam, powieść czyta się szybko mimo opisów. Mnie one nie nużyły, bo czemuś służyły. Fabuła i kreacja bohaterów mnie kompletnie zaskoczyła. Sposób, w jaki autorka poruszyła główny problem utworu. Co może wyniknąć ze spotkania piękna z brzydotą? Uroda wlewała się w brzydotę, brzydota przenikała piękno i na moment zapanowała harmonia, nawet jeśli tylko w tym mieszkaniu i tylko na parę chwil. Celowo nie wspominałam o bohaterach męskich podobnie zestawionych jak kobiety. Praca nad projektem przyniosła wręcz zaskakujące efekty, a przemiana bohaterki, a właściwie bohaterek i ich poszukiwania właściwej definicji urody, piękna pomogły obnażyć nasze stereotypy myślowe. i nie chodzi tu o przemianę kopciuszka, absolutnie. Rozprawić się z tematem powieści pomógł Pisarce specyficzny styl, język, zabarwiony emocjonalnie, czasem dosadnie, kpiną ironią czy sarkazmem. Powieść podzielona jest na rozdziały, z których każdy jest poprzedzony dysertacją o kanonach piękna czy przytoczeniem fragmentów źródeł, do których sięgnęła Autorka , przygotowując się do pisania powieści. A co łączy treść obu powieści (Nie)miłość i (Nie)piękność? Cecylia i Nasturcja uczestniczyły w tym samym wypadku samochodowym, z którego Nasturcja wyszła  tylko ze złamaną ręką.  
 
Lektura kolejnej powieści Nataszy Sochy za mną. Często do niej wracałam z uwagi na moje problemy z samooceną, kompleksy, niechęć, niewłaściwa reakcja na przyjmowanie komplementów. I wiem, że ucieczka do świata książek, wirtualne przyjaźnie, znajomości nie pomogą w rozwiązaniu problemów, nie można się schować za pięknym awatarem, bo życie nas zdemaskuje. Do tego potrzebny jest drugi człowiek, rozmowy z nim. Nie musi być tak sam jak ja, ale by patrzył na świat podobnie, żeby mi pomógł zmienić spojrzenie na wszystko dookoła, pomógł wykorzenić lęki z serca a wlać spokój, wewnętrzne piękno, które jest gwarancją szczęścia. Bliscy mi to zapewniają, mam wsparcie, ale bywa, że te 8 godz. samotności w domu doskwiera. Uwierzyć w siebie, polubić siebie, wreszcie zaprzyjaźnić się ze sobą nie zawsze jest łatwo. Ale zawsze warto, o czym znowu przekonały mnie bohaterki książki: brzydka Nasturcja, ale piękna wewnętrznie i śliczna Paulina, brzydka wewnętrznie, z problemami, kompleksami.
 
 
Polecam oba tytuły!
Wydawnictwu  dziękuję serdecznie za egzemplarz do recenzji!
 

5 thoughts on “„(Nie)piękność” – Natasza Socha (#MamaDropsaCzyta)”

  1. Nie znam żadnej części. W planach są, ale z realizacją trzeba poczekać. Lubię powieści tej autorki. Ja w ogóle chyba za dużo lubię tych polskich autorek…Nie nadążam za nimi, nie mówiąc o udanych debiutach…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *