„Testament Ariany” – Francoise Bourdin (#MamaDropsaCzyta)

testament ariany

Francoise Bourdin, Testament Ariany, Wydawnictwo Dragon 2020.
#MamaDropsaCzyta

Zapraszam do lektury recenzji znakomitej powieści francuskiej pisarki Francoise Bourdin „Testament Ariany”. Jest to pełna emocji opowieść o skomplikowanych rodzinnych relacjach, życiowych zmianach i sile, jaką dają marzenia. To kolejna powieść idealna na ten trudny czas. Autorka zabiera nas w podróż do pięknie położonej starej posiadłości – wśród sosnowego lasu, blisko plaża, słychać szum oceanu, śpiew ptaków. Można spacerować do woli i rozkoszować sie piękną przyrodą. Rezydencja zachwyca czytelnika swoją bardzo ciekawą historią. Jej właścicielem był ojciec tytułowej bohaterki Ariany, który najpierw się wzbogacił, a następnie na skutek złego zarządzania majątkiem sprzedał ziemię a potem dom. Ariana miała wówczas osiemnaście lat. Poczuła się wykluczona i nieszczęśliwa z powodu bankructwa ojca. Przyrzekła sobie i ojcu, że po latach wróci i odkupi posiadłość i odzyska swój utracony raj. Nikt nie wierzył, że doprowadzi do realizacji wyzwania. Jak to osiągnęła? Przede wszystkim wzbogaciła się dzięki trzem małżeństwom, żyjąc przy tym bardzo oszczędnie i miała niewątpliwie talent do robienia interesów. a trwało to ponad pól wieku. (…)moja młodośc odeszła, lecz ja znowu jestem u siebie. u siebie. moja ziemia, moje ściany, moja tożsamość, kawałeczek horyzontu, który należy do mnie. W domu z czasów dzieciństwa zamieszkała samotnie, rodzina uznawała ją za starą wariatkę. Po co jej ta stara buda, koszary? Nie byli zainteresowani, jedynie bratanica Anna uznała ten dom za nadzwyczajny i często odwiedzała ciotkę Arianę. Bohaterkę poznajemy w chwili spisywania testamentu, bo jest poważnie chora i postanowiła wszystko uporządkować. Postanowiła wszystko zapisać Annie i nie dlatego, że lubiła Goliata, psa ciotki, ale za silną wolę, fantazję i niesamowitą osobowość. A tego nie posiadali ani jej brat, bratowa i ich pozostałe dzieci. Zdawała sobie sprawę z tego, że wywoła to niezadowolenie wśród reszty rodziny, bo tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze, nie ma miejsca ani na miłość, ani na szacunek. Anna była ekonomistką, żoną Paula, weterynarza, matką kilkunastoletniego syna Leo, który uczył się w renomowanej szkole i mieszkał w internacie. Żyli szczęśliwie w swoim domu i dobrze się im wiodło. Małżonkowie bardzo się kochali. Ale czy na pewno? Anna uświadomiła sobie, że wszytko było podporządkowane pracy Paula i jego wybory zawsze były na pierwszym miejscu. Jak zareagowała Anna na spadek? Z nowym zainteresowaniem, fascynacją, zachwytem, że ściśniętym sercem weszła do domu, by go obejrzeć cały. Zaskoczył ją jeden pokój, jakby czekał na przyjęcie oczekiwanego gościa – czysty i wesoły, regularnie sprzątany. on czekał na Annę! Brakowało jej tylko Goliata, ale na pewno tu z nim wróci – gdyby miała wrócić…Gdy oznajmiła wszystkim, że została jedyną spadkobierczynią Ariany – otrzymała cały majątek, dom, pieniądze na podatek od spadku – krewni byli oburzeni, bowiem liczyli na ten majątek. Mąż chciał jak najszybciej pozbyć sie kłopotliwego dziedzictwa, gdyż dom wymagał remontu, czyli dużego nakładu pieniędzy, a koszty jego utrzymania były bardzo wysokie. Paul obawiał się najbardziej, że żona zyska pewną niezależność, sprzeciwiając się jego decyzji o sprzedaży posiadłości. A przed nią otwierały się nowe horyzonty, mogła znowu marzyć. Jej dotychczasowe dobre życie było przecież pozbawione pasji, bez porywów, bez szczypty szaleństwa. On zaś uparcie stał przy swoim zdaniu, rzucając definitywnie: „Beze mnie”. Nawet nie próbował jej zrozumieć. Leo z kolei był zachwycony, bo w lesie słychać szum oceanu. Teraz mógł robić, co chce, eksplorować sosnowy las, przetrząsać zakamarki domu i bawić sie z Goliatem, bo uwielbiał psy. Przed Anną bardzo trudna decyzja – przyjąć spadek, którego wszyscy jej zazdroszczą, czy sprzedać posiadłość i ratować swoje małżeństwo. Pośmiertny prezent Ariany paradoksalnie wystawił ich związek na próbę, ale tak naprawdę dom był tylko pretekstem, problem musiał dojrzewać w ukryciu, nim jeszcze Anna go sobie uświadomiła. Sądziła, że dobrze rozumieją sie z Paulem i dzielą ze sobą wszystko, a jednak okazało się, że nie potrafią poradzić sobie z nieoczekiwaną zmianą. Nie stali już ramię w ramię, stali twarzą w twarz. Aż tu nagle pojawił sie niespodziewanie brat Jerome. Jakie perspektywy przed nią roztoczył? Jaki pomysł podsunął siostrze? Czy Anna zaufa bratu? Jaką ostatecznie podejmie decyzję?

Testament Ariany pomógł Annie przyjrzeć się swojej rodzinie, poznać bliżej skomplikowane relacje rodzinne. Była tak mało do nich podobna. A uświadomiły to Annie dzienniki ciotki, które przez przypadek znalazła. To historia życia Ariany, jej małżeństw, podróży, marzeń, pragnień, ich realizacji, relacje z drogi do upragnionego domu dzieciństwa, ktora nie byla łatwa. Wywołały całą feerię emocji i uczuć oraz marzeń i pragnień. Otworzyły przed nią drzwi do wolności. Jedynie w domu ciotki czuła się spokojnie. Czy Ariana spodziewała się tego? Polana była skąpana w słońcu, a ściśnięte wokół niej sosny tworzyły cienisty krąg poprzecinany światłem. Wspaniały krajobraz, z którym czuła sie już związana. Gdziekolwiek się znajdowała, nie było widać ogradzającej posiadłość siatki, jej mały las tonął w leśnym bezkresie. Zobaczyła wypadającego na drogę Goliata, z pewnością wracającego z jednego ze swoich spacerów. Obecność i milczące uczucie psa działało na nią uspokajająco; bez wątpienia Goliat przyczyniał się do jej dobrego samopoczucia w domu, tak jak robił do dla Ariany. Ten dom nie był dla niej przypadkowym miejscem. To był dar od losu.

„To pięknie napisana książka o odnajdywaniu swojego miejsca na ziemi” – napisała na okładce swoją rekomendację Joanna Szarańska,  jedna z moich ulubionych Pisarek. Zgadzam sie z tą opinią. Czytało się świetnie. To niezwykła opowieść o życiu, marzeniach, pragnieniach, obsesji, determinacji i sile, która jest tak bardzo potrzebna do realizacji marzeń, osiągnięcia celu. Ekscentrycznej i zwariowanej Arianie to się udało, mimo że zajęło jej prawie całe życie. Zmagania Anny z mężem i rodziną otwierają jej oczy na ich prawdziwe i jakże skomplikowane relacje. Co ma zrobić ze swoimi marzeniami i pragnieniami? „Dobra, poddaję się – westchnęła”. Co znaczą te słowa? Tego dowiecie sie, sięgając po niezwykłą książkę. Ja ją wręcz pochłonęłam, zapominając o trudnej sytuacji wokół mnie. Tak łatwo mogłam przenieść sie do Francji, podróżować z Arianą i być obok Anny, przeżywać razem z nią tyle różnych emocji i uczuć oraz odkrywać rodzinne sekrety i tajemnice. Pisarka stworzyła ciekawą galerię autentycznych postaci, które budzą w nas różnorodne emocje. Cieszę się, że ciąg dalszy tej pięknej opowieści nastąpi.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Dragon za egzemplarz recenzencki.


One thought on “„Testament Ariany” – Francoise Bourdin (#MamaDropsaCzyta)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *