„Za ścianą ciszy” – Anna Ziobro (#MamaDropsaCzyta)

Read More
za ścianą ciszy anna ziobro

Anna Ziobro, Za ścianą ciszy, Wydawnictwo Dragon 2021.
#MamaDropsaCzyta

Pełna emocji historia niezwykłej dziewczyny, poruszająca ważny społecznie problem. Serdecznie polecam!

Edyta Świętek

Skoro książkę poleca na okładce jedna z moich ulubionych Pisarek, to skorzystałam z propozycji Wydawnictwa Dragon i przeczytałam tę niezwykłą historię, która dotknęła mnie osobiście jako matkę wspaniałej dziewczyny z niepełnosprawnością. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Autorki, więc najpierw musiałam bliżej poznać Annę Ziobro.  Rzeszowianka, tłumaczka, korektorka, pasjonatka książek i gór, mama, żona, właścicielka psa. Zadebiutowała książką „Tysiąc kawałków” w 2020 roku – można przeczytać na skrzydełku książki. W jednym z wywiadów przeczytałam, że Autorkę inspiruje życie, stąd inspiracje czerpie z codziennych obserwacji, rozmów z przygodnie spotkanymi ludźmi. A w wysokich górach podczas wędrówek układają się pomysły i plany na książkę.

 A o czym jest powieść „Za ścianą ciszy”? Główna bohaterka mojej powieści jest kobietą, z którą los nie obszedł się łagodnie. Jej życie jest naznaczone chorobą, niezrozumieniem i agresją ze strony otaczającego świata, śmiercią bliskiej osoby, toksyczną relacją… Bagaż negatywnych doświadczeń jest bardzo ciężki, ale chciałam nakreślić tę historię tak, by było widać światełko w tunelu. Mam nadzieję, że czytelnicy je dostrzegą – opisuje Anna Ziobro. Historia Idy jest fikcyjna, aczkolwiek oparta na solidnym researchu. Bohaterka cierpiała na wrodzony obustronny niedosłuch przewodzeniowo-odbiorczy, nosiła protezę słuchu, traciła słuch i z czasem groziła jej całkowita głuchota. Rodzice i młodsza siostra Agata postrzegali Idę jako „normalne” dziecko a potem dziewczynę.

A jaka była Ida i z czym się zmagała, idąc przez życie? To śliczna dziewczyna z kasztanowymi loczkami obdarzona niesamowitą wrażliwością i artystyczną duszą, która pragnęła „normalnie” żyć, czyli chodzić do szkoły osiedlowej, potem do liceum, marzyć, realizować i rozwijać swoje pasje, być szczęśliwą, tęsknić za miłością, przyjaźnią tak jak jej rówieśnicy. Przecież malutki aparacik słuchowy udawało się ukryć pod włosami. Ona chciała, by kiedyś być trochę mniej normalna inaczej, a trochę bardziej niż wszyscy. Rówieśnikom jednak aparacik przeszkadzał, stąd też doznała w szkole wielu upokorzeń, wyśmiewano ją, obrażano, ironizowano, dokuczano, wyśmiewano, postrzegano ją bowiem jako kalekę. Ida – inwalida! Musiała się z tym zmagać, co odbiło się na jej psychice, malała samoocena, pojawił się stres, uciekała więc w głąb siebie, zamykała się, bała i za ścianą ciszy rysowała. Z zapałem tworzyła grafiki komputerowe. To był jej cały świat, w którym mogła być sobą. Ida miała zawsze oparcie w rodzicach i siostrze. A  oni jej nie okłamywali i nie dawali złudnych nadziei. Łączyły ich wspaniałe relacje. Bardzo kochali i traktowali Idę zawsze jako „normalną” dziewczynę. Ojciec przekazał jej ważną wskazówkę życiową: Szczęście nie zależy od tego, czy jest się takim samym jak wszyscy, czy zupełnie innym. Zależy od nas samych. Sami kształtujemy je dla siebie, nieważne, w jakim jesteśmy miejscu, czym się zajmujemy ani jak widzą nas inni. Pewne traumatyczne doświadczenia z czasów szkolnych, rodzinne przeżycia, toksyczny związek z facetem egocentrykiem zadufanym w sobie położyły się cieniem na psychice bohaterki. Katastrofa goniła katastrofę. Ida zauważyła, że ludzie bywają w praktyce głuchsi niż ona. Chociaż mają świetny słuch, są skorzy puszczać mimo uszu niewygodne uwagi, drażniące komentarze czy opinie, z którymi się nie zgadzają. Ze strachu  przed samotnością i z powodu braku wiary w siebie, w swoją normalność tkwiła w związku z Maćkiem. Stała się głucha, ślepa, bezwolna. Po kolejnej katastrofie udało się jej uwolnić z tych traumatycznych wręcz relacji.

W dniu swoich trzydziestych urodzin Ida przypadkowo spotkała Adama, mężczyznę z trudną przeszłością, który samotnie wychowywał sześcioletnią córkę Kaję. O każdym bolesnym przeżyciu świadczyły liczne blizny na jego ciele i duszy. Czy tych dwoje osamotnionych, poturbowanych i niepasujących do świata rozbitków życiowych ma szansę na szczęśliwe życie? Wszak obydwoje marzyli o miłości i szczęściu. Ich historia zasługuje na szczęśliwe zakończenie. Tego wam nie zdradzę, musicie przekonać się sami, sięgając po książkę.

Książka głęboko zapadła w moje serce. Aż trudno uwierzyć, że jest to druga powieść w twórczości Autorki. Odważyła się poruszyć tak trudny społecznie problem osoby z niepełnosprawnością i jej walkę o swoją normalność. Temat wciąż traktowany po macoszemu, bo po co dostarczać czytelnikom takich przygnębiających emocji. Annie Ziobro to się znakomicie udało. Stworzyła świetne kreacje bohaterów, bardzo ciekawe portrety psychologiczne i ich historie, skłaniające do wielu refleksji.

Czytelnik z łatwością może przeniknąć do ich świata, by współodczuwać z nimi emocje. Są tak autentyczni i wiarygodni. Cisza Idy krzyczy, woła, apeluje, by ludzie mieli więcej empatii, zrozumienia, tolerancji dla osób z niepełnosprawnością. Przecież każdy człowiek pragnie normalności, miłości, przyjaźni, szczęścia, spełnienia swoich marzeń i pragnień, rozwoju pasji. Z kolei blizny Adama świadczyły o traumatycznych wydarzeniach rodzinnych, samotności, cierpieniu samotnego ojca rezolutnej i radosnej Kai, która była słoneczkiem w życiu tatusia. Pisarka poruszyła także w powieści wiele trudnych problemów: odrzucenia, adopcji, samookaleczenia, depresji a nawet myśli samobójczych. Pokazała też, do czego może doprowadzić zazdrość i zawiść. Jak dobrze, że w ciemnym tunelu zabłysło światło nadziei, wiary i miłości, które mogą sprawić cuda. Jest to także książka o miłości i jej różnych obliczach, o relacjach interpersonalnych, o mocy przyjaźni.

Walorem powieści jest także jej lekki styl, emocjonalny i obrazowy język, który wywołuje w czytelniku całą paletę emocji i uczuć. Pisarka zastosowała w narracji inwersję czasową, co sprawia, że książkę trudno odłożyć nawet na chwilę.

Jak już wspomniałam, jestem mamą dorosłej córki  z niepełnosprawnością ruchową. Wydarzenia z dzieciństwa Idy przypomniały mi różne obrazki z życia szkolnego córki i przykre przeżycia, doświadczenia związane z reakcją prześmiewczą koleżanek i kolegów. O innych bolączkach rodziców pragnących normalności nie muszę tu pisać, bowiem Autorka przedstawiła je w powieści.

Z całego serca polecam Wam powieść. Autorce dziękuję za poruszenie trudnego acz ważnego społecznie problemu. Czekam na następne powieści.

Wydawnictwu Dragon dziękuję serdecznie za egzemplarz recenzencki.

„Cienie na wrzosowisku” – Anna Łajkowska (patronat medialny Mamy Dropsa)

Read More
cienie na wrzosowisku

Anna Łajkowska, Cienie na wrzosowisku, Wydawnictwo Dragon 2021.
Seria: „Wrzosowisko”
#MamaDropsaCzyta

Otul wszystko wspomnieniami najpiękniejszych chwil, przykryj pamięcią dotyku i zapachu. Pieść i kołysz tak długo, aż zaśnie w miejscu, które mu wyznaczyłaś. Co pewien czas cały ten skarb będzie wzdychał przez sen i przypominał o sobie, ale pozwoli ci normalnie żyć. Pozostanie małym klejnotem, a nie ogromnym, niekształtnym, raniącym serce ciężarem.

14 lipca będzie miała miejsce premiera powieści Anny Łajkowskiej „Cienie na wrzosowisku”, nad którą Wydawnictwo Dragon powierzyło mi opiekę medialną. Jest to trzeci tom serii obyczajowej „Wrzosowisko” inspirowanej „krainą sióstr Bonte”, w której Autorka mieszkała przez dwa lata. To poruszający cykl o miłości, o zdradzie, o trudnych decyzjach i wyborach życiowych, o sile przyjaźni, takiej na dobre i na złe, a przede wszystkim o więzach rodzinnych, o przepaści, jaka dzieli małżonków, gdy między nich zakradnie się tajemnica i utracą wzajemne zaufanie, o wzajemnych relacjach ludzi z małego miasteczka. A wszystko to rozgrywa sie na tle pięknych okoliczności przyrody. Zapraszam do lektury recenzji.

Basia prowadzi poukładane życie w niewielkim angielskim miasteczku na wrzosowiskach. Kawiarnia świetnie prosperuje, dzieci rosną, małżeństwo obywa się bez wzlotów, ale i bez upadków. Kobieta nie potrafi jednak odnaleźć spokoju. W sercu skrywa głęboką ranę, a w głowie wirują setki pytań bez odpowiedzi.
Gdy Marek odkrywa prawdę o romansie żony, wyjeżdża do Polski. Basia musi odtąd sama mierzyć się z trudami codzienności, krążącymi na jej temat plotkami i poczuciem winy. Niespodziewanie w jej ręce trafia list, który James napisał do niej przed śmiercią…
Czy zdradę można wybaczyć?
Jak poskładać na nowo życie, które rozsypało się na kawałki?
Czy Basia podejmie walkę o swoją rodzinę?

– opis wydawcy

Dalsze losy bohaterów powieści poznajemy z perspektywy Basi, Marka i z pamiętnika ich szesnastoletniej córki Emilki. Mamy więc do czynienia z dwoma planami czasowymi, przy czym fragmenty pamiętnika są zamieszczone na początku rozdziałów powieści i oznaczone kursywą. Moim zdaniem jest to ciekawy zamysł Autorki, ponieważ fragmenty pamiętnika córki są napisane kilkanaście lat później. Akcja powieści toczy się nieśpiesznie. Mnie to akurat nie przeszkadzało, gdyż lubię taki styl, skłaniający do oceny postaci, do refleksji. Autorka potrafiła opisać dość sugestywnie przeżycia wewnętrzne,  emocje, uczucia i dylematy każdego z bohaterów. Pokazała, jak utrata bliskiej osoby może wpłynąć na życie innych. Basia pozornie prowadziła spokojne życie, bo tak naprawdę żyła i karmiła się wciąż wspomnieniami z przeszłości, które bolały, raniły i rozdzierały serce. Cieniem na wrzosowiskach położyły się wydarzenia z przeszłości, których konsekwencji nie można już było cofnąć. Czy można było żyć w kłamstwie i stwarzać pozory na dłuższą metę? Jak długo można udawać przed najbliższymi, że życie toczy się w jak najlepszym porządku? Ale z drugiej strony jakże trudno jest przyznać się do błędu życiowego i prosić o wybaczenie. Czy ono było w ogóle możliwe? Basia przeżywała rozterki i dylematy moralne, bowiem sama do końca nie poznała prawdy. Jak więc miała wyjawić tajemnicę o Jamesie? W ten sposób ukarała przede wszystkim siebie zgodnie z radą przyjaciółki. Żyjąc wspomnieniami, straciła kontrolę niejako nad resztą rodziny a szczególnie dzieci potrzebowały matczynego wsparcia. Bez ojca i matki w roli czynnika jednoczącego każdy szedł w swoją stronę. Poruszył moje serce wykreowany obraz małżeństwa na huśtawce emocjonalnej. Marek i Basia to dwoje poranionych przez siebie ludzi oraz zawieszonych w czasie i w przestrzeni. Jak zakończy się ich walka o rodzinę? Czego będzie się domagała od rodziców Emilka, odkrywając tajemnicę w pamiętniku matki?

Rodzina, jak jakiś samolot w powietrzu, pokonywała ogromne odległości nad potwornymi przepaściami. Jedyną jej nadzieją była spójność, zgranie, jedność. I nagle z powodu dawnych błędów konstrukcja zaczynała się sypać.

Jak już wspomniałam, bohaterowie w narracji pierwszoosobowej opowiadają swoją historię. Możemy głębiej wniknąć w ich myśli, zajrzeć do poranionych serc. Autorka stworzyła ich bogatą psychologiczną charakterystykę. Co ciekawe, Anna Łajkowska nie ocenia ich postępowania i nie komentuje, czy zachowali się właściwie. To mieszkańcy miasteczka plotkowali i oceniali Basię, nie znając wszystkiego. Przyjaciółka zaskoczyła swoją postawą, dobrą radą, z której skorzystała. Charoll była bowiem mądrą kobietą i tą mądrością dzieliła się zupełnie bezinteresownie z Basią.

Powieść jest napisana lekkim stylem, nieco melancholijnym mimo poruszanych trudnych tematów. Język jest niezwykle emocjonalny i plastyczny. Autorka tak pięknie namalowała słowami przyrodę w Szkocji i w Polsce, szczególnie wrzosowiska, które na zawsze skryły nieodkrytą do końca tajemnicę i wspomnienia Basi. Ale i do domu zakradły się cienie pobytu Marka w Polsce. Sama jestem ciekawa, czy cienie z wrzosowisk i z Polski znikną a  w domu zagości spokój, radość, zaufanie, a zerwane więzi się odbudują i zacieśnią? Ale o tym zapewne w kolejnym tomie.

Polecam tę poruszającą serca powieść o trudnej miłości, pięknej przyjaźni idealną na letnie dni, gdy czas płynie wolniej. Mnie ta książka zapadła głęboko w serce. Uświadomiła, jak trudno oceniać ludzi, przed którymi życie postawiło trudny wybór. Jest to zbyt pochopne.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Dragon za zaufanie i powierzenie mi patronatu nad powieścią.

„Figurka z porcelany” – Agata Bizuk (#MamaDropsaCzyta)

Read More

Agata Bizuk, Figurka z porcelany, Wydawnictwo Dragon 2021.
#MamaDropsaCzyta

W maju miała swoją premierę „Figurka z porcelany” – kolejna książka Agaty Bizuk, poczytnej autorki powieści obyczajowych. Powieść okazała się zupełnie inną od wcześniejszych i zaskoczyła mnie poruszoną problematyką. Doznałam wręcz szoku, historia potwornie mną wstrząsnęła i poraziła swoją autentycznością. A dlaczego? Zapraszam do lektury mojej opinii.

Kobieta, która bała się kochać.
Życie, które boleśnie ją doświadczyło,
Nadzieja, która nie gaśnie nigdy…

Bohaterką powieści jest Iga Małecka, która zawsze chciała być baletnicą – figurką z porcelany tańczącą na pozytywce. Miała kiedyś taką, lecz się roztrzaskała na miliony drobnych, porcelanowych drzazg przy mocniejszym podmuchu wiatru. Jej nogi okazały się tylko pozornie silne, nie uchroniły jej przed upadkiem. Bohaterkę rozczarowała niemoc baletnicy. Znienawidziła ją właśnie za słabość i wyrzuciła. W życiu Igi nie było miejsca dla słabych. Nauczyła się dość wcześnie, że w życiu trzeba być twardym, mądrym i liczyć wyłącznie na siebie. Bohaterka zawsze była sama ze sobą. Patrząc w lustro, roztrzaskiwała się na miliony kawałków jak owa baletnica, ale dla świata wciąż jak ona kręciła się w rytmie sobie tylko znanej melodii, na palcach i z wysoko uniesionymi w geście zwycięstwa ramionami. Dlaczego bohaterka przywdziewała maskę właśnie dla świata? O czym nikt nigdy nie miał się dowiedzieć?

„Figurka z porcelany” to bardzo porażająca i autentyczna historia Igi, która wychowała się w toksycznym domu rodzinnym potwora, oprawcy, kata – własnego ojca stosującego przemoc fizyczną i psychiczną wobec żony i córki. Stamtąd trafiła do piekła nieudanego małżeństwa z Piotrem. Z jednej patologii w drugą, ale Piotra pokochała. Żyła na karuzeli emocji – miłość i nienawiść, dobro i zło, szczęście i bezsilność. A winiła siebie za ten stan. Rozpadała się coraz częściej na miliony kawałków jak baletnica, nie dało się ich posklejać żadnym słowem – blizny pozostały na zawsze. Udało się jej natomiast znaleźć siłę i podjąć decyzję o rozwodzie. Iga próbowała sobie ułożyć życie na nowo. Była przekonana, że żaden mężczyzna nie jest jej już potrzebny do szczęścia. Potrzebowała jednak przyjaznej duszy i znalazła ją w osobie Patrycji, byłej żony Piotra. Życie przygotowało dla bohaterki jednak inny scenariusz. Na jej drodze postawiło Adama, któremu nie potrafiła zaufać ani uwierzyć w jego miłość. Jakże można pokochać kobietę kruchą i niedoskonałą jak figurka z porcelany?! Czy Iga pokona demony przeszłości i otworzy się na miłość? Czy czterdziestolatka kiedykolwiek zaufa własnemu sercu i polubi, pokocha siebie? Tego dowiecie się już podczas lektury.

Agata Bizuk świetnie wykreowała postać Igi. Najpierw obserwujemy, jak u małej dziewczynki pojawiło się i rosło poczucie wstydu, samotność, wzrastało poczucie winy za czyny ojca a malało poczucie własnej wartości. Pojawiły się bezradność, bezsilność i beznadziejność. A to wszystko podszyta strachem Iga ukrywała za maskami i budowała mur. I tak rosła dysproporcjonalna, nie uszyta na miarę i dysfunkcyjna. Obok bezsilnej matki, która się poddała, kolejna ofiara manipulacji ojca tyrana, despoty, kata i oprawcy. Nawet w myślach przestała nazywać go tatą za to, że obarczał ją poczuciem winy, że jest gorsza, że nie nadaje się do niczego, że nic dobrego z niej nie wyrośnie, niczego nie potrafi, jest nikim i nigdy w życiu nic dobrego jej nie spotka. Dziewczynka starała się także chronić matkę, w której oczach coraz bardziej gasła nadzieja.

Bo tata to ktoś, kogo się kocha, kto przytuli, pocieszy i wesprze, kiedy dzieje się coś złego – to ktoś, kogo tak naprawdę nigdy nie poznałam.

Pisarka znakomicie wykreowała postać dwulicowego, obłudnego oprawcy, pokazała schemat jego działania, znęcania się nad rodziną, manipulowania, upokarzania, sprowadzania do parteru, żeby zdominować, podporządkować sobie ofiarę. I od takiego drania, mimo świadomości jaki będzie jego następny krok, tak trudno się było ofiarom wyzwolić z tego domowego piekła. Bezradne i bezsilne, całkowicie poddane dawały przyzwolenie na takie traktowanie. Zresztą nie miały dokąd i do kogo pójść, by wołać o pomoc. Były nikim! Agata Bizuk nie przerysowała bohaterów, ja potrafiłam podczas lektury wyobrazić sobie a może przypomnieć to domowe piekło.

Agata Bizuk słynie jako Autorka z dobrych przekazów i pozytywnych zakończeń. Czy w tej powieści można odnaleźć promyk nadziei? Myślę, że wraz z pojawieniem się niespodziewanie Adama, bohatera dość tajemniczego na początku, coś zaczyna się zmieniać na lepsze. Odnalazła w nim bratnią duszę i chyba go pokochała. Ale nigdy tego nie wyznała, bo tak ją wychowała mama. Zakazała wręcz używać „słowa” kocham. I tego się Iga trzymała, mimo że mamy już nie było na świecie. Iga nie zasługiwała na to, żeby ktoś ją prawdziwie pokochał. Bała się, że ją skrzywdzi, więc wolała skrzywdzić jako pierwsza. Dlaczego słowo „kocham” było dla bohaterki zwiastunem katastrofy? Czy od miłości do nienawiści jest tylko mały kroczek? Czy jednak Adam wniesie do życia Igi światełko nadziei i wiarę, że można żyć lepiej? Czy Patrycja ze swoją rodziną też jej pomoże w odnalezieniu się na nowo? Tak bardzo pragnęłam, aby ktoś z bliskich pomógł zdjąć pancerz, który założyło na ramiona bohaterki życie. Iga zasługiwała na normalne życie. Ale czy ona wiedziała, jak to jest normalnie?

Podczas lektury przeżywałam cały wachlarz różnorodnych emocji i uczuć. A potęgowała je kompozycja powieści, mieszanie się wątków z przeszłości z teraźniejszością. Powieść jest napisana lekkim stylem, niezwykle plastycznym, obrazowym i pełnym emocji językiem Nie potrafię jednoznacznie sobie odpowiedzieć, czy polubiłam Igę. Mój stosunek do bohaterki zmieniał się na przestrzeni lektury.

Tej powieści nie można ot tak przeczytać. Będę do niej wracać, chociaż się bardzo boję. Jestem ogromnie wdzięczna Pisarce za poruszenie tak trudnego, bolesnego tematu, który i dzisiaj wciąż jest tematem tabu. Ludzkie dramaty, tragedie rozgrywają się za zamkniętymi drzwiami. Niech ta książka wyostrzy nasz słuch i wzrok na to, co się wokół nas dzieje. Oby pomogła wielu maltretowanym kobietom wyrwać się z piekła domowego, z rąk kata męża, ojca. Powrót do normalności będzie na pewno ciężki i długi. Nie można nam utracić nadziei i wiary, że jeśli ofiara spojrzy w lustro, to zobaczy w nim swoją twarz a nie twarz oprawcy.  Z czasem siebie polubi. A gdy pokocha, to będzie dla niej szczęśliwy dzień – bez masek, bez grania, bez żadnych murów.

Wydawnictwu Dragon bardzo dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Pisarce dziękuję całym sercem za tę trudną, gorzką, bolesną ale dającą nadzieję powieść.

„Moje greckie lato” – Kamila Mitek (#MamaDropsaCzyta)

Read More
moje greckie lato kamila mitek recenzja

Kamila Mitek, Moje greckie lato, Wydawnictwo Dragon 2021.
#MamaDropsaCzyta

Zapraszam serdecznie do lektury przedpremierowej recenzji powieści Kamili Mitek „Moje greckie lato”, której miałam zaszczyt być opiekunem medialnym a moja rekomendacja znalazła się na skrzydełku okładki. Oto ona:

Opowieść o odkrywaniu siebie, poczuciu wolności, patrzeniu sercem na świat. To będzie najbardziej grecka książka tego roku. Polecam gorąco!

Kamila Mitek to młoda Autorka, która ma już za sobą niezwykle udany debiut literacki, powieść „Na śniadanie… tort szpinakowy” i równie dobrze przyjętą przez czytelników kolejną książkę „Pożar w mojej głowie”. Z zaplanowaną trzecią, ze strukturą fabuły w głowie, wyleciała z rodziną na Kefalonię, by odpocząć i zebrać jeszcze jak najwięcej informacji, ciekawostek niezbędnych do nadania powieści kolorytu greckiego. Zapisywała je skrzętnie w notesiku, który dziś, oprócz zdjęć, jest cenną pamiątką z podróży. Poprzedzający pisanie research dotyczył nie tylko wyspy Kefalonii, greckiego jedzenia (jest go tu bardzo dużo), zwyczajów, tradycji czy kultury, lecz także prekognicji, czyli przewidywania zdarzeń za pomocą snów oraz wizji na jawie (inspiracja Aidą Kosojan-Przybysz).  O czym opowiada książka „Moje greckie lato”?

Jest to historia nieudanego małżeństwa i problemów rodzinnych Agaty i Radka Dancewiczów. Nieszczęśliwa żona ucieka od samotności w związku w wir pracy, która jest jej pasją oraz przynosi ulgę i radość. Poznaje przy tym historie wielu klientów i nawet udziela im pewnych rad. Rozwinęła swoje skrzydła. Agatę dręczy jednak od pewnego czasu koszmarny sen – obraz tonącego dziecka w morskiej toni. Czy ten sen okaże się proroczy? Ponadto Aisha, siostra Asia, przepowiedziała jej daleką podróż. Natomiast Radek ”fachowa siła, poszukująca swojej niszy na rynku” spędza czas najchętniej na oglądaniu telewizji, meczów, zamknął się w domu na świat. Do szczęścia potrzebna mu jest kanapa, pełna miska jedzenia i święty spokój. Nie robił nic w ciągu trzech lat. Czy można takie życie małżeńskie ciągnąć w nieskończoność?

Rany są potrzebne, żeby się z nich wylizać i przyjąć od życia lekcję. Nikt nie zrobi tego za nas. Sami musimy prze to przejść.

Dopiero niespodziewany, wakacyjny wyjazd do letniej rezydencji rodziny Smurzyńskich na greckiej wyspie sprawił, że Agata zauroczona greckim rajem nabrała dystansu do swoich kłopotów i zmartwień rodzinnych. Stała się mimowolnym świadkiem problemów państwa Smurzyńskich i ich dorosłych dzieci, często wcielała się w rolę negocjatorki między nimi. Pozwoliło to dostrzec, jak naprawdę wyglądało jej życie. Była bowiem wciąż nieświadoma, że pod wpływem pewnych zaskakujących wydarzeń wywróci się ono do góry nogami i może w nim dojść do wielkich zmian, których tak bardzo potrzebowała. W wolnych chwilach od pracy Agata penetrowała uroczą wyspę, miejsce idealnego wypoczynku, odkrywała jej tajemnice, poznawała ciekawą historię, zażywała kąpieli morskich i słonecznych. Chłonęła piękno i atrakcje wyspy wszystkimi zmysłami, czując się sobą i otwierając swoje serce. A to nie było łatwe! Każdy dzień na wyspie otwierał oczy bohaterce, jak bardzo było hermetyczne jej dotychczasowe życie. Uświadomiła też sobie, czego tak naprawdę pragnęła i o czym marzyła oraz co tak naprawdę odbierało radość jej życia, skazując na smutek i ból. Twoje „nie” może sprawić, że ktoś stanie się lepszy. Czy Agata zdobędzie się na taki krok wobec Radka, ratując go w pewnym sensie? W uporządkowaniu życia dużo pomógł bohaterce tajemniczy, stary brulion z wierszami, znaleziony w szufladzie sekretarzyka oraz poznani ludzie na wyspie. Czy to był przypadek? Zawierał bowiem drogowskazy życiowe, odpowiedzi na nurtujące bohaterkę problemy. Kim była jego tajemnicza właścicielka? Tę tajemnicę i wiele innych czytelnik odkryje razem z Agatą podczas lektury powieści.

Im lepiej się kogoś poznaje, tym więcej sie w nim odkrywa. Niekiedy są to rzeczy, których sam zainteresowany nie jest w pełni świadomy. To dlatego przyjaciele są jak lustra. Odbijają nasze wady i zalety, ucząc nas tego, czego jeszcze o sobie nie wiemy.

Powieść bardzo mi się podobała ze względu na cudowny opis greckiego lata, który odbierałam wszystkimi zmysłami i rozkoszowałam się jak Agata. Poznałam historię wyspy, jej atrakcje, urocze zakątki, piękne plaże, smaki potraw greckich, tradycje i kulturę jej mieszkańców. A wszystko to przy szumie morza i cykad. Powieść nie jest przesycona, przeładowana tymi obrazami tak pięknie namalowanymi słowami przez Autorkę. Klimat grecki jest tu pretekstem do zanurzenia w nim fabuły a służy do poruszenia ważnych acz niełatwych tematów. Udało się to Kamili Mitek znakomicie. Świetnie wykreowała plejadę bohaterów, są prawdziwi, aż żal się z nimi rozstawać. Razem z Agatą poczułam się podczas lektury jak mieszkanka wyspy, było mi też dobrze z rodziną Makisa. Poznałam jego historię i  wspaniałej, wielopokoleniowej rodziny bohatera, piękne relacje między jej członkami. To także powieść o różnych obliczach miłości i niewłaściwych, chorych, skomplikowanych relacjach, które wymagają naprawienia i pielęgnowania a także podjęcia zdecydowanych kroków, trudnych wyborów życiowych. Ważne jest także to, że człowiek po przejściach musi uwierzyć, że jest zdolny do kolejnej miłości, tylko musi nauczyć się patrzeć sercem na świat i otaczających go ludzi. Warto też marzyć, warto również dążyć do zmian w życiu, do walki o siebie, do samorealizacji na różnych niwach. Autorka nam uświadamia, że każdy człowiek odnajdzie swoją drogę wbrew konwenansom, pewnym zasadom, słuchając głosu serca. Nie odsuwajmy od siebie problemów, nie zamiatajmy ich pod dywan. To nie jest najlepsze rozwiązanie! Poruszył moje serce wątek Klaudii. Moim zdaniem właśnie ta bohaterka i jej historia zasługuje na kolejny tom serii. Wzruszyła mnie też do łez historia Rosy. O najbardziej tajemniczym wątku Christiny, świetnie poprowadzonym, tylko wspomnę.

Na koniec warto zwrócić uwagę na kolejny walor powieści – dużą dbałość o styl, pozornie lekki, ale nie płytki z uwagi na trudną problematykę utworu i język, niezwykle plastyczny, pełen emocji, oddziałujący na wszystkie zmysły czytelnika i dostarczający wielu wrażeń i przeżyć. Zainteresował mnie także temat prekognicji.

Nie sposób w krótkiej recenzji powieści przedstawić wszystkich bohaterów i opisać wątki, których wystarczyłoby na serię. Jestem pewna, że pozornie lekka i wakacyjna powieść stanie się dla Was przyczynkiem do wielu refleksji nad życiem, przeznaczeniem, powołaniem, trudnymi wyborami i decyzjami. Kamila Mitek w wywiadzie wyznała, że każdej jej powieści przyświeca ważne motto. „Moje greckie lato” ma takie: „Tylko wiedz, że czasem trzeba o sobie zapomnieć, a czasem właśnie o sobie pamiętać”. Słowa te wypłynęły z serca bardzo mądrej postaci. Niech one zakotwiczą w sercach czytelników.

Wydawnictwu Dragon dziękuję za obdarzenie mnie ogromnym zaufaniem i gratuluję pozyskania kolejnej Perły do grona debiutujących u Państwa Autorów.

Kamili Mitek życzę powodzenia na drodze pisarskiej.

A czytelnikom zadedykuję słowa z tajemniczego brulionu:

Sercem zobacz świat.
Przez pryzmat duszy swojej go przepuść
i rozszczep na tobie tylko znane kolory.
Nie musisz widzieć rzeczy oczywistych dla innych,
to nic złego.
Zajrzyj do serca swego.

Wywiad z Aleksandrą Rak, autorką powieści „Niełatwe powroty”

Read More
niełatwe powroty

Kilka tygodni temu miała miejsce premiera powieści „Niełatwe powroty”. Miałam ogromną przyjemność objąć tę książkę patronatem medialnym. Dziś powracam do Pensjonatu na Wzgórzu za sprawą…. rozmowy z autorką! Sprawdźcie, co ma do powiedzenia Aleksandra Rak!

Rodzina – to najważniejsza wartość w życiu Oli Rak?

Zdecydowanie tak. Od zawsze wiedziałam, że chcę mieć rodzinę, męża, dzieci. Marzył mi się piękny domek z ogródkiem i ich szczęśliwy śmiech. Nigdy nie zależało mi za to na karierze. Zdecydowanie jestem osobą, która nie poświeci rodziny dla pracy i to ją stawiam zawsze na pierwszym miejscu.

Jak w kilku zdaniach opowiedziałaby Pani swoją najnowszą książkę – „Niełatwe powroty”?

W kilku zdaniach… Hm… To zdecydowanie książka dla kogoś, kto poszukuje rodzinnych historii, okraszonych nutką tajemnicy, miłości i przyjaźni. „Niełatwe powroty” to nie nie tylko sielski klimat gór i wakacji, ale również domowa atmosfera, zapach starego drewna, nadzieja na lepsze jutro. To historia o poszukiwaniu siebie, jako członka rodziny, ale również siebie jako indywidualnej osoby po trudnych doświadczeniach. 

Patrycja, Martyna i Klaudia. Trzy siostry – bohaterki Pani powieści, mają podobne DNA, ale różne charaktery, doświadczenie… Czy utożsamia się Pani z którąś z nich? 

Siostry są zdecydowanie bardzo różne i cieszę się, że udało mi się to uchwycić. Zależało mi na tym, żeby były to postaci indywidualne. A czy z którąś z nich się utożsamiam… Chyba najbardziej z Klaudią 🙂 Bo również ceni sobie rodzinę, pewne bliskie mi wartości i jak lew walczy o to, co cenne dla ojca. Jest również pomocna.

Powieść „Niełatwe powroty” zapowiada nową serię obyczajową. Co było, jest, inspiracją do tworzenia cyklu „Pensjonat na wzgórzu”?

Nie było jakiejś konkretnej inspiracji 🙂 Siostry pojawiły się nagle, choć początkowo brałam pod uwagę, że będą tylko dwie. Marzyła mi się historia o pensjonacie, choć nie do końca upadającym, ale już pogodziłam się, że moi bohaterowie często mieszają w moich pierwotnych planach 🙂

Ola Rak rzuca wszystko i wyjeżdża w Bieszczady czy wybór miejsca akcji był przypadkowy?

Wybór nie był przypadkowy – w książkach zazwyczaj umieszcza się akcje w wielkich Mazurach 🙂 Chciałam czegoś innego. No a siostry są trochę takimi Bieszczadzkimi Aniołami, o czym pojawia się mowa w drugim tomie.

Czego mogą się spodziewać czytelnicy kolejnego tomu serii?

Emocji. Zdecydowanie. Wciąż sielskich klimatów, niestrudzenie skłóconych sióstr. Rozwiązania kilku drobnych tajemnic, ale oczywiście pojawią się kolejne. I mogę zdradzić, że jeden z bohaterów zniknie. Mam nadzieję, że kolejny tom tylko podsyci ciekawość i pozytywny odbiór serii 🙂

Dziękuję za rozmowę!

„Niełatwe powroty” – Aleksandra Rak (patronat medialny)

Read More
niełatwe powroty

Aleksandra Rak, Niełatwe powroty, Wydawnictwo Dragon 2021.
Seria: Pensjonat na wzgórzu
Patronat medialny Dropsa Książkowego

Czasem mówi się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Ta teoria doskonale sprawdza się w życiu bohaterek powieści Aleksandry Rak. Do czasu. „Niełatwe powroty” – powieść, którą miałam zaszczyt objąć patronatem medialnym – to historia trzech sióstr, które muszą na nowo podjąć próbę rozmowy. Trzech kobiet, które muszą przełamać dumę, strach, poczucie krzywdy i stanąć oko w oko z siostrą. Trzech córek, które spotykają się w pewnym pensjonacie na wzgórzu…

Wydaje się, że Patrycję, Martynę i Klaudię łączą tylko więzy krwi. Każda z nich ma inną przeszłość i teraźniejszość. Czy ich przyszłość może być wspólna?

Patrycja po rozwodzie rodziców wyprowadziła się z matką do Irlandii i tam spędza dorosłe życie. Martyna robi karierę jako architekt wnętrz, ciesząc się związkiem bez zobowiązań. Klaudia zaś pomaga ojcu w prowadzeniu pensjonatu w Bieszczadach. Siostry niemal nie mają ze sobą kontaktu. Nie wiedzą zbyt wiele o swoim życiu. Wzajemnie się oskarżają albo milczą. Choroba ojca sprawia, że muszą spotkać się przy szpitalnym łóżku i porozmawiać. Po latach. To trudne, bowiem każda rozmowa przywołuje bolesne wspomnienia i generuje kolejne konflikty. Żal, zazdrość, urażona duma, niespełnione marzenia – siostry oskarżają się wzajemnie o wiele. Czy w obliczu choroby taty i bankructwa pensjonatu podadzą sobie ręce…?

„Niełatwe powroty” to niełatwa powieść o bardzo trudnych relacjach między siostrami. Relacjach pełnych niedomówień. Patrycja, Martyna, Klaudia – każda z nich nosi jakąś maskę, za którą nieudolnie się chowa. Za którą skrywa prawdziwe pragnienia i lęki. Próbują być samodzielne, samowystarczalne, jednocześnie rozpaczliwie pragnąc wsparcia i miłości. Strach przed samotnością i chęć znalezienia przystani w męskich ramionach sprawiają, że siostry niewłaściwie lokują swoje uczucia. Dobry seks, obietnice bez pokrycia czy wysoka pozycja zawodowa partnera to nie wszystko… Czy podobne problemy zbliżą ich do siebie?

Cieszę się, że to dopiero początek serii „Pensjonat na wzgórzu”! Z przyjemnością powrócę w Bieszczady w II tomie. To będzie szybki wypad za miasto – tę część pochłonęłam w dwa dni. Wybaczcie pewność w opinii, ale mam wrażenie, że tej książki nie da się czytać dłużej. Każdy rozdział wręcz kipi od wydarzeń, pozornie błahych, oraz emocji. Bohaterkami targają różne uczucia, które autorka świetnie przelała na papier – bardzo obrazowo oddała emocje i stany psychiczne postaci. Razem z nimi odczuwałam złość, zazdrość czy strach. Potrafiłam się wczuć w położenie każdej z sióstr, choć były one diametralnie różne. Z ogromną ciekawością przekręcałam kolejne strony, nie mogąc doczekać się finału spotkania. Jak pokazuje ostatni rozdział, finał jeszcze przede mną… I przede wszystkim przed dziewczynami.

„Niełatwe powroty” to wzruszająca i poruszająca historia kobiet, które po latach wracają do rodzinnego domu. Wracają do siebie wzajemnie i do swoich serc, w których niejedna struna jest nadszarpnięta… Czy będą potrafiły odnaleźć wspólną melodię? Przekonajcie się, sięgając po powieść Aleksandry Rak!

Wydawnictwu Dragon serdecznie dziękuję za możliwość objęcia książki patronatem medialnym!

„Jeszcze jedna szansa” – Agata Sawicka (patronat medialny Mamy Dropsa)

Read More
jeszcze jedna szansa

Agata Sawicka, Jeszcze jedna szansa, Wydawnictwo Dragon 2021.
Patronat Medialny Mamy Dropsa

Życie pisze niesamowite scenariusze. Czasami trzeba tylko się rozejrzeć wokół siebie…

Agata Sawicka to z wykształcenia politolożka, pasjonatka literatury i pisania oraz podróży, to utalentowana młoda kobieta, która zadebiutowała ciepło przyjętą serią „Dwór w Zaleszycach”. Miałam przyjemność ją recenzować i od tej pory stałam się fanką powieści Autorki. Dlatego też bardzo się ucieszyłam, gdy Wydawnictwo Dragon zaproponowało mi objęcie patronatem najnowszej powieści „Jeszcze jedna szansa”, która będzie miała premierę 24 marca. To mój pierwszy patronat i wielki zaszczyt. Mam nadzieję, że sprostam zadaniu promowania powieści wśród Czytelników.

Inspiracją do napisania powieści był wakacyjny pobyt Autorki z rodzicami i siostrą w Łącku, pięknej nadmorskiej wiosce, która należała kiedyś do Niemiec. Po wojnie zamieszkali tam Polacy, Niemcy i ludność ukraińska przesiedlona po wojnie ze wschodniej Polski. Kilka ciekawostek dotyczących Łącka zostało zamieszczonych w książce, m.in. wątek związany z legendą o Hansie Lange i księciu Bogusławie, opis starego domu, w którym postacie kiedyś przebywały i poznajemy również uroczy, zabytkowy kościółek z trzynastego wieku, piekarnia ze znakomitym pieczywem i ciastem makowo-serowym, jezioro Wicko z drewnianym pomostem, świadkiem wielu miłych i dramatycznych wydarzeń w powieści oraz morze, za którym tak bardzo tęsknię. Jeden z bohaterów nauczy nas właściwej miłości do morza, dostrzeżenia w nim czegoś głębszego, bratniej duszy człowieka i siły łączącej go z naturą, nieodgadnionej zagadki. Każdy z nas zapewne ma takie miejsce lub musi odnaleźć swój „życiowy akumulator”. Zapraszam do zapoznania sie z moją opinią o powieści.

 Całość tych pięknych wspomnień i doświadczeń, bogactwa krajobrazów i smaków, napotkanych przeze mnie ludzi i, może przede wszystkim, tego niepowtarzalnego klimatu zainspirowały mnie do napisania tej powieści. Bo często, aby dostrzec coś niezwykłego, wystarczy rozejrzeć się tuż obok…

Jak już wspomniałam wcześniej, Autorka zabiera nas w podróż literacką nad morze, do Łącka, Ustki, Jarosławca oraz w podróż w czasie, do przeszłości wojennej. Zagwarantowała to, co bardzo lubię w powieściach obyczajowych (Paulina ma to chyba po mnie ;)) – akcja rozgrywa się w teraźniejszości i w przeszłości. Pisarka stworzyła świetny pomysł na fabułę. Zatem w kilku zdaniach ją przybliżę, aby wzbudzić  Waszą ciekawość i chęć do sięgnięcia po książkę.

Hania Jaworska ma 25 lat, pracuje w korporacji i często odnosi wrażenie, że jej życie jest puste. Tęskni za zmianami. I tu życie ją zaskakuje, bowiem niepodziewanie otrzymuje w spadku stary dom w Łącku na Pomorzu. Jest to dla niej ogromna szansa, aby wyrwać się ze Śląska, by przeżyć coś nowego. Tym bardziej, że to było miejsce z tajemniczego obrazu, przedstawiającego sielski krajobraz – pamiątki po ukochanej babci Alicji. Dodam jeszcze, że Hania nie miała w tamtym regionie rodziny ani znajomych, darczyńca był również nieznany, jedynie nazwa miejscowości Łącko. Babcia Alicja nigdy nie podzieliła się z wnuczką wspomnieniami z młodości i przeszłości wojennej. Hania nigdy nie poznała dziadka. Tajemnice i sekrety rodzinne zabrała do grobu. We śnie jedynie przekazała wnuczce, żeby w życiu podążała za głosem serca i własnej intuicji. Razem z Hanią Czytelnik będzie je zatem poznawać i odkrywać prawdę na kartach powieści. Co z Łąckiem miała wspólnego babcia Alicja z Krakowa? Kim był tajemniczy darczyńca Władysław Kiesielewski i dlaczego to właśnie Hani a nie swojemu wnukowi zostawił w spadku dom. Jak przeszłość wpłynie na życie Hani? Poznajemy także losy jego wnuka Aleksandra, który po śmierci żony w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach, samotnie wychowuje synka. On też stanowił dla Hani tajemnicę. Dokąd zaprowadzi bohaterkę jej odkrywanie? Pytań jest wiele – odpowiedzi na wszystkie znajdziecie w książce „Jeszcze jedna szansa”.

Wojna czasami zmusza ludzi do robienia okropnych rzeczy, ale to nie oznacza, że oni sami są potworami. Nigdy nie można dopuścić do tego, że oni sami są potworami. Nigdy nie można dopuścić do tego, żeby otaczające nas zło przeniknęło do naszych serc. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie zachować człowieczeństwo.

„Jeszcze jedna szansa” to historia wielowątkowa. Poznając przeszłość wojenną bohaterów, stajemy się świadkami miłości zakazanej, która nie miała sie prawa wydarzyć. Polka, służąca i Niemiec, żołnierz – oboje z dwóch różnych światów, przed nimi nie było szans na pomyślną przyszłość, narażali się na wielkie niebezpieczeństwo. Wyrzuty sumienia nie dawały spokoju i nie potrafili zakończyć tej relacji. Emocje i uczucia bohaterów, ich dylematy moralne udzielają się czytelnikowi. Jednakże prawdziwa miłość okazała się lekiem na wszelkie zło związane z wojną i pomogła przetrwać, przeżyć ten czas okrutny. Czy jednak mogli szczęśliwie przeżyć podarowany im czas? Woja wyzwoliła w ludziach także złe instynkty i odnajdujemy przykłady tego w powieści. Jednak dzięki celowemu zabiegowi Autorki – przeplatanie wątku współczesnego z historycznym, wojennym wzbogaconym o miłosny – jak gdyby złagodziło ciężar emocjonalny, dramatyzm a nawet tragizm sytuacji i pozwoliło odetchnąć czytelnikowi. W wątku historycznym pojawiła się też miłość do Polski i tęsknota za wolnością.

Miłość jest niezbadana i niepojęta, skoro potrafi złączyć dwoje wrogich sobie ludzi. Jest najsilniejszą siłą, jaka rządzi światem, odnosi zwycięstwo nad złem.

Miłość nie jedno ma imię, oblicze i odcienie. W powieści Agata Sawicka to nam to ukazała. Poznajemy tu także historię o stracie, odrzuceniu z miłości i pragnieniu budowania życia od nowa. Pogodzenie się ze stratą, wybaczenie, przepracowanie tegoż problemu to niełatwa sztuka. Często wydaje nam sie, ze kogoś znamy, ale wcale tak nie jest. Czasem najbliższe osoby potrafią najbardziej nas zranić, a zupełnie obce przynieść ukojenie. Właśnie pojawienie się obcej osoby w życiu może dokonać cudu i spowodować przejść na jasną stronę życia, wygrać walkę z demonami przeszłości, zmienić życie na lepsze, wnieść światło, nadać życiu sens, podarować jeszcze jedną szansę. Pięknie pisarka namalowała słowami relacje między ojcem i synem. Jest to także powieść o marzeniach i pragnieniach bohaterki. Tak bardzo chciała miłości, pragnęła kochać do szaleństwa i być do szaleństwa kochana. Czy to się jej udało spełnić? Czy odnalazła swoje miejsce na ziemi nad morzem?

Bo miłość potrafi narodzić się nawet w największym cierpieniu i ciemności. Jest najcenniejszym lekiem, największą siłą i sensem istnienia świata. Warto kochać mimo wszystko i warto dla tej miłości żyć.

Powieść wręcz pochłonęłam. Jej walorem jest kreacja bohaterów, prawdziwych z krwi i kości, z pogłębionym rysem psychologicznym, z opisami ich przeżyć wewnętrznych, które pomagają zrozumieć motywację ich postępowania. W wątku współczesnym narracja jest prowadzona w pierwszej osobie, zaś w historycznym w trzeciej. Książka jest napisana lekkim stylem, pięknym, emocjonalnym językiem. Wyzwoliła we mnie cały wachlarz emocji i uczuć, wzruszyła do łez. Skłoniła do wielu refleksji nad życiem, nad więziami w rodzinie, relacjami międzyludzkimi. Jakże ważna w życiu człowieka jest obecność drugiego człowieka, bliskość, wsparcie, przyjaźń, rozmowa. Ale najważniejsza jest miłość – wznosi się ponad wszystkim. Serce zawsze znajdzie drogę do prawdy. Ona potrafi zdziałać cuda. Zawiść, zazdrość, nienawiść wyzwalają w człowieku zło, mają niszczycielską siłę.

Zachęcam Was do sięgnięcia po tę niezwykłą opowieść o sile wielkiej miłości, rodzinnych tajemnicach i sekretach, o przebaczeniu i o tym, że zawsze warto dać sobie jeszcze jedną szansę. 

Wydawnictwu Dragon serdecznie dziękuje za zaufanie.

Autorce gratuluję kolejnej udanej powieści, której, jako patronka, nigdy nie zapomnę.

„Zapomniana piosenka” – Agata Bizuk (#MamaDropsaCzyta)

Read More
zapomniana piosenka agata bizuk

Agata Bizuk, Zapomniana piosenka, Wydawnictwo Dragon 2020.
#MamaDropsaCzyta

Pragnę się podzielić moją opinią o najnowszej powieści Agaty Bizuk „Zapomniana piosenka”, która miała swoją premierę 14 października 2020 a 21 października premierę on-line. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Autorki, ale już wiem, że chętnie sięgnę po wcześniejsze powieści. Jak sama Agata Bizuk wyznała, jest to inna książka niż do tej pory napisane z uwagi na głębszą treść. Zachwyca i przyciąga wzrok piękną iście świąteczną okładką z rekomendacją Edyty Świętek,  chwytającym za serce opisem i tytułem. Zapomniana piosenka czyli  poruszająca kołysanka, którą każdy czytelnik zapewne zna, gdyż jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. To ulubiona kołysanka Autorki, mnie śpiewała ją moja Mama a ja swoim dzieciom, które się przy jej melodii wzruszały do łez.   

Dominik wychował się w domu dziecka. Dziś ma już 20 lat i jest samodzielny, ale nadal próbuje odnaleźć swoją mamę. Nie ma pewności, czy zmarła, czy go porzuciła. Pan Ksawery szykuje się do Wigilii, która znów ma spędzić w pojedynkę. Jego jedyny syn, zajęty swoimi sprawami, nie zamierza sie pojawić przy świątecznym stole. Losy dwóch samotnych mężczyzn przetną się niespodziewanie, a połączy ich przypadek…albo przeznaczenie. Czy Dominik dowie się prawdy o swojej przeszłości? Co tak naprawdę łączy chłopaka z panem Ksawerym? I czy magia świat pomoże im zapełnić pustkę, którą noszą w sercach?

Właściwie to idealna lektura na ten czas, ponieważ akcja książki pt. „Zapomniana piosenka” dzieje się jesienią – od września aż do grudnia, a konkretnie dzień przed Wigilią, w Wigilię i w Boże Narodzenie. Autorka zastosowała retrospekcję, dzięki czemu głębiej wnikamy w problematykę powieści, w historię oraz emocje i uczucia bohaterów – 16 lat temu, 5 lat temu, kiedyś lub nazwy konkretnych miesięcy– i wywołuje w nas większe emocje. Opowieści o bohaterach są przejrzyste, bowiem rozdziały są zatytułowane ich imionami.

Bóg źle wymyślił starość, zupełnie nie tak, jak powinna wyglądać. I źle wymyślił samotność, która dopiero w takich chwilach jak ta nabierała realnych kształtów. Nie tak to wszystko miało być.

Starszy pan Ksawery był wdowcem, zapracowany syn z rodziną mieszkał za granicą i nie miał czasu dla ojca nawet na rozmowy przez telefon. Właściwie jego świat zawalił się po śmierci żony. To tak jakby i jego część umarła razem z ukochaną. Wiódł samotne życie. Po pięćdziesięciu latach wspólnego życia nigdy już nie będzie tak samo. Pielęgnował więc wspomnienia, lubił spędzać czas, oglądając stare fotografie. Kochał góry, wspominał wędrówki, lubił chodzić do lasu i na działkę. Umilał sobie samotne chwile jazdą autobusem po mieście w tę i z powrotem. Czy naprawdę można polubić samotność ? Czy można się czuć dobrze tylko i wyłącznie w swoim towarzystwie lub roślin, drzewek w ogródku? Zdarzają się przecież w życiu człowieka sytuacje, gdy potrzebuje pomocy i wsparcia drugiego człowieka. Panu Ksaweremu to się przydarzyło, bowiem w drodze do ogródka upadł i złamał nogę. Na szczęście widzieli to młodzi ludzie, którzy mu pomogli. I tak losy starszego pana skrzyżowały się w tym momencie z losami drugiego bohatera powieści, Dominika, który spacerował z Ewą, córką lubianych sąsiadów Ksawerego. Sprytna dziewczyna w szpitalu podała sie za wnuczkę chorego, tak więc jednego dnia młodzi zyskali dziadka a Ksawery dwoje wnucząt. Bardzo szybko obu bohaterów połączyła niezwykła więź, bowiem obaj odczuwali często boleśnie samotność, żal, tęsknotę, porzucenie, odtrącenie, zostali mocno skrzywdzeni przez los. Autorka opisuje naprzemiennie w kolejnych rozdziałach ich historię życia, wywołując w czytelniku cały wachlarz przeróżnych emocji z przewagą tych smutnych. Pojawiający się motyw kołysanki ma też smutną, ckliwą melodię. Powracający obrazek  karuzeli kiedyś i dziś ma też smutny wydźwięk, bo nie daje zapomnienia, zabawy, tylko ewokuje przykre wspomnienia, szczególnie u Dominika. Kojarzy mu się z ostatnią wyprawą jako czteroletniego chłopca z mamą do wesołego miasteczka. Mama zachorowała, zabrano ją do szpitala a on znalazł się w domu dziecka z dwiema pamiątkami: misiem zakupionym przez mamę i kołysanką przez nią śpiewaną. Jakże trudno było się pogodzić chłopcu z odejściem mamy, jako dorosły postanowił odnaleźć jej ślady. Pragnął dowiedzieć się, co sie z nią tak naprawdę stało. Tak bardzo pragnął znaleźć rodzinę, by być kochanym i zapełnić pustkę w sercu.  Dlatego tak wielką radość z jednej strony sprawiła mu opieka nad chorym dziadkiem, ale z drugiej strony wciąż się obawiał, że starszy pan wyzdrowieje, a on znowu wróci do siebie, do swojej samotni. Tylko pies Heniek czekał na niego w domu. Doskonale pamiętał, jak to jest być niechcianym, wyrzutkiem, którego nikt nie potrzebuje. Miał nadzieję, że to już za nim, teraz, kiedy poznał Ewkę i zaczął normalne dorosłe życie. Ale jak się okazało, to życie wcale nie było normalne i musiał trafić na Ksawerego, tak samo poranionego jak on. Naprawdę popieprzone to wszystko. Bardzo poruszyły mnie w tej smutnej opowieści opisy, jak rodziła się między bohaterami silna więź, jakby właśnie w nim znalazł bratnią duszę – członka rodziny, której nigdy nie miał.

Przedstawiona przez Autorkę historia bohaterów wywołuje refleksje na temat najważniejszych wartości w życiu i najważniejszych potrzeb człowieka, porusza jakże smutny problem starości, sytuacji dzieci w domu dziecka (trwałe ślady na psychice małego Dominika) i wywołuje całą gamę smutnych uczuć i emocji . Podczas lektury nie mogłam powstrzymać łez. Jakże pięknie została opisana przyjaźń chłopca ze starszym panem, marzenia i tęsknoty obu , a takim jasnym promykiem światła jest miłość rodząca się między Dominikiem a Ewą. Ogromnym walorem powieści są kreacje bohaterów, ich portrety psychologiczne oraz lekki styl i piękny język opisujący stany emocjonalne postaci. Zakończenie powieści ogromnie mnie zaskoczyło i znowu rzeka łez płynęła mi po twarzy. Nie pisnę już ani słowa. Na koniec podzielę sie jeszcze ważnym fragmentem, jak chłopiec dwudziestoletni, który tak niedawno wszedł w dorosłość, definiuje dom:

Dom to ludzie, do których się wraca z przyjemnością, dom to zapachy, smaki, śmiechy i łzy. To zapach porannej kawy wypitej w dobrym towarzystwie, to granie w karty, kiedy za oknem pada, i możliwość ugotowania drugiej osobie zupy. To takie emocje, których nie czuje się, będąc w pojedynkę.

Zapraszam zatem do lektury pięknej i wzruszającej opowieści o starszym panu, który czuł się bardzo samotny i zagubiony w życiu i o chłopcu, który chciał tylko pozbierać do kupy klocki własnego życia, poukładać je na nowo właśnie po to, by móc ruszyć dalej, nie oglądając sie za siebie.

Czy podczas Bożego Narodzenia wydarzą się cuda, które odmienią życie tych samotników na lepsze? Nigdy nie można utracić nadziei i wiary…

Wydawnictwu Dragon bardzo dziękuję za egzemplarz do recenzji!

Agacie Bizuk życzę kolejnych bestsellerów!

„Niebo po burzy” – Agata Sawicka (#MamaDropsaCzyta)

Read More
niebo po burzy

Agata Sawicka, Niebo po burzy, Wydawnictwo Dragon 2020.
Seria: Dwór w Zaleszycach
#MamaDropsaCzyta

Ludzie często wyobrażają sobie miłość jako związek wiecznie szczęśliwych i uśmiechniętych ludzi, którzy miło spędzają czas ze sobą. A ona ma również drugie oblicze. To zwykła codzienność, drobne radości, różne trudności i problemy.

30 września 2020 r. to wspaniały dzień premiery trzeciej książki w dorobku literackim Agaty Sawickiej, czyli „Nieba po burzy” – trzeciego i ostatniego zarazem tomu niezwykłej serii „Dwór w Zaleszycach”. Autorka zadedykowała ją swoim dziadkom, którzy byli dla niej przykładem a ich miłość stała się inspiracją dla wątku Nusi i Griszy – mojego ulubionego. Czekałam niecierpliwie, by zaspokoić ciekawość, jak potoczą sie dalsze losy bohaterów. Moim skromnym zdaniem właśnie ten tom,  wbrew tytułowi, wywołał cały wachlarz emocji. Przecież po burzy zawsze świeci słońce a na niebie rozpościera się tęcza. Ale czy zawsze? I od czego to zależy?

Studia Julianny i obowiązki służbowe Daniela spowodowały, że bohaterowie wrócili do Warszawy. Julianna zamieszkała z rodzicami. Studia na dwóch kierunkach – rodzice nie dali za wygraną- wywołały  chroniczne zmęczenie i senność. Codzienność dawała się jej we znaki. Wielkim zaskoczeniem, wzruszeniem i zarazem radością był dla tęskniącej dziewczyny list od Nusi i Griszy, którzy  szczęśliwi z odnalezienia się po latach postanowili wziąć ślub i zapraszali ich na świadków. Wreszcie mogli być razem! Czy ich miłość, która zrodziła się w starym zaleszyckim dworze będzie miała szczęśliwy finał? Dla zakochanych Julianny i Daniela, los przygotował zaskakujące plany, wystawiając ich miłość na wielką próbę. Daniel wyjechał bowiem na kilkumiesięczne szkolenie za ocean, Julianna została sama i odkryła, co tak naprawdę było powodem jej chronicznego zmęczenia. Była przerażona, skłócona z rodzicami postanowiła znaleźć schronienie u Nusi i Griszy. Czy miłość Julianny i daniela przetrwa próbę, na jaką została wystawiona? Jakie jeszcze tajemnice skrywa stary dwór w Zaleszycach?

Wiem, że życie nigdy nie jest idealne i kolorowe, każdy z nas zmaga się z jakimiś problemami. jednak sęk w tym, by potrafić dostrzec niezwykłość w każdym momencie swojego życia, a jeżeli jest już tak ciężko, że nic nie cieszy, to i tak nigdy nie wolno tracić nadziei na lepsze jutro.

Jak już wspomniałam, wątek Nusi i Griszy zapadł mi w serce i na długo już pozostanie. Tyle lat samotności, cierpienia, tęsknoty za ukochaną osobą zostało nagrodzone ślubem. Nusia nigdy nie straciła nadziei i nigdy nie przestała kochać. Prawdziwa miłość jest warta każdej ceny! Miłość Nusi i Griszy tak pięknie została opisana przez Autorkę. Kiedy będzie mi źle, wezmę książkę do reki i przypomnę sobie złote myśli, drogowskazy życiowe czy też definicję szczęścia Nusi.

Umiejętność doceniania każdej chwili, zdolność dostrzegania piękna w najdrobniejszych rzeczach i wiara w przyszłość to moja recepta na szczęśliwe życie.

Owa radość życia, optymizm cechowały starszą panią i dzieliła się nimi z bliskimi. Jej mądre słowa chłonęła Julianna, która tak bardzo bała się o przyszłość. A strach odbiera przecież radość z życia, jest złodziejem, który kradnie szczęście i czas, ogranicza człowieka i nie pozwala mu rozwinąć skrzydeł. Julianna zawsze mogła liczyć na wsparcie Nusi i Griszy. Nie oceniali jej, lecz przeżywali jej problemy i zawsze wspierali rozmową, która działała jak balsam. Julianna nigdy tego nie doświadczyła od wymagających i narzucających swoje zdanie rodziców. W domu życzliwej i kochającej babci dziewczyna znalazła bezpieczną przystań na zawsze. Gorąca czekolada, kawałek pysznego ciasta umilały długie godziny rozmowy. W domu Nusi pojawił się Arek, szukający śladów przodka. Czyżby chatka Emilii kryła więcej tajemnic? Julianna była tego niezmiernie ciekawa. Czy udało się im odkryć kolejną tajemnicę?

Pisarka uświadamia czytelnikowi, jakie wartości w życiu człowieka są najważniejsze, definiuje szczęście, miłość, rodzinę. Rodzina to ludzie, którzy pomimo burz potrafią nadal trwać razem, pomimo kłótni – przebaczyć, pomimo rozłąki – wrócić do siebie, by zobaczyć malujące sie na horyzoncie nowe perspektywy. Rodzice nie mogą wywierać presji na dziecko i zaplanować mu życia, bo ono ma prawo do swoich planów, snucia marzeń, podążania przez życie własną drogą. Powinni je wspierać, bo los lubi płatać figle a życie zaskakiwać swoim scenariuszem. Nie ma idealnych rodzin, bo nie ma idealnych ludzi, dlatego też trzeba dbać, pielęgnować właściwe relacje w rodzinie. Agata Sawicka ukazała czytelnikowi właśnie w ostatnim tomie, jak nieprzewidywalne może być życie człowieka, nie zawsze dni płyną spokojnie, są kolorowe. Bywają szare, bure i pełne smutku, strachu o bliskich. Zarówno szczęście jak i cierpienie są wpisane w człowieczeństwo. Jedynie miłość ma taką moc, żeby wzbić się ponad wszelkie ograniczenia, ponad przeznaczenie i ponad śmierć. Wtedy łatwiej jest się oswoić z myślą o odejściu drugiej kochanej osoby, choć ono boli i zawsze jest niespodziewane. Dlatego też należy wykorzystać każdą wspólną chwilę, bo nigdy nie wiemy, ile nam ich los podaruje. Niestety, na wiele spraw nie mamy wpływu, dlatego właśnie trzeba  nauczyć się żyć pomimo wszystko i kochać, bo miłość dodaje sił i oświetla życie wszędzie tam, gdzie jest pustka i mrok.

Autorka zaskoczyła mnie swoją dojrzałością, mądrością życiową. Mniemam, że wyniosła ją z domu rodzinnego, z rozmów z rodzicami czy dziadkami. Finał sagi mnie zaskoczył a pożegnanie z bohaterami wywołało cały wachlarz emocji – od radości aż po łzy szczęścia, wzruszenia i zachwytu nad pomysłem Pisarki – nad fabułą, nad kreatywnością bohaterów, nad mądrym przekazem i wreszcie nad językiem, stylem.

Z całego serca polecam czytelnikom sagę na jesienne, długie wieczory, kiedy za oknem pogoda pod psem, że nawet pies nie chce wyjść na długi spacer a nas dopada chandra. Przenieśmy się do dworu w Zaleszycach i odkrywajmy tajemnice, wnikając do świata przedstawionego powieści.

Żyj, jak najlepiej potrafisz, i bądź otwarta na to, co przyniesie ci los. Bóg ze wszystkiego potrafi wyciągnąć dobro.

Wydawnictwu Dragon serdecznie dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Pisarce dziękuję za wspaniałą sagę i życzę kolejnych cudownych książek, na które będę niecierpliwie czekać.

„Miłość na wrzosowisku” – Anna Łajkowska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
miłość na wrzosowisku anna łajkowska

Anna Łajkowska, „Miłość na wrzosowisku”, Wydawnictwo Dragon 2020.
#MamaDropsaCzyta

Zapraszam do lektury recenzji powieści Anny Łajkowskiej „Miłość na wrzosowisku – 2. części serii „Wrzosowisko”, której premiera wznowienia miała miejsce 1 lipca 2020 r. To seria zainspirowana „krainą sióstr Bronte”, w której autorka mieszkała przez dwa lata.

Po wielu perturbacjach Basia odnalazła swoje miejsce na ziemi i po remoncie przeprowadziła się wraz z rodziną do Haworth, do wymarzonej kamienicy z kawiarnią na dole i mieszkaniem na piętrze. Córki rozpoczęły naukę w miejscowej szkole, Marcin został zapisany do przedszkola a Marek po porażce, którą trudno mu było przełknąć, w końcu pracował w domu. Przyjechała rodzina z Polski na otwarcie kawiarni i na święta. Wszyscy okazali się niezwykle uczynni. Dzień otwarcia kawiarni to także znakomita okazja do poznania  sąsiadów – Charoll, James Alton z żoną, Nina, panie z pobliskiego sklepu, John Smith. W powieści poznajemy ich ciekawe losy, romantyczne historie sprzed lat, tajemnice i sekrety, codzienne życie, wzajemne relacje. Spełniło się marzenie bohaterki. Mimo że problemów nie brakowało, często trudno jej było wszystko ogarnąć, zorganizować – remont, remont remontu, obsługa kawiarni, dobór dostawców, kłopoty z dziećmi, napięte sytuacje podczas domowych rewolucji, bo mąż całkiem  wyłączył się z rodzinnego życia, pochłonięty pracą od rana do późnej nocy. Czy o to chodziło Basi? Czy czuła się w pełni szczęśliwa? Często była przerażona, w sytuacjach awaryjnych jednak zawsze mogła liczyć na pomoc Jamesa, prawdziwego przyjaciela.

To było niezwykłe uczucie: czekać, obserwować, jak nadchodzi, i mieć tę pewność, że za chwilę wejdzie i zajmie swoje miejsce. Zrozumiałam, co miał na myśli lis, mówiąc do Małego Księcia, że będzie z niecierpliwością nasłuchiwać jego kroków, gdy tylko da się oswoić.

Kiedy się wydawało, że w życiu bohaterki wszystko się już poukładało, niespodziewanie przyszła miłość – ta niewłaściwa, nie w porę, wbrew rozsądkowi. Zakochani spotykali się na potajemnych randkach, których świadkami były „milczące wrzosowiska i odległe, bardzo odległe gwiazdy”. Często zmieniali miejsca schadzek, dzięki temu Basia poznała odległe okolice i urocze zakątki na pobliskich wzgórzach. (…)pojechaliśmy na wrzosowiska. Kochaliśmy się w pełnym słońcu. (…)Kiedy jechaliśmy samochodem, wzgórza wydawały się otwarte, widoczne w całości jak na dłoni. A gdy docieraliśmy na miejsce, okazywało się, że to zaciszny, przytulny zakątek, niemalże pokój z zielono-fioletowym dywanem. (…) – Boje się, że mnie zostawisz. _ Nie mogłabym. Kocham cię. Ich życie rodzinne toczyło się „normalnym” torem. Basia się obawiała, że za daleko zabrnęła i że wszystko się wyda. A z drugiej strony nie potrafiła odmówić czułości  stęsknionemu mężowi. Jej duszą miotały sprzeczne uczucia: radość, euforia, bezsilność, nerwowość, tęsknota, wyrzuty sumienia, wmawianie sobie, że życie domowe, rodzinne jest dla niej najważniejsze. Ale coraz częściej dochodziło do głosu przekonanie, że w końcu będzie musiała sama dokonać wyboru. Co zatem wybierze Basia – bezpieczną przystań u boku męża czy rodzące się miłość i namiętność? Jak potoczą się losy Basi i jej rodziny?

Powieść pochłonęłam tak jak i poprzedni tom. Pisarka namalowała słowami interesujący portret psychologiczny kobiety. Podczas lektury skłaniającej do refleksji często się zastanawiałam, jak postąpiłabym na miejscu Basi. Czym dla mnie jest miłość małżeńska? Do jakich postaw mnie zobowiązuje? Czy do mojego małżeństwa w ciągu 35 lat związku wkradała się nuda i  jak ją przepędzaliśmy? To trudne pytania! Myślę, że to co nas umacnia to obok miłości przyjaźń. My się kochamy i lubimy. Ale podczas wspólnej podróży przez nasze życie uzbierał się ciężki plecak wypełniony różnymi doświadczeniami, emocjami, uczuciami – całą paletą. Dla Basi romans, zauroczenie, namiętność to ucieczka przed domowymi problemami, kłopotami, przed samotnością. W poprzednim tomie bohaterce nie podobała się postawa Joli, kuzynki. Dziwiła się i oburzała, jak mogła prowadzić podwójne życie – żyć z mężem i jednocześnie potajemnie z kochankiem. A teraz nie rozumiała samej siebie i starała się odrzucać wszelkie rozważania, rzucając się w wir codziennych obowiązków i zajęć. Oboje wiedzieli, że trudno im będzie poświęcić rodzinę, ale i ciężko zrezygnować z siebie. Dopiero poznana romantyczna historia miłości pana Smitha i Marii pomogła bohaterce zdefiniować miłość. Zakończenie powieści bardzo mnie zaskoczyło i jednocześnie wzruszyło.

„Miłość na wrzosowisku” to piękna, wzruszająca opowieść o miłości, o zauroczeniu, o przyjaźni, o wzajemnych relacjach, o ważnych wartościach w życiu człowieka. Jakże pięknie została opisana przyjaźń Basi i Charoll – pomoc wzajemna, wsparcie, bezinteresowność, dobre rady, szacunek, lekcja mądrości. Pisarka świetnie oddała atmosferę małego miasteczka, mentalność jego mieszkańców, niełatwe życie Polaków na emigracji. Urzekły mnie piękne, poetyckie opisy urokliwych zakątków. Wrzosowisko jest jednym z bohaterów powieści, to niemy świadek romansu, któremu Basia powierzyła wspomnienia.

„Miłość na wrzosowisku” to idealna powieść wakacyjna, dzięki której siedząc wygodnie w fotelu, na leżaku, w hamaku możemy przenieść się do małego angielskiego miasteczka ukrytego wśród wrzosowisk.

Wydawnictwu Dragon pięknie dziękuję za egzemplarz recenzencki.