„Brakujący obrazek” – Anna Ziobro (#MamaDropsaCzyta)

Read More
ziobro brakujący obrazek

Anna Ziobro, Brakujący obrazek, Wydawnictwo Dragon, 2021.
#MamaDropsaCzyta

Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

                                                                               Wisława Szymborska

13 października miała miejsce premiera trzeciej powieści Anny Ziobro „Brakujący obrazek”. Autorka dała się poznać jako specjalistka od trudnych tematów. Oto jak w jednym z wywiadów tłumaczy swój wybór:

Moim celem jest skłaniać czytelników do refleksji, ponieważ słowo pisane ma moc. Może otworzyć ludziom oczy. To nie są tematy wygodne, ale trzeba o nich mówić. Dostaję też sygnały od czytelników – myślą w ten sam sposób.

Zapraszam do lektury garści moich refleksji po lekturze powieści.

Anna Ziobro podarowała czytelnikom pełną emocji i boleśnie prawdziwą zimową opowieść, bez lukru, o nadziei, przebaczeniu i sile siostrzanej miłości. Wprawdzie nie kieruję się okładką przy wyborze książki, ale ta szczególnie przykuła moją uwagę. Tytuł powieści nabierze metaforycznego znaczenia, jeśli przyjrzymy się uważnie dziewczynie z okładki. W zimowej scenerii smutna dziewczyna siedzi samotnie na ławce, jej mina wskazuje na to, że jest smutna. Wzrok utkwiony w ziemię. Na białej ławce dużo wolnego miejsca. Biel dookoła potęguje uczucie smutku, chłodu emocjonalnego. To oczywiste, że kogoś brakuje… Każdemu bohaterowi z powieści kogoś lub czegoś brakuje do normalnego życia.

Akcja powieści toczy się dwutorowo, rozpoczyna ją prolog, część pierwsza „Szesnaście lat wcześniej…”, druga „Piętnaście i pół roku wcześniej…” i ostatnia „Teraz…” a na końcu epilog. Stosując celowo ten zabieg, Autorka chciała nam uzmysłowić, jak bardzo traumatyczne dzieciństwo kształtuje człowieka. Bagaż doświadczeń z dzieciństwa zabieramy w dorosłość. W prologu poznajemy bohaterkę powieści Olę, dla której Maja, kilkunastoletnia córka i Staszek, teść stanowią jedyną rodzinę. Brakuje w niej męża Oli, taty Mai, babci, żony Staszka. Wyjechali do Ameryki. Ola tęskniła jedynie za swoją młodszą siostrą Natalią, miała nadzieję, że kiedyś jeszcze się spotkają i naprawią zerwane więzi.

W pierwszej części poznajemy traumatyczne dzieciństwo bohaterki. Wychowała się z młodszą siostrą Natalią w domu tyrana i oprawcy stosującego wobec żony i córek przemoc fizyczną i psychiczną oraz ekonomiczną. Brakowało miłości, czułości, radości, ciepła i spokoju oraz poczucia bezpieczeństwa. Nieodłącznym towarzyszem był wręcz paraliżujący strach. Zastraszona matka biernie się wszystkiemu przyglądała i nigdy nie stanęła w obronie dzieci. Oprawca doskonale wiedział, jak sprawować władzę tyrana w domu. Szantaż emocjonalny zrobił swoje. Ani żonie, ani córkom nigdy nie przyszło do głowy, żeby gdzieś szukać pomocy. Despotyczny ojciec był znanym w mieście policjantem, nikt by im nie uwierzył. Z bólem serca i ze łzami w oczach czytałam tę część opisującą z detalami, jak żyje się w przemocowym domu. Mała Natalka wolała spędzać czas w mieszkaniu swojego przyjaciela. Nikt z sąsiadów nie reagował na odgłosy awantur w domu. Ofiarom przemocy domowej jedynie terapia może pomóc w powrocie do normalności. Bez niej sobie nie poradzą, gdyż w dorosłym życiu stale będzie im towarzyszyć niskie mniemanie o sobie, przekonanie, że do niczego dobrego się nie nadają, nic im nie wyjdzie mimo starań. Ze związku przemocowego wychodzi się niełatwo, jest to bowiem skomplikowany proces i wymaga od ofiary niesamowitej odwagi i determinacji. Trzeba stoczyć wręcz walkę o siebie. To nadal bardzo ważny problem i często zamiatany pod dywan, omijany przez autorów, którzy nie chcą targać emocjami czytelników, chcąc im książkami zapewnić mile spędzony czas, odskocznię od problemów dnia codziennego.

Kilkanaście lat później w życiu Oli pojawił się na krótko mąż, pojawiło się też dziecko, marzenia młodzieńcze należało odłożyć na później lub nigdy. Ola musiała się zmierzyć z samotnym macierzyństwem a dom zapewnił jej Staszek, teść. Ta postać zapadła w moje serce. Był dla niej bardzo dobrym ojcem, kochającym dziadkiem i mądrym życiowo człowiekiem. Dzięki jego inicjatywie Ola zdobyła zawód i mogła zamieszkać z Mają w Lublinie. Córka wyrosła na mądrą acz zbuntowaną nastolatkę. Musiała zaistnieć w lubelskim środowisku, co dla dziewczynki ze wsi nie było takie łatwe. Chodzi tylko o to żebyś udowodniła, że nie jeteś sztywniarą… Albo wieśniackim zgredem, kumasz?

Anna Ziobro poruszyła w powieści kolejny ważny temat dotyczący życia nastolatków, wywierania presji na słabszych, zmuszania do kradzieży, żeby czymś zaimponować w grupie z mocnym przywódcą na czele. Maja nie mogła od nich odstawać. Na szczęście w życiu Oli pojawił się Jacek, policjant (ale jakże inny od jej ojca despoty, absolutne przeciwieństwo), mądry, rozsądny, pełen dobrych emocji człowiek, który w porę wpłynął na zdesperowaną Maję. Zbuntowanej nastolatce tak bardzo brakowało na co dzień ojca. Czy Ola ułoży sobie po latach życie osobiste? Czym ją zaskoczy życie? Co u Natalii po latach? Jej los ogromnie mną wstrząsnął. Brakującą rodzinę zastąpił jej przyjaciel Piotr. Jestem pełna podziwu dla jego siły, determinacji i cierpliwości. Przyjaźń zobowiązuje! I to jest piękne. Dodam tylko jeszcze, że siostry przez przypadek się spotkają. Marzenie Oli się spełni, ale wiele się jeszcze złego wydarzy w ich życiu, aby Ola i Natalia uwolniły się od demonów przeszłości. O tym przekonacie się, biorąc książkę do ręki.  Zakończenie powieści jest niesamowicie wzruszające, ale napawa nadzieją. Czy w „Brakującym obrazku” zabraknie w końcu braków? A czy oprawcy zabrakło kogoś lub czegoś?

Niewątpliwym atutem powieści jest kreacja autentycznych bohaterów, namalowanie słowami ich ciekawych portretów psychologicznych i ich prawdziwych, bolesnych historii. Autorka jest bardzo wnikliwą obserwatorką rzeczywistości, w której dostrzega wiele problemów. Przecież takie rodziny możemy spotkać obok nas. Styl powieści jest lekki, ale niebanalny, język zaś piękny, emocjonalny i plastyczny. Widać niezwykłą staranność Autorki o język i dbałość o szczegóły. Mam ostatnio szczęście do mądrych książek z ważnym przesłaniem napisanych przez młodych i zdolnych Autorów. Całym sercem będę ich wspierać.

Polecam z całego serca „Brakujący obrazek” – pełną różnych emocji wzruszającą do łez i chwytającą za serce powieść o sile siostrzanej miłości i sile przyjaźni, o wybaczeniu, o samotności, ale i o nadziei, że jutro będzie lepiej. To kolejna powieść o trudnym problemie przemocy domowej, w której Autorka uwrażliwia nas na to, co się wokół nas dzieje.

Wydawnictwu Dragon bardzo dziękuję za egzemplarz recenzyjny !

„Gwiazdeczka” – Aleksandra Rak (patronat Mamy Dropsa)

Read More
gwiazdeczka ola rak

Aleksandra Rak, Gwiazdeczka, Wydawnictwo Dragon, 2021.
#MamaDropsaCzyta

Ciepła, wzruszająca powieść o trudnej sztuce wybaczania. Pokazuje, co w życiu jest najważniejsze. Serdecznie polecam!

Izabela M. Krasińska, pisarka.

13 października to data premiery zimowo-świątecznej powieści Aleksandry Rak „Gwiazdeczka”, której mam zaszczyt być patronką medialną. Tym samym sezon na książki świąteczne uważam za otwarty.

Wszyscy przeważnie lubimy magiczne Święta Bożego Narodzenia, które zwykle jednoczą rodziny przy wigilijnym, świątecznym stole oraz przy choince. Liczymy wtedy na cuda. Zapominamy niejako, że ich sprawcami jesteśmy my sami. Czy Asia, bohaterka powieści także nie mogła się doczekać świąt…?

Na początku grudnia oczyma wyobraźni widziała tylko siebie siedzącą samotnie przy wigilijnym stole. Miała ku temu powody. Jej ojciec, w przeszłości zapalony taternik, okazał  się alkoholikiem,   kryminalistą, mordercą. Po wielu latach wychodził z więzienia i mógł liczyć tylko na córkę. Asia postanowiła jednak go odebrać i przywieźć do domu. Jakim człowiekiem okaże się teraz? Ile pozostało w nim zapału, by zdobywać szczyty i sięgać gwiazd? Milion pytań kłębiło się w głowie bohaterki. Mama natomiast przebywała w domu opieki, ponieważ coraz częściej zamykała się za drzwiami zapomnienia, do których nie dała nikomu klucza. Alzheimer czynił spustoszenie w jej pamięci i duszy, że nie mogła sama przebywać w domu. Asia była sama ze wszystkimi problemami. Jej małżeństwo przechodziło poważny kryzys. Oboje musieli pracować. Asia była tłumaczką a Sebastian miał firmę budowlaną. Marzyli o własnym domu. Ale czy to się ziści? Bohaterka mogła liczyć na przyjaciółkę i miłego kolegę z pracy bardziej niż na wsparcie męża, który nie chciał się widzieć z teściem. Czy spotkanie ojca z mamą po latach będzie dla chorej dobre? Czy marzenie Asi o rodzinnej kolacji wigilijnej się spełni? Życie przecież zaskakuje nas w najmniej spodziewanym momencie….

Poradzimy sobie. […] Tyle lat wspinaczki górskiej nauczyło mnie, ze nawet w najczarniejszą noc widać gwiazdy. A ty jesteś najjaśniejszą ze wszystkich. Bo myśl o tobie zawsze dodawała mi siły. Jesteś moją małą Gwiazdeczką i nie pozwolę, byś zgasła…

„Gwiazdeczka”, powieść bez odrobiny lukru, zawładnęła moim sercem z uwagi na poruszone trudne tematy. Historia Asi, która nie miała łatwego życia i której wali się świat, mimo wszystko marzy o rodzinnym Bożym Narodzeniu. Znajduje w sobie tyle siły. Powieść jest napisana lekkim stylem, emocjonalnym i obrazowym językiem. Narracja jest prowadzona w pierwszej osobie, co skraca dystans miedzy czytelnikiem a bohaterką, jesteśmy bliżej i bez problemu wnikamy do jej świata, myśli. Asia opowiada o sobie, o swojej rodzinie, o innych bohaterach. Autorka wprowadziła też retrospekcje, aby uzupełnić informacje o innych bohaterach i nadać szerszy kontekst przedstawionym wydarzeniom. Atutem powieści jest z całą pewnością kreacja bohaterów, są autentyczni, mają zalety i wady.

Aleksandra Rak podarowała czytelnikom kolejną wzruszającą powieść na długo przed Świętami, aby uświadomić, co jest najważniejsze w życiu rodziny. Wigilia i Boże Narodzenie będą magiczne i cudowne, jeżeli zdobędziemy się na szczerą rozmowę, wyjawimy wszystkie problemy, tajemnice i sekrety, bo razem łatwiej je rozwiązać i znaleźć wyjście z trudnej sytuacji. I mąż, i żona ponoszą odpowiedzialność za swoje małżeństwo. O trudną miłość warto walczyć, warto dać sobie drugą szansę i ponownie zaufać. Jest to szalenie trudne, ale możliwe. Asia patrząc na rodziców po tylu latach otulonych emocjami jak kokonem,  zapragnęła być kochaną, szczęśliwą. Chciała mieć w sobie więcej odwagi, by walczyć o to, co tak bardzo kochała. Potrzebowała też swojej Gwiazdeczki, dla której wciąż będzie się wspinać na szczyt, świadoma stromych podejść. Tylko w ciemnościach widać gwiazdy. Migoczące gwiazdy, choć takie maleńkie, potrafią pokonać każdą ciemność. Można też gwiazdę odnaleźć na ziemi w ukochanej osobie. Gdy dopada nas chandra wystarczy powtarzać sobie jak mantrę: Wszystko będzie dobrze. Jutro będzie lepszy dzień.

Wydawnictwu Dragon dziękuję za obdarzenie mnie zaufaniem.

Aleksandrze Rak serdecznie dziękuję za emocjonalną powieść, która nie pozbawia nas nadziei, że jutro będzie lepiej.

„Na śniadanie tort szpinakowy” – Kamila Mitek (patronat Mamy Dropsa)

Read More
na śniadanie tort szpinakowy

Kamila Mitek, Na śniadanie tort szpinakowy, Wydawnictwo Dragon 2021.
Patronat Medialny Mamy Dropsa

Dwa lata temu Kamila Mitek zadebiutowała powieścią „Na śniadanie tort szpinakowy”. Książkę wydała w ramach samopublikacji, a więc nigdy nie trafiła na rynek wydawniczy. Aż do teraz! Po sukcesie letniej historii „Moje greckie lato” przyszedł czas na wznowienie debiutu, który mam zaszczyt objąć patronatem medialnym!

„Po takie książki sięgam z przyjemnością, jest życiowo, słodko-gorzko i intrygująco. Polecam gorąco!”

Anna Kasiuk, pisarka

Bohaterką powieści jest Joanna Lisek, którą głos wewnętrznego chochlika przedstawia tak: matka samotnie wychowująca dziecko, kobieta niebezpiecznie zbliżająca się do czterdziestki, niepoprawna romantyczka z wielkim sercem i ciasnym umysłem. Ostatnie określenia to z powodu miłości do Grześka Liska, egoisty, aroganckiego i dominującego typa, pochłoniętego robieniem kariery, dla którego wartości rodzinne są bez znaczenia,  a dopuszczenie się zdrady z koleżanką żony z biura jest niewybaczalne. Joannę poznajemy więc w chwili, gdy znalazła się na życiowym zakręcie. Bohaterka, zagubiona po rozwodzie z mężem, musi wziąć życie w swoje ręce i odnaleźć się w roli samotnej matki wspaniałego Filipka. Nie jest to łatwe zadanie dla kobiety, która do tej pory była całkowicie podporządkowana mężowi. Ponadto codziennie w pracy spotykała Katarzynę, pierwszą asystentkę szefa. Zazdrościła jej kompetencji, pewności siebie, zdecydowania, efektywności i skuteczności w działaniu. Na dodatek szef narażał Joannę na upokorzenia przy każdej sprzyjającej okoliczności. Mogła liczyć jedynie na pomoc przyjaciół Saszy i Oli. Szczególnie przyjaciółce skrycie zazdrościła udanego życia małżeńskiego, spełnienia, pozytywnej energii, życzliwości i otwartości na innych. Ale czy perfekcyjna Ola nie zagubiła w tym wszystkim siebie?

Każda zmiana jest trudna. Czujemy przed nią opór i boimy się nowego, nieznanego. Ale zmiana to jedyny pewnik w życiu.

W miłości dobrze jest umieć przyjmować od drugiego człowieka nie tylko to, co przykre i bolesne, ale także to, co dobre i piękne. I chyba właśnie w tym tkwi największa trudność dla nas, kobiet. Potrafimy dawać, ale trudno nam brać i Cieszyc się tym, co zostaje nam ofiarowane.

W powieści pojawił się też tajemniczy bohater, który nie od początku budził we mnie sympatię, lecz lęk – podobnie jak w Joannie. Dawid Szramowicz „Szrama” to przypadkowo poznany w warsztacie samochodowym mechanik. Ale przecież życie często pokazuje, że pozory mogą mylić. Jakim mężczyzną w istocie okazał się Szrama?

Kamila Mitek stworzyła tego bohatera, aby  uświadomić czytelnikom, że nie należy osądzać człowieka po wyglądzie, po stwarzanych pozorach. Takie szufladkowanie jest mylące, krzywdzące i bolesne. Może się okazać, że ten człowiek spełni nasze pragnienia i marzenia. Już nigdy nie będziemy się czuć u jego boku jak  więzieniu. A tak czuła się Joanna w małżeństwie z Grzegorzem. Nie lada sztuką jest być ze sobą, ale jednocześnie cieszyć się wolnością wyboru, wolnością wyrażania siebie, a nawet wolnością, żeby odejść. To oczywiście wymaga pracy nad związkiem obu stron. Dlatego tak ważne jest otworzyć się na zmiany niż tkwić w chorym związku czy też przymykać oko na zdradę.

Historie Asi i Oli pokazują, że warto dać sobie przyzwolenie na bycie szczęśliwą mimo wszystko. Problem dotyczy nie tylko związku między kobietą a mężczyzną ale także i zmiany pracy. Warto podążać za swoimi marzeniami, których spełnienie dodaje życiu blasku i sensu. Nie bójmy się zatem podejmować decyzji o zamknięciu pewnego etapu w naszym życiu, aby móc rozpocząć kolejny, być może lepszy, a już na pewno bogaty w nowe doświadczenia i możliwości.

Autorka świetnie wykreowała autentyczne bohaterki z pogłębionymi portretami psychologicznymi i oddała ich emocje, aby motywować nas ich postawami do podejmowania decyzji o zmianach, dać nadzieję i wiarę, że jeszcze nie wszystko stracone. Znowu może zaświecić dla nas słońce, gdy los się do na uśmiechnie.

Książkę czyta się szybko, ale zmusza do zatrzymania się i skłania do pewnych przemyśleń. Nie da się jej odłożyć na dłużej. Atutem niezwykle życiowej powieści jest wartka akcja, perypetie, nagłe zwroty akcji, świetnie skonstruowane dialogi.

Kamila Mitek napisała mądrą powieść lekkim piórem, pięknym, emocjonalnym językiem zabarwionym szczyptami:  humoru, sarkazmu a nawet ironii. Szepty chochlika zawierają także wiele cennych przemyśleń na temat kobiecej: natury, duszy, osobowości. Te trzy szczypty pozwalają też wyostrzyć poważne problemy tu poruszone: problem zdrady, wybaczenia, samotnego macierzyństwa, trudnego dzieciństwa. Pokazują też, że życie bez męża, rozwód nie jest tragedią. Bycie samotną matką nie oznacza bycia samą, bowiem zawsze możemy liczyć na pomoc przyjaciół i rodziny. Od tego się ich ma. Siła tkwi w kobiecej przyjaźni. Pisarka podkreśliła wartość rodziny i przyjaźni.

Polecam z całego serca „Na śniadanie tort szpinakowy”. Dodam, że nie chodzi tu o umieszczenie pysznego tortu w menu, lecz w powieści ma on podtekst… erotyczny. Mam nadzieję, że pełna uroku i lekka powieść będzie idealna na jesienny czas.

Wydawnictwu Dragon dziękuję za zaufanie i powierzenie patronatu nad kolejną powieścią utalentowanej Autorki, której jestem i będę wierną czytelniczką.

„I znowu zaświeci słońce” – Agata Sawicka (patronat Mamy Dropsa)

Read More
i znowu zaświeci słońce

Agata Sawicka, I znowu zaświeci słońce, Wydawnictwo Dragon, 2021.
Patronat medialny Mamy Dropsa

15 września 201 r. Agata Sawicka, młoda, utalentowana, niezwykle skromna, jedna z moich ulubionych Autorek, oddaje w ręce swoich Czytelników kolejną powieść „I znowu zaświeci słońce”. Powieść inspirowaną wydarzeniami z własnego życia i swoich przodków. Z okładki poleca ją Monika Michalik, pisarka: „Piękna, wzruszająca opowieść, która przywraca wiarę w szczęście i miłość”. Śliczna okładka zachęca do zanurzenia się w lekturze.

Zapraszam do lektury recenzji tej pełnej emocji opowieści o sekretach skrywanych głęboko na dnie serca i wyjątkowej podróży, która pozwala nie tylko poznać przeszłość, lecz także zrozumieć siebie.

Oliwia właśnie skończyła studia i niebawem ma wyjść za mąż. Piękna biała suknia i gorączkowe przygotowania do ślubu nie potrafią jednak rozwiać wątpliwości i lęku przyszłej panny młodej… Oliwia nie wie, czy to, co czuje do narzeczonego, to prawdziwa miłość. Jak ma poznać, że to właśnie Paweł jest tym jedynym?
Dziewczyna pod wpływem impulsu rzuca wszystko i wyjeżdża do Zamościa, skąd pochodziła jej babka, Rozalia Siemaszkówna, utalentowana pisarka. Kobieta zaginęła przed laty w niewyjaśnionych okolicznościach. Oliwia próbuje rozwikłać rodzinną tajemnicę, a jednocześnie spojrzeć na własne życie z dystansu, by móc podjąć właściwą decyzję. Na swojej drodze spotyka Szymona – mężczyznę, który również przed czymś ucieka…

– opis wydawcy

 Agata Sawicka zauroczyła mnie napisaną sercem kolejną niezwykłą opowieścią o życiu, o ważnych wartościach i o różnych obliczach miłości.

To pełna emocji historia o dość zawiłych losach Rozalii i Timotieja oraz Oliwii i Szymona. Akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, przeszłość miesza się z teraźniejszością. Inspiracją do napisania historii Timotieja były losy wojenne przodka Tadeusza Łaskarzewskiego z Wołynia, które usłyszała od dziadka Józefa i taty Sobiesława. W powieści jest poruszony wątek rzezi wołyńskiej, jednego z  najtragiczniejszych epizodów historii Polski w czasie II wojny światowej. Ukraińcy odznaczali się bowiem niezwykłym okrucieństwem, zachowane relacje świadków porażają i przerażają, że człowiek człowiekowi zgotował taki los. Ale z drugiej strony nie wolno tracić nadziei i wiary, że pewnego dnia znowu zaświeci słońce, bo „miłość jest najsilniejszą siłą, która rządzi światem. Miłości i duszy nikt człowiekowi zabrać nie może”. W takim świeci możliwe jest szczęśliwe życie dwojga zakochanych ludzi.

Oprócz wątku historycznego, Agata Sawicka porusza relację babcia-wnuczka. Obserwując Córkę, widzę, jak ten motyw jest bliski „dziadkowym sierotom” – dziewczynom, które z różnych przyczyn nie zdążyły nawiązać więzi z  babciami i dziadkami. Postaci Oliwii i Rozalii koją tęsknotę, wlewając do czytelniczych serc ciepło i spokój. 

Co ważne, akcja powieści rozgrywa się nie tylko na dwóch płaszczyznach czasowych, ale i w różnych miejscach na mapie Polski. Oliwia wyrusza w podróż – ucieczkę, podczas której próbuje na nowo odnaleźć i zbudować siebie. A pomocne w odnalezieniu siebie są fragmenty powieści cioci Rozalii. Czytelnicy towarzyszą jej podczas spacerów malowniczymi uliczkami Zamościa, Krakowa, rozkoszują się bliskością natury na Podlasiu. Pod wpływem wytrawnego, choć młodego pióra Autorki, wyruszają też w podróż w głąb siebie i własnego serca.

„I znowu zaświeci słońce” urzekło mnie od pierwszych stron. Zachwyciła mnie fabuła, zachwycił język i lekki styl. Agata Sawicka posługuje się pełnym emocji i uczuć oraz niezwykle plastycznym językiem. Za pomocą plastycznych opisów i ciekawych dialogów bez trudu przeniosłam się do świata przedstawionego, obserwując niejako rozgrywające się wydarzenia, towarzyszyć Oliwii w podróży i odkrywać krok po kroku niewyjaśnione tajemnice ciotki Rozalii, do której bohaterka była tak podobna pod względem charakteru i usposobienia. Celowo nie wspomniałam o uciekającym Szymonie…Do wątku historycznego Autorka wprowadziła elementy gwary, dzięki czemu powieść zyskuje na autentyczności. Jestem pełna podziwu dla dojrzałości pisarskiej i nie tylko Autorki. Przejawiła się ona w kreowaniu Rozalii i jej historii. Ciotka mogła być przecież babcią Agaty Sawickiej.

Agata Sawicka podarowała Czytelnikom piękną i poruszającą opowieść napisaną sercem, by pokazać, że życie każdego człowieka jest niezwykłe, a jego magia kryje się w codzienności. Przypomina, że nie należy oceniać człowieka po pozorach tak jak książki po okładce. Nie oceniajmy zatem drugiego człowieka zbyt pochopnie, ale starajmy się go wspierać, bo każdy potrzebuje obecności i bliskości drugiego człowieka. Każdy zasługuje na drugą szansę, na odnalezienie szczęścia Podążajmy zawsze za głosem serca, a wtedy będziemy szczęśliwi. Bądźmy też cierpliwi i pełni wiary, że nadejdzie kiedyś taki dzień, w którym i nad naszym życiem  zaświeci słońce. Historia życia Rozalii nauczyła Oliwię, że nie zawsze wszystko toczy się zgodnie  naszym planem. Jednak nigdy nie wolno nam zwątpić w to, co uważa się za najważniejsze. Nigdy nie wolno się nam poddać. A na prawdziwe szczęście czasem trzeba długo poczekać. Nigdy też nie jest za późno na podróż w głąb siebie, by odnaleźć właściwą ścieżkę życia. I nigdy nie należy zwątpić w marzenia, bo one dodają nam odwagi w walce o swoje szczęście.

„I znowu zaświeci słońce” to książka o przyjaźni, o różnych obliczach miłości, o relacjach i więziach interpersonalnych. Autorka porusza także poważny problem przemocy – fizycznej, psychicznej i ekonomicznej. Przestrzega nas przed ludźmi pełnymi obłudy i hipokryzji.

Oliwia identyfikowała się z ciotką, z jej powieści czerpała wiele cennych inspiracji i życiowych wskazówek oraz uczyła się sztuki pisania. Zanotowała w swoim pisarskim notesie taki fragment powieści „W powiewie wiatru”, z którym pragnę się podzielić na zakończenie mojej opinii:

Miłość jest najcenniejszym darem, jaki ludzie otrzymali od Boga. Jest cudem, bo jakże inaczej można nazwać fakt, ze zupełnie obcy sobie ludzie stają się dla siebie całym światem?

Powieść Agaty Sawickiej wywołała w moim sercu burzę różnorodnych emocji. Jakże trudno napisać recenzję tak, by za dużo nie zdradzić a jednocześnie zachęcić do lektury. Książka dopiero trafia do księgarń, ale już pojawiła się na półkach Legimi. To niespodzianka dla Czytelników.  Mam nadzieję, że jednak udało mi się uchwycić wszystkie walory powieści, która będzie idealnym wyborem na długie, jesienne wieczory. Życzę Wam milej lektury i wielu wspaniałych wrażeń i przeżycia całej palety uczuć i emocji. Pogubionym życiowo na pewno wskaże właściwą ścieżkę życia.

Wydawnictwu Dragon dziękuję za zaufanie i powierzenie mi zaszczytu patronatu nad powieścią.

Agacie Sawickiej z całego serca dziękuję za kolejną powieść, która dostarczyła mi ogromu emocji i uczuć, skłoniła do refleksji i inspiracji.

„Za ścianą ciszy” – Anna Ziobro (#MamaDropsaCzyta)

Read More
za ścianą ciszy anna ziobro

Anna Ziobro, Za ścianą ciszy, Wydawnictwo Dragon 2021.
#MamaDropsaCzyta

Pełna emocji historia niezwykłej dziewczyny, poruszająca ważny społecznie problem. Serdecznie polecam!

Edyta Świętek

Skoro książkę poleca na okładce jedna z moich ulubionych Pisarek, to skorzystałam z propozycji Wydawnictwa Dragon i przeczytałam tę niezwykłą historię, która dotknęła mnie osobiście jako matkę wspaniałej dziewczyny z niepełnosprawnością. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Autorki, więc najpierw musiałam bliżej poznać Annę Ziobro.  Rzeszowianka, tłumaczka, korektorka, pasjonatka książek i gór, mama, żona, właścicielka psa. Zadebiutowała książką „Tysiąc kawałków” w 2020 roku – można przeczytać na skrzydełku książki. W jednym z wywiadów przeczytałam, że Autorkę inspiruje życie, stąd inspiracje czerpie z codziennych obserwacji, rozmów z przygodnie spotkanymi ludźmi. A w wysokich górach podczas wędrówek układają się pomysły i plany na książkę.

 A o czym jest powieść „Za ścianą ciszy”? Główna bohaterka mojej powieści jest kobietą, z którą los nie obszedł się łagodnie. Jej życie jest naznaczone chorobą, niezrozumieniem i agresją ze strony otaczającego świata, śmiercią bliskiej osoby, toksyczną relacją… Bagaż negatywnych doświadczeń jest bardzo ciężki, ale chciałam nakreślić tę historię tak, by było widać światełko w tunelu. Mam nadzieję, że czytelnicy je dostrzegą – opisuje Anna Ziobro. Historia Idy jest fikcyjna, aczkolwiek oparta na solidnym researchu. Bohaterka cierpiała na wrodzony obustronny niedosłuch przewodzeniowo-odbiorczy, nosiła protezę słuchu, traciła słuch i z czasem groziła jej całkowita głuchota. Rodzice i młodsza siostra Agata postrzegali Idę jako „normalne” dziecko a potem dziewczynę.

A jaka była Ida i z czym się zmagała, idąc przez życie? To śliczna dziewczyna z kasztanowymi loczkami obdarzona niesamowitą wrażliwością i artystyczną duszą, która pragnęła „normalnie” żyć, czyli chodzić do szkoły osiedlowej, potem do liceum, marzyć, realizować i rozwijać swoje pasje, być szczęśliwą, tęsknić za miłością, przyjaźnią tak jak jej rówieśnicy. Przecież malutki aparacik słuchowy udawało się ukryć pod włosami. Ona chciała, by kiedyś być trochę mniej normalna inaczej, a trochę bardziej niż wszyscy. Rówieśnikom jednak aparacik przeszkadzał, stąd też doznała w szkole wielu upokorzeń, wyśmiewano ją, obrażano, ironizowano, dokuczano, wyśmiewano, postrzegano ją bowiem jako kalekę. Ida – inwalida! Musiała się z tym zmagać, co odbiło się na jej psychice, malała samoocena, pojawił się stres, uciekała więc w głąb siebie, zamykała się, bała i za ścianą ciszy rysowała. Z zapałem tworzyła grafiki komputerowe. To był jej cały świat, w którym mogła być sobą. Ida miała zawsze oparcie w rodzicach i siostrze. A  oni jej nie okłamywali i nie dawali złudnych nadziei. Łączyły ich wspaniałe relacje. Bardzo kochali i traktowali Idę zawsze jako „normalną” dziewczynę. Ojciec przekazał jej ważną wskazówkę życiową: Szczęście nie zależy od tego, czy jest się takim samym jak wszyscy, czy zupełnie innym. Zależy od nas samych. Sami kształtujemy je dla siebie, nieważne, w jakim jesteśmy miejscu, czym się zajmujemy ani jak widzą nas inni. Pewne traumatyczne doświadczenia z czasów szkolnych, rodzinne przeżycia, toksyczny związek z facetem egocentrykiem zadufanym w sobie położyły się cieniem na psychice bohaterki. Katastrofa goniła katastrofę. Ida zauważyła, że ludzie bywają w praktyce głuchsi niż ona. Chociaż mają świetny słuch, są skorzy puszczać mimo uszu niewygodne uwagi, drażniące komentarze czy opinie, z którymi się nie zgadzają. Ze strachu  przed samotnością i z powodu braku wiary w siebie, w swoją normalność tkwiła w związku z Maćkiem. Stała się głucha, ślepa, bezwolna. Po kolejnej katastrofie udało się jej uwolnić z tych traumatycznych wręcz relacji.

W dniu swoich trzydziestych urodzin Ida przypadkowo spotkała Adama, mężczyznę z trudną przeszłością, który samotnie wychowywał sześcioletnią córkę Kaję. O każdym bolesnym przeżyciu świadczyły liczne blizny na jego ciele i duszy. Czy tych dwoje osamotnionych, poturbowanych i niepasujących do świata rozbitków życiowych ma szansę na szczęśliwe życie? Wszak obydwoje marzyli o miłości i szczęściu. Ich historia zasługuje na szczęśliwe zakończenie. Tego wam nie zdradzę, musicie przekonać się sami, sięgając po książkę.

Książka głęboko zapadła w moje serce. Aż trudno uwierzyć, że jest to druga powieść w twórczości Autorki. Odważyła się poruszyć tak trudny społecznie problem osoby z niepełnosprawnością i jej walkę o swoją normalność. Temat wciąż traktowany po macoszemu, bo po co dostarczać czytelnikom takich przygnębiających emocji. Annie Ziobro to się znakomicie udało. Stworzyła świetne kreacje bohaterów, bardzo ciekawe portrety psychologiczne i ich historie, skłaniające do wielu refleksji.

Czytelnik z łatwością może przeniknąć do ich świata, by współodczuwać z nimi emocje. Są tak autentyczni i wiarygodni. Cisza Idy krzyczy, woła, apeluje, by ludzie mieli więcej empatii, zrozumienia, tolerancji dla osób z niepełnosprawnością. Przecież każdy człowiek pragnie normalności, miłości, przyjaźni, szczęścia, spełnienia swoich marzeń i pragnień, rozwoju pasji. Z kolei blizny Adama świadczyły o traumatycznych wydarzeniach rodzinnych, samotności, cierpieniu samotnego ojca rezolutnej i radosnej Kai, która była słoneczkiem w życiu tatusia. Pisarka poruszyła także w powieści wiele trudnych problemów: odrzucenia, adopcji, samookaleczenia, depresji a nawet myśli samobójczych. Pokazała też, do czego może doprowadzić zazdrość i zawiść. Jak dobrze, że w ciemnym tunelu zabłysło światło nadziei, wiary i miłości, które mogą sprawić cuda. Jest to także książka o miłości i jej różnych obliczach, o relacjach interpersonalnych, o mocy przyjaźni.

Walorem powieści jest także jej lekki styl, emocjonalny i obrazowy język, który wywołuje w czytelniku całą paletę emocji i uczuć. Pisarka zastosowała w narracji inwersję czasową, co sprawia, że książkę trudno odłożyć nawet na chwilę.

Jak już wspomniałam, jestem mamą dorosłej córki  z niepełnosprawnością ruchową. Wydarzenia z dzieciństwa Idy przypomniały mi różne obrazki z życia szkolnego córki i przykre przeżycia, doświadczenia związane z reakcją prześmiewczą koleżanek i kolegów. O innych bolączkach rodziców pragnących normalności nie muszę tu pisać, bowiem Autorka przedstawiła je w powieści.

Z całego serca polecam Wam powieść. Autorce dziękuję za poruszenie trudnego acz ważnego społecznie problemu. Czekam na następne powieści.

Wydawnictwu Dragon dziękuję serdecznie za egzemplarz recenzencki.

„Cienie na wrzosowisku” – Anna Łajkowska (patronat medialny Mamy Dropsa)

Read More
cienie na wrzosowisku

Anna Łajkowska, Cienie na wrzosowisku, Wydawnictwo Dragon 2021.
Seria: „Wrzosowisko”
#MamaDropsaCzyta

Otul wszystko wspomnieniami najpiękniejszych chwil, przykryj pamięcią dotyku i zapachu. Pieść i kołysz tak długo, aż zaśnie w miejscu, które mu wyznaczyłaś. Co pewien czas cały ten skarb będzie wzdychał przez sen i przypominał o sobie, ale pozwoli ci normalnie żyć. Pozostanie małym klejnotem, a nie ogromnym, niekształtnym, raniącym serce ciężarem.

14 lipca będzie miała miejsce premiera powieści Anny Łajkowskiej „Cienie na wrzosowisku”, nad którą Wydawnictwo Dragon powierzyło mi opiekę medialną. Jest to trzeci tom serii obyczajowej „Wrzosowisko” inspirowanej „krainą sióstr Bonte”, w której Autorka mieszkała przez dwa lata. To poruszający cykl o miłości, o zdradzie, o trudnych decyzjach i wyborach życiowych, o sile przyjaźni, takiej na dobre i na złe, a przede wszystkim o więzach rodzinnych, o przepaści, jaka dzieli małżonków, gdy między nich zakradnie się tajemnica i utracą wzajemne zaufanie, o wzajemnych relacjach ludzi z małego miasteczka. A wszystko to rozgrywa sie na tle pięknych okoliczności przyrody. Zapraszam do lektury recenzji.

Basia prowadzi poukładane życie w niewielkim angielskim miasteczku na wrzosowiskach. Kawiarnia świetnie prosperuje, dzieci rosną, małżeństwo obywa się bez wzlotów, ale i bez upadków. Kobieta nie potrafi jednak odnaleźć spokoju. W sercu skrywa głęboką ranę, a w głowie wirują setki pytań bez odpowiedzi.
Gdy Marek odkrywa prawdę o romansie żony, wyjeżdża do Polski. Basia musi odtąd sama mierzyć się z trudami codzienności, krążącymi na jej temat plotkami i poczuciem winy. Niespodziewanie w jej ręce trafia list, który James napisał do niej przed śmiercią…
Czy zdradę można wybaczyć?
Jak poskładać na nowo życie, które rozsypało się na kawałki?
Czy Basia podejmie walkę o swoją rodzinę?

– opis wydawcy

Dalsze losy bohaterów powieści poznajemy z perspektywy Basi, Marka i z pamiętnika ich szesnastoletniej córki Emilki. Mamy więc do czynienia z dwoma planami czasowymi, przy czym fragmenty pamiętnika są zamieszczone na początku rozdziałów powieści i oznaczone kursywą. Moim zdaniem jest to ciekawy zamysł Autorki, ponieważ fragmenty pamiętnika córki są napisane kilkanaście lat później. Akcja powieści toczy się nieśpiesznie. Mnie to akurat nie przeszkadzało, gdyż lubię taki styl, skłaniający do oceny postaci, do refleksji. Autorka potrafiła opisać dość sugestywnie przeżycia wewnętrzne,  emocje, uczucia i dylematy każdego z bohaterów. Pokazała, jak utrata bliskiej osoby może wpłynąć na życie innych. Basia pozornie prowadziła spokojne życie, bo tak naprawdę żyła i karmiła się wciąż wspomnieniami z przeszłości, które bolały, raniły i rozdzierały serce. Cieniem na wrzosowiskach położyły się wydarzenia z przeszłości, których konsekwencji nie można już było cofnąć. Czy można było żyć w kłamstwie i stwarzać pozory na dłuższą metę? Jak długo można udawać przed najbliższymi, że życie toczy się w jak najlepszym porządku? Ale z drugiej strony jakże trudno jest przyznać się do błędu życiowego i prosić o wybaczenie. Czy ono było w ogóle możliwe? Basia przeżywała rozterki i dylematy moralne, bowiem sama do końca nie poznała prawdy. Jak więc miała wyjawić tajemnicę o Jamesie? W ten sposób ukarała przede wszystkim siebie zgodnie z radą przyjaciółki. Żyjąc wspomnieniami, straciła kontrolę niejako nad resztą rodziny a szczególnie dzieci potrzebowały matczynego wsparcia. Bez ojca i matki w roli czynnika jednoczącego każdy szedł w swoją stronę. Poruszył moje serce wykreowany obraz małżeństwa na huśtawce emocjonalnej. Marek i Basia to dwoje poranionych przez siebie ludzi oraz zawieszonych w czasie i w przestrzeni. Jak zakończy się ich walka o rodzinę? Czego będzie się domagała od rodziców Emilka, odkrywając tajemnicę w pamiętniku matki?

Rodzina, jak jakiś samolot w powietrzu, pokonywała ogromne odległości nad potwornymi przepaściami. Jedyną jej nadzieją była spójność, zgranie, jedność. I nagle z powodu dawnych błędów konstrukcja zaczynała się sypać.

Jak już wspomniałam, bohaterowie w narracji pierwszoosobowej opowiadają swoją historię. Możemy głębiej wniknąć w ich myśli, zajrzeć do poranionych serc. Autorka stworzyła ich bogatą psychologiczną charakterystykę. Co ciekawe, Anna Łajkowska nie ocenia ich postępowania i nie komentuje, czy zachowali się właściwie. To mieszkańcy miasteczka plotkowali i oceniali Basię, nie znając wszystkiego. Przyjaciółka zaskoczyła swoją postawą, dobrą radą, z której skorzystała. Charoll była bowiem mądrą kobietą i tą mądrością dzieliła się zupełnie bezinteresownie z Basią.

Powieść jest napisana lekkim stylem, nieco melancholijnym mimo poruszanych trudnych tematów. Język jest niezwykle emocjonalny i plastyczny. Autorka tak pięknie namalowała słowami przyrodę w Szkocji i w Polsce, szczególnie wrzosowiska, które na zawsze skryły nieodkrytą do końca tajemnicę i wspomnienia Basi. Ale i do domu zakradły się cienie pobytu Marka w Polsce. Sama jestem ciekawa, czy cienie z wrzosowisk i z Polski znikną a  w domu zagości spokój, radość, zaufanie, a zerwane więzi się odbudują i zacieśnią? Ale o tym zapewne w kolejnym tomie.

Polecam tę poruszającą serca powieść o trudnej miłości, pięknej przyjaźni idealną na letnie dni, gdy czas płynie wolniej. Mnie ta książka zapadła głęboko w serce. Uświadomiła, jak trudno oceniać ludzi, przed którymi życie postawiło trudny wybór. Jest to zbyt pochopne.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Dragon za zaufanie i powierzenie mi patronatu nad powieścią.

„Figurka z porcelany” – Agata Bizuk (#MamaDropsaCzyta)

Read More

Agata Bizuk, Figurka z porcelany, Wydawnictwo Dragon 2021.
#MamaDropsaCzyta

W maju miała swoją premierę „Figurka z porcelany” – kolejna książka Agaty Bizuk, poczytnej autorki powieści obyczajowych. Powieść okazała się zupełnie inną od wcześniejszych i zaskoczyła mnie poruszoną problematyką. Doznałam wręcz szoku, historia potwornie mną wstrząsnęła i poraziła swoją autentycznością. A dlaczego? Zapraszam do lektury mojej opinii.

Kobieta, która bała się kochać.
Życie, które boleśnie ją doświadczyło,
Nadzieja, która nie gaśnie nigdy…

Bohaterką powieści jest Iga Małecka, która zawsze chciała być baletnicą – figurką z porcelany tańczącą na pozytywce. Miała kiedyś taką, lecz się roztrzaskała na miliony drobnych, porcelanowych drzazg przy mocniejszym podmuchu wiatru. Jej nogi okazały się tylko pozornie silne, nie uchroniły jej przed upadkiem. Bohaterkę rozczarowała niemoc baletnicy. Znienawidziła ją właśnie za słabość i wyrzuciła. W życiu Igi nie było miejsca dla słabych. Nauczyła się dość wcześnie, że w życiu trzeba być twardym, mądrym i liczyć wyłącznie na siebie. Bohaterka zawsze była sama ze sobą. Patrząc w lustro, roztrzaskiwała się na miliony kawałków jak owa baletnica, ale dla świata wciąż jak ona kręciła się w rytmie sobie tylko znanej melodii, na palcach i z wysoko uniesionymi w geście zwycięstwa ramionami. Dlaczego bohaterka przywdziewała maskę właśnie dla świata? O czym nikt nigdy nie miał się dowiedzieć?

„Figurka z porcelany” to bardzo porażająca i autentyczna historia Igi, która wychowała się w toksycznym domu rodzinnym potwora, oprawcy, kata – własnego ojca stosującego przemoc fizyczną i psychiczną wobec żony i córki. Stamtąd trafiła do piekła nieudanego małżeństwa z Piotrem. Z jednej patologii w drugą, ale Piotra pokochała. Żyła na karuzeli emocji – miłość i nienawiść, dobro i zło, szczęście i bezsilność. A winiła siebie za ten stan. Rozpadała się coraz częściej na miliony kawałków jak baletnica, nie dało się ich posklejać żadnym słowem – blizny pozostały na zawsze. Udało się jej natomiast znaleźć siłę i podjąć decyzję o rozwodzie. Iga próbowała sobie ułożyć życie na nowo. Była przekonana, że żaden mężczyzna nie jest jej już potrzebny do szczęścia. Potrzebowała jednak przyjaznej duszy i znalazła ją w osobie Patrycji, byłej żony Piotra. Życie przygotowało dla bohaterki jednak inny scenariusz. Na jej drodze postawiło Adama, któremu nie potrafiła zaufać ani uwierzyć w jego miłość. Jakże można pokochać kobietę kruchą i niedoskonałą jak figurka z porcelany?! Czy Iga pokona demony przeszłości i otworzy się na miłość? Czy czterdziestolatka kiedykolwiek zaufa własnemu sercu i polubi, pokocha siebie? Tego dowiecie się już podczas lektury.

Agata Bizuk świetnie wykreowała postać Igi. Najpierw obserwujemy, jak u małej dziewczynki pojawiło się i rosło poczucie wstydu, samotność, wzrastało poczucie winy za czyny ojca a malało poczucie własnej wartości. Pojawiły się bezradność, bezsilność i beznadziejność. A to wszystko podszyta strachem Iga ukrywała za maskami i budowała mur. I tak rosła dysproporcjonalna, nie uszyta na miarę i dysfunkcyjna. Obok bezsilnej matki, która się poddała, kolejna ofiara manipulacji ojca tyrana, despoty, kata i oprawcy. Nawet w myślach przestała nazywać go tatą za to, że obarczał ją poczuciem winy, że jest gorsza, że nie nadaje się do niczego, że nic dobrego z niej nie wyrośnie, niczego nie potrafi, jest nikim i nigdy w życiu nic dobrego jej nie spotka. Dziewczynka starała się także chronić matkę, w której oczach coraz bardziej gasła nadzieja.

Bo tata to ktoś, kogo się kocha, kto przytuli, pocieszy i wesprze, kiedy dzieje się coś złego – to ktoś, kogo tak naprawdę nigdy nie poznałam.

Pisarka znakomicie wykreowała postać dwulicowego, obłudnego oprawcy, pokazała schemat jego działania, znęcania się nad rodziną, manipulowania, upokarzania, sprowadzania do parteru, żeby zdominować, podporządkować sobie ofiarę. I od takiego drania, mimo świadomości jaki będzie jego następny krok, tak trudno się było ofiarom wyzwolić z tego domowego piekła. Bezradne i bezsilne, całkowicie poddane dawały przyzwolenie na takie traktowanie. Zresztą nie miały dokąd i do kogo pójść, by wołać o pomoc. Były nikim! Agata Bizuk nie przerysowała bohaterów, ja potrafiłam podczas lektury wyobrazić sobie a może przypomnieć to domowe piekło.

Agata Bizuk słynie jako Autorka z dobrych przekazów i pozytywnych zakończeń. Czy w tej powieści można odnaleźć promyk nadziei? Myślę, że wraz z pojawieniem się niespodziewanie Adama, bohatera dość tajemniczego na początku, coś zaczyna się zmieniać na lepsze. Odnalazła w nim bratnią duszę i chyba go pokochała. Ale nigdy tego nie wyznała, bo tak ją wychowała mama. Zakazała wręcz używać „słowa” kocham. I tego się Iga trzymała, mimo że mamy już nie było na świecie. Iga nie zasługiwała na to, żeby ktoś ją prawdziwie pokochał. Bała się, że ją skrzywdzi, więc wolała skrzywdzić jako pierwsza. Dlaczego słowo „kocham” było dla bohaterki zwiastunem katastrofy? Czy od miłości do nienawiści jest tylko mały kroczek? Czy jednak Adam wniesie do życia Igi światełko nadziei i wiarę, że można żyć lepiej? Czy Patrycja ze swoją rodziną też jej pomoże w odnalezieniu się na nowo? Tak bardzo pragnęłam, aby ktoś z bliskich pomógł zdjąć pancerz, który założyło na ramiona bohaterki życie. Iga zasługiwała na normalne życie. Ale czy ona wiedziała, jak to jest normalnie?

Podczas lektury przeżywałam cały wachlarz różnorodnych emocji i uczuć. A potęgowała je kompozycja powieści, mieszanie się wątków z przeszłości z teraźniejszością. Powieść jest napisana lekkim stylem, niezwykle plastycznym, obrazowym i pełnym emocji językiem Nie potrafię jednoznacznie sobie odpowiedzieć, czy polubiłam Igę. Mój stosunek do bohaterki zmieniał się na przestrzeni lektury.

Tej powieści nie można ot tak przeczytać. Będę do niej wracać, chociaż się bardzo boję. Jestem ogromnie wdzięczna Pisarce za poruszenie tak trudnego, bolesnego tematu, który i dzisiaj wciąż jest tematem tabu. Ludzkie dramaty, tragedie rozgrywają się za zamkniętymi drzwiami. Niech ta książka wyostrzy nasz słuch i wzrok na to, co się wokół nas dzieje. Oby pomogła wielu maltretowanym kobietom wyrwać się z piekła domowego, z rąk kata męża, ojca. Powrót do normalności będzie na pewno ciężki i długi. Nie można nam utracić nadziei i wiary, że jeśli ofiara spojrzy w lustro, to zobaczy w nim swoją twarz a nie twarz oprawcy.  Z czasem siebie polubi. A gdy pokocha, to będzie dla niej szczęśliwy dzień – bez masek, bez grania, bez żadnych murów.

Wydawnictwu Dragon bardzo dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Pisarce dziękuję całym sercem za tę trudną, gorzką, bolesną ale dającą nadzieję powieść.

„Moje greckie lato” – Kamila Mitek (#MamaDropsaCzyta)

Read More
moje greckie lato kamila mitek recenzja

Kamila Mitek, Moje greckie lato, Wydawnictwo Dragon 2021.
#MamaDropsaCzyta

Zapraszam serdecznie do lektury przedpremierowej recenzji powieści Kamili Mitek „Moje greckie lato”, której miałam zaszczyt być opiekunem medialnym a moja rekomendacja znalazła się na skrzydełku okładki. Oto ona:

Opowieść o odkrywaniu siebie, poczuciu wolności, patrzeniu sercem na świat. To będzie najbardziej grecka książka tego roku. Polecam gorąco!

Kamila Mitek to młoda Autorka, która ma już za sobą niezwykle udany debiut literacki, powieść „Na śniadanie… tort szpinakowy” i równie dobrze przyjętą przez czytelników kolejną książkę „Pożar w mojej głowie”. Z zaplanowaną trzecią, ze strukturą fabuły w głowie, wyleciała z rodziną na Kefalonię, by odpocząć i zebrać jeszcze jak najwięcej informacji, ciekawostek niezbędnych do nadania powieści kolorytu greckiego. Zapisywała je skrzętnie w notesiku, który dziś, oprócz zdjęć, jest cenną pamiątką z podróży. Poprzedzający pisanie research dotyczył nie tylko wyspy Kefalonii, greckiego jedzenia (jest go tu bardzo dużo), zwyczajów, tradycji czy kultury, lecz także prekognicji, czyli przewidywania zdarzeń za pomocą snów oraz wizji na jawie (inspiracja Aidą Kosojan-Przybysz).  O czym opowiada książka „Moje greckie lato”?

Jest to historia nieudanego małżeństwa i problemów rodzinnych Agaty i Radka Dancewiczów. Nieszczęśliwa żona ucieka od samotności w związku w wir pracy, która jest jej pasją oraz przynosi ulgę i radość. Poznaje przy tym historie wielu klientów i nawet udziela im pewnych rad. Rozwinęła swoje skrzydła. Agatę dręczy jednak od pewnego czasu koszmarny sen – obraz tonącego dziecka w morskiej toni. Czy ten sen okaże się proroczy? Ponadto Aisha, siostra Asia, przepowiedziała jej daleką podróż. Natomiast Radek ”fachowa siła, poszukująca swojej niszy na rynku” spędza czas najchętniej na oglądaniu telewizji, meczów, zamknął się w domu na świat. Do szczęścia potrzebna mu jest kanapa, pełna miska jedzenia i święty spokój. Nie robił nic w ciągu trzech lat. Czy można takie życie małżeńskie ciągnąć w nieskończoność?

Rany są potrzebne, żeby się z nich wylizać i przyjąć od życia lekcję. Nikt nie zrobi tego za nas. Sami musimy prze to przejść.

Dopiero niespodziewany, wakacyjny wyjazd do letniej rezydencji rodziny Smurzyńskich na greckiej wyspie sprawił, że Agata zauroczona greckim rajem nabrała dystansu do swoich kłopotów i zmartwień rodzinnych. Stała się mimowolnym świadkiem problemów państwa Smurzyńskich i ich dorosłych dzieci, często wcielała się w rolę negocjatorki między nimi. Pozwoliło to dostrzec, jak naprawdę wyglądało jej życie. Była bowiem wciąż nieświadoma, że pod wpływem pewnych zaskakujących wydarzeń wywróci się ono do góry nogami i może w nim dojść do wielkich zmian, których tak bardzo potrzebowała. W wolnych chwilach od pracy Agata penetrowała uroczą wyspę, miejsce idealnego wypoczynku, odkrywała jej tajemnice, poznawała ciekawą historię, zażywała kąpieli morskich i słonecznych. Chłonęła piękno i atrakcje wyspy wszystkimi zmysłami, czując się sobą i otwierając swoje serce. A to nie było łatwe! Każdy dzień na wyspie otwierał oczy bohaterce, jak bardzo było hermetyczne jej dotychczasowe życie. Uświadomiła też sobie, czego tak naprawdę pragnęła i o czym marzyła oraz co tak naprawdę odbierało radość jej życia, skazując na smutek i ból. Twoje „nie” może sprawić, że ktoś stanie się lepszy. Czy Agata zdobędzie się na taki krok wobec Radka, ratując go w pewnym sensie? W uporządkowaniu życia dużo pomógł bohaterce tajemniczy, stary brulion z wierszami, znaleziony w szufladzie sekretarzyka oraz poznani ludzie na wyspie. Czy to był przypadek? Zawierał bowiem drogowskazy życiowe, odpowiedzi na nurtujące bohaterkę problemy. Kim była jego tajemnicza właścicielka? Tę tajemnicę i wiele innych czytelnik odkryje razem z Agatą podczas lektury powieści.

Im lepiej się kogoś poznaje, tym więcej sie w nim odkrywa. Niekiedy są to rzeczy, których sam zainteresowany nie jest w pełni świadomy. To dlatego przyjaciele są jak lustra. Odbijają nasze wady i zalety, ucząc nas tego, czego jeszcze o sobie nie wiemy.

Powieść bardzo mi się podobała ze względu na cudowny opis greckiego lata, który odbierałam wszystkimi zmysłami i rozkoszowałam się jak Agata. Poznałam historię wyspy, jej atrakcje, urocze zakątki, piękne plaże, smaki potraw greckich, tradycje i kulturę jej mieszkańców. A wszystko to przy szumie morza i cykad. Powieść nie jest przesycona, przeładowana tymi obrazami tak pięknie namalowanymi słowami przez Autorkę. Klimat grecki jest tu pretekstem do zanurzenia w nim fabuły a służy do poruszenia ważnych acz niełatwych tematów. Udało się to Kamili Mitek znakomicie. Świetnie wykreowała plejadę bohaterów, są prawdziwi, aż żal się z nimi rozstawać. Razem z Agatą poczułam się podczas lektury jak mieszkanka wyspy, było mi też dobrze z rodziną Makisa. Poznałam jego historię i  wspaniałej, wielopokoleniowej rodziny bohatera, piękne relacje między jej członkami. To także powieść o różnych obliczach miłości i niewłaściwych, chorych, skomplikowanych relacjach, które wymagają naprawienia i pielęgnowania a także podjęcia zdecydowanych kroków, trudnych wyborów życiowych. Ważne jest także to, że człowiek po przejściach musi uwierzyć, że jest zdolny do kolejnej miłości, tylko musi nauczyć się patrzeć sercem na świat i otaczających go ludzi. Warto też marzyć, warto również dążyć do zmian w życiu, do walki o siebie, do samorealizacji na różnych niwach. Autorka nam uświadamia, że każdy człowiek odnajdzie swoją drogę wbrew konwenansom, pewnym zasadom, słuchając głosu serca. Nie odsuwajmy od siebie problemów, nie zamiatajmy ich pod dywan. To nie jest najlepsze rozwiązanie! Poruszył moje serce wątek Klaudii. Moim zdaniem właśnie ta bohaterka i jej historia zasługuje na kolejny tom serii. Wzruszyła mnie też do łez historia Rosy. O najbardziej tajemniczym wątku Christiny, świetnie poprowadzonym, tylko wspomnę.

Na koniec warto zwrócić uwagę na kolejny walor powieści – dużą dbałość o styl, pozornie lekki, ale nie płytki z uwagi na trudną problematykę utworu i język, niezwykle plastyczny, pełen emocji, oddziałujący na wszystkie zmysły czytelnika i dostarczający wielu wrażeń i przeżyć. Zainteresował mnie także temat prekognicji.

Nie sposób w krótkiej recenzji powieści przedstawić wszystkich bohaterów i opisać wątki, których wystarczyłoby na serię. Jestem pewna, że pozornie lekka i wakacyjna powieść stanie się dla Was przyczynkiem do wielu refleksji nad życiem, przeznaczeniem, powołaniem, trudnymi wyborami i decyzjami. Kamila Mitek w wywiadzie wyznała, że każdej jej powieści przyświeca ważne motto. „Moje greckie lato” ma takie: „Tylko wiedz, że czasem trzeba o sobie zapomnieć, a czasem właśnie o sobie pamiętać”. Słowa te wypłynęły z serca bardzo mądrej postaci. Niech one zakotwiczą w sercach czytelników.

Wydawnictwu Dragon dziękuję za obdarzenie mnie ogromnym zaufaniem i gratuluję pozyskania kolejnej Perły do grona debiutujących u Państwa Autorów.

Kamili Mitek życzę powodzenia na drodze pisarskiej.

A czytelnikom zadedykuję słowa z tajemniczego brulionu:

Sercem zobacz świat.
Przez pryzmat duszy swojej go przepuść
i rozszczep na tobie tylko znane kolory.
Nie musisz widzieć rzeczy oczywistych dla innych,
to nic złego.
Zajrzyj do serca swego.

Wywiad z Aleksandrą Rak, autorką powieści „Niełatwe powroty”

Read More
niełatwe powroty

Kilka tygodni temu miała miejsce premiera powieści „Niełatwe powroty”. Miałam ogromną przyjemność objąć tę książkę patronatem medialnym. Dziś powracam do Pensjonatu na Wzgórzu za sprawą…. rozmowy z autorką! Sprawdźcie, co ma do powiedzenia Aleksandra Rak!

Rodzina – to najważniejsza wartość w życiu Oli Rak?

Zdecydowanie tak. Od zawsze wiedziałam, że chcę mieć rodzinę, męża, dzieci. Marzył mi się piękny domek z ogródkiem i ich szczęśliwy śmiech. Nigdy nie zależało mi za to na karierze. Zdecydowanie jestem osobą, która nie poświeci rodziny dla pracy i to ją stawiam zawsze na pierwszym miejscu.

Jak w kilku zdaniach opowiedziałaby Pani swoją najnowszą książkę – „Niełatwe powroty”?

W kilku zdaniach… Hm… To zdecydowanie książka dla kogoś, kto poszukuje rodzinnych historii, okraszonych nutką tajemnicy, miłości i przyjaźni. „Niełatwe powroty” to nie nie tylko sielski klimat gór i wakacji, ale również domowa atmosfera, zapach starego drewna, nadzieja na lepsze jutro. To historia o poszukiwaniu siebie, jako członka rodziny, ale również siebie jako indywidualnej osoby po trudnych doświadczeniach. 

Patrycja, Martyna i Klaudia. Trzy siostry – bohaterki Pani powieści, mają podobne DNA, ale różne charaktery, doświadczenie… Czy utożsamia się Pani z którąś z nich? 

Siostry są zdecydowanie bardzo różne i cieszę się, że udało mi się to uchwycić. Zależało mi na tym, żeby były to postaci indywidualne. A czy z którąś z nich się utożsamiam… Chyba najbardziej z Klaudią 🙂 Bo również ceni sobie rodzinę, pewne bliskie mi wartości i jak lew walczy o to, co cenne dla ojca. Jest również pomocna.

Powieść „Niełatwe powroty” zapowiada nową serię obyczajową. Co było, jest, inspiracją do tworzenia cyklu „Pensjonat na wzgórzu”?

Nie było jakiejś konkretnej inspiracji 🙂 Siostry pojawiły się nagle, choć początkowo brałam pod uwagę, że będą tylko dwie. Marzyła mi się historia o pensjonacie, choć nie do końca upadającym, ale już pogodziłam się, że moi bohaterowie często mieszają w moich pierwotnych planach 🙂

Ola Rak rzuca wszystko i wyjeżdża w Bieszczady czy wybór miejsca akcji był przypadkowy?

Wybór nie był przypadkowy – w książkach zazwyczaj umieszcza się akcje w wielkich Mazurach 🙂 Chciałam czegoś innego. No a siostry są trochę takimi Bieszczadzkimi Aniołami, o czym pojawia się mowa w drugim tomie.

Czego mogą się spodziewać czytelnicy kolejnego tomu serii?

Emocji. Zdecydowanie. Wciąż sielskich klimatów, niestrudzenie skłóconych sióstr. Rozwiązania kilku drobnych tajemnic, ale oczywiście pojawią się kolejne. I mogę zdradzić, że jeden z bohaterów zniknie. Mam nadzieję, że kolejny tom tylko podsyci ciekawość i pozytywny odbiór serii 🙂

Dziękuję za rozmowę!

„Niełatwe powroty” – Aleksandra Rak (patronat medialny)

Read More
niełatwe powroty

Aleksandra Rak, Niełatwe powroty, Wydawnictwo Dragon 2021.
Seria: Pensjonat na wzgórzu
Patronat medialny Dropsa Książkowego

Czasem mówi się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Ta teoria doskonale sprawdza się w życiu bohaterek powieści Aleksandry Rak. Do czasu. „Niełatwe powroty” – powieść, którą miałam zaszczyt objąć patronatem medialnym – to historia trzech sióstr, które muszą na nowo podjąć próbę rozmowy. Trzech kobiet, które muszą przełamać dumę, strach, poczucie krzywdy i stanąć oko w oko z siostrą. Trzech córek, które spotykają się w pewnym pensjonacie na wzgórzu…

Wydaje się, że Patrycję, Martynę i Klaudię łączą tylko więzy krwi. Każda z nich ma inną przeszłość i teraźniejszość. Czy ich przyszłość może być wspólna?

Patrycja po rozwodzie rodziców wyprowadziła się z matką do Irlandii i tam spędza dorosłe życie. Martyna robi karierę jako architekt wnętrz, ciesząc się związkiem bez zobowiązań. Klaudia zaś pomaga ojcu w prowadzeniu pensjonatu w Bieszczadach. Siostry niemal nie mają ze sobą kontaktu. Nie wiedzą zbyt wiele o swoim życiu. Wzajemnie się oskarżają albo milczą. Choroba ojca sprawia, że muszą spotkać się przy szpitalnym łóżku i porozmawiać. Po latach. To trudne, bowiem każda rozmowa przywołuje bolesne wspomnienia i generuje kolejne konflikty. Żal, zazdrość, urażona duma, niespełnione marzenia – siostry oskarżają się wzajemnie o wiele. Czy w obliczu choroby taty i bankructwa pensjonatu podadzą sobie ręce…?

„Niełatwe powroty” to niełatwa powieść o bardzo trudnych relacjach między siostrami. Relacjach pełnych niedomówień. Patrycja, Martyna, Klaudia – każda z nich nosi jakąś maskę, za którą nieudolnie się chowa. Za którą skrywa prawdziwe pragnienia i lęki. Próbują być samodzielne, samowystarczalne, jednocześnie rozpaczliwie pragnąc wsparcia i miłości. Strach przed samotnością i chęć znalezienia przystani w męskich ramionach sprawiają, że siostry niewłaściwie lokują swoje uczucia. Dobry seks, obietnice bez pokrycia czy wysoka pozycja zawodowa partnera to nie wszystko… Czy podobne problemy zbliżą ich do siebie?

Cieszę się, że to dopiero początek serii „Pensjonat na wzgórzu”! Z przyjemnością powrócę w Bieszczady w II tomie. To będzie szybki wypad za miasto – tę część pochłonęłam w dwa dni. Wybaczcie pewność w opinii, ale mam wrażenie, że tej książki nie da się czytać dłużej. Każdy rozdział wręcz kipi od wydarzeń, pozornie błahych, oraz emocji. Bohaterkami targają różne uczucia, które autorka świetnie przelała na papier – bardzo obrazowo oddała emocje i stany psychiczne postaci. Razem z nimi odczuwałam złość, zazdrość czy strach. Potrafiłam się wczuć w położenie każdej z sióstr, choć były one diametralnie różne. Z ogromną ciekawością przekręcałam kolejne strony, nie mogąc doczekać się finału spotkania. Jak pokazuje ostatni rozdział, finał jeszcze przede mną… I przede wszystkim przed dziewczynami.

„Niełatwe powroty” to wzruszająca i poruszająca historia kobiet, które po latach wracają do rodzinnego domu. Wracają do siebie wzajemnie i do swoich serc, w których niejedna struna jest nadszarpnięta… Czy będą potrafiły odnaleźć wspólną melodię? Przekonajcie się, sięgając po powieść Aleksandry Rak!

Wydawnictwu Dragon serdecznie dziękuję za możliwość objęcia książki patronatem medialnym!