Edyta Świętek, Siła męskiego honoru – V tom sagi Sandomierskie Wzgórza, Wydawnictwo Mando 2026.
#MamaDropsaCzyta

Tekst powstał w ramach współpracy reklamowej z Wydawcą.
Wydaje mi się, że tak niedawno cieszyłam się, że Edyta Świętek, mistrzyni sag rodzinnych podarowała czytelnikom kolejną wspaniałą, pięciotomową sagę Sandomierskie Wzgórza. Czytałam jej kolejne tomy jednym tchem, zapominając o Bożym świecie. A dziś koniecikropka. Nadszedł czas pożegnania z bohaterami. Żal się z nimi rozstawać! Pocieszam się, że Pisarka nie każe nam zbyt długo czekać na kolejne publikacje.
„Siła męskiego honoru”, piąty tom wieńczący sagę to poruszająca serce opowieść o ludzkiej winie, romantycznej miłości, przyjaźni, o drugich szansach, o relacjach międzyludzkich, o zgubnej chciwości.
Najbardziej polubiłam Alinę i Eustachego. To w sercach tych bohaterów zaszła największa zmiana. Alina stała się wspaniałą i czułą żoną, panią domu, kochającą matką. A Eustachy z zabijaki o wrażliwym sercu, z dzikusa skrywającego się pod gęstwiną włosów i bujną brodą stał się opiekuńczym i kochającym mężem, ojcem i człowiekiem honoru, broniącym jak lew swojego stada, rodziny, właścicielem piekarni. Jako dumny posiadacz rodowego skarbu, sztyletu chronił go dzielnie, do końca przed chciwym i zazdrosnym bratem przyrodnim Teodorem. Gotów był z nim na ostateczną konfrontację. Wpadł na znakomity pomysł, jak po dwóch napadach, których stał się ofiarą, definitywnie się z bratem i rzezimieszkami porachować. Załatwić sprawę po męsku.
Zaimponowała mi Alina podjęciem decyzji o dokarmianiu najuboższych w związku z szerzeniem się kryzysu ekonomicznego na świecie. Odważnie odwiedzała domy znajomych, którzy raczej chętnie wspierali jej misję. Jako zielarka pomagała potrzebującym, przygotowując stosowne mikstury. Ta kobieta odmieniła diametralnie życie Eustachego. Byli bardzo szczęśliwi jako małżonkowie i rodzice dwóch córeczek.
Od zarania dziejów honor był atrybutem mężczyzny. Ale nie u rzezimieszków, dla których każda okazja do działania, bez żadnych skrupułów za należytą opłatą była najważniejsza.
Michał, nieszczęśliwy w małżeństwie, coraz bardziej pogrążał się w mroku uzależnienia i spędzał czas po pracy w piekarni w karczmie. Żona odmówiła spłaty długu, Eustachy próbował wpłynąć na przyjaciela. Na nic się to zdało. Jedynym wyjściem dla Zdunka stała się… ucieczka z Sandomierza na parostatek. Swój honor miał, ale go mocno splamił ta ucieczką. Czy ta decyzja uratowała małżeństwo? Czy kryzys małżeński zostanie zażegnany? Czy Michał odnajdzie właściwą drogę dla siebie i swoich bliskich?
Zaimponowała mi przemianą Weronika po odejściu od męża. Jakże mocno zraniona musiała się czuć. Nabrała siły, odwagi i jeszcze większej odpowiedzialności za swoje dzieci. Aby syn mógł się szczęśliwie ożenić, wróciła do domu i rozpoczęła własne rządy. Postawiła twardo na swoim. A poirytowany Bolek? Będzie zmuszony wyleczyć złości.
Marcysia i Waldek potrafią również zawalczyć o swoje małżeństwo. Do szczęścia potrzebna jest zgoda, wyjaśnienie nieporozumień, niedopowiedzeń. Eustachy wspiera dzielnie wspólnika i szwagra, proponując szczerą rozmowę. Łatwo nie będzie, ale warto spróbować. Wszelkie nieporozumienia w małżeństwie należy jak najszybciej wyjaśniać.
Inaczej mały kamyczek, który łatwo przeskoczyć, urośnie do rozmiarów potężnego głazu, którego wręcz nie można obejść.
To kolejny tom, który przeczytałam jednym tchem. Trudno się od niego oderwać. Lekki styl, emocjonalny język, dość obrazowy, wartka akcja, nagle jej zwroty wzmagają ciekawość i dreszcz emocji, wspaniała kreacja bohaterów i ich historii na tle historycznym. Widać dbałość o prawdę historyczną i doskonałe przygotowanie Pisarki. Powieść zawiera jasne, proste przesłanie i wartości ponadczasowe jak ojczyzna, rodzina, miłość, szczęście i bezpieczeństwo bliskich. Siłą męskiego honoru jest walczyć o zachowanie tych wartości.
Dziękuję Autorce za ogrom emocji i wrażeń podczas lektury a Wydawnictwu za egzemplarz recenzyjny. Polecam sagę na zimowe wieczory !