Miriam Georg, Światło z północy, Wydawnictwo Luna 2025.
Saga Północna – tom III
#MamaDropsaCzyta

Tekst powstał w ramach współpracy reklamowej z Wydawcą.
Z niecierpliwością wypatrywałam kolejnego tomu bestsellerowej, zachwycającej Sagi Północnej pióra Miriam Georg. Byłam ogromnie ciekawa dalszych losów Alice i Johna. I jestem już po emocjonującej lekturze. Pragnę się podzielić swoimi wrażeniami.
Autorka zabiera czytelnika do Hamburga w roku 1914, który staje się również bohaterem powieści i czytelnik odbiera atmosferę miasta wszystkimi zmysłami. Alice i jej brat na próżno szukają w mieście córeczki Rosy. Jej nieobliczalny i despotyczny mąż Henk gdzieś ją ukrył. Dla mnie to niepojęte, że dziecko może być wykorzystane jako karta przetargowa w wojnie prowadzonej między sobą przez rodziców. Dumna i silna Alice uparcie pragnie rozwodu, uwolnienia się z toksycznego związku mimo braku szans w społeczeństwie patriarchalnym. Kobiety nie miały szans na samodzielne wychowywanie dzieci, były wciąż uzależnione pod względem ekonomicznym od mężczyzn, jedynych żywicieli rodziny. Kobiety nie mogły pracować w większości zawodów. Konieczna była kompletna reforma społeczna w tej kwestii. Tak więc zdesperowana Alice występowała przeciwko porządkowi społecznemu. A rozwody były wówczas wyjątkami a nie regułą. Alice podjęła pracę jako służąca w domu Reevenów, aby wywrzeć dobre wrażenie na sądzie. Tam ma okazje zaobserwować, jak naprawdę wygląda życie tej bogatej rodziny. Jej losy są niesamowicie ciekawe, ale i skłaniają do refleksji na temat roli i praw kobiet bez względu na status społeczny. To emocjonalna podróż przez ludzkie doświadczenia.
John przygotowuje się mimo wszystko do ślubu z kobietą, której nie kochał. Niestety, jego miłość do Alice stała się dla niego udręką. Ich związek był niemożliwy nawet w bajce. Miał nadzieje, że ślub z Evelyn sprawi, że zapomni o Alice, która będzie pasować tylko do kuchni w domu rodziny. Z kolei on nigdy nie wpasowałby się do jej życia. Tak była rzeczywistość.
Poznajemy przeszłość Christiny, kolejne tajemnice wychodzą na światło dzienne, budząc lawinę emocji i uczuć. Tym samym poznajemy sekrety, ludzkie dramaty na tle wydarzeń historycznych. Autorka maluje słowami niesamowite portrety psychologiczne bohaterów, są prawdziwi, tacy z krwi i kości. Alice nie może uwolnić się od przeszłości, która depcze jej po piętach. Wydarzenia z przeszłości, bolesne doświadczenia były przyczyną zbyt niskiego mniemania o sobie. Jak ja bym chciała, żeby los bohaterki się wreszcie odmienił! Pisarka ujawniła też zakłamanie, pozoranctwo, próżność, uprzedzenia, bezduszność, ogromny kontrast między bogatymi a biednymi, pogardzanymi, pozbawionymi prawa w decydowaniu o swoim losie.
Alice i Rosa to obraz pięknej miłości matki do córki, która ma w sobie wiele odwagi i desperacji, by walczyć o dziecko. To także opowieść o miłości Alice i Johna, która spada na nich wbrew rozsądkowi. To takie jasne strony powieści w porównaniu z brakiem miłości rodzicielskiej. I mimo samotności i desperacji walka o lepsze jutro.
A tytuł zawiera w sobie nutę nadziei. Mimo bolesnych doświadczeń przez los można odnaleźć światło wskazujące nową drogę, nowe życie.
Polecam Wam tę wielowymiarową powieść i całą sagę napisaną z wielkim rozmachem, obrazowym i emocjonalnym językiem, która na długo pozostaje w naszym sercu. Nie jest łatwa w odbiorze, ale naprawdę warto się nad nią pochylić.