„I obiecuję ci miłość…” – Marta W. Staniszewska

Zmysłowa,
miłosna i pełna tęsknoty za prawdziwym szczęściem – tak w kilku słowach można
przedstawić powieść Marty W.
Staniszewskiej I obiecuję ci miłość…
Zdaniem
autorki jest niedługa i banalnie przewidywalna. Fakt, liczy niecałe trzysta
stron. Ale czy banalna? Nie dla mnie. Dla mnie prawdziwa miłość nigdy nie jest
banalna.

Izabella
Colombe-Dębska to główna bohaterka historii. Ma dwadzieścia parę lat i pracuje,
a właściwie dorabia w wydawnictwie jako redaktorka romansów. Niczego jej nie
brakuje – mieszka w pięknym domu i wiedzie życie u boku przystojnego i bogatego
męża. Szczęśliwe życie? To tylko pozory 
– dom jest dla niej niczym złota klatka, a przysięga małżeńska złożona
przed ołtarzem nie pozwala jej nawet myśleć o rozwodzie. Tomasz skutecznie odgradza
żonę od świata. Z trudem toleruje jej spotkania z przyjaciółką Magdą, a pracy
dla wydawnictwa nie traktuje poważnie. Izabellę  natomiast postrzega jako ozdobę, niezbędny
dodatek do wizerunku podczas licznych spotkań biznesowych. Nie zauważa w niej
kobiety w przeciwieństwie do Wincenta, z którym właśnie wszedł w spółkę…

Wincent
Porter należy do grona przyjaciół Dębskiego. Razem z Erykiem oraz bratem Izy,
Michałem, tworzyli przed laty prawdziwy męski team. Do czasu. Do momentu
wyjazdu i złamania obietnicy. Konsekwencje niedotrzymania słowa Wins odczuwa do
dziś… Czy przeznaczenie pozwoli mu naprawić błędy przeszłości? Czy Iza, którą
porzucił bez słowa wyjaśnienia, da mu drugą szansę?

Książkę
czytałam jednym tchem. Autorka dzieli ją na rozdziały i stosuje narrację
trzecioosobową. Marta Staniszewska powoli
wprowadza czytelnika w świat bohaterów i odsłania tajemnice sprzed lat. Pisze
prostym językiem. Ze względu na francuskie pochodzenie Magdy co jakiś czas
wtrąca zwroty rodem znad Sekwany. Troszkę mnie to denerwowało, nie lubię
częstych obcojęzycznych przerywników w polszczyźnie, ale nie wpłynęło  na finalny odbiór powieści.

Obiecywana
w tytule miłość dotyczy nie tylko porozumienia serc i dusz. Autorka nie
szczędzi czytelnikowi dość szczegółowych relacji z fizycznych zbliżeń
bohaterów. Te zmysłowe spotkania, choć niektórych mogą bulwersować, mają
ogromny wpływ na życie i postawę postaci, szczególnie Izy. Namiętny seks  budzi w niej uśpioną dotąd kobiecość i dodaje
odwagi.

Cieszę
się, że wzięłam udział w akcji „Book tour” organizowanej przez Cyrysię. I
obiecuję ci miłość…
obudziła we mnie wiele emocji – od strachu po
wzruszenie i radość. Opowiada nie tylko o prawdziwej miłości, ale także o walce
o marzenia oraz poczucie własnej wartości. Fascynuje od pierwszej do ostatniej
strony. Jestem pewna, że przypadnie do gustu wielbicielkom powieści
obyczajowych i erotycznych oraz romantyczkom marzącym o wielkiej miłości.

Książka
została przeczytana i zrecenzowana w ramach akcji „Book tour” organizowanej
przez blog Literacki Świat Cyrysi.

2 thoughts on “„I obiecuję ci miłość…” – Marta W. Staniszewska”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *