„Odnajdę cię” – Monika Michalik

Read More
odnajdę cię recenzja michalik okładka

Monika Michalik, Odnajdę cię, Wydawnictwo Znak 2022.

Kontynuacja powieści „Nie zapomnę o tobie”

Emilia i Nikias codziennie za sobą tęsknią. Chociaż związek na odległość nie jest usłany różami, oboje wracają myślami do wspólnie spędzonych chwil i nie mogą się doczekać ponownego spotkania.
Po wielu miesiącach rozłąki  z ukochanym Emilia wreszcie postanawia odwiedzić Grecję. Nieoczekiwanie los po raz kolejny jako towarzysza wycieczki podsuwa jej Mateusza. Ich drogi jednak szybko się rozejdą…
Tymczasem w Polsce między Dankę i Janisa wkrada się ponura przeszłość. Upomina się o mężczyznę i zaczyna realnie zagrażać z trudem odzyskanemu szczęściu zakochanych. A oni raz na zawsze chcieliby uciec od wydarzeń, które tak mocno wpłynęły na ich życie.
Czy matka i córka wreszcie odnajdą upragnione szczęście?

opis wydawcy

Każdego dnia szukamy kogoś i czegoś. Gonimy za szczęściem, pieniędzmi, karierą. Robimy wszystko, by nie stracić szansy na prawdziwą miłość i przyjaźń. Liczymy, że w końcu odnajdziemy to, na czym najbardziej nam zależy. Ale czy pamiętamy o tym, że zanim ruszymy na poszukiwania „obcego”, musimy odnaleźć… siebie?

Monika Michalik po raz kolejny wsadziła mnie do samolotu lecącego w kierunku Aten. Spakowała, odprawiła, posadziła pod oknem i chwyciła za rękę, by znów być moim przewodnikiem – po greckich uliczkach, zakrętach serc, śródziemnomorskich portach i życiowych azylach.

Emilki i Dusi, Mateusza i Janisa przedstawiać mi nie trzeba było. Ale z przyjemnością poznałam panią Jadwigę i jej córkę. Starsza pani, doświadczona, czuła i dyskretna obserwatorka, niczym latarnia morska oświetlała drogę życiowym rozbitkom w labiryntach miłości. Jej serdeczność, rady i ciepło, jakie roztaczała, zostaną ze mną na długo – także pod postacią zaznaczonych w książce cytatów – oto jeden z nich:

Los potrafi poprowadzić nas po bardzo krętych ścieżkach tylko po to, byśmy zatoczyli koło i znaleźli się w punkcie wyjścia. Daje nam szansę, byśmy to rozegrali jeszcze raz, już bez błędów.

Cieszę się, że za sprawą powieści „Odnajdę cię” mogłam wrócić do dobrze znanych mi bohaterek „Nie zapomnę o tobie”. Relacje matki i córki, ich sercowe problemy i greckie podróże na długo zapadły mi w pamięć, a zakończenie pozostawiało niedosyt i wiele pytań, na które odpowiedzi poznałam dopiero teraz.

Kiedyś jeden z polskich aktorów powiedział w wywiadzie: „miłość to miłość – czary-mary i człowiek fruwa”. Ale nie na kartach książek Moniki. Miłość – o różnych obliczach (damsko-męska, matczyna, ojcowska) – jaka łączy bohaterów, nie jest magiczna. Owszem, pachnie kwiatami podarowanymi przez ukochanego, smakuje czułymi pocałunkami, ale to nie wszystko. Miłość wymaga szczerości i pracy – także nad sobą. Wymaga stanięcia oko w oko z własnymi lękami. Wymaga rezygnacji ze strachu i kalkulacji. W zamian odpłaca się tym, co najpiękniejsze.

I matka, i córka ponownie stają oko w oko miłosnymi rozterkami. I matka, i córka muszą dokonać wyborów, wpierw rozliczając się z przeszłością. Emilkę miłość, ponownie, zastaje na greckich ulicach. Cieszę się, że autorka tak poprowadziła ten wątek, by dzięki opisom poprowadzić mnie przez Ateny czy śródziemnomorski port. Nigdy nie byłam na południu Europy, ale czuję, że książka mogłaby z powodzeniem zastąpić przewodnik po Grecji. Warto zaznaczyć, że Monika Michalik osadza akcję nie tylko przy popularnych zabytkach, ale i w zakątkach nieznanych większości czytelników. Opisy mocno oddziałują na wyobraźnię – bez problemu mogłam zobaczyć zachód słońca w porcie, poczuć zapachy lokalnej kuchni, dotknąć kwitnących roślin czy usłyszeć grecki gwar.

„Odnajdę cię” to powieść idealna na dzisiejsze czasy. Czasy, w których potrzebujemy skrawków nadziei i otulenia. Bohaterowie otulają nas miłością i nadzieją właśnie. A to wszystko przy blasku śródziemnomorskiego słońca na tle lazurowego nieba, które nieśmiało zamienia się w morze. Nadzieja na miłość, nadzieja na szczęście. Tego nam trzeba. I to w książce Moniki Michalik odnajdujemy.

Więc idę do Ciebie, nie odchodź daleko

Miłość jest wszystkim, nadchodzę

Gdy znów gdzieś się zgubię, gdy rozum stracę

Raz jeszcze pokocham, bo umiem

Nie ruszaj się z miejsca, poczekaj

Bo miłość jest wszystkim, przybywam

Gdy o tym zapomnisz, gdy zechcesz uciec

Raz jeszcze pokochaj, bo umiesz

„Miłość jest wszystkim” – zespół LemON

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwem Znak

„Ostatnia nadzieja” – Marzena Rogalska

Read More
ostatnia nadzieja marzena rogalska recenzja

Marzena Rogalska to popularna dziennikarka radiowo-telewizyjna. Od kilku lat dumnie prezentuje nam swoją pisarską twarz. Mam wrażenie, że w tym roku odkryłam kolejne talenty gospodyni instagramowej „Kawki z Rogalem”. Marzena Rogalska to malarka. Kartka papieru, choć w popularnym edytorze, muskana jest pędzlem delikatności, spokoju i kobiecości. Marzena Rogalska to kompozytorka. Tworzy utwory, w których pierwsze skrzypce grają kobiety. Daje im partie solowe z pełnym przekonaniem. Bo wie, że siła kobiet tkwi nie tylko w mieście. Siła kobiet tkwi także w literaturze, a postać Karli Linde jest tego doskonałym przykładem.

Marzena Rogalska, Ostatnia nadzieja, Wydawnictwo Znak 2021.
Cykl o Karli Linde

Czy powieść o wojnie musi być przepełniona krwią, hukiem wystrzałów, czołgami, przemocą? Nie. Powieść o wojnie może być – pozornie – spokojna. Wojna u Marzeny Rogalskiej to bolesna cisza przerywana wybuchem bomb. Wojna u Marzeny Rogalskiej to samotność, pożegnania, pustka. Wojna u Marzeny Rogalskiej to wojna Karli. Wojna kobiety. O bliskich, o samą siebie. O zdrowie ciała, o spokój duszy. Karla – dziewczyna, która dorastała na naszych oczach, która całą sobą chłonęła świat elit Europy lat 30. XX wieku – to już kobieta, dla której życie i wojna nie znają litości. Opuszcza salony, przepełnione ciepłem posiadłości Dorothy. Jej domem staje się szpital. Jej bliskimi pacjenci. Jej przystanią pokój pielęgniarek. Jej celem niesienie pomocy. I czekanie. Czekanie na spotkania, które z roku na rok wydają się coraz bardziej odległe, coraz bardziej niemożliwe do odbycia.

Kiedy Karla nie ratuje rannych, ratuje siebie. Jest przyjaciółką, tęskni, kocha, szuka. Nie przestaje wierzyć w szczęśliwe zakończenie – w spotkanie z ojcem, z którym kontakt urywa się na początku wojny. Przecież dla Karli ojciec jest całym światem. Latarnią, która oświetla wody jej życia. Kotwicą, która pomaga zachować równowagę. Lądem, do którego wraca. Czy wojenna zawierucha, która ich rozdzieliła, połączy ich na nowo?

„Chcę wiedzieć, czy to prawda, że córki są podobne do ojców, a synowie do matek”.

Karla jest podobna do ojca. Mądra, inteligentna, z poczuciem humoru. Z wyczuciem godnym mistrzów włada ironią. Płeć nie jest dla niej przeszkodą. Aż chce się napisać, że K jak Karla, K jak kobieta, która doskonale czuje się w męskim świecie. Bez kompleksów. Bez wymuszonego wstydu. Karla, podążając drogą wytyczoną przez kobietę z miasta Marzenę Rogalską, wyznacza szlaki dla kobiet swojego i następnych pokoleń.

Karla to kobieta czasów wojny, która się nie ukrywa. Walczy na szpitalnym froncie, jej bronią są leki i strzykawki, dobre słowo. Jest gotowa do boju i z pokorą wykonuje polecenia dowódców: lekarzy, pielęgniarek, osób bardziej doświadczonych. Karla to kobieta czasów wojny, która nie raz podnosi się z gruzów. Karla to kobieta czasów wojny, która przeżywa różne bombardowania: lotnicze, złych wiadomości, pożegnań. Karla to kobieta, która po wojnie wyrusza w podróż.

Londyn, powojenny Nowy Jork, który jawi się jak inny świat, egzotyczny Oran – czy na szlakach bohaterka odnajdzie to, co pozornie utracone? Czy nadzieja nie zgaśnie na kolejnych pokładach?

Tym razem Marzena Rogalska niczym jak puzzle układa Karlę w wojennej rzeczywistości. Maluje krajobrazy noszące ślady bomb – i te londyńskie, i te w sercu Karli. Powoli, a jednak budując napięcie, prowadzi nas po brytyjskich, amerykańskich, francuskich i wreszcie polskich ulicach. Bierze za rękę, mówi pewnie: „Chodź, pokażę ci inny świat. Mój świat, który stał się światem Karli. Świat córeczki tatusia, ale nierozpieszczonej. Córki, która dostała od ojca to, co najlepsze. Świat córki silnej i dobrej”. Ja tę rękę mocno ściskam i nie puszczę, bo przecież przed nami kolejne szlaki w IV tomie. Jestem gotowa i czekam na kolejne podróże. Z Karlą. Śladem Karli. A później na kolejne bohaterki. Bo wierzę, że będą. Mam nadzieję. A ona przecież ostatnia…