„A ja na Ciebie zaczekam” – Magdalena Kordel (recenzja przedpremierowa)

Read More
a ja na ciebie zaczekam magdalena kordel

Kochany Święty Mikołaju!

Na początku mojego listu pragnę Cię serdecznie pozdrowić i wyrazić nadzieję, że ubierasz się ciepło w swoich zimnych krajach, by na 6 grudnia być w gotowości. A tak na serio – jest sprawa, Czerwony.

Za miesiąc Twój najintensywniejszy dzień w roku. Jest już po Wszystkich Świętych, pewnie dostajesz pierwsze listy. Mam dla Ciebie dobrą radę. Wiem, co możesz kupić książkoholikom!

„A ja na ciebie zaczekam” Magdaleny Kordel czekać będzie w księgarniach od 24 listopada. Jest jeszcze trochę czasu, ale zbieraj zamówienia. Na pewno będą! To wyjątkowy tytuł na liście (około)świątecznych premier. Tytuł pachnący czekoladą, jaśniejący dobrem i nadzieją, wnoszący odrobiny magii do naszej codzienności.

„Bo przecież o to chodzi w Wigilii i w całym Bożym Narodzeniu. O rodzinę i miłość. O człowieka i ten drżący płomyk, który ma dotrzeć wprost do każdego, nawet najbardziej zziębniętego serca i je ogrzać”.

W tej historii nie chodzi o święta w wymiarze prezentów, skocznych piosenek czy perspektywy wolnego od pracy. To rodzina i miłość są najważniejsze dla bohaterów. To dla nich pokonują kilometry. To dla nich zmieniają siebie i świat na lepsze. To dla nich zdobywają się na odwagę. Porzucają maski, na światło dzienne wychodzą tajemnice. I staje się światło. Ciepło. Prawda. Świąteczny cud…

Wierzysz w anioły, Mikołaju? Bo wiesz, w tej powieści są bardzo ważne. Czuwają. Obdarowują. Nie tak jak Ty torebkami czy pudełkami (bez obrazy). Anioły u Kordelli machają skrzydłami, gubią piórka, by na ziemię spadły: wiara, nadzieja i miłość. Delikatnie popychają ludzi w odpowiednich kierunkach lub do właściwej bramy.

Zapomniałabym! Pamiętaj, by do paczek dołączyć wedlowskie słodycze, które także są bohaterami książki. Ta powieść pachnie czekoladą. Jest delikatna jak ptasie mleczko albo mleczna jak ta do picia. A lektura to wspaniały proces degustacji i delektacji.

Jestem pewna, że ta książka ogrzeje najbardziej zziębnięte serca. Jak nic wprowadzi w świąteczny klimat. Będzie kazać odrobić lekcje z miłości: do partnera/partnerki, rodziców, rodzeństwa. Zapali płomyk do cudowania w cudownym tego słowa znaczeniu. Zaprosi do pieczenia pierniczków. A nasza droga Kordella, niczym literacki anioł do wynajęcia, będzie patrzeć, jak czytelnikom rosną skrzydła.

Wiem, że jest wcześnie, ale potrzebowałam dziś przytulenia. A pisząc ten list do Ciebie, drogi Czerwony, miałam poczucie, że Magdalena Kordel mnie przytuliła. Tak jak zrobiła to na kartach powieści.

Widzimy się 24 listopada w księgarniach i 6 grudnia sam wiesz gdzie

Drops „byłam w tym roku bardzo grzeczna” Książkowy

„Ty albo żadna” – Magdalena Kordel (recenzja przedpremierowa)

Read More
ty albo żadna

Magdalena Kordel, Ty albo żadna, Wydawnictwo Znak 2021.

Nie spodziewałam się, że Kordella, Magdalena Kordel znaczy, potrafi być taka stanowcza. Stawia sprawę jasno: „Ty albo żadna. Ty albo nikt”. Nie uznaje półśrodków. Nie chce się dzielić uwagą czytelnika. Zachłannie zabiera go do swojego świata. Świata, który wykreowała. Świata składającego się z porozrzucanych puzzli, wśród których każdy znajdzie kawałek pasujący do siebie. Puzzli, które tworzą całość zwaną życiem.

Muszka miała rację. Nietoperz to zło. Kto czytał pierwszą część nowej Kordelowej serii („Zanim wyznasz mi miłość”), wie, że przepowiednia stała się ciałem niespodziewanego gościa. Gościa, który miał nie żyć. Gościa, który nie miał prawa zaprzątać pamięci. Halina, siostra babci Adeli, była uważana za zmarłą. Do czasu. Do momentu, aż stanęła w drzwiach i przerwała rodzinną, pozorną sielankę. Bo przecież relacje Ruty i Mateusza są niejasne. Bo przecież Ewelina nosi w sercu tajemnicę. Bo przecież nikt nie wie tego, co wie babcia Adela. Co zostawił jej w spadku dziadek Konstanty? Jedno jest pewne – to nie drogie przedmioty czy cenne rady. To sekret i przepowiednia, przed którą chronił swoje wnuczki. To sekret i przepowiednia, przed którą babka Adela musi chronić Ewelinę…

Prawdziwe życie to emocje. Prawdziwe życie to uczucia. Prawdziwe życie to mieszanka dobra i zła w codzienności. Prawdziwi ludzie. „Ty albo żadna” jest zatem prawdziwe. Bo to wszystko tam jest. Okraszone odrobiną magii zwykłych gestów: odgarnięcia włosów z czoła, ciepłego obiadu, szczekających, puchatych kuleczek. Okraszone obecnością i czułością. Mimo wszystko. Ponad wszystko.

Tej historii się nie czyta. Przez nią się po prostu płynie. Choć sekrety łamią serca, a żądza pieniędzy i władzy o mały włos nie doprowadza do tragedii, z pomocą Kordelowego stylu pewnie przekracza się najtrudniejsze przeszkody. Lekkość, humor, ironia – pozornie proste dialogi, skrywają niejedną życiową mądrość i przypominają o czarach codzienności, które gubimy w biegu, w natłoku pracy czy internetowych postów. Chowając się za Adelą, Muszką, ale i Rutą, Magdalena Kordel siada obok czytelnika, delikatnie bierze go za rękę i szepce do ucha życiowe drogowskazy.

Jeśli szukacie niebanalnej mieszanki gatunkowej, z całego serca polecam Wam tę książkę. Tak, tak, Kordella miesza – nie tylko w życiu swoich postaci. Miesza gatunki, miesza wątki. Warstwa obyczajowa miesza się tu z wątkami wojennym i kryminalnym wręcz. Przecież poznawanie tajemnic Adeli i Eweliny to prawdziwe śledztwo! „Ty albo żadna” to jednak przede wszystkim powieść o miłości – jej różnych obliczach i imionach, przyjaźni, (przerwanych i na nowo plecionych) więzach. Ukłon w stronę miłośników psów, kotów i… książek oczywiście:

– Jestem z gatunku tych, którzy uwielbiają wąchać książki. Ale spokojnie, jest nas więcej i jeszcze nie słyszałam, żeby to było szkodliwe. A poza tym powiem ci w sekrecie, że jeżeli komuś kiedyś uda się stworzyć perfumy o zapachu kartek albo biblioteki, to ten ktoś zbije fortunę – dorzuciła,
– Wcale mnie to nie szokuje, patrzę na ciebie, bo sprawia mi to ogromną przyjemność. Lubię, jak otwierasz książki, przymykasz oczy i z namaszczeniem wciągasz powietrze, lubię patrzeć, jak je dotykasz, jak podczytujesz ukradkiem fragmenty, czule gładzisz okładki. – Uśmiechnął się Jasiek.

Kordello, i ja Tobie się kłaniam. Za uśmiech posłany w stronę kolejnych fragmentów. Za łzę wzruszenia obcieraną z policzka. Za spokój, który wlewałaś swoim piórem w moje serce, gdy bardzo potrzebowałam wyciszenia. Za uzdrowienie i poruszenie serca. Za budowanie relacji babcia&wnuczka. Dobrze wiesz, że w tej kwestii, to Ty albo żadna, mój zaklęty w tajemnicy talentu, Aniele…

Premiera 15 września
Na III tom czekam z niecierpliwością