„Jeśli zatęsknię” – Anna Ficner-Ogonowska

jeśli zatęsknię

Anna Ficner-Ogonowska, Jeśli zatęsknię, Wydawnictwo Znak 2020.

„Alibi na szczęście”debiutancka powieść Anny Ficner-Ogonowskiej, od lat należy do grona moich ulubionych historii o miłości. Z zapartym tchem śledziłam losy Hani i Mikołaja oraz ich przyjaciół. Rozpoczynając lekturę „Jeśli zatęsknię”, miałam wrażenie, że bestsellerowa autorka zaserwowała mi coś podobnego. Kobieta po przejściach, ze złamanym sercem nie potrafi zaufać zakochanemu w niej po uszy mężczyźnie… Ach, jak ja się pomyliłam! Moja ocena została wystawiona zdecydowanie za szybko. „Jeśli zatęsknię” kompletnie różni się od opowieści o losach Hanki. Jakże to piękna, wzruszająca i poruszająca każdą strunę serca historia! Napawa nadzieją, że po każdej burzy wychodzi słońce, a to jest teraz nam wszystkim tak bardzo potrzebne…

Świat Anki runął. Mężczyzna, którego kochała, dla którego się poświęcała, oświadczył, że… wraca do żony. Żony, która spodziewa się ich dziecka. Cios samo w serce znokautował cenioną psychoterapeutkę. Na szczęście za namową przyjaciół z lat szkolnych – z Mańką na czele – daje się namówić na coroczny rejs po wodach Chorwacji. W tym roku ma do nich dołączyć kumpel kapitana, Filip. Rejs po ciepłych wodach staje się początkiem nowego życia Ani – życia bez Artura z Filipem na horyzoncie. Krok po kroku, bez pośpiechu otwiera swoje serce na miłość. Gdy wydaje się, że nic nie jest w stanie zakłócić ich szczęścia, kilka sekund zmienia na zawsze ich życie. Czarne chmury na długo wydają się zasłaniać ich widok na wspólne szczęście. Ale czy na zawsze…?

Jeśli zatęsknię – o czym jest?

Nie chcę Wam tu opisywać całej fabuły, poszczególnych wydarzeń czy wątków. Nie chcę bowiem za dużo zdradzać. Ale jak w kilku słowach opisałabym „Jeśli zatęsknię”? To wszystkie barwy życia – szczęścia i nieszczęścia, jakie się z nim wiążą. To wschody słońca po najbardziej mrocznych zachodach. To drugie i kolejne szanse – na miłość, na życie… To wiatr, który rozgania ciemne chmury. To słońce, które oświetla ludzkie drogi. To blask, który przebija się przez mrok – ludzkich dusz, serc i losów. To tęsknoty za uczuciami – tymi oczywistymi i tymi najbardziej skrywanymi. To wiara, nadzieja i miłość. Prawdziwa przyjaźń i prawdziwa miłość utkane z najwyższą starannością. Żadnej wystającej nitki. Łzy wzruszenia i łzy śmiechu podczas lektury gwarantowane!

Przyjaciele są jak ciche anioły. Lub głośne – jak Mańka

„Jeśli zatęsknię” to powieść przede wszystkim o miłości i jej różnych odcieniach. Jednak niemniej ważna w życiu bohaterów jest przyjaźń. To ona jest motorem napędowym dla poszczególnych postaci. Najsilniejsza więź łączy Anię i Manię. Znają się od lat, są dla siebie jak siostry. Są też jak ogień i woda – Anka cicha, zamknięta w sobie; Mańka – co w sercu, to na języku. A nawet szybciej. Kobieta petarda. Kobieta wulkan. Pełna energii, wiary w człowieka, nie boi się mówić tego, co myśli. Obdarzona ogromnym poczuciem humoru i dystansu do siebie potrafi żartować nawet z własnej tuszy. Jest dla Anki przyjaciółką, siostrą, aniołem stróżem, który w odpowiednich momentach popycha ją do przodu lub trzyma, by nie spadła w przepaść. Dobra, szczera, wrażliwa. Wraz z nią do pokoju, do domu wchodzi radość i optymizm. Dla Mańki, rozwódki, matki trzech córek, nie ma rzeczy niemożliwych. Przewodniczka stada – i domowego, i przyjaciół. Chciałabym ją poznać i wypić z nią butelkę wina. I zjeść danie jej roboty – w końcu jest właścicielką restauracji! Mania jest po prostu kochana. To bohaterka, za którą bez wątpienia czytelnik zatęskni.

Hortensja i Stasinek – małżeństwo z okienka

Ania ma w zwyczaju podglądać sąsiadów z kamienicy naprzeciwko. Pani i Pan. Państwo Starsi. On z ograniczoną sprawnością, ona z nieograniczoną cierpliwością. Dla Ani wzór małżeństwa. Czytając fragmenty poświęcone ich relacji, wspominałam panią Irenkę, jedną z bohaterek „Alibi na szczęście”. Starsze kobiety – tam Irenka, tu Hortensja, są uosobieniem dobra, pokory i wrażliwości. Dla głównych postaci pełną funkcję pewnego rodzaju przystani. Brzegu, do którego zawsze mogą wrócić. Ramion, w których znajdą pocieszenie. Ust, z których popłynie ukojenie i dobra rada. Dłoni, która nakryje wszystkie smutki i troski.

Im jestem starsza, tym bardziej odczuwam brak babci i dziadka w swoim życiu. Dość wcześnie ich straciłam. Braki rekompensuje nie tylko relacją z powstańcami warszawskimi, ale i lekturą. Pani Aniu, dziękuję za Hortensję, za przepiękny kwiat.

„Jeśli zatęsknię” – ja już tęsknię!

Życie. Miłość. Przyjaźń. Niejednoznaczni bohaterowie. Postaci pełne zalet i wad. Tęskniący za miłością, bliskimi ludźmi, poczuciem bezpieczeństwa… Ile bohaterów, tyle tęsknot. Ja też odczuwam tęsknotę – za tą historią. Czuję niedosyt. Bo przecież ich podróże, rejsy po wodach świata i życia wciąż trwają… Tyle znaków zapytania… Tęsknię.

Autorce serdecznie dziękuję za podróże po chorwackich perełkach, zakamarkach ludzkich serc. Dziękuję za namalowanie obrazów miłości i przyjaźni. Moje serce jest poruszone do głębi, a jednocześnie pełne nadziei i wiary w lepsze jutro. Spokojniejsze jutro, do którego tak bardzo tęsknię…


3 thoughts on “„Jeśli zatęsknię” – Anna Ficner-Ogonowska”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *