„Podaruj mi jutro” – Ilona Gołębiewska

Read More
 

 

Ilona Gołębiewska, Podaruj mi jutro, Wydawnictwo Muza 2019.
 
Piękny język, historia chwytająca za serce, niejednoznaczni bohaterowie, z którymi mam ochotę się zaprzyjaźnić – tego oczekuję od dobrej powieści obyczajowej (tzw. literatury kobiecej). Ilona Gołębiewska już po raz szósty mi to zagwarantowała. Debiutowała serią o starym domu. Dziś premiera pierwszej części nowej sagi. Jak ja się cieszę, że przeczytałam to cudeńko!
 
Lipowe Wzgórze łączy ludzi w różnym wieku, o różnym statusie społecznym, z różnym bagażem doświadczeń.  Cudownie, że pierwsze spotkanie z Anielą i pozostałymi bohaterkami nie jest ostatnim. Początek jest obiecujący i chwyta za serce. Obok takiej historii – napisanej tak pięknym językiem, o ludziach z krwi i kości, z tajemnicą w tle nie można przejść obojętnie. Mam nadzieję, że, choć emocje po lekturze wciąż są żywe, uda mi się zachęcić Was do lektury książki, nie zanudzając i nie spojlerując za bardzo. Podaruj mi jutro zasługuje na to, by podarować jej czas.
 
Dwór na Lipowym Wzgórzu należy do rodziny Horczyńskich niemal od dwustu lat. Stanowi także wielką atrakcję dla turystów odwiedzających Podlasie. Jego właścicielką jest Aniela, słynna malarka. Zmęczona światowym życiem postanawia osiąść w rodzinnych stronach. Zakłada na Lipowym Wzgórzu Akademię Sztuk Anielskich, której pomysł narodził się dzięki lokalnej legendzie o aniołach. Czy zyska poparcie kobiet z rodziny Horczyńskich, czyli Sabiny, Klary i Lilianny?
 
Przyjazd redaktora prowadzącego program „Maluchem przez Polskę”, niesforna przyjaciółka podbijająca Internet motywującymi filmikami, odkrycie podziemnych korytarzy we dworze, poszukiwanie przez Anielę ukochanego Witka, który przed laty zniknął bez wieści… Wszystko to sprawia, że życie mieszkańców dworu pełne jest atrakcji, humoru, ale czasem także trosk.
 
Zmartwieniem Anieli jest również konflikt Horczyńskich i ich sąsiadów Gajowiczów. W czasie wojny na Czarnym Szańcu doszło do pogromu oddziału partyzantki, w którym zginęli członkowie obydwu rodzin. Czy odnalezienie dzienników z czasów wojny pozwoli Anieli oczyścić dobre imię ojca, którego podejrzewano o zdradę?*
 
Przyznam, że jako 26-letnia bezdzietna singielka troszkę bałam się tej fabuły. Dlaczego? Ze względu na bohaterkę. Tym razem Ilona Gołębiewska nie zaprasza czytelniczek do świata około 30-letnich kobiet doświadczonych przez los. Aniela – bo takie imię nosi postać-serce tej powieści, ma tych lat nieco więcej. To pani 60+. Matka, babcia, przyjaciółka. Dlaczego postać-serce? Po pierwsze – bo to główna bohaterka, a takie są sercem każdej książki – spoiwem wątków i pozostałych postaci. Po drugie, to ona jest sercem niezwykłego dworu na Lipowym Wzgórzu. Dworu z piękną, lecz trudną historią. Jest sercem, aniołem dla mieszkańców i stałych bywalców posiadłości – swoich przyjaciółek, ich dzieci i ludzi, którym podaje pomocną dłoń. Kobieta-anioł? Nie. Aniela, choć imię sugeruje co innego, nie jest bez skazy. Aniela jest człowiekiem jak każdy z nas. Ma na sumieniu większe i mniejsze grzeszki. Nie potrafi porozumieć się z córką Sabiną, tęsknota za wnuczkami ciąży jej każdego dnia. Pamięć o ukochanym z młodzieńczych lat kładzie się cieniem na jej relacjach z mężczyznami i całym dorosłym życiu. Artystka, malarka, poświęca się pracy, nie wypełniając przy tym należycie rodzicielskich obowiązków… Jej siły i myśli pochłania także próba oczyszczenia dobrego imienia ojca, który został oskarżony o zdradę kolegów z oddziału i wysłanie ich na pewną śmierć… Antoni Gajowicz, człowiek o zimnym jak lód sercu, który zamiast szacunku budzi wśród mieszkańców okolicy lęk, nie ułatwia jej tego zadania.
 
Dwór będący własnością Anieli to ukryta pośród lip przystań dla skrzywdzonych, samotnych, dotkniętych chorobą albo traumatycznym przeżyciem rozbitków. Znajdują oni spokój, poczucie bezpieczeństwa, miłość i opiekę, właśnie w posiadłości rodu Horczyńskich. Podaruj mi jutro to nie tylko historia Anieli. To także losy bliskich jej osób. Poznajemy przyjaciółki głównej bohaterki – dotkniętą chorobą nowotworową emerytowaną nauczycielkę, jej syna weterana wojny w Iraku, pobitą niemal na śmierć Julię, szukającego sensacji i łatwych pieniędzy dziennikarza… Nikt jednak nie opuszcza posiadłości bez plastra na sercu – także Czytelnik.
 
W tym domu nie tylko czuć zapach lip i innych roślin; potraw wybitnej kucharki Basi czy farb Anieli. To miejsce kojarzy się przede wszystkim z troską, oddaniem, bezinteresownością. I Czytelnik, choć wydaje się, że zajrzał tam tylko na chwilę, nie potrafi opuścić Lipowego Wzgórza. Myślę, że zachwyt tym miejscem potęgują przepiękne opisy. Ilona Gołębiewska przykłada ogromną wagę do języka – zarówno w narracji, jak i w dialogach. Metaforami, porównaniami, epitetami oddaje krajobraz Podlasia. Uruchamia każdy zakamarek wyobraźni, a zmysły wyostrza do granic czytelniczych możliwości. Sprawia, że czuje się zapach kwiatów, stąpa bosą stopą po zroszonej trawie, patrzy na dzieła sztuki czy słyszy gwar rozmów.
 
Podaruj mi jutro to przepiękna książka o miłości, przyjaźni. O wierze i nadziei, których nie zabija mijający czas. Bohaterka poszukuje prawdy, wspomina ukochanego z dawnych lat… Jak zakończą się jej poszukiwania? Czy odnajdzie spokój w sercu? Czy nawiąże nić porozumienia z córką i wnuczkami? Tego nie zdradzę – po odpowiedzi na te pytania odsyłam do powieści.
 
Siła jest kobietą. Także w historii Ilony Gołębiewskiej. W kolejnych tomach poznamy bliżej Sabinę i jej córki. Już nie mogę się doczekać tych literackich spotkań! A Was ponownie namawiam – podarujcie tej książce swój czas. Nie pożałujecie!
 
 
 

 

„Więcej niż pocałunek” – Helen Hoang (wersja z trzema rozdziałami)

Read More
 

 

Helen Hoang, Więcej niż pocałunek (trzy rozdziały), Wydawnictwo Muza 2019.
 
Więcej niż pocałunek to więcej niż tylko trzy promocyjne rozdziały. To zapowiedź historii innej niż wszystkie. To obietnica historii innej niż wszystkie. Pierwsze kilkadziesiąt stron powieści baaardzo mi się spodobało, z niecierpliwością czekam na więcej. 
 
Ciężko ocenić książkę po przeczytaniu trzech rozdziałów. Pozwólcie, że podzielę się jednak z Wami krótką refleksją po lekturze. 
 
Stella doskonale radzi sobie w pracy, jest mistrzynią w swoim fachu. Tworzenie algorytmów wydaje jej się prostsze niż relacje międzyludzkie; wydaje się prostsze niż tworzenie relacji z mężczyznami. Bliskość – przytulanie, całowanie, a co dopiero intymne zbliżenia, przerażają kobietę. Rodzice nie ułatwiają córce odkrywania damsko-męskiego świata. Marzą o wnuku, a pragnienie to nie spełni się bez zięcia… Stella postanawia dokonać zmian w swoim życiu. Zamierza… potrenować. Nie sama. Do pomocy, do ćwiczeń pocałunków wybiera profesjonalistę – pana do towarzystwa – przystojnego Michaela. Chłopak widząc opory swojej dość nietypowej klientki, podchodzi do pracy bardzo poważnie.
 
Trzy rozdziały które otrzymałam od Wydawnictwa Muza przeczytałam za jednym podejściem. Dlaczego? Z kilku powodów. Przede wszystkim ciekawi mnie główna bohaterka, jej psychika, sposób myślenia. Stella ma bowiem  Zespół Aspergera. Mam wrażenie, że to temat pomijany zarówno w literaturze, jak i produkcjach filmowych (przynajmniej ja się z nim spotykam bardzo rzadko). Zastanawiacie się, skąd ten pomysł? Autorka książki, zupełnie przez przypadek, odkryła u siebie ten zespół dopiero w wieku 34 lat! Została zdiagnozowana, podjęła terapię i przede wszystkim dowiedziała się że nie jest sama z tym, co kiedyś uważała za dziwactwo.
 
Wielkim plusem tych trzech rozdziałów jest także subtelność, z jaką autorka opisuje intymne chwile bohaterki, jej rozterki, wątpliwości, strach. To nie typowy erotyk, tam nie ma miejsca na wulgaryzmy czy potoczne słownictwo. Mam nadzieję, że ten styl został utrzymany w późniejszych partiach. Należy zaznaczyć, że narracja trzecioosobowa pomaga w zrozumieniu Stelli – czytelnik lepiej poznaję jej sposób myślenia, lęki i obawy.
 

 

Połknęłam historię jednym tchem i czekam na więcej. Czy tak samo entuzjastycznie ocenię całość? Zobaczymy! Jedno jest pewne – kibicuję Stelli – by otworzyła się na miłość i na drugiego człowieka. By poznała smak prawdziwej miłości. Czy jej się uda? Dowiemy się wkrótce – premiera 5 czerwca!