„Lot 202” – Remigiusz Mróz (odcinek 1.)

Read More
lot 202

Remigiusz Mróz, Lot 202, Wydawnictwo Filia 2020.
W serwisie Audioteka powieść czyta… kilkudziesięciu aktorów i lektorów.

Z twórczością Remigiusza Mroza mam pewien… problem. Z jednej strony to autor, dla którego zarywałam noce, z zapartym tchem pochłaniając kolejne tomy Chyłki. Nowe części zamawiałam jeszcze przed premierą, by najszybciej jak to tylko możliwe wracać do Joanny i Kordiana. Z drugiej strony ta sama Chyłka, z którą niejedną teqillę się wypiło… Cóż, po prostu przestała smakować. Po „Kontratypie” powiedziałam: dość. Nie dokończyłam też serii o Forście, nie wiem, co słychać u Iluzjonisty, nowości znam tylko ze zdjęć i opinii blogerów. Od początku do końca znam tylko polityczną trylogię „W kręgach władzy”…  Ale w końcu weszłam drugi raz do tej samej rzeki. Dzięki Tomkowi z bloga Nowalijki. Jego recenzja „Lotu 202” przekonała mnie, by na nowo dać szansę Mrozowi. Postawiłam na audiobook. Na superprodukcję serwisu Audioteka. To był strzał w 10!

Zwyczajna, piątkowa noc w Nowej Hucie. Kamery monitoringu u zbiegu dwóch ulic rejestrują młodego chłopaka o drugiej piętnaście. Nie ma go na nagraniu z przecznicy dalej… Sześć lat później, podkomisarz Agnieszka Oliwa odnajduje ciało chłopaka w Opolu. Wszystko wskazuje na to, że w wyjątkowo osobliwy sposób popełnił samobójstwo. Tymczasem z Okęcia startuje samolot z premierem na pokładzie. Zwykły lot do Toronto ma potrwać dziewięć godzin i trzydzieści pięć minut. Szybko okazuje się jednak, że najprawdopodobniej nigdy nie dotrze do celu… rozpoczyna się wyścig z czasem, a jedyną poszlaką jest chłopak, który niegdyś zaginął na krakowskich ulicach.

Wysłuchałam pierwszego odcinka. Jestem oczarowana, zaciekawiona i chcę więcej. Chcę poznać dalszy ciąg akcji. Chcę poznać odpowiedzi na pytania, które mnożą się z każdą minutą. Mam wrażenie, że to Remigiusz Mróz, który przed laty mnie zachwycił – oczywiście w literackim sensie. Ciekawi od pierwszej strony, a właściwie minut nagrania, skłania do zarwania nocy… Chcę delektować się głosem aktorów i lektorów – mistrzyni Krystyny Czubówny, wspaniałej Katarzyny Dąbrowskiej, genialnego Michała Żurawskiego czy Rafała Zawieruchy… Pewnie wiele głosów przede mną, kolejni aktorzy (m.in. Danuta Stenka, Mariusz Bonaszewski czy Antoni Pawlicki), kolejne tony i nuty do poznania. Nie mogę się doczekać chwili, w której włączę kolejny odcinek! Do tego specjalnie skomponowana muzyka, troska o każdy dźwiękowy detal. „Lot 202” to nie jest serialik typu „Trudne sprawy”. To serialowa superprodukcja rodem z Netflixa lub HBO GO. Za reżyserię odpowiada Grzegorz Gutkowski. Jak wspomina pracę nad serialem podczas pandemii?

– To było bardzo ciekawe wyzwanie. Oprócz koordynacji aktorów w studio i poza nim, dużo pracy włożyliśmy też w postprodukcję. Akcja obejmuje dwa plany – na ziemi i w powietrzu, w trzystuosobowym Dreamlinerze, i staraliśmy się to oddać przy użyciu efektów specjalnych. Jest też dużo scen zbiorowych, wartkiej akcji i scen policyjnych. Pracowaliśmy nad efektami, które odzwierciedlą charakter tych scen.

Mam nadzieję, że „Lot 202” to początek mojej ponownej fascynacji piórem Remigiusza Mroza. Zachęcam Was do DARMOWEGO wysłuchania pierwszego odcinka. Nie samymi książkami żyje człowiek – czasem warto włączyć dobry serial 😉

„Hashtag” – Remigiusz Mróz (#mroźnystyczeńzRemigiuszem)

Read More
hashtag

Remigiusz Mróz, Hashtag, Wydawnictwo Czwarta Strona 2018.
W serwisie Audioteka powieść czytają Agnieszka Więdłocha i Szymon Bobrowski

Co mają wspólnego Żelazny z serii o Chyłce i Strach, bohater jednej z niewielu powieści, do której Remigiusz Mróz nie napisał kontynuacji (wybaczcie ironię, ale wciąż pamiętam o Trawersie i Behawioryście 😉)? Audiobook w serwisie Audioteka. Szymon Bobrowski, wcielający się w postać współwłaściciela kancelarii w serialu Chyłka. Zaginięcie, czyta fragmenty powieści Hashtag. Towarzyszy mu moja ulubiona Agnieszka Więdłocha. Jesteście ciekawi, co sądzę o tym ponad jedenastogodzinnym nagraniu i dlaczego wybrałam właśnie ten tytuł? Zapraszam do lektury recenzji!

Jedna przesyłka zmieniła jej życie…
„Twoja paczka już na ciebie czeka!” – brzmiała wiadomość, która wydawała się zwykłą pomyłką. Tesa nie spodziewała się żadnej przesyłki, niczego nie zamawiała w sieci – a nawet gdyby to zrobiła, z pewnością nie wybrałaby dostawy do paczkomatu. Jeśli nie musiała, nie wychodziła z domu. Postanowiła jednak sprawdzić tajemniczą przesyłkę – i okazało się to największym błędem, jaki kiedykolwiek popełniła. Wpadła bowiem w spiralę zdarzeń, która miała zupełnie odmienić jej życie… Gdy Tesa na nowo odkrywa swoją przeszłość, przez media społecznościowe przetacza się nowy trend. Kolejni internauci zamieszczają wpisy z hashtagiem #apsyda. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że osoby te od lat uznawane były za zaginione…

Specjalnie wkleiłam Wam opis książki ze strony Wydawcy, ponieważ boję się, że mogłabym poczęstować Was spojlerem, a w przypadku lektury thrillera to przecież zbrodnia nie mniejsza od tych, które popełniają bohaterowie. Hashtag ciężko opowiedzieć, nie zdradzając szczegółów. Wszystko ze względu na narrację, podział na rozdziały – właściwie podział na role.

Agnieszka Więdłocha jako Tesa

Jeżeli śledzicie moje social media lub czytaliście poprzednie recenzje, wiecie, że Agnieszka Więdłocha zachwyciła mnie w audiobooku Kiedyś się odnajdziemy. Jej interpretacja powieści Gabrieli Gargaś na zawsze pozostanie w moim sercu. W Hashtagu czyta rozdziały, w których narratorką jest Tesa, główna bohaterka. Zagubiona, wycofana kobieta o trudnej przeszłości i skomplikowanej teraźniejszości. Bez swojej wiedzy, bez zgody zostaje wplątana w intrygę zaprojektowaną przez Architekta. Porwania, śmierć, tajemnicze przesyłki… A wszystko łączy jeden hashtag. Więdłocha świetnie oddała uczucia i emocje targające Tesą – niepewność, zagubienie i… strach.

Szymon Bobrowski jako Strach

Szymon Bobrowski, czyli Żelazny, serialowy szef Joanny Chyłki, współwłaściciel kancelarii, wciela się w Stracha, a konkretnie Krystiana Strachowskiego. To (były) pracownik naukowy Akademii Leona Koźmińskiego. Obiekt westchnień Tesy z lat studenckich. Rozdziały czytane przez aktora różnią od tych interpretowanych przez Agnieszkę typem narracji. W tych fragmentach narracja jest prowadzona w trzeciej osobie. Niby z perspektywy Stracha, ale… nie do końca. Szczerze mówiąc, początkowo zarzucałam w duchu Bobrowskiemu powściągliwość w interpretacji treści. Z każdym kolejnym wydarzeniem, nową poszlaką w śledztwie zaczynałam rozumieć i doceniać jego wcielenie.

#mroźnystyczeńzRemigiuszem

To nie przypadek, że na słuchanie Hashtagu zdecydowałam się właśnie teraz. Styczeń bowiem był w moich social mediach miesiącem poświęconym twórczości Remigiusza Mroza. Muszę przyznać, że mam sporo tyłów. Dzięki Audiotece nadrobiłam jedną z zaległości.

Hashtag – #emocjedosamegokońca

Akcja powieści rozgrywa się etapami – całość jest bowiem podzielona nie tylko na rozdziały, ale i na części. Początkowo fabuła toczy się spokojnym rytmem (o ile można mówić o spokoju w przypadku thrillera), jednak z biegiem wydarzeń przyspiesza. A ciekawość rośnie. Ze strony na stronę. Bo nic nie jest takim, jakim się wydaje… Niczego nie można być pewnym. Dzięki głosowi Agnieszki i jej talentowi do przekazywania emocji, a także ścieżce dźwiękowej, czytelnikowi udziela się niepokój Tesy. I strach. A może… Strach?

Posłuchaj darmowych 60 minut!

http://fn.audioteka.com/p/dropsksiazkowy/pl/audiobook/hashtag

„Chyłka – Zaginięcie”, czyli o świątecznej premierze słów kilka

Read More

 

Magdalena Cielecka, Filip Pławiak, Łukasz Palkowski, Remigiusz Mróz, player.pl, TVN, Wydawnictwo Czwarta Strona 
 
 
To nie tajemnica, że jestem czytelniczką powieści Remigiusza Mroza. Wszystko zaczęło się od Kasacji. Dla tej książki, pierwszy raz od lat, zarwałam noc na lekturę. W księgarniach w moim rodzinnym mieście nie było drugiej części serii, ale na ratunek przyszła mi przyjaciółka Ola, która akurat przyjeżdżała do domu na ferie z Warszawy. Kupiła mi Zaginięcie. Znowu przepadłam. Od tamtej pory kolejne tomy kupowałam jeszcze przed albo tuż po premierze.
 
Muszę przyznać, że bardziej od spraw, zawsze z niecierpliwością czekam na wątki prywatne, zwłaszcza na rozwój relacji Joanny i Kordiana. Choć, trzeba to podkreślić, klienci trafiają do Chyłki nieprzypadkowo, więc w kancelarii i na salach sądowych nigdy nie można się nudzić. Joanna nie zajmuje się rozwodami za porozumieniem stron czy napadem na osiedlowy sklep. Morderstwa, porwania, przekręty… To jest jej świat. Jej i jej wiernego jak psiak aplikanta, Kordiana.
 
Uwielbiam ich duet nie tylko za kontakty w pracy i za niespieszny (co chwilami denerwowało) rozwój relacji poza kancelarią. Dialogi, docinki, ironia, humor… Remigiusz Mróz stworzył kompletnie różne, ale zarazem doskonale uzupełniające się i pasujące do siebie postaci. Dla mnie to literacko duet (niemal) idealny.
 
Nic więc dziwnego, że ucieszyłam się na wieść o Chyłce na ekranie. Chyłka – Zaginięcie – serial reżyserowany przez Łukasza Palkowskiego, zadebiutował w serwisie player.pl 26 grudnia. Internet wybuchnął. Jedni zachwyceni, inni wylewali na twórców i aktorów wiadro pomyj. Skoro wypowiedział się już niemal każdy, i ja postanowiłam to zrobić po obejrzeniu dwóch odcinków – oto moja krótka opinia. 
 
Niektórzy z widzów zarzucają, że Magdalena Cielecka (gra Joannę) jest za mało „Chyłkowa”, a Filip Pławiak (Kordian) nie nadaje się do roli Zordona. Szczerze? Idealnie tę parę mogliby tylko zagrać Joanna Chyłka i Kordian Oryński, ale postaci wymyślone przez Mroza i funkcjonujące na kartach książek przecież nie istnieją. Czy podoba mi się wybór aktorów do głównych ról? Bardzo! 
 
 
 
Dla mnie Magdalena Cielecka to jedna z najzdolniejszych polskich aktorek. Uważam, że w pierwszych dwóch epizodach (tylko te na razie obejrzałam) świetnie poradziła sobie z tym trudnym zadaniem. Oddać charakter Chyłki i pozostać przy tym bohaterką, którą się lubi i z którą ma się ochotę zjeść mięsną kolację i napić dobrego alkoholu, nie jest, chyba, łatwo. Jej się udało.
 
 
Filip Pławiak natomiast zwrócił moją uwagę w Listach do M. 3, gdzie rozczulał widzów miłością do psów i zauroczeniem Zuzą. W Nielegalnych (serialu zrealizowanym na motywach powieści Vincenta V. Severskiego, byłego oficera polskiego wywiadu) zachwycił i żałowałam, że w porównaniu z książkami występuje w produkcji znacznie krócej. Jako Zordon? Rewelacja. Choć początkowo obstawiałam do tej roli Michała Mikołajczaka (aktor Teatru Współczesnego, znany z serialu Prawo Agaty), nie czuję się rozczarowana. Kordian niewiele mówi, ale jest. Towarzyszy Chyłce. Chyba dopiero teraz tak wyraźnie to widzę. Podczas lektury znikał na dalszy plan. To Joanna była w centrum czytelniczej uwagi. W serialu, choć bohater Filipa nieczęsto się odzywa, jest. Po prostu jest. Niby z boku, ale na wyciągnięcie ręki. Niby niedoświadczony, ale bystry. Moją sympatię ma od pierwszej sceny. Cieszę się, że muzykę do serialu napisał jeden z moich ulubionych kompozytorów. Prawie cztery lata temu miałam okazję poznać Pana Bartosza Chajdeckiego – jest nie tylko utalentowany, ale też skromny i bardzo sympatyczny. Melodie, które stworzył dla produkcji, dla Chyłki podobają mi się i pasują i do postaci, i do historii – zwłaszcza czołówka. 
 
Co czuję po obejrzeniu dwóch odcinków? Jestem na tak. Może dlatego że nie oczekiwałam kalki 1:1? Może dlatego że nie zwracam tak bardzo uwagi na kolor włosów Chyłki? Dla mnie książki to książki, a serial to serial. Dla mnie to nie jest ekranizacja bestsellera. Dla mnie to serial na podstawie powieści. Momentami bardziej, momentami mniej do niej zawiązujący. Myślę, że nie da się zekranizować książki idealnie, co do wątku, co do postaci, co do przecinka. Wydaje mi się, że to technicznie niemożliwe. Zresztą – pisarz widzi postaci, historię inaczej, a reżyser, scenarzysta – inaczej. Książka pozwala na interpretację, wyobrażenia. Tak, a nie inaczej Chyłkę i spółkę zobaczyli twórcy produkcji. Papier przyjmie niemal wszystko. Telewizja nawet ta internetowa, już nie. Rządzi się swoimi prawami. I świetnie respektuje kodeks Chyłki.
 
Pierwsze dwa odcinki serialu oceniam bardzo pozytywnie i jestem ciekawa kolejnych epizodów. Mam nadzieję, że stacja TVN zdecyduje się na jego emisję, by trafił do większej liczby odbiorców.
 
A Wy? Jesteście już po seansie? A może widzieliście wszystkie dostępne cztery (póki co) odcinki? A może wszystko, co nawet drobnym druczkiem ma w podtytule Remigiusz Mróz omijacie szerokim łukiem? Jestem ciekawa Waszych opinii!
 
 
 
Chyłka – Zaginięcie można oglądać na platformie player.pl – co środę nowy odcinek!
 
16.01.2019 r. w Empiku premiera książki z serialową okładką – ruszyła przedsprzedaż w fajnej cenie!
 
 
Zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z materiałów udostępnionych na oficjalnych profilach serialu i producenta w social mediach.

 

„Kontratyp” – Remigiusz Mróz

Read More
 

 

Remigiusz Mróz, Kontratyp, Wydawnictwo Czwarta Strona 2018.
Seria o Joannie Chyłce
 
Nie trzeba być ani komisarzem Forstem, ani komisarzem Zawadą, by wiedzieć, że należę do grona mrozoholików i uwielbiam powieści Remigiusza Mroza. To widać na moim Facebooku i Bookstagramie. Przyznaję, że nie jestem na bieżąco, ale wszystkie nieprzeczytane tytuły (nie)cierpliwie czekają w mojej biblioteczce. Seria o Joannie Chyłce należy do moich ulubionych historii tego autora. Gdy na półce w księgarniach pojawił się Kontratyp – ósma, i jak można się domyśleć z otwartego zakończenia oraz posłowia część cyklu, rzuciłam wszystko i rozpoczęłam lekturę. Wczoraj za jednym zamachem przeczytałam ponad 300 stron – sprawa tak mnie wciągnęła. No właśnie, sprawa… Bo rozwiązanie pewnego wątku prywatnego rozczarowało. Ale po kolei!
 
Tym razem Joanna Chyłka musi przebyć naprawdę daleką drogę, zanim znajdzie się na sali rozpraw u boku nowej klientki. Daleką i trudną – by znaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania, wyrusza na Annapurnę, jeden z najgroźniejszych szczytów świata. Wyrusza nie tylko po to, by znaleźć dowody na niewinność pewnej medialnej alpinistki. Walczy również o życie kilkuletniej Darii, swojej siostrzenicy.
 
Na górach nie znam się kompletnie. Kojarzę ledwie kilka nazwisk wspinaczy, a wiadomości dotyczące konkretnych wypraw, czytam dopiero wtedy, wstyd się przyznać, gdy wydarzy się tragedia. To kompletnie nie mój świat, ale Remigiusz Mróz, bez pytania, mnie do niego zabrał. Ile realizmu jest w wyprawie Chyłki na nepalski szczyt? Nie mam zielonego pojęcia. Momentami miałam wrażenie, że to literacka fantazja nie mająca jakiegokolwiek odzwierciedlenia w rzeczywistości, ale być może moja opinia wynika z kompletnej nieznajomości tematu. Ocenę wątku związanego z Annapurną zostawiam więc zawodowcom i prawdziwym pasjonatom.
 
Porwanie córki Magdaleny i pełna tajemnic ekspedycja nowej klientki, panny Kabelis, to niejedyne problemy Joanny. Mecenas wciąż czeka na wyniki badań, które wykluczą lub potwierdzą zarażenie poważną chorobą i ściga się z przeszłością – otrzymuje groźby od człowieka, który twierdzi, że oblał ją kwasem oraz powraca do jednej z pierwszych swoich spraw, o przebiegu której nikt nie chce opowiadać. Na szczęście może liczyć na wsparcie Zordona.
 
Lubię tę serię właśnie ze względu na bohaterów – Joanna Chyłka i Kordian Oryński tworzą nieszablonowy duet. Jak ogień i woda idą razem przez życie zawodowe i, co dla czytelników poprzedniego tomu nie będzie spoilerem, prywatne. Ich dialogi pełne humoru, sarkazmu i ironii to prawdziwe mistrzostwo świata. Myślę, że to właśnie dzięki tej parze Polacy tak pokochali tę bestsellerową sagę i wydaje się, że nie mają jej dość.
 
Kto czytał Testament, ten wie, że Remigiusz Mróz wreszcie wysłuchał głosy tysięcy czytelników i relacja Joanny i Kordiana nie ogranicza się tylko do stosunków zawodowych. Mam jednak wrażenie, że wraz z pamiętną rozmową autorowi skończyły się pomysły na prowadzenie tego wątku. Chyłka i Zordon jako para są naprawdę uroczy (choć Kormak twierdzi, że są nie do zniesienia). Nie oczekiwałam od Remigiusza Mroza, że będą chodzić na randki do Hard Rock Cafe i spędzać namiętne noce na Saskiej Kępie – przecież to nie w ich stylu! Ale to, jak poprowadził ten wątek w Kontratypie, budzi mój sprzeciw i po części rozczarowanie. Wiem, że życie to nie bajka, a po niebie nie biegają nosorożce, ale oczekiwałam czegoś innego. Czego? Tu wychodzi marudna strona Dropsa – nie jestem w stanie sprecyzować swoich „żądań”, jednak jestem pewna jednego – końcówka ósmego tomu serii (podobnie jak poprzedniego) mnie rozczarowała. Nie o tym marzyłam dla moich ulubionych literackich bohaterów. Nie oznacza to, że ocenię książkę surowo – autor nazbierał plusików dzięki sprawie. Jej finał, zgodnie z tradycją Remigiusza Mroza, naprawdę mnie zaskoczył. To dla tych kilku ostatnich stron cały wczorajszy wieczór spędziłam na lekturze. Mimo takiego, a nie innego finału prywatnych wątków nie żałuję.
 
Jeśli jeszcze nie znacie Joanny Chyłki, koniecznie nadróbcie zaległości. To wyjątkowa postać literacka, która już wkrótce zagości na ekranach naszych komputerów. Serial na podstawie cyklu dla serwisu www.player.pl właśnie powstaje. Jestem ciekawa, jak z główną rolą poradzi sobie Magdalena Cielecka. Kto czytał, ten wie, że Chyłkę dobrze zagrać mogłaby… tylko Chyłka 😉
 
Czekając na serial i dziewiąty tom, który pewnie znów kupię jeszcze przed premierą, mam nadzieję, że Remigiusz Mróz sensownie rozwiąże ten pozostawiony w śmietniku supeł.
 
Cykl o Joannie Chyłce
Kasacja  recenzja
Zaginięcie ­– recenzja
Rewizja recenzja
Immunitet recenzja
Inwigilacja recenzja
Oskarżenie recenzja
Testament

 

„Oskarżenie” – Remigiusz Mróz (recenzja przedpremierowa!)

Read More
 
Joanna Chyłka.
(…)
– Jezus Maria…
– Nie, naprawdę Chyłka.
 
Joanna Chyłka powróciła. Kordian Oryński powrócił. Powrócił też stary znajomy, który przewraca ich życie do góry nogami.
 
Oskarżenie szósty tom bestsellerowej serii Remigiusza Mroza
 
Mijają cztery lata od serii brutalnych zabójstw młodych chłopców. Sprawcę, legendę „Solidarności”, ujęto i skazano. Choć dowody zebrane przez śledczych były nie do podważenia, Joanna otrzymuje list od żony skazańca. Łucja Tesarewicz twierdzi, że ma dowody na niewinność męża. Dzień po rozmowie z prawniczką ciało żony opozycjonisty zostaje znalezione w mieszkaniu. Okazuje się, że to dopiero początek jednej z najtrudniejszych spraw w karierze Chyłki. 
 
Huragan Tadeusz
 
Pojawienie się opozycjonisty Tadeusza Tesarewicza wywołuje prawdziwy huragan w życiu bohaterów. Materiał DNA jednej z jego ofiar zostaje znaleziony w miejscu innego przestępstwa. Zmartwychwstanie? Pomyłka? Nie. Maciej nigdy nie został zgwałcony ani nie zginął. Kto zatem leży w grobie? Komu zależało, by Maciek zniknął na kilka lat i dlaczego wrócił akurat teraz? W dodatku organy ścigania zaczynają interesować się Zordonem. Akt oskarżenia, areszt… Joanna i Kordian wiedzą, że to nieprzypadek. Zagadki mnożą się z każdym dniem, a w ich rozwiązaniu może pomóc tylko jedna osoba…
 
A po Mrozie przychodzi… kac
 
W przeciwieństwie do Chyłki nie przepadam za alkoholem, więc męczy mnie tylko, albo aż, kac książkowy. Oskarżenie przeczytałam na trzy podejścia. Niedługie, dynamiczne opisy, niebanalne dialogi sprzyjają szybkiej lekturze. Warto podkreślić, że ta część trzyma poziom poprzednich również jeśli chodzi o dialogi głównych bohaterów. W rozmowach Joanny i Kordiana, ale i innych postaci, nie brakuje moich ulubionych słownych przepychanek
 
Joanna i Kordian czy Chyłka kontra Zordon?
 
Wielu z niecierpliwością oczekuje kolejnych części serii ze względu na relację Chyłki i Oryńskiego. Czytelnicy, zwłaszcza czytelniczki, liczą na przełom. Remigiusz Mróz dawkował napięcie. Ustami Chyłki, z charakterystyczną dla niej ironią i złośliwością maskującą uczucia, odwlekał wyczekiwane momenty. Co przygotował dla swoich fanów w VI tomie serii? Nie zdradzę, ale jednego możecie być pewni – zaskoczenie to drugie imię autora.
 
Oskarżenie Remigiusza Mroza – czy warto było czekać?
 
Oskarżenie skończyłam wczoraj. Nadal nie wiem, co myśleć. Z jednej strony mam pretensje do autora za to, kogo i dlaczego posadził na ławie oskarżonych. Za powrót do przeszłości. Za taką a nie inną perspektywę przyszłości dla bohaterów. Muszę przyznać, że przez około pięćset stron oskarżałam (tytuł zobowiązuje ;)) Pana Remigiusza o brak pomysłu na rozwiązanie pewnych wątków, co doprowadziło do takich a nie innych wydarzeń i kreacji postaci. Pod koniec książki mój żal zniknął. Wróciłam do początku – nie tylko powieści, ale i serii. I dlatego nie wiem, co myśleć. Czy traktować Oskarżenie jako początek końca serii, czy jako zamknięcie pewnego etapu w życiu bohaterów? Zaintrygował mnie Pan, Panie Remigiuszu. VII tomu nie mogę się doczekać bardziej niż tego. Mam nadzieję, że premiera najpóźniej wiosną. Chyba nie będzie Pan nas dłużej torturował, prawda? Pozwólcie, że recenzję zakończę jednym z moich ulubionych cytatów z tej powieści. Chyłka, jak zwykle, dobrze gada:
 

[Książki] Dają mi władzę – ciągnęła Chyłka. Sama decyduję, jak wyglądają postaci, jak się zachowują i tak dalej. W filmie czy serialu reżyser mnie z tego odziera. Pieprzę taki układ.  

 
tytuł: „Oskarżenie”
autor: Remigiusz Mróz
wydawnictwo: Czwarta Strona
liczba stron: 560
premiera: 27.09.2017 r.
 
Książkę kupiłam na stronie wydawnictwa.

 

Recenzje poprzednich tomów serii – kliknij w tytuł, by przeczytać: Kasacja Zaginięcie Rewizja Immunitet Inwigilacja 

„Deniwelacja” – Remigiusz Mróz

Read More
 
Deniwelacja – powieść Remigiusza „Oszusta” Mroza
 
Kiedy kilka miesięcy temu mrozoholicy wstrzymali oddech, czytając o nadchodzącej premierze Deniwelacji, poczułam się oszukana. Historia o komisarzu, od pewnego momentu byłym komisarzu Wiktorze Forście, była dla mnie trylogią. Choć zakończenie Trawersu – trzeciej (i jak zapowiadano ostatniej) części serii, pobudziło moją wyobraźnię i uruchomiło lawinę pytań, pogodziłam się z tym, że to już koniec. Ba! Po pewnym czasie zaczęłam doceniać taki finał powieści. A tu niespodzianka! Remigiusz Mróz i Wydawnictwo Filia ogłosili premierę. Wielki powrót Forsta. Powiedziałam „nie!”. Dla mnie historia była zamknięta. Nie dałam się zwieść promocjom i konkursom. Aż do pewnej wizyty w bibliotece…
 
Bestia (znowu) atakuje
 
Na zboczach Giewontu zostają odnalezione zwłoki kilku młodych kobiet. Wydaje się, że przed śmiercią nic ich ze sobą nie łączyło. Niedługo potem w Zakopanem znikają kolejne dziewczyny. Mieszkańcy wpadają w panikę. Czyżby na Podhalu pojawił się naśladowca Bestii z Giewontu? A może Bestia wciąż żyje? Na te pytania odpowiedź próbują znaleźć dobrzy znajomi czytelników poprzednich części – prokurator Dominika Wadryś-Hansen oraz komendant Edmund Osica. Śledczych nurtuje jeszcze jedno pytanie – gdzie jest Wiktor Forst? To istotne, bowiem policja odkrywa ślady prowadzące do byłego komisarza…
 
Wsiąść do pociągu byle jakiego… i trafić do Hiszpanii
 
Jeśli ktoś czytał Trawers, to wie, że Forst wsiadł do pociągu. Miał jechać do Szczecina, po drodze zatrzymać się w Warszawie i nie wywoływać żadnych pożarów. Gdzie ostatecznie dojechał? Do Hiszpanii i wszystko wskazuje na to, że „przeszedł na ciemną stronę mocy”… Po co? Dlaczego trafił akurat do tego kraju? Tego i prokurator z komisarzem, i czytelnicy dowiadują się w Deniwelacji.  Oczywiście, jak to u Mroza i w dobrym kryminale, szczegóły są odsłaniane powoli. Napięcie rośnie z każdą stroną i nie sposób oderwać się od lektury przed poznaniem zakończenia.
 
Kobiecy głos
 
W Deniwelacji mamy do czynienia z dwoma rodzajami narracji –­ trzecioosobową i pierwszoosobową. Co ciekawe, ta druga prowadzona jest przez kobietę. Co to za postać? Nie mogę zdradzić… Jedno jest pewne – dostarcza czytającemu wiele cennych informacji i przede wszystkim emocji.
 
Kobieta zmienną jest
 
Długo broniłam się przed lekturą Deniwelacji. Niepotrzebnie! W tym miejscu pragnę przeprosić Remigiusza Mroza za mój upór. Żałuję, że wcześniej nie sięgnęłam po tę powieść. To, że została w pewien sposób „dopisana” do serii, nie znaczy, że jest gorsza od poprzednich części. Wręcz przeciwnie – obok Trawersu to mój ulubiony tom podhalańskiego cyklu. Pozostaje mi (nie)cierpliwie czekać na V tom serii, który ma pojawić się w księgarniach w 2018 roku.
 
Pora roku nie ma znaczenia – Mróz zawsze w formie
 
Czytając Deniwelację, nie zawiodłam się. Remigiusz Mróz trzyma formę. W fantastyczny sposób wodzi śledczych i czytelnika za nos. Perfekcyjnie buduje napięcie. Miażdży zakończeniem, po poznaniu którego chce się natychmiast wziąć do ręki kolejną część historii. Kreuje bohaterów, których balansowanie na granicy życia i śmierci przyprawia czytelnika o gęsią skórkę. Ta powieść wciąga jak narkotyk. Nie potrafiłam i nie chciałam się od niej oderwać. Remigiusz Mróz kolejny raz udowodnił, że jest mistrzem kryminalnego pióra. 
 
 
tytuł: Deniwelacja”
autor: Remigiusz Mróz
wydawnictwo: Filia Mroczna Strona
liczba stron: 496
 
Przeczytaj fragment powieści: https://issuu.com/wydawnictwofilia/docs/deniwelacja

„Inwigilacja” – Remigiusz Mróz


Jak daleko posunie się władza, by
chronić obywateli? Jak daleko posunie się obywatel, by okazać swój sprzeciw? Do
czego gotowy jest Kordian, by ratować swoją karierę? Ja już wiem. Lektura Inwigilacji
za mną!

Z niecierpliwością czekałam na V tom
popularnej serii prawniczej. Byłam ciekawa sprawy, jakiej podejmie się mój
ulubiony literacki duet i przede wszystkim prywatnych losów tej pary.
Remigiusz
Mróz
znów porusza trudne i aktualne tematy polityczne.
Pisze o terrorystach, zamachach i zagrożeniu. Tym razem Chyłka i Oryński
wkraczają w nieprzewidywalny świat służb specjalnych. Chłopak, który
kilkanaście lat temu zaginął podczas egzotycznych wakacji, odnajduje się na
jednym ze stołecznych osiedli. Zmienił imię i nazwisko, przeszedł na islam oraz
uparcie twierdzi, że nie ma nic wspólnego z zaginionym. Drogi jego oraz Chyłki
krzyżują się w chwili, gdy pojawiają się zarzuty, że przygotowuje zamach
terrorystyczny. Fahad uparcie twierdzi, że jest niewinny, a jedyny powód, dla
którego służby wzięły go na celownik, to wyznawana wiara.   
Kiedy
życie rzuca ci kłody pod nogi, zacznij budować z nich schody. Zajdziesz wysoko.
Joanna, choć niechętnie, podejmuje się
sprawy. Mimo że zasłynęła obroną pewnego Roma, nadal jest znana z niechęci do
obcych. I przede wszystkim nie jest pewna, czy jej nowy klient w istocie nie
planuje zamachu. W dodatku i ona, i Oryński zaczynają zastanawiać się nad rolą
służb w procesie – mają wątpliwości co do sposobu pozyskania dowodów. Oliwy do
ognia dolewa kradzież iks piątki (tak, TEJ iks piątki). Niecodzienne są także
kłopoty Kormaka z ustaleniem przeszłości oskarżonego. Wszystko wskazuje na to,
że ktoś pomógł mu w zatarciu wszystkich śladów.
Warto dodać, że w sądzie Chyłka i Zordon
muszą stawić czoła „prokuratorskiemu odpowiednikowi Joanny”. Prokurator Olgierd
Paderborn ma poczucie misji, zacięcie do rywalizacji i, podobnie jak pracownicy
kancelarii Żelazny&McVay, czasem nie przebiera w środkach. Szykuje się więc
ostre starcie, z którego tylko jedna strona wyjdzie cało i w glorii i chwale.
Cichaj,
Zordon. Zanim nas skompromitujesz.
Ogromnie cieszy mnie fakt, że w Inwigilacji
autor sporo miejsca poświęcił relacjom Joanny i Kordiana. Mentorka i aplikant
pracują ramię w ramię. Wydaje się, że nie rozstają się ani na chwilę, starając
się jednocześnie obronić klienta i odkryć jego prawdziwą tożsamość oraz cel,
dla którego wrócił do Polski. W dodatku obronę Fahada Oryński musi połączyć z
nauką do egzaminu adwokackiego. Na szczęście (lub nie) może liczyć na wsparcie
swojej byłej patronki.
W rozmowach duetu znów nie brakuje moich
ulubionych słownych przepychanek – ironicznych, złośliwych, a zarazem
motywujących, pełnych troski o życie zawodowe i… prywatne kancelaryjnego partnera.
Warto podkreślić, że ta część trzyma poziom poprzednich również pod względem
językowym – prawniczy żargon staje się zrozumiały dla każdego czytelnika.
Niedługie, dynamiczne opisy, a także niebanalne dialogi sprzyjają szybkiemu
czytaniu.
Myślę, że po lekturze Immunitetu wielu pytało: „Co z tą ciążą,
panie Remigiuszu?”. Ja pytałam i chyba to był główny powód, dla którego
zdecydowałam się na wcześniejsze kupno Inwigilacji. Znam już odpowiedź, ale
nie zdradzę. Joanna w charakterystycznym dla siebie stylu robi to wielokrotnie
na kartach powieści.
Remigiusz
Mróz
przyzwyczaił mnie do zaskakujących zakończeń. Do
ostatnich zdań, które dosłownie miażdżyły. Do finałów, które pozostawiały
czytelnika z ogromnym niedosytem, niepokojem i wręcz wymagały natychmiastowego
wydania kolejnej części cyklu. Koniec Inwigilacji wywołał u mnie mieszane
uczucia. Spodziewałam się większych emocji, większego „boom”. Owszem, zakończenie szokuje, budzi strach o losy bohaterów, ale nie
byłam zaskoczona tak, jak przy okazji lektury poprzednich tomów. Wydaje mi się,
że w pewnym sensie jest konsekwencją tego, co wydarzyło się na sali sądowej. I
jakoś wierzyć mi się nie chce, że Kormak się nie myli i że autor skrzywdzi
postaci. Chociaż… Kto wie, może początek VI tomu mnie zaskoczy?
Mimo mieszanych uczuć wywołanych finałem
tomu, Inwigilację gorąco polecam. W moim prywatnym rankingu zdetronizował Immunitet i „wskoczył” na drugie miejsce. Odpalajcie rydwany ognia i 15 marca
biegnijcie do księgarni. Naprawdę warto!



seria: prawnicza/Joanna Chyłka
wydawnictwo: Czwarta Strona
premiera: 15.03.2017 r. 

„Wotum nieufności” – Remigiusz Mróz

Jestem drobną, z pozoru nieśmiałą i
cichą dziewczyną. Niektórych więc dziwi, że interesuję się polityką. W liceum
moim ulubionym kanałem telewizyjnym był TVN24. Po maturze dostałam się na
politologię, ale ostatecznie wybrałam filologię polską. Nigdy nie żałowałam
swojej decyzji. Dziś, po lekturze najnowszej powieści Remigiusza Mroza pt. Wotum nieufności, tym bardziej
oddycham z ulgą.
Wielu, także Wydawnictwo Filia, nazywa
pierwszy tom nowej serii W kręgach władzy
polskim House of cards. Faktycznie, podobieństw
jest wiele –  rywalizują ze sobą dwa
obozy, w konflikt uwikłane są media. Postaci dążą do wytyczonego celu dosłownie
po trupach. Dla mnie te zbieżności to nic dziwnego i rażącego. Przecież głównym
bohaterem Wotum nieufności jest scena polityczna, a jak wiadomo żądza
władzy jest gwałtowniejsza od innych namiętności niezależnie od ustroju i
szerokości geograficznych.
Wotum nieufności zaczyna
się o poranku. Marszałek Sejmu, Daria Seyda, budzi się w hotelowym pokoju. Nie
pamięta, jak się w nim znalazła ani co robiła przez ostatnie kilkanaście
godzin. Nie wie, kto i dlaczego odpowiada za tę manipulację. Okazuje się, że to
nie jedyna „niespodzianka”, z którą przychodzi się tego dnia  zmierzyć drugiej osobie w państwie. Prezydent
Rzeczpospolitej decyduje się ustąpić ze stanowiska z przyczyn zdrowotnych.
Zgodnie z Konstytucją do czasu wyborów zastąpi go Seyda. I ona, i przede
wszystkim szef jej partii (urzędujący premier) mają nadzieję, że przeprowadzka
na Krakowskie Przedmieście nie jest tymczasowa.
Czytelnik poznaje politykę z najbardziej
mrocznej i brudnej strony. Kampania wyborcza przypomina ring, ciosy padają raz
za razem. Kandydaci wydają się nie mieć żadnych hamulców…
Głównym przeciwnikiem Darii w walce o
prezydenturę zostaje Patryk Hauer –wschodząca gwiazda prawicy. Dba o swój wizerunek
w mediach i dba o swoją pozycję w partii. We wszelkich poczynaniach zawodowych
wspiera go żona, Milena. Wydaje się, że polityka to jedyne, co łączy tę niezwykłą
parę. Hauer jest pewien zwycięstwa. W dodatku podczas prac komisji śledczej odkrywa
spisek, sięgający najważniejszych postaci sceny politycznej.   
Namiętności, zbrodnia, zaginięcie,
tajemnice, przekręty i trudne do spełnienia obietnice (nie tylko wyborcze) –  przy lekturze Wotum nieufności nie
sposób się nudzić.  Z każdym kolejnym
rozdziałem ciężej oderwać się od książki. Remigiusz
Mróz
zabiera czytelnika za kulisy, za zamknięte drzwi sejmowych pokoi i
gabinetów przy Krakowskim Przedmieściu. Przybliża świat pełen przemocy,
pieniędzy i chciwości. Świat, w którym liczy się dobro partii lub/i konkretnych
jednostek. Świat, w którym zapomina się o najważniejszych – wyborcach i
obywatelach. Fikcja literacka? Może. Ale nikt mnie nie przekona, że gmach przy
Wiejskiej nie kryje podobnych tajemnic.
Warto podkreślić, że Remigiusz Mróz nie opowiada się za
żadną stroną polityczną. Równo dostaje się Seydzie, tak samo obrywa Hauer. Wotum
nieufności
to nie tylko pani marszałek i jej przeciwnik. To także
kandydatka lewicy, liberał, konserwatysta oraz inni członkowie partii rządzącej
i opozycyjnej. Wotum nieufności to nie tylko brutalna kampania czy komisja
śledcza. Autor porusza również trudny i kontrowersyjny temat uchodźców czy
korupcji na najwyższych szczeblach władzy.  
Mistrz, król czy, jak wypada określić w
tym przypadku, prezydent polskiego kryminału stworzył dobrą i niezwykle
wciągającą powieść political fiction.
To zasługa wiedzy autora oraz doskonale rozwiniętego zmysłu obserwacji. Widać,
że polityka go fascynowała. W posłowiu Remigiusz
Mróz
wyznał, że marzył o politycznej karierze. Na szczęście i on, i jego
pisarski talent nie poszli tą drogą.
Powieść urywa się w trudnym dla
bohaterów momencie. To także trudny moment dla czytelnika. Rozbudowana intryga
i niezwykle wciągająca fabuła sprawiają, że oczekiwanie na drugi tom staje się prawdziwą
torturą.
Pozwólcie, że nie wstrzymam się od
głosu. Pozwólcie, że opublikuję wyrok. Z czystym sumieniem stwierdzam, że nowa
seria mojego ulubionego autora dostaje ode mnie wotum zaufania!

„Behawiorystwa” – Remigiusz Mróz

Remigiusz Mróz przyzwyczaił
mnie do napięcia, strachu i zaskakujących zakończeń. Jego nazwisko jest dla
mnie gwarancją dobrego kryminału i emocjonującej, mrożącej krew w żyłach
lektury. Behawiorystę, jedno z najmłodszych „dzieci” autora, chwaliło
wielu czytelników i recenzentów, pisząc w opiniach, że to najlepsza powieść Mroza. Moim zdaniem laudacje nie są
przesadzone. Remigiusz Mróz skomponował
fantastyczne dzieło – straszne i poruszające. Ta powieść, będąca połączeniem
kryminału i thrillera, sprawia, że Wydawnictwo
Filia Mroczna Strona
pokazuje swoją mroczniejszą twarz. 
Tytułowym
behawiorystą jest Gerard Edling. To były prokurator dyscyplinarnie wydalony ze
służby. Także policja, z nieznanych szerszym kręgom przyczyn, zrezygnowała z
jego współpracy. Mieszka z żoną i synem w Opolu. Mieszka i chyba na tym ich
relacje się kończą… Nie potrafi porozumieć się z nastoletnim Emilem, małżeństwo
od dawna uważa za fikcję. Edling jest specjalistą od kinezyki, działu nauki
zajmującego się badaniem komunikacji niewerbalnej i znawcą oraz propagatorem
savoir-vivre. Z tłumu wyróżnia go również strój – beżowe: marynarka, kamizelka
i spodnie oraz biała koszula z czarnym krawatem. Sławę przyniósł mu nie tylko
ekscentryzm, ale przede wszystkim to, że potrafi rozwiązać każdą sprawę. Do
czasu.
Zamachowiec
zajmuje przedszkole. Grozi, że zabije dzieci i wychowawców. Nie przedstawia
żadnych żądań, co utrudnia pracę policji. W dodatku na żywo transmituje to, co
dzieje się w przedszkolu… Nic więc dziwnego, że gdy całe Opole wstrzymuje
oddech, a służby wydają się być bezradne, Edling wkracza do akcji. Rozpoczyna
się gra między Behawiorystą a Kompozytorem. Między ścigającym a ściganym. Między
sprawiedliwością a poczuciem misji i chęci naprawy świata.
Kompozytor
to przeciwnik godny Edlinga. Wydaje się być jego uczniem – jest obeznany w
kinezyce. Cały czas wyprzedza byłego prokuratora o krok. Zamachowiec uważa się
za kompozytora, a dyrygentem mianuje swoich widzów. Prowadzi grę, a właściwie
komponuje mroczny „Koncert krwi”. Ludzkiej krwi.
Choć
Remigiusz Mróz wydaje się być
najpłodniejszym polskim pisarzem ostatnich miesięcy, jego powieści nie tracą na
jakości. Wręcz przeciwnie – mam wrażenie, że Behawiorysta to zbiór
wszystkiego, co doskonałe w twórczości opolanina. 
Mróz kolejny
raz stworzył oryginalne, wyraziste, mroczne i tajemnicze postaci. Kompozytor
jest bardzo, bardzo negatywnym bohaterem, ale mimo to intryguje czytelnika od
początku do końca. Jego poczynania i wybory, jakie stawia przed widzami
internetowej relacji, zmuszają do zrobienia rachunku sumienia i, częściowo,
podejmowania decyzji, opowiedzenia się za którąś ze stron. Kompozytor to bestia
w ludzkiej skórze, o czym świadczą makabryczne opisy okaleczeń dokonywanych na
zakładnikach. 
Warto
podkreślić, że doskonałość autora nie kończy się tylko na sposobie kreowania
postaci. Remigiusz Mróz znów jawi
się jako mistrz pióra. Porusza wyobraźnię i zmysły pogrążonego w lekturze
mrozoholika. Przeprowadza kolejną lekcję języka polskiego w zakresie słownictwa
policji i instytucji prawniczych. Dzięki postaci Edlinga udziela korepetycji z
behawioryzmu i dobrych manier. Zabiera czytelnika do rodzinnego miasta,
plastycznie opisując najbardziej mroczne zakamarki stolicy województwa
śląskiego. 
Behawiorysta
może
przypominać serię o komisarzu Forście (Ekspozycja,
Przewieszenie, Trawers). Gerard Edling to „prawniczy Wiktor” – mężczyzna z
przeszłością, charakterystycznym zachowaniem i wyglądam oraz nie zawsze konwencjonalnym
podejściem do śledztwa. Prokurator Beata Drejer, była podwładna tytułowego
bohatera, ma kilka wspólnych cech z tatrzańską koleżanką po fachu, Dominiką
Wadryś-Hansen. To tylko podobieństwa, nie ma mowy o kopiowaniu wątków czy
bohaterów. W Behawioryście Remigiusz
Mróz
zaprasza czytelnika do świata zdecydowanie mroczniejszego niż w
poprzednich książkach.
Przy
lekturze towarzyszyła mi potężna dawka emocji, nieustanne napięcie i
oczekiwanie na finalne nuty „Koncertu krwi”. Doszło do tego, że ostatnie
kilkadziesiąt stron pochłonęłam kosztem ciekawego i zazwyczaj chętnie
słuchanego przeze mnie wykładu. Nie mogłam się skupić na zajęciach, nie
wytrzymałabym do wolnego popołudnia. 
Behawiorysta
nie
tylko sprowadza studenta na złą drogę 😉 Przede wszystkim przedstawia bestię,
którą każdy z nas może codziennie mijać na ulicy. Zaprasza na koncert, który,
choć nie jest formą rozrywki, tylko barbarzyństwa, uzależnia i nie pozwala
odłożyć lektury przed końcowym zdaniem. Remigiusz
Mróz
znów mnie zmroził. I to bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Jeśli nie
znacie twórczości tego autora, zacznijcie od Behawiorysty. Zacznijcie
od wysokiego B.
wydawnictwo: Filia (Mroczna Strona)
liczba stron: 496 


„Immunitet” – Remigiusz Mróz (recenzja przedpremierowa!)

Chyłka&Zordon powracają! Rozdzieleni (na jakiś czas) w Rewizji, znowu tworzą najlepszy literacki, prawniczy duet. Spychają obowiązki i plany czytelnika na bok, bo kto jak kto, ale oni nie mogą czekać spokojnie na półce. Zresztą, czy Chyłka potrafiłaby czekać? I to spokojnie? Chyba nie. Remigiusz Mróz żegna wakacje Immunitetem – czwartą i nieostatnią, mam nadzieję, częścią bestsellerowej serii.

Zakończenie Rewizji pozwoliło przypuszczać, że w kolejnym tomie będzie się wiele działo. Przez pięć miesięcy czytelnicy drżeli o zdrowie ulubionej pani mecenas, która nie radzi sobie z uzależnieniem. Byłam ciekawa, jak autor to rozwiąże. Stało się tak, jak chciałam – Immunitet to bezpośrednia kontynuacja poprzedniego tomu. Joanna Chyłka trafia do szpitala bielańskiego. Gdy odzyskuje przytomność, w sali zamiast wiernego Kordiana widzi starego znajomego ze studiów. Sebastian Sendal to najmłodszy w historii sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Nie przychodzi jednak z kurtuazyjną wizytą. Prosi o pomoc. Kolega Chyłki z uniwersyteckiego korytarza zostaje oskarżony o zabójstwo sprzed lat. Twierdzi, że jest niewinny. Joanna, mimo innego zobowiązania, natychmiast podejmuje się sprawy i na własne żądanie opuszcza placówkę medyczną. Oprócz wypisu w dłoni trzyma czarną różę, którą ktoś podrzucił jej z nietypowym liścikiem…

Sebastian Sendal, mimo że zrobił błyskawiczną karierę, co może budzić niechęć społeczeństwa, jest powszechnie lubianym jurystą. Jego kandydaturę do TK poparła nawet opozycja.Wydaje się więc, że oskarżenie nie wynika z politycznych rozgrywek, chociaż pewne tropy sugerują, że Sendal padł ofiarą spisku na najwyższych szczeblach władzy. Obrony nie ułatwia również nietypowe hobby sędziego. Joanna i Kordian robią co w ich mocy, by Sebastian nie stracił immunitetu.

Choć Chyłka poświęca się sprawie znajomego sędziego, to i Żelazny, i Kordian wciąż przypominają jej o istotnym warunku umowy, którą zawarła przed powrotem do kancelarii. Joanna uparcie odmawia podjęcia się obrony własnego ojca i nikomu nie chce zdradzić powodu. Walczy, trochę nieudolnie, z chorobą alkoholową i zmaga się z upiorami z czasów młodości. Próbuje dokonać zapowiadanej w posłowiu poprzedniego tomu rewizji własnego życia.

Joanna w każdej sytuacji może liczyć na Zordona. W tej części podopieczny mecenasa Buchelta dojrzewa. I jako mężczyzna, i jako prawnik. Choć niezbyt pilnie uczy się do egzaminu adwokackiego, zostaje rzucony na głęboką wodę przez byłą patronkę. Robi wszystko, by nie zaszkodzić klientowi i nie dać Chyłce pretekstów do żartów. Jednocześnie toczy wewnętrzną walkę. Nie jest do końca pewien, czy droga, jaką wybrał, jest tą właściwą. Pewna wizytówka otwiera mu furtkę do zmiany.

Joanna i Kordian znów stanowią duet doskonały. Nie brakuje więc słownych przepychanek -ironicznych, złośliwych, a zarazem motywujących i pełnych troski o zawodowego partnera. Gdy z pola widzenia znika Chyłka, jej godnym zastępcą podczas utarczek z „Kawalerem” zostaje Kormak. Specjalista od komputerów i docierania do z pozoru niedostępnych informacji wraca do warszawskiego oddziału kancelarii. Bardzo mnie to ucieszyło – stara ekipy w starym miejscu. Ale czy w starych relacjach…?

Powieść jest bez wątpienia dobrym thrillerem prawniczym z nieprzewidywalną intrygą i zaskakującym rozwiązaniem. Bohaterowie to skomplikowane osobowości. Podobnie jak w Rewizji, w tej książce nie brakuje wątków prywatnych. Warto podkreślić, że ta część trzyma poziom poprzednich również pod względem językowym – prawniczy żargon staje się zrozumiały dla każdego czytelnika. Niedługie, dynamiczne opisy, a także niebanalne dialogi sprzyjają szybkiemu czytaniu. W dodatku Remigiusz Mróz po raz kolejny jawi się jako mistrz kreowania postaci. Choć Chyłkę i Zordona „znamy od lat”, wciąż nas zaskakują, a sędzia Sendal pozostaje zagadką (niemal) do samego końca.

Trybunał Konstytucyjny budzi w ostatnim czasie wiele kontrowersji. Co ważne, czwartą częścią serii autor, doktor nauk prawnych, absolutnie nie zabiera głosu w dyskusji, która dzieli nie tylko polityków, ale i społeczeństwo. Temat TK ogranicza do tytułowego immunitetu oraz postawy sędziów wobec podejrzeń i oskarżeń.

Autor przyzwyczaił mnie do zaskakujących zakończeń. Myślałam, że mistrzostwo w tej kategorii osiągnął przy Ekspozycji i Przewieszeniu (tomy z serii o komisarz Forście). Jednak to, co zrobił w Immunitecie, przerosło moje oczekiwania. Ostatnie zdanie, a właściwie ostatnie zdanie wypowiedziane przez bohatera powieści, dosłownie miażdży. Szok. Kosmos. Choć taka ewentualność, o jakiej mowa w tym zdaniu, przeszła mi przez myśl przy lekturze poprzedniej części, nie przypuszczałam, że Remigiusz Mróz pójdzie tą drogą. A jednak. Ciągle w to nie wierzę. Na usta ciśnie się wiele pytań. Mam nadzieję, że odpowiedzi na nie nadejdą jak najszybciej i V tom ukaże się jeszcze w tym roku.


Choć moim ulubionym tomem jest Kasacja, Immunitet depcze mu po piętach. Mój mrozoholizm trwa w najlepsze, a lekarstwem na  zniecierpliwienie i szok może być tylko kolejna część.

premiera Immunitetu 31 sierpnia!

w przygotowaniu zaś…

https://www.facebook.com/remigiusz.mroz/photos/a.212482602274386.1073741830.170907233098590/542128302643146/?type=3&theater