„Czas powrotów” – Joanna Kruszewska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
czas powrotów kruszewska okładka

Joanna Kruszewska, Czas powrotów, Wydawnictwo Filia 2022.
#MamaDropsaCzyta

Nic nie jest straszne, gdy otaczają nas
Kochająca rodzina i prawdziwi przyjaciele.

Nareszcie wszystkie Czasy… Joanny Kruszewskiej stoją na półce w bibliotece, rozjaśniając wokół przestrzeń jasnymi grzbietami. Mają cudne, pastelowe okładki. Mimo poruszanych trudnych tematów są pełne optymizmu dzięki niepowtarzalnemu stylowi i pięknemu językowi. To godne polecenia czytelnikom świetne powieści obyczajowe z przesłaniem.

Powszechnie wiadomo, że czas leczy, goi, zabliźnia rany, jakie skrywamy na dnie serca. Jednak nie zawsze tak się dzieje. Czasem one odnawiają się i mocno dają się we znaki. Czyż zatem warto je skrywać? Czy lepiej, póki czas, wcześniej uporać się z przeszłością. Czasem wystarczy tylko odważyć się i szczerze porozmawiać z rodziną, to pomaga naprawić, odbudować i zacieśnić wzajemne relacje. Czas jednak mimo wszystko daje nadzieję, że z poszczególnych rozsypanych jak puzzle zdarzeń uda się ułożyć w końcu sensowny obrazek. Wystarczy tylko wnikliwie rozejrzeć się dookoła siebie, by dostrzec drobne radości i gesty, które pomogą nakierować myśli na właściwy tor. Czas leczy rany i daje nadzieję.

W najnowszej części cyklu – w „Czasie powrotów”, akcja rozgrywa się, gdy na Podlasiu w pełni rozkwita wiosna. To piękny czas, ale trwa pandemia, która utrudniła życie bohaterom powieści. Covid w wielu domach był sprawcą rewolucji rodzinnych – nakazy, zakazy, komfort bliskości w niewystarczających dawkach, koszmarny dystans wręcz rozdzielający ludzi, bariery, cały wachlarz sprzecznych uczuć. Czy wszystko się jakość w końcu poukłada?! Czy można mieć nadzieję na czas powrotu do normalności? W życiu bohaterów tyle się dzieje, że owa „normalność” wymaga jednak czasu, abstrahując od pandemii. Iwona i Leszek muszą się zamienić rolami. Bohaterka tuż przed emeryturą  prowadzi zdalnie zajęcia w przedszkolu. Pochłania to jeszcze więcej czasu. A mąż musi przejąć jej obowiązki domowe, co nie jest dla niego łatwe. Dla Małgorzaty to czas powrotu do spokojnego życia, które nie było dotąd idealne, ale najpierw musi pogodzić się z przeszłością. Musi posłuchać rozumu, by móc naprawić swoje błędy. Nie chce powielić losy mamy, nie chce iść sama przez życie. Potrzebuje w nim kogoś. Czy ktoś Małgosi, zagubionemu puzzlowi w przeszłości, pomoże odnaleźć właściwe miejsce?

Jakby się tak zastanowić, to człowiek jednak jest całkiem sensownie skonstruowany. Jeżeli napotka przeszkodę, wydawałoby się, nie do przebycia, jeżeli musi się zmagać z czymś, czego nie lubi i na co nie ma najmniejszej ochoty, nagle sam w sobie odczuwa radykalną zmianę. Taką, która przedstawia w zupełnie innym świetle, przyjaznym i dającym pozytywne odczucia, to, co całkiem niedawno właściwie wydawało się najgorszym złem.

Dla Leny to czas powrotu do pracy w uroczej cukierni. Przebojowa bohaterka , której nie zawodziła intuicja, pragnie wnieść pewne zmiany, poszerzyć ofertę. Ale w życiu małżeńskim Leny i Roberta nie dzieje się dobrze – niedopowiedzenia, nerwowość, zbędna irytacja, brak bliskości, zakradająca się obcość, bolesna tęsknota, rozterki natury emocjonalnej, unikanie rozmów z mężem, by nie niepokoić dzieci kłopotami. Na dłuższą metę tak się nie da. A rzucenie „przepraszam” i trzaśnięcie za sobą drzwiami nie załatwia sprawy. Zatrzaśnięcie jednych drzwi a uchylenie drugich do bajkowego świata, który kusi swoją atrakcyjnością, pełnią szczęścia, która może się okazać ogromnym błędem.

– Bo nigdy nie jest tak, że jedna strona, jeden człowiek jest winny. Są ze sobą,, tworzą związek, miedzy nimi zachodzą różnego rodzaju relacje. Jedne lepsze, inne gorsze. Ale nie wynikają one wyłącznie z wad czy błędów w zachowaniu jednej osoby. Jeżeli coś idzie nie tak, pewnie ponosimy taką samą odpowiedzialność.

A my często jesteśmy wobec siebie zbyt łaskawi, obwiniamy innych, nie dostrzegając własnych słabości, wad i nie próbując ich naprawiać. Zbyt pochopnie postępujemy, oceniając drugiego człowieka po pozorach. Często do głosu dochodzą niepotrzebnie emocje, brakuje cierpliwości, wrażliwości, uważności, żeby w porę zareagować i spróbować dojść do porozumienia. Szczera rozmowa, wsparcie rodziny, przyjaciół jest wówczas bardzo ważne. Nikt nie jest idealny, każdy ma zalety, ale i wady. Popełniamy błąd za błędem, kierując się nieuzasadnioną zemstą, zawiścią, zazdrością. „Nienawiść plącze się z miłością. Przeszłość z teraźniejszością”. Błądzenie jest jakże ludzkie, zwyczajne i musimy za nie zapłacić różną cenę. Szkoda, że nie mamy możliwości cofania czasu. A może to wszystko ma swój cel? Czas na pewno pokaże. Czas uleczy i napełni nadzieją. Życie ma się toczyć dalej, więc szkoda czasu.

Czas na nowe. A przeszłość trzeba upchnąć w błogiej nieświadomości. Da się. Musi. Wiadomo przecież, że nie całą, ale jakąś jej część.

Atutem tej powieści jest świetnie wykreowana fabuła, bohaterowie, prawdziwi z krwi i kości, mający zalety i wady. Akcja toczy się nieśpiesznie, co skłania nas do myślenia, ale kilka jej zwrotów nas zaskakuje. Walorem książki jest także lekki styl i piękny, obrazowy, plastyczny i pełen metafor język, pozornie zawiły. To celowy zabieg Pisarki. Każe się czytelnikowi zatrzymać, zmusić do myślenia i odniesienia do swojego życia. Każdy może wyciągnąć dla siebie cenną lekcję.

Joanna Kruszewska przypomniała Czytelnikom, co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze. Ukazała radości i smutki rodziny, bolesne doświadczenia i trudne przeżycia wzbogacają nas o nowe doświadczenia. A czas leczy i daje nadzieję na nowe , lepsze życie. Akcja jest osadzona w jakże trudnym czasie pandemii. Myślę, że każdego z nas czegoś to nauczyło. Dostrzegać obok drugiego człowieka, uważności na jego potrzeby, wsparcia , okazywania pomocy. Kochająca rodzina i prawdziwi przyjaciele to skarb. Warto zatem pielęgnować i zacieśniać więzi. Ważne też, by cieszyć się każdą chwilą. Szkoda czasu na złe emocje, na rozdrapywanie blizn z przeszłości, wytykanie błędów. Wystarczy usiąść i szczerze porozmawiać. Bądźmy dla siebie i innych bardziej łaskawi, życzliwi. To nie lada sztuka polubić siebie, ale jest to możliwe.

Mam nadzieję, że pojawi się jeszcze jedna część cyklu z czasem w tytule i niejako w roli głównej. Dziękuję Autorce za poruszającą serce powieść z  ważnym przesłaniem, że dzięki kochającej rodzinie i prawdziwym przyjaciołom nie jesteśmy sami ze swoimi problemami. A dzięki ich wsparciu można odnaleźć siłę i szczęście. Oduczmy się oceniać drugiego człowieka po pozorach, bo nie ma ideałów.

To idealna książka na zimowy wieczór.

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwem Filia

„Za zielonymi drzwiami” – Kamila Majewska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
za zielonymi drzwiami książka recenzja

Kamila Majewska, Za zielonymi drzwiami, Wydawnictwo Szelest 2022.

Książki są lekiem i kojącym plastrem miodu na wszystko. Pogoda za oknem i covid szaleją, szukałam więc dobrej książki, żeby wyjść z dołka. We środę wiele książek miało swoje premiery, a moje zainteresowanie wzbudził debiut literacki Kamili Majewskiej „Za zielonymi drzwiami”. Zobaczyłam nieco wcześniej zapowiedź u zaprzyjaźnionej blogerki i śliczną okładkę nosiłam pod powiekami. Co się kryje za zielonymi drzwiami? Co ja znajdę za nimi dla siebie? Nos czytelniczy mnie nie mylił. To niezwykle udany debiut. Pragnę zatem podzielić się moją opinią o książce.

Bogactwo, kariera, wielkie miasto i wygodne życie – czy może cicha prowincja, gdzie życie toczy się wolniej?
Ania, szefowa działu reklamy w dużej firmie, dowiaduje się o spadku, który pozostawił jej szef i przyjaciel, Kazimierz. Bohaterka ma wybór: przejęcie ważnego stanowiska i udziałów w firmie albo odziedziczenie tajemniczego gospodarstwa. Anna musi podjąć trudną dla siebie decyzję. Do tej pory stawiała na karierę, a sama myśl o mieszkaniu na wsi przyprawiała ją o mdłości.
Ale może warto sprawdzić, co kryje się za zielonymi drzwiami domu, który miałaby odziedziczyć?
Czy Anna odważy się postawić wszystko na jedną kartę i rozpocznie nowe życie, z dala od personalnych rozgrywek korporacji, w której czuła się tak dobrze? Czy posłucha rad mężczyzny, z którym ma romans – może raczej podejmie wyzwanie, jakie rzuca jej los i odważy się przejąć odrestaurowaną stodołę, mały domek, stajnię i dużą połać ziemi? A może za zielonymi drzwiami kryje się coś jeszcze?
Może… prawdziwa miłość?

opis wydawcy

„Za zielonymi drzwiami” Kamili Majewskiej to pełna oryginalnych postaci i nieoczekiwanych zwrotów akcji powieść o trudnych wyborach i życiowych rozterkach. Powieść, która pokazuje, jak bardzo los może być przewrotny.

Do napisania powieści skłoniły autorkę marzenia: miłość do książek, chęć napisania, bo to zawsze dawało radość, miłość do koni i marzenie o posiadaniu stajni pełnej ukochanych zwierząt.

Całe nasze życie składa się z wyborów, tych trudniejszych i tych łatwiejszych. Nikt nie mówił, że to będzie proste czy przyjemne. Nieraz nasze wybory okazują się błędne, ale nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Najważniejsze to nie bać się ryzyka, aby nie zawisnąć gdzieś pomiędzy. Takie rzeczy kształtują charakter, pozwalają odkrywać siebie.

Zauroczyło mnie gospodarstwo, bowiem za zielonymi drzwiami odnalazłam piękne okoliczności przyrody, spokój, ciszę, którą mąciło rechotanie żab, odgłosy ptaków czy koni, mnóstwo zieleni, strumyk, jezioro. Zielona oaza spokoju! I zauroczył mnie jeszcze ktoś – Piotr, świetny facet z charyzmą, który od dziesięciu lat pracował i opiekował się posiadłością podczas nieobecności Kazimierza. Urzekła mnie miłość bohatera do koni, którą przekazał też Ani, udzielając jej lekcji jazdy konnej. Bohaterka zaprzyjaźniła się z Heliosem. Autorka bardzo plastycznie opisała przejażdżki konne bohaterów. Bez trudu mogłam przeniknąć do świata przedstawionego i być obserwatorem wzruszającego obrazka – oswajanie się ze zwierzęciem, kąpiel Ani z Heliosem w jeziorze, galopowanie w przestrzeni.

Konie maja dawać spokój, pozwalają oczyścić myśli. […] Spójrz w jego mądre oczy. Jeśli tylko będziesz chciała, te zwierzęta dadzą ci wiele radości i ukojenia.

Teraz kilka słów o bohaterach – Autorka odsłaniając kulisy pracy w firmie, przedstawiła nam współpracowników Ani. Pojawił się też Darek, który mnie mocno irytował i zawiódł, podobnie jak i Anię. Ciekawie została też wykreowana postać Edyty, fałszywej i wyrachowanej młodej osóbki, która po trupach zmierzała do celu. Przypadła mi natomiast do serca postać pani Halinki, która bardzo pomogła Ani. Warto też wspomnieć o Kasi, zwariowanej młodszej siostrze Ani, włóczącej się po świecie. To przed nią bohaterka się otworzyła, opowiedziała o życiowych rozterkach, by usłyszeć ważną radę: żyj w zgodzie ze sobą i kieruj się sercem.

Za zielonymi drzwiami wiele się zdarzyło, zwroty akcji mnie mocno  zaskoczyły. Czy zatem zniknęła za nimi Anka ta poukładana, twardo stąpająca po ziemi i zawsze kierująca się rozumem dziewczyna? A co bohaterka za nimi w końcu znalazła? Zieleń to kolor nadziei, kojarzy się też z wiosną, zmianami w przyrodzie. Czy jej zbyt chłodna kalkulacja przyniosła finalnie efekty? Tego dowiecie się z lektury powieści.

Powieść jest napisana lekkim stylem i pięknym, emocjonalnym, plastycznym językiem.  Za zielonymi drzwiami znalazłam podczas lektury spokój i ukojenie. Utwierdziłam się w przekonaniu, że warto w życiu podążać za głosem serca i spełniać marzenia. Na to nigdy nie jest za późno…

Za zielonymi drzwiami znalazłam świetną powieść obyczajową z pięknym przesłaniem. Wierzę, że i Ty znajdziesz coś dla siebie.

Wydawnictwu Szelest gratuluję perełki wśród Autorów. Ja jestem już fanką twórczości Kamili Majewskiej. Mocno wierzę, że jej kolejne książki przypadną mi do serca.