„Na krawędzi nocy” – Edyta Świętek (#MamaDropsaCzyta)

Read More
na krawędzi nocy

Edyta Świętek, Na krawędzi nocy, Wydawnictwo Replika 2021.
Seria: „Alter ego”
#MamaDropsaCzyta

Edyta Świętek, Mistrzyni sag rodzinnych, oddała tym razem w ręce swoich czytelników historię, którą nazwała baśnią dla dorosłych. Pisarka wciąż poszukuje nowych inspiracji i wrażeń. Najczęściej czerpie je z życia. „Czasami wystarcza mała iskierka, która wywołuje wiele zamieszania”.  Kiedyś ktoś napił się kawy z kubka Autorki, aby poznała jego myśli. I to była iskierka, przyczynek do rozmyślań nad magicznymi zdolnościami ludzi.  W ten sposób narodziła się historia Niny, czarownicy i jej przyjaciół. Niezwykła historia, o której trudno zapomnieć. Zapraszam do lektury recenzji drugiego wydania powieści „Na krawędzi nocy”, pierwszego tomu dylogii „Alter ego”, której premiera odbyła się w lutym. Przekonajmy się, czy czarownice istnieją tylko w bajkach.

Główną bohaterką powieści jest Nina, a właściwie Antonina Klara Strega-Oramus. W chwili, gdy ją poznajemy, skończyła 30 lat i już życie zdążyło zapełnić jej plecak różnymi doświadczeniami. Opowiada nam w pierwszej osobie swoją historię. Od razu nawiązuje bezpośrednią więź z czytelniczką, nazywając ją przyjaciółką. W Prologu definiuje czarownicę, obala kilka mitów dotyczących czarownic i magii, podaje pewne fakty o ich zdolnościach. Dzięki retrospekcji cofamy się do dnia, w którym Nina dowiedziała się od uwielbianej babci Marianny, że jest właśnie czarownicą, inną niż wszyscy, odziedziczyła właśnie po niej tę zdolność. Ona szara myszka, nieśmiała i wycofana została tak obdarowana. Babcia oczywiście udzieliła ukochanej wnuczce rady, jak się posługiwać zdolnością czarowania, bo przecież będzie mogła wpływać na życie innych, żeby „nie przedobrzyła”. Jeśli bowiem nie zachowa umiaru, może nie zaznać w życiu prawdziwych przyjaźni i miłości. Od najmłodszych lat odwiedzały Ninę we snach Anioł, ucieleśnienie męskich cnót i Mroczny, rzucający cień na Anioła, wzbudzający niepokój. W noc poprzedzającą 18 urodziny Anioł oznajmia: „- To już dzisiaj. Bądź gotowa”. W urodziny zakochała się w jasnowłosym Adrianie, którego nazwała Wikingiem – był piękny i świetlisty jak Anioł z jej snów. Czy rzuciła na niego czar? Czy zadziałał jej urok osobisty? Od tego momentu motyw fantastyczny miesza się ze zwyczajnym życiem bohaterki. Adrian stał się jej mężem i żyło im się fantastycznie. Nina nie wtajemniczała go w swoje zdolności magiczne. Anioł i Mroczny zniknęli ze snów. Sielankę zakłócał jedynie wredny szef w pracy Niny oraz dziwne przeczucia, sny i wizje, jakby coś złego się miało stać. Pojawił się znowu Mroczny w ponurej, diabolicznej postaci, wzbudzając lęk. Jednego dnia bohaterka straciła wszystko, co było dla niej najważniejsze.

Czy czarownica potrafiła cierpieć?

W mojej głowie brzmi „Sonata Księżycowa” Beethovena. (…) Posłuchaj właśnie tej melodii. tak brzmi moja tęsknota i rozpacz – to moje umieranie. Nie dociera do mnie nic z tego, co dzieje się wokół. Nie jestem zdolna do działania. Na długie godziny pogrążam się w nieutulonym płaczu.

Edyta Świętek pokazała, że życie potrafi mocno doświadczyć zarówno czarownicę, jak i zwyczajną dziewczynę. Nie zawsze mamy wpływ na to, co sie wokół nas wydarzy. Zafundowała czytelnikom cały wachlarz emocji i uczuć – na początku radość, szczęście, namiętność, życzliwość, następnie smutek, lęk, płacz, rozpacz, cierpienie, oswajanie się ze śmiercią, przeżywanie żałoby, pustka, bezsenne noce i dnie, depresja, szukanie pociechy w myślach, we wspomnieniach, w poezji, w oglądaniu zdjęć. akceptowanie straty, przyzwyczajanie się do pustego domu.  

Po nocy pojawił się brzask. Sny przygotowały Ninę do spotkania z Mrocznym. Tak po prostu wpadła na niego w sklepie podczas zakupów… Wyglądał tak samo jak we snach i też był irytujący. Nina jako czarownica mogła sprawdzić, czy słusznie sie do niego uprzedziła. Wystarczy łyk kawy z jego szklanki… Czy wraz z pojawieniem się Mrocznego Nina rozpocznie nowy rozdział życia? Czy powróci dobra passa? W jaki sposób życie ją znowu zaskoczy we snach i na jawie?

Powieść czyta się szybko, jest napisana lekkim stylem, ale nie płytkim i bardzo emocjonalnym językiem, opisy przeżyć wewnętrznych Niny wywołały we mnie mnóstwo różnorodnych emocji i uczuć. To baśń dla dorosłych o miłości z mądrym przekazem. Jak to w baśniach bywa – fabuła służy do wyrażenia czegoś ważnego. Życie nasze jest czymś ulotnym, nie zawsze mamy wpływ na bieg wydarzeń. po najczarniejszej nocy następuje brzask, nowy dzień. Nie powinniśmy się pogrążać w rozpaczy, poddawać się, tylko walczyć i myśleć o kolejnym dniu pełnym światła, kolorów, nowej szansy, o powrocie dobrej passy. A do tego potrzebny jest nam drugi człowiek i jego wsparcie – rodzina, przyjaciele są wokół nas.

Edyta Świętek zachwyciła mnie kreacją całej plejady bohaterów. Są prawdziwi, wyraziści. Mimo że Nina jest czarownica, to zachowuje się i czuje jak „normalny” człowiek. Anioł i Mroczny – pochodzący z dwóch światów – z jawy i ze snów – również mnie zafascynowali. Przecież każda z nas kiedyś marzyła o tym wyśnionym, jedynym królewiczu na białym koniu. Pociągali nas również tacy jak Mroczny, mimo lęków i obaw. Przypadła mi do serca postać babci Marianny i Gabrieli, teściowej Niny. Dzięki świetnie poprowadzonej narracji pierwszoosobowej czułam się tak, jakbym była przyjaciółką bohaterką i ona przy kawie opowiedziała mi swoją frapująca historię. Powiem Wam, że uroczysko babci Marianny kupiła Edyta Świętek, bowiem od dłuższego czasu szukała miejsca sprzyjającego twórczym uniesieniom. Pojawiła się tu też dobrze nam znana Madzia Kociołek, bohaterka powieści „Pełnia szczęścia”.

Akcja toczy się wartko, zaskakują nas zwroty akcji, perypetie bohaterów, z którymi czytelnik również się znajduje między jawą a snem. Opisy miejsc są bardzo plastyczne, oddziałują na naszą wyobraźnię.

Zachęcam do sięgnięcia po tę poruszającą powieść o miłości, o sile przyjaźni, o relacjach rodzinnych i międzyludzkich oraz ze zwierzętami.  Choć podczas lektury często sięgałam po chusteczki, to jednak książka mimo wszystko zachęca, skłania  do refleksji nad życiem – niepoddawania się i walki o nowy dzień, lepsze jutro, dodaje odwagi i mobilizuje do pracy nad sobą, nad wprowadzeniem zmian na zewnątrz, ale przede wszystkim wewnątrz siebie.

Wydawnictwu Replika bardzo dziękuję za egzemplarz recenzencki.

Edycie Świętek dziękuję z całego serca za kolejną historię, o której tak łatwo nie da się zapomnieć.  

„Jedno życie wystarczy” – Edyta Świętek (#MamaDropsaCzyta)

Read More
jedno życie wystarczy

Edyta Świętek, Jedno życie wystarczy, Wydawnictwo Skarpa Warszawska 2021.
Tom I serii: Nie czas na miłość
#MamaDropsaCzyta

10 marca to dzień premiery powieści „Jedno życie wystarczy” Edyty Świętek, Mistrzyni sag rodzinnych i mojej ulubionej Pisarki, która w swojej twórczości porusza trudne tematy i rzetelnie odzwierciedla ważne problemy społeczne.

„Wolę treści bardziej życiowe, pozbawione zbędnej warstwy lukru” – wyznała Pisarka przed premierą w wywiadzie z Anną Kłosowską. Edyta Świętek twierdzi, że powieść powinna oprócz rozrywki skłonić czytelnika do refleksji nad swoim życiem, nad ważnymi wyborami życiowymi, wyzwalając większą empatię do otoczenia.

Po krótkim wprowadzeniu pora na recenzję!

„Jedno życie wystarczy” opowiada o losach dziewczynki, która marzyła o lepszym życiu, ponieważ rodzina nie była dla niej bezpiecznym portem. Historia Anielki Kmiecik niesamowicie poruszyła moje serce i wzruszyłam się podczas lektury do łez, sięgając po chusteczki, ponieważ poznałam ją z punktu widzenia dziecka, następnie dorastającej dziewczyny, co jeszcze bardziej uwrażliwia czytelnika na świat przeżyć wewnętrznych dziecka, które przecież nie mogło sobie wybrać rodziny, aby wieść w niej szczęśliwe życie. Akcja powieści dzieje się w minionej epoce, w głębokim PRL-u, co stało się przyczynkiem do odbycia podróży w głąb siebie, do mojego dzieciństwa, które nie było takie sielskie i anielskie…

W wieku kilku lat byłam marzycielką. Ale już wtedy wiedziałam, że nie każda mrzonka może się ziścić. Moja na razie pozostała niespełniona. Ale gdy już zdam maturę i pójdę do pracy, to spełnię swą dziecięcą zachciankę.(…) Chcę lepszego życia niż to, które wiodę.

Anielka urodziła się w biednej rodzinie patologicznej, w której brakowało miłości, czułości, przytulenia, zainteresowania okazanego dzieciom, wspólnych zabaw, spacerów z rodzicami a słychać było jedynie wiązanki przekleństw, krzyki, „bo bachory zbyt głośno dokazują” awantury, pijackie burdy. Dochodziło także do przemocy fizycznej ojca alkoholika wobec żony, dzieci, niezaradnej życiowo i leniwej matki wobec dzieci, którymi się wysługiwała, dzieci starszych wobec młodszych, przemocy psychicznej a nawet seksualnej, gdy córki dojrzewały stały się „łakomym kąskiem” dla ojca. Jego lubieżne gesty i spojrzenia wzbudzały obrzydzenie. Jedyne szczęśliwe chwile zdarzały się, gdy ojciec był w więzieniu lub któryś z braci w poprawczaku. Bohaterka cierpiała z tego powodu, miała też niską samoocenę, która nie pozwalała jej walczyć o siebie, raczej się poddawała.

Anielka już od przedszkola była uzdolnionym dzieckiem, którego problemy domowe ignorowali nauczyciele. Nie miała szans „wypłynąć” – Edyta Świętek zwraca uwagę na to, że dzieci biedne lub z rodzin patologicznych były postrzegane przez pryzmat rodziców i stawały się obiektem doskonałym do wyśmiewania, ironizowania, knucia intryg, robienia na złość, traktowane były jak popychadła.

Czas dorastania to czas miłosnych uniesień, tęsknota za miłością, „ciągoty” do płci przeciwnej. Dla Anieli to nie był czas na miłość. Mimo że wyrodziła się z tej rodziny, to zagłuszała wszelkie odruchy serca. Dlaczego tak bardzo bała się miłości do chłopaka? Dlaczego nie potrafiła żadnemu zaufać? Miała jedynie wsparcie w przyjaciółce Magdzie. Razem się broniły przed natarczywością werbalną i nie tylko ze strony kolegów. Dlaczego zawsze tak twardo stąpała po ziemi? A co z jej marzeniami i pragnieniami? Czy one były jedynie dla wybranych, „którym nic nie doskwiera”? Ale czy tak naprawdę nikt na świecie nie wzbudził w niej uczucia tkliwości, trzepotu serca? Dlaczego biedy nie leczy żaden lek !? Czy rany na jej duszy zadane przez najbliższych kiedykolwiek sie zagoją i będzie zdolna do romantycznej miłości? Pisarka świetnie namalowała słowami rozterki Anieli, walkę jej rozumu z sercem, które tak mocno dygotało z bólu, ze strachu, z niemocy odczuwania miłości.

Zakończenie powieści, poprzedzające je wydarzenia i nagły zwrot akcji, potwornie mną wstrząsnęło. Na światło dzienne wychodzi pewien sekret rodzinny skrywany przez matkę Anieli… Jak mogło do tego dojść? Czy bohaterka o anielskiej osobowości, „diament połyskujący delikatnie mimo otaczającego go błota”, mądra i zdeterminowana kobieta zasłużyła na taki los? Czy znajdzie lekarza swojej duszy? O tym dowiemy się z drugiego tomu.

Akcja powieści rozgrywa się w Łańcucie, gdzie znajduje się piękny Zamek Lubomirskich i Potockich, dziś muzeum, otoczony wspaniałym parkiem, z powozownią. To jedno z ulubionych miejsc spacerowych Anieli i Magdy, miały tam swoje tajemnicze miejsca, lubiły też spędzać czas nad Wisłokiem. Jakże to piękne miejsce kontrastowało ze światem bohaterki odartym z piękna. Ten kontrast jeszcze bardziej wstrząsa czytelnikiem podczas lektury.

Moim zdaniem „Jedno życie wystarczy” to kolejna fenomenalna powieść Pisarki. Walorem jest świetna kreacja bohaterów, indywidualizacja postaci, spośród których wyróżnia się bardzo ciekawy portret psychologiczny Anieli. Pióro Edyty Świętek znów mnie zachwyca – troska o styl, język powieści, kompozycja, zasada kontrastu, szczegóły… Wszytko to razem jest podporządkowane wyeksponowaniu poruszonej trudnej tematyki i problematyce społecznej, aby wzbudzić w czytelniku refleksje na temat, co w życiu jest najważniejsze, jak budować relacje i więzi w rodzinie oraz empatię w stosunku do otoczenia.

Polecam z całego serca tę poruszającą historię o Anielce i jej rodzinie.

Wydawnictwu Skarpa Warszawska bardzo dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji.  Pisarce dziękuję z  całego serca za kolejną niezwykle interesującą i wzruszającą powieść.