„Dom sekretów” – Magdalena Kordel (recenzja przedpremierowa)

Read More
dom sekretów kordel 3d

Magdalena Kordel, Dom sekretów, Wydawnictwo Znak 2022.
Premiera 29 czerwca

„To ja centymetr po centymetrze rozbijałem ten twardy pancerz, który wyhodowała. To ja ją przekonywałem, że można ufać ludziom. Nie wszystkim, ale niektórym. I że można w nich wierzyć. Trzeba być odpowiedzialnym za to, co się oswoiło. Szczególnie gdy w grę wchodzi miłość”.

Wydaje się, że „Dom sekretów” – III tom sagi o Adeli, Muszce, Ewelinie i ich przyjaciołach, to historia o tajemnicach. Owszem, sekrety rodzinne depczą po piętach bohaterkom, serce puka w rytmie przeszłości, ale dla mnie to przede wszystkim opowieść o emocjach i uczuciach codzienności – tych dobrych i tych złych. O miłości, którzy niszczy pancerz. O przyjaźni, która oswaja z codziennością. O pierwszym zauroczeniu – tym niewinnym, czystym i tym omamionym szaleństwie. O zdradzie – fizycznej i psychicznej. O zazdrości, która popycha do tego, co najgorsze. Wreszcie o prawdzie, która – dosłownie i w przenośni – wyzwala. Od żalu, od zła, od wyrzutów sumienia, od ciężaru przeszłości.

Współczesność trzech silnych i kruchych zarazem kobiet oraz przeszłość ze służącą i szlachcicem w rolach głównych przeplatają się ze sobą, tworząc ścieżkę dla czytelnika. Krok za krokiem podążamy drogą rodziny, której kolejne pokolenia żyły naznaczone klątwą. Krok za krokiem podążamy za atmosferą pełną ciepła i wzajemnego wsparcia, za zapachem domowego rosołu i jednością, którą potrafi dać tylko rodzinny stół. Krok za krokiem podążamy ścieżkami tęsknoty, która przysłania to, co piękne i czyste.

Książki Magdaleny Kordel są wyjątkowym źródłem humoru, ironii i życiowych prawd. Po płaszczykiem lekkiego stylu i polszczyzny okraszonej potocyzmami, Autorka przemyca prawdy całkiem oczywiste i te zupełnie nieoczywiste. Każda z postaci jest inna, więc mówi własnym językiem – nie mam tu tylko na myśli słów. Mówi duszą, sercem, opowiadają swoją historię. Każdy na własny sposób. Zgodnie ze sobą. Bardziej lub mniej zgodnie z prawdą.

Zwykle powieści Magdaleny pożeram, bo delektowanie się nimi, przy wartkiej akcji, nieoczywistej fabule i wyjątkowych bohaterach, jest niewykonalne. Ale teraz było inaczej. Dawkowałam sobie tę historię. Dzień za dniem przyjmowałam kolejne porcje nadziei, której tak bardzo potrzebowałam. Wierzę, że to jeszcze nie koniec. Wierzę, że Kordella nie postawiła ostatniej kropki dla tej rodziny.

Pozwólcie, że na koniec, oczywiście polecając Wam gorąco „Dom sekretów”, zwrócę się bezpośrednio do Autorki.

Przytulam sobie Twoją najnowszą powieść do serca. Przytulam z wiarą, że serce nie pozwoli mi zapomnieć o tym, co jest na kartach książki „Dom sekretów”. Jesteś za mnie odpowiedzialna, Kordello. Oswoiłaś mnie z pięknem tej historii. Niezwykle kobiecej, niezwykle miłosnej, niezwykle pełnej nadziei. Tej serii, tych trzech tomów, nie da się nie kochać. Są jak koło ratunkowe dla życiowych rozbitków. A ja taka byłam przez ostatnie tygodnie, wiesz? Od lat nie miałam poczucia, że tonę. A od pewnego czasu brzeg tak bardzo się oddalał… Wlałaś w me serce nadzieję. Wyciągnęłaś z labiryntu duchowych sekretów. Pozwoliłaś znaleźć odpowiedzi na dręczące mnie pytania ustami bohaterów. To musi być miłość. Pisarza do Czytelnika. Miłośniczki słowa dla tych, którzy słowo kochają. Człowieka do człowieka. Jesteś za mnie odpowiedzialna, Kordello, ale przyrzekam bez kapliczki w zasięgu wzroku, że odpłacam się Dropsową miłością.

„Nie boję się trudnych tematów” – wywiad z Patrycją Żurek

Read More
patrycja żurek - wywiad

„Serce lasu” podbiło serce Mamy Dropsa. Kryje się za nim Patrycja Żurek – pora Ją lepiej poznać!

Właśnie mija 10 lat od Pani debiutu. Jak zaczęła się Pani przygoda z pisaniem?

Pisałam już w podstawówce, historie zapisywane w zeszytach (nadal je mam!). Później pisałam cały czas, gdzieś na karteczkach w pracy, w notatnikach, aż w końcu napisałam pierwszą powieść i wydałam w systemie self publishing 😀 Niewiele wiedziałam wtedy o rynku, pisaniu, dopiero wchodziłam w ten świat. Jestem samoukiem i do wielu rzeczy dochodziłam sama.

Po jakie tematy sięga Pani w swoich powieściach? Skąd najczęściej czerpie pomysły?

Po trudne tematy, nie będę ukrywać, im mocniej tym lepiej. Chcę, żeby moja proza niosła ze sobą przesłanie, żeby poruszała, wchodziła pod skórę. Nie piszę jednak na siłę, pomysły przychodzą do mnie w różnych momentach: podczas czytania, na spacerze, podczas rozmów, słuchania muzyki, oglądania teledysków, w tramwajach. Tak naprawdę każda rzecz na świecie może sprawić, że w głowie wybuchnie mi pomysł. I to jest najwspanialsze!

Czy zdarza się, że bohaterowie sami przychodzą i proszą wręcz o zapisanie ich historii?

O, tak! Zazwyczaj właśnie tak jest. Często podsuwają mi swoje imiona. Albo obrażają się i nie chcą „pisać” się dalej, jeśli chcę poprowadzić fabułę nie tak, jak sobie życzą. Nauczyłam się ich słuchać i zawsze przed snem pozwalam myślą płynąć – wtedy dowiaduję się, co dalej w powieści, którą aktualnie piszę. Uwielbiam to, chociaż często muszę wyrywać się z półsnu, by zapisać pomysł.

Z jakimi stereotypami, schematami walczy Pani w swoich powieściach?

 W ogóle nie lubię stereotypów, więc staram się ich unikać. Chyba że pokazuję je celowo, wypunktowuję jako coś niewłaściwego. Walczę również ze schematycznością, wyłamuję się z konwencji romansu czy typowego obyczaju. Chyba po prostu lubię prowokować 😉 Ale przyznam, że eksperymentowanie w tekście to wyzwanie, lubię próbować nowych rzeczy.

Od jakiej książki warto zacząć znajomość z Pani twórczością?

Od Marcina. Wcześniejsze powieści nie są złe, ale na nich uczyłam się pisać, wiele w nich niedociągnięć i chociaż się ich nie wstydzę, nie chcę, by ktoś się zraził. Włożyłam wiele pracy w wypracowanie swojego stylu, znalezienie odpowiedniej pisarskiej ścieżki. Warto iść po kolei, wtedy widać ewolucję mojego pisarstwa. Warto również zapoznać się z audiobookami, które nie są wydane na papierze.

Mieszka Pani w Sosnowcu. Czy to miasto jest także bohaterem którejś z książek?

Akurat Sosnowiec nie, chociaż mieszkam tu już jakiś czas i bardzo lubię to miasto. Pojawia się ono sporadycznie, jednak bohaterem, jeśli już, zazwyczaj są Mysłowice. Ostatnio jednak myślałam o tym, że Sosnowiec to ciekawe miejsce i warto umieścić tutaj miejsce akcji. Zawsze mogę zrobić research – a to przecież bardzo lubię. Poza tym to ciekawe miasto ze względu na stosunek Ślązaków do Zagłębia, taka ciekawostka historyczna. Wspominam o tym w swoich tekstach.

Czy na każdy trudny temat czytelnik odnajdzie jednoznaczną odpowiedź w powieści?

Nie 🙂 Staram się nie odpowiadać wprost, a zmuszać czytelnika do zastanowienia się, ponieważ to on powinien znaleźć swoją odpowiedź. Nie mogę nikomu niczego zarzucać, ja mam tylko poruszyć strunę, która będzie drgała, która wywoła lawinę dyskusji, myśli, wniosków.

„Serce lasu” to moje pierwsze spotkanie z Pani twórczością. Wbrew magicznej okładce to wcale nie jest lekka powieść w odbiorze…

I przyznam, że to niezmiernie mnie dziwi. Ponieważ w założeniu to miała być łatwa i przyjemna powieść, ale jak widać chyba nie potrafię takich pisać. Choć przyznam, że to najlżejsza z moich powieści. Taka najbardziej delikatna. Wplotłam tu magię i las, one miały sprawić, że „Serce lasu” będzie… łatwe. Powiem szczerze: dopiero gdy zaczęły spływać recenzje, zorientowałam się, że, kurcze blade, może to nie jest takie całkiem delikatne jak mi się wydawało… To chyba o czymś świadczy.

Jakie pasje oprócz pisania posiada Patrycja Żurek?

Oczywiście uwielbiam czytać, to wiadomo. Pochłaniam tony książek. Poza tym lubię robić zdjęcia, głównie właśnie książkom i przyrodzie, ale robię to całkowicie bez wyczucia i amatorsko 😉 Uwielbiam spacery i patrzenie w niebo. Lubię oglądać sport, piłkę nożną i skoki narciarskie, ale również olimpiady. Kocham seriale (ale nie filmy!). Najwięcej jednak czasu zajmują w moim życiu książki.

Rozmowę poprowadziła Mama Dropsa