Arturo Perez-Reverte, Falco, Wydawnictwo Znak, Kraków 2018.
I Wydawnictwo, i bohater są bardzo pewni siebie. Do pięknie zapakowanego egzemplarza recenzenckiego był dołączony list oraz bransoletka z wygrawerowanym napisem #pokochaszmnie. Twórca biżuterii i specjalista od promocji nie pomylili się. Pokochałam Falco całym sercem.
Lorenzo Falco jest bardzo pewny siebie – to już wiadomo. Po części to pewnie wynik jego pracy. Pracuje w służbach specjalnych w niespokojnych czasach. W Hiszpanii, w latach 30. XX wieku trwa bowiem wojna domowa. Wojna, w której nie ma zwycięzców. Czy są przegrani? Tak, ale Falco do nich nie należy. Ma za sobą burzliwą przeszłość, jednak dzięki wsparciu i wierze pewnej osoby trafił do grona elity. Najlepszych z najlepszych. Mężczyzn, którzy sami muszą walczyć przeciwko wszystkim. Lubi alkohol, kocha papierosy i szaleje za pięknymi kobietami. Jest wierny swojej pracy i panującym w niej pozornym regułom. Choć niebawem skończy czterdzieści lat, wciąż ma wzrok grzecznego chłopczyka, któremu coś poszło źle w szkole. Mieszanka wybuchowa? Oj tak! Nie dziwię się, że na świecie sprzedano ponad pół miliona egzemplarzy tej powieści.
Falco to powieść z gatunku przygodowych. Są w niej elementy historii, ale to nie jest dokument lub książka naukowa! Niektóre z wydarzeń sprzed niemal 100 lat zostały zmodyfikowane zgodnie z zasadami fikcji literackiej, o czym autor uprzedza na samym początku. Główny bohater uwikłany jest w szpiegowską intrygę. Czytelnik poznaje świat służb, które działają na granicy lub całkowicie poza prawem. Da interesów społeczeństwa a częściej, niestety, swoich zwierzchników. I Falco, i drugoplanowe postaci muszą dokonywać trudnych wyborów. Jeden zły krok może skutkować śmiercią.
Historia przedstawiana jest przez narratora wszechwiedzącego. Trzeciosobowa narracja doskonale uzupełnia dialogi. Akcja przyspiesza z rozdziału na rozdział. To zdecydowanie powieść przygodowa. Autor mniej miejsca poświęca opisom uczuć (choć tych też nie brakuje) na rzecz opisów historii, miejsca czy przebiegu akcji. Cieszę się, że Arturo Perez-Reverte stopniowo przybliża sylwetki bohaterów. Strona po stronie odkrywa nie tylko układanki tej skomplikowanej intrygi, ale i właśnie postaci. Co ważne, nie podaje wszystkiego na tacy. Czytelnik musi wyciągnąć wnioski lub sam dopowiedzieć sobie pewne szczegóły.
Piękne kobiety, niebezpieczni mężczyźni. Żądza miłości i władzy. Gra na śmierć i życie. Polecam Wam tę powieść, a sama z niecierpliwością już oczekuję na premierę drugiej części serii. Dlaczego książka będzie nosić tytuł Eva? Przekonajcie się sami, sięgając po Falco!
Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!