„Uczuciowy check-out” – Karolina Wilczyńska (#MamaDropsaCzyta)

Tekst powstał w ramach współpracy z Wydawcą.

Bardzo lubię czytać książki Karoliny Wilczyńskiej, bo są bardzo życiowe i można z nich wynieść i przenieść do swojego życia wiele cennych wskazówek, rad. W powieści „Uczuciowy check-out” autorka zabrała czytelników wraz z bohaterkami w podróż po pięknej i słonecznej Sycylii. Boję się podróżować samolotem, więc uwielbiam podróże literackie. Bardzo chętnie skorzystałam z zaproszenia autorki. 

Dagmarę Mrozowską, lekarkę weterynarii porzucił partner, bo nie była w jego typie. Filip wołał bardziej kobiecy i seksowny typ. Natomiast Dagmara była zawsze sobą. Na szczęście jedyną rzeczą, która trzymała ją w pionie była praca w klinice. Marzyła też o własnym gabinecie. Mama zaproponowała jej dla poprawy nastroju podróż na Sycylię, mimo że córka akurat nie potrzebowała przygody lecz spokoju. 

– Mamo, ale dlaczego akurat Sycylia?- Bo jest piękna. I zawsze chciałam ją zobaczyć. Bo to nie tylko plaża i leżak, choć i one by nie zaszkodziły. Ale tam są: historia, sztuka, przyroda, morze wulkan, pyszne jedzenie, słońce. Bo można spacerować po miejscach, które pamiętają starożytność, a potem usiąść w restauracji nad wodą i zjeść coś pysznego. A to wszystko brzmi jak coś, co mogłoby cię na chwilę wyciągnąć z tej szarości, w której siedzisz.

Uparta Bożena nie zważając na protesty córki, wykupiła wycieczkę. Na miejscu w hotelu poznali parę młodych ludzi, z którymi lubiły zwiedzać i spędzać czas. I również Sycylia stała się także pełnoprawnym bohaterem powieści. Karolina Wilczyńska wspaniale namalowała słowami jej piękno. Podczas lektury przed oczami przesuwały się obrazy jak film, ukazane tak sugestywnie. Chłonęłam je wszystkimi zmysłami: niebieskie, granatowe, miejscami srebrzyste od słońca morze, zabytki, skały, wyspy Cyklopów, powietrze pachnące cytrusami i potrawami. Wszystko tu miało wyrazistszy kolor niż w Polsce.

Sycylia stała się przyczynkiem dla bohaterów do podróży w głąb siebie. Bardzo szybko Dagmara się przekonała, że nowe widoki stanowiły jakby nowe tło dla jej bolesnych problemów.  Jej mama liczyła w głębi, że Sycylia ją przemieni.  

– Wiesz – powiedziała matka po chwili – jak tak siedzę i patrzę, to mam ochotę wierzyć, ze człowiek naprawdę może się czasem od czegoś oddalić. Choćby na kilka dni. – Od czego? – Od wszystkiego, co go przygniata. Spojrzałam na nią uważniej. – Ty też chcesz się od czegoś oddalić? Uśmiechnęła się, ale jakoś inaczej niż zwykle. Lżej i jednocześnie bardziej wymijająco. – Każdy chce czasem odetchnąć.

Każdy dzień  podróży, zmiana miejsca akcji, połączenie historii z codziennością, piękne, zapierające dech widoki, zapachy potraw, przypraw, owoców sprzyjały pogłębieniu relacji między matką a córką, bliższym poznaniu bohaterów. Pisarce udało się to połączyć- wakacyjny klimat z przeżyciami osobistymi. Dagmara zaczynała być obecna tu i teraz, wyrażała głośno zachwyt nad pięknem Sycylii. Warto tu było przyjechać! Odwiedzane miejsca zaczęły ją zaskakiwać a nawet uwodzić. A zwiedzała wszystkimi zmysłami. Co ciekawe, prawie nie robiła zdjęć, bo zapamiętywała w formie… emocji. Takich kadrów, które zostają w sercu. Potem czasem same wracają, kiedy zamykam oczy. W końcu poczuła się szczęśliwa, że tu przyjechała. I mamie i córce było tu naprawdę dobrze. Czasem warto się pomylić.

Sycylia przestała być miejscem, do którego przyjechałam z powodu nacisków matki. Zaczynała być miejscem, które naprawdę chciałam zapamiętać.

Sycylia zrobiła ze mną coś prostego i ważnego. Odwróciła mój wzrok. Zamiast stale patrzeć do środka, na to, co mnie zabolało, zaczęłam patrzeć na zewnątrz. I to nie było wielkie oświecenie. Po prostu zaczęłam znowu reagować na świat.

Ogromnie mnie zaskoczyło zakończenie powieści. Podróż na Sycylię nie była li tylko wakacyjną podróżą. Ale niczego Wam nie zdradzę. 

Karolina Wilczyńska podarowała nam powieść, dzięki której możemy zapragnąć, by polecieć na Sycylię. Tak naprawdę to tylko pretekst, by pochylić się nad ważnymi problemami: miłosna porażka, samotność, cierpienie, relacje rodzinne. Podróż stała się okazją do tego, żeby zamknąć trudny etap w życiu a otworzyć się na nowe i lepsze życie. Warto czerpać z życia całymi garściami i korzystać z każdej danej nam chwili.

Polecam z całego serca.

Karolina Wilczyńska, Uczuciowy check-out, Skarpa Warszawska 2026. #MamaDropsaCzyta

Poznaj słoneczną Sycylię, poczuj na twarzy ciepły wiatr i klimat, który sprawia, że emocje czuje się mocniej.

Dagmara porzuca partner i młoda kobieta musi zamieszkać z matką. Mimo że zawsze miały dobre relacje, Dagmara podświadomie obwinia matkę za swoją życiową porażkę. Tymczasem matka nieoczekiwanie wykupuje dla nich podróż na Sycylię i mimo prote¬stów córki, zmusza ją do wyjazdu.

Na domiar złego w hotelu poznają szczęśliwą parę – Justynę i Borysa, z którymi matka Dagmary upiera się spędzać czas.

Czy młodej dziewczynie uda się przetrwać tę niechcianą podróż? Czy mimo wszystko doceni uroki włoskiej wyspy? Jaką tajemnicę ukrywa przed nią matka? I czy to, co wydaje się miłością zawsze naprawdę nią jest?

„Sylwester bez fajerwerków?” – Karolina Wilczyńska (#MamaDropsaCzyta)

Karolina Wilczyńska, Sylwester bez fajerwerków?, Skarpa Warszawska 2025.
#MamaDropsaCzyta

Tekst powstał w ramach współpracy reklamowej z Wydawcą.

Karolina Wilczyńska należy do grona moich ulubionych Autorek powieści obyczajowych z ważnym przesłaniem które inspirują czytelniczki do zmian, do walki o lepsze jutro, do uwierzenia w miłość. Śliczna okładka powieści sylwestrowej może nas zwieść, że będzie to może jakiś romans. Nic bardziej mylnego.

Autorka snuje opowieść o sylwestrze z fajerwerkami, bowiem słychać ich odgłosy porażające zwierzęta. Ale tu chodzi też o inne fajerwerki. Może jednym z nich być mały, samotny kotek, który może nie przeżyć zimnej nocy. Kasia, bohaterka która oddała swoje serce zwierzętom, cierpliwie go szuka, włączając przypadkiem kilka osób. To maleństwo, nazwane Iskierką, roznieciło w sercach kilkorga bohaterów iskierkę do zmian w swoim życiu na lepsze. Nowy Rok jest zawsze dobrą okazją na nowy początek. 

Sylwester to okazja dla samotnych staruszek do wypicia razem herbaty. Jedna z nich dokarmia wróble i ubolewa nad nimi, gdy na każdy huk wystrzału podrywają się w popłochu. To jedna z nich widziała nieżywą mamę Iskierki. Ta wspólna herbata to dla nich znak, że kolejne dni mogą spędzić w swoim towarzystwie a samotności mogą już podziękować.

Magdalena, elegancka kobieta z klasą, pani prezes, mama Kasi ma zamiar spędzić Sylwestra na ekskluzywnym balu w towarzystwie Rafała, jej pracownika i utrzymanka. Jednak Iskierka zniweczy ich plany. Spotkanie mężczyzny z Kasią i odnalezionym kotem ożywiło w nim potrzebę zmiany w życiu, bo pieniądze nie dały mu szczęścia. Zapragnął ciszy, chwili refleksji, sprzyjających podjęciu ważnych decyzji życiowych. Potrzebował fajerwerków rozjaśniających jego serce. Jaki to będzie dla niego ten nowy rok? Natomiast Magdalena poczuła nareszcie w sercu zacieśnienie relacji, więzi z Kasią. To była jedna z najpiękniejszych nocy sylwestrowych razem, w domu rozświetlonym przez Iskierkę.

– Jaki on malutki – powiedziała, patrząc na kociaka. – Mogę…?- Ruchem brody wskazała na zwierzątko. Kasia skinęła głową. – Znalazłam go…przy garażach – zaczęła cicho, nie patrząc matce w oczy. – Był schowany pod oponami. Sam. – Głos jej zadrżał. – Mówiłam ci, że jego mama… – Urwała. – dziecku niełatwo przetrwać bez matki. – dodała, nie wiedząc do końca, czy mówi o kotku, czy o sobie. 

Eliza wychowywana przez samotną matkę dzięki radzie Kasi, którą spotkała podczas poszukiwań kociaka, postanowiła zdobyć się na odwagę i wyznać mamie, co ją od tygodni przygniatało. Mama chciała być dla córki nie tylko rodzicem, ale i powierniczką.

Eliza była jej radością, zwieńczeniem wszystkich jej starań. Była mądra, wrażliwa, dobrze się uczyła, miała talent do pisania i rysowania. Ale ostatnio…coś w niej zgasło. Marta widziała w jej oczach cień, którego nie umiała rozproszyć.

Co zmieni w życiu Elizy i Marty szczera rozmowa w noc sylwestrową? Czy stworzy most między nimi? One nie potrzebowały fajerwerków na dworze, bowiem życie dostarczyło im niespodziewanych fajerwerków.

Kuba, kochający syn i brat, który ma dość domu z ojcem potworem, alkoholikiem. Przeżywał w swoim sercu rozterki. Potrzebował fajerwerku w postaci odwagi, by napisać esemes, otrzymać szansę i podjąć postanowienie o zmianie. Nie tracił nadziei, że mu się uda.

Karolina Wilczyńska podarowała czytelnikom poruszającą serce sylwestrową powieść, w której pokazała miasto jak mozaikę, jak puzzle. Każda ulica, dom, okno miały swoją historię, które łączyło jedno: pragnienie, by nowy rok był lepszy, by przyniósł nadzieję, by pozwolił zacząć od nowa.

Bo czasami najjaśniejszym fajerwerkiem nie jest ten, który rozświetla niebo, ale ten rozjaśniający serce. Odwaga, by powiedzieć prawdę. Gotowość, by wybaczyć. Decyzja, by zaufać. Albo zwyczajna, a zarazem niezwykła chwila bliskości, w której człowiek odkrywa, że nie jest sam.

Noc sylwestrowa już za nami. Nowy Rok. Czy w Waszych sercach dokonało się coś ważnego? Czy to był sylwester z fajerwerkami, na balu? Czy to był sylwester bez fajerwerków? A może to był najpiękniejszy pokaz fajerwerków w Waszych sercach – miłość, zacieśnienie więzów i odbudowanie relacji, serdeczność, uważność, bliskość, przyjaźń, wiara i nadzieja na lepszy czas.

W powieści to malutka kotka Iskierka rozpaliła w sylwestra mały płomyk w wielu sercach bohaterów.

Nowy Rok to doskonała okazja na nowy początek. Pragnę, aby ta powieść pomogła mi, by zdobyć się na odwagę i odbudować ważne dla mnie relacje. Z drugiej strony obawiam się, żeby to się nie obróciło, jak zawsze, przeciwko mnie. Bo nie tylko ode mnie zależy, co będzie dalej…