„Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer” – Sylwia Markiewicz (#MamaDropsaCzyta)

Sylwia Markiewicz, Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer, Wydawnictwo Pascal 2026. 

#MamaDropsaCzyta

Sylwia Markiewicz, autorka powieści obyczajowych z duszą, podarowała czytelniczkom znakomitą powieść „Siedmiu mężczyzn i siedem filiżanek Ludwiki Mayer”. To już ósma książka jednej z moich ulubionych Autorek. Bardzo mnie zaskoczyła, bo w trakcie czytania szybko się okazało, że zamiast powieści obyczajowej ze świetnie wykreowanym portretem psychologicznym Ludwiki, mam do czynienia z  niesamowicie wciągającym thrillerem psychologicznym. 

Ludwika Mayer to postać wykreowana na bazie biografii, wywiadów, dokumentów, faktów ilustrujących kulisy pracy polskich aktorek.

Pozwala się człowiekowi zaznać ziemskiej radości, zbudować relacje, zakochać się, dorobić majątku, ogrzać płomieniem sławy. A potem w jednym momencie wszystko gaśnie.

Życie Ludwiki Mayer, ikony dawnych lat, znakomitej aktorki,  dumnej i eleganckiej kobiety z klasą, o burzliwym życiu uczuciowym i nieprzeciętnej biografii, dobiega do końca, pozostało jej bowiem niewiele czasu na uporządkowanie, dopięcie spraw związanych z testamentem. Ostatnia jej rola – najważniejsza – to bycie matką wyjątkowej córki z niepełnosprawnością intelektualną. Ludwika bardzo kochała Emilię, łączyła je głęboka więź. Wprowadzała dużo radości w domu, ponieważ w ciele dojrzałej kobiety wciąż tkwiło szczęśliwe, bo wiecznie pogodne i uśmiechnięte dziecko. Miała wiele pasji i zainteresowań, ceniła sobie własną przestrzeń, lubiła spędzać czas w swoim pokoju. Jeździła na zajęcia edukacyjne do prywatnego ośrodka dla osób z niepełnosprawnością intelektualną i wszelkie możliwe zajęcia terapeutyczne: muzykoterapię, dogoterapię i hipoterapię. A to wszystko było kosztowne. Ludwika jako kochająca matka musiała zabezpieczyć córkę finansowo i znaleźć kogoś z rodziny, kto będzie sprawować nad  Emilią opiekę po jej śmierci. Wybranej osobie zapisze cały majątek. W rezydencji trwały przygotowania do obiadu rodzinnego.

Umysł ludzki jest nieodgadniony i żaden lekarz nie był w stanie powiedzieć, jak będzie przebiegał jego rozwój. Ona, jako matka, zrobiła wszystko, by córka miała dostęp do każdej możliwej terapii i każdej możliwej metody, które pozwolą się jej rozwijać oraz usamodzielnić się, przynajmniej na tyle, by jak najrzadziej była zmuszona korzystać z pomocy innych. Zarabiała na to przez całe życie, będąc aktorką.

W swoim życiu Ludwika mogła się pochwalić przed światem siedmioma partnerami, z którymi relacje były prawdziwym rollercoasterem. Dlaczego aż tyloma? Bo była kochliwa, cieszyła się powodzeniem płci przeciwnej. Historię każdego z nich opowiedziała młodej kuzynce Soni, którą też bardzo polubiła Emilia. Opowieści te toczyły się przy odpowiedniej oprawie – kawie lub herbacie w pięknej filiżance. Każdy z adoratorów obdarował Ludwikę filiżanką. Siedmiu partnerów i siedem sentymentalnych, pięknych filiżanek, pamiątek po nich. Co ich łączyło? Wszyscy szybko odchodzili z tego świata na zawsze i to w tragiczny sposób. Wzbudzało to sensacje, liczne plotki, spekulacje dziennikarzy, insynuacje, że to aktorka przyczyniła się do ich śmierci. Dostała przydomek szamanki, przeklętej kobiety, Czarnej Wdowy, najsłynniejszej wśród aktorek. Postępowanie jednak umorzono z braku dowodów. Każdy z nich oprócz filiżanki pozostawił Ludwice majątek. Jeden z dziennikarzy określił ich mianem nieszczęśników, którzy okazali się być draniami, awanturnikami, alkoholikami, psychicznymi wariatami, szaleńczymi zazdrośnikami. Żaden z nich pod koniec swojego życia nie miał dobrej opinii.

Jedynym, który wciąż przy niej trwał, był prawnik Alojzy, przyjaciel męża Aleksandra, ojca Emilii. Tajemniczy, bardzo zagadkowy facet! Wzbudził od początku moją niechęć. Czy łączyła go z Ludwiką tylko przyjaźń? Czy potajemnie się w niej podkochiwał? Sonię bardzo to zaintrygowało i postanowiła się temu przyjrzeć z troski o ciotkę, którą pokochała jak babcię i podziwiała. Ludwika opowiadała jej też o blaskach i cieniach pracy aktorki, o wszelkich jej aspektach. Retrospekcje, czyli opowieści o partnerach opóźniały nieco rozwój akcji, zaspokajały ciekawość czytelnika, budowały napięcie narracyjne, wywoływały emocje. U Soni wywołały całą paletę uczuć i emocji. I listę pytań, póki co bez odpowiedzi. Zdaniem Alojzego żaden z partnerów nie był dobry dla Ludwiki. Co się za tym tak naprawdę kryło? Czym Alojzy kierował się bezinteresownością, lojalnością, czy chęcią wzbogacenia się?

Całe jej życie zamknięte było w ozdobnych eleganckich ramkach. Czy tak właśnie było? Jej ręka drżała, kiedy ściskała laskę, biodro ciążyło jej jak głaz. Przynajmniej ma co wspominać. Nie każda kobieta miała w swoim życiu siedmiu partnerów seksualnych. Nie każda miała to szczęście, by siedem razy poczuć motyle w brzuchu, chodzić tyle razy w chmurach, gdy spotkała nową miłość i pożądanie spływało na nią nie wiedzieć kiedy. Nie każda też dźwigała się siedem razy po stracie najbliższej osoby.

Sylwia Markiewicz znakomicie pokazała rodzinne relacje – skomplikowane, popsute, toksyczne, chore, sztuczne, nieszczere, takie na pokaz. Ich wizyty były podszyte plikiem banknotów. A ta sytuacja pogarszała stan zdrowia wzburzonej ich zachowaniem Ludwiki. 

Wrócę jeszcze do pasji Emilii. Lubiła spędzać czas na zbieraniu roślin, suszyła je i komponowała z nich wyjątkowe herbatki, którymi częstowała gości. Wpadała też do kuchni i dosypywała przyprawy do potraw. Gdyby była zdrowa, zostałaby naukowcem. Nie lubiła złych ludzi, miała nosa do wyczuwania zła. – Mama mówiła, że jak mężczyzna nie jest dobry, to trzeba go odesłać w diabły. Mówiła, że kobieta zasługuje na szczęśliwe życie, a ja na dobrego tatę.

Kochającej matce żal było odchodzić z tego świata, akurat nauczyła się cieszyć z drobnych rzeczy, delektować miłością do córki, spędzać z nią wolny czas od zajęć, pielęgnować ich wspólne rytuały…

Przebywanie z osobą z niepełnosprawnością uzmysławia człowiekowi, jak wiele ma szczęścia, jak cudowne i pozbawione prawdziwych trosk jest jego życie. 

Zakończenie tej powieści ogromnie mnie zaskoczyło, było nie do przewidzenia. Autorka dała mi prztyczka w nos! Wzruszyły mnie do łez mocna więź, wielka, prawdziwa miłość matki do córki z niepełnosprawnością. Troska, niepokój, ale i szczęście. Dzięki pracy, wyjazdom, pogoni za pieniądzem, majątkom partnerów udało się matce zadbać o los córki. Mogła dalej żyć w pięknym domu a nie w ośrodku dla osób z niepełnosprawnością czy w jakimś domu spokojnej starości. W rzeczywistości wygląda to inaczej, szczególnie w przypadku, gdy jedno z rodziców nie może pracować, bo opiekuje się osobą niepełnosprawną w domu. Rehabilitacja jest zbyt kosztowna. O różnych formach zajęć terapeutycznych może niejedna rodzina tylko pomarzyć.

Zwykle nie sięgam po thrillery i nie potrafię „fachowo” ocenić powieści pod względem gatunkowym. Jednak mam ulubioną listę Autorek, po których powieści sięgam nawet gdy mnie zaskoczą zmianą gatunku. Najnowsza powieść Sylwii Markiewicz to misternie utkana mieszanka tajemnicy, napięcia budowanego stopniowo, dreszczu emocji, nieoczekiwanych zwrotów akcji, zaskakującego momentu kulminacyjnego, elementów psychologicznych. Tu każdy czytelnik może zinterpretować sobie zakończenie, dokonać oceny, wzbudzić refleksje.

Atutem tej wielowymiarowej powieści jest styl i język zaprawiony humorem ze szczyptą czarnego humoru oraz garścią sarkazmu i ironii. Fenomenalnie wykreowane portrety siedmiu mężczyzn, pięknie namalowane słowami eleganckie, drogie, wyszukane filiżanki z porcelany o metaforycznym znaczeniu. A przede wszystkim studium przypadku głównej bohaterki Ludwiki. Należy tu wspomnień o Soni, młodej kobiecie,  którą połączyła również niezwykła więź z Ludwiką i która, „badając sprawę” naraziła się na wiele przykrych, bolesnych doświadczeń, które wyszły jej ostatecznie na dobre. Wyciągnęła z nich dobrą naukę.

Ta historia pozostanie we mnie na dłużej, będę do niej wracać, bo lekturze towarzyszyły zbyt wielkie emocje.

A na koniec mam dla Was kilka próśb od samej Ludwiki Mayer:

Nie marnuj wiec czasu i powiedz głośno to, co nie zostało jeszcze powiedziane. Zrób to, co zawsze chciałeś zrobić. Nakrzycz na kogoś, jeśli miałeś na to ochotę lub zakochaj się po raz piaty, siódmy i dziesiąty. Masz ochotę zdradzić? Zrób to! Niech nikt ci nie wmawia, czym jest dla ciebie szczęście.

Bo nie ma złych decyzji, są tylko takie, które dają nam szansę na te dobre.

Z całego serca dziękuję Autorce za egzemplarz recenzyjny.

„Żony mundurowych. Historie policyjnych rodzin” – Magdalena Majcher

Read More
„Żony mundurowych. Historie policyjnych rodzin”

Magdalena Majcher, Żony mundurowych. Historie policyjnych rodzin, Wydawnictwo Pascal 2024.

Współpraca reklamowa z Wydawcą.

Żony policjantów. Aktualne i byłe. Mąż. Aktualny. Teściowa. Była. Córka. To im Magdalena Majcher oddała głos. Pisarka i żona policjanta.

Bardzo się cieszę, że wydawca zrobił mi niespodziankę i przysłał egzemplarz książki „Żony mundurowych. Historie policyjnych rodzin”. 12 rozmów z przedstawicielkami i przedstawicielem rodzin policjantów. Z tymi, którzy doświadczają miłości. Z tymi, którzy doświadczyli strachu. Z tymi, którzy doświadczyli tragedii.

Jako nastolatka byłam wielką fanką serialu „Kryminalni”. Nie przegapiłam żadnego odcinka i tworzyłam teksty inspirowane produkcją. Im jestem starsza, tym bardziej widzę, że w opowieści o Adamie, Marku i Basi było sporo fikcji. W książce Magdaleny Majcher jest natomiast sama prawda. Codzienność z policjantem w domu. Czynnym i na emeryturze. Choć i ten drugi nigdy w pełni nie oddaje odznaki.

Nieprzewidywalna praca, która niejednokrotnie krzyżuje plany. Zawód, który wymaga mierzenia się z okrucieństwem. Służby, z których powroty stoją pod znakiem zapytania. Niezmienne są miłość i zaufanie, które jest fundamentem związku z mundurowym. Strach, który nie może zwyciężyć w oczekiwaniu na powrót ze służby. I bunt przeciwko opinii społeczeństwa i aktualnym postrzeganiu policjantów przez pryzmat politycznych decyzji i postaw.

Szczere rozmowy, choć pod anonimowymi imionami. Wspomnienia – zarówno te przyjemne, jak i te, które wciąż ranią serce. Fakty, które mrożą krew w żyłach. I w tym wszystkim one. Bohaterki nie tylko tej książki, choć bohaterkami się nie uważają. Ale jednak niosą na swoich ramionach dom, dzieci, własne zawodowe prace. Niejednokrotnie niosą bagaż, który odbija się na tym, co tu i teraz. Rzadko zabierają głos. Ich bronią jest cierpliwość, organizacja, zaufanie, pokora.

Świat policji nie jest tylko niebieski, nie jest czarny, nie jest biały. Ma różne odcienie – jak życie. Jakie kolory malują w swoich domach? Jakimi malarzami są jako ojcowie, mężowie, kochankowie, przyjaciele? Czy tak jak dbają o bezpieczeństwo obywateli, dają poczucie bezpieczeństwa bliskim? Czy tak jak szukają prawdy, szukają w rodzinie oparcia? Na te i inne pytania odpowiadają rozmówcy Magdaleny Majcher.

Co łączy te wszystkie rozmowy? Oprócz munduru oczywiście jest to zaufanie. Ono jest odmieniane przez wszystkie przypadki. W niektórych relacjach nigdy nie zostało naruszone. W niektórych okazało się fałszywe. W jeszcze innych pozwoliło oddalić bardzo poważne podejrzenia… Jak już wspomniałam, obok miłości to zaufanie jest fundamentem relacji z funkcjonariuszem. Wiadomo, w każdym związku tak powinno być, jednak tu, myślę, szczególnie. Nienormowany czas pracy, łatwość w dostępie do używek, częste kontakt z płcią przeciwną. Ktoś mógłby powiedzieć, że okazji do zdrady – jakąkolwiek definicję przyjmiemy – nie brakuje. Co zrobić, by nie zwariować? Żony i mąż mają na to swoje recepty.

Ten zbiór rozmów to nie jest fikcja. To prawda. Każda poprzedzona wstępem autorki, wprowadzeniem do historii. Autorki-redaktorki, która doskonale przedstawia opisywany w rozmowach świat i który tak doskonale zna… Tym bardziej wierzy się w te historie. Tym bardziej czyta się je ze wzruszeniem, strachem, niedowierzaniem I kolejny raz utwierdza w przekonaniu, że najbardziej nieprzewidywalne scenariusze pisze samo życie…

Żony mundurowych. Historie policyjnych rodzin – kto powinien sięgnąć po ten zbiór?

  • Czytelnicy kryminałów
  • Osoby interesujące się funkcjonowaniem polskiej policji
  • Miłośnicy wywiadów i reportaży
  • Dziewczyny zakochane w kandydatach na policjanta / czynnych funkcjonariuszach

https://pascal.pl/zony-mundurowych–historie-policyjnych-rodzin,91,1990.html#