„Szukając szczęścia” – Kamila Mitek (patronat Mamy Dropsa)

Read More
"Szukając szczęścia" - Kamila Mitek (patronat Mamy Dropsa)

Kamila Mitek, Szukając szczęścia, Wydawnictwo Dragon 2024. 

Patronat medialny Mamy Dropsa

| współpraca reklamowa z Wydawcą |

Kamila Mitek, Mistrzyni Pozytywnych Emocji, kobieta kilku profesji, żona, mama, spełniająca marzenie o pisaniu powieści, którym mam zaszczyt i ogromną przyjemność patronować. Książki Autorki niezmiennie wzruszają, bawią, napełniają nadzieją, niosą dobro, są pełne ważnych drogowskazów życiowych, skłaniają do refleksji nad życiem. Mimo poruszania trudnych spraw i bolesnych problemów są napisane lekko i pięknie, z humorem i ze szczególną dbałością, starannością o język. Utalentowana Autorka z każdą książką stawia sobie poprzeczkę coraz wyżej, wymaga od siebie coraz więcej i ciągle rozwija swój warsztat pisarski. 

5 czerwca będzie mieć miejsce premiera najnowszej powieści „Szukając szczęścia”. Jest to kontynuacja powieści „Pomóż mi kochać”, ale książki można czytać oddzielnie. Tak ją zapowiada Autorka:

Długo pracowałam nad nowym tekstem i mam nadzieję, że przyjmiecie tę opowieść równie ciepło, co poprzednie. Jest to bardzo osobisty tekst, inspirowany moimi przemyśleniami oraz prywatnymi doświadczeniami. Wierzę, że ta historia może zadziałać terapeutycznie na tych, którzy poszukują odpowiedzi na pytanie, czym jest szczęście, lub będzie po prostu kolejną interesującą literacką podróżą.

W książce „Pomóż mi kochać” Ania Nowak prowadziła warsztaty psychologiczne na obozie dla trudnej młodzieży. W premierowej powieści poznajemy historię życia bohaterki i spotykamy w momencie, w którym szuka nowej pracy i znajduje ją jako psycholog w szkole podstawowej. Nie jest to szczytem jej marzeń, ale skoro wymarzoną posadę dostał jej były partner Jan Dobroń, postanowiła zatrudnić się w szkole, by przekonać się o racji dyrektora, że „podstawówka to poligon dla psychologa” i nie ma tu mowy o nudzie. Wybór studiów psychologicznych pomógł Ani stanąć na nogi, przekuć ból w coś pozytywnego po tragicznej śmierci mamy. Praca z młodzieżą leczyła jej rany. Miała też wsparcie w kuzynie Łukaszu, przyjaciółkach Zosi i Dorocie oraz kolegach z remizy strażackiej. 

Problemy, z jakimi Ania zetknęła się w szkole, mogą być cenną wskazówką dla rodziców. Wśród uczniów bohaterka odnalazła uczestników obozu wakacyjnego – same trudne przypadki, ale są też i ci, którzy weszli na drogę przemiany życia. Coraz więcej uczniów sprawia problemy wychowawcze, ich kłopotliwe zachowanie jest często wołaniem o pomoc, o zwrócenie uwagi. Przeżywają dramaty w domu, pochodzą z patologicznych rodzin lub stają się niejako ofiarami kłótni, awantur rodziców, manipulacji, przemocy fizycznej i psychicznej czy też kartą przetargową w sporze opiekunów. Często rodzice wywierają na nie presje, stosują mobing, nakładają obowiązki ponad siły i możliwości dziecka. Coraz częstsze są przypadki depresji młodzieńczej, które wymagają leczenia szpitalnego. Zadaniem Ani jako psychologa jest zadbać o dobro dziecka. Kamila Mitek poprzez historie uczniów uczula i uwrażliwia rodziców na niepokojące zachowania ich dzieci. Uświadamia, że rodzic powinien być mądrym i cierpliwym przewodnikiem w życiu swojego dziecka. Wszyscy mamy swoje lekcje do odrobienia.

Ania prowadziła również w zastępstwie za koleżankę zajęcia z grupą wsparcia dla dorosłych w Centrum Pomocy Psychologicznej. Czytelnik poznaje problemy ich uczestników: samotność, brak akceptacji, skutki wciągnięcia w świat Internetu, który nie zastąpi kontaktu z drugim człowiekiem, problemy z relacjami, tęsknota za miłością, brak dystansu do siebie, zapominanie o priorytetach. Może wśród nich i Ty odnajdziesz swoje troski, problemy i uzyskasz pomoc w ich rozwiązaniu. Każdy z uczestników warsztatów wprowadził do swojego życia zmiany w różnych jego obszarach a przede wszystkim odnalazł radość życia. Jakie to inspirujące!

Dojrzałość wyraża się w braniu odpowiedzialności za swoje błędy, a zarazem dawaniu sobie do nich prawa.

Całe życie szukamy szczęścia, dążymy do jego osiągnięcia a każdy z nas w czym innym je upatruje – zdrowie, rodzina, kariera, gromadzenie pieniędzy, przyjaźń, miłość, zdobycie sławy, pogoń za marzeniami. Stawiamy sobie w życiu jakieś cele, osiągamy je i to jest dla nas źródłem szczęścia. Kamila Mitek jako psycholog podaje nam w powieści kilka recept na szczęście. Mnie najbardziej przypadła do serca bezcenna wskazówka, jaką w liście zostawiła przed laty dla Ani jej mama:

Znajdź swój cel, swoją ścieżkę do szczęścia, bo każdemu z nas przeznaczona jest inna do niego droga. Oby nigdy nie zabrakło Ci odwagi, by odkryć własną.

Warto się zatrzymać nad receptą na szczęście Basi, mamy Ani. Kroczę swoją ścieżką i jestem szczęśliwa jako żona, mama dwojga dorosłych Dzieci, opiekunka kudłatego Dropsa, z którym codziennie przemierzyłam i odkryłam tyle pięknych ścieżek spacerowych. Zachwyca mnie natura. Szczęście daje mi także relacja z Bogiem. Teraz mogę już celebrować moje szczęśliwe życie. Niedoczas, gonitwa za czymś już dla mnie nie istnieją. Jeśli zbaczam ze swojej ścieżki, to mam obok siebie bliskie mi osoby, jakże pozytywnie nastawione do świata, które mnie znowu na nią naprowadzą. Powieść Kamili Mitek mnie pokrzepiła i nakarmiła dobrocią.

Autorka wspaniale pokazała pracę psychologa od kulis. Uświadomiła również, że to też człowiek, który szuka szczęścia i nie może go złapać za ogon. Ania jako psycholog pomagała innym a sobie nie zawsze potrafiła. Wsparcie przyjaciół , praca nad sobą były dla niej najważniejsze. Kobieta zmagała się z uczuciem do Jana, który nie był jej wart, manipulował nią, wykorzystywał jej dobroć i … wracał do innej. On potrzebował jej wsparcia, była dla niego ostoją. Czy to nie jest zachowanie świetnego manipulatora? Nie mogła się od niego uwolnić, wciąż go idealizowała. Nie potrafiła stworzyć stałego związku opartego na solidnych fundamentach i zaufaniu podobnie jak jej babcia, mama, jej siostra.  Kobiety w rodzinie powielały utrwalony mit. Co nimi kierowało? Czy Ani uda się to odkryć? 

W jednym z branżowych tytułów wyczytałam kiedyś, że emocje potrafią nas zwieść, dlatego w ważnych momentach należy uruchamiać racjonalne, dojrzałe myślenie. Łatwo powiedzieć, gdy w takich chwilach na wierzch wyłażą wszystkie nasze braki i niezaspokojone potrzeby. – Głupio mi, że te słowa nie padły z moich ust, Dora – przyznałam. – Niby to wiem, ale i tak robię co innego. Dorota uśmiechnęła się krzepiąco. – Przede wszystkim jesteś człowiekiem. Z boku, na chłodno widzimy więcej i możemy się mądrzyć, ale kiedy sami tkwimy w centrum wydarzeń i towarzyszą nam skrajne uczucia, działamy według schematów, które są wynikiem naszych dziecięcych traum – wyrecytowała.

Na okładce zaintrygował mnie złoty klucz… Lektura powieści pozwoliła znaleźć odpowiedź, do czego on służy. Jest to klucz do serca, żeby je otworzyć, zajrzeć w głąb, zobaczyć rany, wyleczyć je i wypełnić miłością do siebie. Sprawić, żeby innym a przede wszystkim mnie było dobrze żyć ze sobą. Jakie to wzruszające, że można być miłością samą w sobie. Ja jestem miłością – brzmi jak mantra. „Szukając szczęścia” to powieść pełna emocji, tajemnic, niedopowiedzeń, akcja toczy się wartko a jej nieoczekiwane zwroty pobudzają ciekawość i budują napięcie do samego końca. Na zajęciach dla dorosłych pojawił się tajemniczy Konrad, który spodobał się Ani, rozpalił nadzieję na miłość. Jaką tajemnicę skrywał? Czy ich spotkanie było przypadkowe czy celowe? Jakie to wydarzenia położyły się cieniem na ich znajomości?

Dlaczego szczęście jest tak nieuchwytne? Dlaczego stale rozbijam się o rafy, choć tak bardzo staram się odnaleźć właściwą drogę na oceanie życia? Czy siła wyższa skazała mnie na fatum? Poczułam ucisk w żołądku, bo wiedziałam, że znowu coś straciłam…

Dzięki prawdziwym przyjaciołom można się podnieść, stanąć mocno na nogi i podjąć właściwe decyzje, by przełamać odziedziczony mit rodzinny. W powieści na uwagę zasługuje portier z teatru pan Zygmunt, który lubił po skończonych zajęciach pogawędki z Anią. Zawsze miał dla niej przygotowaną łacińską sentencję z ważnym komentarzem. Tuż przed pożegnaniem przekazał jej:  nosce te ipsum, czyli „poznaj samego siebie”. Poznaj samego siebie, bo to ze sobą spędzisz resztę życia.

Kamila Mitek zabrała Anię i czytelników na wycieczkę na Sycylię. Bohaterce towarzyszył Stefano, przyjaciel kuzyna. Zabrał ją w odwiedziny do swojej rodziny i pokazał uroki, zabytki, ciekawe miejsca na wyspie. Stefano okazał się świetnym towarzyszem, taktowny, niezwykle cierpliwy. To była wspaniała i niezapomniana przygoda poznawanie piękna wyspy także i z jego siostrami. Ania, chłonąc piękno Sycylii, znalazła ukojenie, spokój i radość życia.

Zaprowadził mnie w ustronne miejsce, gdzie znajdował się niewielki taras widokowy. Westchnęłam z zachwytu. Przed nami roztaczał się widok na miasto i błękitne wody Morza Jońskiego, a nad wszystkim górowała majestatyczna Etna. Oparłam się o  balustradę i  nie mogłam oderwać oczu od tego wspaniałego widoku. Udzielił mi się spokój wiecznej góry, z której czterech aktywnych kraterów wydobywały się kłęby białego dymu. W jej obliczu wszystko stawało się mniej istotne, a człowiek był tylko maleńkim trybikiem w  wielkim mechanizmie świata. Wypełniło mnie uczucie ukojenia. Zerknęłam na spokojny profil Stefano. Odwrócił głowę i lekko się uśmiechnął. Rozumiał, co się ze mną dzieje, bo czuł podobnie.

We Włoszech Ania odkryła kolejną swoją stronę – beztroską, radosną, otwartą na nowe wrażenia. 

Zrozumiałam także, że życie zawsze przynosi coś dobrego. Ta myśl napełniła mnie nadzieją i wiarą. Dodała energii i wyzwoliła od przymusu gonienia za czymś nieuchwytnym. Dotarło do mnie, że to nie związek z mężczyzną miał zapełnić pustkę w moim sercu i dać mi poczucie spełnienia. Wiele znanych historii uczy nas, że szczęście można odnaleźć tylko w relacji z drugim człowiekiem. Wreszcie odkryłam coś innego. Żaden człowiek nie da mi szczęścia, jeśli samodzielnie nie zbuduję go w sobie. Puste miejsce w moim sercu mogę sama wypełnić miłością. Ja jestem miłością.

Kamila Mitek pochyliła się w powieści nad społecznie ważnymi tematami oraz trudnymi problemami ludzi młodych i dorosłych. Są to historie wywołujące całą lawinę emocji. Pisarka, wykorzystując własne doświadczenia z pracy psychologa, pokazała, że można je rozwiązać, pokonać i znaleźć receptę na szczęście. Książka jest kopalnią złotych myśli i ważnych drogowskazów życiowych, z których każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie. Mitkowa wlała w serca czytelników nadzieję, że po każdej burzy znowu zaświeci słońce a los ma dla nas i dobre niespodzianki. Lubię , gdy powieść pomaga mi rozwiązać problemy, gdy mogę z niej wynieść coś dobrego. Książki powinny krzepić, nasycać wiarą, nadzieją i miłością. I to się udało Autorce. Moim skromnym zdaniem jest to najlepsza książka w dorobku Kamili Mitek.

Polecam Wam z całego serca!

„Tajemnica Malinowego Wzgórza” – Iwona Mejza (patronat Mamy Dropsa)

Read More
tajemnice malinowego wzgórza 3d

Iwona Mejza, Tajemnice Malinowego Wzgórza, Wydawnictwo Dragon 2024.

Patronat medialny Mamy Dropsa

| współpraca reklamowa z wydawcą |

Bardzo się cieszę, że mogłam objąć patronatem medialnym najnowsze dziecko literackie Iwony Mejzy. Tym razem Autorka zaprosiła czytelników do malowniczo położonego dworu na  Malinowym Wzgórzu, który tak zacnie się prezentuje na ślicznej okładce projektu p. Macieja Piedy. Malinowy kolor sukienki Małgorzaty i malinowy kolor liter przyciąga wzrok i kusi, by sięgnąć po jakże pięknie wydaną książkę. Pomysł na tę powieść Autorka nosiła w sercu od dawna, a inspiracją była postać Ksawerego Franciszka Wakulskiego, nieco zapomnianego, ale wybitnego inżyniera, który po studiach na Sorbonie osiadł w Peru, gdzie budował kolej transandyjską. Jaki ma to związek z bohaterami powieści? O tym się przekonamy niebawem. Zapraszam na garść refleksji po lekturze.

Jak dobrze, że na początku mamy spis postaci i krótkie notki o nich, bo to pomaga porządkować o nich wiedzę podczas czytania, kiedy to dajemy się porwać lawinie emocji. Bohaterowie zaskakują oryginalnymi, staropolskimi imionami, które pasują idealnie do rodu Omelnickich: Ferdynand, Gertruda, Gerwazy czy Eleonora. Już sam tytuł zachęca do lektury. Kto nie lubi opowieści o tajemnicach rodzinnych, których odkrywanie krok po kroku wzbudza ciekawość i pozwala zatracić się w fabule, co daje wytchnienie i oderwanie od swoich codziennych trosk i problemów. Bohaterem zbiorowym jest rodzina tajemniczego Ferdynanda Omelnickiego, idealisty i romantyka, brata Eleonory Milewskiej, który jest znany jedynie z opowieści. Wuj zapisał rodzinie w spadku dwór. Warunkiem jego prawnego otrzymania jest wspólne zamieszkanie ekscentrycznej trzypokoleniowej rodziny przez rok na Malinowym Wzgórzu. Posiadłość wymaga kapitalnego remontu, a to z kolei wymaga czasu, pieniędzy i cierpliwości do nadzorującego upierdliwego konserwatora zabytków oraz lustrującego wszystko mecenasa Skalskiego, wykonawcy ostatniej woli Ferdynanda. Na oczach czytelników ten dwór pięknieje, odzyskując dawną świetność. Pojawiają się w nim niespodziewanie goście, wpadają niezapowiadani sąsiedzi, zamieszkują także zwierzęta: kot Buruś, rozrabiaka rozpuszczony przez hrabiego i pies Misia. 

Opowieść o rodzinie Omelnickich stała się dla Autorki pretekstem do pokazania, jak ważne są relacje międzyludzkie i więzi rodzinne. Trzypokoleniowa rodzina przez rok w jednym miejscu a każdy jest inny, ma swoje zalety ale i wady, słabości. Małgorzata traci pracę, zamierza się rozwieść z mężem Mateuszem, który się wyprowadził do … faceta. Co się za tym kryje? Kocha się w niej kolega z pracy, który pojawia się na Malinowym Wzgórzu. Mateusz jest projektantem wnętrz i początkującym pisarzem. Czy historia rodzinna go zainspiruje? Dużo pomaga przy projektowaniu i remoncie. Ekscentryczna babcia Eleonora, której można pozazdrościć energii, jest pewna, że sprosta warunkowi postawionemu przez brata Ferdynanda. Jej córka Alicja jest uparta i nastawiona bojowo, a jej ugodowy mąż Stanisław do wszystkich jest nastawiony przyjaźnie. 

Na Malinowym Wzgórzu czas wolniej płynie, rodzina ma się dobrze. Do tej pory żyli w zagonieniu i niedoczasie. Teraz to dla niej idealny czas na odpoczynek psychiczny, snucie refleksji nad życiem, nad ważnymi wartościami, relacjami. W głowie każdego z bohaterów rodzi się lawina pytań. Dzięki sąsiadom i poznanym ludziom dowiadują się więcej o wuju Ferdynandzie i poznają przeszłość. Ktoś jednak nie chce, aby wszystkie tajemnice rodu Omelnickich dotarły do spadkobierców. Ktoś knuje… Małgorzatę wraz z poznawaniem otoczenia intrygowało wiele spraw, co kryje w sobie stare biurko czy odkrycie taty Stanisława, włamanie do wieży w parku i zdewastowanie drzwi. To miejsce również wołało o remont. W domowym śledztwie pomagała jamniczka Misia. Babcia Eleonora obserwowała kogoś przez wojskową lornetkę. Mateusz i Radek zaczęli ze sobą nawet rywalizować w sprawach sercowych. Radek zgłębiał tajniki genealogii. Razem z Eleonorą prowadził śledztwo rodzinne trochę w tajemnicy przed resztą rodziny Dlaczego sąsiadka Katarzyna tak niechętnie opowiada o Ferdynandzie? Czy podzieli się wreszcie swoją historią? Kto nocą napadł nocą na Radka? Do dworu przyjechała także Marcelina, przyjaciółka Małgosi. A w bibliotece w biały dzień pojawił się… duch młodego Ferdynanda. Starsza pani zasłabła i znalazła się w szpitalu. Wszyscy się o nią martwili. Kim okazał się starzec dobijający się nocą do dworu? Do jakich odkryć doprowadziła dociekliwość Radka i uczciwość Roberta?

Dzieje się tu, oj dzieje. Fabuła jest bowiem niebanalna. A wszystko to napisane lekko, emocjonalnie, z humorem zaprawionym szczyptą ironii czy sarkazmu. Przez powieść się płynie. Uwielbiam gawędziarski styl narracji Iwony Mejzy. Im bliżej do końca powieści, tym więcej tajemnic zostaje odkrytych. Niestety, jednak nie wszystkie ujrzały światło dzienne. Ich odkrywanie było ekscytujące a niekiedy wzruszające i zaskakujące. Nie znalazłam wciąż odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie, dlaczego Ferdynand Omelnicki umarł na obczyźnie. Mam nadzieję na kontynuację powieści. Jestem przekonana, że nie tylko ja odczułam niedosyt.

Powieść zawiera ważne przesłanie. W zagonionym świecie jakże ważne jest zatrzymać się i nauczyć życia w zwolnionym tempie. Praca nie powinna przesłaniać całego świata. Warto też gonić marzenia i je spełniać. 

Może warto było zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć się temu, co  minęło, zastanowić się nad tym, co będzie, czego byśmy chcieli. Nikt za nas nie zrealizuje marzeń, nie pchnie do przodu. Jeżeli nie zrobimy nic, to zostaną tylko marzeniami, czymś ulotnym, nieosiągalnym, przyprawiającym czasem o  ból głowy, a częściej o żal i zgryzotę. Bo dlaczego innym się udało, a nam nie?

Warunek postawiony przez Ferdynanda  w testamencie uświadomił bohaterom, że nie majątek jest ważny lecz coś znacznie cenniejszego – to rodzina jest najważniejszą wartością. A w ciągu roku można odbudować relacje i zacieśnić, wzmocnić więzi rodzinne. Powieść skłania nas do refleksji nad naszym życiem, nad relacjami. Czy wyciągniemy z niej dla siebie cenną lekcję? Tego sobie i Wam życzę. 

Polecam Wam tę zabawną, ale niezwykle pouczającą historię rodzinną, jakże idealną na letni czas sprzyjający spotkaniom rodzinnym.