„Mars” – Agnieszka Lingas-Łoniewska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
mars lingas łoniewska

Agnieszka Lingas–Łoniewska, „Mars”, Wydawnictwo Burda 2020.
Seria: „Bezlitosna siła”
#MamaDropsaCzyta

Tylko z aniołem przejdziesz przez piekło.

1 lipca świętowaliśmy premierę powieści „Mars” Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, czwartego tomu serii „Bezlitosna siła”, opowiadającej o mężczyznach uprawiających walki MMA – każdy z nich ma za sobą mroczną przeszłość, która go prześladuje. To także historie kobiet, które doświadczyły przemocy, a pomoc znajdują w fundacji FemiHelp, wspierającej ofiary agresji ze strony mężczyzn. Trzy poprzednie tomy serii Kastor, Polluks i Saturn wręcz pochłonęłam. Zżerała mnie więc ciekawość, jak zakończy sie ta seria, jak potoczą sie losy wcześniej poznanych bohaterów oraz ich bliskich i czy wszystkie niedomówienia, tajemnice zostaną wyjaśnione. Wiedziałam, że na koniec Dilerka Emocji zaserwuje nam ich całą feerię. Aż żal, że to już ostatnie spotkanie z bohaterami!

ON, czyli niepokonany na ringu Mars (z tatuażem planety Mars na głowie), którego życiem rządzą nienawiść i szaleństwo. Nie mógł się uwolnić od przeszłości, która go wciąż dopadała. Mimo że nie był już sam, miał brata i przyjaciół, to wciąż marzył o miłości. Był świadomy, że nie można w życiu kierować się tylko nienawiścią, to bardzo złe i zgubne. Gdy się kogoś kocha, to znowu chce się żyć. Cholernie mu się spodobała doktor Liwia Marczyk, psycholog kliniczny w fundacji, miała nosa do ludzi. Pomaganie zagubionym duszom, bo kiedyś była jedną z nich, okazało się najważniejsze. Jednak dla niej Darek Darylski, młodszy o sześć lat,  był facetem trudnym do zdefiniowania. A przecież z uwagi na bolesną przeszłość starała się unikać w życiu zawirowań, gwałtownych emocji. Póki co bez porywów serca, z rozsądku, dla bezpieczeństwa spotykała się z lekarzem Mariuszem, który dość szybko okazał się dupkiem. A grzeczna pani doktor mogła teraz już wyluzować, być sobą i dać się poznać bliżej  Marsowi. Liwia marzyła, żeby doświadczyć w życiu miłości o uzdrawiającej sile, mocy – jej przyjaciółka Anita i Kastor byli doskonałym tego przykładem, pokonali bowiem długą, krętą drogę – było warto.

Podobnie jak w poprzednich tomach serii Pisarka tak poprowadziła fabułę, że z jednej strony schodzimy z Marsem do podziemia, w którym toczą sie przygotowania do ważnej dla niego walki, mordercze treningi, spotkania z przyjaciółmi, potańcówki, imprezy a z drugiej poznajemy stopniowo, krok po kroku mroczną przeszłość Darka i Liwii, pojawia sie też siostra Laura i jej mąż oprawca, sadysta, egocentryk, który stresy wyładowuje na żonie. Między Darkiem a Liwią kiełkuje miłość, której on się bardzo bał, ale też jej  pragnął. Odzyskał przecież brata, jego Martynę i córeczkę, Kastor i Anita oczekiwali na narodziny synka a teraz pojawiła się w jego życiu kobieta, narodziło się uczucie, które dla niego wciąż było zagadką. Brat i przyjaciele odrywali go od złych myśli, zapominał, jak to jest ciągle nienawidzić. Przy Liwii Darek mógł wreszcie spróbować być sobą. Zakochani weszli na drogę budowania szczęścia, radości i nadziei. Ale czy ten stan trwał długo? Przeszłość wciąż deptała im po piętach. Czy Mars, chłopak z piekła i Liwia, pani doktor, ład i spokój, czyli dwa żywioły, będą wreszcie szczęśliwi? Nie mogę wszystkiego tu wyjawić. Zapraszam więc do sięgnięcia po książkę. Dodam tylko, że dziękuję Pisarce za taki epilog i bonus pt. „Pięć lat później”.

Powieść „Mars” pochłonęłam tak jak wcześniejsze części. Podziwiam Autorkę za pomysł, za wymyślenie tej niesamowitej historii czterech mężczyzn i kobiet, za research dotyczący walk MMA, za godziny spędzone na galach boksu i MMA, by podpatrywać zawodników. Zapewne wiele bólu i różnorodnych emocji dostarczyło Pisarce gromadzenie materiałów do stworzenia świata bohaterek – rozmowy z panią psycholog, z ofiarami przemocy psychicznej i fizycznej ze strony bliskich osób.

Seria „Bezlitosna siła” to historia sensacyjna, pełna tajemnic, niedomówień, nagłych zwrotów akcji, która przyprawia o szybsze bicie serca, strach, ból, cierpienie, lęk, współczucie. Sceny walki są tak sugestywnie opisane, że uruchamiają wyobraźnię i wszystkie zmysły. Świetnie udało sie wykreować bohaterów z krwi i kości, zestawić a właściwie przeciwstawić sobie dwa światy, aby dać nam , czytelnikom, mocny przekaz, że mimo wszytko można się odbić od dna, uwierzyć w drugiego człowieka i odnaleźć miłość, przyjaźń, nadzieję i szczęście. Gdy do głosu dochodzi miłość i szczęście, Autorka potrafi tak cudownie oddać słowami, wzruszyć do łez, uruchomić cały wachlarz emocji. Zgadzam sie z Autorką, że „Mars” świetnie domknął tę historię. Żal, że trzeba się już rozstać z chłopakami z PantaRhei: z Kastorem, Polluksem, Saturnem, Marsem i ich kobietami: Anitą, Martyną, Inez i Liwią. Dilerka Emocji, Autorka powieści o miłości w serii „Bezlitosna siła” uświadomiła czytelnikom, jakie wartości w życiu są najważniejsze:

Bo rodzina to nie tylko więzy krwi. To także wspólne przeżywanie złych i dobrych rzeczy, nieustające wsparcie, gotowość do poświeceń i wychodzenie z mroku, który czasami pochłania człowieka i wydaje sie, że nie ma od niego ucieczki. Ale jednak bezlitosna siła miłości i przyjaźni jest w stanie pokonać najgorsze zło, mrok i ludzką podłość.

Bardzo dziękuję za tę świetną serię i polecam książkę na letnie wieczory.

Wydawnictwu Burda Książki  serdecznie dziękuję za egzemplarz recenzencki.   

„Kolacja z Tiffanym” – Agnieszka Lingas-Łoniewska (przed premierą!)

Read More
kolacja z tifannym

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Kolacja z Tiffanym, Wydawnictwo Burda 2020.
#MamaDropsaCzyta

„To romantyczna komedia, która mogłaby się przytrafić każdej z nas. Podobno brylanty są najlepszymi przyjaciółmi dziewczyny. Jeśli od Tiffany’ego, to czemu nie?” – czytamy w dedykacji dla Sekty Agnes do najnowszej powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej pt. „Kolacja z Tiffanym”.

Już samo nazwisko Tiffany zamieszczone w tytule wywołuje w nas skojarzenia – król diamentów, pasjonata najpiękniejszych drogich kamieni i niezwykłych projektów biżuterii, najwyższa jakość rzemiosła jubilerskiego, ekskluzywność, elegancja, Tiffany blue czy też marka luksusowych perfum. Zapowiada się więc dobra zabawa i niezwykłe emocje.

Zapraszam Was serdecznie do lektury recenzji najnowszej powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej „Kolacja z Tiffanym”. Gdy tylko ujrzałam okładkę książki, zapowiedź, że będzie to komedia romantyczna – mimo że zdaniem bohaterki komedie romantyczne są do bani – to nie mogłam się doczekać, kiedy książka trafi do moich rąk. W tym trudnym czasie szczególnie potrzeba książek, które przeniosą nas do innego świata i zapomnimy o trudnej rzeczywistości. Znakomicie się to udało Dilerce Emocji, którą bardzo cenię i której książki pochłaniam. Co tym razem przygotowała dla swoich (wiernych) Czytelniczek?

Bohaterką powieści jest Natalia Lisek, dwudziestosiedmioletnia ekonomistka z małej wioski Kąty Wrocławskie, która po utracie pracy wróciła z Wrocławia do domu rodzinnego. Gdy ojciec postanowił zaplanować jej życie i zeswatać z Damianem, uciekła do miasta. Absolutnie nie widziała się w roli żony i matki na wsi. Miała nadzieję na szybkie znalezienie pracy. Wkrótce została zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną do firmy, której siedziba znajdowała sie w nowym wielkim biurowcu. Natalia zgubiła przed wejściem do windy szkło kontaktowe a grube okulary schowała w torebce i pomyliła biura, wybierając niewłaściwe miejsce rozmowy. Trafiła do wielkiego holdingu i miała przed sobą „szefa wszystkich szefów”, czyli niesamowicie, zabójczo przystojnego i eleganckiego Macieja Granickiego, który osobiście postanowił wybrać spośród kandydatów właściwą osobę na stanowisko menedżera do spraw eventów. Czekało ją zatem coś nowego i pasjonującego! Mimo pomyłki biura (świetna gra słów podczas rozmowy) jak na przypadkową rekrutację wypadła świetnie. Miała szczęście, udało sie jej zamienić porażkę w sukces – dostała tę pracę. Ostatnio w moim życiu tak wiele się działo…Rozpoczęła nowy etap w życiu zawodowym i nie tylko. Zapominała wciąż o okularach i w związku z tym ciągle wpadała w tarapaty, pakowała się w kłopoty, wywołując różne reakcje emocjonalne przystojnego i wyglądającego bosko szefa – była zwariowaną dziewczyną awarią. Chyba nawzajem wpadli sobie w oko i nie tylko…Czy w szefie powinna się zakochać?! Podczas wyjazdów służbowych na eventy w hotelach Natalia spotkała też „podejrzanego spidermana”, tajemniczego złodzieja drogocennych błyskotek, który zwykle grasuje w pokojach hotelowych i zawsze mają szczęście na siebie wpaść. Dlaczego zakręcona i roztrzepana bohaterka, która mogła mieć na drugie imię Kłopot się go nie bała? W co znowu wpakuje się Natalia? Jaka historia się za tym kryje? Spotykałam dziwnych bogaczy, miałam szefa pełnego dwuznaczności, a na drodze co rusz stawał mi tajemniczy złodziej. Doprawdy, czy ja wygrałam los na loterii szaleńców? Maciej Garnicki , ów szef pełen dwuznaczności, w istocie nie był snobem, o czym mogły świadczyć jego super garnitury. Dla niego rodzina, więzy krwi były silniejsze od wszystkiego. nie miał szczęścia do dziewczyn. I nagle w jego życiu za sprawą pomyłki pojawiła się zwariowana, zakręcona, „chodząca katastrofa” –  Natalia. To było dla mnie zupełną niespodzianką i czymś, czego nie spodziewałem się poczuć. Miłość. Kochałem rodzinę, ale to było całkiem cos innego. To, co czułem do Natalii. Okazało się to dla mnie całkowitym zaskoczeniem. I czymś, z czym czułem sie cudownie. I tak normalnie. Po ludzku, cholernie normalnie. Nie chciałby ściągnąć na nią kłopotów. Chociaż kłopoty to jej specjalność. Jaka tajemnica ciążyła na Macieju? Dlaczego to było tak bardzo skomplikowane?

Powieść jest napisana lekkim stylem, czyta się bardzo szybko, są momenty, w których śmiejemy się aż do łez, ale i się boimy. Pisarka umiejętnie bawi się językiem, rozśmieszając czytelnika. Agnieszka Lingas-Łoniewska diluje nam tu mieszankę wybuchową emocji: miłość, nadzieja, radość, śmiech, złość, żal, rozpacz, strach. Dla niej niemalże w każdej powieści najważniejsza jest miłość, nadzieja, druga szansa, rodzina i więzi rodzinne. Poznajemy niezwykle frapującą historię pewnej rodziny polsko-włoskiej. I te klimaty włoskie mnie urzekły. Akcja toczy się wartko, pełna jest niespodziewanych zwrotów, zawiłej intrygi, w związku z tym zakończenie powieści jest nieprzewidywalne i szalenie zaskakujące. Pisarka świetnie wykreowała główną parę bohaterów, stworzyła interesującą, zabawną historię ich znajomości. A wszystko zaczęło się od pomyłki, a potem to już prawdziwa lawina zabawnych omyłek. Natalia – roztrzepana, zwariowana, spontaniczna, ale i kreatywna, zaskakująca inwencją, refleksyjnością i Maciej  –  niezłe ciacho, obiekt marzeń i westchnień wielu kobiet, tajemniczy facet, to po prostu fajny duet. Ich dialogi zaprawione ironią, grą słów, czarnym humorem są przyczyną ciągłych wybuchów śmiechu. Polecam rewelacyjną komedię romantyczną z wątkiem kryminalnym, która bawi, wzrusza, zaskakuje. Dużo się tu dzieje! Jak dobrze, że będą jeszcze dwie części.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Burda Książki za egzemplarz do recenzji.    

„Bez pożegnania” – Agnieszka Lingas-Łoniewska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
bez pożegnania

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Bez pożegnania, Wydawnictwo Burda 2020.
#MamaDropsaCzyta

Zapraszam serdecznie do lektury przedpremierowej recenzji powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej „Bez pożegnania”, kontynuacji bestsellerowego i debiutanckiego „Bez przebaczenia”. Jestem absolutnie przekonana, że podbije Wasze serca i wzruszy Was aż do łez. Dziesięć lat czekaliśmy na tę książkę a jej premiera już jutro – 25 marca. Jaką porcję uczuć tym razem zaserwuje nam Dilerka emocji? Czy znowu miłość będzie doskonałym remedium na wszystko?

„Bez pożegnania” to opowieść o dalszych losach Piotra i Pauliny Sadowskich, ich dzieci i rodziny. Poznajemy tu historię nowych bohaterów Jacka Kralla, żołnierza i Weroniki Szuwarskiej, psycholożki. „To historia ludzi, którzy sięgnęli dna piekła, ale potrafili się podnieść, starają się przetrwać i iść dalej”- dowiadujemy się od Autorki. Porucznik Jacek Krall, kawaler, dwie misje w Iraku i Afganistanie, strzelec wyborowy, pojawił się w jednostce w Orzyszu jako zastępca pułkownika Piotra Sadowskiego. Wyjechał z Wrocławia, którego się bał, ponieważ chciał zwalczyć swoje słabości, niemoc i strach ogarniające go po przeżyciach podczas misji. Pisarka poruszyła tu poważny problem zespołu stresu pourazowego (PTSD), z którym musieli zmagać się żołnierze po powrocie z terenów objętych działaniami wojennymi. Cierpieli nie tylko oni, ale i ich rodziny musiały przejść przez to samo piekło. To ich naznacza na całe życie. I może wrócić. Czytelnik mógł się o tym dowiedzieć także z powieści „Bez przebaczenia”. W nowym środowisku Jacek nie miał zamiaru przyznawać się do trapiących go problemów. Myślał, że sam się z tym upora i uwolni od przeszłości. Nie mógł przecież zawieść swego szefa. Gdy dopadały go koszmary senne i nie mógł spać, jechał do eleganckiego klubu z pięknymi dziewczynami, pił, kupował… dropsy, taniec, szybki seks w toalecie i życie stawało się cudowne. To pomagało, ale na krótką metę. Męczyła go bowiem bezsenność i życie w ciągłym napięciu. Postanowił w końcu skorzystać z pomocy psychologa. Trafił do doktor Weroniki Szuwarskiej, która miała swój gabinet w Piszu. Kochała swoją pracę, odczuwała wielką radość, gdy udało się jej pomóc pacjentowi. A w jej życiu wiele problemów czekało na rozwiązanie, problemy ze snem, nocne koszmary. Nie mogła się uporać z przeszłością, wciąż brakowało jej odwagi, by zwalczyć swoje demony, potwory i obawiała się przyszłości. Co sprawiło, że i ona musiała uciekać z rodzinnego miasta?  Gdy Jacek wreszcie za trzecim razem trafił do jej gabinetu, okazało się, że Weronika była rudowłosą dziewczyną z basenu, spotkali się też przypadkiem w kawiarni przy basenie. Czy to był przypadek czy przeznaczenie? Podobno w życiu nie ma przypadków…

„Robiła wszystko, aby zapomnieć o przeszłości, wierzyła, że jej serce umarło dawno temu, nigdy na nowo nie ożyje i nie otworzy się na innego człowieka. A teraz okazywało się, że ono po prostu …czekało. Na niego”.

„W jej oczach był strach. Wiedział, ze w jego tęczówkach ona widzi dokładnie to samo. Oboje mieli własne potwory, zrozumiał. Nie miał monopolu na popieprzoną przeszłość, koszmary i wewnętrzne przekonanie, ze nigdy nie uwolni się od szalejących w jego głowie demonów. I nagle, właśnie w tym momencie, w tej chwili pomyślał , że być może było to przeznaczenie, że było im dane spotkać się na tym basenie, w klubie, w jej gabinecie. Może… ona właśnie była mu pisana, a on jej. Może dla niej nie zginął wtedy w Afganistanie”.

Jakie będą zatem efekty terapii dla nich obojga? Czy uratowali się nawzajem? Tego dowiecie się, sięgając po książkę.

Paulina i Piotr Sadowscy dostali drugą szansę od losu i rozpoczęli nowe, szczęśliwe życie razem. Starali się wykorzystać każdą wolną chwilę. Rodzina i miłość Pauliny dały mu siłę i motywację. Ale czy jest to możliwe? Znowu będą musieli się zmierzyć z przeszłością, która ciągle o sobie przypominała i która stanowiła właśnie o sile ich małżeństwa. Kiedy ich życie znajdzie się w niebezpieczeństwie, nie będą sami. Obok nich będą ich niezawodni przyjaciele: Weronika, Jacek i Marcin.

W powieści poznajemy też dalsze losy Oli, siostry Piotra. Sadowskich martwią jej problemy z byłym mężem. Ola znalazła się na życiowym zakręcie i nie wiedziała, co dalej Ojciec jej uroczej córeczki Martusi nie był nim nawet na papierze. Ale pojawił się znowu ktoś, kogo kochała całym sercem i okrutnie zraniła. Gdyby mogła cofnąć czas… Miała nadzieję, że tylko szczera rozmowa i prośba o przebaczenie może coś zmienić w jej życiu. Czy Kuba Latkowski dowie się od Oli, dlaczego go odepchnęła? Czy wybaczyli sobie rozstanie bez pożegnania? Tak bardzo siebie potrzebowali.

Powieść napisana jest lekkim stylem, pięknym językiem, poruszające i wzruszające do łez są opisy przeżyć wewnętrznych bohaterów. Postaci są świetnie wykreowane. Pisarka stworzyła ich ciekawe portrety psychologiczne. Zastosowała też zabieg retrospekcji- jak w powieści psychologicznej. Pozwala to czytelnikowi bardziej poznać bohaterów i zrozumieć ich zachowanie, przeżycia i emocje. Powieść jest podzielona na rozdziały, które się dzielą na części. Układ bardzo przejrzysty. Oczywiście na początku rozdziału zamieszczony jest tytuł piosenki do posłuchania podczas lektury.

Na jubileusz dziesięciolecia swojej twórczości Agnieszka Lingas-Łoniewska sprezentowała nam  świetną i niezwykle emocjonalną powieść, kontynuację kultowego debiutu „Bez przebaczenia”. Jest to opowieść o sile miłości, która u Pisarki zawsze gra pierwsze skrzypce. Autorka mówiła w wielu wywiadach, że wierzy w miłość i jej siłę sprawczą.  To właśnie miłość jest tym uczuciem, które pokonuje demony przeszłości, koszmary, potwory i daje bohaterom siłę oraz napełnia wiarą i nadzieją do walki o nowe życie. W imię miłości bohaterowie są w stanie wiele z siebie dać. Pokochać kogoś i siebie, i życie. To kolejna powieść napisana sercem i całą paletą uczuć i emocji, które udzielają się czytelnikowi. Można w niej odnaleźć lęk, strach, niepokój, ale i radość, szczęście,  spokój, uśmiech, miłość, spełnienie, wzruszenie, łzy żalu i te oczyszczające. To również powieść o przyjaźni, wierności, lojalności. Jej lektura motywuje nas do refleksji, czego tak naprawdę oczekujemy od życia. Uświadamia, że we wzajemnych relacjach bardzo ważna jest rozmowa. I na koniec niewolno nigdy odchodzić, wyjeżdżać bez przebaczenia i bez pożegnania.       

„Życia nie dostaliśmy wyłącznie na próbę. Mamy je jedno, jedyne, powtórek nie będzie. Dlatego musimy przejść tę drogę z wysoko podniesioną głową. I chociaż popełnimy setki błędów, to musimy tę drogę pokonać do samego końca. Bo na tym polega człowieczeństwo. Na tym polega braterstwo. I na tym polega miłość”.

Gorąco zachęcam do lektury powieści.

Wydawnictwu Burda Książki dziękuję serdecznie za egzemplarz recenzencki.

„Saturn” – Agnieszka Lingas-Łoniewska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
saturn

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Saturn, Wydawnictwo Burda 2020.
Seria: „Bezlitosna siła”
#MamaDropsaCzyta

 15 stycznia premierę miała najnowsza powieść Agnieszki Lingas-Łoniewskiej „Saturn”, trzeci tom serii „Bezlitosna siła”. To historia o kolejnej parze bohaterów, Konradzie Klajzerze, na ringu Saturnie, i czerwonowłosej dziewczynie, zawsze noszącej bluzki z długim rękawem i pachnącej jak owocowy sad – Inez. Dowiadujemy się także, jak potoczyły się losy bohaterów poprzednich tomów. Zgadzam się ze stwierdzeniem w opisie wydawcy, że powieść Pisarki to emocjonalna jazda bez trzymanki.

Kim jest Saturn?

„Bezlitosna siła” to cztery opowieści o mężczyznach uprawiających walki MMA, z mroczną przeszłością, od której chcą się uwolnić. To także historie kobiet, które doświadczyły przemocy, a pomoc znalazły w fundacji FemiHelp, wspierającej ofiary agresji ze strony mężczyzn. Konrad i Inez, podobnie jak bohaterowie wcześniejszych historii Konstanty i Anita czy Patryk i Martyna, przeszli przez piekło zgotowane im przez bliskich. Pisarka połączyła te dwa światy, wyzwalając w bohaterach bezlitosną siłę, której nikt nie pokona i nie zniszczy. Bohaterowie odnaleźli miłość, szczęście, odzyskali wiarę w drugiego człowieka. Mogli żyć, marzyć, robić plany na przyszłość, wyznaczać cele w życiu. Świetnie zbudowany i przystojny Konrad pracował w klubie, planował koncerty muzyczne, lubił swoją pracę. Dawała mu satysfakcję i kasę. Był także zawodnikiem uprawiającym walki MMA. Treningi i walki utrzymywały jego ciało w formie i wyłączały myślenie, powrót do przeszłości. Nie miał sercowych problemów, w podziemiu jako Saturn miał jedynie fanki oferujące swoje wdzięki. Aż wreszcie poznał dzięki siostrze piękną Inez, słodką landrynkę, makową panienkę, krasnala – po prostu utonął w jej pięknych, wielkich i niebieskich oczach. Obie pracowały w fundacji, Inez czuwała nad organizacją aukcji, której przedmiotem były obrazy i rzeźby wykonane przez mieszkanki Domu dla Mam założonego przez Martynę. Konrad w towarzystwie Inez zaczął odczuwać emocje, które do tej pory były mu obce. Dziewczynę również do niego ciągnęło, ale oboje nie chcieli się z tym zdradzić, więc się wkurzali na siebie i udawali, że z trudem znoszą swoje towarzystwo. Inez wiedziała, że jego i Anitę łączy coś dziwnego z przeszłości, ale nie więzy krwi, że był złym chłopcem, jakich ona unikała, że zaprzyjaźnił się z Kastorem i Polluksem. Zazdrościła im, że mają siebie, że mogą na siebie zawsze liczyć. Ona najlepiej czuła się w fundacji, gdzie uzyskała pomoc, dostała pracę i przyjaźń, która pomogła się jej podnieść z traumatycznych przejść. Zaczynała na nowo marzyć dzięki terapii u Liwii. Po tym, co przeszła w życiu potrzebowała spokoju i stabilności. A jak już wspomniałam, przeszła przez piekło, które zgotowali jej człowiek, którego kochała i miała na jego punkcie obsesję. Gdy się wyrwała z rąk bandyty, pomogły jej dziewczyny z fundacji FemiHelp. Lecz po latach przeszłość znowu ją dopadła i to w momencie, w którym poznała i pokochała Konrada i tak bardzo chciała żyć kolorowo. Nie była już sama. Patrząc na blizny Inez, chłopak chciał wziąć jej ciężar na siebie. Konrad od małego był karmiony nienawiścią, głównie do ojca, który zgotował mu piekło na ziemi. Matka wciąż nieobecna zamknęła się w swoim świecie. Nie liczył się z niczym i z nikim, szedł przez życie i niszczył. W sytuacjach ekstremalnych budził się w nim potwór. Pragnął wydostać  z bagna przyrodnią siostrę Anitę i siebie. I udało mu się to dzięki miłości do siostry i przyjaźni z jej facetem. A gdy zakochał się w Inez, tak bardzo chciał chodzić z nią na randki, do kina, na kolację, potańczyć. Ciągle o niej myślał i jej pragnął. Miłość sprawiła, że się zmienił i uwierzył w szansę na normalne życie.  Opowiedział dziewczynie o swojej przeszłości, jakim strasznym był gnojem. Udało się mu uwolnić od ojca oprawcy. O tym i o losie matki dowiecie się już z powieści. Na ringu Konrad zmieniał się w nieustraszonego i niezwyciężonego Saturna. Kiedyś nakręcała go nienawiść a teraz miłość. Pisarka stworzyła tak sugestywne i obrazowe opisy jego walk, że podczas czytania ogarniał mnie strach, który narastał z każdą sekundą. Słyszałam odgłosy ciosów, oddechy walczących, reakcję publiczności, jej szaleństwo. Widziałam też bladą Inez, która tak bardzo się o niego bała.  Demony przeszłości dopadły i Konrada. Czy tak potwornie okaleczeni przez życie, będą się mogli z nimi uporać? Czy są w stanie pomóc sobie wzajemnie zagoić wszystkie rany zwłaszcza te umiejscowione głęboko w sercu?

 Ty siedziałaś w recepcji, a kiedy wszedłem, spojrzałaś na mnie tymi cholernie wielkimi niebieskimi oczami, a w moim czarnym sercu coś drgnęło. Coś, czego nigdy nie czułem. W co nie wierzyłem, bo nie miałem powodów, aby wierzyć, aby w ogóle wiedzieć, że coś takiego istnieje. I już od tamtej chwili wiedziałem, ze nie będę się mógł uwolnić od twojego widoku. Zapadłaś mi w głowę, serce, miałem cię wszędzie, czułem cię. – ja tez cię czułam. I czuję. Wciąż, nieustannie. – Odwróciłam się, stanęłam na palcach, objęłam ramionami jego szyję. – Kocham cię.- Jesteś moim światem. Wprowadziłaś do mojego życia kolory. Kocham cię, Inez.

„Saturn” to kolejna świetna powieść z pazurem o sile miłości, która potrafi zatriumfować nad każdym złem, która może uleczyć wszystkie rany i blizny. To także opowieść o sile przyjaźni i o tęsknotach za kolorowym światem po przejściu przez piekło zgotowane przez bliskich.  Powieść wręcz pochłonęłam, wyzwoliła we mnie całą paletę emocji. Oj dzieje się tu, dzieje! Fabuła obfituje w wydarzenia, akcja trzyma w napięciu, mnóstwo zwrotów akcji, niesamowite emocje po zejściu do podziemia, by obserwować walki na ringu i walki z demonami przeszłości. Bohaterowie właściwie wykreowani, wyposażeni przez Pisarkę w cechy negatywne i pozytywne, podlegający przemianie dzięki sile miłości i przyjaźni. Nie są sami w walce ze złem po odbiciu się od dna. Dzięki indywidualizacji języka są autentyczni. Pisarka lubi łączyć wątki, więc i tu mamy do czynienia z wybuchową mieszanką: historia sensacyjna  pełna tajemnic świetnie współgrająca z wątkami obyczajowymi, miłosnymi, psychologicznymi. Seria „Bezlitosna siła” wymagała od Pisarki ogromnego nakładu pracy, rzetelnego przygotowania, profesjonalnego researchu. Dzięki temu udało się stworzyć wiarygodny świat z prawdziwymi bohaterami.

Wydawnictwu Burda Książki dziękuję za egzemplarz do recenzji.        

„Zdrowa i promienna skóra” – Agata Ziemnicka (#MamaDropsaCzyta)

Read More
Zdrowa i promienna skóra

Agata Ziemnicka, Zdrowa i promienna skóra, Wydawnictwo Burda 2019.
#MamaDropsaCzyta

Agata Ziemnicka, znana dietetyczka i psycholożka, która od lat uczy nas, jak zdrowo żyć i jak dbać o siebie jedzeniem, napisała kolejną książkę o skórze, o odżywianiu skóry od wewnątrz. Możemy w niej odnaleźć cenne wskazówki z zakresu dietetyki, czyli co i jak wpływa na nasz wygląd oraz 60 przepisów na potrawy dla pięknej cery.

Współtowarzyszem kulinarnym Autorki był Julien Sosso, Francuz, którego miłością jest gotowanie. Przepisy potraw opatrzone są ich cudnymi zdjęciami potwierdzającymi pasje Autorów. Agata Ziemnicka zaczyna od dysertacji na temat pojęcia piękna na przełomie ostatniego stulecia. Jak dbano o skórę? Jak traktować swoją urodę w XXI wieku? Co możemy zmienić, a czego nie? Na co mamy wpływ w swoim wyglądzie? Uświadamia nam, że mamy wpływ na swoje zdrowie, a przy tym i na skórę.

Życzę Ci, żebyś pozwoliła skórze być Twoją skórą. Żebyś dawała jej wszystko, co tylko możesz, odżywiała ją, dbała o nią, nawadniała, pielęgnowała z czułością i codzienna konsekwencją. Żebyś doceniła to, co w niej dobrego i pięknego, żebyś dbała i akceptowała to, co w niej słabszego.

Bez należytego odżywiania żadna pielęgnacja skóry nie wystarczy. Nie można bowiem dobrze wyglądać, jedząc źle. Korzystajmy zatem z bogactwa natury: warzyw, owoców, ziół, wody dla zdrowia i piękna swojej skóry. Następnie autorka przechodzi do opisu kluczowych obszarów dbania o skórę, przedstawienia czynników, składających się na dobrą skórę: odpowiedni dobór urozmaiconej i smacznej diety, aktywność fizyczna, picie wody, codzienna, mądra, konsekwentna pielęgnacja, dobre, naturalne kosmetyki, zabiegi u mądrej kosmetyczki i redukcja stresu. Podpowiada, co możemy zrobić dla swojej skóry. Co szkodzi skórze, a co jest dla niej niezbędne i w jakich produktach możemy to odnaleźć. W sposób przejrzysty zestawia, jakie witaminy, gdzie  je odnaleźć –podaje konkretne ich źródło oraz jak działają na naszą skórę. Sporządza też niezbędną listę zakupów, które powinny znaleźć się w naszej spiżarni. Motywuje tez nas do prowadzenia dziennika odżywiania.

Przez 7 dni spisuj na kartce  każdy swój posiłek, każdy wypity napój, wpisz ilość snu i czy był przerywany, uprawiane sporty, opisz stan swojej skóry.

Uświadamia przy tym, że każda zmiana wymaga czasu, należy więc zaplanować małe kroki. Jak gotować dla naszej skóry z przyjemnością i z miłością? Przedstawione w poradniku przepisy dotyczą głównie śniadań, bowiem mózg prosi do dobre jedzenie rano, aby dobrze pracować przez cały dzień. Autorka podzieliła śniadania na letnie i zimowe, słodkie i wytrawne. Przepisy, jak wspomniałam wcześniej są zilustrowane pięknymi zdjęciami, poprzedzone wstępem z cennymi wskazówkami, potrawy noszą oryginalne nazwy – przykładowo owsianka Pocahontas, sałatka Kopciuszek, sok Arielka,  i podzielone są na kilka grup: dla utrzymania młodości skóry, dla gładkiej skóry, dla promiennej skóry, nawilżonej, odpornej na działanie słońca, dla utrzymania zdrowego kolorytu, dla problematycznej skóry i na końcu przepisy na dresingi do sałat. Pamiętajmy zatem, że odpowiednio zbilansowana dieta to droga do wydobycia piękna naszej cery. Gładka i promienna cera nigdy nie wyszły z mody, dlatego też należy ją karmić, nawilżać, wygładzić i wesprzeć odżywczymi koktajlami, świeżo wyciskanymi sokami warzywnymi, sałatkami, misami mocy, owsiankami i omletami. Warto też zapamiętać, że skóra odbudowuje się już w 90 dni. Jedzmy na zdrowie! Gorąco polecam Czytelniczkom i Czytelnikom ten poradnik.

Bardzo dziękuję wydawnictwu Burda Książki za egzemplarz do recenzji.  

„Tylko raz w roku” – Agnieszka Lingas-Łoniewska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
tylko raz w roku

Agnieszka Lingas–Łoniewska, Tylko raz w roku, Wydawnictwo Burda 2019.
#MamaDropsaCzyta

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Dilerka emocji, podarowała i zadedykowała powieść świąteczną wszystkim wiernym Czytelniczkom i Czytelnikom wraz z pięknymi życzeniami: Życzę Wam pięknych, magicznych, rodzinnych świąt. Bo to, co się w życiu liczy, to miłość, nadzieja i rodzina. I te wartości jako najważniejsze w życiu odnajdujemy w niezwykłej powieści, której akcja rozpoczyna się w grudniu 2013 roku, a kończy w grudniu 2019 roku. Pisarka wzruszyła mnie do łez w posłowiu, cudownymi życzeniami, refleksją o życiu, wspomnieniami Świąt Bożego Narodzenia z jej dzieciństwa. Podobnie pachniały Święta i w moim domu rodzinnym – choinką i „musikami świątecznymi”, do których Pisarka dołączyła przepisy według receptury babci Halinki. Owe receptury zapisane w pożółkłym już zeszycie w kratkę stanowią największy skarb rodzinny. I ja mam taki niezwykły zeszycik z przepisami od mojej Mamusi. A wykonanie sernika, makowca czy karpia w galarecie jest napisane w tak przystępny sposób, że zachęca, aby skorzystać bez obaw, że coś się nie uda. Bardzo dziękuję za tę wzruszającą podróż sentymentalną do czasów dzieciństwa. Podczas czytania przesuwał się w mojej wyobraźni film, ja i mama w kuchni, lubiłam pomagać, asystować, ale do tej pory nie odważyłam się upiec makowca jak Mama. Była bowiem Mistrzynią w pieczeniu ciast, zwłaszcza drożdżowych. Rekompensuję makowcem na kruchym cieście. Wracajmy do bohaterów powieści, którzy poznali się w Wigilię i ich losów, które się różnie układały.

Połączyła ich magia Świąt, rozdzieliła proza życia. Gwiazdka jednak to czas cudów…

Ela Bracka – wysoka, zgrabna dziewczyna, z burzą czarnych lekko kręconych włosów – kończy naukę w liceum, marzy o germanistyce. Podczas Wigilii milczący ojciec przygotował niespodziankę świąteczną, wigilijny prezent pt. „Rozwodzimy się”. Świat Eli legł w gruzach. Wyskoczyła z domu zrozpaczona, zabierając psa na spacer i wtedy przez przypadek poznała Kamila Wysockiego, studenta architektury, wysokiego, bardzo przystojnego chłopaka, któremu się zwierzyła z rodzinnych problemów. Ojciec Kamila zostawił rodzinę, gdy on miał zaledwie pięć lat. Chłopak nigdy nie lubił świąt, nie lubił swojego zimnego, ponurego domu i pięknej, eleganckiej, ale zimnej jak dom matki – królowej śniegu: „Idealna wieczerza wigilijna z idealną matką w idealnym domu”. Kamil szedł właśnie do swojego przyjaciela Tomka, gdzie było rodzinnie i panował świąteczny rozgardiasz. Po drodze spotkał Elę, której pomógł wstać po upadku. Zabrał ją do Tomka. Oboje jeszcze nie zdawali sobie sprawy, że to przypadkowe spotkanie zmieni ich życie. Jeden z cudów wigilijnego wieczoru, tylko raz w roku? A może to przeznaczenie? Dla Kamila była to najlepsza Wigilia w życiu. Uśmiech Eli rozjaśnił bowiem najciemniejsze zakątki jego duszy. Ale magiczny wieczór się skończył…

Bohaterowie musieli się zmagać z codziennymi problemami. Ela ze skomplikowaną sytuacją rodzinną po rozwodzie rodziców i po wyjeździe ojca, musiała się odnaleźć w nowej rzeczywistości, a Kamil – stawić czoła bardzo zaborczej i zazdrosnej matce, która nie zaakceptowała Eli. Miała inny plan na życie jedynaka. Uważała, że Kamil zasługuje na lepszą dziewczynę. Zakochani postanowili jednak mimo wszystko powtarzać co roku spotkania wigilijne. Czy to się im udało? Czy ich miłość od pierwszego wejrzenia przetrwała? Na jakie przeszkody napotykali bohaterowie w ciągu sześciu lat obejmujących fabułę powieści? Odpowiedź na te pytania da Wam oczywiście lektura tej wyjątkowej książki.

Święta, kolejne święta Bożego Narodzenia. A ja znowu jestem we Wrocławiu i rozmyślam o minionym roku, który przyniósł mi kolejną dawkę dobrych i złych chwil. Chyba takie właśnie jest życie, że gdy coś się w końcu zaczyna układać, los bierze sprawy w swoje ręce i wystawia nas na próby.

Pisarka zafundowała nam i tutaj całą feerię emocji, bowiem w życiu bohaterów dzieje się dużo dobrego, ale i dużo złego. Ich miłość zostanie wystawiona na ciężką próbę. Budzi to w czytelniku mnóstwo emocji od smutku, żalu, bólu, współczucia aż po bezradność, złość, gniew. Nie można przecież obojętnie przejść obok ludzkiego dramatu, do którego przyczyniły się: rozwód, zazdrość, zawiść, kłamstwo, wreszcie śmiertelna choroba czy śmiertelny wypadek jednej z najbliższych osób, które powinny udzielić wsparcia. Życie jednak bywa nieprzewidywalne! Proza życia potrafi zniszczyć piękne uczucie. Mimo wszystko każdego roku w Wigilię, w ten magiczny czas bohaterowie wracają myślami do miejsca, w którym się spotkali i zakochali.

A kto wie, czy za rogiem nie stoją Anioł z Bogiem? I warto mieć marzenia, doczekać ich spełnienia. Kto wie, czy za rogiem nie stoją Anioł z Bogiem, nie obserwują zdarzeń i nie spełniają marzeń?

(…)bo dzień Wigilii nie jest od tego, aby rozpamiętywać popełnione błędy. To chwila, kiedy powinniśmy się cieszyć tym, co mamy, i z nadzieją patrzeć w przyszłość. Bo o to chodzi w życiu, aby iść do przodu, dostrzegać to, co na horyzoncie, i wierzyć, że najlepsze chwile wciąż jeszcze przed nami.

Agnieszka Lingas-Łoniewska oczarowała mnie tą świąteczną powieścią. Jakże nietypowa to opowieść świąteczna. Nie jest słodka i pełna lukru, jakim pięknie stroimy, przyozdabiamy pierniczki na choinkę. Jest to słodko-gorzka historia miłości Eli i Kamila, która się wydarzyła w Wigilię. W ciągu sześciu kolejnych Wigilii poznajemy dobre i złe wydarzenia z ich życia. Narracja jest prowadzona naprzemiennie, dzięki czemu poznajemy wydarzenia z perspektywy obojga bohaterów. Bohaterowie są prawdziwi, świetnie skonstruowani. Akcja dzięki licznym jej zwrotom toczy się wartko. Każdy rozdział powieści zaczyna się od słów popularnych piosenek świątecznych, których melodię nuciłam podczas lektury. Nie są one przypadkowe. I znowu przekonujemy się, co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze: miłość, rodzina, rozmowa o wszystkim, szczerość, pokora, postawienie wspólnego celu i dążenie z wiarą i nadzieją do jego osiągnięcia. Zdarza się także popełniać  błędy, ale należy je naprawić. Takie jest życie. Oprócz dobrych, szczęśliwych chwil daje nam również  trudne, złe, ale magia miłości pozwala przetrwać burze życiowe, pokonać sztormy, które nas tylko umacniają. Chodzi o to, żeby nie tracić nadziei, iść do przodu i się nie załamywać. A we dwoje zawsze raźniej! Pisarka obiecała czytelnikom pomyślne zakończenie. Czy dotrzymała słowa? Przekonajcie się sami, sięgając po książkę. Zachęcam gorąco, bowiem przed nami świąteczny, piękny i magiczny czas. Celebrujmy go właściwie. Tylko raz w roku jest Wigilia. Tylko raz w roku są święta Bożego Narodzenia. Ale nie zapominajmy, że każdego dnia żyją obok  nasi bliscy i przyjaciele.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Burda Książki za egzemplarz recenzencki.   

„Kastor” – Agnieszka Lingas-Łoniewska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
 

 

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Kastor, Wydawnictwo Burda 2019.
#MamaDropsaCzyta
 
Agnieszka Lingas-Łoniewska, wrocławska pisarka, autorka ponad 30 bestsellerowych powieści, nazwana przez swoich czytelników Dilerką Emocji, napisała kolejną książkę „Kastor” – 1.tom serii „Bezlitosna siła”, której premiera miała miejsce 5 czerwca 2019 a ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki. Zaintrygował mnie opis powieści. Seria „Bezlitosna siła” opowiada bowiem o mężczyznach uprawiających walki MMA, każdy z nich ma za sobą mroczną historię, która go prześladuje, od której nie może się uwolnić. Pojawiają się też i kobiety, które doświadczyły przemocy, a pomoc znajdują w fundacji FemiHelp, wspierającej ofiary agresji ze strony mężczyzn. Co ich łączy? Bohaterowie nie wierzą w miłość i jej zbawczą siłę. A tylko ona może ich wyzwolić z sideł przeszłości i pokonać zło a także dać siłę na lepsze życie. Ale czy to jest możliwe?
 
Bohaterem powieści jest Konstanty „Kastor” Lombardzki, człowiek sukcesu, właściciel i prezes zarządzający korporacji, niezwykle przystojny mężczyzna o blond włosach i niebieskich oczach oraz zawsze marsowej minie, bowiem nigdy nie okazywał emocji. Zimny, oschły wobec innych, twardy, chamski i uszczypliwy. Liczył się jedynie z Patrykiem, przyjacielem, z którym łączyły go iście braterskie więzi oraz z wiceprezes Martyną, przyjaciółką, z którą pracował od pięciu lat, pomógł jej, traktował niemal jak siostrę, znał jej przeszłość i sekrety. Reszta pracowników musiała przestrzegać jego sztywnych zasad i regulaminów. Prezes nie lubił trudności i niepowodzeń, nie interesowały go problemy innych. Płacił niemało i bardzo dużo wymagał. Gdy Martyna usiłowała poruszyć w nim jakieś emocje, włączała się w jego głowie powtarzana  od dzieciństwa dewiza życiowa: „Nie liczą się czyjeś uczucia, to nie jest twoja sprawa. Liczy się tylko dążenie do celu. Jeśli jasno określisz swój cel, idziesz do niego, nie zważając na otoczenie”. Żadne emocje nie mogły go osłabić. Nie miał więc żadnych uczuć poza nienawiścią, która od zawsze rządziła jego życiem. Kastor był jego alter ego, o którym nikt z personelu firmy nie wiedział. Gdy targały nim demony przeszłości i musiał opanować szał, przeistaczał się w Kastora, schodził do podziemia, zakładał maskę i brał udział w nielegalnych walkach, zawsze zwycięskich, z których duże pieniądze zasilały prowadzoną przez Martynę fundację FemiHelp. Z kolei Patryk, który w podziemiu był Polluksem, jego trenerem, dążył do realizacji swoich życiowych celów napędzany przez żądzę wręcz dzikiej zemsty. Bycie Kastorem i Polluksem to ich druga, mroczna część natury. Obaj spotkali się w pierwszej klasie podstawówki, a historia ich znajomości jest niezwykła. Nie, nie streszczę jej. Zachęcam do lektury.
 
Kiedyś będziesz miał kobiety. Będą ci potrzebne, aby zachować zdrowie fizyczne i jasno Myślec. Pozwól im dawać to, co będą miały do zaoferowania, ale nie dawaj nic od siebie. Jesteś ponad to.(…)Ale aby uniknąć ryzyka, nikogo do siebie nie dopuszczaj. Ludzie kochają ranić. Lepiej będzie, jeśli to ty będziesz ranił.
 
W życiu Kastora pojawiła się Ona – Anita Sokół, niska blondynka o zielonych oczach, dziewczyna z przeszłością, która w przeciwieństwie do posiadającego wszystko bohatera nic nie miała. Straciła i dzieciństwo, i marzenia, i nadzieję na lepsze jutro. Pracowała jako hostessa w klubie Patryka i dodatkowo zatrudniła się jako sprzątaczka w firmie Konstantego. Po pracy w klubie miała ciągle pod powiekami makabryczne obrazy walki, wrzaski, uderzenia, krew. Prześladowały ją we snach. Jedynie postać niepokonanego Kastora walczącego w masce ją fascynowała. Marzyła, aby zobaczyć jego twarz. „Był główną atrakcją weekendowych walk, ulubieńcem hazardzistów i bożyszczem kobiet”. W firmie z kolei sprzątała m.in. gabinet prezesa Konstantego. I od razu pierwszego dnia złamała jedną z jego kardynalnych zasad- uniosła roletę. prezes przecież nie lubił „słonecznych, radosnych dni, ptaszków i pierdolonych kwiatków”. Gdy podszedł do niej bliżej, jej oczy wypełniał strach, niepewność, wręcz czaiło się przerażenie, podniosła rękę w geście, jakby chciała się bronić przed uderzeniem. I ten właśnie gest spowodował, że między nimi narodziła się niezwykła więź. Biedna dziewczyna, której całe dotychczasowe życie było „jednym wielkim brudem”. Historia życia Anity była koszmarna, odkąd w pojawił się ojczym i zachorowała mama a potem odeszła, umarła. Anita-dziecko w ciele kobiety, była dłużniczką swego przyszywanego brata, który spłacał dług u złych ludzi i ona musiała mu bez końca pomagać. Konrad często stosował wobec niej przemoc, co zauważył prezes, który postanowił jej pomóc. On – wyzbyty człowieczeństwa. Ona – nikt. Skażona i brudna. „Wielki worek pełen kłopotów”.
 
– Kiedy zaczniesz się angażować w czyjeś życie, to będzie początek twojego końca!
 
I Konstanty zaangażował się emocjonalnie w życie Anity, postanowił jej pomóc, oferując terapię w fundacji Martyny FemiHelp, która pomagała kobietom skrzywdzonym w różny sposób przez facetów. jak dobrze, ze Autorka uświadamia czytelnikom istnienie takich placówek terapeutycznych. Odkąd los połączył bohaterów, czytelnik może zaobserwować jak krok po kroku między nimi pojawia się dotąd nieznane im uczucie. Mogą sobie zaufać, zdjąć maski, być sobą. Mężczyzna pełen sprzeczności potrafi być czuły, delikatny, dający poczucie bezpieczeństwa, wreszcie taki, którego Anita mogła pokochać pierwszą, czystą, nieskalaną miłością. Pokochać i znokautować Kastora żarliwą miłością! To właśnie miłość dała im siłę do tego, aby się przed sobą otworzyć, wyznać wszystko z mrocznej, chorej przeszłości, żeby ją raz na zawsze zostawić za sobą, zamknąć za nią drzwi i móc zacząć od nowa wspólne, czyste, dobre życie. Czy to uczucie pokonało zło, które zdeterminowało ich los? Czy tych dwoje poranionych ludzi kastor i mała uwierzyło w zbawczą siłę miłości?
 
Agnieszka Lingas-Łoniewska faktycznie zapewniła czytelnikom niesamowitą huśtawkę emocji podczas lektury nowej powieści. W mistrzowskim stylu „diluje” emocjami. Tytuł serii i okładka zapowiadają mega emocje i budzą lęk. Ale opis wydawniczy zachęca do sięgnięcia po książkę. Mroczna i mocna historia Konstantego „Kastora” Lombardzkiego i Anity Sokół istotnie zawładnęła moją czytelniczą duszą. Trudno się było od niej oderwać. Obraz walk mężczyzn w podziemiu napawał mnie lękiem, odrazą, ale gdy spojrzałam na to miejsce i na walczących oczyma zafascynowanej Anity, dzielnie przetrwałam i nie opuściłam ani akapitu strony. Dziękuję Pisarce za dostarczenie tak wielu niezapomnianych wrażeń podczas czytania. Powieść jest podzielona na rozdziały, pisarka posługuje się narracją naprzemienną pierwszoosobową – z perspektywy Konstantego i Anity, co pozwala czytelnikowi przybliżyć, wniknąć i zrozumieć ich świat, zagłębić się w ich psychikę. Do czytania Pisarka proponuje playlistę – hiciory, nośniki wspomnień. Na uwagę zasługuje też mocna kreacja bohaterów – nie są idealni lecz autentyczni, prawdziwi oraz język powieści, niezwykle plastyczny, obrazowy, emocjonalny, w opisach walk czy brutalnych scen pojawiają się kolokwializmy a nawet wulgaryzmy, dzięki temu powieść również zyskuje na autentyczności. Akcja powieści toczy się wartko, dużo zwrotów akcji. Rozdziały opowiadające o Kastorze są poprzedzielane fragmentami wspomnień z koszmarnego dzieciństwa, są przytoczone zasady, dewizy, złote myśli, pouczenia jego oprawcy. Powieść czyta się bardzo szybko, trudno się od niej wprost oderwać. Akcja powieści rozgrywa się we Wrocławiu, możemy odbyć literacki spacer po tym pięknym mieście.
 
Gorąco zachęcam do lektury powieści. Czekam niecierpliwie na jej kolejną część.
 
Dziękuję serdecznie Wydawnictwu Burda Książki za egzemplarz do recenzji.
 
 

„Majorka na końcu świata” – Anna Klara Majewska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
 

 

Anna Klara Majewska, Majorka na końcu świata, Wydawnictwo Burda 2019.
#MamaDropsaCzyta
 
Anna Klara Majewska, mistrzyni zabawnych i inteligentnych dialogów oraz trafnych komentarzy na temat życia, napisała 4. część bestsellerowej  serii o powrotach pod majorkańskie niebo. 5 czerwca miała miejsce premiera powieści „Majorka na końcu świata”. Uwiodła mnie okładka tej książki, idealnej na wakacyjny czas. Uwielbiam literackie podróże właśnie  latem. Dlatego postanowiłam przeczytać tę książkę i podzielić się  swoją opinią.
 
Autorka, zakochana w Majorce, opowiada w cyklu powieści o losach Magdy Kalińskiej-Hampton, jej nieprzewidywalnej trzypokoleniowej rodziny i przyjaciół. Magda, kobieta sukcesu i niezłomna optymistka, żona, matka dwojga dzieci, potrzebuje wsparcia, ostatniej deski ratunku, bo zbliża się do życiowej krawędzi – pięćdziesiątej rocznicy urodzin. Tonę w szarości. Szara mgła zasnuła mi świat. Szare myśli, szara ja. Drzewa szare, chociaż maj.(…)Poszarzało wszystko, tylko moje szare komórki jakby wyblakły, bo rozumem swojego dramatu też nie ogarniam. Postanowiła więc znaleźć ratunek u psychologa. Niestety, z powodu krzyków zza drzwi gabinetu, Magda uciekła…
 
Magda, czego jej zazdroszczę, potrafi szybko się ogarnąć i znowu świat wokół jest kolorowy, drzewa zieleńsze i nawet szare komórki też się zazieleniły. Nie traci bezpowrotnie wigoru i radości życia. Bo przecież życie ucieka! A rozgrywające się wokół wydarzenia nadają mu tylko szybkiego tempa. A dzieje się, oj dzieje!
 
Zaginął jej dwudziestoczteroletni syn, którego rzeczy znaleziono  nad Wisłą. Do poszukiwań włącza się rodzina i Sługa nie-sługa, policja. Jak zakończyła się akcja „Topielec”? Tego nie zdradzę. Druga połowa życia bohaterki zaczęła się nieźle. Tym razem rodzina zaplanowała akcję „olać Majorkę” i spędzić lato inaczej. Domu na Majorce nikt im nie zabierze, a życie, które nie jest sielankowe i bajkowe, goni. Niedziela z mężem zwanym Klunejem i córeczką Julką upływa  na szukaniu pięknych wakacyjnych miejsc. I wtedy matka Magdy pojawiła się w domu z Zenobią, niesamowicie pracowitą kobietą, która przejęła prawie większość obowiązków domowych Magdy. Cudownie jest nie mieć wszystkiego na głowie, ale wtedy okazało się, że zniknęła matka. Ponadto przyjaciółka Ivanka doniosła Magdzie, że w jej domu na Majorce są… duchy. Magda wpada więc w wir dziwnych wydarzeń. Najpierw ląduje z córką Julką w pięknej Palmie, tropi duchy a potem leci z bratem Piotrkiem do… dalekiej i egzotycznej Japonii. Czy przeżyje tam przygodę życia, która wciąż przed nią? Czy udało się jej znaleźć matkę?
 
Mimo świetnego alibi Magda nie zostaje w Tokio, ponieważ musi wracać na Majorkę z ważną misją – rozszyfrować i ukarać zdrajcę, czyli Kluneja. Ale to tajemnica! Póki co musi zachować pozory pobytu w Japonii. Ma też problem z hejterką, która zaczyna jej grozić.
 
Anna Klara Majewska w charakterystycznym dla siebie stylu zaprawionym humorem, lekko ironicznym i zaczepnym opowiada, jak bohaterki poradziły sobie ze zdrajcami.
 
Faceci! Oczywiście, cały chaos w głowie zawsze jest przez nich. I ten najbliższy, i ten dalszy, bo gigantyczny chaos, wprowadzany mi do łba od urodzenia przez matkę, to dopiero trzeci krąg piekła. A środkowy krąg, malowniczy i wkurwiający jak panowie, którzy go wypełniają, to jest dopiero chaos! Same problemy!
 
Oprócz wywodów, refleksji na temat facetów, poznajemy definicje prawdziwego życia, miłości, przyjaźni. Magda swoją postawą udowadnia, że nie warto brać życia do końca na poważnie. Należy cieszyć się ze wszystkiego, celebrować radość i pielęgnować w sobie młodego ducha oraz otaczać się życzliwymi ludźmi. Ważne też, aby zawsze być sobą. Nie można  poddawać się stereotypom. A wtedy nasze proste życie stanie się kolorowe i zwariowane.  
 
Polecam gorąco książkę na letnie wieczory! Świetna rozrywka! Śmiałam się do łez dzięki dużej dawce dowcipu, komizmu sytuacyjnego, słownego. Powieść pochłania się wprost, dzięki wartkiej akcji, zaskakującym zwrotom akcji. Dzieje się tu dużo, szybko i intensywnie. Malownicze, egzotyczne postacie, często przerysowane, również dostarczają niezłej rozrywki. Powieść napisana jest lekkim stylem, często ukwiecona dosadnym słownictwem, kolokwializmami. Cechą języka powieści jest też plastyczność, obrazowość,  oddziaływanie na nasze wszystkie zmysły. Czułam się tak, jakbym brała udział w podróży, we wszystkich „akcjach” i wreszcie w policyjnej obławie. Nie, nie powiem, jak się ona zakończyła oraz nie pisnę słowa o „zaocznym procesie cwanych oszustek”.   
 
Dzięki lekturze odbyłam kolejną literacką podróż na Majorkę i do Japonii. Już wiem, że przeczytam wcześniejsze części, żeby lepiej poznać Magdę i Majorkę a przede wszystkim nauczyć się dystansu do wielu spraw i radości życia jak Magda, która dzieli z pisarką swój światopogląd i podejście do życia.
 
Dziękuję Wydawnictwu Burda Media Polska za przysłanie egzemplarza do recenzji!
        
 

 

„A miało być tak pięknie!” – Katarzyna Kalicińska, Małgorzata Kalicińska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
 

 

Katarzyna Kalicińska, Małgorzata Kalicińska, A miało być tak pięknie!, Wydawnictwo Burda 2019.
#MamaDropsaCzyta
 
Życie trzeba umieć doprawić, a Mika jest w tym mistrzynią!
 
Uwielbiam książki Małgorzaty Kalicińskiej, stąd moje zainteresowanie zapowiedzią duetu Dwóch Kalicińskich. Marzyłam o tej książce, przeczytałam i chcę się podzielić swoją opinią. To niezwykle interesująca powieść niezwykle udanego duetu! W wywiadzie z Marzeną Rogalską Katarzyna Kalicińska, znana producentka telewizyjna, autorka sukcesu serialu „Dom nad rozlewiskiem”, znawczyni świata telewizji i polskiego show-biznesu , wyjawiła, że tą powieścią, inspirowaną własnym zawodowo-towarzyskim doświadczeniem, sprawiła sobie prezent na pięćdziesiąte urodziny i trzydziestolecie pracy telewizyjnej. Jest to powieść o miłości, o ogromnym młodzieńczym entuzjazmie i chęci do pracy, o spełnianiu marzeń, o poszukiwaniu szczęścia, wreszcie o pochwale i sile przyjaźni. Do dziś Autorka spotkanie z przyjaciółkami nazywa najlepszą randką, najcudowniejszą rzeczą, jaka spotkała ją na świecie. Powieść jest „pocztówką napisaną” z dawnych lat, świetną okazją do wspomnień i absolutnie nie ma charakteru rozliczeniowego.
 

Dziewczyny, jak Dominika, były, są i będą. To po prostu dziewczyny ciekawe świata, odważne. Upadają i podnoszą się, mają dylemat: rodzina czy kariera. Dominika jest kolorowa. Nie da się jej zaszufladkować. Ja dodatkowo jestem zwierzęciem towarzyskim. Zawsze jestem otoczona ludźmi i lubię słuchać ich historii — wyznała Katarzyna Kalicińska w wywiadzie dla Onet.Kobieta.

 
Bohaterką powieści jest Dominika Nehrebecka, szalona dziewczyna, kobieta zakochana do szaleństwa w Janku po zaręczynach na odległość wraca z Londynu, porzuca w imię miłości kolorowy świat i zaczyna żyć, spełniać swoje marzenia w nowej Polsce w 1989 roku, gdy „zaświeciła jutrzenka wolności i zrobi się normalnie”, też będzie kolorowo – Demokracja! W wieku 19 lat weszła pełną parą w dorosłe życie: zamieszkała z narzeczonym, myśleli o ślubie, podjęła pracę w domu kultury, pełna wigoru zapału, szybko stała się ulubienicą pani dyrektor. Podjęła decyzję o rozpoczęciu studiów w PWST na Wydziale Wiedzy o Teatrze. Urodziła syna Mateusza. Była szczęśliwa, ze wszystkim dawała sobie radę, zawsze mogła liczyć na pomoc rodziców. A gdy mąż zmienił pracę ze stomatologa stał się muzykiem, wygrał casting i otrzymał główna rolę w musicalu, też potrafiła życie rodzinne podporządkować właśnie Jankowi. Kibicowała mężowi z całego serca. Podziwiałam Dominikę, że cechowała ją tak wielka siła, niezależność, czerpała garściami z życia, nawet gdy musiała pójść na kompromis, to walczyła uparcie o swoją niezależność. Nie chciała być szara, nijaka, pospolita – pragnęła żyć kolorowo. Gdy wielka miłość się skończyła, mąż odszedł do innej, mimo że świat Miki rozpadł się na kawałki, z pomocą przyszła rodzina i przyjaciele a przede wszystkim synek pomógł się jej pozbierać. Mimo że „spadała w otchłań cierpienia”, potrafiła się szybko podnieść i iść dalej. Udało się jej skończyć studia i rozpocząć pracę w telewizji. Przyjaciele i nowa praca ją odblokowali, by mogła żyć dalej – pięknie żyć.
 

„W telewizję wsiąkłam na dobre. Tworzyliśmy coś nowego, świeżego, byliśmy pełni młodzieńczego zapału. Nie wiedzieliśmy, co to zmęczenie, frustracja, zazdrość. Czas spędzałam albo w telewizji, albo na uczelni. Moje dwie zawodowe miłości. Przy Mateuszu pomagała mi rodzina. Mój synek był otulony miłością”.

 
Ogromny wpływ na ukształtowanie mocnej osobowości Miki miał jej ojciec, który uważał, że najważniejsze są: samodzielne myślenie, indywidualność, kreatywność. Dominika i jej przyjaciele właśnie pracowali z pasją, pełni ideałów, nie liczyły się dla nich pieniądze. Pochłonęła ich całkowicie praca. Bowiem mieli wielki apetyt na życie z sukcesami. Pod skrzydłami Aidy, nowej szefowej TVP2, znakomitej nauczycielki, kobiety z charyzmą i ogromnym poczuciem humoru,  nie mogło się nie udać! A co miłością? Pojawiła się na horyzoncie i nowa miłość- realizator Maciej i jego plany wspólnego cudownego życia. I Mika, szalona, mu uwierzyła. Ale przed nimi wiele krętych ścieżek, burz, rozstań, powrotów, żeby wyjść na prostą drogę. Snuli wizję sielskiego życia, ale czy taki scenariusz pisało im życie? A gdzie w nim miejsce na lekkie szaleństwo, odrobinę prowokacji, marzenia, pragnienia, niezależność, poczucie wolności? Dominika, „dziecko słońca i wolności”, nie dała się zaszufladkować dzięki sile swej kolorowej osobowości. Bohaterki powieści zaimponowały mi tym, że mimo ciężkiej pracy zawsze znajdowały czas na spotkania, które nazywały randkami. Afirmacja przyjaźni! Na tych spotkaniach, zawsze mogą na siebie liczyć, obgadać swoje życie, nieść pomoc w dokonywaniu trafnych wyborów, dzielić radość, ale i się wypłakać. To najcudowniejsza rzecz na świecie! Zakończenie powieści totalnie mnie zaskoczyło, ale w powieści roi się od zaskakujących zwrotów akcji. Oj dzieje się tu, dzieje! Na szczęście ciąg dalszy nastąpi.
 
„A miało być tak pięknie!”  to świetna powieść, którą się pochłania, akcja toczy się szybko mimo narracji pierwszoosobowej, zwroty akcji nadają jej tempo. Książka tchnie optymizmem. Dwie Kalicińskie udowadniają, że nigdy nie wolno się poddawać, trzeba mieć dystans do życia, by nie zwariować. Życie bowiem pisze nam trudne scenariusze, musimy pogodzić wiele ról: żony, matki, marzycielki o zawodowych sukcesach, pasjonatki, przyjaciółki, siostry, córki. „Wszystko w życiu jest po coś” – to dewiza Miki. Zazdroszczę bohaterce umiejętności zapominania złych i traumatycznych spraw. Polecam tę pełną energii i optymizmu opowieść  na wakacyjne wieczory. Mnie siła, energia Dominiki pomogła przetrwać upały, których nie znoszę.
 
Kulisy telewizji czasu wielkich przemian oraz modny i nonszalancki świat gwiazd i celebrytów lat 90. I ona – Mika, młoda, szalona i ambitna dziewczyna, którą korytarze TVP wciągają na dobre i na złe. „A miało być tak pięknie!” Katarzyny Kalicińskiej oraz Małgorzaty Kalicińskiej to pełna energii i optymizmu powieść inspirowana prawdziwym życiem.
 
Dziękuję z całego serca za egzemplarz do recenzji!
 

 

„Miłość na gwiazdkę” – Colleen Wright

Read More
 

 

Colleen Wright, Miłość na gwiazdkę, Wydawnictwo Burda 2018.
 
Boże Narodzenie to wyjątkowy czas w roku. Na te grudniowe dni czekają i dzieci, i dorośli. Ja też bardzo lubię ten czas. Atmosfera świąt towarzyszy mi już od 6 grudnia – słucham klimatycznych piosenek, ubieram choinkę i sięgam po powieści, których akcja rozgrywa się w okolicy 24 grudnia. Przyznam się Wam, że po świąteczne książki sięgam nawet po Nowym Roku, by pielęgnować w sobie magię i te wyjątkowe emocje charakterystyczne dla tradycyjnej wieczerzy, rodzinnych spotkań i duchowych przeżyć.
 
Miłość na gwiazdkę to druga lektura przeczytana przeze mnie w tym roku. Jak sugeruje tytuł, to świąteczna lektura! Dałam się porwać klimatowi zimy, śniegu i świąt. Wyruszyłam w podróż do wyjątkowego pensjonatu – przez warunku pogodowe odciętego od świata. Do ośrodka pachnącego ciastem i wigilijnymi przysmakami. Do domu, w którym najważniejsze są miłość, nadzieja i wiara – w siebie nawzajem, w dary losu i lepszą przyszłość.
 
To Boże Narodzenie ma być ostatnim w karierze przytulnego, bajkowego wręcz pensjonatu Jeanne i Tima. Kłopoty finansowe sprawiają, że świąteczne wesele stałej klientki, Hannah,  ma być ostatnią taką imprezą w ich miejscu na ziemi. Tylko cud może ich uratować od plajty – plajty biznesu i związku, który cierpi na problemach z interesem. Pogoda i los krzyżują plany bohaterów.
 
Ślub i wesele na kilkadziesiąt godzin przed uroczystością zostają odwołane, a w pensjonacie, zamiast gości pana młodego, pojawiają się niespodziewani goście uziemieni przez fatalne warunki na drogach. Śnieg i wiatr uniemożliwiają wdowcowi z kilkuletnimi córkami; wnukowi byłej właścicielki pensjonatu; małżeństwu, które przeżywa opuszczenie gniazda przez dzieci; nieco zgorzkniałemu Anglikowi świąteczne podróże. Wszyscy – z panną młodą, jej świadkowi i rodzicami na czele oraz pisarką bajek dla dzieci, która bezskutecznie szuka weny (i miłości), spędzają wigilię w pensjonacie w Nowej Anglii. Czy ta wyjątkowa świąteczna noc odmieni ich życia? Czy poskleja złamane serce panny młodej? Czy da nadzieję właścicielom pensjonatu na kontynuowanie działalności? Czy otworzy młodego wdowca na miłość? Cudów musi wydarzyć się wiele. Ale kiedy, jeśli nie w świąteczne chwile…
 
Miłość na gwiazdkę to idealna powieść na gwiazdkę właśnie. I nie tylko – jako niepoprawna romantyczka i marzycielka nawet kilkanaście dni po świętach z uśmiechem i ciepłem w sercu przekręcałam kolejne strony. Bo ta historia taka właśnie jest. Mimo mrozu i śnieżycy pełna ciepła. Daje nadzieję na cud, prawdziwy (nie tylko świąteczny) cud. Przypomina o tym, co w życiu jest najważniejsze. Otula niczym miękki koc. Rozpieszcza jak czekolada i kubek zimowej herbaty z pomarańczami i goździkami. Czaruje – od pierwszego do ostatniego zdania.
 
Książkę tę czyta się wręcz ekspresowo. Naturalne dialogi i niezwykle klimatyczne opisy bez wątpienia wpływają na tempo lektury. Na pochwałę zasługują opisy właśnie. Są klimatyczne i szczegółowe – dzięki nim mogłam się przenieść do Nowej Anglii. Do drewnianego pensjonatu pachnącego Brownie i goframi. Do pokoi i korytarzy ozdobionych świątecznymi drobiazgami. Do salonu z kominkiem.  Do uliczek pokrytych skrzypiącym pod stopami śniegiem. I do serc bohaterów, które na gwiazdkę szczególnie czekają na miłość.
 
Wydaje się, że w pensjonacie wszystko jest idealne i magiczne – od właścicieli po serwowane posiłki i wystrój. Czuć w nim magię Bożego Narodzenia – tę niepowtarzalną atmosferę pełną nadziei – nadziei na cud i przemianę.
 
Jeśli szukacie historii, dzięki której na nowo poczujecie magię świąt i uwierzycie w cud, powieść Colleen Wright jest dla Was. Zapukajcie do drzwi pensjonatu niezależnie od pory roku. Wejdźcie do środka – do świata prawdziwej miłości, która pokona zaspy, nieśmiałego zakochania, przyjaźni i dziecięcej radości. Rozgośćcie się i delektujcie każdym słowem.