„Jakoś to będzie, Różo” – Jagoda Wochlik (patronat medialny)

Read More
jakoś to będzie różo

Jagoda Wochlik, Jakoś to będzie, Różo, Wydawnictwo Replika 2021.
Patronat medialny Dropsa Książkowego

Do tej pory nazwisko Więdłocha kojarzyło mi się z aktorką, Agnieszką. Teraz mam drugie skojarzenie. Róża. Róża Więdłocha. Brzmi śmiesznie? Może, ale uwierzcie mi, że to nie jest banalna kobieta! Już 20 lipca dzięki Wydawnictwu Replika będziecie mogli ją poznać!

Miłośniczka filiżanek i kina. Marzy o wielkiej miłości rodem z filmów romantycznych. Ale jednocześnie się boi. Boi się szczęścia. Życie bowiem pokazało jej, że nie jest komedią romantyczną, a za każdą chwilę radości trzeba słono zapłacić. Katastrofa nadejdzie prędzej czy później i trzeba być na nią przygotowanym. Dlatego uparcie buduje wewnętrzny schron. Róża Więdłocha – główna bohaterka powieści Jagody Wochlik – mogłaby tak w skrócie siebie scharakteryzować. Róża jest jak filiżanka. Delikatna, piękna, zachwyca kruchością i elegancją. Wystarczy jednak jedna chwila, słowo, zdarzenie, by pękła na kawałki…

Jakoś to będzie – stara się sobie powtarzać. Z naciskiem na jakoś. Boi się tego, co niepowtarzalne, przeznaczone specjalnie dla niej. Ale przy tej „jakości” nie sposób się nudzić, naprawdę! Ciekawość – to słowo kojarzy mi się z tą historią. Towarzyszyła mi od pierwszej do ostatniej strony. Bo choć Róża, dla własnego wewnętrznego bezpieczeństwa, stara się być przewidywalna, to zdecydowanie nie jest. Nauczycielka i bibliotekarka z powołania, nie lubi bezczynności. Angażuje się w wychowanie młodzieży i życie szkoły całym sercem. Zdaniem dyrektor – aż za bardzo, Przyjaciółki? Tu też zaskoczenie – jej powiernicami są stałe bywalczynie biblioteki w wieku emerytalnym. Miłość? Wydaje się, że z rozsądku, że ze strachu przed samotnością, że ten nowy nauczyciel nie pojawił się w jej życiu po nic, ale… Czy w miłości da się kalkulować?

„Jakoś to będzie, Różo” przeczytałam w dwa dni. Zachwyciła mnie postać głównej bohaterki. Przypominała mi nieco filmową Amelię, nieco mnie samą. Bywa tak, że i ja wyglądam nieszczęścia zza rogu, gdy wszystko układa się, w moim mniemaniu, za dobrze. „Dobrze, jak nie za dobrze!” – mawiała Ula Cieplak z „BrzyUli”. Powieść pisana jest lekkim językiem. Autorka dba, by stylem oddać charakter Róży i budować napięcie, które na ostatnich stronach sprawiało, że miałam ochotę czytać na stojąco.

Wiele uśmiechu, wiele wzruszeń i wiele łez. Lektura gwarantuje całą gamę emocji, momentami skrajnych. Bo Róża musi się nauczyć kwitnąć. Musi pojąć, że jest wyjątkowa. Przed nią długa droga. Możesz jej towarzyszyć. Warto! Tej dziewczyny nie da się nie lubić. Może dlatego, że jest taka jak większość z nas…?

„Wszystkie kształty uczuć” – Edyta Świętek (patronat medialny)

Read More
wszystkie kształty uczuć

Edyta Świętek, Wszystkie kształty uczuć, Wydawnictwo Replika 2021.

Choć od lektury pierwszego wydania powieści „Wszystkie kształty uczuć” minęły ponad cztery lata, wciąż pamiętam emocje, które mi wówczas towarzyszyły.

Po powieść Edyty Świętek sięgnęłam w jeden z zimowych weekendów. Pamiętam, że do zakupu e-booka skłoniła mnie okładka (z misiem) oraz opis wydawcy. Spędziłam z tą historią kilka godzin. Skończyłam tego samego dnia, tuż przed wyjściem do kina. Całą drogę na seans przeżywałam zakończenie, emocjonowałam się czytelniczo, zachęcając mamę do sięgnięcia po książkę. Zachęciłam ją dość skutecznie – literacka znajomość Mamy Dropsa z Edytą Świętek trwa do dziś. Ja, przyznaję, nie jestem na bieżąco z twórczością Królowej Alei Róż. Jednak dziś z uśmiechem na ustach wracam do historii „Wszystkie kształty uczuć”. Jako czytelniczka i jako patronka wznowienia.

Zapraszam Was do lektury recenzji z 2017 roku – moje wrażenia i rekomendacja są wciąż aktualne!

„Wybrać miłość. Powieść o poszukiwaniu szczęścia” – Małgorzata Lis

Read More
wybrać miłość

Małgorzata Lis, Wybrać miłość. Powieść o poszukiwaniu szczęścia, Wydawnictwo eSPe 2021.
Patronat medialny Dropsa Książkowego

Słowo „powołanie” kojarzy nam się głównie z życiem w zakonie lub z sakramentem kapłaństwa. Zapominamy, że Pan Bóg powołuje nas także do życia w małżeństwie, niektórzy mówią, że i do życia w pojedynkę. Niezależnie od tego, którą z dróg się wybiera, tak naprawdę wybiera się jedno – miłość.

Wybrać miłość. Powieść o poszukiwaniu szczęścia” – w tytule nowej powieści Małgorzaty Lis zawarte jest wszystko to, co najważniejsze w tej historii. Wybieramy miłość, by znaleźć szczęście. Poczucie szczęścia ściśle wiążemy z miłością. Jak z poszukiwaniami i wyborami radzili sobie bohaterowie? Poznajcie ich!

Opowieść zaczyna się od… środka. Prolog to opis wydarzeń, których czytelnik będzie świadkiem mniej więcej w połowie lektury. Wzmaga się więc ciekawość – co doprowadzi do TEGO wydarzenia? Jaki będzie finał? Zanim dojdziemy do sceny z pierwszych stron, poznajemy Kubę. To maturzysta, który poszukuje swojej życiowej drogi. Myślał, że będzie architektem, jednak im bliżej wyboru kierunku studiów, tym bardziej serce pcha go ku furcie seminarium duchownego. Podsłuchana przypadkiem rozmowa rodziców, którzy z całego serca pragną mieć syna-księdza, i poznanie Olgi, tajemniczej dziewczyny, z którą uczęszcza na lekcje rysunku, zmieniają jego plany na przyszłość…

Nie jesteście przekonani do sięgnięcia po książkę, której głównym bohaterem jest dziewiętnastolatek? Spokojnie – Kuba dorasta. Podczas lektury czytelnik jest świadkiem jego wyborów, życiowych zmian, budowania relacji czy też najważniejszej wewnętrznej przemiany. Na naszych oczach chłopak staje się mężczyzną. Na swój sposób poszukuje szczęścia, nie zawsze lokując miłość tam, gdzie trzeba…

Boskie Książki – cykl Wydawnictwa eSPe – zobowiązuje do tego, by w książce pojawił się „boski wątek”. Tak jest i tym razem. Małgorzata Lis porusza bardzo ważny temat, jakim jest rozeznanie powołania. Kuba naprawdę się waha. Zastanawia się, które drzwi powinien otworzyć. Rodzice nie ułatwiają mu sprawy. Zwłaszcza mama wywiera na nim presję, nie mając do tego żadnego prawa. Pamiętam, kiedy mój Brat postanowił wstąpić do seminarium duchownego. Mama Dropsa nie była zbyt zadowolona, ale nie protestowała, nie rozpaczała, nie namawiała go do zmiany decyzji. Wiedziała, że to jego wybór, a jedynymi Osobami, które mogą go w nim utwierdzić, są Trzy Osoby Boskie i Najświętsza Maryja Panna. Mama Kuby ma swoje „powody”, jednak nie jest świadoma tego, jak bardzo krzywdzi ukochanego syna. Uważa, że tylko życie w służbie Bogu przy ołtarzu może dać Kubie pełnię szczęścia i spłacić pewien „dług”. W książce „Wybrać miłość” możemy więc obserwować, ile szkody przynosi podjęcie czyjejś, a nie własnej, decyzji. Często potrzeba lat, by naprawić wyrządzone krzywdy i wrócić na właściwe ścieżki.

Muszę przyznać, że powieść, dosłownie, pochłonęłam w dwie noce. Autorka jak zawsze zachwyciła mnie starannym językiem i umiejętnym łączeniem wątków – wiara przeplata się z codziennością tak jak jest, a właściwie tak jak powinno być, w codziennym życiu. Małgorzata Lis świetnie oddaje emocje, uczucia i myśli postaci. Współodczuwamy razem z nimi, wchodzimy w głąb ich serc. Krzyczymy, by czegoś nie robili. Kibicujemy, gdy podejmują właściwe decyzje. Pocieszamy ich, śmiejemy się razem z nimi… Ale oni tego nie słyszą. Sami poszukują szczęścia…

Każdy z nas ma inną definicję szczęścia. Myślę jednak, że gdyby się głębiej zastanowić, każda z nich miałaby wspólny człon – miłość. Kochamy Boga, drugiego człowieka, samych siebie. Oprócz miłości w życiu potrzeba nam też wiary – w Boga, w lepsze jutro, w samych siebie. I nadziei. To wszystko daje nam ta książka. Jest jak drogowskaz w poszukiwaniu szczęścia. I przestroga – że trzeba go szukać na własnych zasadach, a nigdy pod czyjeś dyktando. Bo choć ulegając presji, nie sprawimy przykrości drugiemu człowiekowi, zranimy, czasem niezwykle głęboko, samych siebie.

PREMIERA 7 CZERWCA

„Wymazać z pamięci” – Joanna Zając (patronat medialny)

Read More
wymazać z pamięci

Joanna Zając, „Wymazać z pamięci”, Wydawnictwo Literackie Białe Pióro 2021.
Patronat medialny Dropsa Książkowego

Już w poniedziałek swoją premierę będzie miała najnowsza powieść Joanny Zając. Mam ogromny zaszczyt i radość objąć „Wymazać z pamięci” blogowym patronatem. To radość, bo propozycję Autorki traktuję jako wyróżnienie i rezultat wieloletniej pracy w blogosferze. Zaszczyt, ponieważ mogę promować historię trudną, ale niezwykle życiową. Pełną prawdziwych uczuć i emocji.

„Są momenty, których nie potrafimy wymazać z pamięci. Ale są ludzie, którzy uczą nas żyć dalej. Przyjaźń i miłość nie patrzą na różnicę wieku, charakteru czy pochodzenia.
Historia Julki niesie nadzieję. I wiarę w to, że wydarzenia z przeszłości nie muszą zaważyć na przyszłości. Wzruszenia i emocje gwarantowane!” – oto moja rekomendacja, która trafiła na okładkę powieści. Teraz pora rozwinąć te słowa i jeszcze bardziej zachęcić Was do sięgnięcia po lekturę.

Julka to młoda, ale niezwykle doświadczona przez życie dziewczyna. Zamiast w rodzinnym domu, pomieszkuje u starszej, obcej dla siebie kobiety. Studia łączy z pracą w kawiarni. Niewiele wiadomo o jej przeszłości. Jej serce, pełne sekretów, wydaje się być otoczone drutem kolczastym. Nieśmiało zakrada się do niego Rozalia, starsza pani, u której Julia wynajmuje pokój. Ich relacja przypomina więzi, jakie łączą babcię i wnuczkę. Dobra dusza, troska i opieka staruszki sprawiają, że Julka stopniowo opuszcza swoją skorupę. Do czasu, aż w domu pojawia się krewny Rozalii. Kuba nie planuje opiekować się kobietą – zdecydowanie woli opiekować się jej majątkiem… I do Julii jak bumerang powraca bolesna przeszłość, a miłość na horyzoncie nie ułatwia dokonywania trudnych wyborów…

„Wymazać z pamięci” to powieść skupiona wokół Julii, jej przeszłości i teraźniejszość. Dziewczyna ma za sobą bardzo trudne dzieciństwo. Nie chcę zdradzać, jakiej traumy doświadczyła, jakiej tragedii stała się uczestniczką – prawda wychodzi na jaw stopniowo – tak, jak stopniowo Julia odsłania się przez najbliższymi. Wydaje się, że bohaterka ma oparcie tylko w Rozalii i swojej przyjaciółce – nawet relacje z matką są dalekie od ideału… Jak się okazuje, to też ma swój powód. W książce możemy śledzić także wątek miłosny – pierwsze zakochanie Julki. Czy dobrze ulokowała swoje uczucia? W końcu ostatecznie na jej drodze stanęło kilku mężczyzn… Czy któryś z nich okaże się tym jedynym?

Powieść czyta się szybko – napisana jest prostym, płynnym językiem. Nie brakuje rozbudowanych opisów – ale nie przyrody. Joanna Zając skupia się przede wszystkim na uczuciach i emocjach. To dusza, umysł i serce postaci są w centrum. Stanowią jądro historii.

Miłość i przyjaźń to wartości, wokół których skupia się fabuła. Miłość to nie tylko relacja damsko-męska. Autorka kładzie nacisk przede wszystkim na relacje rodzinne, które na skutek traum i tajemnic mogą przypominać piekło. Choć Julia nie znajduje ukojenia w ramionach matki, może liczyć na Rozalię oraz Hanię, przyjaciółkę od serca. Pewne wydarzenia skłaniają ją także do tego, by odnaleźć biologicznego ojca… Czy to dobra decyzja?

Życie Julki jest pełne pytań i nierozwiązanych sytuacji. Są jednak przy niej ludzie, którzy niczym promienie słońca, oświetlają ją swoją obecnością, ciepłem i nadzieją. Wspomniane Rozalia i Hanka służą Julce ramieniem, radą, dobrym słowem.

Choć z mojej recenzji może wynikać, że „Wymazać z pamięci” to smutna książka, nie jest tak. Ta historia jest po prostu życiowa. Julia mierzy się z demonami przeszłości, które, niestety, dotykają także wiele z nas, a świadomość tego wywołuje u mnie gęsią skórkę… Mimo tragedii, jakiej stała się uczestniczką, uczy się żyć na nowo. Otwiera się na uśmiech i miłość. Nie wszystko da się wymazać z pamięci, ale mimo wszystko żyje się dalej… Postać Julki tego uczy. Autorce dziękuję za jej odwagę! A Wam gorąco polecam mój patronat medialny!

„Niełatwe powroty” – Aleksandra Rak (patronat medialny)

Read More
niełatwe powroty

Aleksandra Rak, Niełatwe powroty, Wydawnictwo Dragon 2021.
Seria: Pensjonat na wzgórzu
Patronat medialny Dropsa Książkowego

Czasem mówi się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Ta teoria doskonale sprawdza się w życiu bohaterek powieści Aleksandry Rak. Do czasu. „Niełatwe powroty” – powieść, którą miałam zaszczyt objąć patronatem medialnym – to historia trzech sióstr, które muszą na nowo podjąć próbę rozmowy. Trzech kobiet, które muszą przełamać dumę, strach, poczucie krzywdy i stanąć oko w oko z siostrą. Trzech córek, które spotykają się w pewnym pensjonacie na wzgórzu…

Wydaje się, że Patrycję, Martynę i Klaudię łączą tylko więzy krwi. Każda z nich ma inną przeszłość i teraźniejszość. Czy ich przyszłość może być wspólna?

Patrycja po rozwodzie rodziców wyprowadziła się z matką do Irlandii i tam spędza dorosłe życie. Martyna robi karierę jako architekt wnętrz, ciesząc się związkiem bez zobowiązań. Klaudia zaś pomaga ojcu w prowadzeniu pensjonatu w Bieszczadach. Siostry niemal nie mają ze sobą kontaktu. Nie wiedzą zbyt wiele o swoim życiu. Wzajemnie się oskarżają albo milczą. Choroba ojca sprawia, że muszą spotkać się przy szpitalnym łóżku i porozmawiać. Po latach. To trudne, bowiem każda rozmowa przywołuje bolesne wspomnienia i generuje kolejne konflikty. Żal, zazdrość, urażona duma, niespełnione marzenia – siostry oskarżają się wzajemnie o wiele. Czy w obliczu choroby taty i bankructwa pensjonatu podadzą sobie ręce…?

„Niełatwe powroty” to niełatwa powieść o bardzo trudnych relacjach między siostrami. Relacjach pełnych niedomówień. Patrycja, Martyna, Klaudia – każda z nich nosi jakąś maskę, za którą nieudolnie się chowa. Za którą skrywa prawdziwe pragnienia i lęki. Próbują być samodzielne, samowystarczalne, jednocześnie rozpaczliwie pragnąc wsparcia i miłości. Strach przed samotnością i chęć znalezienia przystani w męskich ramionach sprawiają, że siostry niewłaściwie lokują swoje uczucia. Dobry seks, obietnice bez pokrycia czy wysoka pozycja zawodowa partnera to nie wszystko… Czy podobne problemy zbliżą ich do siebie?

Cieszę się, że to dopiero początek serii „Pensjonat na wzgórzu”! Z przyjemnością powrócę w Bieszczady w II tomie. To będzie szybki wypad za miasto – tę część pochłonęłam w dwa dni. Wybaczcie pewność w opinii, ale mam wrażenie, że tej książki nie da się czytać dłużej. Każdy rozdział wręcz kipi od wydarzeń, pozornie błahych, oraz emocji. Bohaterkami targają różne uczucia, które autorka świetnie przelała na papier – bardzo obrazowo oddała emocje i stany psychiczne postaci. Razem z nimi odczuwałam złość, zazdrość czy strach. Potrafiłam się wczuć w położenie każdej z sióstr, choć były one diametralnie różne. Z ogromną ciekawością przekręcałam kolejne strony, nie mogąc doczekać się finału spotkania. Jak pokazuje ostatni rozdział, finał jeszcze przede mną… I przede wszystkim przed dziewczynami.

„Niełatwe powroty” to wzruszająca i poruszająca historia kobiet, które po latach wracają do rodzinnego domu. Wracają do siebie wzajemnie i do swoich serc, w których niejedna struna jest nadszarpnięta… Czy będą potrafiły odnaleźć wspólną melodię? Przekonajcie się, sięgając po powieść Aleksandry Rak!

Wydawnictwu Dragon serdecznie dziękuję za możliwość objęcia książki patronatem medialnym!

„Jeszcze jedna szansa” – Agata Sawicka (patronat medialny Mamy Dropsa)

Read More
jeszcze jedna szansa

Agata Sawicka, Jeszcze jedna szansa, Wydawnictwo Dragon 2021.
Patronat Medialny Mamy Dropsa

Życie pisze niesamowite scenariusze. Czasami trzeba tylko się rozejrzeć wokół siebie…

Agata Sawicka to z wykształcenia politolożka, pasjonatka literatury i pisania oraz podróży, to utalentowana młoda kobieta, która zadebiutowała ciepło przyjętą serią „Dwór w Zaleszycach”. Miałam przyjemność ją recenzować i od tej pory stałam się fanką powieści Autorki. Dlatego też bardzo się ucieszyłam, gdy Wydawnictwo Dragon zaproponowało mi objęcie patronatem najnowszej powieści „Jeszcze jedna szansa”, która będzie miała premierę 24 marca. To mój pierwszy patronat i wielki zaszczyt. Mam nadzieję, że sprostam zadaniu promowania powieści wśród Czytelników.

Inspiracją do napisania powieści był wakacyjny pobyt Autorki z rodzicami i siostrą w Łącku, pięknej nadmorskiej wiosce, która należała kiedyś do Niemiec. Po wojnie zamieszkali tam Polacy, Niemcy i ludność ukraińska przesiedlona po wojnie ze wschodniej Polski. Kilka ciekawostek dotyczących Łącka zostało zamieszczonych w książce, m.in. wątek związany z legendą o Hansie Lange i księciu Bogusławie, opis starego domu, w którym postacie kiedyś przebywały i poznajemy również uroczy, zabytkowy kościółek z trzynastego wieku, piekarnia ze znakomitym pieczywem i ciastem makowo-serowym, jezioro Wicko z drewnianym pomostem, świadkiem wielu miłych i dramatycznych wydarzeń w powieści oraz morze, za którym tak bardzo tęsknię. Jeden z bohaterów nauczy nas właściwej miłości do morza, dostrzeżenia w nim czegoś głębszego, bratniej duszy człowieka i siły łączącej go z naturą, nieodgadnionej zagadki. Każdy z nas zapewne ma takie miejsce lub musi odnaleźć swój „życiowy akumulator”. Zapraszam do zapoznania sie z moją opinią o powieści.

 Całość tych pięknych wspomnień i doświadczeń, bogactwa krajobrazów i smaków, napotkanych przeze mnie ludzi i, może przede wszystkim, tego niepowtarzalnego klimatu zainspirowały mnie do napisania tej powieści. Bo często, aby dostrzec coś niezwykłego, wystarczy rozejrzeć się tuż obok…

Jak już wspomniałam wcześniej, Autorka zabiera nas w podróż literacką nad morze, do Łącka, Ustki, Jarosławca oraz w podróż w czasie, do przeszłości wojennej. Zagwarantowała to, co bardzo lubię w powieściach obyczajowych (Paulina ma to chyba po mnie ;)) – akcja rozgrywa się w teraźniejszości i w przeszłości. Pisarka stworzyła świetny pomysł na fabułę. Zatem w kilku zdaniach ją przybliżę, aby wzbudzić  Waszą ciekawość i chęć do sięgnięcia po książkę.

Hania Jaworska ma 25 lat, pracuje w korporacji i często odnosi wrażenie, że jej życie jest puste. Tęskni za zmianami. I tu życie ją zaskakuje, bowiem niepodziewanie otrzymuje w spadku stary dom w Łącku na Pomorzu. Jest to dla niej ogromna szansa, aby wyrwać się ze Śląska, by przeżyć coś nowego. Tym bardziej, że to było miejsce z tajemniczego obrazu, przedstawiającego sielski krajobraz – pamiątki po ukochanej babci Alicji. Dodam jeszcze, że Hania nie miała w tamtym regionie rodziny ani znajomych, darczyńca był również nieznany, jedynie nazwa miejscowości Łącko. Babcia Alicja nigdy nie podzieliła się z wnuczką wspomnieniami z młodości i przeszłości wojennej. Hania nigdy nie poznała dziadka. Tajemnice i sekrety rodzinne zabrała do grobu. We śnie jedynie przekazała wnuczce, żeby w życiu podążała za głosem serca i własnej intuicji. Razem z Hanią Czytelnik będzie je zatem poznawać i odkrywać prawdę na kartach powieści. Co z Łąckiem miała wspólnego babcia Alicja z Krakowa? Kim był tajemniczy darczyńca Władysław Kiesielewski i dlaczego to właśnie Hani a nie swojemu wnukowi zostawił w spadku dom. Jak przeszłość wpłynie na życie Hani? Poznajemy także losy jego wnuka Aleksandra, który po śmierci żony w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach, samotnie wychowuje synka. On też stanowił dla Hani tajemnicę. Dokąd zaprowadzi bohaterkę jej odkrywanie? Pytań jest wiele – odpowiedzi na wszystkie znajdziecie w książce „Jeszcze jedna szansa”.

Wojna czasami zmusza ludzi do robienia okropnych rzeczy, ale to nie oznacza, że oni sami są potworami. Nigdy nie można dopuścić do tego, że oni sami są potworami. Nigdy nie można dopuścić do tego, żeby otaczające nas zło przeniknęło do naszych serc. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie zachować człowieczeństwo.

„Jeszcze jedna szansa” to historia wielowątkowa. Poznając przeszłość wojenną bohaterów, stajemy się świadkami miłości zakazanej, która nie miała sie prawa wydarzyć. Polka, służąca i Niemiec, żołnierz – oboje z dwóch różnych światów, przed nimi nie było szans na pomyślną przyszłość, narażali się na wielkie niebezpieczeństwo. Wyrzuty sumienia nie dawały spokoju i nie potrafili zakończyć tej relacji. Emocje i uczucia bohaterów, ich dylematy moralne udzielają się czytelnikowi. Jednakże prawdziwa miłość okazała się lekiem na wszelkie zło związane z wojną i pomogła przetrwać, przeżyć ten czas okrutny. Czy jednak mogli szczęśliwie przeżyć podarowany im czas? Woja wyzwoliła w ludziach także złe instynkty i odnajdujemy przykłady tego w powieści. Jednak dzięki celowemu zabiegowi Autorki – przeplatanie wątku współczesnego z historycznym, wojennym wzbogaconym o miłosny – jak gdyby złagodziło ciężar emocjonalny, dramatyzm a nawet tragizm sytuacji i pozwoliło odetchnąć czytelnikowi. W wątku historycznym pojawiła się też miłość do Polski i tęsknota za wolnością.

Miłość jest niezbadana i niepojęta, skoro potrafi złączyć dwoje wrogich sobie ludzi. Jest najsilniejszą siłą, jaka rządzi światem, odnosi zwycięstwo nad złem.

Miłość nie jedno ma imię, oblicze i odcienie. W powieści Agata Sawicka to nam to ukazała. Poznajemy tu także historię o stracie, odrzuceniu z miłości i pragnieniu budowania życia od nowa. Pogodzenie się ze stratą, wybaczenie, przepracowanie tegoż problemu to niełatwa sztuka. Często wydaje nam sie, ze kogoś znamy, ale wcale tak nie jest. Czasem najbliższe osoby potrafią najbardziej nas zranić, a zupełnie obce przynieść ukojenie. Właśnie pojawienie się obcej osoby w życiu może dokonać cudu i spowodować przejść na jasną stronę życia, wygrać walkę z demonami przeszłości, zmienić życie na lepsze, wnieść światło, nadać życiu sens, podarować jeszcze jedną szansę. Pięknie pisarka namalowała słowami relacje między ojcem i synem. Jest to także powieść o marzeniach i pragnieniach bohaterki. Tak bardzo chciała miłości, pragnęła kochać do szaleństwa i być do szaleństwa kochana. Czy to się jej udało spełnić? Czy odnalazła swoje miejsce na ziemi nad morzem?

Bo miłość potrafi narodzić się nawet w największym cierpieniu i ciemności. Jest najcenniejszym lekiem, największą siłą i sensem istnienia świata. Warto kochać mimo wszystko i warto dla tej miłości żyć.

Powieść wręcz pochłonęłam. Jej walorem jest kreacja bohaterów, prawdziwych z krwi i kości, z pogłębionym rysem psychologicznym, z opisami ich przeżyć wewnętrznych, które pomagają zrozumieć motywację ich postępowania. W wątku współczesnym narracja jest prowadzona w pierwszej osobie, zaś w historycznym w trzeciej. Książka jest napisana lekkim stylem, pięknym, emocjonalnym językiem. Wyzwoliła we mnie cały wachlarz emocji i uczuć, wzruszyła do łez. Skłoniła do wielu refleksji nad życiem, nad więziami w rodzinie, relacjami międzyludzkimi. Jakże ważna w życiu człowieka jest obecność drugiego człowieka, bliskość, wsparcie, przyjaźń, rozmowa. Ale najważniejsza jest miłość – wznosi się ponad wszystkim. Serce zawsze znajdzie drogę do prawdy. Ona potrafi zdziałać cuda. Zawiść, zazdrość, nienawiść wyzwalają w człowieku zło, mają niszczycielską siłę.

Zachęcam Was do sięgnięcia po tę niezwykłą opowieść o sile wielkiej miłości, rodzinnych tajemnicach i sekretach, o przebaczeniu i o tym, że zawsze warto dać sobie jeszcze jedną szansę. 

Wydawnictwu Dragon serdecznie dziękuje za zaufanie.

Autorce gratuluję kolejnej udanej powieści, której, jako patronka, nigdy nie zapomnę.

„Nasze niebo” – Sylwia Kubik (patronat medialny)

Read More
nasze niebo sylwia kubik

Sylwia Kubik, Nasze niebo, Wydawnictwo eSPe 2020.
Patronat medialny Dropsa Książkowego

To wielka radość i zaszczyt móc patronować nowej powieści Sylwii Kubik. A także zobowiązanie. Mam bowiem nadzieję, że moja opinia i posty, które będziecie mogli śledzić w mediach społecznościowych, zachęcą Was do sięgnięcia po tę książkę. Naprawdę warto to zrobić. Sylwia Kubik daje czytelnikom to, czego każdy z nas teraz najbardziej potrzebuje: spokoju, wiary i nadziei. Na lepsze jutro, na lepszą przyszłość.

 „Nasze niebo” to trzecia i ostatnia część serii Powiślańskiej. Trzecia i ostatnia część cyklu o niezwykłej Brzozówce i jej niezwykłych mieszkańcach. Choć miejscowość jest mała, pełno w niej ludzkiej dobroci. Sąsiedzi wspierają się wzajemnie, służąc pomocą, dobrym słowem, wsparciem. Gdy trzeba, nawet i milczeniem. Choć większości bohaterów nie łączą więzy krwi, są sobie bliscy niż niejedna rodzina.

Pozwólcie, że nie będę Wam streszczać powieści, tylko po prostu podzielę się refleksjami po lekturze. Pozwólcie, że nie padną imiona, nie opiszę konkretnych wydarzeń. Osobom, które nie czytały poprzednich części: „Pod naszym niebem” i „Miłość pod naszym niebem” nazwiska nic nie powiedzą – by w pełni odebrać „Nasze niebo” trzeba znać poprzednie tomy. A tym, którzy tęsknią za Brzozówką, łakną dawki ciepła i nieba, nie będę odbierać radości z czytania.

W powieści „Nasze niebo”, mimo że dominują pozytywne wartości, uczucia i emocje, takie jak: przyjaźń, miłość, bezinteresowna pomoc, czytelnik znajdzie trudne tematy. Wątki, które dotyczą każdego z nas. Sylwia Kubik nie kreuje postaci sztucznych. Nie kreśli historii nieprawdopodobnych. Wręcz przeciwnie. Bohaterowie zmagają się problemami jak każdy z nas. Trudne relacje z rodzicami, teściową, dziećmi. Ból związany z bezpłodnością. Trwające od pokoleń rodzinne konflikty. Zadry z przeszłości, sięgające czasów wojny. Brzozówki nie oszczędzają kłopoty. Jednak po każdej burzy wychodzi słońce.

Światło zniczy i roratnich świec, zapach miodownika, szelest jesiennych liści i papieru prezentowego… W Brzozówce spędzimy jesień i zimę. Kolory będą przeplatać się z szarością – jak to w życiu… Odwiedzimy groby 1 listopada i wyjdziemy na pasterkę. Będziemy pisać listy do Mikołaja i ubierać choinkę. Będziemy otwierać stare wspomnienia i… nowe rozdziały. Będziemy kibicować zakochanym nastolatkom i ludziom doświadczonym przez wojenną zawieruchę.

Jestem świeżo po lekturze i jest mi bardzo ciepło na sercu. Tak, czuję ciepło. Czuję wiarę w ludzką dobroć. Sylwia Kubik mnie ukoiła. Dostarczyła te tematy, które w powieściach obyczajowych lubię najbardziej. Przemyciła wątek wojenny i, za co często jej dziękuję, pochyla się nad osobami schorowanymi i niepełnosprawnymi. Nad ich codziennymi bolączkami. Nie, nie opisuje żmudnej rehabilitacji. Nie skarży się na bezduszne procedury. Pokazuje codzienność. Pragnienia. Marzenia. Małe sukcesy, z których składa się codzienność osób z ograniczoną sprawnością i ich bliskich.

„Nasze niebo” to także moje niebo. Mieszkańcy Brzozówki przyjęli mnie jak swoją. Otoczyli ramieniem, przedstawili się wzajemnie. Podzielili się radościami i troskami. Potraktowali jak rodzinę. Choć ostatnia kropka została postawiona, ja… tam zostaję.   

„Rudowłosa ze Starych Babic” – Janusz Niżyński (mój patronat medialny!)

Read More

Janusz Niżyński, Rudowłosa ze Starych Babic”, Wydawnictwo WasPos 2020.

Rzeszów, 22.01.2020 r.

Droga Romantyczna Duszo!

Na początku mojego listu, zgodnie z tym, czego uczono mnie jeszcze w szkole podstawowej, pragnę Cię serdecznie pozdrowić. Piszę do Ciebie, ponieważ za kilka dni – 29 stycznia – premierę będzie miała wyjątkowa książka. Powieść, którą jak przystało na Romantyczną Duszę, powinnaś przeczytać. Rudowłosa ze Starych Babic autorstwa Janusza Niżyńskiego. To o niej będzie mowa w moim liście. Usiądź wygodnie i przeczytaj te kilka słów polecenia.

Janusz Niżyński a początki polskiego Internetu

Pozwól, że pokrótce przybliżę Ci sylwetkę Autora. Janusz Niżyński z wykształcenia jest inżynierem. Literatura to jego pasja, której wierny jest od kilkudziesięciu lat. Pewnie nie wiesz, ale prowadzi jedną z najstarszych polskich stron internetowych – od początku lat 90. XX wieku publikuje pod adresem http://janusz.nizynski.pl/. W dorobku Niżyńskiego są m.in. takie formy jak: powieści, netowiska i bajki, w tym także dla dorosłych. Publikował też liczne felietony w prasie ogólnopolskiej i korporacyjnej.

Rudowłosa ze Starych Babic dziewczyną taką jak Ty!

Pora, byś teraz poznała Rudowłosą ze Starych Babic. Główną bohaterką, jak się pewnie domyślasz, jest rudowłosa dziewczyna. Dziewczyna taka jak Ty. Chmurka, a właściwie Olga Błoczek, marzy o wielkiej miłości. O księciu na białym koniu. O mężczyźnie, który pokocha ją mimo szramy na policzku, pozwoli się wyrwać z domu Kowalczuków i uwolni od toksycznej relacji. To właśnie tam znalazła schronienie po śmierci rodziców. Choć uniknęła pobytu w ukraińskim domu dziecka, nie odnalazła ciepła ani miłości. Wręcz przeciwnie – została Kopciuszkiem. Macochą i złą siostrą w jednym stała się dla niej Stella, córka bogatego przedstawiciela miejskiej elity. Olga może liczyć na wsparcie Dobrej Wróżki, którą w powieści jest Maria, gosposia. Kto okaże się Królewiczem z bajki? Tego, Romantyczna Duszo, nie mogę Ci zdradzić. Szepnę tylko, że w życiu Chmurki ważną rolę odegrają dwaj mężczyźni – biznesmen Sebastian oraz ogrodnik Wojtek. Dwaj… A może tak naprawdę jeden? Sama ocenisz po lekturze.

Współczesny Kopciuszek zaprasza na bal

Zastanawiasz się pewnie Duszo, jak to było z balem, z zagubionym pantofelkiem, z ucieczką o północy… Skoro mówimy o Kopciuszku, pewnie sądzisz, takie akcenty musiały się pojawić. Nie musiały, choć… Olga niczym baśniowa postać, do której i Autor, i ja – jako czytelnik, ją porównuję, z pomocą Marii (Dobrej Wróżki), przechodzi przemianę w… Magdalenę. Brzmi intrygująco, prawda?

Dlaczego warto przeczytać „Rudowłosą ze Starych Babic”?

Jestem pewna, Droga Romantyczko, że powieści, w których to miłość i tęsknota za nią grają pierwsze skrzypce, przeczytałaś już wiele. Dlaczego więc powinnaś sięgnąć akurat po Rudowłosą ze Starych Babic? Powodów jest wiele. Po pierwsze, miejsce akcji. Rozgrywa się ona nie w Warszawie czy innej metropolii, we wnętrzach wprost z katalogu popularnych sklepów meblowych. Stare Babice to mała gmina, którą Autor ukazuje w krzywym zwierciadle. Miejscowa elita biznesu i intelektu tylko pozornie zasługuje na ten tytuł, ale sama się o tym przekonasz. Po drugie, język. Tak między nami – na początku mi przeszkadzał. Nie potrafiłam się wgryźć w styl Janusza Niżyńskiego. Ale później… Polubiłam jego nie do końca współczesne powiedzonka czy zwroty, zamiłowanie do wielokropków, inwersje… Daj mu szansę, Romantyczko! Przecież prawda jest taka, że czytamy głównie książki kobiet. Sparks, od niedawna na polskim rynku Kieres i… No właśnie, mężczyźni to rzadki okaz w zbiorach literatury kobiecej. Bądź więc łaskawa i się nie zniechęcaj! Przecież – to po trzecie – lektura Rudowłosej… pozwoli Ci na poznanie męskiego punktu widzenia na sprawy damsko-męskie. Warto z tej szansy skorzystać.

Pierwszy patronat medialny Dropsa Książkowego

Rudowłosa ze Starych Babic to mój pierwszy patronat medialny w 2020 roku. Cieszę się, że logo Dropsa Książkowego spogląda na Ciebie i inne Czytelniczki z okładki. Nie wstydzę się tego, wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że po książkę sięgną dziewczęta i kobiety w różnym wieku. To nie jest powieść dla wszystkich, myślę, że podbije serca przede wszystkim romantyczek właśnie.

Romantyczno Duszo, mam nadzieję, że Rudowłosa ze Starych Babic trafiła na listę powieści, które musisz przeczytać w tym roku. Liczę, że nie będziesz żałować.

Pozdrawiam Cię serdecznie

Drops Książkowy

Rudowłosa ze Starych Babic – patronat Dropsa Książkowego w księgarniach od 29 stycznia!

„Młodzieniec” – Rafał Barnaś (patronat medialny)

Read More
 

 

Rafał Barnaś, Młodzieniec, Wydawnictwo Manufaktura Słów 2018.
Patronat Dropsa Książkowego
 
Z wielką radością dzielę się z Wami recenzją mojego pierwszego patronatu. Młodzieniec to powieść, która łączy w sobie to, co tygrysy (Dropsy) lubią najbardziej – wątki miłosne z kryminalnymi, a nawet szpiegowskimi. Cieszę się więc, że z okładki na czytelników spogląda moje logo – i to w tak doborowym towarzystwie!
 
„Portret młodzieńca” Rafaela – obraz, który trafił do Polski za sprawą Izabeli Czartoryskiej, zaginął zimą 1945 roku i jego losy nie są znane do dziś. Rozbudza to wyobraźnię – i historyków, i pasjonatów sztuki. Opisana przez Rafała Barnasia historia jest fikcją literacką, która mogła wydarzyć się naprawdę. Jak przyznaje, inspiracją była rozmowa z pochodzącym z Polski Australijczykiem:
 
Prawdopodobnie nigdy się nie dowiem, czy jego historia wydarzyła się naprawdę, czy może była jedynie wytworem jego bujnej wyobraźni. Jeśli jednak kiedykolwiek w mediach pojawi się informacja, że odnalazł się „Portret młodzieńca” pędzla Rafaela, to pierwszą osobą o której pomyślę, będzie niepozorny mężczyzna, którego dane było mi kiedyś poznać w odległej Indonezji.
 
Pozwólcie, że fabułę i bohaterów nakreślę Wam bardzo króciutko, by nie psuć przyjemności z lektury. Andriej Zolotar, jak każdy osiemnastolatek, ma głowę pełną pomysłów i marzeń. Kształci się na Uniwersytecie Lwowskim i planuje przyszłość ze śliczną sąsiadką. Zaręczają się w Muzeum – właśnie przy portrecie Młodzieńca. Niestety, wybuch II wojny światowej na zawsze rozdziela zakochanych. Chłopak w jednej chwili zostaje zdaną na siebie sierotą. Trafia na front. Jako żołnierz, który marzy o śmierci na polu walki, natrafia na bliski jego sercu obraz. Czy możliwe jest, by podczas wojennej zawieruchy bezpiecznie ukryć tak wyjątkowe dzieło…?
 
Rafał Barnaś odsłania powojenne losy portretu – od momentu próby ukrycia go przez Niemców aż po kwiecień 2010 roku, który na zawsze zmienił polską scenę polityczną oraz relacje polskiego i rosyjskiego wywiadu. Powieść czyta się szybciutko – nie tylko ze względu na liczbę stron (niecałe 200). Wartka akcja, wątki szpiegowskie, zagadka i wielka niewiadoma sprawiają, że nie sposób oderwać się od książki przed poznaniem zakończenia. Przygoda, niebezpieczeństwo, walka wywiadów – a wszystko to tyczy się jednego obrazu. Przyznacie, że to niebanalna mieszanka? Jestem pełna podziwu dla Autora, że z taką lekkością i naturalnością połączył to wszystko w całość. Choć przedstawiona przez niego historia jest, jak zaznacza, fikcją literacką, została napisana w taki sposób, że nie zdziwiłabym się, gdyby naprawdę te wydarzenia miały miejsce. Widać, że Barnaś doskonale orientuje się w sytuacji na arenie międzynarodowej.
 
W powieści pojawia się wątek katastrofy smoleńskiej. To trudny temat, budzi wiele emocji. Moim zdaniem autor doskonale sobie z nim poradził. Barnaś nie ocenia, nie wydaje wyroków, nie staje po żadnej ze stron politycznego sporu. Nawiązanie do tego wydarzenia nie jest absolutnie naciągane – wręcz przeciwnie, bez tego odwołania w fabule byłaby po prostu luka.
 
Młodzieniec to debiut literacki. Bardzo udany i obiecujący. Oczywiście nie jest pozbawiony wad – na początku trudno mi było wgryźć się w styl autora, jednak z każdą stroną było coraz łatwiej. Warto dać mu szanse i porwać się historii z obrazem w roli głównej. Nawet, jeśli tak jak ja, nie przepadacie za sztuką.