„Anka i piekło szczęścia” – Nina Majewska-Brown – recenzja przedpremierowa! (#MamaDropsaCzyta)

Read More
 

 

Nina Majewska-Brown, Anka i piekło szczęścia, Wydawnictwo Edipresse 2019.
#MamaDropsaCzyta
 
Lektura najnowszego, trzeciego tomu serii o Ance pióra Niny Majewskiej – Brown za mną. By zrozumieć historię bohaterów przedstawioną w tomie Anka i piekło szczęścia, zachęcam do przeczytania poprzednich części. Ich recenzje znajdziecie na blogu.
 
W powieści pisarka poruszyła dość istotny problem stalkingu, jak działa stalker, co powinna zrobić ofiara stalkera i jak możemy jej pomóc. Ofiarą stalkingu może paść każdy z nas, zarówno kobieta jak i mężczyzna. Anka, tytułowa bohaterka, marząca o wielkiej miłości, znalazła się w emocjonalnym piekle, jakie zgotował jej nowy ukochany Artur. Mężczyzna najpierw ją w sobie rozkochał, dowartościował. Bohaterka dla niego zdradziła męża, uwikłała się w długotrwały romans. Przecież tego poszukiwała… Okazało się, że zamiast spełnienia marzeń znalazła wielki problem – facet był groźnym stalkerem. Przeprowadził się do Poznania, ciągle domagał się pieniędzy, straszył, groził, nękał sms-ami, mejlami  i natarczywymi telefonami, nachodził często, szantażował. Spanikowana kobieta zaczęła się zastanawiać nad tym, jak mu umknąć, ponieważ stał się szybko zagrożeniem dla niej, dla jej małżeństwa i bliskich. A jeszcze tak niedawno poszłaby za nim na koniec świata…
 
Bezczelny kochanek okazał się agresywnym, twardym, zdecydowanym, wyrachowanym pozbawionym emocji gnojkiem. Bezsilność, bezradność  bolała Ankę coraz bardziej, strach odebrał jej wszystko. Stała się ofiarą typowego stalkera. Chciała zniknąć z tego świata. Mąż Maciej wyczuwał, że żona coś przed nim ukrywa. Niepokoiło go jej zachowanie. Ale miał też i inne problemy oraz  dodatkowe zajęcia.
 
Aneta i Kamil – syn głównej bohaterki, zostali rodzicami ślicznej Zosi. Oboje poczuli ciążącą na nich odpowiedzialność i martwili się, czy podołają nowym obowiązkom. Aneta radziła sobie nieźle, Kamilowi zajęło to więcej czasu. Zosia wniosła do domu dużo radości, Anka szybko wcieliła się w rolę pomocnej babci i najlepszej teściowej na świecie. Zwariowała na punkcie niemowlaka.
Czy Anka stawi czoła kłopotom, w które się wplątała? Czy zdobędzie się na odwagę, aby wyznać prawdę rodzinie? Jakie wnioski wyciągnie na dalsze życie?
 
Książkę wręcz pochłonęłam. Mimo poruszonej poważnej problematyki powieść napisana jest lekkim stylem, językiem zaprawionym humorem, co również wpływa na tempo czytania. podobnie jak w poprzednich częściach serii, narracja fragmentów poświeconych głównej bohaterce prowadzona jest w pierwszej osobie. W pozostałych rozdziałach wypowiada się narrator wszechwiedzący – trzecioosobowy.
         
Podczas lektury towarzyszył mi strach, udzielały się emocje i przemyślenia bohaterki. Absolutnie nie chciałabym się znaleźć w podobnej sytuacji. Było mi jej naprawdę żal, chociaż momentami mnie wkurzała. Pisarka dość sugestywnie i wnikliwie opisała narastające emocje.  Przedstawiła problem z punktu widzenia wszystkich bohaterów: Anki, Macieja, Anety, Kamila, Artura, Izy – przyjaciółki Anki. Przypomniała, co w życiu rodzinnym jest najważniejsze. I nie zabrzmiało to banalnie, ckliwie i kiczowato,  to nie są puste frazesy. Zachęcam do lektury i poznania  głównej bohaterki.
 
Recenzje poprzednich części:
 
 

„Mąż na niby” – Nina Majewska-Brown (#MamaDropsaCzyta)

Read More
 

 

Nina Majewska–Brown, Mąż na niby, Wydawnictwo Pascal 2018.
#MamaDropsaCzyta
Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz powieści!
 
18 września 2018 roku miała swoją premierę najnowsza książka Niny Majewskiej-Brown „Mąż na niby”. To opowieść o tkwiącej w kobietach sile i determinacji, dzięki którym można podnieść się nawet wtedy, gdy tracisz grunt pod nogami.
 
Bohaterką jest Zosia, nauczycielka języka angielskiego w poznańskiej szkole i tłumaczka, mama dwunastoletniej Poli. Bohaterkę poznajemy w momencie, w którym zawalił się jej świat, bowiem po dwunastu latach małżeństwa odszedł od niej mąż Paweł do narzeczonej, z którą będzie miał dziecko. Romans trwał od dwóch lat, a Zosia niczego wcześniej nie podejrzewała. Jak to zwykle bywa, żona dowiedziała się o tym ostatnia. Wydawało się jej, że są szczęśliwym małżeństwem. Jeszcze niedawno spędzili cudowny weekend na Majorce. Zosi trudno w to uwierzyć, może to tylko bezczelna plotka. A jednak Paweł sam to potwierdził i wyprowadził się z domu, zabierając oprócz osobistych rzeczy kilka innych przedmiotów. Miał do wszystkiego prawo, bo na to zapracował – tak mniemał.
 
Autorka bardzo wnikliwie opisuje to, co działo się w rozpadłym na kawałki sercu Zosi. Jak wytłumaczyć ten fakt córce, jak sobie dadzą radę we dwie pod każdym względem. Zrozpaczona Zosia przeżywa całą feerię emocji: złość, niedowierzanie, niepokój, niepewność, strach, panika.
 
Czuję, że umieram. Czuję się niepotrzebna. Czuję się wrakiem człowieka, na którego już nikt i nic nie czeka. (…) dla mnie życie nagle stanęło w miejscu i straciło sens. Tylko świat jakoś tego nie dostrzegł.
 
Zosia po prostu nie potrafi żyć bez Pawła, bo tak bardzo go kocha i jest skłonna mu wszystko wybaczyć, aby tylko wrócił do domu. Płacz, szloch przynosi ukojenie, ale tylko na chwile. Pozytywną stroną jest obecność Poli, którą musi się zaopiekować. Zosia znajduje wsparcie w Joli, najbliższej przyjaciółce. W szkole nauczycielki  już dawno za jej plecami plotkowały o romansie Pawła, to jedna z koleżanek zwróciła jej uwagę na zachowanie męża. Wszyscy w pokoju nauczycielskim najchętniej wysłuchaliby historii Zosi, a ona przecież tego tematu nie oswoiła wciąż jeszcze.  
 
Nieustająco stąpam po śladach wspomnień i chce mi się wyć. Poranki są fatalne. Przed Polą muszę udawać, że wszystko jest jak zwykle, a przecież nic nie jest jak dawniej!
 
A jak zareagowali na to wszystko rodzice? Teściowie, pan doktor i pani doktorowa, czyli nobliwa pani Irena z panem Stanisławem, autorzy, projektanci i twórcy najjaśniejszego i najgenialniejszego księcia na białym rumaku – Pawła, od początku uważali, że Zosia nie jest dobrą partią dla ich syna, lekarza, ordynatora. Oni ją tylko zaakceptowali. Teściowa perorowała, że Sara jest tylko przyjaciółką i tak jak kobieta najlepiej zrozumie kobietę, tak inna kobieta najlepiej zrozumie mężczyznę, który ma kłopoty z kobietą. To wina Zosi, że Paweł podjął tak drastyczną decyzję. A rodzice Zosi? Oni rozwiedli się, a właściwie to ojciec zostawił matkę po 28 latach małżeństwa. Nie mógł znieść jej trudnego charakteru, wręcz tyranii. Nie skłoniło to matki do żadnej refleksji, do pracy nad sobą. Zresztą matka była także niezadowolona z każdego wyboru córki. Ciągle ją krytykowała, nigdy nie wspierała. Jak ta bohaterka mnie denerwowała od początku do końca powieści! Co to za matka, która nie wspiera swojego dziecka?! Mało tego, opowiedziała się po stronie zięcia. Cenne były jedynie rady przyjaciółki Joli:
 
Pokaż mu, że go masz w tyłku i walcz. Wiesz, jak się zdziwi, gdy zamiast przed rozmemłaną żoną stanie przed silną kobietą? Zacznie myśleć, zastanawiać się, czy dobrze zrobił i może trochę bardziej się ogarnie.
– Człowiek niestety mierzy innych własną miarą, a nie na każdej powierzchni centymetr równy jest centymetrowi. Tak się traci czujność.
 
Zosia, aby zacząć sobie jakoś mimo wszystko radzić, zaczęła czytać przeróżne poradniki. Ale czy to w czymś pomogło? Trochę pomógł telefon od ojca, który opowiedział się po stronie córki i poprosił, aby Zosia zadbała o siebie i Polę oraz nie pozwoliła Pawłowi wejść sobie na głowę i w niczym nie ustępowała. Zosia postanowiła małymi kroczkami wrócić do normalności. W domu pojawiły się koty, na których widok Pola dostała kota. Kolejnym remont pokoju Poli, a następnie salonu. Następnie wybrała się do biura podróży, by wyjechać na wakacje. Przed wyjazdem pojawiła się w domu zmartwiona teściowa. Dlaczego jej wizyta tak zaskoczyła pozytywnie Zosię? Co się wydarzyło podczas pobytu na Majorce? Dlaczego Paweł pojawił się znowu w domu? Czy Zosia uległa jego namowom?
 
Pamiętaj, my, kobiety, musimy umiejętnie manewrować facetami i prowadzić ich przez Zycie, pociągając za sznurki tak, by stale musieli o nas zabiegać. To jak ze zwierzyną łowną. Dopóki za nią gonisz, jest zabawa, gdy leży martwa, przestaje być interesująca.
 
Kto oszołomił wręcz Zosię takim wywodem? Jakie w końcu wyzwanie Paweł rzucił Zosi? Czy życie Zosi odzyska kiedyś smak?
 
Mimo poruszonej bolesnej tematyki rozstań i narracji pierwszoosobowej, książkę czyta się lekko dzięki językowi, który zaprawiony jest kpiną, złośliwością, gorzkim humorem, czasem dosadnie pisarka nazywa rzeczy po imieniu. Książkę się pochłania! Zmusza ona do refleksji, do zachowania czujności. I znowu pisarka nam uświadamia, jak ważna jest w związku rozmowa, rozmowa, rozmowa. To niezwykle realna i mądra powieść, która także ukazuje siłę przyjaźni. Jest pięknie wydana, zachwyciły mnie ilustracje Igora Mikody, które lubiła Zosia. I tylko mam jedno ale: za szybko się skończyła.
 
Gorąco polecam na jesienne długie wieczory.