„Noc wigilijnych cudów” – Marta Nowik (patronat Mamy Dropsa)

Read More
noc wigilijnych cudów - marta nowik

Marta Nowik, Noc wigilijnych cudów, Wydawnictwo Novae Res 2024.

Patronat medialny MamyDropsa

Marta Nowik, jedna z moich ulubionych Autorek, podarowała czytelnikom powieść zimowo-świąteczną „Noc wigilijnych cudów”. Stanowi ona kontynuację losów bohaterów znanych z „Nocy spadających gwiazd”. Miałam ogromną przyjemność i zaszczyt patronować powieści. Zapraszam na garść refleksji po lekturze powieści napisanej sercem.

Uwielbiam Święta Bożego Narodzenia, które otulają magią, życzliwością, ciepłem, niezwykłą atmosferą, spotkaniem z bliskimi przy stole, zapachem choinki, pierniczków, makowca i sernika. W wigilijną szczególną noc dzieją się cuda, spełniają się najskrytsze marzenia. Wierzę w to od dziecka. Czas oczekiwania na Święta umilam sobie już od listopada lekturą świątecznych powieści, by odpowiednio się przygotować a przede wszystkim uświadomić sobie, co tak naprawdę jest ważne w tym czasie.

Autorka zaprosiła czytelników do Zalesian, malowniczej miejscowości na Podlasiu. Tu prowadził sklepik z pamiątkami, a właściwie z marzeniami i ze złamanymi sercami, posklejanymi plastrami miłości pan Franciszek, wspaniały człowiek, który liczy na wigilijny cud.  Pragnie spędzić święta Bożego Narodzenia z dawną ukochaną Klarą. Nigdy nie stracił nadziei na jej odnalezienie. W tym celu zgłosił się po pomoc do detektywa Zawady, który tu prowadzi agencję detektywistyczną. Czy najskrytsze marzenie staruszka się spełni?

Aleksandra, dziewczyna z bilbordów pomagała Franciszkowi prowadzić sklep. Między nimi wytworzyła się niezwykła więź, Ola kogoś przypomina. Jej pojawienie się przywołało wspomnienia ukryte w niewielkich rozmiarów kufrze, nadgryzionym zębem czasu, z wyrytym zagadkowym napisem: „Nie wspominaj, kiedy spojrzysz, lecz spójrz, kiedy wspomnisz”. Babcia Oli miała na imię Klara, ale zaginęła bez wieści. Dziewczyna zakochała się bez pamięci w Karolu, czuła się jednak rozczarowana i zawiedziona, pełna sprzecznych myśli i rozterek serca. Ukochany wyjechał bez niej, by uporządkować swoją przeszłość po śmierci wuja, któremu tak wiele zawdzięczał i który jednocześnie tak bardzo go zranił. Czy Ola da drugą szansę Karolowi? 

Natalia, przyjaciółka Oli przygotowuje się do roli mamy. Dziecko to Bożonarodzeniowy cud. Przyjechał do niej tata na urlop. Zawada, pokłócony z Natalią, wyjechał do Poznania na grób żony Heleny. Franciszek i tata wstawili się za Bartkiem. Po odejściu żony nie dawał sobie żadnych szans na kolejną miłość. 

– A ona i tak przyszła. Wbrew temu, co zakładałeś.

– Pojawiła się nagle i o nic mnie nie pytała. Namieszała w życiu, wiele poprzewracała, niemal do góry nogami, i tak po prostu została. Rozgościła się, jakby była u siebie.

Janusz również liczy na wigilijny cud, na odzyskanie rodziny, którą utracił przez alkoholizm. Dzięki terapii i przyjaciołom zrozumiał, że musi zacząć od siebie – wybaczyć sobie i dokonać konfrontacji z własnymi słabościami. To szalenie trudne, ale możliwe. Wrócił do Zalesian, aby rozliczyć się z przeszłością, przeprosić Olę, która przez niego straciła pracę. Święta spędził z przyjaciółmi, którzy traktowali go jak syna. Czy jego trudne sprawy się poukładają? Czy spełni się cud?

W Zalesianach pojawiła się również Sabina, która szuka właściwej drogi w życiu. Tak bardzo zasłużyła na szczęście. Budowanie nowych relacji nie był jej mocną stroną. Miał ogromne trudności z zaufaniem i otwarciem się na to, co nieznane. Czy te Święta będą wyjątkowe i niezapomniane? Czy zdarzy się Bożonarodzeniowy cud?

Ścieżki losu zaprowadziły niemal wszystkich bohaterów do Zalesian. Czytelnik towarzyszy im w przygotowaniach do Świąt, podczas wybierania upominków w sklepiku u Franciszka, przygotowywaniu potraw, poznajemy bliżej ich przygotowania duchowe – rozterki, obawy, dylematy, marzenia, pragnienia i nadzieję na wigilijny cud. Powieść otula nas cała gamą pozytywnych uczuć i emocji, bo są to święta magiczne, gdzie wszystko jest możliwe. Wystarczy nie tracić nadziei i zaufać. Marta Nowik uświadamia nam, jakże ważna jest szczera rozmowa, bo niedopowiedzenia zaburzają relacje rodzinne. Człowiek ma prawo do błędu, za które trzeba zapłacić i ponieść konsekwencje. Wielką sztuką jest umieć przeprosić i przyznać się do błędu. A ludzie  boją się używać słowa „przepraszam”. Od odpowiedzialności nie da się uciec. Nie każdy otrzyma drugą szansę i nie każdy zasłuży na Bożonarodzeniowy cud. Trudna też jest sztuka wybaczenia sobie, uporania się z demonami przeszłości, które depczą nam po piętach. Zatem okres przedświąteczny to doskonały czas, by zdobyć się na odwagę i wyjaśnić nieporozumienia, niedopowiedzenia, wszelakie niejasności, bolączki, by w naszych sercach zagościł pokój i szczęście.

Święta są także po to, by łamać schematy, którymi myślimy. Życie może nas zaskoczyć. Warto więc w ten wyjątkowy czas odnaleźć w sobie dobre strony i siać dobro wokoło. Niech Boże Narodzenie odbywa się w nas.

Polecam Wam z całego serca tę niezwykłą i wzruszającą powieść, która pomoże uwierzyć, że w wigilijną noc wszystko jest możliwe. Niech to będzie dobry czas dla każdego z nas.

„Nowe życie Kariny” – Marta Nowik (#MamaDropsaCzyta)

Read More
nowy życie kariny 3d

Marta Nowik, Nowe życie Kariny, Wydawnictwo Emocje 2024.

#MamaDropsaCzyta

Tekst powstał we współpracy reklamowej z Wydawcą.

Marta Nowik należy do grona moich ulubionych Autorek. Tworzy pełne emocji powieści z potrzeby serca. Pochyla się w nich nad trudnymi społecznie tematami. Zawierają ważne wartości i przesłanie. Są pełne jakże przydatnych drogowskazów życiowych. Co ważne , daje w nich nadzieję na lepsze jutro. Zapraszam na garść refleksji po lekturze najnowszej powieści „Nowe życie Kariny”. Już piękna okładka – regał pełen książek w kolorowych okładkach, piękny i wygodny fotel, dwie lampki nocne rzucające ciepłe światło na stolikach zachęcają, by wziąć książkę do ręki i zagłębić się w lekturze. Tytuł z kolei kryje w sobie nadzieję, że po bolesnych i trudnych doświadczeniach, kiedy świat się wali, można się podźwignąć, by zacząć nowe życie i zawalczyć o siebie. Nie jest to łatwe, ale możliwe. Jakie  będzie to nowe życie? Czy to zależy tylko i wyłącznie od nas?

Marta Nowik pracowała przez pewien czas w domu dziecka. Po zakończonej pracy często spotykała wychowanków, którzy opowiadali jej o swoim życiu. Ich historie umieściła w swoim sercu. A zainspirowało ją spotkanie w grudniu z jedną z wychowanek, którą przepełniał ogromny smutek. Postanowiła napisać powieść – kompilację historii życia wychowanków domu dziecka. Zadedykowała im książkę : „Dzieciom, które miały w życiu pod górkę…”

W pierwszej części poznajemy prawdziwe życie utkane z bolesnych doświadczeń Kariny i wychowanków domu dziecka. Ich historie utworzyłyby kilkutomową sagę. Pragną, marzą, by wyrwać się z traumy dzieciństwa spędzonego w „bidulu”. Brakowało im otulenia ciepłem, serdecznością, zrozumieniem, dobrocią. Zabraniano im wielu rzeczy, karano, straszono, upominano, grożono, ale mimo to czuli się wolni. Pozornie się nie przejmowali i nie martwili. Ale to była tylko poza, by zagłuszyć wewnętrzny ból, że gorzej już im być nie może. Nikomu nie ufali. Bardzo wrażliwej Karinie pomogła przetrwać trudny czas w bidulu przyjaźń z Rozalką, czas spędzony z przyszywaną babcią Krysią, zauroczenie Bartkiem…

Tak, dla wielu byliśmy złym gruntem. Glebą, na której nie dało się nic zasiać. Niezależnie jednak od tego, co mówili o nas inni i jak bardzo zaleźliśmy im za skórę, nie byliśmy aż tak źli. Przypięto im łatki zdeprawowanych dzieciaków z bidula, które na ulicy czy w szkole lepiej omijać z daleka. I bez względu na to, co ktokolwiek z nas zrobił i ile stron zawierały nasze akta, dla siebie nawzajem byliśmy ważni.

Jest to wzruszająca powieść o pięknej, budującej przyjaźni, dzięki której można uwierzyć w marzenia o nowym życiu. Rozalka zawsze powtarzała Karinie, że osiągnie coś w życiu i świat o niej usłyszy, bo w niej tkwi potencjał. „Będziesz mierzyć wysoko, bo jesteś ulepiona z zupełnie innej gliny niż my”. Trudne doświadczenia i przeżycia dadzą jej siłę, by się pozbierać i zacząć nowe życie. Ale konieczny jest rozrachunek z przeszłością. To niezwykle trudne, ale konieczne, by stanąć na nogi i pójść dalej.

Wiesz, dlaczego się mówi, ze dzieci i ryby głosu nie mają? Bo nikt nie wierzy w to, co mówimy. Każdy może wyprzeć się najgorszego świństwa, a my nawet nie mamy szans na obronę.

Tę część życia Karina już jako nastolatka opisała w „Pamiętniku z bidula”, pełnym emocji i traumy. Czy ujrzy on kiedyś światło dzienne?

Był dla mnie cenną pamiątką i jednocześnie czymś bliskim, co pomogło mi przetrwać samotność i najtrudniejsze lata mojego młodzieńczego życia.

Pewne przykre zdarzenia sprawiły, że Karina znalazła się w młodzieżowym ośrodku wychowawczym. Pobyt tam zaowocował kolejną piękną przyjaźnią z Pauliną. Przeciwności losu ich nie złamały. Osiem lat później spełniły swoje marzenia i prowadziły małą, ale przytulną księgarnię. Nareszcie robiły to, co lubiły. 

Dobrze mi tu było. Spokojnie i bezpiecznie. Zdarzało się, że przechadzając się pomiędzy regałami, gładziłam dłonią kolorowe i gładkie książkowe grzbiety. Zaprzyjaźniłam się z tym niezwykłym miejscem.

Ale czy bohaterki były w pełni szczęśliwe? Karina za kimś tęskniła, kogoś jej brakowało, miała złamane serce i miała złe przeczucia…

„Nowe życie” jest także przestrogą przed toksyczną miłością. Praca w księgarni, obcowanie z książkami i ich czytelnikami dawały bohaterkom dużo radości. Ale z życiem osobistym było gorzej. Toksyczna relacja z Maurycym odcisnęła na Karinie swego rodzaju piętno i wyryła w sercu niegojącą się, krwawiącą ranę. W pewnym momencie niemalże zagroziła jej życiu. Jej poukładany z nadzieją świat znowu runął. Wszystko się zawaliło. Bała się zaufać jakiemuś mężczyźnie.

Czasami życie płata różne psikusy i nie pyta nas o zdanie. Daje nam prezenty, o które zupełnie nie prosiliśmy. My je przyjmujemy lub odrzucamy. Mamy wybór, co z nimi zrobić. W takiej właśnie kategorii postrzegałam niespodziewane pojawienie się Jacka w moim życiu. Dar od losu, na który, jak uważałam, nie zasługuję. Mały cud, jakiego dane mi było doświadczyć po toksycznej relacji z Maurycym, kiedy myślałam, że się już nie podźwignę, bo mój świat się zawalił.

Karina potrafiła z każdej sytuacji, dzięki Paulinie- „mentorce” i przyjaciółce, wyprowadzić dobro, znaleźć jasną stronę życia. Nauczyła się, „że po każdej burzy kiedyś wychodzi słońce, a po każdej nocy przychodzi zawsze kolejny nowy dzień”.

Marta Nowik poruszyła też ważny temat dawania drugiej szansy. To odwieczny dylemat, który dotyka każdego z nas. Mówi się powszechnie, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ale przecież jest to niemożliwe, bo woda, do której wejdziemy po raz drugi, jest już inną wodą. To działa jedynie w toksycznych relacjach, związkach. Każdy człowiek popełnia błędy, z których często wyciąga lekcje życiowe. W takiej sytuacji zasługuje na drugą szansę, na szczerą rozmowę, na wyjaśnienie. Nie można się unosić gniewem, zazdrością, bo to nie prowadzi do niczego dobrego. Wybaczenie to jedna z podstawowych wartości w relacjach międzyludzkich. Powinniśmy zacząć od wybaczenia sobie, aby zagościł spokój w naszych sercu i byśmy mogli obiektywnie, bez złych emocji spojrzeć na drugiego człowieka. Nie można całe życie uciekać przed przeszłością. Trzeba się z nią skonfrontować nie rozpamiętywać, trzeba żyć dalej. A my tak często ulegamy stereotypom.

– Ponoć stara miłość nie rdzewieje… Tak mówią …

– Ponoć…

– Co się stało, że straciliście kontakt? To przez niego codziennie płakałaś przez pierwszy miesiąc pobytu w ośrodku wychowawczym? Czy to przez niego się wtedy tak dotkliwie pocięłaś, że aż wylądowałaś w szpitalu? To przez niego wpadłaś w depresję i nie chciałaś żyć, prawda?

Kiedy Karina stanęła po raz kolejny mocno na nogach, w jej życiu znowu po ośmiu latach pojawił się Bartek, przyjaciel, a potem miłość z czasów bidula. Kto się przyczynił do rozstania zakochanych? Czy Bartek otrzyma drugą szansę od Kariny? Tego dowiecie się podczas lektury.

Pisarka pochyliła się w powieści nad problemem nieuleczalnej i podstępnej choroby. Paulina, dzielna i silna dziewczyna, walczy z SM (stwardnieniem rozsianym). Nie jest w tym sama, ma przyjaciół, a przede wszystkim Karinę,  na której wsparcie i pomoc może zawsze liczyć. Gdy życie zachichotało okrutnie z dziewczyny, na jej drodze Ktoś postawił Patryka, który się okazał prawdziwym przyjacielem. Przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest możliwa!

Powieść czyta się bardzo szybko, jest napisana lekkim stylem, emocjonalnym i obrazowym językiem. Ogromnym atutem są świetnie wykreowane portrety psychologiczne bohaterów i ich historie. Postacie wielowymiarowe, prawdziwe, wyzwalające w czytelniku multum emocji. To nie jest tylko powieść obyczajowa, mix gatunkowy: trochę psychologiczna, trochę w niej thrillera.

Moim zdaniem jest to najlepsza powieść pisarki – wartościowa, z mądrym przesłaniem, pełna emocji, chwilami magii, skłaniająca do refleksji.

Marta Nowik podarowała swoim czytelnikom jakże potrzebną kolejną powieść, która dodaje odwagi, wiary i nadziei, że niezależnie od tego, co się wydarzyło w naszym życiu, można się po tym otrząsnąć i stanąć ponownie na nogi. Trzeba uwierzyć w siebie i w swoje możliwości. Powtarzać sobie: „Mam potencjał”. Pisarka pokazała, jak ważni są w naszym życiu przyjaciele. Są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapominają, jak latać. Powieść, jak wspomniałam, jest przestrogą przed toksycznymi relacjami, przed zawiścią i ludzką zazdrością. Podłych ludzi można spotkać wszędzie, niezależnie od miejsca, okoliczności, sytuacji. Uświadamia nam, jak wielka siła drzemie w nas. Siła zrodzona z bolesnych doświadczeń i motywująca do nowego życia.

Polecam z całego serca!