„Kurs na miłość” – Roma J. Fiszer (#MamaDropsaCzyta)

Read More
kurs na miłość

Roma J. Fiszer, Kurs na miłość, Wydawnictwo Edipresse 2020.
#MamaDropsaCzyta

26 lutego 2020 roku miała miejsce premiera ósmej powieści Romy J. Fiszer  „Kurs na miłość”. Pisarka, poznanianka, ale Kaszubka z wyboru, zaprosiła mnie wraz z bohaterami w ich rejs życia, obierając kurs na miłość, piękną przyjaźń i inne wartości tak potrzebne człowiekowi do tworzenia i pielęgnowania więzi międzyludzkich.

Więc popłyńmy raz jeszcze
W tę dal siną bez końca,
Aby użyć swobody,
Wiatru, morza i słońca.

Bohaterowie, czyli Wojciech Borowy, żeglarz, muzyk, pochodzący z Gochów Kaszub a od szesnastu lat mieszkający w Gdyni (jego obsesja ma na imię WOLNOŚĆ) i Joanna Trepka, dziennikarka, blogerka, żeglarka z zamiłowania, z Podhala, znad Jeziora Czorsztyńskiego – „Morza Pienin” dźwigają niezły bagaż doświadczeń życiowych i oboje są po nieudanych związkach. Wpadli na siebie przypadkiem w gdyńskiej marinie i od razu poczuli „gęsią skórkę”. Postanowili więc spotkać się za rok na Święto Morza w samo południe w knajpce. Wspólna kawa stała się wówczas pretekstem do odbycia półrocznego rejsu. Joanna marzyła, by popłynąć gdziekolwiek, aby oderwać się od lądu i zapomnieć o przykrych sprawach. Do tego rejsu namówił Wojtka Bartek, stary przyjaciel z jego Gochów, analityk mediów społecznościowych, właściciel wziętego portalu muzycznego. Mieli wypłynąć jachtem „Scorpio” do Lizbony, tam wysadzić pasażerów i zabrać przyjaciół, by popłynąć rekreacyjnie na Morze Śródziemne i przepływać wzdłuż całego włoskiego buta. Niestety, życie pokrzyżowało im plany, ponieważ Joanna musiała wracać do domu – wypadek ojca. Od Wojtka dostała mapę, kartkę z planem rejsu, by w wolnej chwili między pobytami w szpitalu śledzić, chłonąć wręcz nazwy portów, daty, długości przelotów. Porozumiewali się drogą majlową. Tęsknili za sobą, ale Joanna nie chciała skorzystać z zaproszenia na jacht. Aż tu nagle…los się do nich uśmiechnął i Wojtek pojawił się w domu Joanny. Udało się mu namówić dziewczynę na miesięczny rejs. To doskonała okazja na bliższe poznanie, odkrywanie siebie, swoich pasji, zwiedzanie portów, o których Joanna mogła pomarzyć: Palermo, Mesyna, Milazzo, Vibo Marina, Capri, Sorento, Positano, rejs wokół Wysp Syrenich, Ostia,  stary Rzym – Forum Romanum, Palatyn, Kapitol, Koloseum, Montalto di Castro, Castello dell’Abbadia – etruskie pozostałości zamek i most, Elba – śladami Napoleona, tour dżipem wokół całej wyspy, Marina di Campo – cudowne miejsce, istny raj. To był rejs życia Joanny. Oprócz podziwiania cudów natury i zabytków włoskich miast przyjaciele pełnili również obowiązki na jachcie. Każde zwiedzanie było poprzedzone przygotowaniem się z różnych źródeł, a potem fotografowanie, następnie   w kajucie montowanie filmów ilustrowanych nastrojową muzyką  Wojtka (ku jego niezadowoleniu!). Filmiki zamieszczone na blogu Asi  wzbudzały wielkie zainteresowanie wśród odbiorców. Proporcjonalnie wzrosła też ilość słuchaczy kompozycji Wojtka na kanale muzycznym. Zwiedzaniu towarzyszyła bohaterom cała feeria uczuć i emocji: zachwyt, podziw nad cudami natury, paletą barw urokliwych krajobrazów podziwianych z jachtu, oczarowanie, euforia. Upojne dni i jeszcze bardziej upojne, gorące, miłosne noce bohaterów  tak pięknie opisane przez Autorkę. Twarda góralka, jak o sobie mówiła Joanna,  zdobyła się na pewien gest, któremu się mocno dziwiłam. Nie podobało mi się jej zagranie na nerwach Wojtka i przyjaciół. Nieoczekiwany zwrot akcji, nieoczekiwane zdarzenia, zmiana relacji – czeka na Czytelnika sporo wrażeń i emocji. Czy w końcu bohaterowie dadzą sobie szansę, czy pochopnie zejdą z drogi miłości? O tym dowiecie się, sięgając po książkę.

Bardzo lubię czytać powieści Romy J. Fiszer, ponieważ dzięki nim zakochałam się w Szwajcarii Kaszubskiej, którą tak pokochała Autorka. Jej opisy malowane sercem i słowem dają mi tyle pozytywnych emocji, potrafią oderwać od szarej rzeczywistości. Tym razem Autorka zafundowała mi cudny rejs po Morzu Śródziemnym i zwiedzanie włoskich miast i miasteczek wzdłuż wybrzeża, urokliwe knajpki, w których można odpocząć przy dobrym jedzeniu, kawie. A wszystko opisane tak plastycznym językiem, oddziałującym na wszystkie zmysły, że przed oczyma przesuwały mi się obrazy filmowe, jakbym oglądała z bohaterami filmy nakręcone przez Asię. Bez trudu weszłam w świat przedstawiony, by z ciekawie wykreowanymi bohaterami przeżywać kolejne przygody. Uwielbiam Bałtyk, Trójmiasto. Na początku powieści zwiedziłam też Gdynię i poznałam jej historię, gdy Wojtek spacerował z Joanną, na początku ich znajomości. Trafiłam również do miejsc bardzo bliskich bohaterom – do domu Wojtka, czyli na Kaszuby i Joasi, czyli w Nowych Maniowach. Jak już wspomniałam na początku, jest to niezwykła powieść o miłości i jej odmianach. Obserwujemy, jak zmieniają się relacje i jak rodzi się miłość między bohaterami po nieudanych związkach. To powieść o rodzinie, o wspaniałej relacji ojca i córki.

Góral z zasadami z XIX wieku, uparty konserwatywny jak cholera, wciąż tkwiący w Starych Maniowach. Uważał, że w sprawie jej życia wszystko wie najlepiej, i chociaż ją to bolało, była pewna, ze robił to z miłości. Aż do niedawna. Przemyślał sobie pewnie sobie wiele po moim wyjeździe, wiedział, że wrócę. Czekał na okazję, żeby mi zakomunikować swoja decyzję.

Ojciec dojrzał i uznał, że Joanna ma prawo do samodzielnego decydowania o swoim losie. Wspaniałe są też relacje wzajemne rodziców z dziećmi już dorosłymi w obu rodzinach. To powieść o pięknej przyjaźni Bartka, Szczepana i  Wojtka oraz między Joanną a Antoniną, która narodziła się podczas rejsu.

– Czy wiesz, Aśka, że od parunastu lat z nikim mi się tak dobrze nie rozmawiało?(…) – mam wrażenie, Tosiu, ze my nadajemy na tych samych częstotliwościach. – Człowiek czasami potrzebuje porozmawiać z kimś od serca. Powiedzieć, o czym rozmyśla, co go gnębi, poradzić się. – Masz rację i myślę, że jestem w stanie ci zaufać.

Tosia powierzyła Asi osobistą tajemnicę, której nie wyjawiła Bartkowi, jej najukochańszemu mężczyźnie. Przyjaciele na Elbie poznali Claudię i Marca, historię ich miłości. Pewne wydarzenia sprawiły, że zawiązała się przyjaźń na całe życie. Powieść czyta się szybko, jest napisana lekkim językiem i pięknym językiem. Dostarcza nam wielu wrażeń i emocji: wzruszamy się, denerwujemy, cieszymy, jesteśmy pełni zachwytu, euforii, strachu, ale i mamy wiele okazji do śmiechu. Podziwiam pisarkę za znajomość słownictwa związanego z jachtem, żeglarstwem, dzięki niemu powieść zyskała na autentyczności.

Jest to powieść, po którą możemy sięgnąć w ten szczególny czas, by znaleźć ukojenie, którego tak bardzo potrzebujemy. Ahoj, przygodo! Obieramy kurs na miłość!

Dziękuję z całego serca Wydawnictwu Edipresse Książki za egzemplarz do recenzji.

„Bez pożegnania” – Agnieszka Lingas-Łoniewska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
bez pożegnania

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Bez pożegnania, Wydawnictwo Burda 2020.
#MamaDropsaCzyta

Zapraszam serdecznie do lektury przedpremierowej recenzji powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej „Bez pożegnania”, kontynuacji bestsellerowego i debiutanckiego „Bez przebaczenia”. Jestem absolutnie przekonana, że podbije Wasze serca i wzruszy Was aż do łez. Dziesięć lat czekaliśmy na tę książkę a jej premiera już jutro – 25 marca. Jaką porcję uczuć tym razem zaserwuje nam Dilerka emocji? Czy znowu miłość będzie doskonałym remedium na wszystko?

„Bez pożegnania” to opowieść o dalszych losach Piotra i Pauliny Sadowskich, ich dzieci i rodziny. Poznajemy tu historię nowych bohaterów Jacka Kralla, żołnierza i Weroniki Szuwarskiej, psycholożki. „To historia ludzi, którzy sięgnęli dna piekła, ale potrafili się podnieść, starają się przetrwać i iść dalej”- dowiadujemy się od Autorki. Porucznik Jacek Krall, kawaler, dwie misje w Iraku i Afganistanie, strzelec wyborowy, pojawił się w jednostce w Orzyszu jako zastępca pułkownika Piotra Sadowskiego. Wyjechał z Wrocławia, którego się bał, ponieważ chciał zwalczyć swoje słabości, niemoc i strach ogarniające go po przeżyciach podczas misji. Pisarka poruszyła tu poważny problem zespołu stresu pourazowego (PTSD), z którym musieli zmagać się żołnierze po powrocie z terenów objętych działaniami wojennymi. Cierpieli nie tylko oni, ale i ich rodziny musiały przejść przez to samo piekło. To ich naznacza na całe życie. I może wrócić. Czytelnik mógł się o tym dowiedzieć także z powieści „Bez przebaczenia”. W nowym środowisku Jacek nie miał zamiaru przyznawać się do trapiących go problemów. Myślał, że sam się z tym upora i uwolni od przeszłości. Nie mógł przecież zawieść swego szefa. Gdy dopadały go koszmary senne i nie mógł spać, jechał do eleganckiego klubu z pięknymi dziewczynami, pił, kupował… dropsy, taniec, szybki seks w toalecie i życie stawało się cudowne. To pomagało, ale na krótką metę. Męczyła go bowiem bezsenność i życie w ciągłym napięciu. Postanowił w końcu skorzystać z pomocy psychologa. Trafił do doktor Weroniki Szuwarskiej, która miała swój gabinet w Piszu. Kochała swoją pracę, odczuwała wielką radość, gdy udało się jej pomóc pacjentowi. A w jej życiu wiele problemów czekało na rozwiązanie, problemy ze snem, nocne koszmary. Nie mogła się uporać z przeszłością, wciąż brakowało jej odwagi, by zwalczyć swoje demony, potwory i obawiała się przyszłości. Co sprawiło, że i ona musiała uciekać z rodzinnego miasta?  Gdy Jacek wreszcie za trzecim razem trafił do jej gabinetu, okazało się, że Weronika była rudowłosą dziewczyną z basenu, spotkali się też przypadkiem w kawiarni przy basenie. Czy to był przypadek czy przeznaczenie? Podobno w życiu nie ma przypadków…

„Robiła wszystko, aby zapomnieć o przeszłości, wierzyła, że jej serce umarło dawno temu, nigdy na nowo nie ożyje i nie otworzy się na innego człowieka. A teraz okazywało się, że ono po prostu …czekało. Na niego”.

„W jej oczach był strach. Wiedział, ze w jego tęczówkach ona widzi dokładnie to samo. Oboje mieli własne potwory, zrozumiał. Nie miał monopolu na popieprzoną przeszłość, koszmary i wewnętrzne przekonanie, ze nigdy nie uwolni się od szalejących w jego głowie demonów. I nagle, właśnie w tym momencie, w tej chwili pomyślał , że być może było to przeznaczenie, że było im dane spotkać się na tym basenie, w klubie, w jej gabinecie. Może… ona właśnie była mu pisana, a on jej. Może dla niej nie zginął wtedy w Afganistanie”.

Jakie będą zatem efekty terapii dla nich obojga? Czy uratowali się nawzajem? Tego dowiecie się, sięgając po książkę.

Paulina i Piotr Sadowscy dostali drugą szansę od losu i rozpoczęli nowe, szczęśliwe życie razem. Starali się wykorzystać każdą wolną chwilę. Rodzina i miłość Pauliny dały mu siłę i motywację. Ale czy jest to możliwe? Znowu będą musieli się zmierzyć z przeszłością, która ciągle o sobie przypominała i która stanowiła właśnie o sile ich małżeństwa. Kiedy ich życie znajdzie się w niebezpieczeństwie, nie będą sami. Obok nich będą ich niezawodni przyjaciele: Weronika, Jacek i Marcin.

W powieści poznajemy też dalsze losy Oli, siostry Piotra. Sadowskich martwią jej problemy z byłym mężem. Ola znalazła się na życiowym zakręcie i nie wiedziała, co dalej Ojciec jej uroczej córeczki Martusi nie był nim nawet na papierze. Ale pojawił się znowu ktoś, kogo kochała całym sercem i okrutnie zraniła. Gdyby mogła cofnąć czas… Miała nadzieję, że tylko szczera rozmowa i prośba o przebaczenie może coś zmienić w jej życiu. Czy Kuba Latkowski dowie się od Oli, dlaczego go odepchnęła? Czy wybaczyli sobie rozstanie bez pożegnania? Tak bardzo siebie potrzebowali.

Powieść napisana jest lekkim stylem, pięknym językiem, poruszające i wzruszające do łez są opisy przeżyć wewnętrznych bohaterów. Postaci są świetnie wykreowane. Pisarka stworzyła ich ciekawe portrety psychologiczne. Zastosowała też zabieg retrospekcji- jak w powieści psychologicznej. Pozwala to czytelnikowi bardziej poznać bohaterów i zrozumieć ich zachowanie, przeżycia i emocje. Powieść jest podzielona na rozdziały, które się dzielą na części. Układ bardzo przejrzysty. Oczywiście na początku rozdziału zamieszczony jest tytuł piosenki do posłuchania podczas lektury.

Na jubileusz dziesięciolecia swojej twórczości Agnieszka Lingas-Łoniewska sprezentowała nam  świetną i niezwykle emocjonalną powieść, kontynuację kultowego debiutu „Bez przebaczenia”. Jest to opowieść o sile miłości, która u Pisarki zawsze gra pierwsze skrzypce. Autorka mówiła w wielu wywiadach, że wierzy w miłość i jej siłę sprawczą.  To właśnie miłość jest tym uczuciem, które pokonuje demony przeszłości, koszmary, potwory i daje bohaterom siłę oraz napełnia wiarą i nadzieją do walki o nowe życie. W imię miłości bohaterowie są w stanie wiele z siebie dać. Pokochać kogoś i siebie, i życie. To kolejna powieść napisana sercem i całą paletą uczuć i emocji, które udzielają się czytelnikowi. Można w niej odnaleźć lęk, strach, niepokój, ale i radość, szczęście,  spokój, uśmiech, miłość, spełnienie, wzruszenie, łzy żalu i te oczyszczające. To również powieść o przyjaźni, wierności, lojalności. Jej lektura motywuje nas do refleksji, czego tak naprawdę oczekujemy od życia. Uświadamia, że we wzajemnych relacjach bardzo ważna jest rozmowa. I na koniec niewolno nigdy odchodzić, wyjeżdżać bez przebaczenia i bez pożegnania.       

„Życia nie dostaliśmy wyłącznie na próbę. Mamy je jedno, jedyne, powtórek nie będzie. Dlatego musimy przejść tę drogę z wysoko podniesioną głową. I chociaż popełnimy setki błędów, to musimy tę drogę pokonać do samego końca. Bo na tym polega człowieczeństwo. Na tym polega braterstwo. I na tym polega miłość”.

Gorąco zachęcam do lektury powieści.

Wydawnictwu Burda Książki dziękuję serdecznie za egzemplarz recenzencki.