„Szczyty chciwości” – Edyta Świętek (#MamaDropsaCzyta)

Read More
szczyty chciwości edyta świętek

Edyta Świętek, Szczyty chciwości, Wydawnictwo Replika 2020.
Saga: „Grzechy młodości”
#MamaDropsaCzyta

9 czerwca miała miejsce premiera powieści „Szczyty chciwości”, czwartego już tomu niezwykle wciągającej sagi rodzinnej osadzonej w realiach PRL-u „Grzechy młodości” pióra Edyty Świętek, którą uwielbiam za ten szczególny dar tworzenia. To fascynująca, pełna emocji, miłości i dramatów historia polskiej rodziny Trzeciaków. Akcja tego tomu rozgrywa się w Bydgoszczy w latach 1985–1994, czyli trudnych, burzliwych czasach przemian gospodarczych i ustrojowych, z nadzieją budzącą się w sercach bohaterów na długo wyczekiwaną wolność oraz kapitalizm.

Od pierwszych stron książka wyzwoliła we mnie cały wachlarz emocji i uczuć. Mogłam odbyć sentymentalną podróż w głąb siebie, do lat mojej młodości – 1 czerwca 1985 r. wzięliśmy z Mężem ślub, zamieszkaliśmy w kawalerce w bloku, następnie przenieśliśmy się do dużego dwupokojowego mieszkania, 1987 r. urodził się Syn, 1993 r. pojawiła się na świecie nasza Córka. To były mimo wszystko piękne lata w naszym życiu – kochaliśmy się, docieraliśmy się, uczyliśmy się siebie, dorabialiśmy się, pracowaliśmy. Nie brakło też i trudnych doświadczeń, które nas scementowały i umocniły. Tak więc podczas lektury dwa filmy przesuwały się przed moimi oczyma – jeden z udziałem wyrazistych bohaterów, z wartką akcją, pełną niespodziewanych zwrotów, bogatą fabułą, wachlarzem emocji i uczuć oraz drugi film z moich wspomnień z młodości, w którym też dużo się działo.

Z zapartym tchem śledziłam losy rodziny Trzeciaków, ponieważ z łatwością można przeniknąć do świata przedstawionego, by towarzyszyć bohaterom, razem z nimi uczestniczyć w rożnych wydarzeniach, przeżywać smutki, dramaty, tragedie, celebrować uroczystości rodzinne czy dzielić radość. Co wydarzyło sie ciekawego w ich życiu?

Justyna z dziećmi po śmierci męża i Heleny pozostała w jej mieszkaniu, utrzymując kontakty z domniemanym synem Klausem Engelem. Jej dzieci są dla niej ogromnym wsparciem i powodem do dumy. Dzięki synowi odważyła sie otworzyć małą firmę. „Już nie była bluszczem potrzebującym podpórki”. Czy jej serce po tylu przeżyciach otworzy sie na miłość? Czy da komuś szansę? Bardzo polubiłam tę postać i podziwiam za ogromną siłę, niezłomność, szlachetność, miłość, wierność. Mimo niewiarygodnie ciężkiego bagażu doświadczeń nie poddała się, nie załamała, tylko potrafiła do końca wyjaśnić sprawę tajemniczej śmierci męża. Samotna Agata  z dziećmi też dawała sobie radę, była z nich dumna. Choć czasami brakowało jej wigoru, podziwiała zapał córki, która poszła w jej ślady. Jak dobrze, że Agata z Justyną utrzymywały kontakty. „Bo w moim odczuciu młodość kobiety ustaje z dniem, gdy z horyzontu znika ostatni człowiek, w którego oczach czuła sie piękna” – Agata wciąż nie mogła sie wyleczyć z chorej miłości, ale mogła się wypłakać przy bratowej. Dereniowie zaś zmagali się z ciężką chorobą swojej małej córeczki. Muszę przyznać, że Dereń do tej pory mnie irytował (ze względu na pracę), ale teraz jako kochający i cierpiący, rozpaczający ojciec budzi we mnie żal i współczucie. Tymoteusz natomiast wciąż poszukiwał sposobów na pomnożenie majątku. Dla niego liczyła się tylko posada i pozycja społeczna. Nie wyciągnął żadnej lekcji z życia, a przecież był uwikłany w wiele brudnych spraw, afer. Ponoć kierował sie dobrem dzieci. Jego pycha, chciwość sięgnęły już szczytów. „Tak czy inaczej był mistrzem wypierania negatywnych wspomnień. Nauczył sie manipulowania faktami w taki sposób, by wybielić swe czyny nawet przed samym sobą. Bez tego pewnie już dawno zagryzłyby go wyrzuty sumienia”. A jego dorosłe dzieci? Człowiek dochował się piątki dzieciaków po to, by dwójkę głupio stracić, a w następstwie wylądować z synem trutniem, gamoniowata młodszą córką i jędzowatą starszą”. Mirella bowiem prześcignęła ojca w chciwości i pazerności. W moich oczach to kobieta wyzuta z ludzkich uczuć, emocji, pozbawiona instynktu macierzyńskiego. „Robactwo ludzkie powinno drżeć przed nami ze strachu. Oni mają robić w portki na myśl o wyrzuceniu na bruk” – to jedna z zasad dumnej pani dyrektor. Gdy ojciec wspierał finansowo Derenia, uznała to za szczyt chciwości, że Roman podpierał sie chorobą dziecka. Kolejne „szczyty chciwości” z jej strony wstrząsnęły mną do głębi. Czy ojciec wreszcie zareagował, czy to jej znowu udało się go zaszachować? Mirella w dążeniu po trupach do celu skojarzyła mi się z Balladyną. Chociaż, przynajmniej do tej pory, nie miała jeszcze trupa na swoim koncie…   

„Szczyty chciwości”, podobnie jak pozostałe tomy sagi Edyty Świętek, są głęboko osadzone w kontekście politycznym, kulturowym i historycznym. Widać więc, jak tytaniczną pracę ma za sobą Autorka – podziwiam ją za tak dokładny research! Bohaterów dotykają te same nadzieje i rozczarowania, które towarzyszyły nam u schyłku lat 80. i początku 90. Z jednej strony radość z wolności i wolnego rynku. Z drugiej strony – nieznane dotąd ograniczenia, które niósł za sobą kapitalizm. Inflacja, bezrobocie – 30 lat temu pojęcia te były bliskie, niestety, wielu osobom z mojego pokolenia.

Edyta Świętek sprawia, że podróżuję w czasie. Udaje jej się to nie tylko dzięki niepowtarzalnej kreacji bohaterów – całych pokoleń, ale i dzięki językowi. Akcja powieści toczy się niezwykle wartko, a styl w dialogach i narracja sprzyjają szybkiemu czytaniu. Ponadto język daje niezwykłe pole do popisu dla wyobraźni. Podczas lektury wyostrzyły się wszystkie moje zmysły – widziałam miejsca, w których przebywali bohaterowie, słyszałam te same dźwięki i czułam zapachy. Po prostu – przed oczyma przesuwał się film. Skoro już przy filmie jesteśmy – uważam, że ta saga to świetny materiał na scenariusz filmowy.

Warto dodać, że każdy rozdział jest wyodrębniony tytułem, czasem akcji oraz poprzedzony fragmentem piosenki, która pasuje do danej części nie tylko datą wydania. Słowa utworu nawiązują bezpośrednio do treści danego rozdziału. Czy są pewnego rodzaju przesłaniem i dla bohaterów, i dla czytelników? Myślę, że tak.

Z natury jestem spokojną osobą, ale czytając ostatnie zdania, miałam ochotę nakrzyczeć na Autorkę – proszę wybaczyć, Pani Edyto, ale sama jest Pani sobie winna. Tak się nie robi. Nie zostawia się czytelnika w takim momencie. Po prostu nie. Ja się na to nie godzę. Dużo znaków zapytania… Jest o czym pisać! I będzie pisane, a chyba nawet już jest, bo V część sagi „Grzechy młodości” niebawem!

Na koniec muszę jeszcze wyraźnie znaczyć, że „Grzechy młodości” są dla wszystkich. Nie tylko dla przedstawicieli mojego pokolenia, które lata 80. pamięta dokładnie, chwilami aż za… To doskonała lektura także i dla naszych córek. Mam nadzieję, że Paulina, która urodziła się w 1993 r. z takim samym zachwytem będzie przewracać kolejne kartki. Drogie Panie, zachęcajcie zatem nie tylko siostry, przyjaciółki czy sąsiadki. Podsuwajcie kolejne tomy córkom, a może nawet i wnuczkom. Edyta Świętek zabierze je do całkiem innego świata, gwarantując całą gamę emocji. 

„Grzechy młodości” – saga pełna miłości, nadziei, zazdrości, chciwości, pazerności i… innych grzechów młodości.

„Rzeka kłamstw”
„Echa niewierności”
„Cień zbrodni” – recenzja

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!

„Kolacja z Tiffanym” – Agnieszka Lingas-Łoniewska (przed premierą!)

Read More
kolacja z tifannym

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Kolacja z Tiffanym, Wydawnictwo Burda 2020.
#MamaDropsaCzyta

„To romantyczna komedia, która mogłaby się przytrafić każdej z nas. Podobno brylanty są najlepszymi przyjaciółmi dziewczyny. Jeśli od Tiffany’ego, to czemu nie?” – czytamy w dedykacji dla Sekty Agnes do najnowszej powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej pt. „Kolacja z Tiffanym”.

Już samo nazwisko Tiffany zamieszczone w tytule wywołuje w nas skojarzenia – król diamentów, pasjonata najpiękniejszych drogich kamieni i niezwykłych projektów biżuterii, najwyższa jakość rzemiosła jubilerskiego, ekskluzywność, elegancja, Tiffany blue czy też marka luksusowych perfum. Zapowiada się więc dobra zabawa i niezwykłe emocje.

Zapraszam Was serdecznie do lektury recenzji najnowszej powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej „Kolacja z Tiffanym”. Gdy tylko ujrzałam okładkę książki, zapowiedź, że będzie to komedia romantyczna – mimo że zdaniem bohaterki komedie romantyczne są do bani – to nie mogłam się doczekać, kiedy książka trafi do moich rąk. W tym trudnym czasie szczególnie potrzeba książek, które przeniosą nas do innego świata i zapomnimy o trudnej rzeczywistości. Znakomicie się to udało Dilerce Emocji, którą bardzo cenię i której książki pochłaniam. Co tym razem przygotowała dla swoich (wiernych) Czytelniczek?

Bohaterką powieści jest Natalia Lisek, dwudziestosiedmioletnia ekonomistka z małej wioski Kąty Wrocławskie, która po utracie pracy wróciła z Wrocławia do domu rodzinnego. Gdy ojciec postanowił zaplanować jej życie i zeswatać z Damianem, uciekła do miasta. Absolutnie nie widziała się w roli żony i matki na wsi. Miała nadzieję na szybkie znalezienie pracy. Wkrótce została zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną do firmy, której siedziba znajdowała sie w nowym wielkim biurowcu. Natalia zgubiła przed wejściem do windy szkło kontaktowe a grube okulary schowała w torebce i pomyliła biura, wybierając niewłaściwe miejsce rozmowy. Trafiła do wielkiego holdingu i miała przed sobą „szefa wszystkich szefów”, czyli niesamowicie, zabójczo przystojnego i eleganckiego Macieja Granickiego, który osobiście postanowił wybrać spośród kandydatów właściwą osobę na stanowisko menedżera do spraw eventów. Czekało ją zatem coś nowego i pasjonującego! Mimo pomyłki biura (świetna gra słów podczas rozmowy) jak na przypadkową rekrutację wypadła świetnie. Miała szczęście, udało sie jej zamienić porażkę w sukces – dostała tę pracę. Ostatnio w moim życiu tak wiele się działo…Rozpoczęła nowy etap w życiu zawodowym i nie tylko. Zapominała wciąż o okularach i w związku z tym ciągle wpadała w tarapaty, pakowała się w kłopoty, wywołując różne reakcje emocjonalne przystojnego i wyglądającego bosko szefa – była zwariowaną dziewczyną awarią. Chyba nawzajem wpadli sobie w oko i nie tylko…Czy w szefie powinna się zakochać?! Podczas wyjazdów służbowych na eventy w hotelach Natalia spotkała też „podejrzanego spidermana”, tajemniczego złodzieja drogocennych błyskotek, który zwykle grasuje w pokojach hotelowych i zawsze mają szczęście na siebie wpaść. Dlaczego zakręcona i roztrzepana bohaterka, która mogła mieć na drugie imię Kłopot się go nie bała? W co znowu wpakuje się Natalia? Jaka historia się za tym kryje? Spotykałam dziwnych bogaczy, miałam szefa pełnego dwuznaczności, a na drodze co rusz stawał mi tajemniczy złodziej. Doprawdy, czy ja wygrałam los na loterii szaleńców? Maciej Garnicki , ów szef pełen dwuznaczności, w istocie nie był snobem, o czym mogły świadczyć jego super garnitury. Dla niego rodzina, więzy krwi były silniejsze od wszystkiego. nie miał szczęścia do dziewczyn. I nagle w jego życiu za sprawą pomyłki pojawiła się zwariowana, zakręcona, „chodząca katastrofa” –  Natalia. To było dla mnie zupełną niespodzianką i czymś, czego nie spodziewałem się poczuć. Miłość. Kochałem rodzinę, ale to było całkiem cos innego. To, co czułem do Natalii. Okazało się to dla mnie całkowitym zaskoczeniem. I czymś, z czym czułem sie cudownie. I tak normalnie. Po ludzku, cholernie normalnie. Nie chciałby ściągnąć na nią kłopotów. Chociaż kłopoty to jej specjalność. Jaka tajemnica ciążyła na Macieju? Dlaczego to było tak bardzo skomplikowane?

Powieść jest napisana lekkim stylem, czyta się bardzo szybko, są momenty, w których śmiejemy się aż do łez, ale i się boimy. Pisarka umiejętnie bawi się językiem, rozśmieszając czytelnika. Agnieszka Lingas-Łoniewska diluje nam tu mieszankę wybuchową emocji: miłość, nadzieja, radość, śmiech, złość, żal, rozpacz, strach. Dla niej niemalże w każdej powieści najważniejsza jest miłość, nadzieja, druga szansa, rodzina i więzi rodzinne. Poznajemy niezwykle frapującą historię pewnej rodziny polsko-włoskiej. I te klimaty włoskie mnie urzekły. Akcja toczy się wartko, pełna jest niespodziewanych zwrotów, zawiłej intrygi, w związku z tym zakończenie powieści jest nieprzewidywalne i szalenie zaskakujące. Pisarka świetnie wykreowała główną parę bohaterów, stworzyła interesującą, zabawną historię ich znajomości. A wszystko zaczęło się od pomyłki, a potem to już prawdziwa lawina zabawnych omyłek. Natalia – roztrzepana, zwariowana, spontaniczna, ale i kreatywna, zaskakująca inwencją, refleksyjnością i Maciej  –  niezłe ciacho, obiekt marzeń i westchnień wielu kobiet, tajemniczy facet, to po prostu fajny duet. Ich dialogi zaprawione ironią, grą słów, czarnym humorem są przyczyną ciągłych wybuchów śmiechu. Polecam rewelacyjną komedię romantyczną z wątkiem kryminalnym, która bawi, wzrusza, zaskakuje. Dużo się tu dzieje! Jak dobrze, że będą jeszcze dwie części.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Burda Książki za egzemplarz do recenzji.