„Przyjaciółka” – Iwona Mejza (patronat Mamy Dropsa)

Read More
przyjaciółka

Iwona Mejza, Przyjaciółka, pierwsza część serii obyczajowej „Miasteczko Anielin”, Wydawnictwo Dragon 2022.
Patronat medialny Mamy Dropsa

Iwona Mejza to Autorka dotychczas bardziej kojarzona z kryminałami na wesoło, lekkimi i przyjemnymi w czytaniu. Podjęła jednak decyzję o zmianie gatunku. Zrobiła to z potrzeby serca, zobaczywszy w Internecie obrazek dziewczynki siedzącej na werandzie przytulnego domu i czytającej książkę. Stworzyła więc dla niej małe miasteczko i niewielką społeczność, aby poczuła się w niej bezpiecznie otulona bezinteresowną życzliwością mieszkańców.

9 marca miała miejsce premiera powieści „Przyjaciółka”, pierwszej części serii obyczajowej „Miasteczko Anielin”, którą mam zaszczyt i przyjemność objąć patronatem medialnym. Oby powieść znalazła dobry dom i trafiła do rąk czytelników. Przecież dzisiaj każdy z nas potrzebuje, jak ta krucha dziewczynka z obrazu, otulenia, wytchnienia, bezpiecznej przystani, którą dają nam książki.

Zacznę od tego, co oferuje czytelnikom-turystom uroczy Anielin. Bracia Pruscy zapraszają do księgarni z czytelnią, w której każdy znajdzie coś dla siebie i przy filiżance znakomitej herbaty czy kawy, czekoladkach, ciasteczkach zbożowych miło spędzi czas nad lekturą książki czy na ciekawej rozmowie z którymś z właścicieli. Włoch Romano prowadzi najlepszą pizzerię, restauracja Pod Zagłobą natomiast słynie z pysznej kuchni staropolskiej a cukiernia „Niezapominajka” pani Stefanii zaprasza na sernik i baby drożdżowe. Delikatesy u Agi to sklep Agaty Jaroszowej, kiosk zaś prowadziła Felicja Kotkowa – miasteczkowy monitoring, której uwadze nic i nikt nie umknęło. Na rynku można kupić pamiątki i rękodzieła w sklepiku z tysiącem drobiazgów. Znajduje się tam też apteka, bank, kościół p.w.  św. Elżbiety ze wspaniałym proboszczem ks. Luckiem. Turyści zachwycali się lokalizacją, nazwą, otoczeniem: las, strumień, źródełko z uzdrawiającą wodą, staw zarośnięty tatarakiem, a w nim koncertujące rano i wieczorem żaby. Jednym słowem Anielin to idealne miejsce na celebrowanie rodzinnego życia. A początek lata zapowiada to coraz większy ruch turystów, który ożywi senną, spokojną atmosferę miasteczka.

W Anielinie znalazła cztery lata temu swoje miejsce na ziemi Marta z rodzicami i z maleńką Polą. Bohaterka wróciła tu po studiach. Relacje w rodzinie nie były sielskie ani anielskie, coś ich dzieliło, zatruwał życie jakiś żal, niedopowiedzenia zbudowały mur a przed rodzicami długa wciąż droga do prawdziwego przebaczenia, które mogłoby umożliwić normalne życie. Szczególnie mama czuła się zraniona. Wójcickich poznajemy w chwili, gdy postanowili wyjechać na wczasy do Chorwacji, by spróbować poukładać od nowa swoje życie rodzinne. Do Marty i Poli przyjechała ukochana babcia Czesia ze zdroworozsądkowym podejściem do życia i tolerancją. Babcię i Martę łączyły wspaniałe relacje. Marta marzyła, aby spokojnie żyć, bez żadnych kataklizmów, wychować Polę, spotkać kogoś odpowiedniego, kogo obdarzy zaufaniem i pokocha. Zdjęcie dawnej przyjaciółki  staje się pretekstem do wspomnień. Poznajemy historię przyjaźni Marty i Natalii zwanej Polą. Historię, która z czasem stała się skomplikowana.

Życie zawsze ma w zanadrzu jakieś niespodzianki. Czasami bardzo miłe i przyjemne, ale czasem też cuchnące jak zgniłe jajo. Tych Marta obawiała się najbardziej.

Jak dobrze, że „Przyjaciółka” to pierwsza część świetnie zapowiadającej się serii obyczajowej „Miasteczko Anielin”. Czyta się ją lekko, jest napisana emocjonalnym, obrazowym językiem. Lekturze towarzyszy cała paleta emocji i uczuć. Wydarzenia przesuwają się przed oczyma jak kadry filmu. Czytelnik z łatwością może wejść do świata przedstawionego, być obok Marty i jej towarzyszyć. Bohaterowie są prawdziwi, mają zalety, wady i słabości. Na początku akcja toczy się nieśpiesznie ale z czasem nabiera tempa, zaskakuje czytelnika nagłymi zwrotami. Na światło dzienne wychodzi wiele tajemnic, bo każdy je skrywa. Nie wszystkie zostają jednak odkryte. Jedno jest pewne, że należy się uporać z demonami przeszłości. Jak mawiał ojciec Marty: „Przeszłości nie da się zmienić, ale trzeba ją znać”. Przed Martą nie lada trudne zadanie.

Jestem pewna, że każdy czytelnik znajdzie azyl w uroczym Anielinie. Ludzie się tu znają i wiedzą o sobie prawie wszystko oraz zawsze mogą liczyć w potrzebie na wsparcie, troskę, życzliwość. Ale każdy z mieszkańców ma też swoją tajemnicę, która uwiera, boli, przeszkadza w normalnym życiu. Jedne wciąż są skrywane na serca dnie a niektóre odkryjemy razem z bohaterami. W Anielinie żyją ludzie, którzy mają wady i zalety, nie są idealni, ale prawdziwi.

Gdy Wydawnictwo zaproponowało mi patronat medialny, nie wahałam się ani chwili. Nie znałam kryminalnej strony autorki, bo nie tego szukałam. Już opis zwiastował dobrą powieść obyczajową. Okładka również mnie zachwyciła. Marta z Polą wędrują wśród zieleni, a to przecież kolor nadziei. A teraz okazało się, że to jest powieść na te czasy, powieść pełna nadziei mimo mroku rzeczywistości.

Musicie wiedzieć, że tak jak już napisałam, różowa okładka i anielska nazwa miasteczka to pozory. Anielin nie jest jak z różowego obłoczka – bez wad, bez problemów. To miasteczko jak miejsca, w których żyjemy na co dzień. Miejsca, gdzie łzy przeplatają się z radością, uśmiech ze smutkiem. Ale jedno pozostaje niezmienne – skrawki nadziei, które tak jak Marta próbujemy poskładać w całość.

„Przyjaciółka” to także powieść o różnych obliczach miłości i o jej sile. Miłość jest bowiem najważniejsza. Każdy z nas, gdy jest mu źle, szczególnie potrzebuje otulenia, ciepła, serdeczności, wsparcia, obecności kogoś, swojego miejsca na ziemi – takiego miasteczka Anielin i jego mieszkańców, zawsze niosących pomoc w potrzebie. Marzę o tym, by wejść do kawiarni braci Pruskich i uciąć z nimi przy pysznej kawie pogawędkę o książkach, o życiu. Widzę też siebie u Marty na hamaku z książką czy na spacerze z rezolutną Polą.

Mam nadzieję, że zachęciłam was do sięgnięcia po tę wzruszającą i pełną emocji książkę. Ja już niecierpliwie czekam na następny tom powieści.

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwem Dragon

„Dajmy sobie nową szansę” – Beata Agopsowicz (#MamaDropsaCzyta)

Read More
dajmy sobie nową szansę

Beata Agopsowicz, Dajmy sobie nową szansę, Wydawnictwo eSPe 2022.
#MamaDropsaCzyta

Wielką radość sprawiła mi możliwość zrecenzowania najnowszej powieści Beaty Agopsowicz „Dajmy sobie nową szansę”, wydanej w serii ”Opowieści z wiary”. To moje drugie spotkanie z książką Autorki, doświadczonej pedagog i mediatorki rodzinnej. Książka miała swoją premierę 14 lutego 2022. Zapraszam na garść refleksji po jej lekturze.

W życiu nie ma przypadków. To tylko zaskakujące i dobrze przemyślane pomysły Boga, by dać człowiekowi kolejną szansę!

W tej mądrej i przejmującej opowieści poznajemy losy jakże różnych, poranionych i nieszczęśliwych bohaterów: Konrada, Agaty, Iwony, Ryszarda i Antoniego. Autorka wprowadziła całą plejadę bohaterów na karty powieści. Początkowo, żeby się nie pogubić, zapisywałam ich imiona, bowiem prawie każdy z nich miał rodzinę. Szybko jednak zorientowałam się, że książka ma kompozycję puzzlową i potrzeba uważności i cierpliwości, aby poszczególne puzzle-wydarzenia utworzyły obrazek pt. „Przebaczenie nową szansą”. Zbieg okoliczności i przypadków, zaskakujące zwroty akcji były zamierzone i  zamieniły się w niespodziewany acz skuteczny plan, który Bóg krok po kroku wprowadzał w życie bohaterów. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Czy bohaterowie zaufają Bogu i wprowadzą Jego plan w życie, zyskując nową szansę na szczęście i miłość?

Na samym początku poznajemy Antoniego, starszego pana, któremu doskwierała samotność, jedynie kościół był dla niego miejscem pełnym ludzi. Był pewien, że żadna zmiana nie jest już możliwa w jego życiu. Dlaczego Antoni stronił od ludzi? Jakie błędy popełnił w młodości? W jaki sposób pragnął odpokutować swoją przeszłość? Pojawił się też Konrad, który po odejściu żony samotnie wychowywał troje dzieci, zmagając się z problemami i tracąc nadzieję na szczęście. Zraził się do miłości, jedynie dzięki miłości do dzieci jakoś się trzymał. Z kolei Iwona, atrakcyjna architektka, jest typem perfekcyjnej kobiety, żony oraz matki, ale jej życie z czasem zaczęło się rozsypywać jak źle zaprojektowany dom, postawiony na piasku. Ryszard natomiast mimo usilnych starań nie mógł znaleźć stałej pracy, w której mógłby wreszcie się odnaleźć, aby sprawić radość rozczarowanej żonie Magdzie. Potrafił być świetnym tatą i ogarnąć dom. Żona, zajęta pracą, straciła to, co dla kobiety istotne – radość macierzyństwa. Agata to bohaterka, której na początku nie polubiłam. Dopiero gdy połączyłam ze sobą więcej puzzli-wydarzeń z jej życia, odkryłam, że trudne dzieciństwo popchnęło ją do szeregu desperackich kroków. Z czasem jednak bohaterka zrozumiała, jak wielką krzywdę wyrządziła swoim bliskim i pogrążyła się w poczuciu winy. Bohaterów połączyło przeżywanie trudności w relacjach małżeńskich.

Relacji nie można ulepić na nowo jak rozsypanej babki z piasku. Z zawiedzionej i zdeptanej miłości trudno ulepić taki sam kształt, jaki tworzyła dawniej. Można próbować zbudować coś podobnego, ale to nigdy nie będzie to samo.

Co się stanie, gdy drogi bohaterów się skrzyżują? Czy to przypadek? Nie, to sprawi Bóg dalej obecny między nimi mimo zerwanych więzi w małżeństwie. W małżeństwie sakramentalnym On trwa i błogosławi. Ale każdy człowiek ma wolną wolę i możliwość wyboru. Jeśli przebaczy najpierw sobie błędy a  następnie małżonkowi, może się nawrócić, wypełnić Boży plan i dać sobie nową szansę na szczęście i miłość.

Jeśli jesteś, to zrób coś. Potrzebuję Twojej pomocy. Pokaż, że istniejesz i że potrafisz rozwiązywać takie beznadziejne problemy.

Jezu, jeśli istniejesz, zrób coś… Pomóż mi wreszcie normalnie żyć.

Pisarka zabiera nas też do kościoła w Wałczu i do Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej do Skrzatusza, niezwykłej perły pełnej Bożej obecności, dowiadujemy się o cudownych właściwościach wody ze źródełka. A czy Wigilia i Boże Narodzenie dokona cudów w rodzinach bohaterów zgromadzonych przy wspólnym stole? Tego dowiecie się z lektury. Potrzebne tu będą zapasy chusteczek higienicznych!

Wzruszające są te momenty, w których bohaterowie przypominają sobie o Bogu, modlą się, wstępują do kościoła, przypominają słowa modlitw, słowa pieśni o Bożej miłości, wspominają słowa matki o hojności Boga i wydaje się im, że „Jezus wpatruje się w niego, tak jakby czegoś od niego oczekiwał”, „wydawało się jej, że figura Chrystusa spojrzała jej prosto w oczy”. I odtąd cuda się dzieją… Bo to nie jest chwilowy uśmiech losu.

Beata Agopsowicz wykreowała ciekawe portrety psychologiczne bohaterów i historie ich rodzin. Są prawdziwe i jak to w życiu bywa – radość się z troską plecie, poznajemy bowiem ich problemy, ale i radości, świat przeżyć wewnętrznych, gonimy z nimi za ich marzeniami. Poznajemy różne oblicza miłości. Wiara w Boga czyni cuda, odmienia ich życie, naprawia relacje, buduje od nowa i uświadamia, co jest najważniejsze w życiu. Zaufanie Bogu nie jest łatwe, wymaga bowiem cierpliwości. Warto też sobie uświadomić, że można w sytuacjach kryzysowych skorzystać z pomocy terapeuty, który pomoże uporać się z demonami przeszłości.

Zachęcam gorąco do sięgnięcia po pełną emocji, mądrą powieść Beaty Agopsowicz i inne powieści w serii „Opowieści z wiary”.

Tekst powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem eSPe.