„Dziewczyna ze słonecznikiem” – Aleksandra Rak (patronat Mamy Dropsa)

Read More
dziewczyna ze słonecznikiem 3d

Aleksandra Rak, Dziewczyna ze słonecznikiem, Wydawnictwo Dragon 2022.
#MamaDropsaCzyta

15 czerwca 2022 to dzień premiery najnowszej powieści Aleksandry Rak „Dziewczyna ze słonecznikiem”, którą mam ogromną przyjemność objąć patronatem medialnym. Wypełniona kolorami i zapachem farb opowieść o ludziach, którzy pragną miłości i akceptacji – z okładki serdecznie poleca książkę Anna Ziobro. Bardzo sobie cenię pióro obu zdolnych i stale doskonalących swój warsztat pisarski Autorek.

Do lektury, również z okładki, zaprasza śliczna, rudowłosa dziewczyna z okładki na tle pola słoneczników. Kojarzą się one ze słońcem, gorącym latem, życiem, ciepłem, radością, optymizmem, nadzieją. Te silne kwiaty swoje twarze okolone żółtymi płatkami zawsze zwracają w stronę słońca. Stały się natchnieniem dla wielu twórców zarówno w malarstwie, jak i w literaturze. Natchnęły też i Aleksandrę Rak…

Do napisania powieści zainspirował Autorkę, absolwentkę kulturoznawstwa, niezwykły obraz „Dziewczyna z perłą”, nazywany „Mona Lisą Północy” a namalowany przez wyśmienitego malarza niderlandzkiego Johannesa Vermeera. Pragnęła go unowocześnić, stąd pojawiły się ukochane kwiaty słoneczniki. Pisarce bardzo zależało na umieszczeniu akcji powieści w Mikołowie, w którym się wychowała.

Słoneczniki uwielbia także Łucja, główna bohaterka powieści, której mama Judyta prowadziła kwiaciarnię i znała mowę kwiatów. Łucja pracowała w Domu Kultury w Mikołowie, gdzie prowadziła warsztaty artystyczne dla dzieci z wykorzystaniem darów jesieni. Tam poznała malarza Kacpra, syna znanego artysty Joachima Blendowskiego i jego przyjaciela Bonifacego, muzyka. Łucja to dziewczyna pełna optymizmu, radości życia, zachwycająca się barwami jesieni, uwielbiająca kwiaty a szczególnie słoneczniki. Często w kwiaciarni rodziców można ją znaleźć z naręczem słoneczników, które były dla niej pięknym,  złotym skarbem. Patrzyła tylko w jasną stronę życia i emanowała radością, zarażając nią innych. Dziewczyna miała świetne relacje z rodzicami, zawsze mogła liczyć na ich wsparcie. Była silna jak … słonecznik na jej tatuażu zdobiącym ramię – piękny, żółty, otoczony zielonym bluszczem. Uczyła się samodzielności w małym mieszkanku po babci. Lubiła też czytać przy zapalonych świeczkach zapachowych i zbierała figurki jeży – „kochała takie bibeloty miłością szczerą i prawdziwą”. Przyjaźniła się z Kasią, z którą razem pracowała.

Kacper i Bonio – przyjaciele, pojawili się przypadkiem w życiu Łucji i obaj w nim namieszali. Bonifacy wydawał płytę z zespołem i szukał modelki na okładkę albumu. Łucja idealnie się nadawała ze swoim optymizmem. Po prostu przyciągnęłaby ludzi. Seria zdjęć okazała się niezbyt trafiona, dlatego też poprosił przyjaciela o namalowanie portretu dziewczyny. Dziewczyna miała niezły orzech do zgryzienia, bo spotykała się z Boniem a podczas pozowania zaczęła coraz częściej myśleć o Kacprze. Czy mamy tu do czynienia z klasycznym trójkątem? Będziecie zaskoczeni, jak poprowadziła ten wątek Autorka.

Autorka poruszyła w powieści dość istotny problem wywierania presji, wyznaczania drogi życiowej dzieciom przez rodziców. Kacper jako syn znanego malarza nie miał łatwego życia. Ojciec to facet apodyktyczny, wymagający, wyzbyty uczuć, zawsze krytykujący zarówno syna, jak i żonę. Oboje stracili nadzieję na zmiany. Syn usiał żyć zgodnie z planem wytyczonym mu przez ojca – studia, doktorat, praca na uczelni. Nie mógł opuścić domu rodzinnego, związany pewną tajemnicą z ojcem. To nie był dobry sposób zahartowania syna, by w przyszłości osiągnął wszystko dzięki nieustępliwości. Zastraszanie, szantażowanie, upokarzanie… Czy tak postępuje wobec syna prawdziwy ojciec? Niesamowicie wrażliwy Kacper nauczył się wręcz perfekcyjnie skrywać emocje, chować się za okularami. A przecież to mogło go doprowadzić do destrukcji. Terapie zawodziły. Zawsze natomiast mógł liczyć na pomoc przyjaciela. Czy Kacper otrząśnie się z tego marazmu, w jaki go wpędził ojciec? Czy zawalczy o samego siebie, by móc decydować o sobie i podążać własną drogą przez życie, realizować swoje plany, gonić za marzeniami.

Podczas pracy nad obrazem w pracowni malarza Leonarda okazało się, że tatuaż ze słonecznikiem na ramieniu  Łucji to projekt, szkic Kacpra. Był z niego bardzo dumny. Skąd i jak dziewczyna go zdobyła? Czy to na pewno był przypadek, dziwny zbieg okoliczności? Podobno przypadki nie istnieją. Jakiego odkrycia z kolei dokonała dziewczyna w domu Leonarda? Tych tajemnic Wam nie zdradzę. Pisarka mnie też bardzo zaskoczyła takim poprowadzeniem fabuły.

Przyszło mu na myśl, że przypomina liść. Wielobarwny, ciekawy, jesienny liść, który opiera się przeznaczeniu i wytrwale trzyma się gałęzi drzewa. Soczysty, kolorowy, żywy.

Akcja powieści nabiera tempa, pojawiają się nowi bohaterowie, nagłe zwroty akcji, emocje narastają, nic nie jest przewidywalne. Ta historia staje się taka zawiła. Bohaterowie są świetnie wykreowani, tacy prawdziwi z krwi i kości, a ich historie nieoczywiste. Powieść jest napisana lekkim stylem i pięknym, emocjonalnym, plastycznym językiem. Zakończenie  bardzo mnie zaskoczyło i wzruszyło.

Dla Łucji w końcu stały się jasne słowa mamy, że musi odnaleźć w życiu drugi słonecznik, który ją wesprze, gdy zabraknie słońca, aby razem mogli wzrastać. Czy tak się też stanie? Wszak każdy człowiek potrzebuje miłości i akceptacji…

Aleksandra Rak w powieści przekazuje, że nie należy zapominać, że otaczający nas świat jest pełen barw i emocji. Wystarczy tak naprawdę niewiele, aby je dostrzec. Łucja całą swoją osobowością pokazała nam, ze należy iść jasną stroną życia, wybierając pogodę ducha. To daje nam siłę do walki z problemami. Gdy jej było smutno, wystarczyło zajrzeć do kwiaciarni, wyjść ze słonecznikiem w dłoni, a „piękny, żółty i optymistyczny kwiat sprawiał, że się uśmiechała i czuła ciepło”. Łucja swoim optymizmem oddziaływała na Kacpra, roztaczając wokoło jasną barwę, skoro malarz zaczął dostrzegać wokół kolory i postanowił namalować obraz akrylami. Nie wszystko było czarne lub białe, jak uczył ojciec. Kacper nie chciał też zawieść przyjaciela.

Ta opowieść pachnie też farbami, bowiem w pracowni Leonarda poznajemy tajniki pracy malarza, obserwujemy Kacpra podczas malowania obrazu. Dopatrujemy się pewnych podobieństw… i razem z Łucją utwierdzamy się w pewnym przekonaniu. Autorka znowu zaskoczyła mnie swoim pomysłem. Nic więcej nie napiszę. Warto się o tym przekonać podczas lektury.

Polecam z całego serca tę idealną książkę na długie, letnie wieczory.

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwem Dragon.

„Serce lasu” – Patrycja Żurek (patronat Mamy Dropsa)

Read More
serce lasu okładka 3d

Patrycja Żurek, Serce lasu, Wydawnictwo Dragon 2022.
Patronat medialny Mamy Dropsa

Powieść obyczajowa Patrycji Żurek „Serce lasu” to nie tylko śliczna okładka, która kusi do lektury. Historię poleca Aleksandra Rak, jedna z ulubionych Dropsowych Autorek.

Ta magiczna, pachnąca lasem i pełna emocji opowieść jest jak plaster na zranioną duszę.

Zapraszam zatem do lektury recenzji tej niezwyklej powieści o przeznaczeniu, przed którym nie ma ucieczki i o miłości, która uzdrawia najgłębsze rany. Nie, to nie jest żaden ckliwy romans. Powieść chłonie się wszystkimi zmysłami.

Libusza i Iwo to para świetnie wykreowanych bohaterów, wywodzących się z dwóch różnych światów. których losy splotły się przypadkiem w Rymanowie Zdroju. Czy to był przypadek, czy jednak przeznaczenie?

Iwo to facet ambitny, pełen pasji, twardo stąpający po ziemi, konsekwentnie dążący do celu, zdeterminowany, pracoholik, odczuwający wsparcie ze strony rodziców. Jeden błąd. Nieprawidłowa ocena sytuacji. Źle wzięty zakręt. Wściekłość. Stracił w wypadku narzeczoną i nie mógł sobie poradzić z jej śmiercią. Obwiniał się, popadł w depresję, zaniedbał rodzinną firmę i został zmuszony do wyjazdu na leczenie do Rymanowa. Niekoniecznie wierzył w powodzenie terapii. Miał jednak czas, aby przemyśleć całe swoje życie i znaleźć jakieś wyjście z tej beznadziejnej sytuacji. Musiał przede wszystkim odnaleźć siebie, skoro nie miał zdolności cofania czasu. Sam sobie nie mógł pomóc. Jego wołanie o pomoc ktoś jednak usłyszał.

Libusza to lokalna wiedźma z lasu, zielarka, czarodziejka z chatki, posiadała nadnaturalne zdolności,  dar, który pozwalał jej na kontaktowanie się ze zmarłymi. Już na pierwszym spotkaniu z Iwem poczuła, że jej przeznaczeniem jest mu pomóc. To ona usłyszała wołanie i odczytała emocje mężczyzny. Mimo jego sceptycznej postawy, niedowiarstwa w jej zdolności postanowiła mu pomóc. Jednak Iwo musiał  do tego dojrzeć i się przygotować. Czarodziejka poleciła mu lekturę Sylvii Browne „Życie po Drugiej Stronie”. Chciała też poznać całą rodzinę i relacje między jej członkami, bo „poznać rodzinę, to poznać człowieka”. Czy w końcu Iwo pozwolił sobie pomóc? Jaką rolę odegrał w życiu Libuszy?

Patrycja Żurek do roli terapeuty włączyła także las. Wprawa do serca lasu, odkrywanie jego uroczych zakątków, zapach, dźwięki to wszystko sprawiło, że podczas wędrówki do serca lasu między bohaterami rodzi się miłość. Odkrywali podczas wędrówki przed sobą swoje historie, odczuwając działanie jakiejś dziwnej siły, pod której wpływem zaczynają się zmieniać. Stają się bratnimi duszami. Odnajdują siebie, swoje marzenia, wytyczają nowe cele. Odzyskują krok po kroku wolność, radość, bo robią to, czego sami chcą. Nikt nie wywierał na nich presji, nie zmuszał ich do niczego. Wiedzieli już, czego tak naprawdę potrzebowali: akceptacji, miłości, bliskości, ciepła, obecności drugiego człowieka, wolności. Po prostu pragnęli spokojnie i szczęśliwie żyć.

„Serce lasu” to powieść o różnych obliczach miłości. Najsmutniejszą twarz przepełnioną cierpieniem nosi miłość toksyczna, a doświadczyli jej oboje bohaterowie. Teraz we dwoje muszą się z niej uwolnić. Czy miłość rodząca się między nimi im w tym pomoże?  Jej twarz była pogodna, bo wyrażała nadzieję, że się to uda. Libusza miała w sobie tyle miłości, że obdaruje nią nie tylko Iwa. Jeśli kogoś kochasz, uwolnij go, jeśli wróci, będzie twoim na zawsze. Bohaterka sprawiła, że Iwo podjął decyzję o wyjeździe, by postawić na przepracowanie swoich traum do końca, zmienić perspektywę patrzenia na rodziców, nie powielać ich błędów i zachowań, zająć się swoim rozwojem, podjąć ważne decyzje życiowe, by poczuć się sobą w pełni, uwolnić swoje marzenia – po prostu chciał zorganizować swoje życie od nowa. U Libuszy podczas nieobecności Iwa też wiele się zmieniło. Postanowiła skoncentrować się na sercu, nie chciała już kontynuować dzieła przodkiń, zapragnęła pomagać innym. Pragnęła spędzić resztę życia z Iwem. Czy po rozłące bohaterowie się odnaleźli Czy Libusza wpuściła mężczyznę do swojej rzeczywistości?

W powieści pojawiła się jeszcze miłość matczyna tak pięknie namalowana słowami, emocjami i uczuciami przez Autorkę – Libusza i dziewczynka „trudna, kochana, ale trudna”. Mila jest wrażliwa, to piękna dusza. Chciałam dać temu dziecku coś, czego mam w nadmiarze. – Co takiego?- zapytał, choć podejrzewał, jaka będzie odpowiedź. – miłość – szepnęła. Powiem tylko, że Mila chce polubić Iwa, ponieważ Libusza się przy nim uśmiechała. Wątek z Milą dostarczył mi wielu wzruszeń.

Skoro jednym z bohaterów powieści jest las, to należy wspomnieć jeszcze o jednym obliczu miłości – do natury, do przyrody, która koi, cieszy oko i serce, a kontakt z nią staje się często przyczynkiem do rozmyślań nad sobą, do medytacji. Pisarka zabrała czytelnika do iście poetyckiego świata. Opisy lasu w Rymanowie czy w Białowieży są przepełnione magią, niesamowitą aurą, bo w sercu lasu czy w Miejscu Mocy można się natknąć na święte gaje, miejsca obdarzone przez dawnych Słowian szczególną czcią. W bohaterach  budziły zachwyt nad otaczającą przyrodą. Iwo nie umiał do tej pory cieszyć się pięknem natury. Podczas wyprawy uświadomił sobie, że pokochał Libuszę. Musiał jednak najpierw odnaleźć siebie, żeby jej to wyznać.

Patrycja Żurek tak poprowadziła fabułę, że z łatwością weszłam do świata przedstawionego, by towarzyszyć i przeżywać z bohaterami wydarzenia. Czasami byłam w realnym świecie pełnym zaskakujących zwrotów akcji, a następnie przenosiłam się do baśniowego świata. Libusza mnie urzekła, oczarowała swoją osobowością, darem rozmów ze zmarłymi, czy przepowiadania. Autorka świetnie ją wykreowała, że nie odczuwałam żadnego strachu, że wiedźma z lasu rzuci na mnie zły czar. Wprost przeciwnie, podczas spaceru w moim ulubionym lesie będę szukać Libuszy.

Powieść wniosła dużo spokoju do mojego serca, ukoiła lęki. Dodała także odwagi, wiary i nadziei, że nigdy nie jest za późno na otwieranie się na nowe, na zmianę życia, na odnalezienie w życiu tego, co jest ważne. A mnie często towarzyszą lęki przed zmianami.

Polecam Wam tę świetnie napisaną powieść o poszukiwaniu siebie, o akceptacji, o tolerancji a przede wszystkim o otworzeniu się na miłość. Ne wywierajmy presji na drugiego człowieka, nie organizujmy mu życia. Kochając, pamiętajmy o daniu wolności i przestrzeni.

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwem Dragon.