„Brakujący obrazek” – Anna Ziobro (#MamaDropsaCzyta)

Read More
ziobro brakujący obrazek

Anna Ziobro, Brakujący obrazek, Wydawnictwo Dragon, 2021.
#MamaDropsaCzyta

Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

                                                                               Wisława Szymborska

13 października miała miejsce premiera trzeciej powieści Anny Ziobro „Brakujący obrazek”. Autorka dała się poznać jako specjalistka od trudnych tematów. Oto jak w jednym z wywiadów tłumaczy swój wybór:

Moim celem jest skłaniać czytelników do refleksji, ponieważ słowo pisane ma moc. Może otworzyć ludziom oczy. To nie są tematy wygodne, ale trzeba o nich mówić. Dostaję też sygnały od czytelników – myślą w ten sam sposób.

Zapraszam do lektury garści moich refleksji po lekturze powieści.

Anna Ziobro podarowała czytelnikom pełną emocji i boleśnie prawdziwą zimową opowieść, bez lukru, o nadziei, przebaczeniu i sile siostrzanej miłości. Wprawdzie nie kieruję się okładką przy wyborze książki, ale ta szczególnie przykuła moją uwagę. Tytuł powieści nabierze metaforycznego znaczenia, jeśli przyjrzymy się uważnie dziewczynie z okładki. W zimowej scenerii smutna dziewczyna siedzi samotnie na ławce, jej mina wskazuje na to, że jest smutna. Wzrok utkwiony w ziemię. Na białej ławce dużo wolnego miejsca. Biel dookoła potęguje uczucie smutku, chłodu emocjonalnego. To oczywiste, że kogoś brakuje… Każdemu bohaterowi z powieści kogoś lub czegoś brakuje do normalnego życia.

Akcja powieści toczy się dwutorowo, rozpoczyna ją prolog, część pierwsza „Szesnaście lat wcześniej…”, druga „Piętnaście i pół roku wcześniej…” i ostatnia „Teraz…” a na końcu epilog. Stosując celowo ten zabieg, Autorka chciała nam uzmysłowić, jak bardzo traumatyczne dzieciństwo kształtuje człowieka. Bagaż doświadczeń z dzieciństwa zabieramy w dorosłość. W prologu poznajemy bohaterkę powieści Olę, dla której Maja, kilkunastoletnia córka i Staszek, teść stanowią jedyną rodzinę. Brakuje w niej męża Oli, taty Mai, babci, żony Staszka. Wyjechali do Ameryki. Ola tęskniła jedynie za swoją młodszą siostrą Natalią, miała nadzieję, że kiedyś jeszcze się spotkają i naprawią zerwane więzi.

W pierwszej części poznajemy traumatyczne dzieciństwo bohaterki. Wychowała się z młodszą siostrą Natalią w domu tyrana i oprawcy stosującego wobec żony i córek przemoc fizyczną i psychiczną oraz ekonomiczną. Brakowało miłości, czułości, radości, ciepła i spokoju oraz poczucia bezpieczeństwa. Nieodłącznym towarzyszem był wręcz paraliżujący strach. Zastraszona matka biernie się wszystkiemu przyglądała i nigdy nie stanęła w obronie dzieci. Oprawca doskonale wiedział, jak sprawować władzę tyrana w domu. Szantaż emocjonalny zrobił swoje. Ani żonie, ani córkom nigdy nie przyszło do głowy, żeby gdzieś szukać pomocy. Despotyczny ojciec był znanym w mieście policjantem, nikt by im nie uwierzył. Z bólem serca i ze łzami w oczach czytałam tę część opisującą z detalami, jak żyje się w przemocowym domu. Mała Natalka wolała spędzać czas w mieszkaniu swojego przyjaciela. Nikt z sąsiadów nie reagował na odgłosy awantur w domu. Ofiarom przemocy domowej jedynie terapia może pomóc w powrocie do normalności. Bez niej sobie nie poradzą, gdyż w dorosłym życiu stale będzie im towarzyszyć niskie mniemanie o sobie, przekonanie, że do niczego dobrego się nie nadają, nic im nie wyjdzie mimo starań. Ze związku przemocowego wychodzi się niełatwo, jest to bowiem skomplikowany proces i wymaga od ofiary niesamowitej odwagi i determinacji. Trzeba stoczyć wręcz walkę o siebie. To nadal bardzo ważny problem i często zamiatany pod dywan, omijany przez autorów, którzy nie chcą targać emocjami czytelników, chcąc im książkami zapewnić mile spędzony czas, odskocznię od problemów dnia codziennego.

Kilkanaście lat później w życiu Oli pojawił się na krótko mąż, pojawiło się też dziecko, marzenia młodzieńcze należało odłożyć na później lub nigdy. Ola musiała się zmierzyć z samotnym macierzyństwem a dom zapewnił jej Staszek, teść. Ta postać zapadła w moje serce. Był dla niej bardzo dobrym ojcem, kochającym dziadkiem i mądrym życiowo człowiekiem. Dzięki jego inicjatywie Ola zdobyła zawód i mogła zamieszkać z Mają w Lublinie. Córka wyrosła na mądrą acz zbuntowaną nastolatkę. Musiała zaistnieć w lubelskim środowisku, co dla dziewczynki ze wsi nie było takie łatwe. Chodzi tylko o to żebyś udowodniła, że nie jeteś sztywniarą… Albo wieśniackim zgredem, kumasz?

Anna Ziobro poruszyła w powieści kolejny ważny temat dotyczący życia nastolatków, wywierania presji na słabszych, zmuszania do kradzieży, żeby czymś zaimponować w grupie z mocnym przywódcą na czele. Maja nie mogła od nich odstawać. Na szczęście w życiu Oli pojawił się Jacek, policjant (ale jakże inny od jej ojca despoty, absolutne przeciwieństwo), mądry, rozsądny, pełen dobrych emocji człowiek, który w porę wpłynął na zdesperowaną Maję. Zbuntowanej nastolatce tak bardzo brakowało na co dzień ojca. Czy Ola ułoży sobie po latach życie osobiste? Czym ją zaskoczy życie? Co u Natalii po latach? Jej los ogromnie mną wstrząsnął. Brakującą rodzinę zastąpił jej przyjaciel Piotr. Jestem pełna podziwu dla jego siły, determinacji i cierpliwości. Przyjaźń zobowiązuje! I to jest piękne. Dodam tylko jeszcze, że siostry przez przypadek się spotkają. Marzenie Oli się spełni, ale wiele się jeszcze złego wydarzy w ich życiu, aby Ola i Natalia uwolniły się od demonów przeszłości. O tym przekonacie się, biorąc książkę do ręki.  Zakończenie powieści jest niesamowicie wzruszające, ale napawa nadzieją. Czy w „Brakującym obrazku” zabraknie w końcu braków? A czy oprawcy zabrakło kogoś lub czegoś?

Niewątpliwym atutem powieści jest kreacja autentycznych bohaterów, namalowanie słowami ich ciekawych portretów psychologicznych i ich prawdziwych, bolesnych historii. Autorka jest bardzo wnikliwą obserwatorką rzeczywistości, w której dostrzega wiele problemów. Przecież takie rodziny możemy spotkać obok nas. Styl powieści jest lekki, ale niebanalny, język zaś piękny, emocjonalny i plastyczny. Widać niezwykłą staranność Autorki o język i dbałość o szczegóły. Mam ostatnio szczęście do mądrych książek z ważnym przesłaniem napisanych przez młodych i zdolnych Autorów. Całym sercem będę ich wspierać.

Polecam z całego serca „Brakujący obrazek” – pełną różnych emocji wzruszającą do łez i chwytającą za serce powieść o sile siostrzanej miłości i sile przyjaźni, o wybaczeniu, o samotności, ale i o nadziei, że jutro będzie lepiej. To kolejna powieść o trudnym problemie przemocy domowej, w której Autorka uwrażliwia nas na to, co się wokół nas dzieje.

Wydawnictwu Dragon bardzo dziękuję za egzemplarz recenzyjny !

„Za ścianą ciszy” – Anna Ziobro (#MamaDropsaCzyta)

Read More
za ścianą ciszy anna ziobro

Anna Ziobro, Za ścianą ciszy, Wydawnictwo Dragon 2021.
#MamaDropsaCzyta

Pełna emocji historia niezwykłej dziewczyny, poruszająca ważny społecznie problem. Serdecznie polecam!

Edyta Świętek

Skoro książkę poleca na okładce jedna z moich ulubionych Pisarek, to skorzystałam z propozycji Wydawnictwa Dragon i przeczytałam tę niezwykłą historię, która dotknęła mnie osobiście jako matkę wspaniałej dziewczyny z niepełnosprawnością. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Autorki, więc najpierw musiałam bliżej poznać Annę Ziobro.  Rzeszowianka, tłumaczka, korektorka, pasjonatka książek i gór, mama, żona, właścicielka psa. Zadebiutowała książką „Tysiąc kawałków” w 2020 roku – można przeczytać na skrzydełku książki. W jednym z wywiadów przeczytałam, że Autorkę inspiruje życie, stąd inspiracje czerpie z codziennych obserwacji, rozmów z przygodnie spotkanymi ludźmi. A w wysokich górach podczas wędrówek układają się pomysły i plany na książkę.

 A o czym jest powieść „Za ścianą ciszy”? Główna bohaterka mojej powieści jest kobietą, z którą los nie obszedł się łagodnie. Jej życie jest naznaczone chorobą, niezrozumieniem i agresją ze strony otaczającego świata, śmiercią bliskiej osoby, toksyczną relacją… Bagaż negatywnych doświadczeń jest bardzo ciężki, ale chciałam nakreślić tę historię tak, by było widać światełko w tunelu. Mam nadzieję, że czytelnicy je dostrzegą – opisuje Anna Ziobro. Historia Idy jest fikcyjna, aczkolwiek oparta na solidnym researchu. Bohaterka cierpiała na wrodzony obustronny niedosłuch przewodzeniowo-odbiorczy, nosiła protezę słuchu, traciła słuch i z czasem groziła jej całkowita głuchota. Rodzice i młodsza siostra Agata postrzegali Idę jako „normalne” dziecko a potem dziewczynę.

A jaka była Ida i z czym się zmagała, idąc przez życie? To śliczna dziewczyna z kasztanowymi loczkami obdarzona niesamowitą wrażliwością i artystyczną duszą, która pragnęła „normalnie” żyć, czyli chodzić do szkoły osiedlowej, potem do liceum, marzyć, realizować i rozwijać swoje pasje, być szczęśliwą, tęsknić za miłością, przyjaźnią tak jak jej rówieśnicy. Przecież malutki aparacik słuchowy udawało się ukryć pod włosami. Ona chciała, by kiedyś być trochę mniej normalna inaczej, a trochę bardziej niż wszyscy. Rówieśnikom jednak aparacik przeszkadzał, stąd też doznała w szkole wielu upokorzeń, wyśmiewano ją, obrażano, ironizowano, dokuczano, wyśmiewano, postrzegano ją bowiem jako kalekę. Ida – inwalida! Musiała się z tym zmagać, co odbiło się na jej psychice, malała samoocena, pojawił się stres, uciekała więc w głąb siebie, zamykała się, bała i za ścianą ciszy rysowała. Z zapałem tworzyła grafiki komputerowe. To był jej cały świat, w którym mogła być sobą. Ida miała zawsze oparcie w rodzicach i siostrze. A  oni jej nie okłamywali i nie dawali złudnych nadziei. Łączyły ich wspaniałe relacje. Bardzo kochali i traktowali Idę zawsze jako „normalną” dziewczynę. Ojciec przekazał jej ważną wskazówkę życiową: Szczęście nie zależy od tego, czy jest się takim samym jak wszyscy, czy zupełnie innym. Zależy od nas samych. Sami kształtujemy je dla siebie, nieważne, w jakim jesteśmy miejscu, czym się zajmujemy ani jak widzą nas inni. Pewne traumatyczne doświadczenia z czasów szkolnych, rodzinne przeżycia, toksyczny związek z facetem egocentrykiem zadufanym w sobie położyły się cieniem na psychice bohaterki. Katastrofa goniła katastrofę. Ida zauważyła, że ludzie bywają w praktyce głuchsi niż ona. Chociaż mają świetny słuch, są skorzy puszczać mimo uszu niewygodne uwagi, drażniące komentarze czy opinie, z którymi się nie zgadzają. Ze strachu  przed samotnością i z powodu braku wiary w siebie, w swoją normalność tkwiła w związku z Maćkiem. Stała się głucha, ślepa, bezwolna. Po kolejnej katastrofie udało się jej uwolnić z tych traumatycznych wręcz relacji.

W dniu swoich trzydziestych urodzin Ida przypadkowo spotkała Adama, mężczyznę z trudną przeszłością, który samotnie wychowywał sześcioletnią córkę Kaję. O każdym bolesnym przeżyciu świadczyły liczne blizny na jego ciele i duszy. Czy tych dwoje osamotnionych, poturbowanych i niepasujących do świata rozbitków życiowych ma szansę na szczęśliwe życie? Wszak obydwoje marzyli o miłości i szczęściu. Ich historia zasługuje na szczęśliwe zakończenie. Tego wam nie zdradzę, musicie przekonać się sami, sięgając po książkę.

Książka głęboko zapadła w moje serce. Aż trudno uwierzyć, że jest to druga powieść w twórczości Autorki. Odważyła się poruszyć tak trudny społecznie problem osoby z niepełnosprawnością i jej walkę o swoją normalność. Temat wciąż traktowany po macoszemu, bo po co dostarczać czytelnikom takich przygnębiających emocji. Annie Ziobro to się znakomicie udało. Stworzyła świetne kreacje bohaterów, bardzo ciekawe portrety psychologiczne i ich historie, skłaniające do wielu refleksji.

Czytelnik z łatwością może przeniknąć do ich świata, by współodczuwać z nimi emocje. Są tak autentyczni i wiarygodni. Cisza Idy krzyczy, woła, apeluje, by ludzie mieli więcej empatii, zrozumienia, tolerancji dla osób z niepełnosprawnością. Przecież każdy człowiek pragnie normalności, miłości, przyjaźni, szczęścia, spełnienia swoich marzeń i pragnień, rozwoju pasji. Z kolei blizny Adama świadczyły o traumatycznych wydarzeniach rodzinnych, samotności, cierpieniu samotnego ojca rezolutnej i radosnej Kai, która była słoneczkiem w życiu tatusia. Pisarka poruszyła także w powieści wiele trudnych problemów: odrzucenia, adopcji, samookaleczenia, depresji a nawet myśli samobójczych. Pokazała też, do czego może doprowadzić zazdrość i zawiść. Jak dobrze, że w ciemnym tunelu zabłysło światło nadziei, wiary i miłości, które mogą sprawić cuda. Jest to także książka o miłości i jej różnych obliczach, o relacjach interpersonalnych, o mocy przyjaźni.

Walorem powieści jest także jej lekki styl, emocjonalny i obrazowy język, który wywołuje w czytelniku całą paletę emocji i uczuć. Pisarka zastosowała w narracji inwersję czasową, co sprawia, że książkę trudno odłożyć nawet na chwilę.

Jak już wspomniałam, jestem mamą dorosłej córki  z niepełnosprawnością ruchową. Wydarzenia z dzieciństwa Idy przypomniały mi różne obrazki z życia szkolnego córki i przykre przeżycia, doświadczenia związane z reakcją prześmiewczą koleżanek i kolegów. O innych bolączkach rodziców pragnących normalności nie muszę tu pisać, bowiem Autorka przedstawiła je w powieści.

Z całego serca polecam Wam powieść. Autorce dziękuję za poruszenie trudnego acz ważnego społecznie problemu. Czekam na następne powieści.

Wydawnictwu Dragon dziękuję serdecznie za egzemplarz recenzencki.