„Wyprzedaż snów” – Marzena Rogalska


Kilka tygodni temu na ekrany polskich
kin wszedł film Po prostu przyjaźń. Z
tej okazji w telewizji śniadaniowej (i nie tylko) dyskutowano o istocie tej
wartości. Jutro po raz drugi obejrzę tę produkcję. To dobry moment, by dodać
recenzję przeczytanej w grudniu powieści Wyprzedaż snów – historii o przyjaźni,
która potrafi pokonać tysiące kilometrów i lata rozłąki.
Agatę (zwaną przez przyjaciół Gagą), główną
bohaterkę książki, czytelnik poznaje w deszczowym Krakowie – mieście, w którym
spędziła najlepsze chwile swojej młodości. Zraniona dziewczyna wraca do Polski
po kilku latach nieobecności. Na początku nie wiadomo, dlaczego zniknęła. Nie
wiadomo też, co sprawiło, że wróciła. Nie ma nic – ani pracy, ani mieszkania. W
stolicy Małopolski zostawiła kilkoro przyjaciół: Gośkę, Olę, Rafała, Maćka,
Krzysztofa, Pawła i Kostka. Choć ma w sobie nadzieję i optymizm, boi się
spotkania po latach. Nie wie, czy ta niezwykła relacja przetrwała ani jak
potoczyło się ich życie… Stare zwyczaje sprawiają, że już pierwszego dnia po
przeprowadzce Agata jest zmuszona skorzystać z pomocy pana Jurka, który,
oczywiście w tajemnicy, pomoże w zorganizowaniu spotkania po latach.
Autorką książki jest znana widzom TVP2 Marzena Rogalska. Katarzyna Grochola
tak wypowiada się o jej debiucie:

To
nie dziennikarka telewizyjna Marzena Rogalska napisała książkę. To Pisarka
Marzena Rogalska pracuje w telewizji.

Podpisuję się pod tymi słowami. Marzena Rogalska zabrała czytelnika do
magicznego Krakowa – pełnego kolorów i tajemniczych zakątków.
Dziennikarka-pisarka operuje piękną polszczyzną, poruszając każdy zmysł i każdy
fragment ludzkiej wyobraźni. Książkę czyta się szybko, wciąga niczym dobry
kryminał.  
Na wizji Marzena Rogalska udowadnia, że umie rozmawiać z ludźmi i potrafi
ich słuchać. Dzięki temu w swojej książce buduje wiele różnych  i, co ważne, realnych postaci. Postaci po
przejściach, z przeszłością i marzących o pięknej przyszłości. Postaci, dla
których najważniejsze są: marzenia, przyjaźń i miłość. Ponad wszystko. Ponad
wszelkie trudności.
Warto podkreślić, że choć główną
bohaterką historii jest Agata, autorka nie zapomniała o jej przyjaciołach. Wręcz
przeciwnie, przybliża nam losy osób bliskich sercu Gagi – ich problemy i pragnienia.
W każdym z nich można odnaleźć samego siebie.

Wyprzedaż snów to
powieść o niezwykłej wyprzedaży i snach, które pozwalają zacząć od nowa. To
powieść o przyjaźni, która przenosi góry. To powieść o marzeniach. To powieść
wzruszająca, poruszająca i, co nieczęste w przypadku literatury obyczajowej,
nieprzesłodzona. Czy to powieść z happy endem? Przekonajcie się sami! Uwierzcie
w to, że nie mając nic, można bardzo wiele dać drugiemu człowiekowi. Gorąco
polecam debiut Marzeny Rogalskiej,
mając nadzieję na kontynuację. 

„Był sobie pies” – W. Bruce Cameron (recenzja przedpremierowa!)

Od prawie dziewięciu lat na własnej
skórze przekonuję się, że psia miłość nie zna granic – miłość zwierzęcia do
człowieka i odwrotnie. Od kiedy w moim domu pojawił się uroczy kundelek, mam
wrażenie, że rodzice zyskali trzecie dziecko. Ale to nie jest post o
rozpieszczonym do granic ogona Dropsiku…
Zazwyczaj nie przepadam za wyszczekanymi
bohaterami książek. Lubię postaci pozytywne, ułożone… Z tym bohaterem było
inaczej – było wskazane, żeby był wyszczekany! Zresztą, co miał zrobić, skoro
świat jest naprawdę pomerdany? 😉
Bailey to główny bohater powieści W. Bruce Camerona pt. Był
sobie pies.
Tytułowy zwierzak, oddany, wesoły i wierny, tylko z pozoru
jest zwykłym czworonogiem. Za swoją życiową misję uważa wpajanie właścicielom
znaczenia miłości, zaufania i pogody ducha. Jego miłość do człowieka nie zna
granic. Odradza się w kilku wcieleniach, bo wie, że istotą ludzkiego życia są
miłość i śmiech. Jako złotowłosy szczeniak trafia do domu kilkuletniego Ethana.
Chłopak i pies stają się nierozłącznymi przyjaciółmi…
Podobno wszystkie psy idą do nieba.
Bailey to wyjątek – miał pewne niedokończone sprawy, więc musiał zostać na
ziemi. Niezależnie od tego, czy był labradorem, owczarkiem, samcem czy suczką
uczył kochać i walczył o ludzką miłość. Uczył się śmiać i uwielbiał ten śmiech.
Uwielbiał ciasteczka i nie przepadał za głupiutkimi kotami. Ratował człowieka –
i fizycznie, i duchowo. Ratował życie, ratował duszę. 
Czytelnik poznaje pomerdany świat z
perspektywy Baileya. Jako psiara byłam zachwycona takim sposobem narracji!
Zwierzak nie tylko relacjonuje wydarzenia. Dzieli się swoimi myślami, co pozwoliło
mi lepiej poznać ten wspaniały gatunek. Opowiada, co go bawi, a co smuci.
Wielokrotnie wygłasza poglądy na temat kotów. Przede wszystkim jednak zdradza,
za co tak bardzo kocha człowieka, a swoje słowa wciela w życie. Choć odradza
się w różnych wcieleniach, pamięta o przeszłości i czerpie z niej
doświadczenia.
Był sobie pies to
jedna z najcieplejszych i najbardziej wzruszających historii, jakie
przeczytałam w ostatnim czasie. Nad ostatnią stroną płakałam jak bóbr! Los
Baileya i jego właścicieli naprawdę chwyta za serce. To nie jest opowieść o zwykłym
psim życiu. To opowieść o bezgranicznym zaufaniu i prawdziwej miłości z
merdającym ogonem w tle. Poznaj psie serce. Poznaj psie tajemnice. Wzruszenie i
uśmiech gwarantowane!  
Wydawnictwu Kobiece dziękuję za
egzemplarz do recenzji
J
Premiera książki: 15.02.2017 r.
Premiera filmu: 17.02.2017 r.