„U stóp bogini” – Chitra Banerjee Divakaruni

„Dobra
córka to lampa pomyślności, rozświetlająca nazwisko rodziny”

Trzy kobiety. Trzy charaktery. Trzy
pokolenia. Trzy historie. Jeden… błąd. Babcia, matka i córka. Chitra Banerjee Divakaruni napisała
piękną i wzruszającą książkę. U stóp bogini  to egzotyczna, hinduska opowieść o potędze
rodziny oraz całej gamie uczuć, która rozciąga się na przestrzeni lat i
kontynentów.
Sabitri pochodzi z biednej rodziny.
Marzy o studiach. Dzięki szczęśliwemu zrządzeniu losu może się kształcić – pod
swój dach przyjmuje ją bogata i wpływowa kobieta. Pomaga jej w realizacji
marzeń. Do czasu. Sabitri podąża za głosem serca i… popełnia ogromny błąd. Wiele
lat później jej jedyna córka, Bela powiela schemat – wraz z nieakceptowanym
przez matkę ukochanym opuszcza Indie i  wyjeżdża do Ameryki. Gdy jej małżeństwo się
rozpada, nieświadomie odciska piętno na własnej córce…
Tara postanawia rzucić studia. Bela nie
ma pojęcia, co robić. Po latach milczenia prosi matkę o pomoc. Sabitri sięga po
kartkę papieru i opisuje wnuczce inspirującą historię swojego życia – młodości,
małżeństwa i trudnych relacji z córką. Nie wie, że list nie trafi w ręce krnąbrnej
dziewczyny w odpowiednim momencie.
Trzy pokolenia. Trzy bohaterki. Moją
ulubienicą stała się najmłodsza z nich. Tara to szczera i ekspresyjna Hinduska
wychowywana w USA. Popełnia błędy takie, jak jej matka i szuka tego samego, co
Bela – bezgranicznej miłości i poczucia bezpieczeństwa.
Powieść ma kilku narratorów – historia
opowiadana jest w trzeciej osobie, z perspektywy Tary i mężczyzn, którzy
odgrywają w życiu bohaterek bardzo ważną rolę…
U stóp bogini  to lekcja  miłości, lojalności i wolności, która niejedno
ma imię. To także lekcja geografii i kultury – wraz z bohaterkami czytelnik
zwiedza odległą Azję i poznaje tamtejsze zwyczaje i tradycje.
Historie przedstawione w powieści U
stóp bogini
przypominają, że matczyna miłość jest bezwarunkowa, a więź
matki i córki wyjątkowa. Często córki upodabniają się do swoich matek. Nawet
wtedy, gdy za wszelką cenę pragną tego uniknąć. Często popełniają też te same
błędy. Co wtedy, gdy jest za późno, by je naprawić? Poznajcie Sabitri, Belę i
Tarę. Uwierzcie, że ich losy skłaniają do refleksji.


Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji 🙂 

„Wotum nieufności” – Remigiusz Mróz

Jestem drobną, z pozoru nieśmiałą i
cichą dziewczyną. Niektórych więc dziwi, że interesuję się polityką. W liceum
moim ulubionym kanałem telewizyjnym był TVN24. Po maturze dostałam się na
politologię, ale ostatecznie wybrałam filologię polską. Nigdy nie żałowałam
swojej decyzji. Dziś, po lekturze najnowszej powieści Remigiusza Mroza pt. Wotum nieufności, tym bardziej
oddycham z ulgą.
Wielu, także Wydawnictwo Filia, nazywa
pierwszy tom nowej serii W kręgach władzy
polskim House of cards. Faktycznie, podobieństw
jest wiele –  rywalizują ze sobą dwa
obozy, w konflikt uwikłane są media. Postaci dążą do wytyczonego celu dosłownie
po trupach. Dla mnie te zbieżności to nic dziwnego i rażącego. Przecież głównym
bohaterem Wotum nieufności jest scena polityczna, a jak wiadomo żądza
władzy jest gwałtowniejsza od innych namiętności niezależnie od ustroju i
szerokości geograficznych.
Wotum nieufności zaczyna
się o poranku. Marszałek Sejmu, Daria Seyda, budzi się w hotelowym pokoju. Nie
pamięta, jak się w nim znalazła ani co robiła przez ostatnie kilkanaście
godzin. Nie wie, kto i dlaczego odpowiada za tę manipulację. Okazuje się, że to
nie jedyna „niespodzianka”, z którą przychodzi się tego dnia  zmierzyć drugiej osobie w państwie. Prezydent
Rzeczpospolitej decyduje się ustąpić ze stanowiska z przyczyn zdrowotnych.
Zgodnie z Konstytucją do czasu wyborów zastąpi go Seyda. I ona, i przede
wszystkim szef jej partii (urzędujący premier) mają nadzieję, że przeprowadzka
na Krakowskie Przedmieście nie jest tymczasowa.
Czytelnik poznaje politykę z najbardziej
mrocznej i brudnej strony. Kampania wyborcza przypomina ring, ciosy padają raz
za razem. Kandydaci wydają się nie mieć żadnych hamulców…
Głównym przeciwnikiem Darii w walce o
prezydenturę zostaje Patryk Hauer –wschodząca gwiazda prawicy. Dba o swój wizerunek
w mediach i dba o swoją pozycję w partii. We wszelkich poczynaniach zawodowych
wspiera go żona, Milena. Wydaje się, że polityka to jedyne, co łączy tę niezwykłą
parę. Hauer jest pewien zwycięstwa. W dodatku podczas prac komisji śledczej odkrywa
spisek, sięgający najważniejszych postaci sceny politycznej.   
Namiętności, zbrodnia, zaginięcie,
tajemnice, przekręty i trudne do spełnienia obietnice (nie tylko wyborcze) –  przy lekturze Wotum nieufności nie
sposób się nudzić.  Z każdym kolejnym
rozdziałem ciężej oderwać się od książki. Remigiusz
Mróz
zabiera czytelnika za kulisy, za zamknięte drzwi sejmowych pokoi i
gabinetów przy Krakowskim Przedmieściu. Przybliża świat pełen przemocy,
pieniędzy i chciwości. Świat, w którym liczy się dobro partii lub/i konkretnych
jednostek. Świat, w którym zapomina się o najważniejszych – wyborcach i
obywatelach. Fikcja literacka? Może. Ale nikt mnie nie przekona, że gmach przy
Wiejskiej nie kryje podobnych tajemnic.
Warto podkreślić, że Remigiusz Mróz nie opowiada się za
żadną stroną polityczną. Równo dostaje się Seydzie, tak samo obrywa Hauer. Wotum
nieufności
to nie tylko pani marszałek i jej przeciwnik. To także
kandydatka lewicy, liberał, konserwatysta oraz inni członkowie partii rządzącej
i opozycyjnej. Wotum nieufności to nie tylko brutalna kampania czy komisja
śledcza. Autor porusza również trudny i kontrowersyjny temat uchodźców czy
korupcji na najwyższych szczeblach władzy.  
Mistrz, król czy, jak wypada określić w
tym przypadku, prezydent polskiego kryminału stworzył dobrą i niezwykle
wciągającą powieść political fiction.
To zasługa wiedzy autora oraz doskonale rozwiniętego zmysłu obserwacji. Widać,
że polityka go fascynowała. W posłowiu Remigiusz
Mróz
wyznał, że marzył o politycznej karierze. Na szczęście i on, i jego
pisarski talent nie poszli tą drogą.
Powieść urywa się w trudnym dla
bohaterów momencie. To także trudny moment dla czytelnika. Rozbudowana intryga
i niezwykle wciągająca fabuła sprawiają, że oczekiwanie na drugi tom staje się prawdziwą
torturą.
Pozwólcie, że nie wstrzymam się od
głosu. Pozwólcie, że opublikuję wyrok. Z czystym sumieniem stwierdzam, że nowa
seria mojego ulubionego autora dostaje ode mnie wotum zaufania!