„Wieczór taki jak ten” – Gabriela Gargaś

Read More
 
autor: Gabriela Gargaś
tytuł: „Wieczór taki jak ten”
Wydawnictwo Czwarta Strona

liczba stron: 376 

Wieczór taki jak ten – Gabriela Gargaś
 
Czy cukru w cukrze może być za dużo? Czy może być za dużo motywu Świąt w powieści, której akcja rozgrywa się w okolicy Bożego Narodzenia? Czy blask choinki może oślepić? Przed sięgnięciem po Wieczór taki jak ten – świąteczne „dziecko” Gabrieli Gargaś, przeczytałam kilka opinii na temat tej książki. Przyznaję, że byłam zaskoczona liczbą negatywnych komentarzy na jej temat. Wielu czytelników zarzucało Autorce przesadę – „przeświątecznienie” fabuły. Oto moje zdanie na ten temat.
 
Złote serca w Złotkowie
 
Michalina ma dwadzieścia siedem lat. Mieszka w niewielkiej, malowniczej i niezwykle klimatycznej górskiej miejscowości. Tam też wynajmuje cztery pokoje dla gości.
 

Ta noc jest wyjątkowa. Bo jaki sens ma choinka, prezenty, ta cała otoczka, kiedy w sercu mamy bałagan? Kiedy nie potrafimy zrozumieć istoty tych świątecznych dni? (s. 301)

 
Michalina chowa w swoim sercu wielki żal do ojca. Od śmierci matki sama wychowuje młodszego braciszka, a tata… Właściwie nie wiadomo, gdzie jest. Pojawia się, kiedy mu wygodnie i znika, gdy musi wziąć odpowiedzialność za najbliższych. Miśka może liczyć na pomoc ukochanej babci – właścicielki klimatycznej cukierni „Cynamonowe serca”. Gdy ich sytuacja finansowa pogarsza się, podejmują decyzję o wynajmie pokoi na okres Bożego Narodzenia. Do Złotkowa przyjeżdżają cztery różne osoby. Dzieli ich wszystko – wiek i przede wszystkim życiowe problemy, przez które trafili właśnie do domu Misi i Bartka. Nie będę Wam przybliżać sylwetek wszystkich gości. Skupię się na moim „ulubieńcu”. Artur to ekscentryczny rozwodnik z Wrocławia. Nie ma zbyt dobrych relacji z dziećmi, wydaje się być zazdrosny o prywatne sukcesy byłej żony. W dodatku szczerze nienawidzi Świąt. Drażni go podniosła atmosfera, z odrazą patrzy na wszelkie ozdoby, nie słucha świątecznych piosenek. Wydaje się więc, że przyjazd do Złotkowa był jedną z najgorszych decyzji w jego życiu. Uciekając przez magią Świąt, trafił w jej samo centrum. Ironia losu czy szansa na to, by wydarzył się bożonarodzeniowy cud…? Dzień przed wigilią w drzwiach przytulnego domu staje jeszcze jeden niezapowiedziany gość. Czy gospodyni wpuści go do środka?
 
Powieść życiowymi drogowskazami pisana
 
Podczas lektury zaczęłam zaznaczać cytaty warte uwagi i zapamiętania, przepisania do mojego magicznego notesu z Małym Księciem. Po kilkudziesięciu stronach musiałam zwolnić tempo przyklejania kolorowych karteczek – właściwie na co drugiej stronie takowa powinna się znaleźć. Gabriela Gargaś, ustami bohaterów – tych młodych jak Miśka, czy tych doświadczonych przez życie jak babcia Zosia, dzieli się z Czytelnikami złotymi myślami i wskazówkami godnymi zastosowania w codziennym życiu. Często poetyckim językiem pisze o tym, co oczywiste, a o czym tak często zapominamy w codziennej gonitwie. Takich uwag, złotych myśli w powieści jest naprawdę dużo. Czy za dużo? Dla kogoś zdecydowanie tak. Już po kilkudziesięciu stronach mógłby mieć przesyt. Dla mnie… Z jednej strony w sam raz, z drugiej… Chwilami miałam wrażenie, że zamiast powieści świątecznej czytam mini życiowy poradnik. Chociaż… Czy nie po to między innymi istnieje literatura? By ustami postaci, narratora zawracać uwagę Czytelnikom na to, co najważniejsze? Myślę, że w tej kwestii każdy wypowie się indywidualnie po lekturze. To, co na pewno mi przeszkadzało, to wtrącenia narratora. Raz na jakiś czas, po opisach lub dialogach, zwraca się bezpośrednio do czytającego, zadając mu egzystencjalne pytania. Zabieg ciekawy, przyznaję, ale wytrącał mnie z rytmu, z przebiegu akcji. Szczerze mówiąc, ciekawa losów bohaterów, zamiast poświęcić chwilę na refleksję, po prostu szłam dalej, a chyba nie o to Autorce chodziło.
 
Czas cudów w grudniowe wieczory – wieczory takie jak ten
 

 

 

Wieczór taki jak ten to powieść pełna świątecznego klimatu. Niepowtarzalnego i pełnego magii. Na każdej stronie książki czuć zbliżające się Boże Narodzenie. Wydaje się, że akcja powieści rozgrywa się w świątecznym miasteczku. Na każdym rogu (i w każdym sklepie) na bohaterów (i Czytelników) czekają elfy czy Mikołaj. Domy i ogrody uginają się od świątecznych ozdób, a z głośników płyną kolędy lub charakterystyczne dla okresu Bożego Narodzenia piosenki. Pachną pierniki i gałązki choinek. Anioły zostawiają pióra, dając znać o swojej obecności. Bajka? Może. Mnie się podobała i przeczytałam ją w trzy wieczory. Bo za takimi historiami tęsknię – historiami pełnymi cudów i uczuć. Bo takie historie, mimo banalności czy przewidywalności, przy choince „smakują mi” naprawdę wyjątkowo. Dlaczego więc odmawiać sobie świątecznej słodyczy…?   

 

Dziękuję Wam za obecność w 2017 roku! Życzę Wszystkim udanego Sylwestra. Spędźcie go tak, jak lubicie najbardziej – na hucznej imprezie lub w domowym zaciszu. A w Nowym Roku cieszcie się zdrowiem i spełniajcie marzenia. I oczywiście dużo czytajcie!  

„Światło w cichą noc” – Krystyna Mirek

Read More
 
tytuł: „Światło w cichą noc”
autor: Krystyna Mirek
seria: „Willa pod Kasztanem”
Wydawnictwo Edipresse

 

liczba stron: 352
 
 
Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!
 
 
 
 
 
 
Światło, które przychodzi nocą
 

Bożonarodzeniowa gorączka jest równie groźną chorobą, jak ta, która opanowywała kiedyś poszukiwaczy złota. Skutkuje takim samym oszołomieniem, niezdolnością do podejmowania racjonalnych decyzji i stadnym pędem nie wiadomo właściwie za czym (s. 23).

 
Mam wrażenie, że opisywana przez Krystynę Mirek gorączka zaczyna rosnąć już na początku listopada. Znicze i kwiaty idealne na cmentarz na sklepowych półkach zastępują Mikołaje, bombki i choinki. Rozpoczyna się wyścig, wielkie odliczanie. I obowiązkowa nerwówka – czy zdążę z porządkami? Czy na pewno kupiłam prezenty dla wszystkich członków rodziny? Czy ilość potraw okaże się wystarczająca? W rytm Last Christmas i Jingle Bells pędzimy. Za czym? Niestety, czasem nie do końca wiemy… Światło w cichą noc pomaga się zatrzymać. Zmusza do refleksji. To idealna lektura nie tylko na okres Bożego Narodzenia. Autorka, dzięki bohaterom, przypomina, że to miłość i bliskość są najważniejsze – i w Święta, i przez cały rok.
 
Wyzwanie pachnące choinką i piernikami
 
Magda Łaniewska i  jej dwaj bracia stają przed naprawdę wielkim wyzwaniem. Po zaręczynach dziewczyny z przystojnym, bajecznie bogatym i pochodzącym z domu z tradycjami Konstantym, postanawiają złamać tradycję i nie spędzać Świąt w ciepłych krajach. Palmy, piasek i słońce wyjątkowo zamieniają na mroźny Kraków, mały jednorodzinny dom i tradycyjną wieczerzę. Na wigilię muszą przygotować nie tylko potrawy czy wystrój, ale przede wszystkim własne serca. Wracają do dzieciństwa, do tragicznego wieczoru, który na zawsze zmienił ich życie. Pytanie tylko, czy Konstanty jest warty tak diametralnych zmian? A może zmiany są konieczne nie tylko ze względu na zaręczyny, ale po to, by pójść dalej??
 
Nie wierz nigdy kobiecie…
 
Wokalista Budki Suflera miał rację, ale Antek Milewski przekonał się o tym zdecydowanie za późno. Po latach, z podkulonym ogonem i dosłownie z jedną parą skarpetek w plecaku, wraca z wielkiej stolicy do rodzinnej Willi pod Kasztanem. Babcia Kalina – skarbnica dobrego słowa, życiowych rad i pełnego miłości uśmiechu, przyjmuje wnuka marnotrawnego z otwartymi ramionami. Choć Antek uparcie chce zacząć wszystko od nowa, by zamknąć pewien rozdział życia, musi zmierzyć się z przeszłością. Dorosły nie potrafi wybaczyć zmarłemu ojcu pewnej decyzji – wyboru, który zaważył na losie wielu ludzi. Czy z pomocą babci i uroczej młodej damy rozwiąże tajemnice z przeszłości i zazna odrobinę upragnionego spokoju?
 
Mistrzyni drugiego planu
 
O tej bohaterce wydawca nie wspomina w nocie. Uznałam jednak, że zasługuje na krótkie przedstawienie. Bo takich kobiet jak ona jest wiele. Kobiet skupionych na wypełnianiu codziennych obowiązków, które zapominają o własnych potrzebach, marzeniach i uczuciach. Zapominają, a czasem wręcz nie mogą ich realizować. Dorota ma wszystko – troje zdrowych dzieci, bogatego męża, dom i ogród jak z bajki. Nie musi pracować, na wszystko ją stać. Królowa? Tylko pozornie. Tak naprawdę dla domowników jest służącą, która nie zasługuje nawet na „dziękuję”. Cierpliwie dba o podniebienia domowników, serwując wystawne kolacje i kilkudaniowe obiady. Do czasu. Nie jest w stanie ignorować wewnętrznego krzyku i tęsknoty za miłością. Tylko co na to mąż – pan domu i reżyser spektaklu, w którym Dorota gra fundamentalną wręcz rolę?
 
Bestsellerowa autorka znowu w akcji!
 
Światło w cichą noc to powieść nie tylko o świętach. To przede wszystkim historia ludzi, którzy robią rachunek sumienia. Wracają do przeszłości, by rozpocząć kolejne etapy życia. Pragną katharsis – dla siebie i dla swoich bliskich. Zrzucają maski, pokazują prawdziwe twarze. Twarze wystraszone, tęskniące, pragnące prawdziwej miłości i ciepła.
 
Mistrzyni lekkiego pióra
 
Chcecie poznać cechy charakterystyczne tej powieści Krystyny Mirek? Na pewno wartka akcja, ciepły humor, życiowe obserwacje i zapadające w pamięć cytaty. Autorka o sprawach poważnych pisze lekko. Dzięki temu książka nie jest przytłaczająca – czyta się ją, a właściwie pochłania w dwa popołudnia. Rozbudowane, także świąteczne opisy nie nużą czytelnika. Wręcz przeciwnie – wprowadzają w magiczny czas Bożego Narodzenia. Czuć zapach pierników i choinki, słychać trzask drewna w kominku… Cieszę się, że Światło w cichą noc to dopiero początek serii Willa pod Kasztanem. Z niecierpliwością oczekuję kolejnej premiery. Na szczęście luty i Światło o poranku są już blisko!
 
Światło w cichą noc – zapal je w sobie!
 

 

 

Tą książką rozpoczęłam sezon na czytanie tzw. świątecznych powieści. To był bardzo dobry początek! Gorąco polecam Wam Światło w cichą noc. Historie Magdy i Antka poruszają i wzruszają. Grzeją serca w zimowe wieczory. Chwilami bawią i przede wszystkim uczą – miłości i wybaczania. Sobie i innym. To zawsze trudna, ale warta odrobienia lekcja.