„Na dnie duszy” – Anna Sakowicz (#MamaDropsaCzyta)

Read More
 

 

Anna Sakowicz, Na dnie duszy, Wydawnictwo Edipresse 2018.
 
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Anny Sakowicz. Zainteresował mnie opis książki. Lubię powieści wielopokoleniowe, dzięki którym mogę odbyć podróż w głąb mojej rodziny, w głąb siebie. I już wiem, że wrócę do wcześniejszych powieści autorki.
 
Ta intrygująca opowieść pochłonie cię bez reszty i zadziwi niejeden raz! Bo dla każdego ta sama przeszłość wygląda inaczej…
 
Już sam tytuł intryguje, bowiem na dnie duszy zwykle skrywa się jakiś sekret, uczucia, coś, o czym nie chce się mówić głośno, rozpowiadać, rozgłaszać. Co zatem przechowują w najgłębszych wspomnieniach i co przeżywają w skrytości bohaterki powieści Rozalia-babka, Donata-matka i Inga – córka? Na końcu dodałabym jeszcze Ewę, córkę Ingi.
 
Ta pozornie zwyczajna historia zaczyna się, gdy do Ingi dotarła wiadomość o śmierci Babci Rozalii, która uruchomiła wspomnienia z dzieciństwa. Inga bowiem nigdy nie była zbyt emocjonalnie związana z babcią typem policjanta i dyktatora, ponieważ próbowała się wtrącać we wszystko, kontrolując życie rodzinne. Była zbyt oschła dla wnuków, wymagająca, nie lubiła się z córką. Obie miały bardzo trudną przeszłość. Podczas porządkowania rzeczy Rozalii znaleziono testament. Zmarła zapisała córce mieszkanie w ramach przeprosin, zaleciła jej zapisanie się na terapię z powodu nerwicy natręctw, a swoje dzienniki przekazała Indze. Wyznała też, że urodziła bliźnięta. Syna Adasia oddała do adopcji i obarczyła rodzinę zadaniem, aby go odnaleźć, by przekazać mu list. Inga każdą wolną chwilę poświęcała na lekturę zapisków babci, aby dowiedzieć się czegoś więcej o Adasiu. Sprawa ta przerosła wszystkich. Dlaczego Rozalia nie zabrała tej tajemnicy do grobu? Dlaczego nie ukryła jej na dnie swojej duszy? Do poszukiwań Adama pod presją chciwej żony Iwony włączył się Paweł, zawistny brat Ingi – postać świetnie wykreowana przez pisarkę. Rozalia wiedziała o tym i zza grobu zorganizowała podchody. Paweł przyprowadził do domu rzekomego Adama, z którym siostra bliźniaczka nie poczuła żadnej więzi i  uciekła się do sztuczki ze zdjęciem. Do listu dla Adama dołączony był …kluczyk do skrytki bankowej w Olsztynie. Jaki finał  miała historia z Adamem? Co znalazła Donata w tej skrytce? Co podczas poszukiwań bliźniaka udało się odnaleźć rodzinie? Odsyłam do powieści, aby poznać przeszłość i wszystkie mądrości życiowe Rozalii Zdunek z domu Więcek przekazane rodzinie.
 
Co tak naprawdę kryło się na dnie duszy Rozalii?
 
Rozalia została wychowana w patriarchacie, nauczono ją bezwzględnego posłuszeństwa, poddańczego wręcz stosunku wobec mężczyzn, mimo to zawsze stawiała na swoim, chociaż ojciec zmuszał ją do posłuszeństwa ciężką ręką i postronkiem. W dzieciństwie była świadkiem traumatycznego wydarzenia, które odbiło się na jej charakterze, życiu. Ojciec wydał ją za Juliana Konopkę – oszusta , cwaniaka, babiarza, który szybko znalazł się w więzieniu. A Rozalia była w ciąży. Nienawidziła go, całe życie mu złorzeczyła. Uważała, że wszystko zło dzieje się przez niego. Urodziła córkę Donatę, podjęła pracę a dziecko zawiozła do rodziców. Usiłowała wykrzesać z siebie choć odrobinę miłości do córki. Ale ciężko jej było, bo każdy we wsi gadał, że Rozalia bękarta urodziła, a panna z dzieckiem wstyd ściągała na rodzinę. Życie odmieniło się jej, gdy wyszła po raz drugi za mąż za Aleksandra Zdunka – który stał się prawdziwym, wymarzonym ojcem dla Donaty, zamieszkali na wsi, a po pewnym czasie przeprowadzili się do Stargardu. Przestała więc być czarną owcą w rodzinie jako mężatka. Przeżyła swojego męża a pod koniec życia postanowiła z pomocą nauczycielki spisać dzienniki, w których przekazała rodzinie to, co ukryła na dnie swojej duszy oraz pewne drogowskazy życiowe. Obawiała się, czy to aby nie za późno? Przecież płynie w nich krew tego skurczybyka Konopki. Przytoczę tylko jedną z nich: nie wszystko złoto, co się świeci, są ważniejsze i lepsze rzeczy. Na przykład dobra wodzianka. Przepis na tę zupę zamieszczony jest w powieści. Babcia Rozalia, jak to określił jej zięć, całkiem mądrze wymyśliła to wszystko. Rodzina musiała wyciągnąć z tego lekcję. Wszystkiego się dowiecie, sięgając po książkę.
 
Donata tak bardzo spragniona matczynej miłości, ciągle upokarzana przez matkę, bo była podobna do swojego ojca Juliana Konopki, jesteś jak ten skurczybyk Konopka, złodziejskie nasienie – dokuczano jej zewsząd. Przez cale życie miała żal do matki, żyła przeszłością. Jedynie przyjaźnie były nastawione do niej Żydówki siostry Gradowe, sąsiadki, ale wyjechały do Izraela. Marzyła o miłości matczynej i o kochającym ojcu. To drugie marzenie się spełniło, bowiem odnalazła ojca w osobie Aleksandra, którego rannego przyprowadziła do matki, by mu opatrzyła rany. Matka z Aleksandrem przeprowadzili się na wieś, a Donatę posłali do szkoły zawodowej z internatem. Ukończyła tez wieczorówkę i zdała maturę. Poznała Staszka, za którego później wyszła za mąż. Mieli dwoje dzieci Ingę i Pawła. Nadal w życiu dorosłym relacje matki z córką były trudne. Matka w Pawle dopatrzyła się podobieństwa do Konopki, to jest jak skaza, będzie się przewijać przez następne pokolenia. Donacie przez prawie całe życie dokuczała nerwica natręctw, miała bzika na punkcie czystych rąk. Miała też wyrzuty sumienia, że wychowana twardą ręką i bez miłości nie była dobrą matką. Dopiero po śmierci Rozalii Donata z Ingą wyjaśniły sobie wszystko. Szukały razem w przeszłości dobrych wspomnień, oglądały stare fotografie, spacerowały, rozmawiały i rozmawiały. Jak gdyby nadrabiały stracony czas. Wzruszyły mnie gesty miłości matki z córką i te słowa Ingi dodające matce otuchy: jestem pewna , że cię kochała. Nie umiała tylko tego okazać, pewnie wściekała się na wszystko wokół, a to odbijało się rykoszetem o ciebie. Wiesz, czasami myślę, że miłość składa się też z milczenia albo nawet przemilczenia. Oczywiście pod warunkiem, że wiemy, co chcemy przemilczeć i dlaczego. I ten niezmiernie wymowny gest wybaczenia matce Rozalii na jej grobem. Inga bowiem jako dorosła kobieta wciąż potrzebowała ciepła matki. Pragnęła, by odnalazła spokój i przestała z lękiem oglądać się za siebie, a wreszcie śmiało spojrzała w przyszłość.
 
Na dnie duszy to niezwykle interesująca i intrygująca powieść. Niesamowicie poruszyła struny mojej duszy. Skłoniła do refleksji, przemyśleń, do wspomnień, do podróży w głąb siebie, w głąb rodziny. Powieść jest podzielona na rozdziały zatytułowane: Współczesność i Donata (Przeszłość) – to wszystko się ze sobą splata, przenika, wywiera piętno na życiu bohaterów. Książka uświadomiła, że tak wiele możemy skrywać na dnie duszy. I każdy coś tam skrywa. Ale czy warto? Trzeba się z tym zmierzyć, chociaż nie jest to łatwe. Trudno bowiem uwolnić się od procesu sumieniowego. Najbardziej cenimy sobie święty spokój, bo po co się narażać na konflikt. I tworzy się takie zamknięte a czasem nawet kwadratowe koło. Trzeba to wszystko wydobyć na wierzch, pozbyć się, żeby zaznać spokoju. Wybaczanie jest szalenie trudną sztuką. Trzeba ją posiąść. I tu z pomocą przychodzą nam świetnie wykreowani przez Annę Sakowicz bohaterowie. Trzeba będzie czasu, by wszyscy ponownie nabrali do siebie zaufania, przypomnieli sobie o bezwarunkowej miłości, którą przecież się darzyli. Dobra wodzianka nie jest zła… O rodzinę zawsze trzeba walczyć!
 
Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!
 
 
 

„Tylko dobre wiadomości” – Agnieszka Krawczyk

Read More
 

 

Agnieszka Krawczyk, Tylko dobre wiadomości, Wydawnictwo Filia 2018.
 
Dwie przyjaciółki. Dwóch mężczyzn. Dwa klimatyczne miasta. Dwa media. Dwa psy. Jeden kot. Agnieszka Krawczyk, która od lat jest dla mnie jedną z królowych polskich powieści obyczajowych, tym razem zabrała swoje czytelniczki do bajkowej Wenecji i malowniczego Krakowa. Głównymi bohaterkami uczyniła przyjaciółki – dwie kompletnie różne kobiety – o różnych charakterach, doświadczeniach, oczekiwaniach i lękach.
 
Izabela Oster to gwiazda telewizyjnej publicystyki. Dla niej nie ma trudnych pytań i trudnych gości w studiu. Nie boi się polityków, nie boi się wpływowych osób. Niestety – władze stacji zamiast awansu proponują jej degradację. Zula nie chce i nie może się na to zgodzić – po latach rzuca więc pracę w telewizji. Na szczęście długo nie pozostaje bezrobotna. Jej przyjaciółka, Kamila, niespodziewanie dostaje po byłej teściowej spadek. Przejmuje podupadające pismo dla kobiet. I dla niej, i dla Izabeli to prawdziwe wyzwanie, by z zapomnianej gazety stworzyć luksusowy magazyn. Czy Oster, telewizyjna lwica, sprawdzi się jako dziennikarka prasowa w piśmie dla pań? Czy Kamila odkryje pozostałe sekrety matki byłego męża? Jedno jest pewne – przeprowadzka do Krakowa to dopiero początek zmian w życiu przyjaciółek.
 
W Grodzie Kraka na Izabelę i Kamilę czekają nie tylko wyzwania zawodowe. Na ich drogach stają, jak to w powieściach o miłości bywa, przystojni i godni uwagi mężczyźni.  Los ma dla nich wiele niespodzianek – weekend w Wenecji, odzyskana przyjaźń czy odkrywanie miasta lat dziecięcych na nowo… Czy na Izę i Kamilę czekają tylko dobre wiadomości?
 
Tylko dobre wiadomości to powieść nie tylko o miłości. To przede wszystkim historia przyjaźni. Jak już wspomniałam, wydaje się, że Izabela i Kama pochodzą z dwóch różnych światów. Patrzą na rzeczywistość po całkiem innym kątem. Kamila spokojna, nieco wycofana, woli chować się w cieniu. Izabela lubi grać pierwsze skrzypce, szybko wydaje wyrok. A mimo to świetnie się dogadują, tworząc zgrany duet w życiu prywatnym i zawodowym. Układ idealny? Nie! Między kobietami nie brakuje ostrych dyskusji czy nawet kłótni, ale każde spięcie prowadzi do refleksji, działania, które przynosi dobre owoce. Panie wzajemnie dopingują się i ostrzegają. Każda z nich ma jednak głęboko w sercu ukryte sekrety. Czy jeśli wyjdą na jaw, ich przyjaźń nie zachwieje się w fundamentach? Relacja Zuli i Kamy zostanie wystawiona na niejedną próbę.
 
Agnieszka Krawczyk uczyniła z Izabeli Oster wzór dobrej prawdziwej dziennikarki. Zula, nawet w domu, wygląda nowych tematów na inspirujące artykuły. Zależy jej, by „Panie Przodem!” były luksusowym magazynem. Nie o celebrytach, nie z plotkami, a z  wyjątkowymi reportażami, życiowymi tematami, ciekawymi wywiadami i zapierającymi dech w piersiach zdjęciami. Szukając materiałów do kolejnych numerów, stara się pomagać potrzebującym – również bezdomnym zwierzętom. Razem z Kamą starają się zbudować zgraną ekipę z zarówno początkującymi, jak i doświadczonymi dziennikarzami. Nie jest to łatwe zadanie  – nawet dla tak medialnego zwierzęcia jak Oster.
 
Niestety, nie jestem typem odważnej podróżniczki. Boję się tak po prostu kupić bilet, zarezerwować nocleg i w pojedynkę wyruszyć do innego kraju. Tęsknotę za pewnymi miejscami na świecie rekompensuję sobie literackimi podróżami. Tym razem zostałam zabrana do malowniczej, bajkowej wręcz Wenecji. Agnieszka Krawczyk, niczym prawdziwa przewodniczka, opisuje to wyjątkowe miasto. To tam Kamila spędza weekend, który zapoczątkuje wiele zmian w jej życiu – i prywatnym, i zawodowym. W towarzystwie znajomego z Polski przemierza włoskie uliczki i odkrywa nieznane jej dotąd zakątki – nie tylko Wenecji, ale i własnej duszy, która budzi się do życia i chce zacząć walczyć o siebie. Rudnicka-Clement, miłośniczka literatury, tłumaczka i dziennikarka, wzbudziła we mnie ogromną sympatię. Z Kamilą mamy kilka wspólnych cech – obie kochamy książki i jesteśmy niepoprawnymi romantyczkami.
 
Jak już wspomniałam, w książce nie brakuje czworonogów. Są psiaki, jest dostojny kot. Cieszy mnie, że jeden ze szczekających pupili Kamy nosi jakże piękne imię Drops. Autorce bardzo dziękuję za tę niespodziankę!
 
Tylko dobre wiadomości to powieść o miłości, która budzi ze snu; o przyjaźni; o nowych początkach i starych znajomościach. Jest idealna na letnie popołudnia. Mnie umiliła kilkugodzinną podróż do rodziny. Może zakończenie Was nie zaskoczy, ale wyraziści bohaterowie, zwłaszcza Izabela, która ze względu na swój  charakter nie zaskarbiła mojej sympatii, nie pozwolą Wam się nudzić! Ta romantyczna opowieść przypomina, że warto się zakochać i kochać!
 
Autorce dziękuję za wymienienie nazwy mojego bloga w posłowiu! Agnieszko, rekomendować Twoje powieści to radość i wielka przyjemność J