„Uśmiech zimy” – Anna Rybkowska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
uśmiech zimy anna rybkowska

Anna Rybkowska, Uśmiech zimy, Wydawnictwo Replika 2020.
Cykl: „Ślady życia” – tom I
#MamaDropsaCzyta

Zapraszam do lektury recenzji powieści Anny Rybkowskiej „Uśmiech zimy”. To pierwsza część cyklu na podobieństwo czterech pór roku – „Ślady życia”. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Autorki i już wiem, że nieostatnie. Okładka przyciąga uwagę i sugeruje, że to będzie kolejna powieść obyczajowa, lekka, świąteczna, przypominająca lukrowane pierniczki. Natomiast opis Wydawcy i „polecajki” pisarek i blogerek sugerują absolutnie co innego, bowiem Autorka poruszyła w niej trudne tematy, wywołujące cały wachlarz emocji i uczuć. Stąd nauczka, że nie ocenia się książki li tylko po okładce. Jak już wspomniałam to pierwsze moje literackie spotkanie z Autorką, więc zaczęłam od lektury wywiadów na temat jej twórczości. Uwielbiam oglądać zdjęcia pani Anny, bowiem odzwierciedlają jej artystyczną duszę i zamiłowanie do natury. „Uśmiech zimy” – czy zima może się uśmiechać? Patrzę za okno, akurat zimowa aura zagościła, dużo śniegu, mróz, słońce, śnieg skrzy się w słońcu, więcej światła – czy to tak uśmiecha się zima? Uroczo, ale tylko przez okno, wróciłam ze spaceru z psem, opatulona, z czerwonym nosem. Nie lubię zimy, żadnych sportów zimowych. Tęsknię już za wiosną. A Anna Rybkowska  bardzo lubi zimę, zwłaszcza taką prawdziwą, mroźną i śnieżną. Tytuł w kontekście powieści nabrał metaforycznego znaczenia. Ale o tym później. Zapraszam zatem do lektury mojej opinii.

Zaczynam od najskromniejszej w naturze zimy. Monochromatycznej, spokojnej, z ciemnością i zimnem, wyobcowaniem, jakiego doznaje sama Berenika; nudą i wyhamowaniem na kształt hibernacji –  przeczytałam w jednym z wywiadów z Autorką.

Bohaterką powieści jest Berenika Popielewska, rozwódka, matka dwojga dorosłych już dzieci, opiekująca sie schorowanymi rodzicami, związana z Bruno, dość tajemniczym typem. Wiodła dość monotonne, nie ukonczyła studiów, imała sie różnych zajęć, które jej przynosiły małe pieniądze. Zmuszona była w pewnym momencie życia, po rozwodzie, zamieszkać z rodzicami. Nie umiała nawiązać i utrzymać właściwych relacji ze swoimi dziećmi, stąd ciągle musiała znosić ich pretensje i żale. Nie miała też wsparcia w partnerze, który był takim wolnym ptakiem, alkoholikiem mimo terapii, zarejestrowanym w Mopsie a stać go było na podróże, bo pracował jako ghostwriter. Prowadził dwutorowy tryb życia, tkwiły w nim dwie osobowości- tyrana, wrednego typa i obieżyświata, znakomitego gawędziarza o talencie pisarskim. Miał kilka nieudanych związków z kobietami. Absolutnie nie zasłużył na miłość Bereniki. Do tego wszystkiego bohaterka miała też na głowie zafiksowaną ciotkę Walerkę, którą prześladowały duchy. Oj, potrafiła wszystkim dookoła uprzykrzyć życie! Denerwowała mnie Berenika swoją bezradnością, że nie próbowała nic zmienić w swoim życiu, miałam ochotę nią potrząsnąć. Do bohaterki uśmiechnęła się niespodziewanie zima, bowiem otrzymała spadek po znanym artyście malarzu, Maksymilianie Styksie – posiadłość w maleńkiej podlaskiej wsi Naboków. Musiała spełnić tylko jeden warunek; zamieszkać tam na rok. Oprócz tego dostała tajemniczego pendrive’a z zapiskami i nagraniami malarza na każdy dzień roku. Niełatwa to będzie lektura. Zaskoczona postanowiła dokonać zmiany w swoim życiu i  wyjechać na zasypane śniegiem Podlasie. We dworze akcja toczy się dynamiczniej, zaskakuje swoimi zwrotami, napięciem, tajemnicą z przeszłości do odkrycia. Powróciła do bohaterki bolesna, koszmarna przeszłość, wspomnienia a młodości. maks był wykładowca a ona studentką, jego modelką i nie tylko. Intrygowało ją, dlaczego kochanek  zapisał jej spadek – podziękowanie, nagroda czy kara? Co zrobić? Sprzedać dom i uciekać ze wsi, czy pozostać, by uzyskać odpowiedź na to pytanie.  Darczyńca przewidział w zapisie pieniądze na utrzymanie domu, miała też do dyspozycji auto. Dwór okazał się niezwykły, działy się tu dziwne rzeczy: jedne przedmioty znikały, inne się pojawiały a pod lasem snuły się niepokojące cienie. Berenice wydawało sie, że ktoś ja nieustannie obserwuje. wspomnę jeszcze o porzuconych i okaleczonych kotach oraz psie, przywiązanym do drzewa w lesie. Otaczający las dodawał mroczności temu wszystkiemu. A przecież miała tu znaleźć spokój. Każdy dzień wnosił coś nowego, niezwykle odkrycia i te rewelacje na temat spadku bardzo ją przytłaczały. Autorka wprowadziła do świata przedstawionego ciekawie wykreowane postacie ze wsi: sołtysa i jego żonę, weterynarza, prawnika, lekarza, botanika, działacza społecznego (stowarzyszenie starych pierników), sympatycznego staruszka i gawędziarza, który opowiedział historie dworu jego gospodynię, Jakuba ekonoma, policjanta, starego Kulawika zwanego Bołtunem. W relacjach Maksa pojawiły sie ciekawe anegdoty na ich temat. Poznajemy zwyczaje, potrawy, język a właściwie gwarę  podlaską. Przeżywamy z bohaterami wigilię i Święta Bożego Narodzenia. Wszystko dzieje się tak jak w filmie. Berenika mimo samotności miała kontakty z rodziną telefoniczną i internetową. Coraz częściej tęskniła za dawnym życiem nawet katem u rodziców. Czy bohaterka wytrwa w postanowieniu, czy wróci do Poznania?

„Uśmiech zimy” – powieść na jeden mroźny wieczór

To niesamowicie wciągająca książka, pochłonęłam ją bardzo szybko, ale wciąż wracałam do jej fragmentów. Lektura bowiem była dla mnie ucztą językową. Autorka urzekła mnie swoim sposobem pisania, stylem, władaniem językiem, znajomością gwary podlaskiej, wrażliwością, dostarczając różnorodnych doznań. Język niezwykle plastyczny, obrazowy, bogaty w różnorodne środki stylistyczne, tworzące klimat powieści. Stworzyła ciekawą plejadę bohaterów – autentycznych, z krwi i kości, stosując indywidualizację postaci. Nie ma tu postaci idealnych, każda ma jakaś słabości, wady, nałogi, uzależnienia. Berenika ma duszę artystyczną, jej oczyma patrzymy na świat przedstawiony, stąd powieść jest niezwykle klimatyczna, mimo że bohaterka wywołuje w nas całą gamę emocji.

Anna Rybkowska zaczarowała świat słowem, oddając w nasze ręce powieść o życiu, o trudnych wyborach życiowych, o tym, jak podjęte decyzje wpływają na nasze życie, jak trudno się odciąć i uwolnić od demonów przeszłości. Nie da się o nich zapomnieć. To również powieść o różnych obliczach, barwach i odcieniach miłości, o przyjaźni, o relacjach rodzinnych, o strachu przed samotnością i wreszcie o nadziei, której nie można utracić. Wywołuje w czytelniku ogrom emocji i uczuć. Trudno ją nazwać typową powieścią obyczajową, to raczej mix gatunkowy, bowiem trochę tu obyczajowej, szczypta dramatu, nieco thrillera, trochę wątku romansowego, odrobina humoru, nawet czarnego. Walorem powieści są także świetnie skonstruowane dialogi, których tworzenie jest nie lada sztuką.

Polecam powieść na zimowe wieczory. A ja czekam niecierpliwie na kolejną wiosenną część, której okładka urzekła mnie już  zielonością. Jakie tajemnice i ślady życia, dawnego życia odnajdziemy z bohaterami? czy Berenika znajdzie odpowiedź na nurtujące ją pytanie. Mam nadzieję, że wiosenny opis dworu i okolicy zapadnie w serca czytelników.

Wydawnictwu Replika dziękuję na egzemplarz do recenzji.

„Wróbel w getcie” – Kristy Cambron (recenzja przedpremierowa)

Read More
wróbel w getcie

Kristy Cambron, Wróbel w getcie, Wydawnictwo Znak 2021.
Recenzja przedpremierowa
Seria: „Ukryte arcydzieło” – tom II

Mniej więcej rok temu, także dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak, miałam okazję czytać powieść „Motyl i skrzypce”, tej samej Autorki. Do dziś pamiętam rozterki, jakie odczuwałam, pisząc recenzję. Z jednej strony chciałam Was zachęcić do lektury tej książki, z drugiej zaś… No właśnie. Nie byłam pewna, czy temat Auschwitz był potraktowany przez Kristy Cambron z należytym szacunkiem. Mimo to z radością przyjęłam propozycję przeczytania i napisania kilku słów o „Wróblu w getcie”. Tym razem nie mam wątpliwości, co napisać – książka, w moim odczuciu oczywiście, jest po prostu lepsza od poprzedniczki.

Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie, które coraz częściej pojawia się w sieci: tak, chcąc przeczytać „Wróbla w getcie”, warto sięgnąć wcześniej po „Motyla i skrzypce”. Pozwoli to na lepsze zrozumienie wątków współczesnych. Dlaczego piszę współczesnych? Ponieważ i tym razem Kristy Cambron zabiera czytelnika w rozgrywające się na dwóch przestrzeniach czasowych literackie podróże – zarówno do Kalifornii, londyńskich uliczek i Paryża XXI wieku; jak i do Londynu i Pragi podczas II wojny światowej.

Gdy Kaja Makovsky dowiaduje się, że niemiecki terror dociera do Pragi, opuszcza Wielką Brytanię, żeby ratować swoją żydowską rodzinę. Kiedy jest już u celu, ucieczka okazuje się niemożliwa, a piekło wojny staje się jej bolesną codziennością. Kobieta trafia do getta w Terezinie, gdzie poznaje dziewczynkę, która niespodziewanie odmieni jej życie.
Kilkadziesiąt lat później Sera James i William Hanoverowie, bohaterowie „Motyla i skrzypiec”, w trakcie bajkowego ślubu zostają brutalnie rozdzieleni – mężczyzna zostaje oskarżony o przestępstwo, którego nie popełnił, a teraz grozi mu dziesięć lat więzienia. Sera postanawia zrobić wszystko, aby uratować swojego męża i ich wspólną przyszłość.
Losy dwóch kobiet, które dzielą dziesiątki lat, zostaną niespodziewanie połączone historią tajemniczej dziewczynki ocalonej z Holokaustu.

„Wróbel w getcie” to nie jest powieść wojenna, nie tylko ze względu na towarzyszący wątek współczesny. Choć Autorka, jak sama pisze, inspirowała się prawdziwymi wydarzeniami, książki nie można traktować jako źródła wiedzy historycznej. To przede wszystkim romans, którego akcja, częściowo, rozgrywa się na tle tragicznych wydarzeń i w miejscach, które do dziś pamiętają ludzką krew, łzy i śmierć. Motywy wojenne na kartach tej książki to przede wszystkim ukłon w stronę małych artystów, którzy trafili do przejściowego obozu koncentracyjnego w Terezinie. Fikcyjne losy Kai, którą poznajmy na praskim dworcu, by potem towarzyszyć jej w stawianiu pierwszych dziennikarskich kroków w londyńskiej prasie, to pretekst do przedstawienia zaledwie wycinku dziecięcych losów podczas Holokaustu. Obrazki, rysunki, wierszyki – „Wróbelki”, kilku- i kilkunastoletni więźniowie, na różne sposoby zostawiały po sobie ślad w niemieckich obozach zagłady.

Jeśli czasem czytujecie moje recenzje, to wiecie, że uwielbiam narracje dwutorowe – mieszanie przeszłości i teraźniejszości, stopniowe zazębianie się miejsc, bohaterów, wydarzeń… Co, oprócz wspomnianej dziewczynki uratowanej przed zagładą, łączy bohaterki? Ucieczka, chęć ocalenia bliskich i pragnienie miłości. Zarówno Kaja, jak i Sera podejmują decyzje kierowane miłością. Decydują się na dalekie podróże po to, by ocalić tych, których kochają. Kaja chroni rodziców, Sera walczy o swojego męża. Nieświadomie, po kilkudziesięciu latach, ich drogi krzyżują się na ulicach Londynu i Paryża za sprawą rodzinnych tajemnic. Właśnie ze względu na to warto poznać „Motyla…”.

„Wróbel w getcie” to książka, którą czyta się szybko i z ogromnym zaciekawieniem. Podobnie jak „Motyl i skrzypce” to propozycja dla tych, którzy boją się brutalnych opisów wojny i Holokaustu. Autorka skupia się w powieści przede wszystkim na losach  Kai i jej kilkuletniej podopiecznej. Ukazuje także różne twarze niemieckich oficerów – przecież nie każdy z nich niósł strach i śmierć… Nawet tam, za drutami i murami obozu, nie wszystko było czarno-białe.

Mam wrażenie, że Kristy Cambron na kartach „Wróbla…” zostawiła jeszcze więcej serca niż na stronicach poprzedniej powieści. Tym razem nie czułam, by któryś z wątków – zarówno ten dotyczący Sery i jej męża, jak i wojenny, był traktowany po macoszemu. Tym razem nie mam pretensji o to, że zestawiła ze sobą wydarzenia z XX i XXI wieku. Wreszcie, nie czuję, by wątek Holokaustu został tutaj pozbawiony swoistego sacrum.

Pamiętajcie jednak, że „Wróbel w getcie” to nie tylko wydarzenia rozgrywające się na tle koszmaru II wojny światowej. To także towarzyszące bohaterom z Kalifornii miłosne rozterki i problemy, także z prawem. To poznawanie rodziny, tajemnic i zapomnianych ścieżek. „Wróbel w getcie” to przede wszystkim historia o miłości i nadziei, której nigdy nie może zabraknąć. Nawet w największym mroku.

TO KSIĄŻKA DLA CIEBIE, JEŚLI:
  • Lubisz powieści z wątkiem historycznym.
  • Lubisz książki, w których narracja prowadzona jest dwutorowo (w przeszłości i współcześnie).
  • W książkach o miłości cenisz coś więcej niż relacje damsko-męskie.
NIE SIĘGAJ PO TĘ POWIEŚĆ, JEŚLI:
  • W książkach z wątkiem II wojny światowej nie lubisz elementów romansu.
  • Chcąc czytać o Holokauście, wybierasz tylko literaturę faktu.
  • Uważasz, że Zagłada Żydów to sacrum, które nie powinno się znaleźć w literaturze obyczajowej.