„Wiosenne przebudzenie” & „Letnie przesilenie” – Joanna Jax

Joanna Jax, Wiosenne przebudzenie & Letnie przesilenie, Wydawnictwo Videograf 2021.

Saga: „Duchy minionych lat”

Zakochałam się! Zakochałam się od pierwszego przeczytania! Joanna Jax mnie uwiodła. Swoim stylem, kreacją bohaterów, powrotem do przeszłości. Jestem zakochana i zachwycona. Odkryłam Autorkę, której książki zajmą szczególne miejsce w mojej biblioteczce. Odkryłam pióro, którym się delektuję. Odkryłam historię, która zabiera mnie do przeszłości, a to lubię w literaturze najbardziej. Poznałam rodzinę i przyjaciół, dla których jutro nie jest oczywiste.

To było możliwe dzięki Wydawnictwo Videograf. Kiedy zaproponowano mi współpracę i lekturę właśnie tych dwóch książek na początek, zgodziłam się bez wahania. Nie spodziewałam się, że poznanie tych dwóch tomów da mi tyle radości. Pozwólcie, że post będzie dotyczył obu książek – II tom jest bowiem bezpośrednią kontynuacją I, a dzięki uprzejmości Wydawnictwa mogłam je czytać jeden po drugim.

„Wiosenne przebudzenie” i „Letnie przesilenie” otwierają nową sagę „Duchy minionych lat”. Bohaterami są młodzi ludzie, wchodzący w dorosłość u progu lat 70. Akcja rozgrywa się w przeszłości – uwielbiam takie wątki w powieściach. Uwielbiam, gdy postaci stają się częścią historii – jej świadkami, uczestnikami przełomowych dla ich pokolenia, dla kraju, wydarzeń. Ich losy – bardziej lub mniej nie tylko za sprawą więzów krwi, przeplatają się w nieoczywiste często sposoby. Zaskoczeń nie brakuje!

Kinga, Amelia, Kostek, Krzysiek, Karol i Grzegorz – czytelnicy poprzednich cykli Autorki doskonale znają ich rodziców. To kolejne pokolenie bohaterów sagi „Prawda zapisana w popiołach”. Dla mnie było to pierwsze spotkanie z Lewinem, Łyszkinami, Wielopolskimi… Pierwsze, ale na pewno nie ostatnie – zamierzam nadrobić zaległości. Czy nieznajomość poprzednich tomów zaważyła na zrozumieniu historii? W jakimś stopniu pewnie tak, ale nie odczułam tego. Wręcz przeciwnie, mój apetyt rósł w miarę czytania i wciąż nie został zaspokojony.

Joanna Jax z powodzeniem miesza kilka gatunków. W przypadku „Wiosennego przebudzenia” i „Letniego przesilenia” mamy do czynienia zarówno z powieścią obyczajowo-historyczną, jak i kryminałem. Miłość, rozkosz, pielęgnowanie wartości rodzinnych, ale też zemsta, zbrodnia, balansowanie na granicy prawa są serwowane w dowolnych ilościach. Historia szpiegowska? Proszę bardzo – w gronie postaci nie brakuje tych, którzy próbują pozyskać tajne informacje w różnych zakątkach świata. Jedni dla władzy ludowej, inni dla opozycji. Autorka ukazuje w ten sposób ściśle związany z aksjologią relatywizm wartości. Bohaterowie bronią tego, w co wierzą albo przynajmniej próbują – z przekonania lub wygody. I dla jednych, i dla drugich jest nie do pomyślenia, że ktoś może stać po drugiej stronie barykady.

Książki przeczytałam jednym tchem. To zasługa nie tylko świetnie wykreowanych postaci, fabuły i akcji, która nie zwalnia ani na chwilę. Joanna Jax doskonale kreśli sceny dialogowe oraz opisy. Nie nudzi, wręcz przeciwnie. Buduje napięcie, zaciekawia, powoli odsłania kolejne elementy układanki.

Polska Rzeczpospolita Ludowa kontra Wielka Brytania. NRD kontra RFN. Młodzi wchodzący w dorosłe życie w czasach komunizmu kontra młodzi bez przeszkód korzystający z zachodniego dobrobytu. Losy bohaterów krzyżują się w najmniej oczekiwanych momentach. Rodziny, przeszłość, wielu związała na zawsze. Jedni pielęgnują relację, inni czują się jak splątani sznurem.

„Wiosenne przebudzenie” i „Letnie przesilenie” zachwycą miłośników powieści z historią w tle, spodobają się też czytelnikom książek z dreszczykiem. Mieszanka w idealnych proporcjach. Tu nie ma bieli i czerni. Są różne odcienie, barwy. Nie ma postaci krystalicznych, nie ma postaci złych do szpiku kości. Bohaterowie są tacy jak my – niepozbawieni wad, niepozbawieni zalet. Kochają, lubią, nienawidzą – tak samo jak my. Mierzą się z trudami komunistycznej codzienności, po cichu marząc o lepszym jutrze. Dla siebie i dla kolejnych pokoleń. Czują na sobie oddech. Czują obecność duchów minionych lat. Choć piszą nową, powojenną historię, nie potrafią uwolnić się od tego, co było. A może nie chcą…? Ocenę pozostawiam Wam!

Ta kompozycja Bartosza Chajdeckiego, doskonale znana widzom serialu „Czas honoru”, doskonale oddaje klimat powieści. Miłego słuchania!

Wywiad z Joanną Zając

Read More
wymazać z pamięci

1.           „Wymazać z pamięci” to piękna, ale trudna historia. Opowiada o losach młodej Julii, która próbuje poukładać swoje życie. Szuka miłości, akceptacji, szczęścia, ale jest coś, o czym pragnie zapomnieć… Co, a może kto był Pani inspiracją?

Tak, zgadza się. Historia Julii z „Wymazać z pamięci” jest piękna, ale także bolesna. Wiele nastolatek dotknęło to, z czym musi się zmierzyć główna bohaterka. Jakiś czas temu rozmawiałam z dorosłą już kobietą, która wiele lat temu została bardzo skrzywdzona przez osobę z bliskiego otoczenia. Jej zwierzenia zainspirowały mnie do poruszenia tego tematu w mojej książce, jednak cała fabuła to fikcja literacka.

2.           W książce pojawia się wątek wykorzystywania seksualnego nieletnich. Nie bała się Pani podejmować tak trudnego tematu?

Wykorzystywanie seksualne nieletnich od zawsze jest bardzo trudnym i bolesnym tematem. Uważam jednak, że powinno się o tym mówić i pisać. Wiele kobiet nigdy nie zdecydowało się na wyznanie prawdy o traumatycznych przeżyciach sprzed wielu lat. Część z nich nie chce wracać do bolesnej przeszłości, bo starają się o wszystkim zapomnieć i normalnie żyć. Inne z kolei, boją się reakcji otoczenia. Pisząc tę książkę, chciałam pokazać, że przeszłość dogoni nas w najmniej spodziewanym momencie, dlatego warto znaleźć w sobie siłę i rozliczyć się z demonami przeszłości. Kilka dni temu napisała do mnie jedna z czytelniczek. Nasza rozmowa trwała bardzo długo. Wyznała, że ma podobne doświadczenia jak Julia. Podziękowała mi za napisanie tej książki, bo dzięki niej popatrzyła na wszystko z boku i zrozumiała, że to co się wydarzyło, nie było jej winą. Przez lata obwiniała się za to, co stało się przeszło dwadzieścia lat temu. Takie słowa od czytelników są bezcenne, bo pokazują, że nasza praca ma sens.

3.           Kreując postaci, wchodzi Pani mocno w świat ich uczuć, psychiki. Konsultuje się Pani ze specjalistami, robi research czy ufa intuicji?

Pisząc „Wymazać z pamięci”, nie konsultowałam się z żadnymi specjalistami. Przeczytałam wiele publikacji na ten temat. Najwięcej jednak dała mi rozmowa z osobą, która tego doświadczyła. Dzięki niej dowiedziałam się, co tak naprawdę czuje nastolatka molestowana seksualnie. Każdy z nas jest inny, ale każdy pragnie miłości i szczęścia – tu zaufałam swojej intuicji.

4.           „Wymazać z pamięci” miało być pojedynczą powieścią, ale ptaki ćwierkają, że Julia powróci…  Uchyli nam Pani rąbka tajemnicy?

Tak, „Wymazać z pamięci” miało być jednotomową historią. Ale otrzymałam wiele sygnałów od czytelników, że chcą więcej Julii i Rozalii… Dlatego też postanowiłam, że napiszę drugą część. Jestem w połowie prac nad nową książką. Na ten moment nie wiem, kiedy będzie ona dostępna w sprzedaży… Zobaczymy.

5.           Czy podczas pisania towarzyszą Pani jakieś rytuały, czy miejsce i okoliczności nie mają znaczenia podczas tworzenia nowej historii?

Przyznam, że nie potrzebuję jakichś szczególnych okoliczności ani do czytania, ani do pisania. Piszę, kiedy tylko mam wolną chwilę. Zdarza się, że jakiś pomysł, dialog czy „złota myśl” przychodzą mi do głowy w momencie, kiedy nie mam możliwości ich zapisania. Wtedy w ruch idzie telefon i funkcja nagrywania dźwięku.

6.           Jak odpoczywa Joanna Zając?

Mam bardzo mało wolnego czasu. Najchętniej odpoczywam przy czytaniu książek, przenosząc się w świat wykreowany przez autora. Lubię także spędzać czas z moimi synami. To jest forma aktywnego wypoczynku na świeżym powietrzu – spacery, piłka lub wycieczki w nowe miejsca naszej pięknej Polski. Nie mogę nie wspomnieć o pieczeniu i dekorowaniu tortów, bo przy tych czynnościach „wyłączam mózg” i go resetuję. A jeśli zostaje mi jeszcze jakaś wolna chwila, to wtedy śpię. ?

Dziękuję za rozmowę!