„Zanim nadejdzie czas: przeznaczenie” – Lidia Socha (#MamaDropsaCzyta)

Tekst powstał w ramach współpracy z Autorką.

Czasem trzeba się zgubić, by odnaleźć szczęście…

„Saga o życiu Lilki” Lidii Sochy to dla mnie sentymentalna podróż do lat 70.i 80. ub. wieku, czasów mojej młodości, do czasów PRL-u. Autorka jest związana z Rzeszowem, miastem mojej młodości z okresu studiów. Ze wzruszeniem i z nostalgią spacerowałam z bohaterami po „moim” Rzeszowie, przypominałam sobie urokliwe zakątki, miejsca spotkań ze znajomymi. Autorka wiernie odmalowała słowami i emocjami tło obyczajowe – klimat tamtych dni – praca bohaterów, spędzanie wolnego czasu na spotkaniach i imprezach urodzinowych, imieninowych, potańcówkach, dancingach, wizytami u rodziny, tradycjach świątecznych. Ciotki tak bardzo chciały pomóc Lilce w wyborze kandydata na męża, bo to już był czas, gdy znajomi z paczki dziewczyny zmieniali stan cywilny. Na wszelakich spotkaniach towarzyskich, których nie brakowało, wszechobecny był alkohol. Niby nie było w tym nic złego, bo wszystko jest dla ludzi, ale nie każdy się kontrolował. To było tak powszechne i normalne, ze nienormalnym wydawał się człowiek, który tego nie robił. Liczyło się tylko to, jak ktoś zachowywał się, będąc pijanym. 

Grafika wygenerowana w AI

Jak ja się ucieszyłam, że udało się bohaterce  wreszcie zakończyć rozdział z Frankiem w swoim życiu, mimo że w głębi serca wciąż za nim tęskniła. Wiem, że miłość jest ślepa, ale po prostu szkoda mi jej było.

W tej miłości utopiłam wszystko – nie tylko moje serce, ale i duszę, rozsądek, rozwagę, po prostu wszystko. Dla niego mogłam iść nawet do piekła. 

Lilka leczyła rany, chociaż było to bardzo trudne. Zawsze otaczała ją grupa znajomych, przyjaciół, z którymi mogła przyjemnie spędzić czas, zapomnieć o rozterkach sercowych, gonić za szczęściem. A los jakby chciał wyjść jej na przeciw, stawiając kolejnych chłopaków. Bywało, że los z niej chciał zakpić, bo Franek wciąż rzucał jej odrobinę nadziei. Co robić? Miotała się jak alkoholik między odwykiem a powrotem do nałogu. Nigdy w życiu nie żałowała, że popadła w ten nałóg miłości. Postanowili wejść na drogę przyjacielską.

Aż wreszcie los postawił na drodze Lilki Stefana. Na początku nic do niego nie czuła, ale jakiś wewnętrzny głos mówił jej, że to on jest jej przeznaczeniem. 

Wybrałam tę ścieżkę życia zupełnie świadomie, wiec chciałam z niej czerpać wszystko to, co mogło mi przynieść szczęście. I budowałam to szczęście bardzo powoli, choć wcale nie było łatwo.

Przy Stefanie Lilka zaczynała oceniać inne walory uczucia – stabilność, spokój, pewność i poczucie bezpieczeństwa. Czuła się kochana i  zaopiekowana. To było dla niej ważne. Poczuła, ze jest gotowa na założenie rodziny, na bycie żoną i matką. Ale wciąż stawiała przed sobą pytanie, czy odnajdzie u jego boku szczęście. Czy wybrała właściwą drogę? Czy wciąż będzie się musiała zmagać z cieniami przeszłości? 

Ten tom ma również charakter pamiętnikarski, z narracją w pierwszej osobie, co nadaje mu charakteru bardziej intymnego i zmniejsza dystans między bohaterami a czytelnikiem. Czytałam z ciekawością opowieść o życiu bohaterki pełnym zawirowań. Zatrzymywałam się, by z łezką wzruszenia w oku snuć refleksje nad moją młodością, miłosnymi wyborami i poszukiwaniem szczęścia. 

Sagę o Lilce napisało samo życie. Myślę, że wiele czytelniczek w moim wieku odnajdzie w sobie coś z Lilki. Lektura daje emocjonalne wsparcie w trudnych chwilach.  Pomoże wyciągnąć życiową lekcję i uporać się z emocjami tym, którzy nie mogą się podnieść po rozstaniu. A z drugiej strony zachęca do czerpania z życia całymi garściami. Bohaterowie, mimo że fikcyjni, są wykreowani prawdziwie, mają zalety, wady i słabości. Może nieco irytować dążenie Lilki do stabilizacji życiowej i presja bliskich w kwestii znalezienia męża. Ale takie były realia tamtych czasów – wrócić po studiach do swojego miejsca zamieszkania z narzeczonym lub mężem. Ja nie znalazłam, ale w akademiku zaobserwowałam taką tendencję. I to jest także walorem powieści – autentyczność, bez lukru i wartość sentymentalna. Podziwiam Autorkę  i jej pamięć co do szczegółów. Saga tętni wprost życiem. A to dzięki temu, że Lidia Socha pisała pamiętniki, wiec nie miała problemów z wiernym oddaniem tła obyczajowego i społecznego w powieści.

Jestem dalej ciekawa, czy Lilka i Stefan byli ze sobą szczęśliwi. Czy on był faktycznie jej przeznaczeniem? A może po ślubie skończyła się bajka a zaczęło „prawdziwe” życie? Mimo trzech tomów wciąż odczuwam czytelniczy niedosyt i czekam na kolejną część.

Gawędziarski styl Sagi sprawił, że podczas czytania słyszałam głos Lidii, jakby to ona mi opowiadała historię o Lilce i pozostałych bohaterach, o ich wzajemnych relacjach, przeżyciach, emocjach, radościach i problemach. Po prostu o życiu w jego wielu aspektach!

Jestem pełna podziwu dla Lidii Sochy, którą poznałam osobiście, że odważyła się na emeryturze spełniać swoje pisarskie marzenia. To pełna odwagi, energii, poczucia humoru, ciepła, serdeczności Kobieta, która zaraża innych swoją pozytywną energią.  Jest niesamowicie mądra życiowo. Wierzy w drugiego człowieka i jego pasję. Wspiera także młodych. 

Lidziu, bardzo się cieszę, że Ciebie poznałam i za to, że obdarzyłaś mnie zaufaniem, powierzając „Sagę o życiu Lilki” do recenzji. Dziękuję z całego serca.

Lidia Socha, Zanim nadejdzie czas: przeznaczenie, Wydawnictwo Nie Powiem 2026. #MamaDropsaCzyta

Czasem trzeba się zgubić, by odnaleźć szczęście…

Lilkę wreszcie dogania przeznaczenie. Dziewczyna wciąż leczy rany po rozstaniu z Frankiem, kiedy los stawia na jej drodze Stefana. Młody mężczyzna powoli zdobywa jej serce, choć do samego końca Lilka zadaje sobie pytanie, czy na pewno wybrała właściwą drogę.

W pogoni za szczęściem trafiają się niestety również niespodziewane chwile zwątpienia oraz smutku, mimo to Lilka stara się czerpać z życia pełnymi garściami.

Czy odnajdzie szczęście u boku Stefana? Czy to będzie koniec zawirowań w jej życiu? Jeśli jesteście tego ciekawi, koniecznie sięgnijcie po trzeci tom „Sagi o życiu Lilki”!

„Zanim nadejdzie czas: miłosne dylematy i trudne wybory” – Lidia Socha (#MamaDropsaCzyta)

Tekst powstał w ramach współpracy z Autorką.

Lidia Socha, specjalistka od ukazywania złożoności relacji międzyludzkich, w drugim tomie „Sagi o życiu Lilki” zabiera czytelników w niezwykle emocjonalną podróż do czasów młodości, w których miłość staje się źródłem radości jak i bólu. Czy namiętność wystarczy, żeby pokonać rodzące się wątpliwości, miłosne dylematy i rozterki, trudne wybory życiowe?  Bohaterka ma twardy orzech do zgryzienia. Jej uczucie do Franka przypomina rollercoaster – chwile uniesienia i upadki, po których coraz trudniej się podnieść, by stanąć do dalszej walki o szczęście.

Grafika wygenerowana AI

Nasz związek można by porównać do niewielkiego paleniska, do którego co jakiś czas ktoś dolewa oliwy. Buchają wtedy płomienie, strzelają iskry, robi się wręcz niebezpiecznie. Potem płomień się uspokaja i daje przyjemne ciepło, dopóki znów ktoś tej oliwy nie doleje.

Franek zachowywał się bardzo niedojrzale, ciągle się kłócili, zbyt często nie dotrzymywał słowa. On miał tylko 16 lat a ona 20. Lilka groziła rozstaniem, wtedy walczył o nią i obiecywał poprawę. Miłość jednak jest ślepa! Bohaterka kapitulowała i mu wybaczała. Także między nimi dużo się działo – kłótnie i rozstania oraz powroty i okresy szczęścia, spokoju. Istna huśtawka emocjonalna. Nie tak łatwo jest zmienić ludzką naturę. Jak mnie wkurzał Franek. Lilka bezgranicznie go kochała i mimo zadawanego bólu nie potrafiła od niego odejść. Nie miałam sił, żeby wygrzebać się spod tej „lawiny chorych uczuć”. Kochała wciąż za bardzo.

A nie była sama, miała mamę i liczne grono znajomych, przyjaciół, którzy znali ich oboje i mogli wesprzeć. Iluż chłopaków chciałoby się znaleźć na miejscu Franka. Dziewczyna jakby sobie nie zdawała sprawy, że bezgraniczna miłość z jej strony nie wystarczy. Nie będzie gwarancją stabilnego związku. Wszelkie rady jakby do niej nie docierały. Miałam ochotę nią mocno otrząsnąć , żeby przebudziła się z tego miłosnego letargu. Bo co to była za skomplikowana miłość! O rozstaniu nie było mowy.

Lidia Socha, ekspertka od relacji międzyludzkich, pokazała nam też, jak żyli i jakie przeżywali dylematy, problemy ale i radości inni bohaterowie. Większość z nich pracowała, miała liczne domowe obowiązki, ale i miała czas, by pielęgnować relacje między sobą, razem miło spędzać czas.

Relacja Lilki z mamą opierała się na zaufaniu i na spełnianiu swoich obowiązków domowych. Córka je skrupulatnie wykonywała a mama pozwalała jej na spotkania z przyjaciółmi, na dyskoteki, na kilkudniowe wyjazdy i na wszelakie szaleństwa, które cechują młodość. Niestety, nie było telefonów komórkowych, żeby uprzedzić, że po dyskotece uciekł ostatni autobus. Zatem mama musiała mieć wprost niespożyte pokłady cierpliwości.

Lilka była otwartą dziewczyną na relacje międzyludzkie, nie miała problemu z nawiązywaniem nowych znajomości, świetnie tańczyła, miała poczucie humoru. Zasługiwała na lepszego chłopaka. Zawsze otaczał ją wianuszek znajomych. Dzisiaj zbyt często zastępuje ich telefon, kontakt wirtualny. Jakie to smutne! Codzienne życie te nie było łatwe jak dzisiaj. Autorka pokazuje nam wszystkie jego aspekty. Świetnie wykreowała postacie i ich losy. Są tak autentyczne. Podczas lektury zatrzymywałam się, by przenieść się w czasie do okresu mojej młodości. To niewątpliwie moja podróż sentymentalna. Nie zbrakło wzruszeń i poruszeń serca.

Niewątpliwie atutem powieści jest jej gawędziarski, lekki styl i pełen emocji język. Czytelnik bez problemu przenosi się do świata przedstawionego i jest blisko bohaterów. Autorka świetnie oddała ducha epoki PRL. Życie było biedne, ale bogate w przeżycia. Obfitowało w liczne relacje międzyludzkie. Na początku musiałam się oswoić z tak dużą ilością występujących postaci. Ale takie to były czasy. Dobrze, ze na początku jest jakże pomocny wykaz postaci. Trudno się było oderwać od lektury. Powieść wywołała we mnie cały wachlarz emocji: od śmiechu przez irytację po łzy wzruszenia. To nie jest lekka powieść, chwilami bywa trudna w odbiorze, jak komplikują się relacje między Lilką a Frankiem. Trudny wybór przed bohaterką: zostać, cierpieć czy odejść? Jednak Lilka nigdy nie traciła nadziei na lepszą przyszłość.

Mówi się, że „ktoś jest komuś przeznaczony” czy „taki jest jego los” albo „tak widocznie musiało być”. Mówi się też, że „człowiek jest kowalem własnego losu” i że „każdy powinien iść swoją drogą”, a z kolei
Pismo Święte mówi, że Bóg daje nam wolną wolę i to my sami musimy zdecydować, którą drogą pójdziemy.

Czy mimo to możemy sami kierować swoim losem? Czy możemy wygrać z przeznaczeniem? Co by było, gdyby Lilka poszła inną drogą? Czy ona i Franek byli tak naprawdę sobie pisani? Czy Franek był dla Lilki darem od Boga? Z każdą stroną lista pytań we mnie rosła. Nie znalazłam na wszystkie pytania odpowiedzi. Być może trzecia część powieści pozwoli mi je znaleźć.

„Saga o życiu Lilki” Lidii Sochy do idealna lektura na jesienne wieczory, wystarczy kubek pysznej herbaty, miękki kocyk, by zanurzyć się w fabule powieści o młodzieńczych dylematach, rozterkach i trudnych wyborach życiowych. Zafunduj sobie sentymentalną podróż do lat 80. ubiegłego wieku.

Lidia Socha, Zanim nadejdzie czas: miłosne dylematy i trudne wybory, Wydawnictwo Nie Powiem 2026. #MamaDropsaCzyta

Miłość potrafi zarówno uskrzydlać, jak i zadawać ból. Doskonale przekonuje się o tym Lilka, której uczucie do Franka przypomina rollercoaster – chwile uniesienia i upadki, po których coraz trudniej odnaleźć siłę do dalszej walki o wspólne szczęście.

Ich związek jest burzliwy i pełen namiętności, lecz czy to wystarczy do stworzenia czegoś trwałego? Czy jednak różnice dzielące tych dwoje są nie do pokonania? Życie to jednak nie tylko miłosne rozterki, ale też zwykła codzienność – rodzina oraz przyjaźń.

Choć Lilka z nadzieją patrzy w przyszłość, to los wciąż stawia przed nią kolejne przeszkody. O tym, czy dziewczyna je pokona i z jakimi dylematami przyjdzie jej się zmierzyć, przekonacie się, sięgając po drugi tom „Sagi o życiu Lilki”.