„Awaria uczuć” – Joanna Kruszewska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
awaria uczuć

Joanna Kruszewska, Awaria uczuć, Wydawnictwo Replika
#MamaDropsaCzyta

Zapraszam serdecznie do lektury przedpremierowej recenzji wznowionej powieści Joanny Kruszewskiej „Awaria uczuć” (po raz pierwszy została wydana w 2010 r.). To idealna książka na ten szczególny czas, kiedy szukamy odskoczni od rzeczywistości i marzymy o wakacjach. Autorka zaprasza nas do Warszawy i na Podlasie, gdzie w pensjonacie możemy spróbować produktów regionalnych.

Jeśli pragniesz: lektury ciepłej i optymistycznej, ale bez cukierkowej słodyczy; historii, która mogłaby przydarzyć sie każdej z nas, opowieści o szukaniu własnego szczęścia, które często mamy przed oczyma, ale nie zawsze je dostrzegamy – to jest to książka dla Ciebie.

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Autorki i z pewnością nieostatnie. Aby bliżej ją poznać, przeczytałam świetny wywiad z 2014 r. Pisarka zapytana, czym jest dla niej szczęście, podjęła się próby zdefiniowania, jakkolwiek nie podlega ono ścisłej definicji. Może być chwilą, spojrzeniem i pierwszym uśmiechem jej córki, chwilą refleksji, docenieniem tego, co się posiada i przed czym los łaskawie ochronił. Joanna Kruszewska podała oryginalny wzór, przepis na uszycie szczęścia: „[…] potrzebne są grube nici cierpliwości, bela kompromisu, no i skrawki codzienności, w których powinno sie znaleźć zrozumienie, dystans do siebie i otoczenia, a przede wszystkim radość z życia”. Mimo że szczęście jest ulotne, „[…] bo nici bardzo często się przerywają w zupełnie nieoczekiwanych momentach, a chwilami po prostu brakuje materiału, nie poprzestaje w wysiłkach krawieckich, bo…warto”. Czy bohaterowie powieści znajdą własne szczęście według wzoru Autorki?

Bohaterką powieści jest Matylda Bięcka, ekonomistka, osoba przewidywalna, twardo stąpająca po ziemi, optymistka, żyjąca według planu, zawsze ma w zanadrzu plan awaryjny, aby nic „nie  sprowadziło jej z jasno wytyczonego kierunku jazdy. Zakręty, omijanie, owszem, ale żadne znaki stopu czy zakazu na życiowej drodze nie wchodziły w gr”ę. Dzięki wytrwałości, uporowi osła, mrówczej pracowitości i niezliczonej liczbie kursów udało się jej wdrapać coraz wyżej po szczeblach kariery w dużej firmie. Praca była bowiem w jej życiu najważniejsza. W życiu osobistym była od trzech lat w nieformalnym związku z Pawłem, którego cechował taki sam stosunek do pracy, zasady, dogadywali się też w kwestii przyszłości, czyli zalegalizowania ich związku, co  zależało od zgromadzenia odpowiednich funduszy. Wciąż odkładali też decyzję o zamieszkaniu razem. Matylda miała oparcie wśród koleżanek, ale starała się utrzymywać z nimi na gruncie zawodowym raczej chłodne relacje i sprytnie sie odgradzała niewidzialnym murem. Bohaterów poznajemy w chwili, gdy Paweł musi wyjechać na rok do Berlina, w pracy Matyldy zwolniło się akurat stanowisko dyrektora administracyjnego – szansa awansu dla niej, „jednej z najbardziej twórczych jednostek w firmie”, na Podlasiu trwają przygotowania do  jubileuszu pięćdziesięciolecia szkoły, wielkiego zjazdu koleżanek i kolegów z klasy licealnej – okazja do spotkania po piętnastu latach. A wśród nich był przystojny Patryk Kuźmowski, dawna miłość. To również okazja do odwiedzenia zapracowanych rodziców (prowadzili pensjonat) i młodszej siostry, która właśnie została studentką ekonomii w Warszawie. Czy życie Matyldy nie toczyło sie zbyt idealnie? Niestety, pewnego dnia wszytko stanęło na głowie: zamiast awansu dostała wypowiedzenie, Pawła nie było, wprowadziła się do niej siostra Karolina, a rzekome koleżanki i przyjaciółka Weronika stały się jej wrogami i na dodatek dolegliwości żołądkowe nie były grypą. I jeszcze doszło do awarii uczuć! A na to bezradna bohaterka nie była absolutnie przygotowana. Nie miała żadnego planu awaryjnego. Jak Matylda poradzi sobie z przeciwnościami losu, które nagle, niespodziewanie stanęły na jej drodze do szczęścia? Co tak naprawdę doprowadziło bohaterkę do tak poważnej w skutkach awarii?

Awaria uczuć – refleksje o tym, co najważniejsze

Opowieść o życiu Matyldy to doskonała okazja dla Pisarki do uświadomienia czytelnikom, co w życiu jest najważniejsze: człowiek, relacje międzyludzkie, o które trzeba dbać, podtrzymywać, pielęgnować, emocje, uczucia, wartości jak przyjaźń, miłość. W świecie przedstawionym, do którego łatwo przeniknęłam, pojawiła się cała galeria prawdziwych postaci, takich z krwi i kości, które mają zarówno zalety, jak i wady. Budzą w nas różnorodne emocje. To one otworzą zbyt krótkowzrocznej w sensie dosłownym i przenośnym, a czasem ślepej Matyldzie oczy na drugiego człowieka i sferę emocjonalną życia, na postrzeganie sercem.  W każdej sytuacji mogła liczyć na pomoc, zrozumienie, wsparcie ze strony rodziców, a zwłaszcza fajne relacje łączyły ją z mamą, która  nieraz w rozmowie udzielała jej rad, wytykała błędy, uświadamiała, co w życiu jest naprawdę ważne. Jakkolwiek nie zawsze docierało to do córki karierowiczki. mimo wszystko podziwiali córkę, ze do wszystkiego doszła sama, ciężką pracą i wyrzeczeniami. Na uwagę zasługują też relacje z Magdą, koleżanką szkolną. Z czasem narodziła sie między nimi przyjaźń, Magda potrafiła przemówić jej do rozsądku a nawet rąbnąć słowami, by sprowadzić Matyldę na ziemię. Jak już wspomniałam koleżanki z pracy i rzekoma przyjaciółka Weronika w chwili ”nieszczęścia” okazały się dwulicowe, fałszywe, zakompleksione, zawistne i zazdrosne. Matylda długo tego nie widziała. Zawzięta, złośliwa Weronika wkurzała mnie potwornie, należała się jej lekcja od życia. Ale czy Matylda była do tego zdolna? Czy ktoś ją w tym wyręczył? Z całej plejady postaci najbardziej polubiłam mamę bohaterki panią Zofię, która miała w sobie ogromne pokłady ciepła, serdeczności, miłości. Polubiłam też Magdę i panią Basię, wspaniałą i pełną energii kobietę, której bohaterka wiele zawdzięcza. Ale najwięcej Matylda zawdzięczała pewnej istocie, „dla której jest gotowa zrobić wszystko, nie wyłączając zmiany wyznawanych do tej pory niezłomnych zasad”. Nie, nie wymienię jej imienia. Na koniec wspomnę jeszcze kilka słów o wątku miłosnym z udziałem dwóch bohaterów – Pawła i Patryka, dawnej miłości, bardzo przystojnego mężczyzny. Jak dobrze, że obaj w pewnym momencie pojawili się w domu Matyldy, bo pomogli jej spojrzeć sercem, zastanowić się i dokonać wyboru także sercem. Nareszcie! Moim zdaniem to był trafny wybór. Ileż zabawnych sytuacji wynikło z tego, że w tym samym czasie pojawili się w życiu bohaterki. Wzruszyła mnie do łez terapia mailowa Matyldy i jednego z nich. Najważniejsze, że po wielu zawirowaniach, perypetiach życiowych nasza bohaterka polubiła ludzi, których przedtem nie widziała. Naprawdę serce się jej otworzyło. Dużo humoru i emocji wnoszą do powieści relacje dwóch sióstr – Matyldy, starszej i Karoliny, dużo młodszej. Karolina wymyśliła niezły sposób na uszczęśliwienie siostry. Ale o tym przeczytacie w powieści.

Książkę Awaria uczuć czyta się lekko, przyjemnie, można płakać ze wzruszenia i śmiać się do łez, złościć się, wkurzać, snuć refleksje i wyciągać lekcje. Oj dzieje się dużo w świecie przedstawionym, perypetie, nagłe zwroty akcji, zawirowania – jak w życiu.

Zachęcam Was zatem do przeczytania tej ciepłej historii, która mogłaby sie przydarzyć każdej z nas, opowieści o szukaniu własnego szczęścia, które często mamy przed oczyma, ale nie zawsze je dostrzegamy.

Dziękuję serdecznie Wydawnictwu Replika za egzemplarze do recenzji. 

„Kiedyś ci wybaczę” – Ewa Bauer (#MamaDropsaCzyta)

Read More
kiedyś ci wybaczę

Ewa Bauer, Kiedyś Ci wybaczę, Wydawnictwo Replika 2020.
Saga: „Tułacze życie”
#MamaDropsaCzyta

Siła jest w jedności. Nie chowajcie do siebie urazy, bo stracicie wiele pięknych chwil, których nie da się kupić za żadne pieniądze.
Ubi est confessio, ibi est remissio.
(Gdzie jest przyznanie, tam jest przebaczenie.)

„Kiedyś Ci wybaczę” to drugi tom sagi Ewy Bauer „Tułacze życie”– niezwykłej historii, która uświadamia Czytelnikowi, jak ważna jest  rodzina oraz stanie na straży jej jedności i zgody. Akcja powieści rozgrywa się na przełomie XVIII i XIX wieku w Królestwie Galicji i Lodomerii. Poznajemy losy rodziny Michaela Neubinera, średniego syna Josepha i Anny Marii. Pragnął zamieszkać w mieście, by terminować w cechu piekarzy i cukierników. We Lwowie u pryncypała przeszedł prawdziwą szkołę życia, która  zahartowała jego charakter i ciało. Przyjaźń syna kolonistów z Kubą, wychowanym w duchu wartości patriotycznych, marzeń o niepodległości była inspiracją do postawienia sobie pytania o tożsamość narodową: „Kim jestem? Kim się czuję? Polakiem czy Niemcem? Czy jestem gotów, by walczyć o Polskę?”. Te pytania będą się przewijały przez całą powieść.

Michael ożenił się z Donatą, córką znanego potentata i osiadł w Kołomyi. Teść patriota nie raz będzie przypierał zięcia do muru w kwestii tożsamości narodowej. Czy rozgrywające się wydarzenia polityczne mu pomogą? Ogrom spraw zawodowych i rodzinnych sprawił, że Michael zatracił kontakt z ojcem i braćmi. A przecież nie tak go ojciec wychowywał. Dlaczego ważniejsza była dla niego pomoc przyjacielowi Kubie? Jaka tajemnica ich podzieliła? W co się uwikłał Michael? Mimo że wiódł szczęśliwe życie jako mąż i ojciec ślicznej córeczki, coś go dręczyło i nie dawało spokoju. […] wydawało mu sie, że wszystko, co złe, już za nim, a jednak wspomnienia wracały. Zbyt wiele spraw załatwił nie tak, jak powinien, zbyt wiele było tajemnic. Tylko Bóg wiedział, czy postąpił słusznie, czy nie, bo ci, których to dotyczy, nie znali prawdy, więc nie mieli do niego żalu. Jednak to nie rozwiązywało jego problemów; czasem jego sumienie niespodziewanie, jak teraz, krzyczało na cały głos.  I ten napis w kościele: ubi est confessio, ibi est remissio! Widziała to też żona, ale ufała mu, bo przysięgała posłuszeństwo… Życie rodziny Neubinerów nie mogło się toczyć sielsko, ponieważ znaleziona podczas przeprowadzki przeklęta moneta doprowadziła do zmącenia spokoju, nawet do zerwania więzi między braćmi i kolejnego pasma nieszczęść, dramatów i tragedii. Poruszyło mnie bardzo przygotowywanie sie Michaela do śmierci, jego spowiedź życia, rozliczenie sie z przeszłością, opowiedzenie na łożu śmierci historii swego życia pełnego tajemnic i niedopowiedzeń. Ogromnie mnie zaskoczyło zakończenie powieści, takiego nie przewidziałam nawet we snach. 

W tym miejscu należy zaznaczyć, że Ewa Bauer barwnie i plastycznie opisała codzienne życie rodzin w powieści. Z ogromną ciekawością poznawałam opisy zwyczajów, obyczajów, obrzędów a nawet i zabobonów. Lektura powieści przypadła w okresie Wielkanocy, więc poznałam też zwyczaje świąteczne Galicji związane z Wielkim Czwartkiem (kąpiel dziewcząt o zmroku w rzece), Wielkim Piątkiem (kult zmarłych, dzielenie sie wielkanocną babą, adoracja krzyża), Wielką Sobotą (przygotowanie święconki), Wielką Niedzielą (msza rezurekcyjna, śniadanie wielkanocne, chodzenie z gaikiem), Poniedziałkiem Wielkanocnym (polewanie wodą). Michaelowi udało się po latach nawiązać kontakt z bratem Augustinem i stało się tradycją dla obu rodzin wspólne spędzanie świąt wielkanocnych. Ciekawe są też zwyczaje związane z zamążpójściem i wiele innych, zgodnie z tradycją,  przestrzeganych na co dzień i od święta.

Bohaterowie sagi a zwyczaje i podążanie za postępem

Michael wyznawał zasadę, że trzeba iść z duchem postępu i tylko dzięki unowocześnieniu można osiągnąć sukces. Posyłał swe dzieci do szkoły. Po objęciu piekarni teścia, która słynęła z wypieku wspaniałego chleba pozostał przy tradycyjnej recepturze, robiąc eksperymenty ze wzbogaceniem ciasta w różne zioła, dodanie prasowanych drożdży. Zainwestował też w unowocześnienie piekarni. Bohaterowie męscy posiedli wiedzę z zakresu hodowli pszczół, prowadzenia pasieki, wyrobu i sprzedaży przetwórni cukru z buraków, uprawy roli, hodowli zwierząt domowych czy też i garbastwa. Poznajemy też  fascynację huculską kulturą a także życiem Ormian, w których środowisko wszedł dzięki żonie. Kobiety zaś zajmowały się domem, wychowaniem dzieci, przygotowaniem córek do obowiązków gospodyni, matki, przygotowywanie posagu- szycie, wyszywanie, haftowanie. rodzice wpajali dzieciom ważne wartości: rodzina, miłość, przyjaźń, relacje międzyludzkie, empatia, niesienie pomocy potrzebującemu, szacunek wobec starszych. Wzruszyła mnie do łez tak pięknie opisana relacja wnuczki z dziadkiem, starym i nieco ekscentrycznym człowiekiem.

„Kiedyś Ci wybaczę” – wielopokoleniowa historia warta uwagi

„Kiedyś Ci wybaczę” to niezwykle wzruszająca i poruszająca historia wielopokoleniowej rodziny. Uczy Czytelnika szacunku do matki i więzów rodzinnych. Jest utkana tajemnicą, a znaleziona w poprzednim tomie moneta nie przestaje dręczyć postaci i niszczyć ich losów. Narodziny przeplatają się ze śmiercią, radości ze smutkami, a błahe problemy dotykają wyjątkowych ludzi. Nie potrafiłam oderwać się od tej lektury. Ewa Bauer gwarantuje bowiem nie tylko wspaniałą podróż w głąb serc bohaterów, ale przybliża nam ich codzienne życie, na co zwróciłam uwagę wcześniej. Nie mogę się doczekać lektury kolejnego tomu. Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Replika, którego kolejne sagi podbijają moje serce złaknione historii wziętych z życia.