„Kiedy czasu już dla nas nie będzie” – Marta Nowik (patronat Mamy Dropsa)

Read More
kiedy czasu juz nie będzie dla nas 3d

Marta Nowik, Kiedy czasu już dla nas nie będzie, Wydawnictwo Novae Res 2022.
patronat medialny Mamy Dropsa

Marta Nowik podarowała czytelnikom na jesień powieść „Kiedy czasu już dla nas nie będzie”. Książka już trafiła na księgarniane półki. Jej śliczna , iście wiosenna okładka, przyciąga wzrok. To kolejne marzenie twórcze Autorki spełnione jesienią, którego mam ogromną przyjemność być patronką medialną. Dziękuję za zaufanie.

Marta Nowik podjęła w powieści również trudne, ale jakże potrzebne tematy: odrzucenie, ból, samotność, cierpienie, śmierć, zakazana miłość. Nie pozbawiła jednak czytelników nadziei na lepsze jutro. Do napisania powieści zainspirowało Autorkę samo życie, doświadczenia z pracy zawodowej ze starszymi ludźmi, którzy powierzali jej historię swojego życia.

Akcja powieści jest osadzona w Domu Pogodnej Starości. Początkowe rozdziały stanowią obrazki z życia podopiecznych DPS, które wyciskają z oczu morze łez. Ninę oddali do ośrodka bliscy, przeżywała ból, cierpienie, odrzucenie, zamknęła się w sobie i przestala mówić. W ten sposób odgrodziła się od świata zewnętrznego. Znalazła tu przyjaciółkę Stefkę, którą po śmierci męża przywiózł do ośrodka syn. Czas pomału leczył jej rany. Powoli odzyskiwała spokój i samą siebie. Przyjaźń staruszek pomogła im przetrwać najgorszy okres. Aleksander i Rita spotkali się i pokochali w DPS. To była niezwykle burzliwa znajomość. Za złośliwym i wybuchowym usposobieniem ukryli wrażliwość i delikatność, rozumieli się bez słów. Ich trudna i zarazem dziwna miłość to najpiękniejszy dar od losu. Oboje odeszli tego samego dnia i zostali pochowani obok siebie. Ich śmierć sprawiła, że między podopiecznymi zawiązała się piękna i prawdziwa przyjaźń. Warto jeszcze wspomnieć o Alfredzie i Sebastianie, którzy byli w młodości kumplami a poróżniła ich pewna Kaśka. Jednak udało się im po latach odbudować starą, zagubioną przyjaźń. Alfred powtarzał sobie, że jakoś tu się człowiek dotelepie do końca. Te opowieści zapadają w serce, wzruszają do łez, poruszają do głębi i uwrażliwiają na los drugiego człowieka. Marta Nowik świetnie wykreowała pensjonariuszy, są tacy prawdziwi, ich smutek, ból i cierpienie ogromnie mnie przytłoczyły. Autorka pokazała nam, jak bardzo cierpienie może nas zmienić. Z czasem udaje się im uporać z tym i stanąć na nogi. Widać to w ich codziennych relacjach, niosą sobie wzajemnie wsparcie, pomoc, opiekują się, biorą udział w różnych akcjach, które czasem wywołują salwy śmiechu aż do łez. Potrafią się cieszyć życiem i z niego korzystać, bo jest ono kruche i ulotne. Codziennie relacje między nimi się umacniają.

Przed Bożym Narodzeniem w ośrodku pojawiła się samotna Julka, piękna dziewczyna o pięknej duszy, ale na dnie serca skrywała pewną tajemnicę, ból, cierpienie. Jej historia życia chwyta za serce. Przyjechała do ciotki Antoniny, opiekunki. To była niezapomniana Wigilia i Święta bożego Narodzenia. Bohaterka szybko odnalazła w ośrodku swoje miejsce na ziemi, czując się jak w domu. A podopieczni wspaniale się nią zaopiekowali, z czasem pokochali jak wnuczkę, otaczając życzliwością, cierpliwością. Czasem aż do przesady, co stało się źródłem humorystycznych sytuacji.

Była ka­lejdoskopem różnych, nieraz zupełnie skrajnych uczuć. Była zagadką. Była tajemnicą. Była sobą. Na pierwszy rzut oka nikt nie potrafił stwierdzić, ile ma lat. Jej ciało pociągało pięknem i młodością, jednak głębia jej oczu mówiła zupełnie coś innego. Od samego początku wy­dała im się jakaś tak dziwnie bliska i droga. W pełni ją zaakceptowali.

Przewrotny los skrzyżował ścieżki życia Julki i Eryka, faceta z mroczną przeszłością, z rogatą duszą, bo tak ukształtowało go życie. Mimo przestróg bliskich jej osób Julka się zakochała i czuła się spełniona. Jej miłość odmieniła życie bohatera. Dziewczyna zapomniała o swoim dawnym, koszmarnym życiu. Jednak sielanka zakochanych nie trwała długo. Dlaczego? Tego się dowiecie, sięgając po książkę.

Marta Nowik swoją poruszającą opowieścią pragnie skłonić czytelnika do głębszych refleksji o życiu. Kilkakrotnie odkładałam lekturę, by zastanowić się nad przekazem powieści, odkryć jej drugie dno. Przesłanie włożyła w usta bohaterki Niny, która je przekazała Julce:

Ciesz się życiem i każdą jego chwilą. Aby nie było za późno na radość czy miłość, kiedy czasu już dla nas nie będzie.[…] Pamiętaj, Julio, teraz jesteś piękna i młoda. Jednak życie bardzo szybko przemija i nie pyta nas o zdanie. Zawsze może nie być jutra. Każdy dzień może być naszym ostatnim. Dlatego bardzo cię proszę, ciesz się życiem, mój aniołku… Kochaj, bo bez miłości to życie jest nic niewarte… – Będę o tym pamiętać.

Marta Nowik zachęca nas do tego, abyśmy cieszyli się życiem i tym, co mamy. Tak szybko ono przemija. Nie marnujmy zatem czasu na bylejakość. Czas to miłość. Tylko ona nadaje naszemu życiu sens.

Życie człowieka nie jest idealne, ponieważ doświadczamy wzlotów i upadków. Złe wybory pociągają za sobą trudne konsekwencje, za które płacimy zbyt wysoką cenę. Popełniamy błędy, uświadamiamy sobie zło i postanawiamy wyjść na prostą. Nie jest to łatwe, bo po drodze krzywdzimy kochane osoby, przysparzając im cierpień. Życie to nie bajka! Właśnie Julia dała Erykowi nowe życie. Zapłaciła za to ogromną cenę, dając mu tym samym bardzo bolesną lekcję życia. Marta Nowik postawiła na przemianę życia bohatera i pokazała, że z każdego zła da się wyprowadzić dobro. Zdał sobie sprawę z tego, jak kruche i ulotne jest ludzkie życie, dlatego też zaczął doceniać jego wartość. Zastanawiał się, ile jest ono tak naprawdę warte.

„Kiedy czasu już dla nas nie będzie” to także opowieść o pięknej przyjaźni człowieka z psem – Julii z czekoladowym labradorem Ajaxem, ktry także zawojował sercami pensjonariuszy.

Nic tak nie koi złamanego serca, jak wierny czworonożny przyjaciel. Sebastian pochwalił też wybór rasy. To prawda, że labradory są niezwykłe i mądre. Dużo rozumieją i czują. Do tego są bardzo empatyczne. Bardzo szybko właściwie rozpoznają emocje swojego właściciela. – Mam nadzieję, że będzie mu ze mną dobrze – zaczęła cicho Julia. – Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jestem przekonany w stu procentach, że tak. Ajax zdecydowanie trafił w dobre ręce. – Chciałabym, aby był szczęśliwy…

Z całego serca polecam Wam tę niezwykłą, pięknie napisaną, pełną emocji i uczuć historię na długie, jesienne wieczory, które sprzyjają refleksyjnym i nostalgicznym nastrojom. Bądźmy jeszcze bardziej wrażliwi na drugiego człowieka. Cieszmy się życiem, każdą jego chwilą. Aby nie było za późno, kiedy czasu już dla nas nie będzie.

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem.

„Z przekory wybrałam jesień” – wywiad z Martą Nowik

Read More
marta nowik wywiad

Mama Dropsa czyta, Mama Dropsa patronuje – tym razem pod swoje skrzydła wzięła debiutantkę, autorkę powieści „Marzenia spełniają się jesienią”. Jak trwała praca nad książką? Jakie ma pasje? Czy zgodnie z tytułem wierzy w siłę jesieni? Na te i inne pytania odpowiada Marta Nowik!

1. Kiedy Marta postanowiła, że zostanie pisarką?

To pragnienie już od dawna było ukryte gdzieś w głębi mojego serca. Trochę się go bałam. Trochę spychałam na dalszy plan. I w końcu nadszedł czas, kiedy trzeba było się z nim zmierzyć. Przyszedł przymusowy lockdown. Ludzie gdzieś pouciekali i pozamykali się w swoich domach. Wolnego czasu zrobiło się jakby więcej. Postanowiłam, że nie ma na co czekać i czas zacząć spełniać swoje marzenia. Właśnie wtedy powstała powieść Marzenia spełniają się jesienią. Najpierw był pomysł, potem tytuł i finalnie cała książka. Gdy postawiłam ostatnią kropkę, poczułam radość i spełnienie. I tak to się wszystko zaczęło…

2. Jak wyglądała praca nad książką i poszukiwania wydawcy?

Książkę pisałam przez kilka miesięcy, po kilka stron dziennie. Nie miałam konkretnego planu czy konspektu. Treść powieści sama wylewała się prosto z mojego serca. Skończyłam ją i pomyślałam, że co ma być, to będzie. Wysłałam tekst do wielu wydawnictw w całej Polsce. Pozytywnie odpowiedziało Novae Res, za co jestem bardzo wdzięczna. Ostrzegano mnie, że wydawcy boją się debiutantów i nie chcą podejmować ryzyka związanego z wydawaniem kogoś nowego i niepewnego. Finalnie udało się i w ten sposób rozpoczęłam swoją pisarską podróż w nieznane.

3. Pani książka to wielowątkowa historia o różnych obliczach miłości i przyjaźni, o relacjach międzyludzkich. Skąd czerpała Pani inspirację do napisania powieści ,,Marzenia spełniają się jesienią”?

Z życia. To ono było i nadal jest moją inspiracją. Tyle się w nim dzieje – i dobrego, i złego. Różni ludzie pojawiają się i odchodzą. Blaski i cienie dnia codziennego dostarczają mi wielu wzruszeń i niezapomnianych przeżyć.

4. Jakie ma Pani pasje oprócz pisania?

Mogłabym ich wymienić tu tak wiele! Podróże. Spacery. Pobyt na łonie natury. Działka. Zwierzęta. SPA. Poznawanie nowych osób. Czytanie.

5. Pochodzi Pani z Podlasia – to malownicze i wielokulturowe miejsce. Czy akcja kolejnych powieści też będzie się tam rozgrywać?

Podlasie jest bardzo piękne. Potrafi zachwycić i zadziwić. Turyści przybywający tu z najróżniejszych stron Polski są pod wrażeniem i chętnie powracają w odkryte przez siebie miejsca. Jeśli powstanie kiedyś kontynuacja powieści Marzenia spełniają się jesienią, to na pewno akcja będzie rozgrywać się w różnych zakątkach Podlasia.

6. Co jest fundamentem życia Marty Nowik?

Jestem osobą wierzącą. Swoje życie staram się budować na zasadzie mówiącej, że jeśli Pan Bóg jest na pierwszym miejscu, wtedy wszystko inne w życiu jest na właściwym miejscu.

7. Czy Pani największe marzenia spełniły się jesienią?

To piękna i bardzo malownicza pora roku. Z przekory wybrałam jesień. Chciałam w ten sposób nawiązać do jesieni życia ludzkiego, która często jest niedoceniana i pomijana. Marzenia mogą spełniać się zawsze, niezależnie od trwania konkretnej pory roku. Mam nadzieję, że moje marzenia będą się nadal spełniać, i to nie tylko jesienią!

Dziękuję za rozmowę!