„Tylko raz w roku” – Agnieszka Lingas-Łoniewska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
tylko raz w roku

Agnieszka Lingas–Łoniewska, Tylko raz w roku, Wydawnictwo Burda 2019.
#MamaDropsaCzyta

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Dilerka emocji, podarowała i zadedykowała powieść świąteczną wszystkim wiernym Czytelniczkom i Czytelnikom wraz z pięknymi życzeniami: Życzę Wam pięknych, magicznych, rodzinnych świąt. Bo to, co się w życiu liczy, to miłość, nadzieja i rodzina. I te wartości jako najważniejsze w życiu odnajdujemy w niezwykłej powieści, której akcja rozpoczyna się w grudniu 2013 roku, a kończy w grudniu 2019 roku. Pisarka wzruszyła mnie do łez w posłowiu, cudownymi życzeniami, refleksją o życiu, wspomnieniami Świąt Bożego Narodzenia z jej dzieciństwa. Podobnie pachniały Święta i w moim domu rodzinnym – choinką i „musikami świątecznymi”, do których Pisarka dołączyła przepisy według receptury babci Halinki. Owe receptury zapisane w pożółkłym już zeszycie w kratkę stanowią największy skarb rodzinny. I ja mam taki niezwykły zeszycik z przepisami od mojej Mamusi. A wykonanie sernika, makowca czy karpia w galarecie jest napisane w tak przystępny sposób, że zachęca, aby skorzystać bez obaw, że coś się nie uda. Bardzo dziękuję za tę wzruszającą podróż sentymentalną do czasów dzieciństwa. Podczas czytania przesuwał się w mojej wyobraźni film, ja i mama w kuchni, lubiłam pomagać, asystować, ale do tej pory nie odważyłam się upiec makowca jak Mama. Była bowiem Mistrzynią w pieczeniu ciast, zwłaszcza drożdżowych. Rekompensuję makowcem na kruchym cieście. Wracajmy do bohaterów powieści, którzy poznali się w Wigilię i ich losów, które się różnie układały.

Połączyła ich magia Świąt, rozdzieliła proza życia. Gwiazdka jednak to czas cudów…

Ela Bracka – wysoka, zgrabna dziewczyna, z burzą czarnych lekko kręconych włosów – kończy naukę w liceum, marzy o germanistyce. Podczas Wigilii milczący ojciec przygotował niespodziankę świąteczną, wigilijny prezent pt. „Rozwodzimy się”. Świat Eli legł w gruzach. Wyskoczyła z domu zrozpaczona, zabierając psa na spacer i wtedy przez przypadek poznała Kamila Wysockiego, studenta architektury, wysokiego, bardzo przystojnego chłopaka, któremu się zwierzyła z rodzinnych problemów. Ojciec Kamila zostawił rodzinę, gdy on miał zaledwie pięć lat. Chłopak nigdy nie lubił świąt, nie lubił swojego zimnego, ponurego domu i pięknej, eleganckiej, ale zimnej jak dom matki – królowej śniegu: „Idealna wieczerza wigilijna z idealną matką w idealnym domu”. Kamil szedł właśnie do swojego przyjaciela Tomka, gdzie było rodzinnie i panował świąteczny rozgardiasz. Po drodze spotkał Elę, której pomógł wstać po upadku. Zabrał ją do Tomka. Oboje jeszcze nie zdawali sobie sprawy, że to przypadkowe spotkanie zmieni ich życie. Jeden z cudów wigilijnego wieczoru, tylko raz w roku? A może to przeznaczenie? Dla Kamila była to najlepsza Wigilia w życiu. Uśmiech Eli rozjaśnił bowiem najciemniejsze zakątki jego duszy. Ale magiczny wieczór się skończył…

Bohaterowie musieli się zmagać z codziennymi problemami. Ela ze skomplikowaną sytuacją rodzinną po rozwodzie rodziców i po wyjeździe ojca, musiała się odnaleźć w nowej rzeczywistości, a Kamil – stawić czoła bardzo zaborczej i zazdrosnej matce, która nie zaakceptowała Eli. Miała inny plan na życie jedynaka. Uważała, że Kamil zasługuje na lepszą dziewczynę. Zakochani postanowili jednak mimo wszystko powtarzać co roku spotkania wigilijne. Czy to się im udało? Czy ich miłość od pierwszego wejrzenia przetrwała? Na jakie przeszkody napotykali bohaterowie w ciągu sześciu lat obejmujących fabułę powieści? Odpowiedź na te pytania da Wam oczywiście lektura tej wyjątkowej książki.

Święta, kolejne święta Bożego Narodzenia. A ja znowu jestem we Wrocławiu i rozmyślam o minionym roku, który przyniósł mi kolejną dawkę dobrych i złych chwil. Chyba takie właśnie jest życie, że gdy coś się w końcu zaczyna układać, los bierze sprawy w swoje ręce i wystawia nas na próby.

Pisarka zafundowała nam i tutaj całą feerię emocji, bowiem w życiu bohaterów dzieje się dużo dobrego, ale i dużo złego. Ich miłość zostanie wystawiona na ciężką próbę. Budzi to w czytelniku mnóstwo emocji od smutku, żalu, bólu, współczucia aż po bezradność, złość, gniew. Nie można przecież obojętnie przejść obok ludzkiego dramatu, do którego przyczyniły się: rozwód, zazdrość, zawiść, kłamstwo, wreszcie śmiertelna choroba czy śmiertelny wypadek jednej z najbliższych osób, które powinny udzielić wsparcia. Życie jednak bywa nieprzewidywalne! Proza życia potrafi zniszczyć piękne uczucie. Mimo wszystko każdego roku w Wigilię, w ten magiczny czas bohaterowie wracają myślami do miejsca, w którym się spotkali i zakochali.

A kto wie, czy za rogiem nie stoją Anioł z Bogiem? I warto mieć marzenia, doczekać ich spełnienia. Kto wie, czy za rogiem nie stoją Anioł z Bogiem, nie obserwują zdarzeń i nie spełniają marzeń?

(…)bo dzień Wigilii nie jest od tego, aby rozpamiętywać popełnione błędy. To chwila, kiedy powinniśmy się cieszyć tym, co mamy, i z nadzieją patrzeć w przyszłość. Bo o to chodzi w życiu, aby iść do przodu, dostrzegać to, co na horyzoncie, i wierzyć, że najlepsze chwile wciąż jeszcze przed nami.

Agnieszka Lingas-Łoniewska oczarowała mnie tą świąteczną powieścią. Jakże nietypowa to opowieść świąteczna. Nie jest słodka i pełna lukru, jakim pięknie stroimy, przyozdabiamy pierniczki na choinkę. Jest to słodko-gorzka historia miłości Eli i Kamila, która się wydarzyła w Wigilię. W ciągu sześciu kolejnych Wigilii poznajemy dobre i złe wydarzenia z ich życia. Narracja jest prowadzona naprzemiennie, dzięki czemu poznajemy wydarzenia z perspektywy obojga bohaterów. Bohaterowie są prawdziwi, świetnie skonstruowani. Akcja dzięki licznym jej zwrotom toczy się wartko. Każdy rozdział powieści zaczyna się od słów popularnych piosenek świątecznych, których melodię nuciłam podczas lektury. Nie są one przypadkowe. I znowu przekonujemy się, co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze: miłość, rodzina, rozmowa o wszystkim, szczerość, pokora, postawienie wspólnego celu i dążenie z wiarą i nadzieją do jego osiągnięcia. Zdarza się także popełniać  błędy, ale należy je naprawić. Takie jest życie. Oprócz dobrych, szczęśliwych chwil daje nam również  trudne, złe, ale magia miłości pozwala przetrwać burze życiowe, pokonać sztormy, które nas tylko umacniają. Chodzi o to, żeby nie tracić nadziei, iść do przodu i się nie załamywać. A we dwoje zawsze raźniej! Pisarka obiecała czytelnikom pomyślne zakończenie. Czy dotrzymała słowa? Przekonajcie się sami, sięgając po książkę. Zachęcam gorąco, bowiem przed nami świąteczny, piękny i magiczny czas. Celebrujmy go właściwie. Tylko raz w roku jest Wigilia. Tylko raz w roku są święta Bożego Narodzenia. Ale nie zapominajmy, że każdego dnia żyją obok  nasi bliscy i przyjaciele.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Burda Książki za egzemplarz recenzencki.   

„Kastor” – Agnieszka Lingas-Łoniewska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
 

 

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Kastor, Wydawnictwo Burda 2019.
#MamaDropsaCzyta
 
Agnieszka Lingas-Łoniewska, wrocławska pisarka, autorka ponad 30 bestsellerowych powieści, nazwana przez swoich czytelników Dilerką Emocji, napisała kolejną książkę „Kastor” – 1.tom serii „Bezlitosna siła”, której premiera miała miejsce 5 czerwca 2019 a ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki. Zaintrygował mnie opis powieści. Seria „Bezlitosna siła” opowiada bowiem o mężczyznach uprawiających walki MMA, każdy z nich ma za sobą mroczną historię, która go prześladuje, od której nie może się uwolnić. Pojawiają się też i kobiety, które doświadczyły przemocy, a pomoc znajdują w fundacji FemiHelp, wspierającej ofiary agresji ze strony mężczyzn. Co ich łączy? Bohaterowie nie wierzą w miłość i jej zbawczą siłę. A tylko ona może ich wyzwolić z sideł przeszłości i pokonać zło a także dać siłę na lepsze życie. Ale czy to jest możliwe?
 
Bohaterem powieści jest Konstanty „Kastor” Lombardzki, człowiek sukcesu, właściciel i prezes zarządzający korporacji, niezwykle przystojny mężczyzna o blond włosach i niebieskich oczach oraz zawsze marsowej minie, bowiem nigdy nie okazywał emocji. Zimny, oschły wobec innych, twardy, chamski i uszczypliwy. Liczył się jedynie z Patrykiem, przyjacielem, z którym łączyły go iście braterskie więzi oraz z wiceprezes Martyną, przyjaciółką, z którą pracował od pięciu lat, pomógł jej, traktował niemal jak siostrę, znał jej przeszłość i sekrety. Reszta pracowników musiała przestrzegać jego sztywnych zasad i regulaminów. Prezes nie lubił trudności i niepowodzeń, nie interesowały go problemy innych. Płacił niemało i bardzo dużo wymagał. Gdy Martyna usiłowała poruszyć w nim jakieś emocje, włączała się w jego głowie powtarzana  od dzieciństwa dewiza życiowa: „Nie liczą się czyjeś uczucia, to nie jest twoja sprawa. Liczy się tylko dążenie do celu. Jeśli jasno określisz swój cel, idziesz do niego, nie zważając na otoczenie”. Żadne emocje nie mogły go osłabić. Nie miał więc żadnych uczuć poza nienawiścią, która od zawsze rządziła jego życiem. Kastor był jego alter ego, o którym nikt z personelu firmy nie wiedział. Gdy targały nim demony przeszłości i musiał opanować szał, przeistaczał się w Kastora, schodził do podziemia, zakładał maskę i brał udział w nielegalnych walkach, zawsze zwycięskich, z których duże pieniądze zasilały prowadzoną przez Martynę fundację FemiHelp. Z kolei Patryk, który w podziemiu był Polluksem, jego trenerem, dążył do realizacji swoich życiowych celów napędzany przez żądzę wręcz dzikiej zemsty. Bycie Kastorem i Polluksem to ich druga, mroczna część natury. Obaj spotkali się w pierwszej klasie podstawówki, a historia ich znajomości jest niezwykła. Nie, nie streszczę jej. Zachęcam do lektury.
 
Kiedyś będziesz miał kobiety. Będą ci potrzebne, aby zachować zdrowie fizyczne i jasno Myślec. Pozwól im dawać to, co będą miały do zaoferowania, ale nie dawaj nic od siebie. Jesteś ponad to.(…)Ale aby uniknąć ryzyka, nikogo do siebie nie dopuszczaj. Ludzie kochają ranić. Lepiej będzie, jeśli to ty będziesz ranił.
 
W życiu Kastora pojawiła się Ona – Anita Sokół, niska blondynka o zielonych oczach, dziewczyna z przeszłością, która w przeciwieństwie do posiadającego wszystko bohatera nic nie miała. Straciła i dzieciństwo, i marzenia, i nadzieję na lepsze jutro. Pracowała jako hostessa w klubie Patryka i dodatkowo zatrudniła się jako sprzątaczka w firmie Konstantego. Po pracy w klubie miała ciągle pod powiekami makabryczne obrazy walki, wrzaski, uderzenia, krew. Prześladowały ją we snach. Jedynie postać niepokonanego Kastora walczącego w masce ją fascynowała. Marzyła, aby zobaczyć jego twarz. „Był główną atrakcją weekendowych walk, ulubieńcem hazardzistów i bożyszczem kobiet”. W firmie z kolei sprzątała m.in. gabinet prezesa Konstantego. I od razu pierwszego dnia złamała jedną z jego kardynalnych zasad- uniosła roletę. prezes przecież nie lubił „słonecznych, radosnych dni, ptaszków i pierdolonych kwiatków”. Gdy podszedł do niej bliżej, jej oczy wypełniał strach, niepewność, wręcz czaiło się przerażenie, podniosła rękę w geście, jakby chciała się bronić przed uderzeniem. I ten właśnie gest spowodował, że między nimi narodziła się niezwykła więź. Biedna dziewczyna, której całe dotychczasowe życie było „jednym wielkim brudem”. Historia życia Anity była koszmarna, odkąd w pojawił się ojczym i zachorowała mama a potem odeszła, umarła. Anita-dziecko w ciele kobiety, była dłużniczką swego przyszywanego brata, który spłacał dług u złych ludzi i ona musiała mu bez końca pomagać. Konrad często stosował wobec niej przemoc, co zauważył prezes, który postanowił jej pomóc. On – wyzbyty człowieczeństwa. Ona – nikt. Skażona i brudna. „Wielki worek pełen kłopotów”.
 
– Kiedy zaczniesz się angażować w czyjeś życie, to będzie początek twojego końca!
 
I Konstanty zaangażował się emocjonalnie w życie Anity, postanowił jej pomóc, oferując terapię w fundacji Martyny FemiHelp, która pomagała kobietom skrzywdzonym w różny sposób przez facetów. jak dobrze, ze Autorka uświadamia czytelnikom istnienie takich placówek terapeutycznych. Odkąd los połączył bohaterów, czytelnik może zaobserwować jak krok po kroku między nimi pojawia się dotąd nieznane im uczucie. Mogą sobie zaufać, zdjąć maski, być sobą. Mężczyzna pełen sprzeczności potrafi być czuły, delikatny, dający poczucie bezpieczeństwa, wreszcie taki, którego Anita mogła pokochać pierwszą, czystą, nieskalaną miłością. Pokochać i znokautować Kastora żarliwą miłością! To właśnie miłość dała im siłę do tego, aby się przed sobą otworzyć, wyznać wszystko z mrocznej, chorej przeszłości, żeby ją raz na zawsze zostawić za sobą, zamknąć za nią drzwi i móc zacząć od nowa wspólne, czyste, dobre życie. Czy to uczucie pokonało zło, które zdeterminowało ich los? Czy tych dwoje poranionych ludzi kastor i mała uwierzyło w zbawczą siłę miłości?
 
Agnieszka Lingas-Łoniewska faktycznie zapewniła czytelnikom niesamowitą huśtawkę emocji podczas lektury nowej powieści. W mistrzowskim stylu „diluje” emocjami. Tytuł serii i okładka zapowiadają mega emocje i budzą lęk. Ale opis wydawniczy zachęca do sięgnięcia po książkę. Mroczna i mocna historia Konstantego „Kastora” Lombardzkiego i Anity Sokół istotnie zawładnęła moją czytelniczą duszą. Trudno się było od niej oderwać. Obraz walk mężczyzn w podziemiu napawał mnie lękiem, odrazą, ale gdy spojrzałam na to miejsce i na walczących oczyma zafascynowanej Anity, dzielnie przetrwałam i nie opuściłam ani akapitu strony. Dziękuję Pisarce za dostarczenie tak wielu niezapomnianych wrażeń podczas czytania. Powieść jest podzielona na rozdziały, pisarka posługuje się narracją naprzemienną pierwszoosobową – z perspektywy Konstantego i Anity, co pozwala czytelnikowi przybliżyć, wniknąć i zrozumieć ich świat, zagłębić się w ich psychikę. Do czytania Pisarka proponuje playlistę – hiciory, nośniki wspomnień. Na uwagę zasługuje też mocna kreacja bohaterów – nie są idealni lecz autentyczni, prawdziwi oraz język powieści, niezwykle plastyczny, obrazowy, emocjonalny, w opisach walk czy brutalnych scen pojawiają się kolokwializmy a nawet wulgaryzmy, dzięki temu powieść również zyskuje na autentyczności. Akcja powieści toczy się wartko, dużo zwrotów akcji. Rozdziały opowiadające o Kastorze są poprzedzielane fragmentami wspomnień z koszmarnego dzieciństwa, są przytoczone zasady, dewizy, złote myśli, pouczenia jego oprawcy. Powieść czyta się bardzo szybko, trudno się od niej wprost oderwać. Akcja powieści rozgrywa się we Wrocławiu, możemy odbyć literacki spacer po tym pięknym mieście.
 
Gorąco zachęcam do lektury powieści. Czekam niecierpliwie na jej kolejną część.
 
Dziękuję serdecznie Wydawnictwu Burda Książki za egzemplarz do recenzji.