„Warkocz spleciony z kwiatów” – Agnieszka Krawczyk

Read More
warkocz spleciony z kwiatów

Agnieszka Krawczyk, Warkocz spleciony z kwiatów, Wydawnictwo Filia 2021.
Seria: Leśne ustronie

Twórczość Agnieszki Krawczyk jest bliska mojemu sercu od lat i nie mam w zwyczaju wartościować jej powieści – wszystkie są dla mnie tak samo ważne, tak samo dobre. Ale chyba tym razem zrobię wyjątek – bo oto moja nowa ulubiona powieść Czarodziejki Codzienności, „Warkocz spleciony z kwiatów” to nie tylko utkany z emocji i uczuć literacki kocyk, zgodnie z zapowiedziami Autorki. To także warkocz spleciony z ważnych, inspirujących i refleksyjnych myśli. Przeplatają się też przyjaźń i zdrada, miłość i zauroczenie. Ta książka to lekcja upadania i powstawania.  Po każdym upadku. Nawet takim, który zostawia ślad w postaci blizn.

Pełna emocji i uczuć opowieść o tych, którzy się zagubili i muszą odnaleźć swoje miejsce na ziemi. A szczęście jest blisko i czeka. Trzeba tylko szeroko otworzyć oczy, żeby je dostrzec i schwytać.
Zośka Wichocka próbuje wrócić do równowagi po wypadku samochodowym. Nie potrafi odnaleźć się wśród ludzi w codziennym życiu. Koleżanka proponuje jej wypoczynek w swoim domku, w maleńkiej górskiej miejscowości, Nieznajomce.
Zośka poznaje tam niezwykłych ludzi: Mariusza, prowadzącego schronisko dla leśnych zwierząt, starą wróżbiarkę i znachorkę Zazulinę, tajemniczego włóczęgę Aleksego. Zośka odkrywa na nowo świat i samą siebie, zaczyna rozumieć, jak ważna w życiu jest równowaga, dostrzega, że sama może wiele dać innym. Bo jej przyjaciele także mają problemy, i to często – bardzo poważne. W ich życiu również są zadry, blizny, poczucie straty, niespełnione uczucia.
Czy piękno natury i wzajemne zrozumienie mogą ukoić smutki i przynieść radość, spełnienie, a nawet spokój?

opis wydawcy

Wypadek, zdrada, samotność – mieszkańcy i goście Nieznajomki zmagają się z różnymi problemami i życiowymi dramatami. Jedni z uśmiechem wystawiają twarz do wiosennego słońca, inni zmuszają się, by unieść wzrok ku niebu, z którego – pozornie – nie płynie żadna nadzieja.

Choć między bohaterami nie brakuje momentów uniesień, a zazdrość dość uparcie próbuje dostać się do środka ich serc, w tej powieści miłość gra drugie skrzypce. Na pierwszy plan, w moim odczuciu, wysuwa się zdecydowanie przyjaźń – pleciona powoli, starannie, by nie przegapić żadnego dobrego gestu. Obecność, słowo wsparcia czy wspólne chwile milczenia, rozmowy – to wszystko sprawia, że bohaterowie  powoli się odsłaniają – i wzajemnie, przed sobą, i przed czytelnikiem, który z zainteresowaniem towarzyszącym lekturze kryminałów odkrywa ich przeszłość i teraźniejszość, snując plany na lepsze jutro. Przyjacielem dla postaci jest natura – nieskażona w górskiej okolicy ręką człowieka. Łąki, pagórki, kwiaty – wiosną i ludzie, i przyroda budzą się do życia. Już sama budowa książki wskazuje na to, jak fauna i flora wpływają na człowieka.

Każda część z wyróżnioną nazwą miesiąca (akcja tego tomu toczy się od maja do końca sierpnia) rozpoczyna się od krótkiej ściągi, zawierającej informacje o typowych dla danych tygodni kwiatach, aromatach i zbiorach. Wydaje się, że zbierane zioła i kwiaty mają moc uzdrawiania – nie tylko ciała, ale przede wszystkim duszy. Koją to, co rozedrgane. Co ciekawe, Agnieszka Krawczyk dosłownie sięga gwiazd, przybliżając zagadnienia związane z astrologią.

Nie od dziś wiadomo, że niektórzy od ludzi zdecydowanie wolą zwierzęta. Mariusz – sąsiad głównej bohaterki – prowadzi schronisko dla mieszkańców lasów. Przywraca zdrowie i sprawność tym, którzy w oczach innych ludzi są już straceni. Ptaki, jeże, a nawet koza – każdy z tymczasowych współlokatorów wnosi coś do jego życia, a jeden staje się nawet bohaterem książeczki dla dzieci. Opiekuje się nimi i nieświadomie pozwala się zaopiekować – spokojowi, wdzięczności i pokorze.

Tytuł „Warkocz splątany z kwiatów” ma dwa znaczenia – dosłowne i metaforyczne. Dosłownie stanowi osłonę dla blizny Zosi – „pamiątce” po wypadku, który nieodwracalnie zmienił jej życie. Metaforycznie oznacza życie bohaterów. Choć blisko przyrody, w spokoju, nie zawsze jest usłane płatkami róż. Warkocz dróg, emocji, przeżyć, relacji tworzą także kolczaste rośliny. Zadają ból, zostawiają trwały ślad. Na szczęście to, co złe, niepodlewane więdnie. Wystarczy ciepło wypływające z serca, woda, czyli przynoszące oczyszczenie łzy i nawóz w postaci tego, co dobre.

warkocz splątany z kwiatów

Ależ to było dobre. Piękne, ciepłe, oczyszczające. Lektura była prawdziwym katharsis dla mojego ciała, które nosi ślady blizn. Przyniosła ukojenie dla serca, w którym rany wydawały się jeszcze bardziej wyraźne. Dziękuję, Agnieszko, za to, że znowu zaczarowałaś moją codzienność. Zamknęłaś oczy na to, co złe i otworzyłaś na to, co dobre – łagodność, pasję i wdzięczność – także do tych cielesnych blizn, które niosą pewną historię i przypominają, że mimo wszystko wygrałam. Sama ze sobą.