„Czas honoru” – serial czy książka?

Read More
czas-honoru

Cześć, a właściwie powinnam napisać „serwus” – kto oglądał serial, ten wie. Zadając Wam pytanie dotyczące zainteresowania tekstami innego typu niż recenzje czy wywiady, zaproponowałam kilka tematów. Zaczynam jednak od innego. Dziś o godzinie 20:15 w TVP1 premiera nowego serialu „Ludzie i bogowie”. Wielu dziennikarzy i widzów pyta, czy nowość powtórzy sukces produkcji „Czas honoru”. Do „Czasu…” mam ogromną słabość, dlatego chciałam Wam przybliżyć króciutko ten serial i… książki, które różnią się od tego, co widzieliśmy na ekranie.

Na początek słowo o serialu – „Czas honoru” to serial fabularno-historyczny emitowany na antenie TVP2 w latach 2008-2014. Opowiadał o losach czterech „cichociemnych” – Bronka Wojciechowskiego (w tej roli Maciej Zakościelny), Janka Markiewicza (Antoni Pawlicki), Michała (Jakub Wesołowski) i Władka Konarskich (Jan Wieczorkowski) oraz ich najbliższych. Łącznie powstało sześć trzynastoodcinkowych serii oraz siódma, specjalna . „Czas honoru. Powstanie” liczy dwanaście epizodów. 

Borys Szyc, który w „Czasie honoru. Powstanie” wcielił się w postać majora Heinricha Pabsta, powiedział:

„Mam wrażenie, że dzięki „Czasowi honoru” historia znów stała się modna”…

…i muszę przyznać, że w dużej mierze się z nim zgadzam.

Tyle o serialu. Przejdźmy o książek. Jeżeli oglądaliście serial i Wam się podobał, to myślę, że… Książki spodobają się Wam jeszcze bardziej. Serio. Ze mną tak było.

Co było pierwsze – serial czy książka? Kiedyś, robiąc research do pracy magisterskiej, którą poświęciłam serialowi, natrafiłam na informację, że powieści to… pierwsza wersja scenariusza. Telewizja rządzi się swoimi prawami, więc ostatecznie na ekranie zobaczyliśmy nieco inną historię. Niedawno znalazłam wywiad, w którym osoba z Wydawnictwa Zwierciadło opowiada, że pierwszy był serial. Myślę, że tak naprawdę to nie ma znaczenia, bo książki… Są inne. Serio.

To „odrębny byt”. Podstawową różnicą jest początek: widz poznaje bohaterów serialu w 1941 roku tuż przed opuszczeniem obozu szkoleniowego w Anglii. Powieść natomiast rozpoczyna się od opowieści o losach Bronka, Janka i braci Konarskich we wrześniu 1939 roku. Dzięki temu możemy się dowiedzieć, jakie były ich losy w pierwszych miesiącach wojny, gdzie się poznali, jak trafili do Anglii… Czyli poznać te elementy historii, których myślę, że większości brakowało w serialu.

Czy między serialem a książkami jest dużo różnic? I tak, i nie – to najważniejsze, czyli główni bohaterowie, ich przyjaźń, miłość do ojczyzny i pięknych kobiet, jak najbardziej są obecne.

archiwum prywatne

Diabeł, a w tym przypadku różnice, tkwią w szczegółach, w konkretnych wątkach, w postaciach. Na przykład Bronek Wojciechowski, grany przez Maćka Zakościelnego. W serialu to taki trochę panicz, który całą wojnę przetrwał w jednej kurtce, kochał Wandę, którą… Nie za bardzo wiadomo jak odbił Karolowi, który był szują totalną. W książkach obraz Bronka jest pełniejszy. Poznajemy jego pochodzenie, wychowanie, okoliczności, w jakich poznał aktorkę.

Trylogia pozwala się czytelnikowi skupić nie tylko na ładnych buziach aktorów i innych wizualnych aspektach. Książki to szansa na podróż do wnętrza bohaterów i nie tylko. Nie tylko obraz postaci jest pełniejszy.  Obraz wojny, obraz miasta, obraz codzienności na kartach książki jest bardziej realistyczny, bo nie mamy wizji narzuconej przez reżysera. Mamy wyobraźnię, którą być może budowały liczne filmy, zdjęcia dokumentalne czy lektura wspomnień wojennych. Są codzienne problemy, brak prądu, żywności. W książkach jest miejsce na wątpliwości, na znaki zapytania. Nie ma gotowego produktu. Jest bohater, jest rzeczywistość. Jest ten wyjątkowy moment wejścia czytelnika w świat przedstawiony.

Czy polecam trylogię „Czas honoru”? Zdecydowanie tak! Trzy tomy ukazały się dzięki Wydawnictwu Zwierciadło. E-booków niestety nie znalazłam, ale może w którejś z internetowych księgarni uda Wam się upolować (używane) papierowe egzemplarze? Mam nadzieję, że tak!

„Lot 202” – Remigiusz Mróz (odcinek 1.)

Read More
lot 202

Remigiusz Mróz, Lot 202, Wydawnictwo Filia 2020.
W serwisie Audioteka powieść czyta… kilkudziesięciu aktorów i lektorów.

Z twórczością Remigiusza Mroza mam pewien… problem. Z jednej strony to autor, dla którego zarywałam noce, z zapartym tchem pochłaniając kolejne tomy Chyłki. Nowe części zamawiałam jeszcze przed premierą, by najszybciej jak to tylko możliwe wracać do Joanny i Kordiana. Z drugiej strony ta sama Chyłka, z którą niejedną teqillę się wypiło… Cóż, po prostu przestała smakować. Po „Kontratypie” powiedziałam: dość. Nie dokończyłam też serii o Forście, nie wiem, co słychać u Iluzjonisty, nowości znam tylko ze zdjęć i opinii blogerów. Od początku do końca znam tylko polityczną trylogię „W kręgach władzy”…  Ale w końcu weszłam drugi raz do tej samej rzeki. Dzięki Tomkowi z bloga Nowalijki. Jego recenzja „Lotu 202” przekonała mnie, by na nowo dać szansę Mrozowi. Postawiłam na audiobook. Na superprodukcję serwisu Audioteka. To był strzał w 10!

Zwyczajna, piątkowa noc w Nowej Hucie. Kamery monitoringu u zbiegu dwóch ulic rejestrują młodego chłopaka o drugiej piętnaście. Nie ma go na nagraniu z przecznicy dalej… Sześć lat później, podkomisarz Agnieszka Oliwa odnajduje ciało chłopaka w Opolu. Wszystko wskazuje na to, że w wyjątkowo osobliwy sposób popełnił samobójstwo. Tymczasem z Okęcia startuje samolot z premierem na pokładzie. Zwykły lot do Toronto ma potrwać dziewięć godzin i trzydzieści pięć minut. Szybko okazuje się jednak, że najprawdopodobniej nigdy nie dotrze do celu… rozpoczyna się wyścig z czasem, a jedyną poszlaką jest chłopak, który niegdyś zaginął na krakowskich ulicach.

Wysłuchałam pierwszego odcinka. Jestem oczarowana, zaciekawiona i chcę więcej. Chcę poznać dalszy ciąg akcji. Chcę poznać odpowiedzi na pytania, które mnożą się z każdą minutą. Mam wrażenie, że to Remigiusz Mróz, który przed laty mnie zachwycił – oczywiście w literackim sensie. Ciekawi od pierwszej strony, a właściwie minut nagrania, skłania do zarwania nocy… Chcę delektować się głosem aktorów i lektorów – mistrzyni Krystyny Czubówny, wspaniałej Katarzyny Dąbrowskiej, genialnego Michała Żurawskiego czy Rafała Zawieruchy… Pewnie wiele głosów przede mną, kolejni aktorzy (m.in. Danuta Stenka, Mariusz Bonaszewski czy Antoni Pawlicki), kolejne tony i nuty do poznania. Nie mogę się doczekać chwili, w której włączę kolejny odcinek! Do tego specjalnie skomponowana muzyka, troska o każdy dźwiękowy detal. „Lot 202” to nie jest serialik typu „Trudne sprawy”. To serialowa superprodukcja rodem z Netflixa lub HBO GO. Za reżyserię odpowiada Grzegorz Gutkowski. Jak wspomina pracę nad serialem podczas pandemii?

– To było bardzo ciekawe wyzwanie. Oprócz koordynacji aktorów w studio i poza nim, dużo pracy włożyliśmy też w postprodukcję. Akcja obejmuje dwa plany – na ziemi i w powietrzu, w trzystuosobowym Dreamlinerze, i staraliśmy się to oddać przy użyciu efektów specjalnych. Jest też dużo scen zbiorowych, wartkiej akcji i scen policyjnych. Pracowaliśmy nad efektami, które odzwierciedlą charakter tych scen.

Mam nadzieję, że „Lot 202” to początek mojej ponownej fascynacji piórem Remigiusza Mroza. Zachęcam Was do DARMOWEGO wysłuchania pierwszego odcinka. Nie samymi książkami żyje człowiek – czasem warto włączyć dobry serial 😉