Tekst powstał w ramach współpracy reklamowej Mamy Dropsa z Wydawcą.
Lato już zagościło na dobre. Każdy planuje wakacje, urlop. A ja wraz z Natalią Przeździk polecam Wam wyprawę literacką na Mazury. A to za sprawą najnowszej powieści „Mazurskie anioły”. Tytuł kojarzy się nam z bieszczadzkimi aniołami, popularną szantą SDM, dobrze znaną górskim włóczykijom. Autorka dokonała świetnej przeróbki tekstu na potrzeby powieści.
Anioły, anioły, mazurskie anioły
Prowadzicie ludzi szlakiem srebrnej wody
Mazurskie anioły, anioły mazurskie
Gdy skrzydłem cię dotkną, już jesteś ich bratem…

Wanda podjęła spontaniczną, ale ważną decyzję życiową o ucieczce ze „złotej klatki” od toksycznego, przemocowego partnera i matki, stawiającej coraz większe wymagania i oczekiwania wobec córki, organizując jej życie kroczek po kroczku. Odbiło się to na jej zdrowiu psychicznym. Mogła liczyć jedynie na wsparcie Izy, troskliwej przyjaciółki, towarzyszki w podróży.
Bohaterki miały to szczęście, ponieważ spotkały na wakacyjnym szlaku wspaniałą kompanię ludzi, mazurskich aniołów bez skrzydeł, które pomogły szczególnie Wandzie odnaleźć prawdziwą siebie, drogę, jaką powinna kroczyć, by odnaleźć także swoje wymarzone miejsce na ziemi. Musiała odblokować emocje i uczucia, by zacząć czuć, postrzegać świat wszystkimi zmysłami, mieć marzenia i je gonić, spełniać. Samej by się to nie udało, ale dzięki obecności i wsparciu innych osób się powiodło. Jak do tego doszło? Przeczytajcie powieść.
Jest to historia o różnych relacjach: dobrych, budujących i złych, skomplikowanych, wręcz toksycznych. A także o sile przyjaźni i miłości, która może tak zmienić życie człowieka na lepsze, nadać mu sens, dodać blasku, wreszcie sprawić, by wszystko zaczęło się udawać.
Skoro to idealna powieść na wakacje, która ma bawić, dawać relaks, to ważne i trudne tematy zostały nieco złagodzone przez to, że Pisarka stworzyła istny miks gatunkowy. To powieść drogi, trochę obyczajówki, związana z ważnymi problemami. Wyobraźnia, dzięki opisom, pokazuje czytelnikowi piękne, zachwycające, namalowane paletą słów i emocji kojącą przyrodę mazurską.
Nad taflą poniósł się donośny dźwięk kościelnego dzwonu oznajmiającego godzinę szóstą, a nieopodal Wandy przysiadł na zwieszającej się gałęzi niewielki ptaszek. Jego piórka mieniły się w blasku słońca. Przypominał niebieskozielony drogocenny kamień, ciśnięty przez rozkapryszonego bogacza prosto w ciszę poranka. Pomarańczowy dziób przykuwał spojrzenie równie mocno jak pióra, a czarne oczy bystro patrzyły dookoła. Zimorodek. Wanda zamarła bez ruchu. Bojąc się nawet oddychać. I chyba tylko dlatego mogła cieszyć się widokiem niespodziewanego gościa dość długo.
Na drodze dziewczyny spotkały nowych szalonych przyjaciół (postaci z wcześniejszych powieści Autorki): najdziwniejsze rodzeństwo na świecie, ksiądz Damian, Słowianka Dobrochna i hippis Jaromir. Wyruszyły z aniołami w dalszą drogę. A potem dołączył do nich Tomasz, znaleziony w bunkrze, nazywający siebie „chodzącą katastrofą”, a okazał się świetnym kompanem, pasjonatem historii, przewodnikiem z imponującą wiedzą o regionie. Wszyscy chcieli złapać w drodze odrobinę szczęścia. Czy to przypadkowe spotkanie? Ktoś zesłał anioły. Ach, ileż przygód przeżyli na trasie.
To także powieść z wątkiem detektywistycznym. Wakacyjna laba bowiem zamieniła się w śledztwo ekipy detektywów amatorów. Bohaterowie odkrywają lokalne tajemnice, Tomasz okaże się samozwańczym detektywem, który zaskoczy wszystkich. Zaimponuje i spodoba się Wandzie. Wspólne rozwiazywanie zagadek, szukanie skarbu podczas gry terenowej także łączy ludzi. Co z tego wyniknie? Hmmm… Ten wątek sprawi, że trudno się oderwać od książki, bo dużo się tu dzieje.
Na koniec wspomnę o ważnym i jakże potrzebnym wątku Roberta, niepełnosprawnego chłopca z MPDz, z którym trudno się porozumieć werbalnie, jedynie bliscy go rozumieją. Lubi poezję, lubi słuchać czytania powieści, szczególnie Tolkiena. Otaczają go kochający bliscy, jego anioły – rodzice i rodzeństwo. A o ogromnej wrażliwości chłopca i bogatym świecie wewnętrznym dowiadujemy się z jego wierszy. Jak każdy nastolatek marzy, aby biegać po łące, wśród pachnących kwiatów i motyli, „zwózkowstałe ciało skacze pod niebo”. Czy znajdzie się ktoś, kto zainteresuje się wierszami chłopca, doceni jego talent, wyda je i zajmie się także ich promocją? Wierzę, że motyl z wiersza jest tu metaforą zmiany.
Robert i jego rodzina pokazali Wandzie, jak może funkcjonować kochający się dom, zbudowany przez ludzi. Bo to ludzie, relacje z nimi powinny nas budować. Miłość czyni cuda!
Co zrobi Wanda ze zdobytymi w drodze nowymi doświadczeniami?
Przymknęła oczy. Pozwoliła, by wiatr targał jej włosy, a słońce ogrzewało jej twarz. Przez chwilę zapomniała o wszystkich sprawach, które do niedawna zaprzątały jej głowę. Była Wandą z pomostu. Tu i teraz. I było jej z tym dobrze.
Polecam Wam z całego serca tę wakacyjną powieść, którą odbiera się wszystkimi zmysłami. Lekko, pięknie, chwilami poetycko, ale i humorem i poważnie o problemach. Wszak przybywanie w pięknych okolicznościach przyrody pozwala nam na przepracowanie trudnych spraw, wyciszenie, skłania do refleksji, wyciągania wniosków i podejmowania ważnych decyzji życiowych związanych z otwieraniem nowego, zdecydowanie lepszego rozdziału swojego życia.
Dziękuję za odwołania literackie.
Początek lata a wspaniała mazurska przygoda już za mną!
Mama Dropsa
Natalia Przeździk, Mazurskie anioły, Wydawnictwo Filia 2026.

Wanda przez całe życie usiłowała spełniać oczekiwania innych – najpierw matki, potem narzeczonego. Nadszedł jednak moment, gdy powiedziała: dość! Postanowiła zrobić sobie urlop od dorosłości, wziąć oddech i przemyśleć, co dalej. Wraz z przyjaciółką wyjechała na spontaniczne wakacje na Mazury.
To rozpoczęło serię zwariowanych wydarzeń: akcje szpiegowskie, zagadki detektywistyczne i odkrywanie lokalnych tajemnic. Nie zabrakło nowych, szalonych przyjaciół: dziewczyny zafascynowanej słowiańszczyzną czy księdza-włóczęgi.
Jak bardzo w życiu bohaterów namiesza pewna znana, ale zarozumiała pisarka? I czy Tomasz, introwertyczny historyk i samozwańczy detektyw, sprawi, że Wandzie wreszcie mocniej zabije serce?