„Dziewczyna, która patrzyła w słońce” – Anna Szczęsna (#MamaDropsaCzyta)

Read More
dziewczyna która patrzyła w słońce

Anna Szczęsna, „Dziewczyna, która patrzyła w słońce”, Wydawnictwo Kobiece.
Seria: „Między stronami życia” (tom I)
#MamaDropsaCzyta

Ta książka jest jak wiosna! Pełna kolorów i zapachów, dynamiczna jak pogoda. Dodaje energii, skłania do uśmiechu i podszeptuje, że każda wiosna przynosi zmiany, na które warto się w życiu otwierać.

   Monika A. Oleksa – pisarka

 Anna Szczęsna należy do grona moich ulubionych Autorek. Niecierpliwie czekam na jej kolejne książki. Jej najnowsza „Dziewczyna, która patrzyła w słońce” trafiła w moje ręce w wersji elektronicznej w momencie, w którym akurat bardzo potrzebowałam powieści, która otuli mnie swoją historią jak milusi koc, pocieszy i wciągnie mnie do swojego świata, by zapomnieć o problemach i troskach. I nie myliłam się, bowiem Anna Szczęsna oddała w ręce czytelników kolejną pozytywną, ciepłą, słoneczną, iście wiosenną książkę, ale nie cukierkową, której lektura dostarczyła wielu emocji i uczuć.

Z opisu Wydawcy wynika, że jest to historia znajomości Michała Tarkowskiego, samotnika, poczytnego autora horrorów, które nie schodziły z list bestsellerów, i Justyny Różyckiej, wziętej autorki książek obyczajowych z domieszką romansu. Oboje rywalizowali ze sobą, łączyło ich to samo wydawnictwo. Michał zazdrościł Justynie sukcesów i nie był zachwycony, gdy okazało się, że będą sąsiadami. Pewnego dnia trafiła do niego źle zaadresowana paczka, która musiał oddać Justynie. Pierwsze spotkanie zainicjowało serię kolejnych, w tym na targach książki oraz podczas festiwalu literackiego w Różanych Dołach. To dopiero początek nagłych zwrotów akcji jakże typowych dla romantycznej historii. Czy bliskie sąsiedztwo może zmienić nastawienie butnego pisarza? Czy tych dwoje połączy coś więcej niż tylko sprawy zawodowe?

Akcja powieści toczy się nieśpiesznie w Toruniu i od razu opis toruńskiej starówki – ulic z odnowionymi fasadami kamienic, urokliwych sklepów z pamiątkami i aromatycznymi piernikami, z zabytkowymi kościołami wprowadza nas w przyjemny nastrój. Od razu znalazłam dla siebie miejsce przy stoliku w kawiarnianym ogródku, by nasycić się aurą wspaniałego miasta. A dla pisarzy widok atrakcyjnych zakątków w sytuacjach kryzysowych, i nie tylko, zapewne stanowił niewyczerpane źródło inspiracji. Michał jako samotnik często spacerował po mieście, gdy potrzebował wyciszenia. A czytelnik razem z nim mógł zwiedzać to piękne miasto, do którego Anna Szczęsna również odczuwa sentyment. Dzięki tej parze bohaterów poznajemy niejako od kuchni świat pisarski, różne relacje między autorami, proces wydawniczy książki, od pomysłu aż do momentu, w którym kolejne powieści przyjmują materialną formę – egzemplarz autorski w ręku oraz jakie emocje i uczucia temu towarzyszą. Następnie sprawdzanie statystyk, wizyty w księgarniach, by nasycić się radością podczas patrzenia na swoje książki wśród egzemplarzy innych autorów. Poznajemy także pracę agentki literackiej – Marlena współpracuje z Michałem.

Anna Szczęsna zestawiła głównych bohaterów powieści na zasadzie kontrastu. Jak już wspomniałam, Michał to typ samotnika, gbura, zadufanego w sobie, leniwego, małostkowego, zazdrosnego, najmniej lubianego klienta swojej agentki literackiej, a z drugiej strony ukochanego jedynaka nadopiekuńczej mamusi, której wciąż jeszcze trudno się oswoić, że już dawno powinna przeciąć łączącą ich pępowinę. Postać mamy wniosła dużo pozytywnej energii, humoru do powieści. Justyna, na początku największa literacka antypatia Michała, została nazwana poetycko przez kolegę po piórze „dziewczyną, która patrzy prosto w słońce”. A to Justyna tłumaczyła, że patrzenie w stronę światła może oznaczać wybór jaśniejszej strony życia i nieskupianie się na tym, co złe, ale przecież nieuchronne. To drugie nie musi determinować naszej obecności na tym świecie. Była niezwykle pozytywną dziewczyną miłą, subtelną, otwartą, towarzyską, pracowitą, dobrze zorganizowaną, konsekwentną w działaniu, otaczała się przyjaciółmi. Z surowymi i wiecznie niezadowolonymi rodzicami łączyły ją dość skomplikowane relacje. Za to z rodzeństwem dbała i wciąż zacieśniała więzi mimo licznych obowiązków. Zawsze mogli liczyć na wzajemne wsparcie. Myślę, że pisanie powieści obyczajowych z wątkiem miłosnym, o relacjach między bohaterami, skupianie się na ich jasnej stronie życia było w pewnym sensie terapią dla Justyny. Nabrała ufności i wiary w siebie i innych.

W powieści poznajemy także dość ciekawie nakreślone osobowościowo przyjaciółki Justyny – Marlenę (tak, agentkę Michała) i Beatę, odnalezioną po latach, redaktorki z „Trzykrotki”: Łucję, Alicję, Rozalię i Hanię, bibliotekarkę. Justyna często spotykała się z przyjaciółmi na tarasie pełnym roślin. Autorce udało się wypatrzeć ukwiecony taras na dachu kamienicy w Toruniu i zainspirowało ją to do napisania powieści. Anna Szczęsna świetnie wykreowała bohaterów powieści: prawdziwych, nieidealnych, mających wady i zalety, zmieniających się pod wpływem innych, szukających nowych dróg i pomysłów na siebie. Jak nazwała ich Pisarka w wywiadzie – „wyjątkowych w swojej zwyczajności”. Są skrajnie różni. Czytelnik ma w kim wybierać.  

Autorka zabrała czytelników na Targi Książki w Warszawie, za którymi przecież tak bardzo tęsknimy podczas pandemii. Świetnie oddała atmosferę targów, kupowania książek u wydawców, spotkań z pisarzami, podpisywania książek, udział w panelach dyskusyjnych, gdzie można wymienić poglądy na temat rynku książki, procesu tworzenia powieści, odsłonić przed czytelnikami i przed sobą rąbek warsztatu warsztatu pracy Spotkania na żywo z ulubionymi pisarzami  są niezwykle ważne zarówno dla autorów jak i odbiorców ich książek. Skupieni na co dzień na stronach i grupach fanów tęsknimy za spotkaniami na żywo. Jakkolwiek spotkania on-line je w pewnym stopniu rekompensują. Justyna kochała Warszawę, marzyła o małym mieszkanku w stolicy, gdzie mogłaby się zatrzymać podczas pobytu. To doskonała okazja, by czytelnik mógł odbyć spacer w jej towarzystwie po mieście, które żyło intensywnie, łapczywie, zachłannie. A jak się odnaleźli Justyna i Michał w Warszawie? Czy oboje w równym stopniu chłonęli atmosferę targów? Czy traktowali je tylko jako obowiązek zgodnie w wymogami agentki tudzież wydawnictwa?

Pisarka zaprosiła również czytelnika do Różanych Dołów, pięknej miejscowości, w której cały czas coś się działo. Biblioteka, w której prężnie działało kółko dyskusyjne, zorganizowała we współpracy z „Trzykrotką”  festiwal książki z udziałem autorów, pisarzy, wydawców. Tak, to całkiem prawdopodobne, bowiem nad biblioteką czuwał pewien bogaty sponsor. O przebiegu i wrażeniach bohaterów-pisarzy z festiwalu przeczytacie w powieści.

Co ciekawe, dla czytelników książek Anny Szczęsnej nazwy Trzykrotka, Różane Doły z pewnością mile się kojarzą. Dorzucę jeszcze jeden rekwizyt – kolczyki w kształcie drewnianych kolorowych papug. Chyba już wszystko jasne? ?

Walorem powieści jest niewątpliwie lekki styl oraz niezwykle plastyczny i emocjonalny język, piękne i poruszające serce opisy miejsc, sytuacji, przeżyć wewnętrznych bohaterów. Zakończenie ogromnie mnie zaskoczyło, także z ogromną niecierpliwością czekam na kolejny tom.

Polecam tę wielowątkową, ciekawą powieść o potrzebie miłości, bliskości – kochania i bycia kochanym, o przyjaźni a przede wszystkim o polubieniu siebie, o samotności, o marzeniach i tęsknotach, o różnych relacjach międzyludzkich, rodzinnych, o potrzebie docenienia, o pragnieniu szczęścia. A miłość dokonuje cudu i pozwala dostrzec jaśniejsze strony życia. Nigdy nie jest za późno na zmiany. Nigdy też nie należy pochopnie oceniać człowieka.

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po powieść!

[…] życie zaskakuje i obdarowuje najhojniej wtedy, gdy nie jesteśmy na to przygotowani i niczego nie oczekujemy. I że zawsze trzeba mieć oczy szeroko otwarte, bo nigdy nie wiadomo, kto mieszka naprzeciwko…

Monika A. Oleksa

Wydawnictwu Kobiecemu dziękuję serdecznie za egzemplarz do recenzji.

„Moje greckie lato” – Kamila Mitek (#MamaDropsaCzyta)

Read More
moje greckie lato kamila mitek recenzja

Kamila Mitek, Moje greckie lato, Wydawnictwo Dragon 2021.
#MamaDropsaCzyta

Zapraszam serdecznie do lektury przedpremierowej recenzji powieści Kamili Mitek „Moje greckie lato”, której miałam zaszczyt być opiekunem medialnym a moja rekomendacja znalazła się na skrzydełku okładki. Oto ona:

Opowieść o odkrywaniu siebie, poczuciu wolności, patrzeniu sercem na świat. To będzie najbardziej grecka książka tego roku. Polecam gorąco!

Kamila Mitek to młoda Autorka, która ma już za sobą niezwykle udany debiut literacki, powieść „Na śniadanie… tort szpinakowy” i równie dobrze przyjętą przez czytelników kolejną książkę „Pożar w mojej głowie”. Z zaplanowaną trzecią, ze strukturą fabuły w głowie, wyleciała z rodziną na Kefalonię, by odpocząć i zebrać jeszcze jak najwięcej informacji, ciekawostek niezbędnych do nadania powieści kolorytu greckiego. Zapisywała je skrzętnie w notesiku, który dziś, oprócz zdjęć, jest cenną pamiątką z podróży. Poprzedzający pisanie research dotyczył nie tylko wyspy Kefalonii, greckiego jedzenia (jest go tu bardzo dużo), zwyczajów, tradycji czy kultury, lecz także prekognicji, czyli przewidywania zdarzeń za pomocą snów oraz wizji na jawie (inspiracja Aidą Kosojan-Przybysz).  O czym opowiada książka „Moje greckie lato”?

Jest to historia nieudanego małżeństwa i problemów rodzinnych Agaty i Radka Dancewiczów. Nieszczęśliwa żona ucieka od samotności w związku w wir pracy, która jest jej pasją oraz przynosi ulgę i radość. Poznaje przy tym historie wielu klientów i nawet udziela im pewnych rad. Rozwinęła swoje skrzydła. Agatę dręczy jednak od pewnego czasu koszmarny sen – obraz tonącego dziecka w morskiej toni. Czy ten sen okaże się proroczy? Ponadto Aisha, siostra Asia, przepowiedziała jej daleką podróż. Natomiast Radek ”fachowa siła, poszukująca swojej niszy na rynku” spędza czas najchętniej na oglądaniu telewizji, meczów, zamknął się w domu na świat. Do szczęścia potrzebna mu jest kanapa, pełna miska jedzenia i święty spokój. Nie robił nic w ciągu trzech lat. Czy można takie życie małżeńskie ciągnąć w nieskończoność?

Rany są potrzebne, żeby się z nich wylizać i przyjąć od życia lekcję. Nikt nie zrobi tego za nas. Sami musimy prze to przejść.

Dopiero niespodziewany, wakacyjny wyjazd do letniej rezydencji rodziny Smurzyńskich na greckiej wyspie sprawił, że Agata zauroczona greckim rajem nabrała dystansu do swoich kłopotów i zmartwień rodzinnych. Stała się mimowolnym świadkiem problemów państwa Smurzyńskich i ich dorosłych dzieci, często wcielała się w rolę negocjatorki między nimi. Pozwoliło to dostrzec, jak naprawdę wyglądało jej życie. Była bowiem wciąż nieświadoma, że pod wpływem pewnych zaskakujących wydarzeń wywróci się ono do góry nogami i może w nim dojść do wielkich zmian, których tak bardzo potrzebowała. W wolnych chwilach od pracy Agata penetrowała uroczą wyspę, miejsce idealnego wypoczynku, odkrywała jej tajemnice, poznawała ciekawą historię, zażywała kąpieli morskich i słonecznych. Chłonęła piękno i atrakcje wyspy wszystkimi zmysłami, czując się sobą i otwierając swoje serce. A to nie było łatwe! Każdy dzień na wyspie otwierał oczy bohaterce, jak bardzo było hermetyczne jej dotychczasowe życie. Uświadomiła też sobie, czego tak naprawdę pragnęła i o czym marzyła oraz co tak naprawdę odbierało radość jej życia, skazując na smutek i ból. Twoje „nie” może sprawić, że ktoś stanie się lepszy. Czy Agata zdobędzie się na taki krok wobec Radka, ratując go w pewnym sensie? W uporządkowaniu życia dużo pomógł bohaterce tajemniczy, stary brulion z wierszami, znaleziony w szufladzie sekretarzyka oraz poznani ludzie na wyspie. Czy to był przypadek? Zawierał bowiem drogowskazy życiowe, odpowiedzi na nurtujące bohaterkę problemy. Kim była jego tajemnicza właścicielka? Tę tajemnicę i wiele innych czytelnik odkryje razem z Agatą podczas lektury powieści.

Im lepiej się kogoś poznaje, tym więcej sie w nim odkrywa. Niekiedy są to rzeczy, których sam zainteresowany nie jest w pełni świadomy. To dlatego przyjaciele są jak lustra. Odbijają nasze wady i zalety, ucząc nas tego, czego jeszcze o sobie nie wiemy.

Powieść bardzo mi się podobała ze względu na cudowny opis greckiego lata, który odbierałam wszystkimi zmysłami i rozkoszowałam się jak Agata. Poznałam historię wyspy, jej atrakcje, urocze zakątki, piękne plaże, smaki potraw greckich, tradycje i kulturę jej mieszkańców. A wszystko to przy szumie morza i cykad. Powieść nie jest przesycona, przeładowana tymi obrazami tak pięknie namalowanymi słowami przez Autorkę. Klimat grecki jest tu pretekstem do zanurzenia w nim fabuły a służy do poruszenia ważnych acz niełatwych tematów. Udało się to Kamili Mitek znakomicie. Świetnie wykreowała plejadę bohaterów, są prawdziwi, aż żal się z nimi rozstawać. Razem z Agatą poczułam się podczas lektury jak mieszkanka wyspy, było mi też dobrze z rodziną Makisa. Poznałam jego historię i  wspaniałej, wielopokoleniowej rodziny bohatera, piękne relacje między jej członkami. To także powieść o różnych obliczach miłości i niewłaściwych, chorych, skomplikowanych relacjach, które wymagają naprawienia i pielęgnowania a także podjęcia zdecydowanych kroków, trudnych wyborów życiowych. Ważne jest także to, że człowiek po przejściach musi uwierzyć, że jest zdolny do kolejnej miłości, tylko musi nauczyć się patrzeć sercem na świat i otaczających go ludzi. Warto też marzyć, warto również dążyć do zmian w życiu, do walki o siebie, do samorealizacji na różnych niwach. Autorka nam uświadamia, że każdy człowiek odnajdzie swoją drogę wbrew konwenansom, pewnym zasadom, słuchając głosu serca. Nie odsuwajmy od siebie problemów, nie zamiatajmy ich pod dywan. To nie jest najlepsze rozwiązanie! Poruszył moje serce wątek Klaudii. Moim zdaniem właśnie ta bohaterka i jej historia zasługuje na kolejny tom serii. Wzruszyła mnie też do łez historia Rosy. O najbardziej tajemniczym wątku Christiny, świetnie poprowadzonym, tylko wspomnę.

Na koniec warto zwrócić uwagę na kolejny walor powieści – dużą dbałość o styl, pozornie lekki, ale nie płytki z uwagi na trudną problematykę utworu i język, niezwykle plastyczny, pełen emocji, oddziałujący na wszystkie zmysły czytelnika i dostarczający wielu wrażeń i przeżyć. Zainteresował mnie także temat prekognicji.

Nie sposób w krótkiej recenzji powieści przedstawić wszystkich bohaterów i opisać wątki, których wystarczyłoby na serię. Jestem pewna, że pozornie lekka i wakacyjna powieść stanie się dla Was przyczynkiem do wielu refleksji nad życiem, przeznaczeniem, powołaniem, trudnymi wyborami i decyzjami. Kamila Mitek w wywiadzie wyznała, że każdej jej powieści przyświeca ważne motto. „Moje greckie lato” ma takie: „Tylko wiedz, że czasem trzeba o sobie zapomnieć, a czasem właśnie o sobie pamiętać”. Słowa te wypłynęły z serca bardzo mądrej postaci. Niech one zakotwiczą w sercach czytelników.

Wydawnictwu Dragon dziękuję za obdarzenie mnie ogromnym zaufaniem i gratuluję pozyskania kolejnej Perły do grona debiutujących u Państwa Autorów.

Kamili Mitek życzę powodzenia na drodze pisarskiej.

A czytelnikom zadedykuję słowa z tajemniczego brulionu:

Sercem zobacz świat.
Przez pryzmat duszy swojej go przepuść
i rozszczep na tobie tylko znane kolory.
Nie musisz widzieć rzeczy oczywistych dla innych,
to nic złego.
Zajrzyj do serca swego.