„Włoska legenda” – Katarzyna Grabowska (#MamaDropsaCzyta)

Read More
włoska legenda recenzja okładka 3d

Katarzyna Grabowska, Włoska legenda, Wydawnictwa Videograf 2022.
#MamaDropsaCzyta

Wydawnictwa Videograf przygotowały niezwykle ciekawe książki na lato dla swoich Czytelników, dzięki którym można podróżować w czasie i w przestrzeni. Warto na nie zrobić miejsce na półce! 19 lipca 2022 miała miejsce premiera powieści Katarzyny Grabowskiej „Włoska legenda”. Książka urzekła mnie swoim klimatem, emocjonalnością, romantyczną historią. Dzięki niej mogłam się przenieść na południe Włoch i w towarzystwie Giorgio Simonetti, przystojnego Włocha z polskimi korzeniami, zwiedzić: Sorrento, Neapol, Capri, Ischię, poznać niezwykłe legendy włoskie, słuchać podczas płynięcia łodzią śpiewu mitycznych syren. Tu wszystko może się zdarzyć, tu legenda stała się rzeczywistością. A wszystko to tak pięknie namalowane słowami, że opowieść chłonie się wszystkimi zmysłami. Dla Autorki to była niezapomniana podróż a przecudnej urody widoki zapadły na zawsze w serce. Zapraszam na garść refleksji po lekturze.

Główną bohaterką powieści jest Emilia Szewczyk, cicha i skromna dziewczyna, szara myszka, którą życie boleśnie doświadczyło, zdecydowanie za wcześnie jej świat legł w gruzach. Popełniła błąd, za który tylko jej przyszło zapłacić.

Młodość ma to do siebie, że daje poczucie wolności. Człowiek zachłystuje się tą nadchodzącą dorosłością i nie zważa na konsekwencje. A później pozostaje tylko żal…

Zmieniły więc z mamą miejsce zamieszkania. W Łodzi, w nowym miejscu, podjęły decyzję, że nikt nie pozna ich tajemnicy, aby raz na zawsze uniknąć problemów. Czy życie w kłamstwie na dłuższą metę było możliwe? Z czasem i ono stało się wielkim problemem. To było tylko udawanie, że jako licealistka wcale nie odbiega od swoich rówieśników. A tak naprawdę nie pasowała do tego towarzystwa. Wśród nich  sprawiała wrażenie wyobcowanej, zamkniętej w sobie, stawała zawsze z boku, pragnęła być wręcz niewidzialną. Szybko stała się obiektem kpin, drwin, sarkazmu, szyderstw, głupich zaczepek, a nawet popychania. Koleżeństwu sprawiało to ogromną frajdę a Emilka cierpiała. Stała się ofiarą przemocy. Mur między nią a otoczeniem rósł a wraz z nim rosła tajemnica, która cholernie ciążyła.

W tym samym liceum rozpoczął pracę nowy nauczyciel języka włoskiego, Giorgio Simonetti, Włoch o polskich korzeniach. Aby zachęcić problematycznych uczniów do nauki języka, zaproponował rywalizację o możliwość uczestnictwa czworga najlepszych uczniów w wakacyjnej wyprawie do Włoch, którą zamierzał także sfinansować. Giorgio okazał się wspaniałym człowiekiem, który odkrył tajemnicę Emilki, gdy próbował ją nakłonić do wyjazdu do Włoch. Zachował ją jednak dla siebie. To była wspaniała nagroda za ogromną pracę włożoną w naukę. Dzięki temu czytelnik wraz z bohaterami powieści ma możliwość udać się w niezwykłą podróż do Sorrento, Neapolu, popłynąć na Capri. A w cudownych okolicznościach przyrody podczas zwiedzania ze świetnym nauczycielem, boskim Armani, Emilka szybko mogła się przekonać, że ma prawo do odrobiny szczęścia i radości. Pod włoskim błękitnym niebem narodziło się uczucie. Reszta grupy wolała chodzić własnymi ścieżkami, słuchanie przewodnika, zwiedzanie to nuda. 

Poznane włoskie legendy uzmysłowiły mi, że Emilia i Giorgio to Capri i Wezuwiusz. Legenda stawała się rzeczywistością. Czy zakochani mogli być razem? Czy ten związek miał szansę zyskania społecznej aprobaty? A może jak we włoskiej legendzie zostaną rozdzieleni, bo miłość uczennicy i nauczyciela to wciąż zakazana miłość.  Każe z nich tak naprawdę dźwigało niemały bagaż doświadczeń i obrywało od życia. W Sorrento mieszkała  Cecilia, babka Giorgia, która z czasem odsłoniła swoje wszystkie twarze i plany na życie wnuka. Poznałam też niezwykłą historię miłości jego matki. A intrygi jego Laury, eks dziewczyny wywołały we mnie ogromne oburzenie, jak można być tak perfidną, okropną istotą. Zazdrość popchnęła ją do podłości. W związku z tym Emilka miała powody ku temu, by poczuć się częścią legendy jak Capri… Ta historia miłości mnie oczarowała i wzruszyła, bo Katarzyna Grabowska napisała ją sercem. Do końca nie straciłam nadziei i wiary, że starożytna przepowiednia się spełni. (Wybaczam Autorce szereg intryg i zaskakujących zwrotów akcji, bo komplikujących mocno życie bohaterom.) Na długo pozostanie w moim sercu. Wywołała we mnie tyle różnorodnych emocji i uczuć. Włoskie klimaty potrafią jednak zainspirować.

Katarzyna Grabowska poruszyła w powieści szereg ważnych tematów. Jak dobrze, że one tu wybrzmiały. Czym się należy kierować w życiu? Rozumem czy sercem? Czy w imię tradycji mamy prawo zniszczyć komuś życie? Czy mamy prawo kreślić drugiej osobie plan na życie? „Jeśli naprawdę go kochasz, to mu wybacz. […] Wszystkie problemy biorą się z niedomówień”. To powieść o różnych obliczach miłości, poświęcenia w imię miłości. Miłość jest najważniejsza, odmienia, buduje nasze życie, ale też je niszczy. Od miłości do nienawiści jest tak blisko. To nie jest tylko truizm. Dorosłość zawsze wiąże się z odpowiedzialnością i często nie ma nic wspólnego z chwilą, w której kończymy 18 lat. I jeszcze jedno – warto marzyć i spełniać swoje marzenia. One dodają nam skrzydeł a życie nabiera blasku i sensu.

Polecam Wam z całego serca tę cudowną powieść tak pięknie napisaną sercem przez Autorkę. Każda książka Autorki jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem.

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwami Videograf.

„Polowanie na łosia” – Agata Bizuk (#MamaDropsaCzyta)

Read More
polowanie na łosia recenzja

Agata Bizuk, Polowanie na łosia, Wydawnictwo Dlaczemu 2022.
Patronat medialny Mamy Dropsa

3 sierpnia 2022 to dzień premiery najnowszej powieści Agaty Bizuk „Polowanie na łosia” Wydawnictwo Dlaczemu. Autorka poprosiła mnie o sprawowanie patronatu medialnego nad książką. To dla mnie zaszczyt, bowiem uwielbiam pióro Agaty, jej poczucie humoru, które jest obecne także i w powieściach, poruszanie ważnych problemów i mądry przekaz. Pisarka podarowała czytelnikom idealną powieść na lato, z której możemy wiele dobrego wynieść i przenieść na grunt rodziny…

Jestem absolutnie pewna, że lektura powieści da Wam znakomitą rozrywkę, bo jest to komedia prawie kryminalna i każdy z niej coś wyniesie cennego. Książka bawi i uczy, ma drugie dno. Zapraszam na garść refleksji.

Bohaterem powieści jest Edward Wołłejko herbu Gryzipiór, właściciel mieszkania na kredyt, mąż egzaltowanej Gabrieli i ojciec dwojga dzieci, Natalii i Maćka, którego poznajemy w chwili kryzysowej. Zwyczajne życie, permanentny stan przygnębienia, pustki, nuda, brak powodów do dumy i poczucie wstydu sprawiają, że zapragnął zmiany, aby takim nijakim życiem nie przynosić wstydu rodowi. Marzył o podróży na podbój Podlasia. Pierwszym krokiem ku zmianie było przytarganie z targu wypchanej głowy łosia z porożem,  zapisanie się do koła łowieckiego, zakup odpowiedniego stroju, by wziąć udział w prawdziwym polowaniu jak jego przodkowie. Zrobił to w tajemnicy przed żoną, której wmówił, że szkaradny łoś to pamiątka rodowa. Czy to był dobry pomysł z  jego strony?

Gabrysia była przekonana, że maż ją zdradził, zbyt dziwnie się zachowywał i pieniądze z konta znikały. A to wzbudziło w niej szereg podejrzeń, czym podzieliła się ze swoimi przyjaciółkami, Alicją i Grażyną. Trzy przyjaciółki a każda inna, ale gdy trzeba pomóc którejś z nich, to są zawsze na to gotowe. „Zemsta ma być jak zimne nóżki i niemiękka faja w jednym”. Gabrysia jako przednia aktorka odstawiała niezłe dramaty.  

Najchętniej na dobre zamknęłaby ten rozdział swojego życia, pozbyła się zdradzieckiej mordy swojego męża i dorzuciła mu to truchło jelenia, czy innego łosia, które zagracało jej salon, a którym Edward tak bardzo się szczycił.

Trudno było uwierzyć przyjaciółkom w zdradę. Ale przecież przyjaźń zobowiązuje! Profesorowa Alicja o zbyt wybujałym ego potrafiła wpłynąć na Gabrysię i ostudzić nieco jej emocje. Miała przecież szósty zmysł i potrafiła rozpoznać czyjeś zamiary. Szalona Grażyna, bo często szybciej mówiła niż myślała, mimo że pochodziła z licznej rodziny, lubiła wieść spokojny żywot zapalonej singielki. Pałała niechęcia do płci przeciwnej, więc namawiała przyjaciółkę do zemsty. Obie zresztą miały mnóstwo pomysłów, oby nie wpędziły Gabrysi w nowe kłopoty. Szczególnie Grażyna, wariatka z milionem pomysłów na sekundę.

A najgorsze było to, że to wszystko przychodziło Grażynie bez najmniejszego trudu. Życie jest zupełnie niesprawiedliwe. Jedni dostają je podane na tacy, a inni muszą o wszystko walczyć jak lwy. Albo lwice, tak jak Alicja.

Czy polowanie przyjaciółek na łosia a właściwie na Łosia, odmieni i ich życie? Tytuł jest bowiem trafną metaforą. Ofiarą może się stać Łoś na dwóch nogach. Wszak jest to komedia prawie kryminalna 😉

Agata Bizuk podarowała czytelnikom wspaniałą komedię. Dawno się tak  nie ubawiłam podczas czytania książki. Salwy śmiechu budziły mojego psa. Pisarka, znana mi z niesamowitego poczucia humoru przeniosła go do powieści oraz  zaprawiła ironią i sarkazmem. Pewne antypostawy zostały wyostrzone, stanowiły niezłe źródło komizmu. Dzięki temu celowemu zabiegowi czytelnik wspaniale się bawi, uczy i wyciąga z tego wnioski. Walorem powieści jest lekki styl, emocjonalny język, pełen kolokwializmów. Weszłam od razu o świata przedstawionego, by razem z bohaterami bawić się życiem i testować jego możliwości. W końcu dzięki sile przyjaźni każdy z bohaterów coś zmienił w swoim życiu. W lesie Wołłejków można się było zgubić, by w końcu się odnaleźć, ale przygoda z łosiem dobiegła do końca. Człowiek jest tylko człowiekiem i może się mylić nawet w snuciu swoich marzeń, pragnień. Nikt nie jest idealny. Ale każdy pragnie jakiejś przestrzeni dla siebie – wolności w związku. I należy to uszanować.  

Mam nadzieję, że rozbudziłam Waszą ciekawość, by sięgnąć po książkę i poznać bliżej tak świetnie wykreowane postacie i ich historie. A dzieje się tu, oj dzieje! Agata Bizuk napisała świetną komedię idealną na wakacyjny czas. Polecam na plażę, na hamak, do parku, na balkon. To będzie mile spędzony czas! A po lekturze obie strony w związku powinny wyciągnąć morał.

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwem Dlaczemu.